- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
„Polskie” Patrioty na Bliski Wschód jak „szwajcarskie” na Ukrainę [KOMENTARZ]
Według doniesień mediów, Polska miała otrzymać prośbę od USA o rozmieszczenie na Bliskim Wschodzie jednej z baterii Patriot. MON już poinformowało, że baterie pozostaną w Polsce. Wiele wskazuje jednak na to, że obecny konflikt wpłynie na realizację programu obrony powietrznej.
Autor. 3 Warszawska Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej
Według „Rzeczypospolitej” Stany Zjednoczone miały nieoficjalnie zapytać Polskę o możliwość rozmieszczenia jednej z baterii Patriot na Bliskim Wschodzie oraz o przekazanie części pocisków PAC-3 MSE, które już zostały dostarczone Polsce, do działań w obronie przeciwko jednostkom irańskim. Oficjalnie nie ma informacji, by taki wniosek wpłynął do strony polskiej.
Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać! Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją jak ważne mamy tu zadania. Bezpieczeństwo Polski jest…
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) March 31, 2026
W reakcji na doniesienia „Rz” wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził: „Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać! Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją, jak ważne mamy tu zadania. Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem”. We wpisie w mediach społecznościowych doniesieniom o prośbie USA zaprzeczył szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła. Oznacza to, że polskie baterie Patriot niemal na pewno nie zostaną skierowane na Bliski Wschód.
Nie oznacza to jednak, że wojna z Iranem nie wpłynie na budowę polskiego systemu obrony powietrznej. Wręcz przeciwnie – według analizy brytyjskiego instytutu RUSI, cytowanej przez „Rz”, tylko w ciągu pierwszych 16 dni zużyto ponad 1,7 tys. pocisków rodziny PAC-3 i PAC-2 do pocisków Patriot. W praktyce można zakładać, że obecna wojna spowoduje „nieplanowane” zużycie pocisków do zestawów Patriot na poziomie 2-3 tys. Bloomberg szacuje „zużycie pocisków przechwytujących” na 2,4 tys., większość dotyczy zestawów Patriot, choć np. Zjednoczone Emiraty Arabskie mają też południowokoreański M-SAM.
Dla porównania, obecna produkcja pocisków do zestawów Patriot szacowana jest na 650-700 pocisków PAC-3 MSE (produkowanych przez Lockheed Martina) oraz 250 PAC-2 GEM-T (z perspektywą zwiększenia do około 400 pocisków rocznie, po uruchomieniu fabryki w Niemczech). Administracja Donalda Trumpa ogłosiła porozumienie z Lockheed Martinem o zwiększeniu produkcji pocisków PAC-3 MSE do 2 tys. rocznie, ale taki wolumen może zostać osiągnięty na początku przyszłej dekady lub nawet w 2033 roku.
Co to oznacza? Najprawdopodobniej dostawy pocisków przechwytujących zamówionych w ramach drugiej fazy programu obrony powietrznej Wisła się opóźnią. Polska zakupiła ich bowiem w 2023 roku ponad 600 z terminem dostaw w latach 2027-2029. Ale termin ten może nie zostać dotrzymany. I przypuszczalnie nie będzie, mimo zaliczek wpłacanych przez stronę polską. Polska nie kupowała natomiast większej liczby pocisków PAC-2 GEM-T, choć ma zgodę Departamentu Stanu. Mogą być łatwiej dostępne (bo – przynajmniej do niedawna – nie zamawiała ich już US Army, a produkcja licencyjna ma być uruchomiona w Niemczech). To PAC-3 MSE ma jednak większe możliwości zwalczania rakiet balistycznych, a Rosjanie – dysponujący doświadczeniami z Ukrainy – stale modernizują swoje rakiety.
Planowana produkcja pocisków typu PAC-3 MSE do Patriotów ma w 2027 roku osiągnąć 750 rocznie i dalej być zwiększana, aczkolwiek dokładne tempo pozostaje niewiadomą. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że USA – będąc pod presją utrzymania własnych zapasów, konfliktu na Ukrainie oraz nowych zamówień z krajów Bliskiego Wschodu, które na pewno nastąpią, mogą zmieniać wcześniejsze harmonogramy dostaw. I to zmieniać na niekorzyść Polski.
Kolejną kwestią jest to, czy obecna sytuacja nie wpłynie na harmonogram dostaw radarów LTAMDS, bo już po wybuchu pełnoskalowej wojny zgodę na otrzymanie ośmiu takich stacji w pilnej potrzebie operacyjnej (Polska zamówiła 12) otrzymał Kuwejt. Należy zaznaczyć, że amerykańska administracja ma możliwość przekierowywania dostaw sprzętu zamawianego w trybie FMS, jeśli uzna to za niezbędne ze względów bezpieczeństwa narodowego USA. I taka sytuacja miała już miejsce ze zmianami harmonogramów dostaw pocisków do Patriotów, na korzyść Ukrainy, a „kosztem” Szwajcarii. Takie działania podejmowała jeszcze administracja Bidena, a następnie kontynuowała je administracja Trumpa. USA mogą więc zmieniać terminy dostaw na niekorzyść Polski w obecnej sytuacji, przynajmniej do czasu, aż zostaną zbudowane odpowiednie moce produkcyjne.
Warszawa jest w dosyć trudnej sytuacji, bo na razie ma tylko małą część (dwie baterie – cztery zestawy) z zamówionych systemów Patriot, a zestawy z drugiej fazy Wisły mają zostać dopiero dostarczone. To wszystko odbywa się w kontekście większego niż oczekiwano zużycia pocisków przechwytujących i zbyt wolnej produkcji przez Stany Zjednoczone oraz możliwego pogorszenia relacji transatlantyckich z uwagi na spór o wojnę w Iranie. W tej sytuacji nie ma więc jednego łatwego wyjścia. Być może można by z Patriotem/IBCS zintegrować inny pocisk ze zdolnością zwalczania celów balistycznych, rozwiązując część problemów także dla USA, ale to już temat na inny artykuł.


WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153