MON: zakup okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi

8 stycznia 2015, 09:41
fot. M.Dura/Defence24.pl.
Reklama

Zakup okrętów będzie zrealizowany wraz z pociskami manewrującymi zapewnia MON. Eksperci podkreślają, że tylko taki połączony zakup zagwarantuje polskiej flocie realną możliwość wykorzystania broni odstraszania. Trzy nowe okręty podwodne mają trafić do Marynarki Wojennej do 2023 roku.

Zakup okrętów będzie zrealizowany wraz z pociskami manewrującymi. Założenie jest takie, żeby zrobić to razem – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes gen. bryg. Włodzimierz Nowak, dyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej Ministerstwa Obrony Narodowej.

Siłą okrętów podwodnych jest to, że jest to rodzaj uzbrojenia, który bardzo trudno zlokalizować i w każdej chwili może służyć do uderzenia z nieznanego miejsca, w nieznanym kierunku. Posiadając środki takie jak rakiety manewrujące, może robić to na kilkaset kilometrów. Właśnie obawa przed tym, że może zostać użyty, jest elementem odstraszania.

gen. bryg. Włodzimierz Nowak

Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku bieżącego roku. Nowe okręty mają być przynajmniej częściowo produkowane i montowane w polskich zakładach. Jak podkreśla generał Nowak, nie powinno to wpłynąć na cenę jednostek.

Jak podkreślał ostatnio Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Mieczysław Gocuł, pociski manewrujące pozwalają także na atakowanie centrów decyzyjnych przeciwnika.

Istotne jest też zapewnienie niezależności państwa w serwisowaniu okrętów podwodnych, szczególnie w kontekście ich roli w systemie odstraszania. Gotowość polskiego strategicznego uzbrojenia nie może być uzależniona od woli innych państw.

– Powinniśmy być niezależni w zakresie posiadania i serwisowania tego typu środków – wyjaśnia generał Nowak. – Trudno jest dysponować środkami uzbrojenia, jeżeli przeglądy i serwisy trzeba wykonywać daleko od własnych granic. Lepiej jest to robić u siebie.

Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku. Nowe okręty mają być przynajmniej częściowo produkowane i montowane w polskich zakładach. Jak podkreśla generał, nie powinno to wpłynąć na cenę jednostek.

– Nie będziemy tych okrętów budować od początku, czyli od fazy projektowania, poprzez pełny cykl produkcji, ponieważ nigdy tego nie robiliśmy. Będziemy musieli skorzystać z gotowych projektów lub rozwiązań państw, które nam to zaoferują – mówi dyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej Ministerstwa Obrony Narodowej.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 125
Reklama
sdfad
sobota, 10 stycznia 2015, 16:02

I co z tego? I tak wiemy że kupią francuskie okręty które będą technicznie słabsze od choćby szwedzkich odpowiedników które właśnie powstają.

xw
niedziela, 11 stycznia 2015, 10:55

mógłbym prosić o parę technicznych szczegółów owych technicznych słabości OP t. Scorpene i technicznych przewag OP t. A26?

Kurczak Pieczony
piątek, 9 stycznia 2015, 12:28

Zakupy w wojsku na raty, nie ma to jak strategia! Należy zakupić albo w pełni wyposażone okręty bojowe albo przeznaczyć te pieniądze mp. na lotnictwo!

patriota
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:25

Aktualnie na okręty podwodne są w trakcie uzgodnień: SW-Studium Wykonalności i WZTT-Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne wewnątrz MON. Od 2013 roku. Pierwszy okręt podwodny ma wejść do służby w 2022 roku. Już w 2017 roku oddany ma być do służby pierwszy z OOW-okrętów obrony wybrzeża. Czas budowy tego rodzaju jednostki pływającej to około 2 lat. Tymczasem nie wybrano ani wykonawcy, ani nie podpisano żadnych umów, ani co gorsze nie wskazano systemów uzbrojenia. Bardzo konstruktywne podejście przedstawił w jednym z czasopism specjalistycznych autor artykułu, który zauważył, że posiadanie przez MW pocisków manewrujących o zasięgu 1000km pozwala na zaatakowanie z Zatoki Botnickiej bazy okrętów podwodnych Floty Północnej. Jeśli pozwala, to Rosjanie szybko przeniosą swoja bazę w głąb własnego terytorium. I o to właśnie chodzi-odstraszać, czyli spychać nieprzyjaciół w głąb azjatyckich stepów, gdzie ich matecznik...

ghjghj
sobota, 10 stycznia 2015, 16:10

nie wybrano nie wybrano bo wiadomo że będzie kupiony scorpene.

sosen12
czwartek, 8 stycznia 2015, 16:59

Przez 40 lat zimnej wojny cały arsenał atomowy NATO nie zepchnął rusków w głąb azjatyckich stepów, a ty chcesz aby to się stało za pomocą kilkunastu pocisków z głowicami konwencjonalnymi? Ładnie chwytamy wabiki rzucone przez lobbystów francuskich, oferujących nam oceaniczny okręt na mały akwen jakim jest Bałtyk.

bolo
czwartek, 8 stycznia 2015, 21:09

liczę na zwiększenie zamówienia OP do 4 szt. , taki aneks przed zbudowaniem ostatniej z trzech , jest jakaś szansa ? i jeszcze jedno , koniec dostaw na rok 2023 czy to nie jakiś Lapsus ?

kzet69
czwartek, 8 stycznia 2015, 21:37

Jak się dołożysz do budżetu i zasponsorujesz, to czemu nie?

laik ale roumny
niedziela, 11 stycznia 2015, 10:58

HAHAHA W czasie II wś budowano setki okrętów a teraz na trzy stateczki Polandia poczeka 8 lat

Tyberios
niedziela, 11 stycznia 2015, 14:15

Faktycznie... "roumny"

markopolo
czwartek, 8 stycznia 2015, 20:45

A kto powiedział że mają atakować na Bałtyku

Gunar925
niedziela, 11 stycznia 2015, 12:42

Dokładnie. Pojęcia nie mam dlaczego potencjalny rejon operacyjny tych okrętów zawęża się wyłącznie do Bałtyku. Okręty podwodne z pociskami manewrującymi mogą spokojnie pojawić się np. pod Siewieromorskiem. Ich ewentualny potencjał odstraszania polega nie tylko na możliwości odpalania tych pocisków ale przede wszystkim na możliwości ich skrytego użycia w bliżej nieokreślonym miejscu.

Tom
czwartek, 8 stycznia 2015, 13:24

Super, tak powinno być. Zakup okrętów bez pocisków manewrujących byłby działaniem na szkodę kraju.

Tyberios
czwartek, 8 stycznia 2015, 13:08

Ogólnie jestem a przynajmniej byłem za Niemiecką ofertą, jednak po lekturze artykułu pana Tomasza Grotnika w najnowszej Technice, zaczynam poważnie skłaniać się ku A26. Szczególnie ze względu na daleko idąca współpracę Szwedów w niemal każdym aspekcie. Sama idea stworzenia tzw "klubu" użytkowników tej jednostki na Bałtyku jest bardzo kusząca.

Fancik
piątek, 9 stycznia 2015, 22:48

Wszystko fajnie, ale projekt A26 jest na takim etapie, że polska marynarka mogła by je otrzymać najwcześniej w 2030r, a to dużo za późno. My potrzebujemy tych okrętów na teraz.

Victor
czwartek, 8 stycznia 2015, 17:56

Jeszcze nie czytałem. Czyżby wraz z A26 Szwedzi proponowali jakieś rakiety? Może opracowali wystrzeliwaną spod wody wersję RBS-ów?

BRZDĄC
czwartek, 8 stycznia 2015, 20:25

do 2023 ..systemy wykrywania różnych obiektów pod wodą i gdziekolwiek, tak się udoskonali ....że obiekty wielkości okrętu podwodnego nawet spoczywającego w największej głębi Bałtyku będą widoczne nie tylko przez wyspecjalizowane jednostki -systemy (jak zwał tak zwał ) że nawet kutry rybackie będą to "coś" mogli śledzić ..zakładając że za 10 lat będziemy mieli " takieeee okręty " i patrząc na rozwój elektroniki proszę samemu wyciągnąć wnioski ....to już wolę "uzbroić " zwykły statek nawet rybacki w taki system i niech udaję że łowi ....no że chyba będziemy pomagać w "internacjonalistycznej pomocy" służyć pomocą w wygaszaniu "pożarów" to co innego .... takie okręty z wyrzutniami w czasie konfliktu dostaną rozkaz opuścić " jezioro przez mały lub duży bełt " i kierować się na Kanadę bo W.Brytania jest za blisko na czas współczesnej wojny ..i co rakiety o zasięgu kilkuset kilometrów to mogą co najwyżej ostrzelać łowiska Eskimosów z Grenlandii będąc gdzieś w Kanadzie........oczywiście aspektów psychologicznych takich okrętów nie neguje i prestiżu .dla kraju ..ale najlepsza broń to ta niewidoczna dla oka ....ale wypłynięcie takich okrętów o takiej sile uderzeniowej nie będzie obserwowane tylko przez szpiona przez lornetkę ale cały system od satelit po panią co karmi mewy nad morzem

mojo
piątek, 9 stycznia 2015, 11:11

Tak pomyślałem (wiem, wiem, dziwne ale jednak) że zgodzono się na życzenie pocisków przez cywilów posłów co by łatwiej było uwalić program zwalając na nich winę. Kojarzę że już bez pocisków program był określany jako niepoprawne marzenia a tu masz: gawiedź zadowolona, posłowie się odcyndolą, program pozyskania okrętów a konkretnie to wydania na nie grubej kaski, łatwiejszy do skasowania.

patriota
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:58

Aktualnie na okręty podwodne SW-Studium Wykonalności i WZTT-Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne są w trakcie uzgodnień wewnątrz MON. Od 2013 roku. Pierwszy okręt podwodny ma wejść do służby w 2022 roku. Już w 2017 roku oddany ma być do służby pierwszy z OOW-okrętów obrony wybrzeża. Czas budowy tego rodzaju jednostki pływającej to około 2 lat. Tymczasem nie wybrano ani wykonawcy, ani nie podpisano żadnych umów, ani co gorsze nie wskazano systemów uzbrojenia. Bardzo konstruktywne podejście przedstawił w jednym z czasopism specjalistycznych autor artykułu, który zauważył, że posiadanie przez MW pocisków manewrujących o zasięgu 1000km pozwala na zaatakowanie z Zatoki Botnickiej bazy okrętów podwodnych Floty Północnej. Jeśli pozwala, to Rosjanie szybko przeniosą swoja bazę w głąb własnego terytorium. I o to właśnie chodzi-odstraszać, czyli spychać nieprzyjaciół w głąb azjatyckich stepów, gdzie ich matecznik...

rurek
czwartek, 8 stycznia 2015, 16:14

Przenieść bazę marynarki wojennej w głąb stepów ? Aż tacy dobrzy w te klocki to oni nie są :)))

bsh
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:54

Dobra, czyli koniec dyskusji, będą rakiety manewrujące na OP. Czyli Niemcy będą musieli pożegnać się z przetargiem. Zapewne koszty urosną do tego stopnia, że zostaną zbudowane tylko dwie Orki, więc wrócimy do stanu sprzed nabycia Kobbenów.

Adam
czwartek, 8 stycznia 2015, 17:24

Type 216 jak najbardziej spełnia wymagania.

Tyberios
czwartek, 8 stycznia 2015, 16:40

A gdzie tam się pożegnać? Nic to dla nich nie zmienia bo mogą zaoferować okręt zdolny do przenoszenia takowego uzbrojenia.

nrtbvdsf
sobota, 10 stycznia 2015, 12:07

to to zróbcie a nie gadajcie. Z doświadczenia jak Polacy o czymś mówią to na pewno się nie uda. Ble ble bel takie tam tylko gadanie i gdybanie. Siły brak, temu gadają.

NAVY
czwartek, 8 stycznia 2015, 19:52

[...]Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku.[...] - już dawno powinno było ruszyć ! Zanim ruszy ,a jak się ruszy diabli wiedzą kiedy się skończy a zanim się skończy zmieni się opcja - wszystko zaczniemy od nowa itd. [...]Trzy nowe okręty podwodne mają trafić do Marynarki Wojennej do 2023 roku.[...] - ja bym się panowie pośpieszył na waszym miejscu ...budowa OP-a trwa kilka dobrych lat [3-4?] plus próby,zgrywanie systemów i szkolenie załogi....wyjdzie mniej więcej 5 latek.Będziemy 3 op-y budować jednocześnie?Wątpię ! Chyba,że stanie się cud nad Bałtykiem... Dla mnie - gremia państwowe przestały być wiarygodne pod każdym względem ....

Piotr Kraczkowski
środa, 14 stycznia 2015, 04:33

Na pewno kołowe lub gąsienicowe wyrzutnie "rakiet manewrujących" jest 1000 razy "trudniej zlokalizować", niż okręty podwodne, ale są one w porównaniu do okrętów podwodnych bezpłatne i można mieć ich więcej, a część wyrzutni samobieżnych może przenosić rakiety-makiety dla zmylenia satelitów. Potencjalny napastnik jest wstanie śledzić trzy polskie okręty podwodne i wiedzieć gdzie są przed atakiem na Polskę, natomiast nie jest wstanie wyśledzić, gdzie są przemieszczane nocą i mieszane z wyrzutniami wyposażonymi w makiety wyrzutnie samobieżne. Oszczędzając na kupnie okrętów podwodnych mamy pieniądze na tysiące "rakiet manewrujących" takich samych lub lepszych jak te przeznaczane dla okrętów podwodnych (łącznie na wszystkich okrętach ok. 33 sztuk, po ok. 11 na okręt). "Rakiety manewrujące" dla okrętów podowodnych muszą być też droższe i mają ograniczenia techniczne wynikające z wielkości rur startowych okrętu podwodnego - to limituje ich wielkość i zasięg. "Rakiety manewrujące" dla wyrzutni kołowych lub gąsienicowych można łatwiej wymieniać na nowe modele, zwiększać ich zasięg i siłę głowic. ____a ok. 10 lat obecna rewolucja w dronach i obronie przeciwlotniczej okrętów podwodnych (z ich głębokiego zanurzenia) wymieni zupełnie ich obecne technologie, a więc tylko z tego powodu nie wolno tracić kapitału na okręty podwodne, które już za ok. 10 lat będą tak samo przestarzałe, jak te, które mamy obecnie, a które działają wg technologii znanych od ponad 50 lat. Uwzględniając, że wkład okrętów podwodnych (nawet z rakietami manewrującymi) w naszą obronność tak naprawdę jest prawie zerowy, trzeba uznać ich zakup dziś, tym bardziej kosztem importu wysokiej jakości sprzętu dla Wojsk Lądowych, za zdradę. Dodajmy, że powyższa strategia nie tylko odstrasza i czyni zbędnym zawracanie sobie głowy bazami NATO w Polsce, lecz także winduje polityczne oraz gospodarcze znaczenie Polski w UE i w świecie. ___Musimy mieć okręty podowodne, ale ich zwolennicy powinni zrozumieć, że po obecnej rewolucji w ich technologiach pojawi się np. możliwość podwodnego zaopatrywania okrętów podwodnych nawet w rakiety i torpedy bez konieczności zawijania do i tak zniszczonego portu! Proszę popatrzeć na zapowiedź nowych fancuskich okrętów podwodnych od ok. 1 min. 12 sek.: https://www.youtube.com/watch?v=iqwkjOnJy78&feature=player_detailpage#t=61 Te "DCNS SMX Ocean" pokazane są na tym filmiku jako wyładowujące poziomo z grzbietu okrętu przedmioty długości torped/rakiet, ale przecież w ten sam sposób okręt podwodny może także przyjmować ładunki nie musząc być zniszczonym po wynurzeniu lub tym bardziej dopływaniem do brzegu. Portem naszych okrętów podwodnych za ok. 10 lat może być np. baza logistyczna 50 km od brzegu, bo zaopatrzenie w kontenerach zostanie wpuszczone pod wodę przez helikopter. Następnie dron z okrętu podwodnego dowiezie zaopatrzenie do luku na jego grzbiecie. Drony mogą np. z głębiny wypływać tuż pod powierzchnię, lub być wyrzucane z helikopterów i radarem wykrywać dla okrętu podwodnego lotnictwo w jego obszarze działania. Upieranie się na zakupie okrętów podwonych dziś, jest także przeciw zwolennikom tej broni, to skazywanie nas na łatwo zniszczalne okręty podowodne, czyli na ich brak.

jastrząb
piątek, 16 stycznia 2015, 11:40

Pozornie masz rację ale tylko pozornie, rakiety dalekiego zasięgu {bo tylko takie wchodzą w rachubę} wcale nie są aż tak trudne do namierzenia to raz, pomimo wymieszania z makietami co i tak jest nieodzowne, dwa jakie głowice powinny posiadać konwencjonalne czy nuklearne na te drugie nie mamy szans, ponadto w Twoim wywodzie są sprzeczności raz piszesz że okręty podwodne dość łatwo zniszczyć a w drugiej części piszesz że "podwodniaki" mogą być zaopatrywane nawet poza portem. Według mojej i nie tylko oceny "podwodniaki" mają pewną przewagę mogą w miarę szybko i skrycie się przemieszczać, korzystać z portów nie tylko Polskich. Oczywiście by mieć armię niekoniecznie wielką ale o dużej mocy uderzeniowej musi to być armia mobilna zdolna do szybkiej reakcji i posiadająca w miarę różnorodny sprzęt pozwalający zadać w miarę szybko bardzo bolesny cios po którym przeciwnik będzie musiał mieć sporo czasu na dojście do sprawności bojowej, obecnie jak już pokazały to niedawne konflikty bardzo liczy się szybkość reakcji, planowanie i precyzyjne uderzenie.

Piotr Kraczkowski
środa, 14 stycznia 2015, 15:34

Tak to jest, jak się pracuje w nocy i jeszcze pisze komentarze - Korekta: pominąłem przed: Z"a ok. 10 lat" fragment w którym chodzi o dwie sprawy: 1. Gdybyśmy nawet mieli głowice z bronią masowego rażenia (RFN i inni tylko przenoszą, ale nie decydują o użyciu głowic USA staconowanych w RFN itp.), to kiedy ich użyjemy przeciw przeciwnikowi, który na pewno w odwecie będzie niszczył polskie miasta? Po zarabowaniu nam 10% naszego terytorium? 20%? 50%? Odkładając kupno okrętów podwodnych o ok. 10 lat a ich odbiór o następne kilka, możemy natomiast za zaoszczędzone pieniądze mieć supernowoczesne wojska lądowe, które nie dopuszczą do zarabowania nawet 0.00001% naszego terytorium. Politycy RFN obawiają się, że magazyny broni atomowej na ich terytorium wymuszają zaatakowanie ich bronią atomową w razie wojny, a i bez tego znają plany NATO powstrzymywania w Europie Srodkowej, czyli w RFN, Polsce, Litwie, Czechach przy pomocy broni atomowej NATO - gdyby wojska lądowe tych państw przegrywały. 2. Trzeba tylko by te super wojska lądowe działały zawsze w rozproszeniu unikając atakowania ich taktyczną bronią atomową, skupiając się szybko dla wspólnego ataku i ponownie rozpraszając. Ponieważ tylko helikoptery są wstanie tak szybko skupiać się w jednym miejscu i ponownie rozlecieć się w rozproszenie, to opancerzone szturmowe (atakujące z bezpiecznej odłegłości do ok. 18 km i przy unikaniu stosowania radaru) i transportowe powinny być szczególnie liczebne, a ich zadaniem powinno być zniszczenie pojazdów. Następnie nowoczesne i silnie opancerzone bwp i Leopardy rozprawiałyby się z niedobitkami ataku śmigłowców. 3. Kanclerz Schroeder podarował nam Migi i Leopardy itd. z uzasadnieniem, że jeśli Polska się obroni, to i RFN będzie bezpieczna. Konfitury nie są w Polsce, lecz dalej na zachód, a zatem jest w zach. UE dobra wola wobec Polski i polskiej zbrojeniówki. Gdy nasza gospodarka cywilna i nauka się podciągną, to w sposób naturalny przejdziemy od produkcji komponentów broni do konstruowania wspólnej broni zach. UE - będąc jej częścią. Dziś jednak różnica między między zbrojeniówką Polski i zach. UE polega na tym, że gdyby jakiś czarodziej spowodował zniknięcie zbrojeniówki zach. UE, to powstałaby ona natychmiast bez problemu na nowo, bo jest generowana przez wysoko rozwiniętą gospodarkę i naukę zach. UE. Czegoś takiego nie ma w Polsce. W Polsce usiłuje się gigantycznymi nakładami podatków, niszcząc polską gospodarkę i Polskę, stworzyć polską zbrojeniówkę jako wyspę nowoczesności w zacofanej gospodarce, w zacofanej nauce i zacofanym państwie. Zbrojeniówka zach. UE korzysta z cywilnego otoczenia nowoczesnych przedsiębiorstw sektora cywilnego oraz z instytutów badawczych oraz uniwersytetów w pierwszej setce uniwersytetów świata. Tymczasem polski najlepszy uniwersytet jest w czwartej setce uniwersytetów świata. Dlatego poniesiemy np. gigantyczne straty próbując konstruować bojowy wóz piechoty i nie skonstruujemy niczego na poziomie niemieckiej Pumy. Jedna Puma jest wstanie zrównoważyć kilka, może nawet 10 rosyjskich BWP-3 lub BWD-4, a to co jest wstanie stworzyć Polska będzie gorsze od BWP-3 lub BWD-4. Będzie natomiast kosztować dodatkowo to, czego nie wyprodukowali w gospodarce cywilnej zatrudnieni w polskiej zbrojeniówce wykwalifikowani pracownicy oraz to, co Polacy stracą w wyniku bojkotu ze strony prywatnych przedsiębiorców, inwestorów, pracodawców, dziennikarzy, zwykłych obywateli itp. zach. UE w odwecie za kupowanie przez nas broni spoza UE za pomoc od UE. ___Dlatego Polska powinna importować bwp, czołgi i helikoptery opancerzone kładąc nacisk na bezpieczeństwo i wyszkolenie żołnierzy aby unikać strat własnych, a w konsekwencji konieczności użycia broni atomowej NATO w Polsce. Podatki powinny iść natomiast na drony/roboty, grafen itp., bo tu jest szybka weryfikacja dual-use na rynku cywilnym, np. tysiące różnych cywilnych dronów/robotów i wpływy z ich eksportu. Drony/roboty wojskowe będą jako nowa broń o wiele droższe w imporcie niż bwp czy helikoptery. Wszyscy są też tylko tu na początku biegu, natomiast w czołgach, bwp, helikopterach jest już nagromadzona wiedza, której szybkie zrównoważenie kosztowałoby po prostu zbyt dużo. Jednocześnie posiadanie większej ilości robotów przemysłowych pozwoliłoby podnieść produktywność Polski i umożliwić podnoszenie wynagrodzeń bez wygonienia z Polski przedsiębiorstw zagranicznych uzależnionych od niskich jednostkowych kosztów pracy.

sorbi
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:21

"Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku". To zdanie potwierdza moją opinię, że to przedwyborcza agit keiłbasa ekipy rządowej, jej armijnych marionetek i nepotystów. Po wyborach wszystko może się zmienić ,a oni już grają na emocjach i potencjale odstraszania Polaków obawiajacych się Rosji w zwiazku z sytuacją na Ukrainie. To bardziej minister propagandy, a nie Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego - powoływany nota bene na stołek przez prezydenta - człowieka PO.

Myślący
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:19

Wobec tych wymagań, wybór dla Polski to Scorpene.

zdzich
czwartek, 8 stycznia 2015, 17:35

Tylko SAAB.Z NSMami.

Adam
czwartek, 8 stycznia 2015, 17:26

Albo U Type 216.

msud
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:12

Jako podatnik mogę zrozumieć chęć realizacji projektu budowy serii okrętów podwodnych w polskich stoczniach, bo przy odpowiednim podziale pracy pomiędzy właścicielem projektu i know how a polskimi stoczniami, może to udostępnić polskiemu przemysłowi wartościowe zaawansowane technologie, którymi obecnie nie dysponuje. Na to pewnie warto wydać te 2 (a w praktyce pewnie 3) miliardy euro. Natomiast nie mogę zrozumieć pomysłu, żeby dodać do rachunku kolejny miliard do 2 miliardów na posiadanie pocisków manewrujących odpalanych z tych okrętów. Emocjonalne wyrazy poparcia dla realizacji tego pomysłu wiążą się z wyobrażeniem, że mając te pociski będziemy w stanie zaatakować terytorium wrogiego państwa. No więc mając 3 OP dwa z nich mogą być przez pewien okres operacyjne. Będą one dysponowały 3 pociskami manewrującymi rażącymi na odległość około 1 tys. km. (obecnie wchodzą w rachubę amerykańskie tomahwaki oraz europejskie NCM - ale dopiero dwa udane starty testowe tego pocisku). Po dopłynięciu na środkowy Bałtyk, żeby oddać salwę 6 rakiet, które dysponując głowicami konwencjonalnymi zniszczą 6 obiektów w bazach stałego stacjonowania lub jeżeli takie możliwości rozpoznania dalekiego zasięgu się pojawią w polskim wojsku, można liczyć na zniszczenie 6 wyrzutni rakiet balistycznych. Oczywiście zakładając 100% efektywność, w praktyce można mówić o efektywności od 40% do 60%. Z kolei szansa, że po odpaleniu salwy polskie okręty zostaną wykryte i zniszczone jest bliska realizacji (powyżej 80%, chyba, że będziemy prowadzili wojnę obronną przeciwko np. Mołdawii). Tak więc wydatek miliarda do 2 miliardów euro na np. zmniejszenie potencjału rakiet balistycznych przeciwnika o maksimum 5% i to przy bardzo optymistycznych założeniach co do położenia Polski w trakcie przyszłej wojny wydaje się pewna rozrzutnością. Osobiście wolałbym przeznaczyć powiedzmy 2 miliardy euro na zakup 4 fregat rakietowych klasy Sachsen lun FRAMM wyposażonych do zadań opl. Mając takie fregaty na Bałtyku w zasięgu polskich NBR w znacznym stopniu ograniczony jeżeli nie zablokowany zostałby atak powietrzny na terytorium Polski od strony morza.

gazek
czwartek, 8 stycznia 2015, 21:24

Dokładnie, śmieszna będzie siła ognia, to raz. Dwa, najpewniej jeszcze przeciwnik zestrzeli sporą część wystrzelonych pocisków, więc "z czym do gościa"?. Natomiast zamiast w okręty, to chętnie zainwestowałbym w dodatkowe systemy lądowe przeciwpowietrzne (SAMP/T, Thaad) lub lotnictwo (F-35).

jojo
piątek, 9 stycznia 2015, 09:57

rakiety do dobry pomysł, szkoda, że nie atomówki..

sorbi
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:12

Według mnie zakup 3 OP z pociskami manewrującymi do roku 2023r. jest niema nierealny - to bardziej przedwyborcza agit kiełbasa. Program notuje kolejne opóźnienia - 5-6 lat na okręt i żadna stocznia nie wybuduje trzech jednostek na raz. Wątpliwym jest też oddawanie do służby jednej jednostki za drugą co roku - to nie holowniki, czy małe patrolowce. Buduje się je dłużej i kosztują krocie. To przedwyborcza propaganda. Ekipa rządowa rozpoczyna nowy rok jak poprzednią wiosnę - grają na emocjach i strachu przed Rosją i sytuacją na Ukrainie. Rosją ,którą jeszcze niedawno r. SIkorski chciał przyłączyć do NATO,a PO biłą przed nią pokłony i nazywała przyjacielem i partnerem. Oowracają kota ogonem i tańczą jak im grają przedwyborcze sondaże i rządowy czarny Public Relations.

noc
wtorek, 20 września 2016, 08:03

Dlaczego polska armia nie zakupi dla marynarki okrętów podwodnych z napędem nuklearnym aby mogli dłużej przebywać pod wodą i się przemieszczać gdzie chce z rakietami dalekiego zasięgu .

karol
piątek, 9 stycznia 2015, 09:45

no i super - wreszcie ktoś pomyślał o potencjale odstraszania, w końcu jak kupowac okręty o już w pełni wyposażone w najnowoczesniejszą technologię

mojo
piątek, 9 stycznia 2015, 10:58

okraszania - osraszania. Całe to odstraszanie wygląda tak że wszystko mamy na papierze i tylko na papierze. Zmienia się Rząd, niekoniecznie nawet strona sceny politycznej i wracamy do początku. Taki model rządzenia i uprawiania polityki

ppp
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:02

"Nie będziemy tych okrętów budować od początku, czyli od fazy projektowania, poprzez pełny cykl produkcji, ponieważ nigdy tego nie robiliśmy" - i błąd, bowiem pełen cykl produkcji jest wykonalny w naszych warunkach, co potwierdza oferta z Francji. Co do pocisków na okrętach - napiszę tak - NARESZCIE!. Szkoda, że tego typu okręty to tylko 3 jednostki. Przydałoby się takich ok. 6 i drugie tyle mniejszych jednostek na Bałtyk.

bmc3i
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 06:19

Budowa okrętu podwodnego, to dla dobrej stoczni 1,5 roku - 18 miesięcy. Tyle czasu zajmuje amerykańskim stoczniom w Groton i Norfolk budowa każdej z seryjnych Virginii z napędem jądrowym. Co ma zająć stoczniom francuskim czy jakimkolwiek innym więcej czasu przy budowie okrętów dla Polski?

Tyberios
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 09:36

Trzeba ich się zapytać... ale tak gwoli ścisłości. Riachuelo - stępkę położono w 2010 roku oczekuje się wodowania w 2014 lub 2015. Khanderi - stępkę położono w 2011 roku, wodowano w pod koniec 2015. Son Won-il - stępka położona w 2002, wodowano w 2006 U-35 - stępka położona w 2007, wodowano w 2011 Uppland (absolutny rekordzista) - stępka położona w 1994, wodowany w 1995. Jak widzisz, średni czas budowy (budowy nie wprowadzenia do służby!) trwa zazwyczaj około 3-4 lub nawet 5 lat.

Generau
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 18:22

Osiem lat (cyfrowo 8) To przecież wieczność , a jest jeszcze zagrożenie unieważnienia przetargu . Będziemy mieli byle co i w odległej przyszłości .

kkk
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:53

Z tego co czytalem ma ruszyc najwczesniej w 2016 roku, jak juz bedzie 2% pkb na obrone

bsh
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:40

"Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku." Przedostatni akapit artykułu.

A_S
piątek, 9 stycznia 2015, 08:23

Czy okręt na bajorku zwanym Bałtykiem nawet w zanurzeniu i z wygaszonymi silnikami może być niewidoczny dla specjalistycznych urządzeń ?

bmc3i
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 06:12

Nie tylko z wygaszonymi silnikami, ale wręcz z wlaczonymi jest niewykrywalny dla wspolczesnej techniki ZOP> Zwlaszcza na tak plytkim akwenie jak Bałtyk, czy Zatoka Perska, gdzie odbicia fali akustycznej miedzy dnem a powierzchnia morza powoduja calkowity chaos na ekranach sonarów. Dlatego torpedy ASW skonstruowane do walki na wodach płytkich, sa znacznie droższe od torped do walki na wodach błękitnych.

Fancik
piątek, 9 stycznia 2015, 22:39

Bałtyk, mimo że płytki, ze względu na warunki hydrologiczne jest akwenem idealnym dla operowania na nim okrętów podwodnych. To najlepsza możliwa broń na Bałtyk.

Snooker
piątek, 9 stycznia 2015, 20:25

Owszem i do tego w takich płytkich "bajorkach" trudniej je zlokalizować niż w Oceanie.

gazek
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:51

Nie wiem o jakich pociskach manewrujących mówimy, ale jeśli nie będą to pociski stealth, to będą one dość łatwe do zestrzelenia przez obronę przeciw-powietrzną przeciwnika. Więc przestrzegam przed tą inwestycją, która pochłonie duże pieniądze, a korzyść może być żadna lub bardzo niewielka. Powinniśmy zdecydowanie ustawić priorytety na bardziej wszechstronne rodzaje broni i takie które na pewno będą wykorzystywane w razie konfliktu: obronę przeciw-powietrzną, lotnictwo, artylerię, mobilne oddziały zwiadowczo-dywersyjne. I co bardzo ważne, powinniśmy wymyślać i opracować niekonwencjonalne sposoby walki, które będą zaskoczeniem dla przeciwnika. Przykładowo, opracować system wykrywania i zestrzeliwania małych dornów zwiadowczych przeciwnika, które na pewno będą wykorzystywane w przypadku agresji na nasz kraj.

rydwan
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:33

co ty bredzisz? hehe system zestrzeliwania dronow putin az sie ze....ł ze strachu ja pikole chlopie.Wszystko co napisales to krtyteria z lat 80 a przypominam ze mamy teraz rok 2015 i juz niedlugo bron laserowa to bedzie powszechnosc i obowiazek posiadania czy sie to komu s podoba czy nie a ty nam tu jakas partyzantke reklamujesz rodem z okupacji wzieta..Musi byc klata lapa bez tego same mocne palce sobie nie poradza wiec nie pisz nam tu jakich bzdecikow zaporzyczonych z bajek jak Kapitan ameryka czy jakis tam Hulk czy inny jeszcze supermen .Jak mozna miec taki brak zaufania do dowodcow MON ?przeciez po okresie hibernacji zaczynaja dzialac i robia to coraz lepiej wiecej wiedza juz czego chca i jak zdobyc ww. wiedze.problem jest wtym co proponuja nasze zaklady zbrojeniowe (tzn,Nic !!! ) i dlatego trzeba sie posilkowac zakupami zewnetrznymi ktorych technologia pozwoli ozywic dzialalnosc naszych zakladow ( gdzie mysle zwierzchnicy na szczeblu ministerialnym beda szybciej wyciagac wnioski i okresla jasno priorytety jakim bedzie podlegac ingerencja zwiazkow zawodowych)bowiem wiecej pieniedzy wydanych na zbrojenia zostanie w kraju co znacznie zwiekszy mozliwosci zakupow naszej armii.

K
czwartek, 8 stycznia 2015, 17:48

Nie wiem poza tym czemu ciągle powielane są bzdury o "za dużych okrętach na Bałtyk"? Ktoś tak każe pisać? Skąd macie informacje że okręt o wyporności 3-4 tyś. ton jest za duży? Największy na świecie okręt (Akula) - 48 tyś. ton w zanurzeniu potrzebuje jakiś 35m (co nie znaczy że ma 35m wysokości) by się pod wodę cały schować, a taki "duży" type 216* już tylko 23m głębokości. Dokładamy te 40 m "przejrzystości" (ale często wystarczy 20-30m) i wychodzi na to że możemy sobie swobodnie pływać pod powierzchnią nawet tą Akulą po ponad 50% powierzchni Bałtyku a schować się na dobrych 20% * www.navyrecognition.com/index.php?option=com_content&task=view&id=264

kzet69
czwartek, 8 stycznia 2015, 20:54

Jak sądzisz, dlaczego nikt nie hoduje wieloryba w basenie olimpijskim? Przecież by się zmieścił....

Tyberios
czwartek, 8 stycznia 2015, 18:17

I dlatego... żadna Akula nigdy nie zagościła na Bałtyku. Przedni argument kolego, przedni!

Generau
czwartek, 8 stycznia 2015, 17:46

Super ! Już w 2023 będziemy mieli przetarg na okręty z opcją unieważnienia tegoż . Teraz czas na określenie daty wprowadzenia na uzbrojenie pocisków do F 16 . Oceniam że do roku 2034 sprawa się wyjaśni i będziemy spać spokojnie .

z prawej flanki
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:43

no to jeszcze raz i od początku ,bo oczywistościami/oczywistymi można jeno karmić dziennikarzy na konferencjach prasowych. Zamawiamy teoretycznie t r z y OP z których już na wstępie jeden z nich będziemy musieli oddetaszować do pozabałtyckiego stałego zespołu NATO a tam nikt nie planuje ataków rakietowych na jakieś centra dowodzenia - jeno patrole z uzbrojeniem torpedowym. Czyli jeden okręt już nam odpada z Bałtyku. Pozostają dwa ,ale skoro dowództwo widzi wszystkie trzy jednostki w roli podwodnego nosiciela rakiet manewrujących ; to owo ograniczenie i tak z góry wyklucza ich pobyt na Bałtyku przy wypełnienianiu na tym akwenie zadań stricte myśliwskich z wykorzystaniem podstawowego uzbrojenia OP - czyli torped. Jak zatem nasi planiści zamierzają pogodzić ich rolę strategicznego (dla kraju o naszym potencjale) odstraszania z zakładanym na wypadek wojny blokowaniem podejść chociażby do arcyważnych dla floty bałtyckiej baz Bałtijsk/Królewiec? Czy może ktoś tam na górze sobie wyobraża to tak ,iż w zależności od r o z w o j u sytuacji będzie można szybko ściągnąć te okręty z dyżurów rakietowych ,przezbroić je w n a s z y c h bazach w torpedy i wysłać na nowe i tak zupełnie odmienne od poprzedniego zadania? Jeszcze jedno ; o ile na Bałtyku dość trudno zlokalizować skryty "klasyczny" torpedowy OP ,to już samo odpalenie rakiet spod wody pozwoli przeciwnikowi na bardzo szybkie namierzenie nosiciela i jego zniszczenie - czy misje samobójcze są również brane pod uwagę w planach MW? Oczywiście wspomniałem p/w ,że nie widzę w takim razie tych okrętów na Bałtyku ; w takim przypadku należy znaleźć już zawczasu dla nich pozabałtycką bazę manewrową z całym zapleczem potrzebnym do utrzymania ich w stanie nieustannej gotowości. Jakie zatem cele nasze planowanie uzna za godne z a s i ę g u ich kilkunastu rakiet? Bo ja niebezpieczeństwo widzę w obwodzie królewieckim i w ogóle w obszarach północno/wschodnich - skąd możemy się spodziewać zagrożenia ,bo już sięgnięcie z Bałtryku potencjalnych celów na Białorusi (zakładając jej zajęcie przez sojusznicze wojska FR) będzie raczej problematyczne. Reasumując ; ktoś tu najwyraźniej chce wydać pieniądze podatnika na kosztowne i dość kontrowersyjnie użyteczne zabawki. I jeszcze jedno już tak zupełnie na deser - jak rozumiem jedyną sondującą ofertę spełniającą wstępne warunki złożyli France ; ciekawym bardzo jaka będzie ew.współpraca z nimi w temacie kodów źródłowych rakiet i czy nie będą nam czynili wstrętów np.przy dostępie do koordynat z ich własnych środków rozpoznania ,ale wtedy (i bez wątpienia!) to z nimi trzeba będzie uzgadniać typowane cele i ich wybór. Ciekawym bardzo ,czy ktoś tam na górze - tak na poważnie się na tym zastanawia?

Szelma
piątek, 9 stycznia 2015, 11:00

Widzę że Kolega jest wytrawnym strategiem i znawcą tematu obronności, proszę złożyć propozycję swoich prześwietnych przemysleń do MON- z całą pewnością dostanie Kolega drugiego dnia ofertę opracowania planu rozwoju straregii naszej armii

1234
piątek, 9 stycznia 2015, 07:19

Do "z prawej flanki": Bardzo rozsądny punkt widzenia pozwalający uwierzyć, że zaglądają tu jeszcze ludzie myślący. Oczywiście, że wyposażenie "Orek" w rakiety manewrujące to zmiana charakteru przewidzianych dla nich pierwotnie działań. Po nagłej zmianie stanowiska MON o 180 st. w kwestii wyposażenia Orek w rakiety manewrujące, ogłoszonej w listopadzie 2014r., informacja o łączonym zakupie OP i rakiet manewrujących to kolejny sygnał, iż decyzje już zapadły ze wskazaniem na oferenta. Wystarczy posłuchać wypowiedzi Niesiołowskiego i Jacha, żeby nabrać przekonania, iż emisariusze DCNS dotarli gdzie trzeba. Gratulować skuteczności działań!! Tylko Polak będzie, jak zwykle, "mądry po szkodzie".

blondynka
piątek, 9 stycznia 2015, 04:57

W języku polskim nie ma słowa oddetaszować!!! Istnieje za to dawniej używane słowo detaszować czyli odkomenderować lub oddzielać. France, a właściwie franca to plebejska nazwa pewnej wstydliwej choroby. Lepiej posługiwać się językiem współczesnym, bo inaczej można wzbudzić śmiech wśród gawiedzi, o czym zapewniam rozbawiona.

gegroza
czwartek, 8 stycznia 2015, 15:39

Na atlantyk wyśle się Orła - idealnie tam pasuje. A OP mogą zabierać zarówno rakiety jak i torpedy na raz :)

szyszka
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:45

co do okretow odeslanych do pozabaltyckiego stalego zespolu NATO to wystarczy wyslac jeden z uzywanych do tej pory okretow cala reszta zostanie zatem u nas.Martwienie sie szybkim zniszczeniem OP tez jest na wyrost bo realia 2 WŚ i historia 3 polskich pancernikow ktore bez oslony lotnictwa spokojnie dawaly sobie rade i zostaly zatopione dopiero w porcie jasno pokazuja ze nie tak latwo okret zniszczyc zwlaszcza podwodny to nie film sance fiction gdzie kazdy wystrzelony pocisk powoduje zniszczenie celu zreszta zeby moc cos zniszczyc trzeba miec czas aby to namierzyc a nie wydaje mi sie zeby taki op nie byl wyposarzony w urzadzenia wykrywajace namierzanie .Kolego strach ma wielkie oczy zejdz na ziemie nie kazdy pocisk trafia nie kazdy umie strzelac celnie i maszyny tez sie czasem psuja a to wszystko ma wplyw na skutecznosc dzialania.

kotlet
czwartek, 8 stycznia 2015, 13:09

Dużo piszesz, mało czytasz.

AndyP
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:25

Odpalenie rakiet i torped niczym się już nie różni i skoro rakiety "ujawnią" pozycję okrętu, to torpedy też. Docelowo potrzebne są nam 2-3 małe okręty (Bałtyk) z rakietami średniego zasięgu (200-500 km) i 2-4 duże okrety z rakietami mogącymi sięgnąć z morza Śródziemnego czy Północnego terytorium całej Europy. PS. Jeśli zrobimy jak piszesz i 1 okręt będzie torpedowy (żeby się nie marnował na patrolu) a reszta z rakietami, to co będzie jak ten jeden będzie w remoncie???

Thorsten
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:41

"Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku." Dlaczego nie może ruszyć od razu? Potrzebny jest rok, na co...? Za rok to powinien być ogłoszony zwycięzca przetargu! Normalnie jaja...

ryba1
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:48

z takimi zakupami nie mozna sie spieszyc musza byc dobrze przemyslane a doraznie moga nas bronic NDR-y szkoda tylko ze bez radarow bo niby jak maja cos trafic?

DARO
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:03

Chodzi o ładne mydlenie oczu... co roku ta sama gadka- planujemy i planyjemy. Najważniejsze programy (obrona przeciwlotnicza, śmigłowce, okręty podwodne i korwety) są przekładane z roku na rok, tak aby najcięższe koszty poniósł następny rząd i niech on się martwi o finanse. Totalna spychologia!!!

Janek
czwartek, 8 stycznia 2015, 13:27

Wygląda na to że nie chcą się tym zająć na poważnie.

Staszek Alcatraz
wtorek, 13 stycznia 2015, 21:19

No jak dla mnie logiczne, nie wyobrażam sobie innego zakupu niż uzbrojone jednostki. Krypa bez uzbrojenia to statek handlowy ;)

sdfasdf
sobota, 17 stycznia 2015, 18:32

Wojsko chciałoby coś takiego https://www.youtube.com/watch?v=18nx44_w0uc natomiast MON czyli politycy chcieliby scorpena ze względów czysto politycznych. W praktyce a26 kockumsa jest/będzie technologicznie bardziej zaawansowany

maniek
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:15

Warto przytoczyć słowa wiceministra obrony narodowej Czesława Mroczka z przed kilku dni dla PAP. "Wierzę też, że w 2015 roku uda się rozstrzygnąć postępowania związane z programem morskim - dostawą okrętów obrony wybrzeża i okrętów patrolowych. Uruchamiamy również - też z nadzieją na rozstrzygnięcie w tym roku - postępowanie dotyczące okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi. To bardzo ważne element budujący nasze zdolności rakietowe" - powiedział wiceminister. "Od blisko 20 lat nie wdrażaliśmy nowego okrętu, a w przyszłym roku będziemy rozstrzygać postępowania na ponad 10 okrętów"

say69mat
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:12

Nie jestem w stanie zrozumie jednej elementarnej rzeczy. Mianowicie, jakim to cudem, pragnienie posiadania broni tzw. 'odstraszania', w naszym kraju. Jest odwrotnie proporcjonalne do możliwości przetrwania przez nasz naród nuklearnego holokaustu??? Powtarzam zatem prozaiczne pytanie, iloma to schronami przeciwatomowymi dysponują nasze miasta??? Jak efektywnym systemem obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej dysponują nasze siły zbrojne??? Aby pozwolić sobie na luksus bezpiecznego posiadania i składowania na naszym terytorium uzbrojenia o charakterze wybitnie ofensywnym??? Proszę zwrócić uwagę na przypadek Syrii, gdzie posiadane uzbrojenie ofensywne, zostało efektywnie 'posprzątane' w kilku akcjach izraelskiego lotnictwa. Po wtóre, kompletny banał, czyli elementarne pytanie z zakresu prawa budowlanego. Czy mieszkańcy naszego kraju mają prawo do budowania, tak we własnym zakresie. Schronów i ukryć, potencjalnie zdolnych do przetrwania nuklearnego uderzenia???

m a
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:15

Czy Baltyk jest w stanie ukryc te lodzie podwodne? Kiedy nurkowalem na baltyku z lodzi rybackich, rybackie echosondy byly w stanie lokalizowac obiekty takie jak lodzie podwodne. Czy przy dzisiejczej technice i plytkim i malutkim baltyku te lodzie podwodne to rozsadny pomysl? Prosze o kometarz.

ursus
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:54

I tak i nie. Dobry, bo (przy odpowiedniej ilości) można zgotować potencjalnemu przeciwnikowi sporą niespodziankę. Trzy OP, to jakieś 54 środki bojowe z czego rozsądnie byłoby odliczyć z 18-24 na torpedy. To pozostawia miejsce na 30-36 rakiet manewrujących, co w przypadku pocisków z głowicami taktycznymi może to zrobić różnicę. Jeżeli WP planuje używanie głowic bardziej konwencjonalnych, to taka ilość OP jest dla nas zdecydowanie niewystarczająca, przy założeniu, że mają służyć czemuś więcej niż tylko blokowaniu floty przeciwnika. Mając 12 OP i odpowiednio rozbudowane zwłaszcza lądowe siły rakietowe można się jednak obronić. Idąc tokiem myślenia gen. bryg. Włodzimierza Nowaka, odstraszanie polega na odsuwaniu punktów zaopatrzenia, dlatego jeśli przyjmiemy, że MJR odsuwa je na 200 km, "Homary" odsuną (o ile dobrze pamiętam) na 300 km, to OP przy zasięgu rakiet manewrujących DO ok. 800 km, odsuną je gdzieś na 1000 km. Zły pomysł, bo 3 jednostki zbyt dużo do naszego potencjału militarnego nie wniosą, ale gdzieś jednak trzeba zacząć. Jeśli przyszły PMT będzie zakładał pozyskanie kolejnych 8 OP, to będzie to nawet logiczne z uwagi na wysokie koszta i spore na chwilę obecną zapóźnienia. Priorytetem dla WP w bieżącym PMT jest "Homar" i jest to bardzo rozsądne podejście, bo obronę buduje się od tyłu. AGM-158A JASSM o zasięgu ok. 370 km, to też jeden z elementów jej uzupełnienia. Na zdolności rakietowe trzeba spoglądać ogółem. Rozważając zasadność zakupu powiedzmy 12 OP z wyrzutniami rakiet manewrujących, trzeba przemyśleć pozostałe opcje, a są to: a) AGM-158B JASSM ER - o zasięgu do 1000 km -problemem może okazać się spora cena (zakupy w USA zazwyczaj wydają się mocno przepłacane) i brak pojedynczego klucza, co ograniczy możliwości potencjalnego użycia. b) wyrzutnie pocisków (balistycznych lub manewrujących) ziemia-ziemia -z opcją "single-key" może być różnie. Rakiety o takich możliwościach, jak i same wyrzutnie, gabarytowo nie należą do małych, co oznacza, że ew. ich maskowanie może stanowić problem. Przekłada się to też na ułatwianie przeciwnikowi rozmieszczenia OPL. Oczywiście na drodze współpracy międzynarodowej można sobie z tym faktem jakoś poradzić, tylko czy starczy wszystkim stronom zaufania na ciche rozmieszczenie takich wyrzutni np. w Gruzji, Finlandii, czy Szwecji i utrzymywanie tego faktu/stanu w tajemnicy? Mankamentem zarówno opcji a, jak i b jest brak odpowiedniej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, co stawia pytanie na jak długo uda się nasze możliwości rakietowe, a zwłaszcza te dalekiego zasięgu, utrzymać? To, moim zdaniem, w jakimś stopniu uzasadnia zapotrzebowanie na ok. 12 OP z wyrzutniami rakiet. Dodatkowo, oferta na francuskie okręty uwzględnia "single-key" umożliwiające użycie bez proszenia się innych - to jakby kilkukrotnie zwiększa ich wartość/opłacalność w porównaniu do opcji z pozyskaniem JASSM ER (niezależność słono kosztuje). Z drugiej strony okrętów podwodnych po wystrzeleniu wszystkich środków bojowych błyskawicznie ponownie nie załadujemy, bo czeka je długa droga powrotna. Każdy OP, to jakieś 2,5-3 mld zł i nawet jeśli rakiety będą gratis, to dojdzie jeszcze serwisowanie. Mając to na uwadze, 12 OP (możliwość odpalenia max. 216 pocisków manewrujących, ale w praktyce ok.120-144) , to koszt ok. 30-36 mld zł. Dla porównania 48 F-16, o ile dobrze pamiętam, kosztowało/kosztuje nas 11 mld zł (+ modernizacja z rakietami za 250 mln $ - czyli 912.5 mln zł., licząc po dzisiejszym kursie 3.65zł za 1$, po której będą mogły przenosić równocześnie 96 AGM-158A JASSM. Modernizacja dla wersji ER to kolejne pieniądze i melodia przyszłości.). Gdyby to porównywać, to zamiast 3 planowanych OP można by pozyskać 36 F-16 (podobna cena). To daje: 18 torped i 36 pocisków manewrujących z "single-key" vs. 72 JASSM ER z "double key" + pozostałe uzbrojenie F-16. Jest jeszcze jeden czynnik, który należy uwzględnić: budżet nie jest z gumy, a przyszły PMT też będzie miał wiele punktów. Patrzeć trzeba dalekowzrocznie i już dziś planować przyszły kształt sił zbrojnych RP. Jeśli decydujemy się wchodzić w OP, to trzeba mieć na uwadze, że zawsze jest coś za coś. Moim zdaniem silna flota odbije się na potencjalnie nieco słabszym lotnictwie i odwrotnie - w przyszłym PMT czeka nas najprawdopodobniej albo dokupywanie 9 OP, albo zakup 16 myśliwców V generacji. Na koniec dodam, że OP, to nie tylko Morze Bałtyckie - popłyną tam, gdzie będą potrzebne.

Autor
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:59

czy twój świat zaczyna się i kończy na Bałtyku? Zapytaj Szwedów jak ciężko jest zlokalizować łódź podwodną ostatnio wszyscy szukali kacapskiej łodzi bez skutku a była bo nawet na zdjęciu jest i na dnie były ślady:)

tak mysle
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:56

Technologia stealth zaklucanie itd

Pytajnik???
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:50

Kolego poczytaj jakie problemy miała Szwecja w okresie zimnowojennym z łodziami podwodnymi rosjan. Nigdy powtarzam nigdy nie udało się zlokalizować/złapać okrętu podwodnego. Jedyny sukces zanotowano wtedy gdy taki okręt wpłynął na płyciznę i wezwał pomoc.

Thorsten
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:41

A kto powiedział że te okręty muszą pływać tylko po Bałtyku...?

R
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:38

Tak. Bałtyk stwarza szczególnie dobre możliwości ukrycia dla okrętów podwodnych, ze względu na nieregularność dna oraz występowanie warstw wody o zmiennym zasoleniu i zmiennej temperaturze, które znacząco utrudnia działanie sonarów przeciwnika. Niewielka głębokość morza, nie ma tu żadnego znaczenia. Znaczenie ma jednak w momencie wyboru dużych OP, gdyż te mogą mieć problemy z nawigacją, szczególnie na płytkich wodach u wejścia do Zatoki Fińskiej i w okolicach portów potencjalnego przeciwnika.

ile jeszcze można czekać?
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:07

"Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku." Czy czytacie ze zrozumieniem? MA RUSZYĆ ZA ROK... Obłęd jakiś...

maniek
czwartek, 8 stycznia 2015, 14:11

lepiej niech dobrze się przygotują do tego zakupu niż kupują na hura, bo później okaże się jak z F-16 że nie ma offsetu i transferu technologii a samoloty łatwo wyeliminować z walki poprzez zniszczenie dwóch lotnisk (krzesiny i łask).

kj
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:07

Też nie jestem ekspertem, ale siłą rzeczy są to odmienne technologie. Może też się nie znam, ale chyba można kupić okręt, który sami wybierzemy sobie pociski manewrujące i teoretycznie nie musi to być Scorpene..

kzet69
czwartek, 8 stycznia 2015, 21:42

Dokładnie, o kodach do Tomahawków można zapomnieć. Tu już wkracza polityka.

zxcv
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:27

Oczywiście, że można sobie wybrać np typ 214 z rakietami Tomahawk, tyle że z tego co wiadomo kto by nie miał tych rakiet to o ewentualnym wystrzeleniu zawsze decyduje Biały Dom więc to kiepski wybór...

wahoo
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:59

co to znaczy, że "przetarg ma ruszyć na początku przyszłego roku?" czyli dopiero w 2016? pogięło ich? co oni robili do tej pory? o nowych okrętach to się tylko gada i gada od 10 lat i może za następne 10 lat coś będzie

rozum
sobota, 14 lutego 2015, 00:22

PO 25 latach niszczenia POlski i polskiej armii, wreszcie rozum przychodzi wojskowemu betonowi do głowy.

ars
czwartek, 8 stycznia 2015, 16:29

To dobra wiadomość. Skoro z rakietami a Francuzi zadeklarowali się na szczeblu rządowym że udostępnią kody źródłowe, to może by tak OP, SMX Ocean?

Viktor
czwartek, 8 stycznia 2015, 19:25

Weź wyjdź z tymi kodami.

Krzysztof
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:52

Napisano w artykule "Postępowanie przetargowe w ramach programu Orka ma ruszyć na początku przyszłego roku." Artykuł pisany na początku stycznia, więc nastąpiła pomyłka czy też postępowanie odłożono o rok? Machina miała ruszyć w 2015...

Jan Kowalski
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:45

O odstraszaniu: Nie 3, tylko 13 okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi. I nie 48, tylko 248 samolotów F-16. Nie 2, lecz 4% PKB.

kj1981
czwartek, 8 stycznia 2015, 18:54

Jak rozumiem - lekarzom, nauczycielom, strażakom i policjantom będziesz płacił z własnej kieszeni? A z polskich podatków będziesz wspierał amerykański koncern i fundował premie jego prezesowi?

Oj
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:43

Kolejne pięknie wyreżyserowane kwieciste slogany przez elokwentnego dobrze prezentującego się Pana generała.Niestety prawda i to ta "goła " jest inna a słychać ją dobrze w wypowiedzi (...) Słowo klucz to cyt.> choć być może będzie je tam dzielił jakiś dystans czasowy< tzn; - 3OP do 2024r ( pierwszy miał być już 2017, przesunięto na 2019 a teraz już mowa że trzy będą w 2023 ) a to nie to samo. Skończy się że nie będzie wcale albo kupią jakiegoś przechodzonego lub w nieskończoność będą łatać Kobbeny. - ten dystans czasowy może być i z pewnością będzie jakieś 10 lat jeżeli w ogóle będzie. Tak więc kolejny raz robią wszystkich ( prócz mnie ) w bambuko.....

podbipięta
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:40

Wychodzii na to że Scorpene .O tyle to dobrze że zabiera więcej efektorów od konkurentów / osiemnaście /

Tyberios
czwartek, 8 stycznia 2015, 16:50

I Niemcy i Szwedzi mogą zaproponować okręty przenoszące takowe pociski i na zdecydowanie lepszych warunkach.

czyt.
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:58

Wcale niekoniecznie. Jeżeli postępowanie ruszy dopiero za rok, to pewnie załapią się Szwedzi z morską wersją NSM, Niemcy też mają szanse coś zaproponować - o ile nie będą tak niezdecydowani i bojaźliwi jak przy wyborze następcy Patriota, kilka innych państw też ma szanse. Rynek szybko puchnie, wymóg pocisków staje się prawie normą, dodatkowo Rosja robi co tylko może, by był na to popyt. No i jest, jak widać na załączonym obrazku, a jak jest popyt to będzie i podaż.

CICHOCIEMNY
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:35

I znowu zakup nowych OP przekłada się na następny rok. Zgadnijcie co Panowie z MON powiedzą w przyszłym roku... procedura pozyskania OP jest bardzo skomplikowana, ale w przyszłym roku to już na pewno kupimy. Powiedzmy prawdę.... nie ma takiej woli politycznej żeby zakupić nowe okręty takiego typu..... A szkoda!

Paweł Piotr Z.
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:19

Co prawda nie jestem ekspertem, ale wydaje się że do takiego rozwiązania dążyła "opinia publiczna". Lud chciał przetarg na OP od razu z pociskami. Druga sprawa to niezależność Polski w zakresie serwisowania. Trzecia, że nie ma kombinowania, projektowania i zakładamy, że korzystamy z gotowych rozwiązań. Z obecnej perspektywy wszystko to wygląda rozsądnie, tylko nie będzie to już konkurs a bezpośredni zakup od jednego producenta. Czy znacie OP, oprócz Scorpene który spełnia te wymogi? Dalej, czy nie powinno się dążyć do unifikacji, ujednolicenia pocisków manewrujących, rakiet? Wisła, pociski na OP, Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy - czy przypadkiem nie robi się u nas zbieranina różnych producentów, a co za tym idzie różnych technologii?

say69mat
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:27

Słuszna refleksja, zakupy uzbrojenia realizowane przez nasze MON przypominają freestyl-owe mnożenie bytów kompletnie niekompatybilnych. Przecież uzbrojenie WP to istny ból głowy dla logistyków i najsłabsze ogniwo naszej armii. Części zamienne Leoparda nie są żadną miarą kompatybilne z PT91. Uzbrojenie rakietowe sił nawodnych nie jest kompatybilne z uzbrojeniem MJR. Wyposażenie naszych fregat nie jest tożsame z wyposażeniem okrętów rakietowych. Uzbrojenie Mig-ów29 nie jest wspólne dla F16. Samoloty CASA absolutnie nie są kompatybilne z C-130. Tak ...na pierwszy rzut oka popełniamy ten sam błąd, jaki popełnili Niemcy w latach IIws. Budując system uzbrojenia i zaopatrzenia swoich sił zbrojnych.

o co ci chodzi?
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:22

Przecież niemieckie op dla Izraela mają możliwości przenoszenia rakiet manewrujących. Zobaczymy, co na to Szwedzi ze swoim A26.

K
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:20

na tą chwilę (oprócz Scorpene) nie ma zbudowanego takiego okrętu, ale: - Niemcy proponują(czy też zaproponowali Australii) Type 216 http://www.navyrecognition.com/index.php?option=com_content&task=view&id=264 - koreański KSS-III (pierwszy okręt powinien powstać do max 2022r - można by się podłączyć pod program) dodatkowo: - nie powinno być dużym problemem dodanie modułu z rakietami do s-80 - skoro i tak musieli (mogli) go wydłużyć o kilka metrów. - jest duża szansa że Szwedzi zbudują z Australią nowy "a-26" (typ 612??) który oprócz tego że ma mieć wyporność 3400 ton to również możliwość przenoszenia rakiet manewrujących

Łukasz
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:16

I panom z MON-u przychodzą czasem dobre pomysły do głowy ;)

plot
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:31

Ja rzekłbym, że w końcu wyleczyli się z choroby dnia następnego i zaczęli logicznie myśleć. Choć termin postępowania przetargowego znowu wydłużono o rok!!! Może jednak nie do końca wyleczyli tego sierżanta katza...

Pilot
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:07

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że MON po kilkudziesięciu miesiącach odkrył to, co czytelnicy i redakcja tego portalu wiedzieli od dawna... Koń by się uśmiał - a nawet z nadmiaru tego śmiechu upadł i zdechł :) Powiem krótko - jak sobie porównam rząd Piłsudskiego, a obecny, to autentycznie ręce opadają i więdną... Boże, jak ja tęsknię za człowiekiem, który byłby dla nas drugim Piłsudskim, i tym samym wymiótł obecnych postkomunistycznych kałmuków na cztery wiatry...

podbipięta
czwartek, 8 stycznia 2015, 19:00

Ach ale człek taki jak Pan Marszałek Józef Klemens Piłsudski objawia się w Polsce raz na kilkaset lat.

To ja
czwartek, 8 stycznia 2015, 15:06

Uśmiałem się - słowami bardzo obrazowo ująłeś całą sytuację naszych MON-owskich geniuszy !!!

Slezan s Polska
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:32

Wiem Pilot że tęsknisz do dyktatury, ale w takim razie przeprowadź się do RoSSiji, tam większość myśli jak ty.

tyr
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:44

Tyle że MON dokonał zapewne stosownych wyliczeń, obliczeń i analiz, a z internautami to zwykle tak bywa, że najchętniej uzbroili by WP w broń atomową - "bo tak", a i jeszcze w jakąś inną Gwiazdę Śmierci albo Wielki Korbacz Bobołaków.

:)
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:15

obecny rzad i Pilsudski maja wiele wspolnego, Polsce przydal by sie raczej drugi Dmowski a w sprawach wojskowych Rozwadowski

R2
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:55

dokładnie, trudno przyznać się do błędu, a co do Dziadka, to właśnie dlatego "oni" Go nienawidzą i nazywają faszystą...dyletanci. W kwestii zakupu, czy nie byłoby zgrabniej 4 w dwóch parach - druga para byłaby nowocześniejsza czyli pierwsza do 2023 druga do 2030...takie marzenia

JZ
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:41

Popieram w całości, cieszę się, że ktoś dostrzegł wielkość i zasługi Marszałka, niestety On nam się zdarzył jedyny na 1000 lat. Musimy chyba czekać kolejne 1000...

Paweł.
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:02

Nie rozumiem dlaczego forsowany jest zakup tych okrętów podwodnych.Zdaniem eksperta "ostatnie incydenty z udziałem rosyjskiego lotnictwa wojskowego wskazują, że niewielki Bałtyk stał się w regionalnej rozgrywce o bezpieczeństwo kluczowym akwenem - przekonywał ekspert (...)." patrząc jednak na konflikt ukraiński nie jakoś nie przekonuje mnie zdanie tego eksperta,owszem fajniej byłoby mieć OP jednak najpierw,priorytetowo należy uzbroić siły lądowe i powietrzne bo tam rozegra się ewentualna walka a za te miliardy zł zamiast na OP można byłoby kupić śmigłowców,ze setkę leopardów i kilka innych przydatnych zabawek. Błędna decyzja może zaowocować przegrana wojną-i kilkuset tysiacami ofiar po naszej stronie,Putin został zagoniony do narożnika i może próbować kąsać,nawet jeśli teraz zamówimy te OP to dostaniemy je za 5-7lat pewnie,nie mamy na to czasu.Dokupić JASSM-ów a może nawet uda się dostać te z większym zasięgiem,powinny w zupełności zstąpić pociski wystrzeliwane z O

czyt.
czwartek, 8 stycznia 2015, 12:58

Kolejne setki nowych modułów uzbrojenia dla WL mają sens. Tyle tylko, że wszyscy zapominają o jednym: do ich obsługi niezbędne są kolejne tysiące zawodowych fachowców. A to dopiero kosztuje. Dodatkowo, z przyczyn politycznych - to 'awykonalne'. A różnego typu analizy mówią o absolutnej konieczności zwiększenia realnej polskiej "armii polowej", w przeciwnym wypadku wszelkie inwestycje w MON mogą być wyrzucaniem pieniędzy w błoto (w razie czego). Ostatecznie armia jest do boju, a wpierw/przy okazji do odstraszania, pozostałe funkcje polityczne i gospodarcze powinny być na dalszych miejscach w hierarchii. Oczywiste dla wszystkich na świecie, jedynie nie dla rządzącej nami ekipy. A co do Putina i realiów: skoro wojna to tylko inna forma uprawiania polityki - to należy uprawiać politykę, by uniknąć wojny ;) Powtarzam: uprawiać politykę - polityka (międzynarodowa) to nie piar, nie asceza polityczna, nie zastępowanie jej celowym generowaniem konfliktów wewnętrznych. Polityk, który nie uprawia polityki nie zasługuje na miano polityka. To tak, Tuskowi i ekipie, do przemyślenia. Historia wszystkich osądziła, niektórych nieciekawie i krwawo ...

marek
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:36

Pawle, nie torpeduj, nie torpeduj... OP z rakietami, ukryty w norweskich fiordach to jest bron majaca odstraszac !!!! bo kazdy wie, ze TYM rozpoczetej wojny sie nie wygra. Potencjalny nieprzyjaciel ma sie bac, ze rano obudzi sie nie w towarzystwie kobiety, a rakiety, ktora to moze nie miec ochoty GO podrapac po pleckach, chocby nie wiem jak szerokie posiadal...:)

bibi
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:34

Zabawki typu Leopard nie chronią przed atakiem atomowym. A OP z rakietami mogącymi zniszczyć rosyjskie elektrownie atomowe czy nawet konwencjonalne, zbiorniki paliwa, rafinerie, lotniska ograniczają ryzyko nie tylko ataku ale nawet szantażu użycia broni atomowej przeciw nam. Po prostu Ruskie będą wiedzieć, że chociaż zniszczą Polskę to zostaną cofnięci w rozwoju. A to nie będzie warte ataku na Polskę.

loko
czwartek, 8 stycznia 2015, 11:20

Kolego, jedno nie przeszkadza drugiemu!!!

Mario
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:53

generalnie to prawda tylko dla wojsk lądowych dzięki NIEODZOWNEMU udziałowi 'polskiego przemysłu' nie da się NICZEGO KUPIĆ a nawet zmodernizować więc po wiek wieków żołnierze będą jeździć bwp i t72 czyli tym samym co wojskowi w Somalii wymienili niedawno na nowsze wersje, stąd może lepiej że chociaż te okręty jakoś nas wesprą a strzelać będą chyba raczej w wyrzutnie w Kalinningradzie lub gdzieś w pobliżu ....

OMEN
czwartek, 8 stycznia 2015, 10:35

Taa...@Paweł-Zgadzam się z Panem. Obecnie min.Schetyna jest w USA , i "negocjuje" udział WP przeciw ISIS w Iraku. Myślę, że powinno być coś za coś. Np. pomoc przy HOMARZE, JASSM - ER, może porządna amunicja do LEO.A OP powinny być. Jak Pan napisał to okres 5-7 lat. To realne. Lądowe systemy rakietowe, powinniśmy mieć najpóźniej za 3-4 lata. Natomiast co do "...nie mamy na to czasu." , to czy uważa Pan, że konflikt z rosją nastąpi tak szybko (4-5 lat)?

Gość
czwartek, 8 stycznia 2015, 09:53

W pełni podzielam opinię wyrażone w artykule.

gegroza
czwartek, 8 stycznia 2015, 15:35

Brawo - w końcu jakas pozytywna informacja z Departamentu polityki Zbrojeniowej ! oby teraz tylko takie ! na pochybel defetystom

marek
czwartek, 8 stycznia 2015, 09:51

i o to chodzi....trzymam kciuki !!!!!!!!!!!!

blondynka
czwartek, 8 stycznia 2015, 22:51

W jakim kolorze i jak będzie wyglądało malowanie tych okrętów? Czy będą na kiosku miały godło i nazwę, a jeżeli tak, to z czego będzie to zrobione? Ile będzie potrzebnych okrętów pomocniczych i zaopatrzeniowych? No i jakie będą nosiły nazwy OP, tradycyjne wywodzące się z II RP czy jakieś takie współczesne, np: Misiu 1, Szympans, Kogut, etc.? A swoją drogą większość komentujących zna się zarówno na MW, WL, SP, jak i na piłce nożnej, o polityce nie wspominając a o ortografii zapominając... Oj jaka ja głupiutka jestem przy tych wszystkich Panach co Bałtyk uważają za zbiornik wodny bez strategicznego znaczenia, dobrze, że okresowo niewysychający... Sądzę, że mogłabym pracować w MON co WY na to?

koko
piątek, 9 stycznia 2015, 11:31

Jestem za:)

tomek
czwartek, 8 stycznia 2015, 15:31

Oj, nie spieszy się decydentom z rozwojem sił morskich! Przetarg znowu przełożony na przyszły rok, komuś brakuje wyobrażni.

PL
czwartek, 8 stycznia 2015, 15:23

Wszystko ok. ale proponowałbym aby te okręty stacjonowały w Szczecinie a nie Gdyni pod nosem Kaliningradu !

Willgraf
czwartek, 8 stycznia 2015, 22:58

:))) prędzej w Darłowie lub Kołobrzegu niż w SZCZECINIE, w Szczecinie tak samo dobrze jak we Wrocławiu za daleko od Morza:)

Marcin
czwartek, 8 stycznia 2015, 19:35

Szczecin nie leży nad morzem, rzuć okiem na mapę...

Tweets Defence24