Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Jak Rosja chce wykorzystać kryzys wokół TK? Wskazano ukryty cel

Władimir Putin śmieje się - zdjęcie ilustracyjne
Władimir Putin śmieje się - zdjęcie ilustracyjne
Autor. Kremlin.ru / Wikimedia Commons / CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0/)

W poniedziałek, 2 listopada, dziennik „The New York Times” opublikował artykuł, w którym wskazuje, że Rosja próbuje wykorzystać kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego dla własnych korzyści. Sugeruje, że Kreml tworzy narrację, mającą na celu osłabienie rządu Donalda Tuska.

Reklama

Spór o TK a cel Rosji

W poniedziałek, 2 listopada, w amerykańskim dzienniku „The New York Times” ukazała się publikacja, której autor postuluje, że na kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego zyskać chce Rosja. Jej celem ma być destabilizacja sytuacji politycznej w Polsce, w celu osłabienia proeuropejskiego i proukraińskiego rządu Donalda Tuska, a także osłabienie poparcia dla dalszego wspierania Ukrainy.

Autor tekstu wskazuje na rozmaite wypowiedzi rosyjskich polityków – na przykład Dmitrija Miedwiediewa czy Marii Zacharowej – a także rosyjskich mediów, które działania Donalda Tuska relacjonują jako „zamach stanu”. Do treści dodaje wypowiedzi polityków kojarzonych z europejską prawicą – padają takie nazwiska jak Marine Le Pen, Nigel Farage i Geert Wilders. „NYT” ocenia, że politycy ci wpisują się w „moskiewską narrację”.

Dodatkowo, dziennik przytacza wypowiedź Donalda Tuska, który twierdzi, że Rosja wykorzystuje „armię botów” do podsycania konfliktu w internecie. Czy jednak premier Tusk dysponuje dostateczną wiedzą na ten temat? Po serii ataków nożowników w szkołach twierdził, że komunikują się oni ze sobą w grze „Minecraft” i innych grach online, kompletnie pomijając aktywność szkodliwej grupy TCC. Jego otoczenie pomyliło również boty indeksujące Yandex z botami propagandowymi. W tym świetle osoba premiera Tuska, niestety, nie jawi się jako autorytet w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i zagrożeń w sieci.

Reklama

Nie tylko Rosja musi mieć cel

Kwestia wykorzystywania przez Rosję wewnętrznych problemów innych państw nie jest szczególnie zadziwiająca – nie dziwi więc, że i w tym przypadku Kreml dąży do osiągnięcia określonych celów politycznych. Co prawda, „The New York Times” przedstawia arsenał działań jako wyłącznie propagandowy, skupiający się na komentowaniu i nagłaśnianiu sprawy w sposób niekomfortowy dla rządu Donalda Tuska. Nie ma tu mowy o koordynacji jakichkolwiek działań przez Rosję, sprawstwie czy jakimkolwiek praktycznym działaniu.

Czy sam fakt tego, że rosyjscy dygnitarze – również tacy, którzy za szereg czynów powinni odpowiadać karnie, jak Dmitrij Miedwiediew – krytykują działania rządu Donalda Tuska sprawia, że rządowa wersja wydarzeń jest prawdziwsza? Oczywiście, że nie. Psychologia i logika klasyfikują takie zabiegi jako manipulację – w tym przypadku mówić można o mechanizmie „winy przez skojarzenie”. To sugerowanie, że ktoś jest współwinny niekorzystnemu zjawisku lub działa w złej wierze wyłącznie dlatego, że inny podmiot działa w sposób podobny lub wyraża podobne opinie. Taki sposób komunikacji zaprezentował przedwczoraj minister Radosław Sikorski.

Z drugiej strony, może to jednak kogoś dziwi, że Rosja wykorzystuje cudze nieszczęście dla własnych korzyści? Znając historię, raczej nie powinno. Donald Tusk, wespół ze swoim rządem, powinien był mieć świadomość tego, że wybrany przez niego sposób rozwiązania sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego wywoła dokładnie taką reakcję ze strony Rosji. Może po prostu nie pomyślał – bo jeśli pomyślał, to chyba nie tylko Rosja ma jakiś cel w trwającym sporze.

Reklama

Z drugiej strony patrząc, być może Rosja gra w dyplomatyczne szachy 5D i jej celem nie jest wcale uderzenie w proukraiński rząd Donalda Tuska, ale w szeroko pojęty obóz polskiej i europejskiej prawicy? Być może Kreml, próbując przyszyć swoją neosowiecką gębę Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu czy politykom Konfederacji (jednej i drugiej), chce zohydzić społeczeństwu ugrupowania prawicowe, których zwyczajnie się obawia?

Przypomnijmy, że Prezydent Karol Nawrocki jest poszukiwany przez rosyjskie MSW za działalność związaną z usuwaniem sowieckich pomników propagandowych – w taką samą działalność angażował się Ruch Narodowy, stanowiący dziś część Konfederacji. Grzegorz Braun zaś działał przeciwko komunistycznej dyktaturze jeszcze w PRL, a później dokumentował zbrodnie i mechanizmy sowieckiego systemu w kilku filmach. Wszyscy z wymienionych walczyli o pamięć Żołnierzy Wyklętych, bohaterów, którzy przez dwie dekady stawiali opór sowieckiej okupacji. Takich przykładów można wymienić po stokroć więcej.

To oczywiście czysta retoryka, ale mająca tyle samo sensu – choć… może i więcej… – co klasyfikowanie każdego sprzeciwu wobec władzy jako „ruskiej propagandy”. W ten sposób można sobie gdybać i do świtu, ale to „prawda nas wyzwoli” – a prawda obiektywna, niestety, nie sprzyja dziś polityce rządu Donalda Tuska. A szkoda – bo w tych trudnych czasach potrzebujemy władzy, której wszyscy możemy ufać i za którą nie będziemy się wstydzić.

Reklama
Zobacz również
Reklama
Mogą Cię zainteresować
Najpopularniejsze
Najnowsze
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama