- WIADOMOŚCI
- POLECANE
- WYWIADY
Czy polskie niebo jest bezpieczne? Gen. Gromadziński: Budujemy system obrony źle
Autor. Defence24.pl
Dzisiejszy upadek rosyjskiej rakiety w województwie lubelskim ponownie obnażył luki w polskim systemie obrony powietrznej. Pomimo wcześniejszych incydentów, takich jak ubiegłoroczne naruszenia przestrzeni powietrznej przez drony, reakcja służb państwowych wciąż budzi poważne wątpliwości. O tym, dlaczego system zawodzi i jak powinna wyglądać prawdziwa wielowarstwowa obrona, mówi gen. broni (rez.) dr Jarosław Gromadziński, szef Defence Institute.
Spóźniona reakcja i brak wyciąganych wniosków
Wydarzenia na wschodzie kraju po raz kolejny wywołały dyskusję na temat skuteczności Sił Zbrojnych RP w obliczu bezpośredniego zagrożenia z powietrza. Zastanawiający jest fakt, że rakieta manewrująca zdołała wlecieć w głąb terytorium Polski i rozbić się, a obrona zdawała się zareagować dopiero po fakcie. Zapytany o ocenę procesu budowania polskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej gen. Jarosław Gromadziński nie kryje krytycznego podejścia.
W moim przekonaniu budujemy nasz system obrony źle. Przede wszystkim nie wyciągamy odpowiednich wniosków z dotychczasowych wydarzeń. Nasze działania opierają się niemal wyłącznie na wykorzystaniu par dyżurnych samolotów, a przecież wojna za naszą wschodnią granicą trwa już od kilku lat. Zamiast tego, wszystkie jednostki przeciwlotnicze powinny zostać przemieszczone wzdłuż granic z Ukrainą i Białorusią. Konieczna jest budowa wielowarstwowego systemu rozpoznania powietrznego.
gen. broni (rez.) dr Jarosław Gromadziński, Defence Institute
Klucz do sukcesu: Wczesne ostrzeganie i współpraca z sąsiadami
Ekspert podkreśla, że kluczowym błędem w obecnej doktrynie jest pasywność i oczekiwanie na przekroczenie granicy przez wrogi obiekt. W dobie nowoczesnego uzbrojenia to zdecydowanie za mało, by zapewnić bezpieczeństwo obywatelom.
Jeżeli opieramy naszą reakcję wyłącznie na obserwacji od linii naszej granicy – a tak to obecnie wygląda – to z góry jesteśmy spóźnieni. Tego typu obiekty, jak chociażby pociski manewrujące Ch-101, przemieszczają się niezwykle szybko. Gdy przekroczą granicę, nie mamy już możliwości skutecznego zareagowania.
gen. broni (rez.) dr Jarosław Gromadziński, Defence Institute
Generał proponuje konkretne, strategiczne rozwiązanie opierające się na wymianie informacji z Kijowem. Jak twierdzi, Polska powinna posiadać z Ukrainą specjalne porozumienie umożliwiające wymianę danych radiolokacyjnych. Widząc obiekty w odległości 100 czy 200 kilometrów od polskiej granicy, polskie dowództwo zyskałoby niezbędny czas na podjęcie adekwatnych działań. Bez tego, jak obrazowo ujmuje to generał, „pozostaje nam tylko gaszenie pożarów i bieganie z gaśnicą już po tym, jak dojdzie do uderzenia”.
Chaos informacyjny i błędy systemowe w zarządzaniu
Wydarzenia na Lubelszczyźnie obnażyły również słabości systemu ostrzegania cywilów. Pojawiły się doniesienia o chaotycznym włączaniu syren – alarmy budziły mieszkańców obszarów, nad którymi rakiet nie było, podczas gdy w rejonach faktycznego przelotu ostrzeżeń brakowało. Generał Gromadziński upatruje tu poważnego błędu strukturalnego, wynikającego z nadmiernej centralizacji.
Uważam to za ewidentny błąd systemowy. Zarządzanie alertami RCB z poziomu Warszawy, w odniesieniu do konkretnych województw, jest bezcelowe. Tym procesem powinien zarządzać wojewoda, reprezentujący administrację rządową w terenie. Wojewoda dysponuje całodobowym, rozwiniętym Centrum Zarządzania Kryzysowego i to na tym szczeblu powinny zapadać decyzje o tym, gdzie włączyć syreny, skierować komunikaty SMS do mieszkańców.
gen. broni (rez.) dr Jarosław Gromadziński, Defence Institute
Krytyka dotyczy również opieszałości we wdrażaniu ustawy o obronie cywilnej i ochronie ludności. Choć minęło już sporo czasu od pierwszych głośnych incydentów przypominających o potrzebie zmian, nowe procedury komunikacji najwyraźniej nie zadziałały na czas. Brak zintegrowanego centrum komunikacji strategicznej prowadzi do sytuacji, w której każda instytucja działa na własną rękę, potęgując chaos.
Potrzeba spójnego systemu, a nie „pojedynczych zabawek”
W kontekście pilnych potrzeb polskiej armii często pojawiają się głosy sugerujące szybkie zakupy ręcznych wyrzutni przeciwlotniczych, takich jak polskie zestawy Piorun, które doskonale sprawdzają się na ukraińskim froncie. Gen. Gromadziński przestrzega jednak przed sprowadzaniem obronności państwa do poziomu doraźnych zakupów sprzętu, bez szerszej wizji.
Posługiwanie się taką retoryką jest niewłaściwe. Nie możemy rozmawiać o kupowaniu „pojedynczych zabawek”. Musimy skupić się na rozwiązaniach systemowych. Aby zbudować skuteczną obronę, musimy najpierw jasno zdefiniować, czym w naszych warunkach jest wielowarstwowa obrona przeciwlotnicza. Musimy określić, co wchodzi w jej skład i jakimi zasięgami dysponujemy. Dopiero na tych fundamentach buduje się bezpieczeństwo. Obecnie niestety dostrzegam w tych działaniach poważny brak konsekwencji.
gen. broni dr Jarosław Gromadziński
Incydent na wschodzie Polski pozostawia otwartym pytanie, ile jeszcze podobnych „sygnałów ostrzegawczych” będzie musiało się pojawić, zanim mechanizmy obronne i komunikacyjne państwa zaczną funkcjonować jako jeden, dobrze naoliwiony system.


