Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Europa kupiła sobie czas, ale...

Rosja na pewno nie zaatakuje żadnego państwa NATO w tym roku i niemal na pewno nie zrobi tego w roku 2027 – twierdzi w raporcie wywiad zagraniczny Estonii. Rosjan mają powstrzymywać radykalne inwestycje Europy w obronność co spowodowało niepewność Moskwy.

BM-27 Uragan (zdjęcie poglądowe).
BM-27 Uragan (zdjęcie poglądowe).
Autor. Vitaly V. Kuzmin/Wikipedia

W raporcie „Bezpieczeństwo międzynarodowe i Estonia 2026” autorzy powątpiewają, aby w ciągu najbliższych dwóch lat Moskwa zdecydowała się na agresję przeciw któremukolwiek z państw NATO. Wynika to z mobilizacji Europy jeżeli chodzi o zbrojenia i podniesienie gotowości sił zbrojnych europejskiej części Sojuszu Północnoatlantyckiego. Proces ten, niekiedy wyszydzany, jest jednak faktem i, zdaniem Estończyków, doprowadził już do tego konkretnego efektu. Co ciekawe, opinia estońska nie do końca wpisuje się w narrację NATO o tym, że jeżeli rosyjska agresja na NATO (państwa bałtyckie) miałaby się odbyć, to będzie to w krótkiej perspektywie czasowej. Możliwe więc, że skoro obecne działania oddaliły zagrożenia na dwa lata, to ich konsekwentna kontynuacja może oddalić je całkowicie. Przynajmniej, jeżeli chodzi o możliwą do przewidzenia przyszłość.

Jednocześnie raport wskazuje, że Rosja szybko rozbudowuje swoje zdolności wojskowe i rozwija przemysł zbrojeniowy. Moskwa ma się przy tym koncentrować na zdobytych w ostatnich latach doświadczeniach wojennych, a szczególnie na rozwoju wojsk dronowych. Drony w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej są obecne na poziomie taktycznym, operacyjnym i strategicznym, we wszystkich rodzajach sił zbrojnych i domenach. Lądowe, latające, na- i podwodne. Zdaniem autorów raportu trzeba w związku z tym położyć nacisk na zwalczanie zagrożeń tego rodzaju, w tym także samobójczych morskich dronów uderzeniowych.

Rosjanie ewidentnie chcą więc skapitalizować daninę krwi swoich żołnierzy i dzięki tym doświadczeniom osiągnąć zdolności, które dałyby im przewagę nad państwami NATO. Przeskoczyć je technologicznie przynajmniej w niektórych aspektach, w których mają one znacznie mniejsze doświadczenie.

Drugim procesem, jaki zauważyli Estończycy, jest postawienie na masową produkcję amunicji artyleryjskiej. Od początku wojny pełnoskalowej Rosja miała zwiększyć wolumeny produkcji siedmiokrotnie – z 0,4 do 7 mln sztuk rocznie, wliczając w to pociski artylerii lufowej (obecnie 2,4 mln rocznie), moździerzowej (2,3 mln) i do artylerii rakietowej (0,5 mln). Roczne zakupy amunicji miały w ubiegłym roku kosztować Moskwę równowartość 12,6 mld USD. Mało w porównaniu z państwami zachodnimi, ale wiele rodzajów amunicji rosyjskiej jest nawet kilkukrotnie tańsza niż zachodnie odpowiedniki. Raport dodaje, że od 2023 roku Rosja zakupiła do 7 mln sztuk amunicji artyleryjskiej od państw trzecich, głównie Korei Północnej i Iranu.

Tak więc artyleria i wszechobecne drony to zdaniem raportu zagrożenia, do zwalczania których NATO powinno się przede wszystkim przygotowywać.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama