Reklama
  • WIADOMOŚCI

Szef MON: przedstawiciele grupy E5 przyjadą w piątek do Krakowa

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w środę, że w piątek spotka się w Krakowie z ministrami państw należących do grupy E5 oraz m.in. szefową dyplomacji UE Kają Kallas. Dodał, że oczekuje od polskiej zbrojeniówki budowy potencjału potrzebnego do wytwarzania min przeciwpiechotnych.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po powrocie z Ramstein: utrzymać  jedność NATO
Autor. Jakub Borowski, Defence24

Podczas środowej konferencji prasowej przed posiedzeniem Senatu wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz był pytany o zapowiadane przez niego już wcześniej spotkanie z przedstawicielami grupy E5, która zrzesza najpotężniejsze militarnie państwa Europy, tj. Francję, Niemcy, Włochy, Wielką Brytanię oraz Polskę.

Reklama

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ministrowie państw zrzeszonych w E5, a także odpowiedzialna za bezpieczeństwo szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas i przedstawiciele sekretarza generalnego NATO przyjadą w piątek do Krakowa na jego zaproszenie. „Będziemy debatować jako państwa wydające najwięcej na zbrojenie,” – mówił szef MON. „Polska nominalnie dzisiaj, według budżetu na 2026 r., wydaje (na zbrojenia - PAP) już więcej niż Włochy. Jesteśmy w pierwszej trójce europejskiej pod względem wartości nominalnych wydatków na bezpieczeństwo,” – dodał.

Szef MON był także pytany o konsekwencje ostatecznego wyjścia Polski z Konwencji Ottawskiej, która zakazuje użycia, składowania, produkcji oraz przekazywania min przeciwpiechotnych, a także nakłada na sygnatariuszy konwencji obowiązek ich zniszczenia. Polska podpisała umowę 4 grudnia 1997 roku, a ratyfikowała ją dopiero w 2012 roku. Ustawę o wypowiedzeniu konwencji podpisał pod koniec lipca ub.r. prezydent Andrzej Duda.

Szef MON zaznaczył, że Polska zdecydowała się wystąpić z konwencji po to, „żeby nie tracić żadnych możliwości ochrony państwa polskiego”.

Jak mówił, po spotkaniu grupy E5, które odbędzie się 20 lutego, nastąpi możliwość budowy potencjału zbrojeniowego w zakresie min przeciwpiechotnych. Dodał, że oczekuje od polskich firm zbrojeniowych „budowy potencjału tworzonego na rzecz min przeciwpiechotnych, wytwarzania ich w Polsce i zabezpieczenia potrzeb polskiej armii.”

Według zapewnień szefa MON Polska nie ma intencji używania min. „Mamy intencje obrony i posiadania gotowości, jeżeli ktoś zgłupiałby i chciałby testować nasze zdolności w tym wymiarze,” – mówił. Poinformował, że w tym zakresie Polska będzie koordynować swoje działania z innymi państwami, które opuściły Konwencję Ottawską.

Konwencja Ottawska została spisana w 1997 r. podczas konferencji dyplomatycznej w sprawie całkowitego zakazu stosowania min przeciwpiechotnych. W życie weszła w 1999 r. Ratyfikowało ją ponad 160 państw, z wyjątkiem m.in. USA, Chin czy Rosji, która używa ich w inwazji na Ukrainę.

Reklama

W ramach zawartego tzw. solidarnego porozumienia regionalnego traktat poza Polską wypowiedziały w 2025 r. również inne kraje wschodniej flanki NATO – Finlandia, Litwa, Łotwa oraz Estonia. Pod koniec czerwca ub.r. dekret o wycofaniu się z konwencji podpisał także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Powrót do produkcji min przeciwpiechotnych, a także wspierania nimi Ukrainy, zadeklarowały też Litwa i Finlandia.

Decyzja zapowiadana przez Władysław Kosiniak-Kamysz wpisuje się w szerszy trend redefinicji europejskiego podejścia do odstraszania i obrony, w którym państwa coraz częściej przedkładają twarde zdolności wojskowe nad dotychczasowe zobowiązania rozbrojeniowe. Spotkanie państw E5 oraz udział Kaji Kallas pokazują, że kwestia odbudowy i rozwoju potencjałów przemysłów zbrojeniowych staje się jednym z głównych tematów strategicznych w Unii Europejskiej. Polska, dzięki wysokim nakładom na obronność, ma ambicję nie tylko zaspokajać własne potrzeby, lecz także stać się istotnym hubem produkcyjnym dla regionu.

Jednocześnie powrót do tematu min przeciwpiechotnych rodzi pytania o równowagę między skutecznością militarną a odpowiedzialnością humanitarną. Choć Polska deklaruje brak zamiaru ich użycia, sama możliwość produkcji i posiadania takich środków może budzić kontrowersje wśród części sojuszników i organizacji międzynarodowych. Z perspektywy bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO kluczowe będzie jednak to, czy nowe zdolności faktycznie zwiększą odstraszanie i gotowość obronną, a jednocześnie zostaną objęte jasnymi zasadami użycia oraz ścisłą kontrolą państwową.

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama