Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

„Żyjemy w fazie zerowej wielkiego konfliktu”. Ekspert ostrzega

Okręt trafiony
Okręt trafiony podczas ćwiczeń na Pacyfiku
Autor. Anthony Vilardi/US Navy

„Jeśli Zachód – a w szczególności państwa flanki wschodniej z Polską na czele – nie przejdzie od deklaracji do twardego budowania zdolności przemysłowych, infrastrukturalnych i politycznych w Waszyngtonie, koszt przywrócenia równowagi strategicznej może okazać się niezwykle wysoki” – powiedział w rozmowie z Defence24 prof. Andrew Michta.

Z pierwszą częścią wywiadu można zapoznać się pod tym linkiem.

W drugiej części wywiadu red. Michał Górski rozmawia z prof. Andrew Michtą na temat sytuacji w Cieśninie Ormuz i wpływu wojny z Iranem na politykę wewnątrz Stanów Zjednoczonych. Ponadto rozmowa dotyka kwestii amerykańskich zapasów amunicji i operowania na wielu teatrach działań. Dlaczego dominacja w spektrum elektromagnetycznym może być tak istotna we współczesnych konfliktach na świecie? Dlaczego Amerykanie chcą zmienić obowiązującą ich doktrynę nuklearną? Zapraszamy do lektury.

Reklama

Michał Górski: Prezydent USA Donald Trump ma wyraźny problem z Iranem i tym, jak zakończyć konflikt z Teheranem. Cała sytuacja ma wpływ na politykę krajową, co wyraża się m.in. w Kongresie i w sporze o budżet obronny USA czy tzw.supplemental (dodatkowy budżet). Jak wygląda sytuacja polityczna wokół administracji w Waszyngtonie?

Prof. Andrew Michta, Scowcroft Center for Strategy and Security: Sytuacja polityczna w Waszyngtonie jest wyjątkowo napięta z powodu zbliżających się wyborów. Zniknęło dawne dekorum – na przesłuchaniach w Kongresie dochodzi do ostrych pyskówek między politykami a urzędnikami.

Jeśli Partia Demokratyczna zdobędzie większość w Izbie Reprezentantów, prawdopodobieństwo próby przeprowadzenia procedury impeachmentu wobec prezydenta Donalda Trumpa oceniam na bardzo wysokie. Z drugiej strony, w samej Partii Demokratycznej trwa silna presja ze strony radykalnego skrzydła (tzw. demokratycznych socjalistów).

W odniesieniu do wojny na Bliskim Wschodzie i kwestii Cieśniny Ormuz:

  • Trwający konflikt staje się poważnym obciążeniem dla administracji. Zwracają się przeciwko prezydentowi Trumpowi nawet dotychczasowi izolacjonistyczni zwolennicy z ruchu MAGA (jak Tucker Carlson czy Marjorie Taylor Greene), wypominając obietnicę zakończenia „wiecznych wojen” never-ending wars);
  • Konflikt na Bliskim Wschodzie drenuje amerykańskie zapasy amunicji i systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Wymusił przesunięcie kluczowych systemów obrony przeciwrakietowej oraz jednostek (np. wycofanie części piechoty morskiej z Japonii) z innych teatrów działań, co osłabia odstraszanie na Pacyfiku i w Europie;
  • Jednocześnie sekretarz obrony wniósł o potężny budżet obronny (do 1,5 biliona dolarów) oraz dodatkowy budżet uzupełniający supplemental) w wysokości blisko 70 miliardów dolarów na same operacje na Bliskim Wschodzie. Choć sposób prowadzenia polityki budzi kontrowersje, sama próba radykalnego zwiększenia wydatków na obronność jest krokiem spóźnionym o co najmniej dekadę i w mojej ocenie dobrym.
Reklama

Pozostańmy przy temacie kurczących się zapasów amunicji. Ostatnie analizy (m.in. CSIS) pokazują ogromne zużycie potencjału rakietowego i przeciwlotniczego na Bliskim Wschodzie. Państwa flanki wschodniej NATO czekają w długich kolejkach na zamówiony sprzęt. Czy można jakoś ograniczyć to ryzyko?

Kluczowym wnioskiem z obecnych konfliktów jest całkowita zmiana charakteru pola walki przez powszechne użycie dronów i systemów bezzałogowych.

Współczesne pole bitwy stało się całkowicie przezroczyste. Masowe użycie dronów doprowadziło do paraliżu tradycyjnej mobilności wojsk – jednostki nie mogą się przemieszczać bez ryzyka natychmiastowego rozpoznania, namierzenia i zniszczenia. Sytuacja przypomina pat z czasów I wojny światowej po masowym wprowadzeniu ciężkich karabinów maszynowych typu Maxim, który, w połączeniu z artylerią, uniemożliwił mobilność na polu bitwy. Ciężkie karabiny maszynowe rozrywały ataki piechoty i dominowały na polu bitwy obszarami stałego ognia. Mobilność w tamtej wojnie odtworzona została dopiero po wynalezieniu czołgu, który później stał się kluczową platformą w drugiej wojnie światowej i definiował mobilność na lądzie w większości konfliktów w dwudziestym wieku.

Co zatem powinno być dziś kluczowe?

Kluczowym wyzwaniem dzisiaj jest odbudowanie mobilności i zdolności manewru. Rozwiązaniem nie jest jedynie produkcja kolejnych drogich pocisków przeciwrakietowych, ale odtworzenie mobilności poprzez dominację w spektrum elektromagnetycznym electronic warfare; EW). Stworzenie skutecznego „klosza elektromagnetycznego” nad obszarem operacji poprzez manewr w spektrum elektromagnetycznym (głównie w pasmach 4–6 GHz), co powinno pozwolić na neutralizację systemów naprowadzania dronów, łącznie z ich autonomicznymi zdolnościami. To pozwoli na przywrócenie koniecznej manewrowości siłom lądowym.

Dopóki nie będzie tego przełomu, obrona powietrzna, przeciwdronowa i przeciwrakietowa nadal opiera się głównie na „strzelaniu strzałą w strzałę”, gdzie kalkulacja kosztów pocisków używanych przez NATO do przechwytywania i niszczenia dronów i rakiet wroga jest nie do utrzymania.

Największym strukturalnym problemem Zachodu pozostaje jednak skurczona baza przemysłowa. Po latach konsolidacji sektor zbrojeniowy utracił linie produkcyjne, inżynierów i moce przerobowe. Odbudowa tych zdolności potrwa lata, a geopolityka nie daje Zachodowi wolnego czasu. Możemy zapłacić bardzo wysoką cenę za te lata „wakacji od historii” i poważnych zaniedbań w tym zakresie.

Żyjemy w okresie zerowej fazy potencjalnego wielkiego konfliktu. Jeśli Zachód – a w szczególności państwa flanki wschodniej z Polską na czele – nie przejdzie od deklaracji do twardego budowania zdolności przemysłowych, infrastrukturalnych i politycznych w Waszyngtonie, koszt przywrócenia równowagi strategicznej może okazać się niezwykle wysoki.

Jak należy interpretować zapowiedzi zmian w amerykańskiej doktrynie nuklearnej (NPR) i większy nacisk na taktyczną broń jądrową niskiej mocy?

Wynika to z limitów konwencjonalnych zdolności Ameryki i konieczności równoważenia tych deficytów. W porównaniu z okresem zimnej wojny amerykańskie siły zbrojne są liczebnie o prawie połowę mniejsze.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na główne wyznaczniki nowej rzeczywistości strategicznej:

  1. Dwaj równorzędni rywale Near-Peer Adversaries): USA po raz pierwszy muszą planować odstraszanie jądrowe wobec dwóch nuklearnych potęg jednocześnie – Rosji i Chin (które dynamicznie rozbudowują swój arsenał), przy jednoczesnym uwzględnieniu zagrożeń regionalnych ze strony KRLD (rozwijającej technologie rakietowe dzięki wsparciu z Rosji).
  2. Modernizacja Triady: Konieczna jest wymiana rakiet Minuteman III na system Sentinel, wprowadzenie nowych okrętów podwodnych z okrętami balistycznymi oraz nowych bombowców strategicznych. Komplikuje sytuację to, że program Sentinel jest już opóźniony o kilka lat, i ocenia się, że koszty jego realizacji będą dużo większe niż planowano.
  3. Integracja zdolności: Następuje ścisłe połączenie konwencjonalnych uderzeń precyzyjnych, obrony cybernetycznej i odstraszania nuklearnego.
  4. Brak doktrynyNo First Use: USA konsekwentnie podtrzymują stanowisko braku deklaracji o nieużywaniu broni jądrowej jako pierwsi. Jednocześnie decyzja o użyciu broni jądrowej pozostaje bezwzględnie w rękach człowieka, mimo postępującej integracji sztucznej inteligencji (AI) w systemach konwencjonalnych.

Dziękuję za rozmowę.

Pierwsza część rozmowy na temat zmian w NATO i polityki zagranicznej prowadzonej przez Polskę dostępna jest tutaj.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować