- WIADOMOŚCI
Sakiewicz mówił o zamachu w Krakowie. Wymowna reakcja świadka. Jest nagranie
Autor. Elekes Andor / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/)
Zamach terrorystyczny w Krakowie z 7 listopada jest szeroko komentowany w polskich i światowych mediach. Na miejscu była także redakcja TV Republika z jej redaktorem naczelnym i prezesem zarządu, Tomaszem Sakiewiczem. Doszło do ostrej wymiany zdań.
Sakiewicz: Rezerwy wywiezione do Warszawy
W sobotę, 7 listopada, na Rynku Głównym w Krakowie doszło do zamachu, w wyniku którego 6 osób zginęło, a 15 zostało rannych. Zdarzenie było relacjonowane przez wszystkie największe media w Polsce, włącznie z Defence24 czy InfoSecurity24. Na miejscu pojawiła się także TV Republika razem z Tomaszem Sakiewiczem – prezesem zarządu i redaktorem naczelnym.
Tomasz Sakiewicz twierdził, że na miejscu nie ma żadnej policji. „Prawdopodobnie wszystkie rezerwy policji zostały wywiezione do Warszawy…” – mówił dziennikarz, co spotkało się ze zdecydowaną, acz uzasadnioną reakcją jednego ze świadków.
„Co za bzdury pan pie…li?! Naprawdę, jak można takie bzdury pie…lić?” – pytał wzburzony mężczyzna, nie uzyskawszy jednak odpowiedzi. Zamiast tego redaktor Sakiewicz dopytywał: „Gdzie jest policja?”, po czym słowami „proszę nie przeszkadzać” starał się zakończyć spór. „Bzdury pan gada! Bzdury pan pie…li!” – kontynuował świadek. Całość widzimy na poniższym nagraniu.
Tragedia w Krakowie. To, co robi Republika i Sakiewicz to skrajna patologia. Każdy kto tam chodzi, żyruje tą patologie. Taka transmisja jak ta godzi w bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny. Gdyby w Polsce istniała KRRiT, ta patologia zostałaby zamknięta. https://t.co/3RQeefAaSl
— Patryk Michalski (@patrykmichalski) November 7, 2026
Zobacz też 
Sakiewicz rozminął się z prawdą
„Nie widać ani jednego policjanta, za to widać bardzo agresywnych ludzi” – mówił… patrząc w oczy policjanta. Tak, mężczyzna stojący tuż za plecami redaktora Sakiewicza, któren później wyprosił go z miejsca, był policjantem. Inni policjanci również byli na miejscu – widać ich na wielu innych nagraniach.
Co jednak najistotniejsze to fakt, że to właśnie policja powstrzymała terrorystę – ryzykując życie. Starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański wykazali się wzorową, bohaterską postawą, doprowadzając do zatrzymania mordercy i zapobiegając dalszej tragedii. O życie walczyli w szpitalu – według aktualnych informacji ich stan jest stabilny.
W tym kontekście trudno odczytywać słowa redaktora Sakiewicza inaczej, aniżeli jako nierzetelne, dyplomatycznie mówiąc. Choć sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego – bo do niej odwoływał się Sakiewicz – niebezpodstawnie etykietowana jest jako „zamach stanu”, to sugestie, jakoby niedostateczna ilość policji wpłynęła na przebieg ataku terrorysty (czy liczbę ofiar) zasadniczo nie mają pokrycia w logice. Nie można twierdzić, że dodatkowi funkcjonariusze na pewno niczego by nie zmienili – ale twierdzenie, że zmieniliby na pewno, jest równie nieuprawnione.
Bo czego oczekuje redaktor Sakiewicz? Czy policjanci powinni wystawać w ordynkach w co drugiej alejce, przeczesując każdy samochód? Szpiegować pilnie każdego obywatela oprogramowaniem Pegasus lub podobnymi? Jakie są pańskie rzeczywiste oczekiwania, co pan ma na myśli w praktyce? „Bezpieczeństwo” na wzór orwellowski, przeładowane inwigilacją i terrorem państwowym?
Być może jeden dodatkowy funkcjonariusz dostrzegłby kątem oka, że za kierownicą czarnego Subaru siedzi ktoś podejrzany i zatrzymałby samochód – być może. Ale być może nie dostrzegłoby tego i stu – i nadal nie musiałoby to być zaskakujące. Bo atak tak nagły i bezprecedensowy taką ma właśnie cechę, że o jego przewidzeniu i wczesnym zapobieżeniu decyduje niejednokrotnie łut szczęścia. Zabrakło go, by pochwycić terrorystę na progu jego domu – ale na szczęście dość szczęścia było, by bezzwłocznie zatrzymać napastnika i zapobiec rozwojowi tragedii. Właśnie dzięki policji – najwyraźniej dostatecznie tego dnia w Krakowie reprezentowanej.


