FlyEye wspierają gaszenie Biebrzy [WIDEO]

22 kwietnia 2020, 14:49

1 Podlaska Brygada Obrony Terytorialnej (1PBOT) aktywnie wspiera trwającą właśnie akcję ratowniczo-gaśniczą, prowadzoną w rejonie kompleksu Biebrzańskiego Parku Narodowego. To właśnie tam, w ostatnich dniach, doszło do zlokalizowania przynajmniej kilku ognisk pożaru, o czym informowali dowodzący całą akcją. Dzięki szybkiemu pojawieniu się i obecności żołnierzy z Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), strażacy uzyskali m.in. bardzo cenną pomocą w związku z zastosowaniem wojskowych zestawów bezzałogowych statków powietrznych (BSP) FlyEye.

To właśnie dzięki wyjątkowym możliwościom zapewnianych współcześnie przez BSP, na żywo dokonywane jest zobrazowanie rejonów rozwoju pożaru. A co najważniejsze, tego rodzaju dane trafiają bezpośrednio do dowodzących akcją ratowniczo-gaśniczą. Jak dowiedział się portal Defence24, żołnierze WOT są na miejscu już od poniedziałku i już wtedy wykonali w sumie 109 minut lotów z wykorzystaniem BSP. Drugiego dnia akcji, czas FlyEye`ów w powietrzu wyniósł w sumie 90 minut. Operatorzy BSP podkreślają przy tym, że dowodzący akcją ratowniczo-gaśniczą wysoko oceniają ich wkład w walkę z pożarem.

Trzeba bowiem pamiętać, że w przeciwieństwie do samolotów załogowych, stosowanych np. przez Lasy Państwowe, maszyny bezzałogowe Terytorialsów z 1PBOT mogły przekazywać również obraz w trakcie lotów prowadzonych po zmierzchu. Co więcej, BSP mają również zwiększoną możliwość prowadzenia działań w trudnych warunkach atmosferycznych, gdzie loty maszynami załogowymi mogą stanowić niejako zagrożenie dla ich pilotów.

image
Szkolenie z wykorzystania BSP FlyEye. Fot. DWOT.

Jak podkreślają uczestniczący w akcji żołnierze, wykorzystanie właśnie BSP pozwala nie tylko obserwować same źródła pożaru, a także jego bieżące rozprzestrzenianie się, ale także lub może przede wszystkim odpowiednio informować o rozlokowaniu strażaków w zagrożonym rejonie. Albowiem wyposażenie wojskowych BSP, zastosowanych przez 1 PBOT, pozwala na pomiar odległości pomiędzy jednostkami ratowniczo-gaśniczymi, a chociażby miejscami zagrożonymi. Wobec tego, wojskowe BSP wpływają na lepsze wykorzystanie sił i środków gaśniczych oraz niwelowanie ryzyka osaczenia przez ogień osób gaszących.

Por. Łukasz Wilczewski, rzecznik prasowy 1PBOT zauważa, że FlyEye to BSP bliskiego zasięgu klasy mini, zaprojektowany do prowadzenia powietrznych działań obserwacyjnych, trudnych, bądź też niemożliwych do zrealizowania przy pomocy innych środków rozpoznania. Terytorialsi z 1PBOT samodzielnie prowadzą loty na swoich FlyEye`ach dopiero od 5 lutego bieżącego roku, kiedy to rozpoczęli je na terenie lotniska Krywlany. Wcześniej oczywiście operatorzy musieli przejść proces szkoleniowy pod okiem producenta FlyEye - firmy WB Electronics, a także prowadzony dla nich w Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. Jednakże, w tego rodzaju ekstremalnej sytuacji, jaką jest pożar dużego obszaru leśnego, operatorzy BSP z 1PBOT znaleźli się po raz pierwszy, a więc jest to ich swoisty chrzest bojowy.

Jednakże, trzeba podkreślić, że żołnierze z 1PBOT już od dłuższego czasu są zaznajomieni w kwestiach współpracy z innymi służbami w rejonie ich codziennego działania. Wspólnie ze strażakami prowadzono dotychczas ćwiczenia przygotowujące chociażby do reagowania w przypadku wystąpienia powodzi. Co więcej, wspólne ćwiczenia były wcześniej podejmowane w rejonie wspomnianego już Biebrzańskiego Parku Narodowego. Obecnie 1PBOT jest cały czas gotowa nieść pomoc służbom zaangażowanym w działania ratowniczo-gaśnicze, obejmując zarówno loty wspomnianymi BSP FlyEye, ale również chociażby potencjalne działania ewakuacji z rejonów zagrożonych. W środę, do bezpośrednich działań weszło 50 żołnierzy z tłumicami, a kolejnych 20 wojskowych jest w gotowości do prowadzenia ewakuacji.

image
Fot. WOT

Należy również zauważyć, że obecne działania wspierające akcję ratowniczo-gaśniczą, wykazały znaczną elastyczność w działaniu 1PBOT. Cały czas bowiem jej żołnierze są przecież zaangażowani w walkę z koronawirusem w ramach operacji „Odporna Wiosna”. Tym samym, pokazując zdolność do kompleksowego wspierania zróżnicowanych działań w ramach bezpieczeństwa wewnętrznego na terenie województwa.

FlyEye to bezzałogowy system powietrzny, opracowany przez Grupę WB. Od ok. 2010 roku jest na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP, w tym m.in. Wojsk Specjalnych, Wojsk Lądowych (w tym Wojsk Rakietowych i Artylerii) oraz właśnie WOT. Terytorialsi od 2018 roku otrzymali 12 zestawów tego typu, łącznie obejmujących 48 dronów.

FlyEye może startować z ręki i ma modułową budowę. Jest wyposażony w głowicę z kamerami dzienną i termowizyjną, pozwala na przekazywanie obrazu w czasie rzeczywistym. Cechą charakterystyczną tego systemu jest zdolność do bezpośredniej współpracy z Zautomatyzowanym Zestawem Kierowania Ogniem Topaz, używanym powszechnie w jednostkach polskiej artylerii, nie tylko w zakresie wskazywania celów, ale też korygowania prowadzonego ognia. Jednocześnie jednak FlyEye może wspierać działania reagowania kryzysowego, czego przykładem jest omówione w artykule użycie tego rodzaju bezzałogowców przez jednostki WOT.

KomentarzeLiczba komentarzy: 72
gratulacje
wtorek, 28 kwietnia 2020, 03:25

Gratulacje WOT widac ze są potrzebni.

Scevola
sobota, 25 kwietnia 2020, 17:41

Czy nie warto by zakupic wiecej dronow z WB?

Pytam
piątek, 24 kwietnia 2020, 16:51

Skąd ten ogień? Czy nie powinna tego zbadać jakaś służba? Ogień w czasie W często jest wykorzystywany w odpowiednim momencie. Czy gdyby mieć swojego sat to wykrycie byłoby szybsze?

niedziela, 26 kwietnia 2020, 23:33

Przecież podano do wiadomości że to było podpalenie ...

tagore
piątek, 24 kwietnia 2020, 12:27

Nie było kasy na wykaszanie to mają do wydania kasę na gaszenie z innej kieszeni. Zdolność przewidywania skutków zaniechań u urzędników samorzadowych i państwowych jest zadziwiajaco niska.

Witt
sobota, 25 kwietnia 2020, 23:31

Kasa jest ale są też ...ekoterrorysci

Scevola
piątek, 24 kwietnia 2020, 16:49

Haslo - park narodowy. Obszar Natura2000

Jarek
czwartek, 23 kwietnia 2020, 21:25

Doskonała możliwość przetestowania sprzętu i wyszkolenia żołnierzy

arci10
czwartek, 23 kwietnia 2020, 19:30

Terytorialsi mają blisko do tego pożaru. Stacjonują w twierdzy osowiec -kilka km od wrocenia

WOTek
niedziela, 26 kwietnia 2020, 17:55

Czasem bywają, a nie stacjonują.

Dziwny
czwartek, 23 kwietnia 2020, 03:59

To sie musi wypalić...... Natura i tak wie co robi, to tylko nam przeszkadza.... nie rozumie problemu. Wszystkie powodzie, pożary, zimy bez mrozu, upalne lata, TO TAK MUSI BYĆ... !

H
środa, 29 kwietnia 2020, 19:18

Skoro nam przeszkadza to z tym walczymy, czynimy sobie ziemię poddaną

Scevola
piątek, 24 kwietnia 2020, 16:50

Dlatego jakis idiota musial podpalic?

Orthodox
czwartek, 23 kwietnia 2020, 16:16

Nick mówi wszystko.

dim
środa, 22 kwietnia 2020, 18:28

Nie tak dawno wskazywałem tu, jak złudne są, wobec zmiany klimatu, nadzieje że uda się gasić szybko pożary bez lotnictwa pożarniczego, z prawdziwego zdarzenia. Nie tych małych dromaderków. A zauważcie Państwo - do sezonu susz jeszcze daleko, daleko !

wert
czwartek, 23 kwietnia 2020, 15:19

Nie masz pojęcia co piszesz. Dromader to u nas super maszyna. Szybka, skuteczna i precyzyjna, łapie pożar na początku. Zobacz ile wybucha pożarów, Biebrza to ewenement podobnie jak kiedyś Kuźnia Raciborska. Sezon susz to jak na razie WIOSNA gdy zeszłoroczna roślinność jest sucha i nie przykryta tegoroczną, zieloną.

Gts
sobota, 25 kwietnia 2020, 16:52

Może i są dobre, ale ich żywot dobiega końca. Pora zainwestować w nowe skrzydła i śmigłowce np. Firehawk albo H225 Firefighter.

dim
czwartek, 23 kwietnia 2020, 17:11

Cytuję: PZL M-18 Hellenic Air Force, Dekelia-Tatoi, 5 April 2019. At last I have a PZL M-18 Dromader on photo. The Greeks have around 21 of these Polish built firefighting machines at Tatoi. They entered service 35 years ago. - więc chyba jednak wiem o czym piszę ?

dim
niedziela, 3 maja 2020, 16:09

od tamtej pory postarałem się srpawdzić, co greckie pisma fachowe myślą o "Dromaderach". Otóż chwalą je, jako bardzo udaną konstrukcję. Gdy ich przydatność operacyjna polega głównie na możliwości rozdysponowania 18 sztuk aktualnie jeszcze posiadanych, sprawnych dromaderów, na wyspach i w innych rejonach, odległych od baz lotnicznych, na których stacjonują większe maszyny. W ten sposób Dromadery kierować można do przyhamowywania lokalnych pożarów natychmiastowo, nim zjawią się maszyny większe. Do pożarów kieruje się już także kilka Chinooków. Ale to ponieważ Grecy otrzymali właśnie od USA kolejnych 15 sztuk tych maszyn, bardzo tanio, a w świetnym stanie technicznym. Czyli razem mają ich już 24 (a 1 spadł do morza), podczas gdy modernizacja starszych sztuk jest całkowicie nieopłacalna - Boeing rząda za nią po 35 mln od sztuki. BARDZO ISTOTNE okazuje się porównanie cenowe Dromaderków i dużych, bardzo wydajnych samolotów gaśniczych, bardzo tu chwalonych CL-415. Otóż 1 godzina lotu Dromadera kosztuje bezpośrednio jednostkę wojskową około 1800 Euro. Gdy 1 godzina CL-415 kosztuje tylko około 2-krotnie więcej. Koszt nabycia nowych/zmodernizowanych takich samolotów to ostatnio około 37 mln USD.

marian
środa, 22 kwietnia 2020, 22:54

Jaka zmiana klimatu? A tych wycinków gazet sprzed stu lat, gdy w lutym ponad 20 stopni było, to Pan nie czytał?

Seb
środa, 22 kwietnia 2020, 23:48

Taka zmiana klimatu, że drugi rok z rzędu czeka nas susza, a zima normalna też nie była.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 00:54

Ale dwa lata, to nie zmiana klimatu, tylko odchylenie od normy. Robię jaki rolnik już 30 lat, i zawsze było albo za sucho, albo gniło od deszczu i ciągnik się kopał. Optymalny rok to może raz na pięć się zdarza.

wert
czwartek, 23 kwietnia 2020, 15:25

W XII wieku pod Gdanskiem było zagłębie winne a wsześniej Grenlandia była zielona W XVII wieku na środku zamarzniętego Bałtyku od września do czerwca stała karczma a do Skandynawii podróżowało się saniami. Klimat zawsze fluktuował i tylko gretyni twierdzą inaczej

Em
sobota, 25 kwietnia 2020, 01:37

Skoro lądolód grenladzki ma 110tys. lat, to jak Grenlandia mogła być zielona w średniowieczu? Zielone to mogły być południowe i zachodnie wybrzeża, które są ogrzewane pradem zatokowym. Nie ma w tym nic niezwykłego. Klimat zawsze, ale nie zawsze z winy człowieka. Teraz szaleje z winy człowieka i potwierdzają to spektrometry. Stężenie CO2 jest najwyższe od 2mln lat, zmiany widać z kosmosu, charakter tych zmian też wskazuje na gazy cieplarniane. Klimat zawsze coś,

tagore
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:50

Rozumiem ,że pobieranie na wielką skalę energii z "maszyny klimatycznej" nie wpływa na klimat? Nominalną wielkość produkowanej tak energii wypada pomnożyć przez 3 ze względu na niską sprawność wiatraków.

marian
sobota, 25 kwietnia 2020, 17:20

Jedni naukowcy piszą to co Pan, inni piszą inaczej. Jak zima w Polsce ciepła, to wina ocieplenia klimatu. Jak zima mroźna, to też wina ocieplenia, bo niby przez słabnący Golfsztrom. Niech się ci naukowcy zdecydują.

Em
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:09

Nie ma mroźnych zim od 10 lat. I raczej nie będzie. Ocieplenie jest globalne, czyli dotyczy Globu, lokalne zmiany są lokalne. Cyrkulacja termohalinowa to zagadnienie, które moją wiedzę przerasta. Co do naukowców: jedni mówią, inni mierzą i są w stanie podać przybliżoną wartość wpływu zwiększonej emisji CO2 na bilans energetyczny Ziemi. Nie ma w świecie nauki nikogo, kto te wartości podważa. Są jakieś mąciwody i rzeszą ludzi z postawą życzeniową w stosunku do fizyki. 416ppm - rekord w historii pomiarów

marian
wtorek, 28 kwietnia 2020, 15:08

Zima w 2011 była bardzo mroźna, te późniejsze bywały już tylko mroźne. Czyli nijak 10 lat nie wychodzi. W latach 90tych też uważano, że już mrozów nie będzie do puki nie nadeszły, to samo później. Ocieplenie globalne? Może jest, ale czy spowodowane przez człowieka? Są naukowcy uważający, że gdyby nie zanieczyszczenie powietrza od przemysłu, to na świecie byłoby jeszcze cieplej.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 20:28

Jak zwykle u Ciebie nic dodać, nic ująć :)

Paweł P.
środa, 22 kwietnia 2020, 17:20

Jakość nie powala :/ Oby one się na coś zdały.

Użytkownik
czwartek, 23 kwietnia 2020, 00:57

Potwierdzam

marian
środa, 22 kwietnia 2020, 17:04

Ja tam nie wiem, ale wypalanie traw stosowano od wieków, a nagle około 30 lat temu stało to się problemem. Dziś takie pożary uważa się za klęskę żywiołową nawet na terenach na których występują rośliny zdolne do kiełkowania dopiero po wystąpieniu pożaru.

robson
czwartek, 23 kwietnia 2020, 14:37

poglądy osłabiające...

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 22:34

Czy to są poglądy, czy fakty? Co z tego co tu napisałem jest nieprawdą? Że istnieją rośliny zdolne do kiełkowania dopiero po przejściu pożaru? Że trawy wypalano przez setki lat na naszym terenie, a właściwie na całym świecie. Przecież te ostatnie pożary w Australii powstały, bo przez lata nie doprowadzano do pożarów. A aborygeni od tysięcy lat robili kontrolowane pożary, aby właśnie do takich sytuacji nie dopuścić.

Orthodox
środa, 22 kwietnia 2020, 21:07

Tak jak 30 lat temu ten park teraz powinien być pod wodą. Wędkuję tam często, więc mogę potwierdzić, że ostatnie lata to nienormalność. Ten rok był pierwszym od kiedy pamiętam gdzie praktycznie nie było lodu na rzekach i starorzeczach.

marian
środa, 22 kwietnia 2020, 22:44

Faktycznie ta zima była bardzo ciepła, ale nie była to jedyna bezśnieżna zima jaką pamiętam. Bywało już, że w lutym chodziłem w sweterku nie raz. Bywało, że w maju trawa nie chciała rosnąć, bo od trzech miesięcy nie padało. W mojej okolicy wycięto wszystkie drzewa wokół strumienia, żeby bobry nie miały co jeść i się wyniosły. Kilkusethektarowe gospodarstwo zyskało 3 hektary po obniżeniu poziomu wody o pół metra. A potem się dziwią, że sucho.

Orthodox
czwartek, 23 kwietnia 2020, 11:12

Bywały ogólnie ciepłe zimy, ale zawsze nadchodził okres przynajmniej kilkunastodniowych mrozów ścinających bajora na tyle, by można było na nie w miarę bezpiecznie wejść. Ten rok był pierwszy od czterdziestu lat. Wcześniej nie pamiętam.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 13:56

Owszem takiej zimy nie pamiętam, ale z drugiej strony tak zimnej wiosny dawno nie było. Coś o tym wiem, bo mam rośliny pod folią i tyle opału dawno nie zużyłem.

dim
czwartek, 23 kwietnia 2020, 17:20

"...bo mam rośliny pod folią i tyle opału dawno nie zużyłem..." - Sprawdź jak fajnie spłonęły nie tak dawno gigantyczne połacie Syberii. Choć generalnie panuje tam niezły chłodek. Dinozaury też żyły... żyły... aż wymarły. Natura zmienną jest. Zresztą agresja podprogowa na Polskę też oznaczać może nagle mnóstwo wielkich, trudnych do wytłumaczenia pożarów, znacznie wyprzedzających działania militarne. A nie wystarczy odkryć, że są to podpalenia. Trenowaliśmy to już w Grecji po wiele razy. Po prostu trzeba mieć czym gasić.

dim
czwartek, 23 kwietnia 2020, 16:21

Nie ma globalnego ocieplenia ? A jak wyjaśnisz topnienie lodowców Alp i Himalajów ? Przecież lodowiec tworzy się przez stulecia i tysiąclecia. A jak wyjaśnisz zanik pokrywy lodowej Arktyki ? Podesłałbym tu kilka zdjęć z ubiegłorocznego sezonu strażackiego, z Grecji, ale redakcja linków nie puszcza. A szkoda, gdyż czeka to i nasze lasy ! Może właśnie prawidłowo poruszyłoby mózgownice ?

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 20:55

Nawet jeżeli jest jakaś zmiana klimatu, to na ile jest to spowodowane aktywnością słońca, przejrzystością przestrzeni między Ziemią, a Słońcem, a ile działalnością człowieka, tego nie wiemy. Jest teoria, że gdyby nie pyły wytworzone przez człowieka, to klimat naturalnie byłby jeszcze cieplejszy. Ale to wszystko teorie, tak samo jak teoria ocieplenia spowodowanego przez człowieka.

dim
czwartek, 23 kwietnia 2020, 23:19

Ech ! Gdybym tak mógł podesłać i Tobie i tym pozostałym oponentom porządnej ochrony Polski, linki do fotografii JAKIE u nas są teraz pożary, z jęzorami płomieni na pół kilometra w górę ! Np. ten koło Aten, w świetnie mi znanej oklicy, ze stukilkudziesięcioma ofiarami, gdyż zwyczajnie nie dało się tych ludzi uratować ! Mimo znacznie lepszego sprzętu niż w Polsce ! A to jest raptem trochę suszy więcej, niż u Was i raptem średnio o 10 stopni celsjusza wyżej, niż u Was. Czyli spokojnie w granicach "zwykłych fluktuacji" temperatur lata. I "właściwy" typ lasu sosnowego.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 23:49

Ale ja nie zaprzeczam tym pożarom, i że to niszczycielska siła, ale czy mamy pewność, że 200, czy 400 lat temu podobnych pożarów nie było?

dim
piątek, 24 kwietnia 2020, 07:37

Skoro od roku 1945, w pożarach ubyło tak 90% lasów Attyki, a część z nich rosła tam od 800-1000 lat (jak Park Narodowy Góry Parnitha), znaczy to, że obecność człowieka nieco skalę tych zagrożeń zmienia. Kilka innych prowincji - zalesione góry, już w XIX wieku zamieniono tak w jałowe i gołe skały. Przez kilka lat jest to korzystne ekonomicznie dla lokalnych pasterzy. Ale potem już tylko przyczynia się do wywoływania skrajnie gwałtownych powodzi. Las spalony dwukrotnie, w ciągu - w Grecji - 7 lat, przestaje odradzać się. W szczególności, to prawda, że istnieją takie gatunki flory które odnawiają się tylko dzięki pożarom, ale nie tym, wywoływanym co kilka lat. W Polsce dotychczas łatwiej było gasić, a pożar przenosił się nieporównanie wolniej, niż w Grecji. Ale to się zmienia. Macie szansę skorzystać z obcych doświadczeń, więc korzystajcie z tych bardziej udanych, bez powtarzania koncepcyjnych błędów poprzedników. Na pewno znajdzie się kilkanaście właściwych do tankowania jezior i kilkanaście sztucznych zbiorników. Po niewielkich przeróbkach można z nich utworzyć sprawny system napełniania wodujących samolotów gaśniczych.

tagore
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:53

Pożar lasów w Grecji to również kwestia deweloperska. przeznaczeni ziemi po pożarze można zmienić.

dim
niedziela, 3 maja 2020, 16:15

Od roku 2007 nie można. Nie ma już takiej prawnej możliwości, przy czym decydujące są mapy geodezyjne lasów z roku bodaj 1928, a nie stan obecny.

eDZIO
czwartek, 23 kwietnia 2020, 16:08

Czy 30 lat temu tez miales folie i zuzywales tyle wody na uprawy co dzis?

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 20:48

Np. 25 lat temu było tak sucho, że nie mogłem wysadzić sadzonek do gruntu, a 15 lat temu rośliny zamiast dwóch metrów urosły tylko na metr z braku wody. 10 lat temu połowa pola zarosła zielskiem, bo było tak mokro, że nie można było wjechać ciągnikiem, a 2 lata temu uschło 10% sadzonek. To po prostu norma w naturze.

dim
środa, 22 kwietnia 2020, 19:09

Pożar kontrolowany (z przedsięwziętymi środkami bezpieczeństwa i przy właściwej prognozie meteo), a pożar 4.000 hektarów... - pomyśl chwilkę, a może sam zauważysz różnicę. I nie rozważam tu legalności, a zawartość mózgów.

marian
środa, 22 kwietnia 2020, 22:49

Ale co to jest te 4 tyś hektarów? Pas 10x4 kilometry. To jakiś mały odsetek całego parku. Do tego w większości suche trawy. Chyba lepiej jak się spali teraz, póki większość ptaków jeszcze nie założyło gniazd, lub mają szansę na następny lęg.

Orthodox
czwartek, 23 kwietnia 2020, 11:02

Jeśli zapalą się torfowiska, będą się tlić tygodniami, albo i miesiącami.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 20:49

Wiem o tym, ale to nic nowego w naszym klimacie.

dim
czwartek, 23 kwietnia 2020, 23:22

Znów ten błąd... "nic nowego". Właśnie greckie badania wskazują, że 90% pożarów to dziś podpalenia. Jakkolwiek podpalający nie miał planu wywołania aż takiego skutku, jaki powstał. Ponadto owych 10% "przyczyn naturalnych" to w 90% pożary też wywołane działalnością człowieka, tyle że niecelowo. Spięcia, awarie, samozapłony optyczne i chemiczne. Podsumowując dziś tylko rząd 1% to te pożary, które wywołała sama natura i bez naszego udziału. Więc ziemia odleśnia się.

marian
piątek, 24 kwietnia 2020, 11:03

Ja piszę "nic nowego w naszym klimacie" a tu przykład Grecji. Chyba Grecja nie wylądowała jeszcze w klimacie umiarkowanym ;) A jeżeli to podpalenia,(te w Polsce) to tym bardziej nic nowego. Ogólnie im większy kryzys, i brak kasy, to więcej podpaleń. Przy całym szacunku dla strażaków, to jednak wśród strażaków ochotników, którzy dostają kasę jeżeli są w akcji, zawsze znajdzie się ktoś nieuczciwy, a wręcz przestępca. A Grecja, to w ogóle ma przesrane. Pewnie widział Pan jak zagraniczni "lekarze i inżynierowie" zniszczyli kilkusetletnie drzewa oliwne, i pozbawili środków do życia okolicznych rolników. Ale z drugiej strony, jeżeli obywatel nie ma prawa bronić swojego majątku, to "nic dziwnego" , "nic nowego".

dim
piątek, 24 kwietnia 2020, 15:27

A Ukraina ? Czyżby nagle nabrała klimatu Grecji ? Inżynierowie i lekarze czyżby nale zaczęli osiedlać się w Czernobylu ? Jest Pan bardzo uparty w przekonywaniu, że zawsze było jak jest, ale do uwagi o topniejących w Europie lodowcach i biegunie nie odniósł się Pan jakoś.

marian
piątek, 24 kwietnia 2020, 20:34

Ale, że co Ukraina? Jak zachodni europejczycy chcieli kiedyś nauczyć Ukraińców rolnictwa, zaczęli orać stepy. Okazało się, że w jeden sezon wiatr wywiał suchą przeoraną ziemię. Tak, tam też normą bywają suche wiosny, tym bardziej, że to klimat bardziej kontynentalny niż u nas, a o pożarze nikt by nie słyszał, gdyby to nie były okolice Czarnobyla.

dim
sobota, 25 kwietnia 2020, 22:56

to może najpierw sprawdź co działo się na Ukrainie z pożarami i ich stolicą całą w dymach ? A odnośnie ocieplenia klimatu, może sprawdź, że to chodzi o wzrost częstotliwości sytuacji ekstremalnych, a nie koniecznie o wzrost temperatury. Gdy stanie Golfsztrom, a Polska może i zlodowacieje, to także będzie skutkiem ocieplania się, nie ochłodzenia, a ocieplania się klimatu Ziemi.

tagore
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:59

Golfsztrom transportuje ciepłą wodę z zatoki Meksykańskiej.Nie zauważyłem by woda w tej zatoce ostygła. Poza tym ocieplenie z przed tysiąca lat na Grenlandii to wynik fluktuacji tego prądu morskiego i cyklicznech zmian nachylenia osi Ziemi. Wypowiedzi astronomów jakoś zieloni fanatycy nie afiszują.

marian
niedziela, 26 kwietnia 2020, 01:02

O Golfsztromie właśnie pisałem pod tym tematem kilka godzin temu. Jak zima ciepła, to ocieplenie. Jak zima zimna, to słaby Golfsztrom, czyli też ocieplenie. Dla chcącego nie ma twierdzenia nie do udowodnienia ;) A czy te ekstrema to nie są spowodowane po prostu dostępem i nagłaśnianiem różnych informacji, a nie prawdziwą intensywnością zjawisk? Taka Hiszpanka została nazwana Hiszpanką, mimo że z Hiszpanii nie pochodziła, i w Hiszpanii nie miała największego Żniwa. Ale w Hiszpanii nie było wojny, i tam o niej pisano w przeciwieństwie do reszty europy.Tak jest siła przenoszenia informacji, że ze stan faktyczny schodzi na drugi plan.

Weles
czwartek, 23 kwietnia 2020, 00:11

Ponad 10% powierzchni parku, nie suche trawy a torfowiska które mają około 5 m głębokości i tworzyły się przez kilkadziesiąt tysięcy lat. Duża część ptactwa już gniazduje i giną broniąc przed ogniem gniazda.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 01:03

No dobrze, ponad 10% powierzchni parku. Ale to chyba naturalna kolej rzeczy, że najpierw jest zbiornik wodny, potem zarasta, potem wysycha. A o pożarach torfowisk w Polsce, uczyłem się już w podstawówce. Wychodzi na to, że teraz przyszedł czas na Biebrzę. Oczywiście że jest to strata, ale ja nie widzę w tym nic nienaturalnego.

Orthodox
czwartek, 23 kwietnia 2020, 20:29

Właśnie nie jest naturalne że zbiorniki wodne wysychają, bo w następstwie braku wody ginie życie. Bez konsekwencji to może wyschnąć staw wykopany w nieodpowiednim miejscu, a nie dolina Biebrzy.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 22:42

Ale na tych zdjęciach widać pożar, a kilka metrów obok wodę. To że te tereny nie są zalane pod koniec kwietnia jest jakąś sytuacją nadzwyczajną? Owszem jest sucho, ale bywały lata tak samo suche, przynajmniej w moim regionie. Dla roślin rolniczych i tak ważniejsze są opady w maju, ale nie chodzi o szczegóły. Pamiętam jak przed powodzią w końcu lat 90tych narzekano na puste zbiorniki retencyjne i niski poziom rzek. Po miesiącu każdy się cieszył, że było w nich tak mało wody. Człowiekowi nie dogodzi.

dim
piątek, 24 kwietnia 2020, 07:40

A Ty, aby zacząć przygotowywać się, wolisz czekać by najpierw wystąpiły sytuacje takie, jak w Rosji czy na Ukrainie ? Skorzystać zawczasu z obcych doświadczeń, to byłoby Twoim zdaniem głupie ?

Erwin
środa, 22 kwietnia 2020, 17:40

30 lat temu powódź była co marzec i czasem powtarzała się w maju i czerwcu, śnieg leżał od końca listopada do połowy marca, temperatura spadała do -20 stopni. Dzisiaj klimat jest inny stąd walka z pożarami traw i idiotami je wywołującymi

marian
środa, 22 kwietnia 2020, 22:53

Bez przesady, były i takie wiosny, że trawa nie chciała rosnąć z braku deszczu. Mamy niestety krótką pamięć.

dim
środa, 22 kwietnia 2020, 19:10

Jednak dodaj, że kiedyś powodzie użyźniały. Dziś z wielu rzek, w tym głównych, powodzie zatruwają.

środa, 22 kwietnia 2020, 17:15

Byłeś kiedyś w tym Parku Narodowym?

marian
środa, 22 kwietnia 2020, 22:51

Nie byłem, wiem że jest to duży Park, a pali się tylko kilka tysięcy hektarów.

Weles
czwartek, 23 kwietnia 2020, 00:06

W chwili obecnej pali się ponad 10% powierzchni tego największego w Polsce parku narodowego.

marian
czwartek, 23 kwietnia 2020, 01:06

Ile z tego to palące się torfowiska, a ile z tego to po prostu spalona trawa?

WoW
środa, 22 kwietnia 2020, 16:59

Więcej melioracji.

Tweets Defence24