- WIADOMOŚCI
Defilada widmo: czołgów brak, drony w telewizji. Tak dziś wygląda rosyjska potęga
Rosja obchodziła dziś Dzień Zwycięstwa, upamiętnienie triumfu Związku Radzieckiego nad III Rzeszą w 1945 roku i zakończenia II wojny światowej w Europie. Przez lata moskiewska parada na Placu Czerwonym była symbolem militarnej potęgi Kremla: kolumny czołgów, wyrzutnie rakiet, nowoczesne systemy uzbrojenia i dziesiątki tysięcy żołnierzy miały przypominać światu o sile rosyjskiej armii. Tegoroczne uroczystości wyglądały jednak zupełnie inaczej.
Parada trwała zaledwie 45 minut i była jedną z najkrótszych od wielu lat. Co więcej, po raz pierwszy od niemal dwóch dekad zabrakło podczas niej ciężkiego sprzętu wojskowego. Jedynym zmotoryzowanym elementem, który pojawił się na trasie przemarszu, była limuzyna Aurus wykorzystywana przez rosyjskie władze. W wielu rosyjskich miastach obchody zostały całkowicie odwołane lub znacząco ograniczone.
Równie skromnie prezentowała się część lotnicza uroczystości. Nad Moskwą przeleciało jedynie sześć samolotów Su-25, cztery myśliwce MiG-29 grupy Striży oraz pięć Su-30SM należących do grupy Russkije Witiazi. W porównaniu z poprzednimi latami, kiedy nad Placem Czerwonym pojawiały się dziesiątki maszyn i rozbudowane pokazy lotnicze, tegoroczny przelot wyglądał wyjątkowo oszczędnie.
Zamiast realnego sprzętu wojskowego organizatorzy zdecydowali się wypełnić transmisję materiałami wideo. W trakcie relacji emitowano nagrania przedstawiające „bohaterów specjalnej operacji wojskowej”, ćwiczenia na poligonach oraz uzbrojenie, którego zabrakło podczas samej parady. Szczególną uwagę zwracały ujęcia dronów oraz rosyjskiej, jądrowej broni strategicznej. Na ekranach pokazano między innymi okręty podwodne o napędzie jądrowym „Archangielsk” i „Kniaź Władimir”, podkreślając w komentarzu lektora, że pozostają one w stałej gotowości bojowej.
Tegoroczna parada była cieniem dawnych pokazów rosyjskiej siły militarnej. Jeszcze kilka lat temu Kreml wykorzystywał Dzień Zwycięstwa jako okazję do demonstracji nowoczesnego uzbrojenia i globalnych ambicji Rosji. Tym razem dominowały ostrożność i ograniczenia, które wielu obserwatorów wiąże bezpośrednio z trwającą wojną w Ukrainie oraz obawami o bezpieczeństwo wydarzenia, zwłaszcza w kontekście zagrożenia ze strony dronów.
Mimo ograniczonej oprawy Kreml starał się zachować ceremonialny charakter obchodów. Rosyjski minister obrony Andriej Biełousow dokonał przeglądu oddziałów zgromadzonych na Placu Czerwonym, podczas gdy Władimir Putin obserwował uroczystości z trybuny honorowej. Paradą dowodził generał pułkownik Andriej Mordwiczow. W marszu uczestniczyły jednostki rosyjskich wojsk lądowych, akademii wojskowych oraz sił powietrznych.
Jednym z bardziej symbolicznych momentów był udział żołnierzy armii Korei Północnej, których przedstawiono jako uczestników wyzwolenia obwodu kurskiego. Rosyjskie władze poinformowały również, że w paradzie maszerowało ponad tysiąc uczestników tzw. „specjalnej operacji wojskowej” w Ukrainie.
Jednocześnie rosyjska propaganda próbowała przedstawić tegoroczne obchody jako dowód jedności państwa i determinacji wobec Zachodu. W oficjalnych przemówieniach wielokrotnie podkreślano konieczność obrony ojczyzny oraz kontynuowania walki z rzekomymi zagrożeniami dla Rosji. Narracja Kremla wyraźnie łączyła pamięć o II wojnie światowej z obecną wojną w Ukrainie, budując przekaz o historycznej misji i ciągłości rosyjskiego wysiłku militarnego.
Trudno jednak było nie zauważyć kontrastu między dawnym rozmachem parad a tegoroczną, wyraźnie ograniczoną formą uroczystości. Brak ciężkiego sprzętu i skromna oprawa lotnicza stały się przedmiotem komentarzy zarówno rosyjskich blogerów wojskowych, jak i zagranicznych analityków. Wielu z nich zwraca uwagę, że rosyjska armia od ponad dwóch lat ponosi ogromne koszty wojny, a znaczna część nowoczesnego uzbrojenia pozostaje zaangażowana na froncie lub została utracona podczas walk.
Tegoroczny Dzień Zwycięstwa pokazał więc nie tylko zmianę charakteru samej parady, ale także szerszą zmianę sytuacji Rosji. Wydarzenie, które przez lata miało demonstrować pewność siebie i militarną dominację Kremla, dziś coraz bardziej przypomina próbę podtrzymania wizerunku mocarstwa mimo wojny, strat i rosnącej presji politycznej oraz gospodarczej.
Autor. AGTF.RU


WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156