- WIADOMOŚCI
Szef MON: Ukraina nie przetrwałaby bez pomocy Polski
Autor. MON/X
„Polska zaproponowała partnerskie podejście: MiGi za drony. Ostatecznie do przekazania maszyn nie doszło, ponieważ nie otrzymaliśmy w zamian oczekiwanych zdolności” – powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślając, że Ukraina zdecydowała się sprzedawać swój sprzęt na Bliski Wschód, wycofując się z wcześniejszych ustaleń z Polską.
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz był gościem poniedziałkowego „Gościa Wydarzeń” w Polsacie. W rozmowie z red. Markiem Tejchmanem mówił o zakupie szwedzkich okrętów podwodnych, trudnych relacjach z Ukrainą oraz o stałej bazie wojsk amerykańskich w Polsce.
Szwedzka Orka dla Polski
Rozmowa rozpoczęła się od podsumowania poniedziałkowego podpisania umowy na zakup trzech okrętów podwodnych dla polskiej Marynarki Wojennej.
Szef MON omówił strategiczne partnerstwo z Królestwem Szwecji oraz uzasadnił wybór tamtejszej oferty. Jak podkreślał Władysław Kosiniak-Kamysz, propozycja ta idealnie wpisuje się w szereg wymagań postawionych przez Marynarkę Wojenną. Minister zwracał szczególną uwagę na konkretne zdolności operacyjne wybieranych jednostek. Zaznaczył, że w przypadku konstrukcji typu A26 mówimy o „najcichszych okrętach w swojej klasie”. Mogą one utrzymywać się w zanurzeniu aż przez 45 dni bez konieczności zawijania do portu, a ich kolejnym atutem jest przystosowanie do działań wojsk specjalnych (płetwonurków dywersyjnych).
Wicepremier odpierał zarzuty krytyków, którzy jako główną wadę projektu wskazywali brak pocisków manewrujących. Wyjaśnił, że istnieje możliwość ich dokupienia w przyszłości, podobnie jak systemów zarządzania armadą dronów.
Szef resortu obrony docenił również korzyści wykraczające poza samą specyfikację techniczną jednostek. Wskazał m.in. na tzw. rozwiązanie pomostowe gap-filler) w postaci okrętów klasy A17, które mają trafić do polskiej floty już w przyszłym roku.
Zdaniem Kosiniaka-Kamysza kluczowym aspektem kontraktu jest fakt, że Sztokholm staje się dla Warszawy realnym sojusznikiem, a nie tylko dostawcą uzbrojenia. Jako dowód dwustronnej kooperacji podał polski okręt ratownictwa morskiego, który zakupili Szwedzi. Innym przykładem jest koncern Saab, którego inwestycje mogą w najbliższych latach zapewnić nawet 7 tysięcy nowych miejsc pracy nad Wisłą.
Zapytany o zasadność zakupu klasycznych okrętów podwodnych w erze zdominowanej przez technologie autonomiczne i drony morskie, wicepremier odparł, że żadna armia nie może polegać wyłącznie na bezzałogowcach.
„Polska aspiruje do posiadania najnowocześniejszego wojska w Europie. W 2028 roku przejmiemy dowództwo na Morzu Bałtyckim – operowanie tam bez rozwiniętych zdolności załogowych i bezzałogowych będzie niemożliwe” – przekonywał, przypominając, że we flotę podwodną inwestują dziś również kraje takie jak Kanada, Norwegia, Niemcy czy Francja.
MiGi za drony
Wywiad dotyczył również napiętych ostatnio relacji Warszawy i Kijowa. Wicepremier odniósł się m.in. do kwestii ewentualnego przekazania Ukrainie myśliwców MiG-29 w zamian za transfer tamtejszych technologii bezzałogowych.
„Polska zaproponowała partnerskie podejście: MiGi za drony. Ostatecznie do przekazania maszyn nie doszło, ponieważ nie otrzymaliśmy w zamian oczekiwanych zdolności” – tłumaczył szef resortu obrony.
Minister wskazał, że trudno opisywać działania Kijowa jako partnerskie w sytuacji, gdy mimo trwającego konfliktu, tamtejszy przemysł jest w stanie produkować i sprzedawać sprzęt m.in. na Bliski Wschód, a jednocześnie wycofuje się z wcześniejszych ustaleń z Polską.
„Tu chodzi o wymiar symboliczny (…)” – kontynuował, akcentując głęboką zmianę kursu, jaką ukraińskie władze obrały wobec Warszawy w ostatnich latach. Zapytany, czy Ukraina jest obecnie najtrudniejszym partnerem dla Rzeczypospolitej, Kosiniak-Kamysz odparł:
„Na pewno jest to partner, który przez ostatnie cztery lata zmienił swoją politykę i pozycję na arenie międzynarodowej. Uzyskał bardzo dużo wsparcia – Ukraina nie przetrwałaby bez pomocy Polski. Przyjęcie trzech milionów uchodźców bez konieczności tworzenia specjalnych obozów czy uruchomienie hubu przeładunkowego w Jasionce już w drugim dniu wojny – to wszystko dało Ukrainie szansę stanąć na nogi”.
Na koniec wicepremier skrytykował postawę ukraińskiego przywódcy: „Prezydent Zełenski gra bardzo na siebie w polityce wewnętrznej. Dostrzegł interes w budowaniu sporu historycznego z Polską. To tragiczne, ponieważ zapoczątkowana przez niego spirala działań sprawia, że choć sam może zyskiwać na popularności, to tracą oba państwa” – podsumował ten wątek szef MON.
Co ze stałą bazą USA w Polsce?
Ostatnim tematem stricte wojskowym poruszonym w rozmowie był temat stałej bazy wojsk USA w Polsce. Jak podkreślił szef MON „decyzja leży po stronie Waszyngtonu”. Jednocześnie minister zadeklarował, że Polska jest gotowa do podjęcia wszelkich niezbędnych zobowiązań, aby taka stała baza powstała nad Wisłą.
„Mamy zielone światło dla negocjacji, jednak ostateczna decyzja o stałej dyslokacji będzie należeć bezpośrednio do prezydenta Donalda Trumpa. Amerykanie mają jasne i precyzyjne wymagania infrastrukturalne, które Polska zna” – podkreślił szef resortu obrony. Dodał, że obecnie jako potencjalne lokalizacje przyszłego kompleksu wojskowego rozważane są Wrocław oraz Poznań. Koszt tego przedsięwzięcia szacuje się na kilkanaście miliardów złotych.


