Geopolityka

USA i Republika Korei przedłuża ćwiczenia. Korea Płn. wystrzela kolejne pociski

Fot. U.S. Marines/Twitter

USA i Korea Południowa zdecydowały w czwartek o przedłużeniu trwających wspólnych manewrów wojsk lotniczych – poinformowały południowokoreańskie siły powietrzne. Korea Północna od środy prowadzi próby rakiet balistycznych na bezprecedensową skalę.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Manewry Vigilant Storm to największe wspólne ćwiczenia lotnicze USA i Korei Płd. w historii. Uczestniczą w nich setki samolotów wojskowych, w tym myśliwce F-35. Zgodnie z pierwotnym planem manewry miały zakończyć się w piątek. W ćwiczeniach ma wziąć udział 240 statków powietrznych. Mają one przeprowadzić 1600 lotów działając 24 godziny na dobę. Stany Zjednoczone rozmieściły na ćwiczeniach około 100 samolotów, w tym cztery zaawansowane myśliwce stealth F-35B z amerykańskiej Marine Fighter Attack Squadron z siedzibą w Japonii, a także samoloty walki elektronicznej EA-18, tankowce KC-135 i U-2 samoloty zwiadowcze. Korea Południowa rozmieściła na ćwiczeniach 140 samolotów, w tym myśliwce stealth F-35A oraz myśliwce F-15K i KF-16.

„Silna połączona postawa obronna sojuszu Republiki Korei i USA jest konieczna w warunkach obecnego kryzysu bezpieczeństwa, który eskaluje z powodu północnokoreańskich prowokacji" – podkreśliło lotnictwo Korei Płd., ogłaszając przedłużenie ćwiczeń.

Czytaj też

Pjongjang stanowczo protestował przeciwko wspólnym manewrom wojsk lotniczych USA i Korei Płd. W zawoalowany sposób groził obu krajom użyciem broni jądrowej, zapowiadając, że „zapłacą najstraszliwszą cenę w historii". Wskazuje też nazwę ćwiczeń – Vigilant Storm – jako agresywne nawiązanie do operacji Desert Storm, w której w 1991 roku Amerykanie i ich sojusznicy pokonali wojska irackie Saddama Husajna.

W czwartek rano czasu miejscowego Korea Płn. wystrzeliła kolejne rakiety, w tym prawdopodobnie międzykontynentalny pocisk balistyczny (ICBM) typu Hwasong-17. Wygląda na to, że próba tego pocisku zakończyła się niepowodzeniem – przekazało agencji Yonhap źródło w ministerstwie obrony w Seulu.

Czytaj też

W związku z wystrzeleniem pocisku w niektórych częściach Japonii ogłoszono alarm i skierowano mieszkańców do schronów. Według telewizji NHK władze japońskie zwołały nadzwyczajne posiedzenie sztabu kryzysowego. Później minister obrony Japonii Yasukazu Hamada oświadczył, że pocisk zniknął z radarów na Morzu Japońskim. Wycofano ocenę, że przeleciał nad Japonią.

Emerytowany wiceadmirał japońskiej marynarki Yoji Koda ocenił, że zniknięcie pocisku z radaru sugeruje, iż test był nieudany. „To znaczy, że w którymś momencie na trasie lotu wystąpił jakiś problem z pociskiem i on się właściwie rozpadł" – dodał Koda, cytowany przez agencję Reutera.

Czwartkowa próba była siódmym przeprowadzonym przez Koreę Płn. testem ICBM w tym roku oraz pierwszym od maja. Według kolegium szefów sztabów armii Korei Płd. Pjongjang wystrzelił tego dnia również dwa pociski balistyczne krótkiego zasięgu – podała agencja Yonhap.

Dzień wcześniej Korea Płn. wystrzeliła łącznie 23 pociski balistyczne, z których jeden spadł w odległości zaledwie 57 kilometrów od wybrzeża Korei Płd. Był to pierwszy taki przypadek od zakończonej w 1953 roku wojny koreańskiej. Prezydent Korei Płd. Jun Suk Jeol potępił to jako „de facto naruszenie terytorium" jego kraju.

Czytaj też

Rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price powiedział w poniedziałek, że Waszyngton nie uzna Korei Północnej jako państwa uzbrojonego w broń nuklearną, a polityką USA pozostaje „zakończona denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego". W opublikowanym w ubiegłym tygodniu przez Departament Obrony USA przeglądzie 2022 "Nuclear Posture Review" wyraźnie stwierdzono, że reżim Kima nie przetrwa, jeśli dojdzie do "jakiegokolwiek ataku nuklearnego Korei Północnej na Stany Zjednoczone lub ich sojuszników i partnerów". We wrześniu Korea Północna skodyfikowała prawo legitymizujące wyprzedzające użycie broni jądrowej w określonych warunkach, Korea Południowa i Stany Zjednoczone ściśle koordynowały działania mające na celu wzmocnienie zdolności odstraszania wobec nuklearnych i rakietowych zagrożeń ze strony Północy.

Wzrost napięcia i coraz częstsze (niemal codziennie) wystrzały rakiet przez Koreę Północną sprawiają, że konflikt może wybuchnąć przypadkowo przez pomyłkę z powodu błędu technicznego czy człowieka. Jak pisze analityk Maciej Szopa w Defence24 "nie jest wykluczone, że Korea Północna otrzymała inną misję od Putina: stworzenia napiętej sytuacji we własnym regionie. Tak aby odciągnąć przynajmniej część światowej uwagi od tego co dzieje się w Europie Środkowo-Wschodniej. I zniechęcić Koreę Południową chociażby do przekazywania uzbrojenia do tego regionu (obecnie prowadzona jest sprzedaż części zapasów wojsk lądowych i sił powietrznych Republiki Korei do Polski, a nie jest wykluczone, że część z tego sprzętu trafi także do Ukrainy)".

Czytaj też

Czytaj też

Źródło:
PAP
/ Defence24

Komentarze (2)

  1. szczebelek

    No Korea Południowa to nie Ukraina, która może sobie tylko pomarzyć o pomocy USA... Gdyby teza zawarta artykule była prawdziwa oznacza to próbę ataku na NATO. My tego sprzętu nie kupujemy by zaatakować...

  2. Valdi

    Przypomnijmy hwasong17 czyli Iskander M 💀💀💀 magnetometry Seulu rejestrują czas startu👍👍2min to gotowość bojowa potrzebna do wystrzelenia sm6👍👍👍 Seul to 50 km od granicy, jednak hwasong17 wystrzeliwany z północych gór potrzebuje 12 min💀💀 puenta?