Koniec dobrego roku dla chińskich dronów

27 grudnia 2020, 14:22
NORINCO_ready_to_deliver_C500_Golden_Eagle_helicopter_drones
Fot. Konto NORINCO na profilu firmy na WeChat

Chińskie wojskowe bezzałogowe statki powietrzne (BSP) stają się w ostatnich latach coraz bardziej rozpoznawalne na świecie, a konflikty takie jak ten libijski tylko podkreślają, że wiele państw dąży do ich pozyskania. Pod koniec roku do oferty gotowych do eksportu maszyn bezzałogowych miały dołączyć nowe bezzałogowe śmigłowce bojowe. 

Pod koniec zeszłego miesiąca chiński potentat zbrojeniowy NORINCO zapowiedział eksport pierwszych bezzałogowych śmigłowców bojowych do nieujawnionego zagranicznego odbiorcy. Maszyny CR500 Golden Eagle mają stać się rynkową alternatywą dla maszyn tego samo typu, produkowanych przez firmy zachodnie. Tym samym Chińczycy stwierdzili, że CR500 są gotowe do latania zarówno w przypadku odbiorców krajowych, ale też wspomnianych zagranicznych.

Maszyny produkowane przez China North Industries Group Corporation Limited (NORINCO) mają być przygotowane do prowadzenia całego spektrum działań wywiadowczych, rozpoznawczych, a także czysto bojowych. Śmigłowce bezzałogowe z Chin mają być przede wszystkim ciekawym wzmocnieniem dla wojsk zmechanizowanych w zakresie wykrywania ruchów przeciwnika oraz namierzania celów, zwiększając znacząco świadomość sytuacyjna dowódców pojazdów i szerzej jednostek lądowych. Mogą również transportować zaopatrzenie dla wojsk wykorzystując swój udźwig i możliwość przypięcia zróżnicowanych zasobników.

Reklama
Link: https://sklep.defence24.pl/produkt/orly-i-rakiety/
Reklama Link: https://sklep.defence24.pl/produkt/orly-i-rakiety/

Chiński Global Times podkreśla przy tym, że wspomniany bezzałogowy statek powietrzny może przenosić duży ładunek, ma długą żywotność nawet przy pełnym załadowaniu oraz konstrukcję, którą można łatwo przechowywać i transportować w warunkach polowych. Sama maszyna CR500 Golden Eagle ma być odporna na oddziaływanie silnego wiatru i wskazuje się, że ma rozwijać znaczne prędkości (chociaż nie pojawiają się szczegółowe dane). Zwraca się uwagę szczególnie na współosiowe dwa bliźniacze śmigła. Po wyposażeniu w uzbrojenie, takie jak karabiny maszynowe i pociski przeciwpancerne, maszyna może również razić wrogie cele.

W 2018 r. CR500 Golden Eagle był prezentowany po raz pierwszy w ramach Air Show China z 4 pociskami powietrze-ziemia Blue Arrow 9, podwieszanymi pod bocznymi pylonami. Rok wcześniej, chiński producent prezentował go raczej jako maszynę do koordynacji ostrzału artyleryjskiego, prowadzonego we współpracy z załogami haubic samobieżnych PLZ52. Chińczycy zauważają również, że ich bezzałogowy śmigłowiec ma również potencjał na rynku cywilnym. Może bowiem być wykorzystywany chociażby do prowadzenia inspekcji sieci energetycznej i rurociągów, badań geologicznych, bezpieczeństwa przeciwpożarowego w lasach oraz ratownictwa.

Komentujący całą sprawę, możliwego rozpoczęcia eksportu chińskich bezzałogowych śmigłowców, amerykańskie media zauważają groźbę szybkiej proliferacji tego rodzaju zaawansowanych technologii dronowych. Tym samym, chińskie uzbrojone drony mogą w przyszłości zasilić nie tylko arsenały poszczególnych sił zbrojnych, ale również trafić na wyposażenie aktorów niepaństwowych. Oczywiście, tego rodzaju debaty medialne należy również rozpatrywać z punktu widzenia rosnącej rywalizacji rynkowej w niemal każdym segmencie bezzałogowych statków powietrznych dla sił zbrojnych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
Monkey
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 22:58

Naszego SW4 moglibyśmy przerobić. Brytyjska część Leonardo nawet rzuciła taki pomysł, zdaje się, że były też testy. Ale u nas jak zawsze bezwład decyzyjny. Nieważne, że SW4 też ma już swoje lata i było dość czasu na podjęcie decyzji.

Davien
wtorek, 29 grudnia 2020, 19:13

Monkey SW-4 SOLO istnieje , ma się dobrze i bierze udział w konkursie UE.

Andrettoni
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 14:10

Patrząc na wykorzystanie dronów w atakach choćby na rafinerie Arabii Saudyjskiej, to jest to już wykorzystanie powszechne.

Davien
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 19:58

Jak na razie to drony o wiele lepiej się sprawdzają w masakrowaniu rosyjskiej produkcji OPL od Syrii po karabach.

Marek
niedziela, 27 grudnia 2020, 17:29

My także opracowaliśmy bezzałogowy śmigłowiec mogący przenosić uzbrojenie. A zainteresowania nim brak.

Davien
wtorek, 29 grudnia 2020, 15:09

Marek, jak piszesz o ILX-27 to był to jedynie demonstrator technologii i na tym sie skończyło bo ITWL nie rozwijał go dalej i nie wystapił o dofinansowanie.

Greg
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 10:00

Popieram. Osobiście uważam , że od lat jakis "mordor" pilnuje by WP pozostawało bez skutecznego wyposażenia spełniającego najnowsze i przyszłościowe trendy. Zdumiewające "problemy" MON z zakupem choćby podwozia 4x4, czy granatnika ppanc, bądź kompletnie absurdalne zakupy w ilościach aptekarskich nie mogą być z logicznego powodu normalne, a celowe. Nie obroni się np. żaden argument na zakup absurdalnej liczby 12 szt nano-dronów Hornet gdy t y l k o jednostek specjalnych wymagających takiego sprzętu mamy aż 4! TO absolutnie nie jest normalne!! Uważam, że jeśli jakaś polska firma zaoferuje choćby prototyp mogący znaleźć zastosowanie w Wojsku to powinny być środki zarówno w MON jak i NCBR, na przetestowanie - np. właśnie przez jakąś jednostkę specjalną - potencjalnych możliwości bojowych tego choćby prototypu. I gdyby okazałoby się że daje to jakieś n o w e zdolności i przewagę naszemu wojsku, to zarówno MON jak i NCBR powinny albo bezpośrednio finansować rozwój i wprowadzenie do wojska, albo w uzasadnionych okolicznościach wskazać podmiot panstwowy, ktory natychmiast wykupi licencję na rozwój , czy rozpocznie kooperację w ramach joint-venture by nie pozbawiać zysku twórcy tego sprzętu. W ten sposób sporo firm byłoby zainteresowanych produkcja dla wojska właśnie takich innowacyjnych produktów. Niestety to mrzonki, bo "mordor" w MON od lat trzyma się zaskakująco mocno i skutecznie blokuje pozyskanie każdego skutecznego współczesnego środka walki.

Chińska broń to tandeta
niedziela, 27 grudnia 2020, 16:01

Nawet tureckie bezpilotowce są lepsze od chińskich, a co dopiero amerykańskie.

ciach
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 12:05

A tak swoją drogą, to jak dokonałeś weryfikacji tego które są lepsze a które gorsze?

Andrzej
niedziela, 27 grudnia 2020, 21:00

Chiny wyprzedza w dochodzie narodowym USA w 2021 a za 10 lat wyprzedza militarnie i tyle .

kibic
niedziela, 27 grudnia 2020, 18:35

Pewnie tak, problem polega na skali produkcji. Chińczycy mogą wytwarzać tysiące takich zabawek rocznie. Najwyżej posadzą do takiej roboty tysiące pracowników. Przy takiej skali prędzej obrońcom skończy się amunicja, niż zdążą zestrzelić wszystkie. Główne zagrożenia ze strony Chin to wielkie liczby i mrówcza pracowitość.

pomyślmy
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 12:23

Jakim w zębach zaniesiemy kasę, to będą wytwarzać.

antytyś
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 07:30

I dlatego wszystko sprowadza się do zasobów energii. Drony mogą być robione przez roboty, z pominięciem szeroko rozumianego kodeksu pracy. W takim przypadku "zasoby ludzkie" mogą być problemem a nie atutem. A drony przeciwnika będą niwelowane laserem. Czyli energia.

Marek
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 18:53

Co prawda to prawda. Tak zdaje mi się kombinują Japończycy

dim
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 06:51

Chińczycy nie są bardziej pracowici od Polaków (znam ich jednych i drugich). Natomiast każdy Chińczyk - kogo znałem - ma ja jasno wytyczone cele, bliskie i dalsze. I rwie do ich osiągania. I nie przez rok-dwa, a bezdyskusyjnie w rodzinie wielopokoleniowo, na wiele dziesięcioleci. Poza tym bloger "chińska broń to tandeta", ani nie ma pojęcia o chińskich dronach. I są to wyroby w całości ich produkcji, nie składaki systemów, z kilku kontynentów. Po drugie - Chińczycy zdecydowanie dominują już w wielu dziedzinach elektroniki profesjonalnej, użytkowanej przez Zachód. Po prostu nie wiecie, jak wiele marek elektroniki, mijanych przez Was na codzień na ulicach, to marki chińskie. Równać mogliby się z nimi chyba jeszcze Japończycy, ale z mocno wyższym kosztem pozyskania wyrobu finalnego. Z kolei tam, gdzie Chińczycy wiedzą, że nie mogą równać się wiedzą-doświadczeniem z zachodnią marką, po prostu wykupują taką renomowaną firmę. Łączą ją ze swoim - też renomowanym w sąsiedniej branży elektroniki znakiem i... koszą rynek. W każdym razie widzę, że skoszą niebawem... Chińczycy zawsze byli Polsce bardziej przyjaźni, niż nieprzyjaźni i byłoby głupotą nie zadbać, by tak zostało. Polityk jeden z drugim przyjdzie, polityk odejdzie, a wyrządzona wielka szkoda mentalna pozostaje.

viper
poniedziałek, 8 marca 2021, 20:10

Chińczycy od tysiącleci uważają cudzoziemców za coś gorszego, czyli barbarzyńców. Traktują ich pragmatycznie, odpowiednio do własnej potrzeby, co zalecane jest bezpośrednio w chińskich strategiach postępowania, także biznesowego. Wiedzą że metodą "na przyjaciela" mogą uzyskać nienależne im w innej sytuacji korzyści. Trzeba więc być mocno naiwnym, by oznaki "przyjaźni" z ich strony traktować jako fakt, nie zaś zwyczajne urojenie. Można z nimi robić interesy, ale bez dodatkowych złudzeń.

csg
wtorek, 29 grudnia 2020, 01:11

Rozkręć sobie dowolny chiński telefon. Wszystkie części w nim (i software i hardware) są zachodnie. Gdyż własne chińskie komponenty do telefonów są tak badziewne, że kompletnie nie nadają się do komercyjnego użycia.

Maciek z Klanu
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 23:07

Pracowałem na wielu maszynach cnc, chińskie cudeńka są największym szitem jaki widziałem. Jeżeli produkują coś na spółkę z Niemcami to ma to jeszcze ręce i nogi, dzięki Niemcom właśnie. Sprzęt "wymyślony" przez samych Chińczyków zdycha po kilkunastu tygodniach z powodu jakości wykonania/materiałów, po kilku miesiącach wychodzą wady konstrukcyjne, grube. Kolega Dim, "po rosyjsku" zamienia ilość w jakość...

Marek
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 18:58

Jakość? Różnie z tym bywa. Już dawno pisałem, że mają porządne innowacyjne wyroby. Ale tanie one nie są. Nawet na tych droższych można naciąć się. I teraz proste pytanie po części także dotyczące elektroniki. Co byś wolał do łódki? Yamahę, czy Parsuna?

XYZ...
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 13:52

Aż miło przeczytać rozsądny komentarz

Benek
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 10:05

Nie mieszaj tzw. przyjaźni do biznesu. Popracuj jako pracownik w jakiejkolwiek firmie zarządzanej przez Azjatę, a przekonasz się o ich wielkiej "przyjaźni". Też ich poznałrm, więc daruj sobie peany pochwalne nt tzw przyjaźni. Reszty nie komentuję bo masz rację.

Tweets Defence24