Polityka obronna

Bayraktar z Jaśminem i Topazem. ORP Orzeł do 2031 roku [RELACJA]

Fot. Baykar
Fot. Baykar

Na wniosek posłów Sejmowa Komisja Obrony Narodowej zebrała się w celu omówienia zakupu bezzałogowych statków powietrznych Bayraktar TB2, jak również zdolności do bezpiecznego wykonywania zadań przez Dywizjon Okrętów Podwodnych. W odniesieniu do pierwszego z tych tematów przekazano nowe istotne informacje w sprawie wprowadzenia do służby, choć stał się obiektem krytyki wielu posłów. Treść informacji i przebieg dyskusji w Sejmie potwierdził natomiast, że Dywizjon OP jest w trudnym położeniu.

Na początku posiedzenia komisji poseł Czesław Mroczek (KO) pytał, dlaczego nie wydano zgody na obecność na posiedzeniu SKON generała broni Mirosława Różańskiego, który mógłby wypowiedzieć się na temat pozyskania Bayraktarów TB2 w charakterze eksperta. Przewodniczący SKON Michał Jach powiedział, że stało się tak ze względu na obostrzenia związane z trwającą pandemią. Pomimo nich jednak posłowie stawili się na posiedzeniu licznie i zadawali liczne pytania. Szczególnie na temat okoliczności zakupu tureckich BSP.

Uzasadnienie przyczyn zwołania komisji przestawił poseł Mroczek. Jak powiedział: „Prosimy o uzasadnienie, bo ta decyzja budzi poważne wątpliwości, kontrowersje. Jesteśmy świadomi, że ostatnie konflikty pokazały jak doniosłą rolę pełną systemy BSP. Świadomość ta była w Siłach Zbrojnych RP już wiele lat temu. W 2013 r. jako efekt finalny wielu działań przyjęto kompleksowy program przyjęcia BSP do SZ RP. Ten program praktycznie nie został zrealizowany. [...] Mamy rok 2021 i nie ma Orlika, choć w 2018 roku podpisano umowę z konsorcjum z wiodącą rola PGZ  i ten program nie został zrealizowany. Była wielka szansa w 2015 roku, aby nie tylko wyposażyć SZ w sprzęt, ale była to także szansa na skok techniczny polskiego przemysłu obronnego. Szansa ta została przekreślona.” – powiedział poseł Mroczek. Pytał, w jakim trybie przeprowadzony był ten zakup - „Czemu nie w konkurencyjnym? Jaki w tym jest udział polskiego przemysłu? – Bo wygląda na to, że zerowy lub znikomy.”

Drugi punkt posiedzenia dotyczył stanu polskiej floty okrętów podwodnych. „Mieliśmy posiedzenie komisji, nie wydawało się, że sytuacja jest tak zła. Teraz jest podana data wcielenia nowych okrętów podwodnych wyznaczona na 2035 rok. W świetle sytuacji, że w dywizjonie zadania w ograniczonym zakresie wykonuje jeden okręt, można powiedzieć, że tę zdolność utraciliśmy. Prosimy o podanie zdolności do wykonywania zadań na okrętach podwodnych i jak ta sytuacja będzie wyglądała do czasu pozyskania okrętu nowego typu. Bo pomysł zdolności pomostowej też upadł”. – uzasadniał poseł Mroczek. Posłowie domagali się też informacji w kwestii bezpieczeństwa operowania okrętu podwodnego Orzeł w związku z doniesieniami prasowymi.

Ministerstwo Obrony Narodowej reprezentował sekretarz stanu Wojciech Skurkiewicz, który zreferował stanowisko MON. W kwestii Bayraktarów poinformował, że zakupu dokonano w związku z pilną potrzebą operacyjną. 2 kwietnia 2021 wydano decyzję ws. stworzenia zespołu do przeprowadzenia procedury pozyskania w ramach pilnej potrzeby operacyjnej BSP rozpoznawczo-uderzeniowych średniego zasięgu. Wynikiem było podpisanie umowy 24 maja 2021  r.

Wiceminister przedstawił więcej szczegółów dotyczących elementów zakupionego sprzętu. Jak wiadomo pozyskano cztery zestawy TB2 po sześć statków powietrznych. Każdy zestaw będzie jednak dysponował także aż trzema „mobilnymi stacjami naziemnymi do kierowania ogniem, kontroli sensorów i uzbrojenia”. Oznacza to w praktyce zdolność do rozśrodkowania każdego z zestawów na trzy działające niezależnie elementy. Z każdym zestawem ma zostać zakupionych także:

  • sześć głowic optoelektronicznych typu MX-15 umożliwiające używanie uzbrojenia z kamerą termowizyjną i wskaźnikiem laserowym,
  • dwa radary SAR zakładane do misji rozpoznawczych,
  • sześć systemów IFF,
  • trzy mobilne terminale przekazywania danych rozszerzające zasięg operowania BSP.

Skurkiewicz poinformował, że głowica z radarem SAR może być montowana zamiennie z optoelektroniczną w zależności od tego czy prowadzona będzie misja rozpoznawcza, czy uderzeniowa. W przypadku tej drugiej TB2 ma być zdolny do przenoszenia „maksymalnie czterech kierowanych pocisków przeciwpancernych o zasięgu 8 kilometrów”.

Poza czterema zestawami po sześć TB2 zakupione zostały też dwa symulatory, z których jeden zostanie zainstalowany na akademii lotniczej w Dęblinie, a drugi w bazie bezzałogowców sił powietrznych w Mirosławcu. Umowa zawiera też pakiet części zamiennych i wyposażenie zabezpieczenia naziemnego. Do tego dochodzi dwuletnie wsparcie techniczne producenta i pakiet szkoleniowy. Przeszkolonych ma zostać 48 żołnierzy do każdego z zestawów, czyli łącznie 192 specjalistów. Będą to operatorzy i dowódcy misji, a także instruktorzy w obydwu tych specjalizacjach.

Oprócz tego szkolony będzie personel techniczny. Szkolenia mają trwać między 15 a 17 tygodni i w przypadku operatorów i dowódców misji mają odbywać się w całości w Turcji. W przypadku personelu technicznego w Turcji mają szkolić się żołnierze dwóch pierwszych zestawów, a ci mający służyć z dwoma kolejnymi odbędą już szkolenie w kraju. Wydaje się, że potem szkolenia będą mogły być już przeprowadzane całkowicie nad Wisłą.

Zabezpieczenie techniczne (usługi warsztatowe) będą realizowane na bazie warsztatów lotniczych w Toruniu. Skurkiewicz podał też oficjalne parametry techniczne polskich TB2, w tym promień operacyjny 300 km, pułap operacyjny 5400 m, długotrwałość lotu 27 godzin, prędkość przelotową 130 km/h i maksymalną masę startową wynoszącą 650 kg.

Terminy dostaw obejmują lata 2022-2024. Pierwszy pełny zestaw ma zostać dostarczony do 31 października 2022 roku. Kolejny do 30 kwietnia 2023, trzeci do 31 października 2023 a czwarty do 30 kwietnia 2024 r. Wiceminister dodał, że duża część kontraktu ma formułę niejawną.

Na temat zakupu Bayraktara posłowie zadawali szereg, często krytycznych pytań, ale tylko ich niewielka część doczekała się odpowiedzi w trybie jawnym. Stosunkowo najwięcej informacji otrzymał poseł Bartłomiej Sienkiewicz (KO), który pytał „jak drony będą używane, w jaki system będą wprzęgnięte”. Wyraził jednocześnie zaniepokojenie, że Polska kupiła „samolociki”, a nie element, który można byłoby wpiąć do - "nieistniejącego w Polsce" - systemu dowodzenia, a jak powiedział tylko w ten sposób TB2 może zostać wykorzystany.

Reklama
Reklama

Obszernej odpowiedzi udzielił też Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Tomasz Piotrowski. Wskazał on, że dane z tureckich bezzałogowców mogą być łączone z informacjami o celach zbieranymi m.in. przez zasobniki DB-110 polskich F-16, czy polskimi elementami rozpoznania naziemnego. Perspektywa ich użycia w Polsce jest więc „dość dobra” i zostało to sprawdzone zgodnie z dokumentacją. Turcja, jako członek NATO produkuje TB2 zgodnie z NATO-wskimi standardami STANAG i na bazie tego może on zostać łatwo wpięty w istniejące systemy. Generał wymienił tutaj eksploatowane w SZ RP systemy Jaśmin i Topaz. „To wygląda obiecująco i technicznie jest to do możliwe do realizacji. Nawet w tak przyspieszonym czasie”. – ocenił generał Piotrowski.

Do tezy, że Jaśmin może operować jedynie na szczeblu pluton-kompania odniósł się gen. broni dr inż. pil. Tadeusz Mikutel, I zastępca Szefa Sztabu Generalnego. Jak powiedział „Od kilku lat w SZ RP funkcjonuje sieć narodowa wymiany informacji o klauzuli tajne. Ona może zaabsorbować dowolną ilość informacji. […] sieć pozwala na dystrybucję do wszystkich uczestników ruchu elektronicznego. My prowadzimy w Sztabie Generalnym WP odprawy również przy zastosowaniu systemu Jaśmin. [...] Na każdym z poziomów dowodzenia jest inna generalizacja danych, ale sieć ta pozwala na takie rzeczy”. Jak poinformował generał radiowa sieć wymiany informacji, jaką ma TB2 ma pozwolić na wymianę informacji pomiędzy nim a tą „tajną siecią”.

Z kolei odnosząc się do licznych pytań o to, z jakiej racji TB2 pozyskano w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, gen. Piotrowski powiedział, że widoczna jest w regionie coraz bardziej agresywna postawa Rosji oraz Białorusi i rozszerzanie kompetencji tych państw w zakresie systemów obrony powietrznej, walki elektronicznej czy rozpoznania. Śledząc ich postępy i przebieg konfliktów zbrojnych m.in. na Ukrainie, w Górskim Karabachu i Syrii dostrzeżono potrzebę posiadania „dobrych” systemów rozpoznawczo-uderzeniowych. „I w takich kategoriach podchodziłem kiedy dokonywaliśmy analizy. To nie było analizowane incydentalnie wybiórczo na potrzebę chwili” – mówił gen. Piotrowski – „Pozytywnie jawił się tu TB2 stąd pojawił się wniosek potrzeby posiadania takiego systemu, który będzie w stanie rozpoznawać i  przeciwdziałać dynamicznie zmieniającej się strefie antydostepowej. […] Stąd wniosek w takim kalendarium i w takich warunkach.” - argumentował generał.

Wiceminister Skurkiewicz odniósł się z kolei do pytań o to, czy nie można było podobnych systemów zamówić w polskim przemyśle obronnym, czy TB2 przechodziły testy z udziałem polskich przedstawicieli i czy były rozważane inne oferty obok Bayraktara.

Powiedział, że polski przemysł obronny nie dysponuje odpowiednimi rozwiązaniami, a obecna sytuacja międzynarodowa nie „napawa optymizmem” i uzbrojenie musi być pozyskiwane teraz, a nie „w 2026 czy 2027 roku”. Inne konstrukcje zagraniczne też były brane w tym kontekście pod uwagę, ale ofertę turecką wybrano jako najlepszą. Na temat innych rozważanych ofert posłowie mają otrzymać odpowiedzi na piśmie. Co do testów TB2, wiceminister powiedział, że maszyna ta została wszechstronnie sprawdzona w konfliktach zbrojnych.

Sekretarz stanu w MON odnosząc się do pytania posła Cezarego Grabarczyka (KO) powiedział też, że Polska "złożyła akces" do programu BSP działających na rzecz F-35, aby móc stać się jego udziałowcem. W Polsce ten program nazwano "Harpi Szpon".

Zdecydowanie inny wydźwięk miała debata nad stanem polskich okrętów podwodnych. Okrętów a właściwie okrętu, ponieważ jak poinformował wiceminister Skurkiewicz dwie ostatnie jednostki typu Kobben zostały wycofane z eksploatacji 1 stycznia 2021, ale nie została z nich jeszcze zdjęta bandera. Z kolei Orzeł „zgodnie z dokumentacją może pozostawać w służbie do 2031 r.” Teraz okręt ten jest w procesie przywracania mu pełnych zdolności do wykonywania zadań. Wykonano na nim min naprawę kompleksu hydroakustycznego, peryskopów, wentylatorów, systemów hydrauliki, systemów pompowych, urządzeń pomocniczych. Przeprowadzone naprawy pozwalają „na bezpieczną realizację zadań i szkolenie załóg”. Ostatnia naprawa dokowa połączona była z wymianą baterii akumulatorów, a obecnie procedowany przetarg na naprawę bieżącą połączoną z wydokowaniem okrętu. Prace te zostaną wykonane w drugiej połowie bieżącego roku.

Skurkiewicz zapewniał, że środki bezpieczeństwa to „rzecz kluczowa i priorytetowa dla MON” i każdemu wyjściu polskiego okrętu podwodnego w rejs, podczas którego planowane jest zanurzenie, towarzyszą środki bezpieczeństwa, m.in. w postaci pogotowia na okrętach ratowniczych. „Każdorazowo przy wyjściu w morze okrętu podwodnego w zanurzeniu wydziela się okręt ratowniczy w gotowości do wyjścia w morze. Orzeł zawsze zanurzał się w obecności okrętów ratowniczych gotowych do podjęcia działań w jak najkrótszym czasie. Wszystkie zanurzenia i wynurzenia okrętu zawsze realizowano w połączeniu zgodnie z procedurami. Nie było sytuacji zagrażającej bezpieczeństwa załogi i okrętu. Sytuacja z domniemanym apelem załogi Orła nigdy nie miała miejsca.”

Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja jest zła i Orzeł nawet jeśli dosłuży do 2031 roku to jako jednostka szkoleniowa, do utrzymywania kadry podwodniaków. Wiceminister złożył to na karb ostatnich wieloletnich  zaniedbań w tej sprawie. Potwierdził informację, że nowe okręty podwodne miałby wejść do służby do 2035 roku i że nadal prowadzone są wysiłki, aby znaleźć zadowalające rozwiązanie pomostowe.

Komentarze