Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

„Polskie” Patrioty na Bliski Wschód jak „szwajcarskie” na Ukrainę [KOMENTARZ]

Według doniesień mediów, Polska miała otrzymać prośbę od USA o rozmieszczenie na Bliskim Wschodzie jednej z baterii Patriot. MON już poinformowało, że baterie pozostaną w Polsce. Wiele wskazuje jednak na to, że obecny konflikt wpłynie na realizację programu obrony powietrznej.

Elementy polskiego zestawu Patriot (dwie wyrzutnie i radar kierowania ogniem), w tle elementy systemu Pilica
Elementy polskiego zestawu Patriot (dwie wyrzutnie i radar kierowania ogniem), w tle elementy systemu Pilica
Autor. 3 Warszawska Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej

Według „Rzeczypospolitej” Stany Zjednoczone miały nieoficjalnie zapytać Polskę o możliwość rozmieszczenia jednej z baterii Patriot na Bliskim Wschodzie oraz o przekazanie części pocisków PAC-3 MSE, które już zostały dostarczone Polsce, do działań w obronie przeciwko jednostkom irańskim. Oficjalnie nie ma informacji, by taki wniosek wpłynął do strony polskiej.

W reakcji na doniesienia „Rz” wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził: „Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać! Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją, jak ważne mamy tu zadania. Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem”. We wpisie w mediach społecznościowych doniesieniom o prośbie USA zaprzeczył szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła. Oznacza to, że polskie baterie Patriot niemal na pewno nie zostaną skierowane na Bliski Wschód.

Nie oznacza to jednak, że wojna z Iranem nie wpłynie na budowę polskiego systemu obrony powietrznej. Wręcz przeciwnie – według analizy brytyjskiego instytutu RUSI, cytowanej przez „Rz”, tylko w ciągu pierwszych 16 dni zużyto ponad 1,7 tys. pocisków rodziny PAC-3 i PAC-2 do pocisków Patriot. W praktyce można zakładać, że obecna wojna spowoduje „nieplanowane” zużycie pocisków do zestawów Patriot na poziomie 2-3 tys. Bloomberg szacuje „zużycie pocisków przechwytujących” na 2,4 tys., większość dotyczy zestawów Patriot, choć np. Zjednoczone Emiraty Arabskie mają też południowokoreański M-SAM.

Dla porównania, obecna produkcja pocisków do zestawów Patriot szacowana jest na 650-700 pocisków PAC-3 MSE (produkowanych przez Lockheed Martina) oraz 250 PAC-2 GEM-T (z perspektywą zwiększenia do około 400 pocisków rocznie, po uruchomieniu fabryki w Niemczech). Administracja Donalda Trumpa ogłosiła porozumienie z Lockheed Martinem o zwiększeniu produkcji pocisków PAC-3 MSE do 2 tys. rocznie, ale taki wolumen może zostać osiągnięty na początku przyszłej dekady lub nawet w 2033 roku.

Reklama

Co to oznacza? Najprawdopodobniej dostawy pocisków przechwytujących zamówionych w ramach drugiej fazy programu obrony powietrznej Wisła się opóźnią. Polska zakupiła ich bowiem w 2023 roku ponad 600 z terminem dostaw w latach 2027-2029. Ale termin ten może nie zostać dotrzymany. I przypuszczalnie nie będzie, mimo zaliczek wpłacanych przez stronę polską. Polska nie kupowała natomiast większej liczby pocisków PAC-2 GEM-T, choć ma zgodę Departamentu Stanu. Mogą być łatwiej dostępne (bo – przynajmniej do niedawna – nie zamawiała ich już US Army, a produkcja licencyjna ma być uruchomiona w Niemczech). To PAC-3 MSE ma jednak większe możliwości zwalczania rakiet balistycznych, a Rosjanie – dysponujący doświadczeniami z Ukrainy – stale modernizują swoje rakiety.

Planowana produkcja pocisków typu PAC-3 MSE do Patriotów ma w 2027 roku osiągnąć 750 rocznie i dalej być zwiększana, aczkolwiek dokładne tempo pozostaje niewiadomą. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że USA – będąc pod presją utrzymania własnych zapasów, konfliktu na Ukrainie oraz nowych zamówień z krajów Bliskiego Wschodu, które na pewno nastąpią, mogą zmieniać wcześniejsze harmonogramy dostaw. I to zmieniać na niekorzyść Polski.

Reklama

Kolejną kwestią jest to, czy obecna sytuacja nie wpłynie na harmonogram dostaw radarów LTAMDS, bo już po wybuchu pełnoskalowej wojny zgodę na otrzymanie ośmiu takich stacji w pilnej potrzebie operacyjnej (Polska zamówiła 12) otrzymał Kuwejt. Należy zaznaczyć, że amerykańska administracja ma możliwość przekierowywania dostaw sprzętu zamawianego w trybie FMS, jeśli uzna to za niezbędne ze względów bezpieczeństwa narodowego USA. I taka sytuacja miała już miejsce ze zmianami harmonogramów dostaw pocisków do Patriotów, na korzyść Ukrainy, a „kosztem” Szwajcarii. Takie działania podejmowała jeszcze administracja Bidena, a następnie kontynuowała je administracja Trumpa. USA mogą więc zmieniać terminy dostaw na niekorzyść Polski w obecnej sytuacji, przynajmniej do czasu, aż zostaną zbudowane odpowiednie moce produkcyjne.

Warszawa jest w dosyć trudnej sytuacji, bo na razie ma tylko małą część (dwie baterie – cztery zestawy) z zamówionych systemów Patriot, a zestawy z drugiej fazy Wisły mają zostać dopiero dostarczone. To wszystko odbywa się w kontekście większego niż oczekiwano zużycia pocisków przechwytujących i zbyt wolnej produkcji przez Stany Zjednoczone oraz możliwego pogorszenia relacji transatlantyckich z uwagi na spór o wojnę w Iranie. W tej sytuacji nie ma więc jednego łatwego wyjścia. Być może można by z Patriotem/IBCS zintegrować inny pocisk ze zdolnością zwalczania celów balistycznych, rozwiązując część problemów także dla USA, ale to już temat na inny artykuł.

Reklama
WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153
Reklama