Polityka obronna

Kosiniak-Kamysz: Zbrojeniówka potrzebuje odrębnej tarczy antykryzysowej [WYWIAD DEFENCE24]

Fot. M. Dura/Defence24.pl
Fot. M. Dura/Defence24.pl

Poziom wydatków na obronę powinien zostać utrzymany. Ale trzeba natychmiast przekierować większość środków z zamówień zagranicznych do polskich producentów, aby wielomiliardowe inwestycje dla armii były inwestycjami w całą polską gospodarkę - mówi w rozmowie z Defence24.pl Władysław Kosiniak-Kamysz, kandydat na Prezydenta RP, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego i poseł na Sejm.

Jakub Palowski: Panie Przewodniczący, zasugerował Pan w jednym z wywiadów, by odłożyć zakup myśliwca F-35. Czy zatem Pana zdaniem Polska powinna jedynie przesunąć ten kontrakt, jego realizację, płatności w czasie, czy też rozważyć nawet całkowitą rezygnację z tej umowy?

Władysław Kosiniak-Kamysz, kandydat na Prezydenta RP, prezes PSL i poseł na Sejm: Zakup F-35 to obecnie 20 miliardów złotych, ale specjaliści uważają, że to jedynie 30% wszystkich wydatków na to przedsięwzięcie. Dzisiaj jednak nasz kraj został zaatakowany przez niewidocznego wroga, który zabija naszych rodaków i pustoszy polską gospodarkę. Przed tym wrogiem nie obronią nas żadne samoloty. Jednocześnie nasz personel medyczny i wszystkie służby toczą nierówną walkę z koronawirusem, stając w obliczu braku podstawowego sprzętu medycznego, na zakup którego środki gromadzone są nawet w ramach ogólnopolskich zbiórek. Również nasi przedsiębiorcy powoli zaczynają przegrywać walkę z tym niewidocznym wrogiem, oczekując pomocy od państwa zanim zaczną masowo zwalniać polskich pracowników. W międzyczasie rząd informuje nas, że największe zagrożenie jeszcze przed nami, chorych ma być tysiące, a naszą gospodarkę czeka „trzęsienie ziemi”.

W tej sytuacji nie mamy innego wyjścia, jak tylko przełożyć zakup F-35 i przeznaczyć wszystkie środki na ratowanie życia naszych rodaków, polskiej gospodarki i polskich pracowników, a także polskich rolników, których wkrótce czeka walka z kolejnym wrogiem – suszą. 

Czy w trakcie pandemii koronawirusa powinno się utrzymywać założenie zwiększania wydatków obronnych zgodnie ze znowelizowaną ustawą o przebudowie, modernizacji technicznej i finansowaniu Sił Zbrojnych, na poziomie 2,1 proc. PKB w 2020 roku i 2,2 proc. PKB w roku 2021?

Poziom wydatków na obronę powinien zostać utrzymany. Ale trzeba natychmiast przekierować większość środków z zamówień zagranicznych do polskich producentów, aby wielomiliardowe inwestycje dla armii były inwestycjami w całą polską gospodarkę. Powinna również powstać odrębna Tarcza Antykryzysowa dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Kupując sprzęt dla armii, z całym szacunkiem dla USA, musimy pamiętać, że jesteśmy krajem UE i że ciągle obowiązuje nas ustawa offsetowa, a offset będzie wpływał na unowocześnianie naszych firm. 

Jak można obecnie wykorzystać potencjał polskiego przemysłu obronnego? Czy inwestycje w krajowej zbrojeniówce mogłyby być kołem zamachowym dla gospodarki w kryzysie? Obecnie dokonuje się wielu zakupów, ale są też prace rozwojowe, które dają szanse na wdrożenie, jeśli chodzi o amunicję precyzyjną, nowoczesne systemy radarowe i inne rozwiązania dla obrony przeciwlotniczej. Czy zatem należałoby iść w kierunku uruchomienia tych programów, wdrożenia ich do Sił Zbrojnych RP?

Na wiele miesięcy przez wybuchem pandemii koronawirusa wskazywałem na pilne potrzeby zwiększenia zamówień w polskich zakładach zbrojeniowych, aby wraz z dostawami dla armii utrzymywać miejsca pracy i zwiększać wpływy do budżetu państwa. W programie wyborczym PSL-Koalicji Polskiej „Łączymy Polaków” głównym założeniem było wydatkowanie większości środków budżetowych w polskim przemyśle zbrojeniowym, ze wskazaniem, że przy wydaniu 80 mld zł w polskich zakładach zbrojeniowych, do budżetu wróci kwota podatku VAT w wysokości ok. 15 mld zł, a także kwota ok 17 mld zł, na którą złożą się inne podatki. W ten właśnie sposób wydatki na armie mogą „pracować” w polskiej gospodarce. Podobne propozycje znajdują się w moim programie do wyborów prezydenckich „Nadzieja dla Polski”.

W odniesieniu do realizowanych przez polskie zakłady prac rozwojowych warto się zastanowić, czy są możliwości ich przyśpieszenia, by producenci mogli sprzedawać seryjnie produkowany sprzęt wojskowy.

Czy dokonując ewentualnego przeglądu inwestycji MON w związku ze spowolnieniem gospodarczym należałoby wziąć pod uwagę, które programy realizowane są przez krajowy przemysł, i w miarę możliwości chronić je od cięć, a nawet zwiększać wydatki na nie?

Żaden z programów realizowanych przez polskie zakłady nie powinien być objęty cięciami. Co więcej, potrzebne są dzisiaj decyzje ministra obrony narodowej, aby zwiększyć i przyśpieszyć niektóre z już realizowanych zadań, a także przeprowadzić ich modyfikację, zwiększając w ten sposób skalę produkcji. Chodzi przede wszystkim o wieloletnie umowy na dostawy sprzętu już przecież produkowanego w polskich zakładach i użytkowanego w Siłach Zbrojnych, jak np. moździerze Rak, haubice Krab, transportery Rosomak, samochody Jelcz czy samoloty bezzałogowe FlyEye i Warmate. 

Jak ocenia Pan działania Wojska Polskiego, także Wojsk Obrony Terytorialnej, w czasie pandemii, jeśli chodzi o wsparcie kontroli granicznych, czy reagowania kryzysowego?

Nasza historia pokazuje, że w każdej sytuacji możemy liczyć na nasze wojsko. Tak jest i obecnie. Żołnierze zawodowi oraz rotacyjni ramię w ramię z funkcjonariuszami innych służb robią  wiele, aby pomagać ludziom i sobie nawzajem, w tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji zagrożenia życia i zdrowia.

W państwach skandynawskich istnieje system obrony totalnej, gotowy do połączenia wszystkich zasobów państwa – dobrze wyposażonego wojska operacyjnego, masowej obrony terytorialnej, ale też obrony cywilnej i ochrony ludności. Czy taki system powinien powstać również w Polsce? Jak należałoby podejść do jego budowy?

Z pewnością system na wzór obrony totalnej powinien funkcjonować w Polsce, gdyż w budowaniu bezpieczeństwa państwa spaja on całe społeczeństwo, a nie wyłącznie formacje militarne. Poza tym nawyki społeczeństwa ukształtowane w ramach obrony totalnej są przydatne nie tylko w czasie wojny, ale również w sytuacjach klęski żywiołowej, z jaką mamy do czynienia obecnie, walcząc na wszystkich frontach z pandemią koronawirusa.

Punktem wyjściowym do budowania systemu na wzór obrony totalnej powinno być przywrócenie programu szkoleniowego już na poziomie szkoły podstawowej i średniej. Pamiętam, jak za moich czasów w szkołach był przedmiot „Przysposobienie Obronne”, podczas którego można było nauczyć się udzielania pierwszej pomocy medycznej, strzelania z karabinka kbks czy rzucania granatem.

Nasze społeczeństwo potrzebuje również „uporządkowania”, aby w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa, a nawet zakłócenia codziennego rytmu życia, nie wpadać w panikę, która może przerodzić się w zamieszki. W ostatnim czasie większość naszego społeczeństwa zaczęła masowo robić zakupy, bo pojawiła się informacja, że rząd zamknie sklepy. Aż trudno sobie wyobrazić, jak zachowałoby się społeczeństwo, gdyby zabrakło prądu, wody, łączności telefonicznej, itd. Potrzeba nam wszystkim umiejętności do radzenia sobie w sytuacji zagrożenia, aby podejmować działania w sposób uporządkowany, w ramach systemu bezpieczeństwa państwa, który można nazwać obroną totalną. 

Fot. archiwum PSL.
Fot. archiwum PSL.

Relacje z NATO i Stanami Zjednoczonymi pozostają fundamentem naszego bezpieczeństwa. Państwa sojusznicze, włącznie z USA, w sytuacji kryzysu znajdą się jednak pod presją cięć nakładów na swoje bezpieczeństwo. Czy i w jaki sposób należy zabiegać, by utrzymać zaangażowanie NATO w „twarde” bezpieczeństwo?

Nie sądzę, aby na skutek pandemii koronawirusa USA i inne kraje zmniejszały swoje wydatki na bezpieczeństwo. Co więcej, uważam, że właśnie teraz należy oczekiwać większego zaangażowania wszystkich członków sojuszu w budowanie wspólnego bezpieczeństwa, w tym przede wszystkim modernizację sił zbrojnych. Sądzę, że to właśnie w programach zbrojeniowych najsilniejsi członkowie NATO będą szukać sposobów na wielomiliardowe inwestycje w gospodarkę oraz utrzymanie miejsc pracy. Proszę zauważyć, że Niemcy już włączyły w obszar tzw. „podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa”, katastrofę naturalną, co w obecnej sytuacji pozwoli im zlecać zamówienia m.in. na okręty wojenne i pojazdy bojowe, bezpośrednio do niemieckich zakładów, bez konieczności stosowania procedur konkurencyjnych.

Wróćmy na koniec do klasycznej modernizacji Sił Zbrojnych. Czy Pana zdaniem są takie priorytety które trzeba utrzymywać, nawet w kryzysie? I jakie to priorytety, na przykład obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa, przeciwpancerna, czy inne?

Priorytetem dla Polski powinna być bezpieczna i nowoczesna produkcja w naszych zakładach zbrojeniowych systemów przeciwlotniczych i przeciwpancernych, a także bezzałogowych statków powietrznych. Nieprzerwana produkcja tych systemów, pozwalająca w krótkim czasie wyposażyć tysiące żołnierzy rozmieszczonych na całym terytorium kraju, z opcją ciągłego uzupełniania sprzętu i rakiet, mogłaby przynieść więcej korzyści w obronie kraju niż znacznie droższy sprzęt kupowany w koncernach zagranicznych.

Niezwykle istotne jest również zwiększenie zasięgu rażenia wojsk rakietowych i artylerii oraz poprawa precyzji ognia, przy użyciu amunicji precyzyjnego rażenia oraz bezzałogowych statków powietrznych. Równocześnie powinno następować wprowadzanie kolejnych dywizjonowych modułów ogniowych Regina, a także modułów Kryl oraz Rak na podwoziu gąsienicowym. Wszystkie pododdziały wojsk rakietowych i artylerii powinny być pilnie wyposażone w polskie bezzałogowe statki powietrzne zintegrowane z systemami kierowania ogniem. Proszę zauważyć, że cały wymieniony sprzęt jest produkowany w polskich zakładach, więc skala zamówień sięgająca kilkudziesięciu miliardów złotych pobudziłaby znaczny obszar naszej gospodarki, czego nam obecnie najbardziej potrzeba.

Wielu ekspertów obawia się, że pandemia koronawirusa spowoduje, że państwa zachodnie stracą z oczu zagrożenie ze strony Rosji. Czy jest takie ryzyko i jak temu przeciwdziałać? Czy sankcje wobec Rosji, wprowadzone m.in. przez Unię Europejską powinny zostać utrzymane?

Walka z pandemią koronawirusa jest obecnie priorytetem niemalże każdego rządu na świecie. Nie sądzę jednak, aby państwa te, podobnie jak Polska, zapomniały o swoim bezpieczeństwie, szczególnie w sytuacji, gdy Rosja tworzy nowe jednostki wojskowe na zachodzie oraz wprowadza coraz to nowy sprzęt wojskowy. Można się oczywiście spodziewać zmian w dotychczasowej polityce zbrojeniowej niektórych krajów, czego przykładem jest propozycja ministra finansów Bułgarii o przekierowaniu wydatków na sprzęt wojskowy na inne zadania. Co do zasady jednak zidentyfikowane zagrożenia pozostaną bez zmian, podobnie jak – mam nadzieję - sankcje wobec Rosji.

Skarb Państwa posiada trzy stocznie dedykowane do produkcji specjalnej, temu założeniu było też podporządkowane stworzenie PGZ Stoczni Wojennej. Jednocześnie w ostatnich latach anulowano kolejne programy budowy okrętów dla Marynarki Wojennej, dotyczące jednostek Miecznik, Orka, czy np. zbiornikowców Supply. Obecnie jest trudna sytuacja w stoczniach Grupy Mars, jak i w stoczni Nauta. Czy Polska powinna rozwijać własne okręty i przemysł stoczniowy, czy minimalizować nakłady oraz kupować okręty używane? Jaka jest Pana opinia co do pozyskania szwedzkich okrętów podwodnych A17?

Obecny stan polskiego przemysłu stoczniowego to efekt braku jednolitej i długofalowej strategii rządu łączącej wielomiliardowe kontrakty zbrojeniowe ze wzmacnianiem polskiej gospodarki. Do tego dochodzi brak spójności w działaniach Prezydenta RP, Zwierzchnika Sił Zbrojnych Andrzeja Dudy, który w lutym 2016 r., podczas udziału na uroczystościach 96. rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w Pucku, deklarował odbudowę polskiego przemysłu stoczniowego, a po kilkunastu miesiącach proponował zakup za granicą używanych fregat, pozbawiając wielomiliardowego zamówienia polskie stocznie.

Moje krytyczne stanowisko odnośnie rozwiązań pomostowych, w tym dla Marynarki Wojennej, przedstawiłem w programie wyborczym „Nadzieja dla Polski”. Mając na uwadze klęskę projektu Gawron musimy w końcu zrozumieć, że takie projekty jak budowa i produkcja nowoczesnych okrętów wojennych, podobnie jak zaawansowane systemy rakietowe, realizuje się obecnie w ramach współpracy międzynarodowej. Bierzmy przykład z innych krajów europejskich które wspólnie budują okręty wojenne zapewniając przy tym udział krajowego przemysłu stoczniowego.

Rezygnacja z budowy okrętu Ratownik i brak decyzji odnośnie pozyskania innych okrętów oczekiwanych przez Marynarkę Wojenną to w mojej ocenie efekt cięć budżetowych bezpośrednio wynikających z kontraktów zagranicznych. Obawiam się, że wkrótce „pod młotek” ministra obrony narodowej, przy bierności Prezydenta Dudy, trafią również inne zamówienia, które mogłyby realizować polskie zakłady.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze