Reklama

Geopolityka

Ukraina, czyli renesans obrony powszechnej. Wnioski dla Polski? Batalion OT w powiecie i ponad 800 tys. żołnierzy tej formacji [OPINIA]

Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Blisko dwa miesiące walk trwających na Ukrainie to dobry czas, aby pokusić się o pierwsze wnioski w zakresie sposobu prowadzenia operacji obronnej przez stronę ukraińską. Wnioski te mogą być szczególnie istotne dla Polski, ponieważ strona rosyjska to dziś najbardziej prawdopodobny potencjalny agresor, jaki może chcieć wtargnąć na terytorium państwa polskiego - piszą prof. Ryszard Jakubczak i dr Artur Jagnieża.

Reklama

Wojna na Ukrainie podważa te kreślone wizje nowych wojen, w których przewidywano zanik starć wojsk pancerno-zmechanizowanych. Wojna ta potwierdza starą regułę, że wszystko to co wymyślono (i dotychczas zastosowano) w sztuce wojenne nie ulega zatarciu, zapomnieniu, dewaluacji – lecz jest wykorzystywane w nowym wydaniu, czasem ze zdwojoną mocą lub w koegzystencji z nowymi pomysłami przy zastosowaniu nowoczesnych środków walki, przez co nabiera nowego wymiaru i wciąż zachowuje istotne znaczenie. Zadaje także kłam tym poglądom, że napastnika można powstrzymać przede wszystkim sankcjami ekonomicznymi, moralnymi obciążeniami i innymi zastępczymi przedsięwzięciami, przy pomocy których konformiści chcieliby kierować światem. Zaś ten świat od tysiącleci kreci się wokół miecza – jak przyjmował Charles de Gaulle.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Wynika to z tego, że w sytuacji konfrontacji, których między państwami nie brakuje, najszybciej i zdecydowanie rozstrzyga się je walką zbrojną. I to od zarania dziejów, jak wskazuje przypowieść biblijna o Kainie i Ablu. To jest główna przyczyna takiej popularności tego sposobu układania stosunków międzynarodowych. Tkwi to w naturze ludzkiej i nie ma związku z rozwojem cywilizacyjnym społeczeństw. Można nawet założyć, że im wyższy poziom rozwoju społeczeństwa tym łatwiej można je skierować (zmanipulować) na ludobójstwo i znęcanie się nad przeciwnikiem oraz obracanie w perzynę jego zasobów i kultury („bo nasza lepsza – przecież to widzimy i do tego jesteśmy święcie przekonani"). Agresor przeważnie czuje w sobie misję dziejową (por. Attyla, Czyngis-chan, Hitler, Stalin, Pol Pot, Saddam Husajn – teraz Putin), którą krwawo realizuje. A wtedy tylko skuteczną walką zbrojną można takiego „misjonarza militarnego" odwieść od tej misji.

Czytaj też

Na początku tak opieszałe i selektywne (sprzęt tylko do obrony) zachowanie ze strony Zachodu, co do wsparcia Ukrainy w sprzęt wojskowy, świadczy o niedojrzałym stanowisku strategicznym i braku zrozumienia historii ludzkości. Walka zbrojna zarówno w kwestii obrony państwa, jak i agresji na nie składa się z przedsięwzięć zaczepnych i obronnych, a do niej trzeba zarówno sprzętu pozwalającego na skuteczne uderzenia jak i tego służącego do obrony. To dopiero strategia działania sił zbrojnych w skali wojny pokazuje, czy sprzęt ten jest wykorzystywany do agresji na sąsiada, czy też obrony przed nim – tak jak nóż może służyć do przygotowania potrawy dla rodziny lub zabójstwa sąsiada.

Walka zbrojna na Ukrainie potwierdza też, jak istotną rolę na obecnym polu walki odgrywa nowoczesna artyleria. Zresztą ona od wieków odgrywała ważką rolę i tak np. za zwycięstwami Aleksandra Macedońskiego, właśnie ona stała – w postaci łuczników o dużym zasięgu ich oddziaływania (zaskakującym dla przeciwników) – o czym mało się wspomina, przedkładając talent Aleksandra nad środki walki, które mu wypracował ojciec, Filip.

Przebieg działań wojennych na Ukrainie pokazuje, że współczesne siły zbrojne muszą składać się z dwóch komponentów sił zbrojnych, gdzie mają miejsce wszystkie ich rodzaje w ramach komponentu operacyjnego, zaś obok tego powinna funkcjonować obrona terytorialna jako komponent terytorialny, w którym są dowództwa terytorialnych okręgów (na Ukrainie są cztery – Północny, Wschodni, Południowy, Zachodni) i dowództwa terytorialnych obwodów ukraińskich (na szczeblu odpowiednika polskiego województwa), a na szczeblu każdego powiatu funkcjonuje batalion obrony terytorialnej składający się przynajmniej z pięciu kompani (bo bywają i o większym składzie). I tym samym Ukraińcy mają system obrony terytorialnej – z batalionami powiatowymi funkcjonującymi w ramach terytorialnych organów dowodzenia.

Czytaj też

W Polsce zaś próbuje się udowodnić, że można zbudować system obrony powszechnej bez wprowadzenia obowiązkowego powszechnego przeszkolenia wojskowego, co zaproponowano w rozwiązaniach zawartych w Ustawie o obronie Ojczyzny. Tymczasem znowu przykład ukraiński pokazuje, iż w obliczu zagrożenia wojennego obowiązkiem obrony objęci są wszyscy mężczyźni i z tego względu wprowadzono zakaz ich wyjazdu z terytorium Ukrainy.

Dziś na Ukrainie wszystkie struktury prowadzą działania zbrojne zarówno w formie działań regularnych jak i nieregularnych. Należy także zaznaczyć, że do pełnego spektrum właściwego prowadzenia walki zbrojnej brakuje im dowództwa terytorialnego na szczeblu powiatu, który to element dowódczy odgrywał ważną rolę w systemie obrony terytorialnej Territoriale Verteidigung w ramach Bundeswehry, kiedy Niemcy składały się z RFN oraz NRD i musiano brać pod uwagę solidnie organizowanie obrony państwa przed agresywnym Układem Warszawskim.

Czytaj też

Oczywistym jest dla wszystkich, że bez wsparcia materialnego, wojskowego, informacyjnego oraz politycznego ze strony NATO, Ukraina nie byłaby w stanie prowadzić skutecznej operacji obronnej. I dla Polski jest to wskaźnik, że nie tylko wojska operacyjne trzeba unowocześniać (zresztą słusznie), ale także zbudować system obrony terytorialnej i jego żołnierzy właściwie wyposażyć w konieczne środki walki, również te produkowane w Polsce. Spośród wielu aspektów tej operacji autorzy chcieliby zwrócić szczególną uwagę na wykorzystanie przez stronę ukraińską atutów obrony powszechnej (ang.common defence of the state), przez którą należy rozumieć rodzaj obrony państwa, w ramach której przygotowuje się i wykorzystuje w obronnych działaniach militarnych i pozamilitarnych wszystkie zasoby ludzkie i materialne w sposób zapewniający skuteczne odparcie agresji przeciwnika.

Fot. Terytorialsi/Twitter

Podkreślmy, że tworząc 300-tysieczną armię w Polsce w rażący sposób naruszono postanowienia Prezydenta RP zawarte w Strategii bezpieczeństwa narodowego RP z maja 2020 roku, którą Prezydent podpisał. W jej fragmencie jest wyraźnie zawarte, że będzie się „budować system obrony powszechnej w pełni wykorzystujący potencjał instytucji państwowych i samorządowych, podmiotów systemu edukacji i szkolnictwa wyższego, społeczności lokalnych, podmiotów gospodarczych, organizacji pozarządowych oraz obywateli, który będzie stanowił kompleksową odporność państwa na zagrożenia niemilitarne i militarne". I co z tego zostało w Ustawie o obronie Ojczyzny? Po prostu nic! Czy to aby nie dywersja na polskim systemie obronnym?

Stąd pytanie, jaki to system obrony powszechnej obywateli, kiedy zamierza się posiadać 250 tys. zawodowych wojsk operacyjnych i 50 tys. półzawodowych (kontraktowych) WOT, które faktycznie są wojskami wewnętrznymi (lub gwardyjskimi – jak kto woli), a te zalicza się jednak do komponentu operacyjnego, a nie terytorialnego, którym jest obrona terytorialna, której w Polsce nie ma.

Działania zbrojne na Ukrainie pokazują, iż współczesna wojna obejmuje całe terytorium zaatakowanego państwa. Tym samym w praktyce zostało potwierdzone teoretyczne założenie, że nowoczesny system obronny musi obejmować swoim oddziaływaniem zarówno linie frontu na kierunkach potencjalnej agresji jak i kluczowe miejsca w głębi państwa, przede wszystkim takie jak miasta, węzły drogowe, wiadukty, mosty, elementy infrastruktury krytycznej, a także składy surowców strategicznych oraz lotniska, lądowiska i porty. Obrona i ochrona tych ostatnich jest szczególnie ważna ponieważ w zamyśle potencjalnego agresora lotniska mogą służyć jako miejsca, które stają się podstawowym segmentem mostu powietrznego lub morskiego, pozwalającego przerzucać z głębi kraju atakującego kolejne jednostki, których zadaniem będzie pogłębianie skutków natarcia lub otwieranie nowych kierunków działań.

Ten problem już zdiagnozowano w podczas II wojny światowej i określono panowaniem nad przestrzenią. Z braku tego panowania uznano, że właśnie dlatego Niemcy przegrały wojnę – „pokonała ich przestrzeń", stwierdził brytyjski strateg Basil Henry Liddell Hart. Zresztą na ten czynnik wskazywał Józef Piłsudski przyjmując, że „jest jeden wielki pan - władca myśli wojennej i działań – to przestrzeń, którą rozważać musi każdy wódz. Trzeba pamiętać, że przestrzeń to wróg, którego też trzeba zmóc". Z kolei pruski feldmarszałek August Gneisenau (żyjący w latach 1760-1831) twierdził, że: „strategia jest sztuką wykorzystania czasu i przestrzeni".

Stąd wniosek, iż obrońca musi posiadać sieć systemów rozpoznania obejmującą całe terytorium państwa, sieć systemów obrony przeciwlotniczej w kluczowych dla bezpieczeństwa obronnego obszarach państwa, sieć obrony przeciwrakietowej nie tylko wokół strategicznych aglomeracji miejskich, a także powinien zbudować w strategicznych obszarach - z punktu widzenia potrzeb wojskowych - bańki antydostępowe A2/AD stanowiące obszary, z których można wykonywać odwetowe uderzenia lotnicze oraz rakietowe. A podstawą do skutecznego panowania nad przestrzenią własnego państwa jest terytorialny system rozpoznania organizowany przez system terytorialnego dowodzenia, którego w Polsce nie ma. Zresztą ten system służy także kinetycznemu panowaniu nad własną przestrzenią, co powinno być realizowane i gwarantowane strukturami bojowymi obrony terytorialnej. I tego też nie ma.

Fot. Wojska Obrony Terytorialnej

Obecnie jesteśmy w stanie zapanować na przestrzenią Polski w skali nawet nie 5% i to czterema dywizjami wojsk lądowych i 0,12% kompaniami WOT we wszystkich powiatach – czyli nawet 300-tysiącami strukturami rozwiniętych wojsk nie wiele w tym względzie będziemy mogli uczynić. Zatem jesteśmy w dołku w tym strategicznym problemie, bo niewielu nad tym się zastanawia, a już z pewnością nikt czynnie (organizacyjnie) czegokolwiek pozytywnego na tę okoliczność nie planuje, bo sam problem panowania kinetycznego nad własną przestrzenią nie jest brany pod uwagę w ogóle w ramach planowania strategicznego. A to błąd właśnie strategiczny. Doświadczenia z Ukrainy wskazują, że nawet rozpoznanie satelitarne i elektroniczne lotnicze dostatecznie panowania nad przestrzenią nie rozwiązują, gdyż ostatecznie potrzebny jest człowiek, który dotknie przysłowiowego „gorącego żelaza" i stwierdzi (potwierdzi, zaobserwuje) co się dzieje w jego otoczeniu i z kim/czym ma się do czynienia.

Przebieg wojny na Ukrainie pokazuje, że nie sposób dziś prowadzić nowoczesnej operacji obronnej bez posiadania zorganizowanej powszechnej obrony terytorialnej, której trzon w segmencie militarnym stanowią wojska obrony terytorialnej funkcjonujące w ramach terytorialnego systemu dowodzenia (jako element terytorialnego komponentu sił zbrojnych), a w segmencie pozamilitarnym - samorządy terytorialne i ich zasoby organizowane oraz wykorzystywane w strukturach obrony terytorialnej, a nie wojsk wewnętrznych. W systemie obronnym państwa podczas wojny wojska obrony terytorialnej komponentu terytorialnego sił zbrojnych stanowią zatem kratownicę, na bazie której wojska operacyjne mogą planować i osiągać swoje cele i realizować zamiary. Nie mogą jednak ich zastąpić ograniczone wielkością tzw. Wojska Obrony Terytorialnej .

Czytaj też

Z tego względu do głównych działań rzeczywistych wojsk obrony terytorialnych, czyli tych komponentu terytorialnego sił zbrojnych, należy zaliczyć zarówno działania stricte obronne oraz działania osłonowe oraz całą gamę działań o charakterze stabilizacyjnym na zapleczu kraju (w ramach operacyjnego przygotowania terytorium do obrony), w których w pierwszej kolejności należałoby mieć na względzie działania informacyjne i te mające na celu walkę z dezinformacją prowadzoną ze strony agresora, jaką już w Polsce obserwujemy - wymierzoną w struktury państwowe. A realizowane jest to przez niektóre media i część polityków naruszających art. 104.Konstytucji RP, który brzmi: ... „strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny".

Dotychczasowe doświadczenia na Ukrainie pokazują, że umiejętne prowadzenie działań nieregularnych przez zorganizowane terytorialnie, broniące swojej ojcowizny, zdeterminowane, ale co najważniejsze dobrze uzbrojone w nowoczesne środki walki z zakresu obrony przeciwpancernej i przeciwlotniczej pododdziały OT potrafią być bardzo efektywne na współczesnym polu walki. Obserwując sposób prowadzenia przez stronę ukraińską działań nieregularnych warto zwrócić uwagę na to, że:

1.      Działania nieregularne prowadzone są zarówno przez ukraińskie siły operacji specjalnych jak i obronę terytorialną, która w tym państwie istnieje rzeczywiście.

2.      Działania nieregularne prowadzone są przez małe liczebnie pododdziały wręcz kilkuosobowe patrole/drużyny, ale co ważne znające znakomicie teren i jego walory obronne, co pozwala urządzać stronie ukraińskiej skuteczne zasadzki, dywersję i dezorganizację w strukturach jednostek agresora.

3.      Do obrony miast przygotowuje się struktury forteczne obrony terytorialnej.

4.      Do stawiania zapór komunikacyjnych i wysadzania mostów oraz wiaduktów są wyznaczone struktury inżynieryjne (zaporowe) obrony terytorialnej.

5.      Do ochrony i obrony ważnych obiektów (w tym infrastruktury krytycznej) wyznaczane są struktury wartownicze obrony terytorialnej.

6.      Struktury wojsk obrony terytorialnej na szczeblu powiatu są różne (co do składu i możliwości bojowych) w różnych powiatach – stosownie do potrzeb prowadzenia walki w danym powiecie.

7.      Uzupełnianie wojsk rezerwami obrony terytorialnej nie prowadzone jest na szczeblu województwa (obwodu)  lecz na miejscu, w powiecie albo samym batalionie OT.

8.      Nie przyjmuje się do struktur wojsk obrony terytorialnej wszelkich ochotników, lecz głównie tych, co znają się na walce zbrojnej i jej doświadczali lub odbyli solidnie przeszkolenie wojskowe.

9.      Walki na Ukrainie potwierdzają, że nowoczesne systemy broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej są bardzo skuteczne w zwalczaniu rosyjskiej broni pancernej oraz rosyjskich śmigłowców przez lekką piechotę, ale funkcjonującą one w systemie terytorialnych organów dowodzenia (okręgów, regionów) i utrzymują między sobą współdziałanie.

10.  Walki na Ukrainie pokazują także, że granatniki RPG-7 oraz RPG-76 Komar mają skuteczne zastosowanie w walce ale pod warunkiem atakowania pojazdów lekkich i kolumn zaopatrzenia.

Czytaj też

11.  Strona ukraińska zawczasu przygotowała rozproszone odpowiednio ukryte magazyny broni, co uniemożliwiło stronie rosyjskiej precyzyjnymi uderzeniami rakietowymi ich zniszczenie, a tym samym dało możliwość uzbrojenia obrony terytorialnej i uzupełniania jej zaopatrzenia.

12.  Obiektem ataków wykonywanych przez jednostki ukraińskie są zarówno rosyjskie czołgi, bojowe wozy piechoty, pojazdy artyleryjskie (w tym przewożące systemy obrony przeciwlotniczej), wozy dowodzenia i łączności jak i wszelkie pojazdy stanowiące element systemu logistycznego armii rosyjskiej - a więc cysterny, pojazdy zaopatrzenia a nawet kuchnie polowe.

13.  Nękanie rosyjskich kolumn zaopatrzenia powszechnymi działaniami nieregularnymi obrony terytorialnej walnie przyczyniło się do spowolnienia postępów rosyjskiej agresji w pierwszej fazie wojny oraz oszczędzania na koniecznym manewrze wojskami strony ukraińskiej.

14.  Ukraińcy udowodnili zdolność budowy skutecznej obrony terytorialnej na całym terytorium państwa, w tym w szczególności w jego części zachodniej, a także zaprezentowali umiejętności i skuteczność w prowadzeniu działań nieregularnych – co spowodowano ogromne straty w stanach osobowych wojskach rosyjskich. poniekąd w konsekwencji odstraszyło też Białoruś od agresji siłami lądowymi wobec Ukrainy.

15.  Działania nieregularne stanowią istotny element przekazu informacyjnego utwierdzającego o skuteczności prowadzonego oporu przez stronę ukraińską, a jednocześnie stanowią czynnik psychologiczny osłabiający morale armii rosyjskiej, której żołnierze nigdy nie mogli czuć się bezpiecznie w czasie przemieszczania się na terytoriom Ukrainy.

16.  Działania nieregularne struktur OT stanowią najlepszą formę sygnalizowania woli oporu Ukraińców na terytoriach zajętych dotychczas przez armię rosyjską.

Czytaj też

Podkreślmy zatem, że w obecnych uwarunkowaniach strona rosyjska nie była w stanie pokonać sił ukraińskich prowadzących działania nieregularne. Tym samym armia rosyjska nie była w stanie panować nad terenem (który jak się jej wydawało zajęła), a tym samym nie panowała nad swoimi liniami zaopatrzenia. Wszystko to przyczyniło się do porażki rosyjskiej w pierwszej fazie wojny.

Czy możemy zatem powiedzieć, że działania nieregularne są niepokonalną formą prowadzenia walki? Takie twierdzenie byłoby nadużyciem szczególnie w sytuacji, w której działania obrońcy sprowadzałyby się tylko do takiej formy walki, a ponadto przewaga agresora miałaby charakter przytłaczający (vide polskie powstanie styczniowe 1863-1865). Jak zatem pokonać działania nieregularne? Otóż można to zrobić wyłącznie poprzez wprowadzenie masowych wojsk okupacyjnych i terroru, co dziś w warunkach ukraińskich musiałoby oznaczać wprowadzenie dodatkowo przez Rosję do 500 tysięcy żołnierzy na terytorium Ukrainy. Takie przedsięwzięcie ekonomicznie dla Moskwy jest dziś nie do udźwignięcia, czemu niewątpliwie sprzyjają nałożone sankcje gospodarcze przez stronę zchodnią.

Czytaj też

Czy możemy z kolei powiedzieć, że wyłącznie za pomocą działań nieregularnych obrońca jest w stanie wygrać wojnę czego przykładem jest koalicyjny odwrót w Afganistanie z przełomu 2021/2022 roku i zajęcie przez talbów Kabulu? Takie stwierdzenie biorąc pod uwagę waleczność Polaków (tylko przywództwa nam od wieków brakuje) byłoby wielce prawdopodobne, ale pod warunkiem, że stratedzy polscy pozwoliliby dostatecznie uzbroić się obywatelom (czego wyjątkowo skutecznie nie czynią, jakby realizowali zapotrzebowanie Rosji w tym względzie) i zorganizować ich w ramach obrony powszechnej do walki zbrojnej w prawdziwej obronie terytorialnej liczącej przynajmniej 900 tysięcy nie tylko lekkiej piechoty, lecz struktur OT (bo one są inne od wojsk wewnętrznych lub gwardyjskich – o czym się nie chce wiedzieć w wielu środowiskach nie tylko wojskowych), funkcjonującej w ramach terytorialnych organów dowodzenia szczebla okręgowego, regionalne i powiatowego (lokalnego). A tego nie ma i nie zamierza się czynić – patrz Ustawa o obronie Ojczyzny – więc wolimy liczyć na innych, którzy w dziejach dwóch tysięcy lat historii Europy pomagali sojusznikowi w 2% przypadków, a wypadku tysiąclecia Polski nigdy to nie nastąpiło.

Państwo wielkości Polski broniące się i dysponujące własnym potencjałem ludzkim wobec agresji silniejszego sąsiada bez wykorzystania masowych działań nieregularnych nie jest w stanie skutecznie się obronić, a dotychczasowe doświadczenie ukraińskie tylko to potwierdzają. Dla Polski oznacza to, że obecne struktury nazywane Wojskami Obrony Terytorialnej albo zostaną przemianowane na Gwardię i pozostaną rodzajem sił zbrojnych jak dotychczas i wtedy podejmując działania nieregularne potencjałem 50 tysięcy żołnierzy rozwiną je do tego typu przedsięwzięcia na obszarze nie większym niż 17% terytorium - pozostawiając niebronione miasta i infrastrukturę lub wejdą w konieczny i utworzony dla nich terytorialny system dowodzenia i w jego podporzadkowaniu rozwiną (zbudują) swoje struktury do działań nieregularnych, fortecznych, fortyfikacyjnych, wartowniczych, przeprawowych, zaporowych i logistyczno-szkoleniowych. A wtedy będą w stanie skutecznie bronić państwa stwarzając przy tym optymalne warunki do uderzeń i kontrataków własnym wojskom operacyjnym i sojuszniczym.

Fot: 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej

Należy jednak dodać, że ma to być przedsięwzięcie powszechne (masowe), a nie jak niektórzy kalkulują tylko incydentalne i wtedy mówi się, iż będzie to mało skuteczne. W tym też kontekście wypada zadaćppytaniDlaczegoobecniebudowanych w Polsce tzw. Wojsk Obrony Terytorialnej ma być 50 tysięcy, a nie mniej lub więcej – np. 49 lub 51 tysięcy? Czy to jest strategiczne „widzi mi się", czy ma to jakiekolwiek uzasadnienie operacyjne i strategiczne, kiedy do obrony jest przynajmniej 218 miast w Polsce (spełniających wymogi obrony fortecznej) nie licząc infrastruktury krytycznej. Chyba polscy stratedzy widzą, jak Rosjanie traktują wioski oraz miasta i ich mieszkańców, których Ukraińcy nie zaangażowali czynnie do obrony własnych miejsc zamieszkania. Przecież Rosjanie na Ukrainie pokazują co jest obiektem ataków oprócz wojsk? Czy tego nie widać na stanowiskach strategicznych w Polsce? Czy miasta w Polsce mają być w świetle działań na Ukrainie nadal bezbronne a Warszawa ma być w tym względzie chroniona jedną brygadą podczas gdy trzeba dwóch korpusów terytorialnych o zasobach prawie 26 tys. żołnierzy OT (tzn. 1,5% mieszkańców)? Jest to zastanawiające – bo strategicznie nieodpowiedzialne a organizacyjnie destrukcyjnie obronnie.

Do obrony miast strukturami fortecznymi obrony terytorialnej (nie WOT) potrzeba przynajmniej 311 tysięcy żołnierzy, bo 946 batalionów fortecznych zorganizowanych w 2 korpusy, 10 dywizji, 27 brygad, 116 pułków oraz 64 bataliony – bo różnej wielkości są miasta. O tym jak ważny jest opór w mieście niech zaświadcza działanie ukraińskiego pułku „Azow" w Mariupolu. Strukturom fortecznym OT są koniecznie do współdziałania liczne struktury wojsk OT do działań nieregularnych, które powinny być rozwijane w odległości rozmieszczania artylerii agresora od miast, aby ją niszczyć już w fazie podchodzenia do zajmowania stanowisk ogniowych. Tego prawdopodobnie brakuje Ukraińcom, stąd artyleria rosyjska może bezkarnie atakować miasta.

Na potrzeby skutecznych w obronie Polski działań nieregularnych potrzeba przynajmniej jednego batalionu OT w powiecie (w niektórych, jak chociażby warszawskim - kilka). Jeśli mamy 380 powiatów a batalion OT (nie WOT) to 720 żołnierzy (5 kompanii OT, kompanie: wsparcia; ubezpieczeń i obserwacji; łączności), to na takie przedsięwzięcie potrzeba 273 600 żołnierzy OT.

Poza tym jeszcze konieczni są oni do obrony i ochrony obiektów w strukturach wartowniczychOT i tylko takich obiektów jest w Polsce chociażby 100 (bo o konkretach nie można mówić ze względów bezpieczeństwa), a przeciętny batalion wartowniczy OT to wielkość 350-600 osób (w zależności o wielkości i znacznie operacyjnego obiektu), to uśredniając jego wielkość do liczby 475 – mamy 47 500 żołnierzy. Jeśli do tego doliczymy struktury fortyfikacyjne i przeprawowo-mostowe oraz szkoleniowo-logistyczne OT w wielkości kolejnych 30 tys., a także dowódczo-sztabowe (3% od całości), to wychodzi na to, że rozwinięty do obrony państwa system OT powinien mieć \[(311+273,6+47,5+30)x1,03\] przynajmniej 681 963 żołnierzy głównie nie kontraktowych, których można przeszkolić w trybie trzymiesięcznego obowiązku wojskowego w ramach obrony powszechnej, na okoliczność czego może być pomocny art. 85.1 Konstytucji RP Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny).

Jeśli weźmie się pod uwagę, że każdy system wojskowy powinien mieć rezerwy do jego uzupełniania w skali 30 procent, to na potrzeby OT potrzeba przeszkolić 886 552 obywateli. Poza tym obrona terytorialna jako system nie może to być rodzajem sił zbrojnych, lecz równorzędnym wszystkim takim rodzajom razem wziętym w ramach komponentu operacyjnego. Już sama skala wielkości wskazuje na to, że niemal 900-tysieczna OT nie powinna być elementem 250-tysiecznych wojsk operacyjnych, gdyż jest od nich około 3,6-krotnie większa, stąd „zasługuje", aby były przynajmniej ich równorzędnym komponentem (tyle, że terytorialnym).

UchwalonoUstawę o obronie Ojczyzny i prawdopodobnie na obronność będzie przeznaczana znaczna wielkość środków budżetowych a sprzętu dla wojsk operacyjnych brakuje na rynku iędzynarodowym (bo nagle wszyscy chcą się zbroić), to jest świetna okazja aby zbudować relatywnie tanią i strategicznie konieczną (jak doświadczenie na Ukrainie wskazuje) obronę terytorialną w Polsce, gdzie będzie można wykorzystać podstawowy atut narodowy jakim jest potencjał ludzki przygotowany do obrony własnych miejscowości i mieszkających tam rodzin, zakładów pracy oraz infrastruktury krytycznej nie tylko tej państwowej ale i tej ważnej dla lokalnych społeczności. Tylko trzeba tego chcieć, a nie oglądać się na to, że inni nas wyręczą w skutecznej obronie państwa.

Sojuszników należy traktować poważnie, a przede wszystkim jako wsparcie naszych, porządnie strategicznie przygotowanych i zorganizowanych wysiłków całego społeczeństwa, na co w skazuje art. 3 Traktatu Północnoatlantyckiego „ ...Strony, każda z osobna i wszystkie razem, przez stałą i skuteczną samopomoc i pomoc wzajemną będą utrzymywały i rozwijały swoją indywidualną i zbiorową zdolność do odparcia zbrojnej napaści") i nie chować ze swoją nieporadnością strategiczną z za treścią art. 5 tego Traktatu Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub kilka z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uważana za napaść przeciwko nim wszystkim; wskutek tego ... udzieli się pomocy Stronie lub Stronom tak napadniętym, podejmując natychmiast indywidualnie i w porozumieniu z innymi Stronami taką akcję, jaką uzna za konieczną, ...).

Z tą koniecznością w wypadku państw demokratycznych (które tworzą NATO) trzeba uważać, bo widać to już w innym obszarze działań, gdzie w sprawie jedynie sankcji wobec Rosji stanowiska są wysoce rozbieżne, gdzie Niemcy udanie blokują ich skuteczność. A znaczący sygnał, jak Niemcy traktują sojusznicze zobowiązania dały one już w kontekście spotkania przywódców NATO w Walii (Newport 4–5 września 2014 r.), kiedy to minister obrony RFN (wówczas Ursula Gertrud von der Leyen) w odpowiedzi na sugestie Polski, że oczekujemy pomocy ze strony NATO w sytuacji postępującego zagrożenia ze strony Rosji stwierdziła:kraj nie będzie mógł wykonać wszystkich zobowiązań wobec NATO. Trudno nie zauważyć, iż Niemcy przy takim stanowisku trwały nawet po dokonaniu agresji Rosji na Ukrainę blokując na początku pomoc wojskową dla Kijowa, a tym samym podejmując działania nie w interesie NATO jako całości ale przede wszystkim w interesie własnym i Rosji – i nadal w tym trwają.

Należy podkreślić, iż próby pomniejszania roli działań nieregularnych w trwającej wojnie na Ukrainie jakie pojawiają się w Polsce mają za cel rozpowszechnianie nad Wisłą przekonania, że są to działania nieefektywne. I w tym widać pośrednią rękę Rosjan, gdyż oni zawsze pilnowali nawet w państwach im sojuszniczych, aby tam nie były popularne działania nieregularne, gdyż groziły one swego rodzajem skutecznym buntem wobec nich. Tymczasem sami prowadzili je na szeroką skalę zarówno w Azji, jak i Afryce oraz sponsorowali takie przedsięwzięcia w Ameryce Środkowej.

Głoszenie tego typu poglądów mieści się w kategorii dywersji w sferze świadomości obronnej Polaków i służy wyłącznie stronie rosyjskiej. Jednak ze strony przeciwnika trzeba się z takim działaniem liczyć, bo poglądy takie są rozpowszechniane nie tylko pośród obywateli nie mających wiele wspólnego z mundurem, ale szczególnie są niebezpieczne pośród niekiedy niedouczonych w sztuce wojennej strategów i leniwych w przyswajaniu wiedzy niektórych mundurowych.

Na ten problem wskazywał już Józef Piłsudski, wytykając mu współczesnym elitom „analfabetyzm strategiczny", obecnie często utożsamianym z „kundlizmem strategicznym", kiedy to kryteriami taktycznymi wartościuje się strategię. A działania nieregularne pojmuje się jako nieprzygotowaną partyzantkę. Jest to o tyle zrozumiałe, że do walki zbrojnej działaniami regularnymi można relatywnie się właściwie przygotować, jeśli się jest wytrwałymi i pilnym studiującym działania wojsk operacyjnych, jednak do samego tylko zrozumienia istoty działań nieregularnych wymagana jest już kreatywność, a to już trąci jednak o talentem – czego czasami brakuje, jak widać w dzianiach rosyjskich dowódców na Ukrainie.

Konkludując warto mieć na względzie to, że o ile „terytorium jest pierwszym elementem jedności, to drugim, bardzo ważnym, jest moralność i zwyczaje, które stanowią podstawę ustanowienia narodu"[1]. Zaś „rodzina i naród to nie są instytucje, to są organizmy żywe, mające własną dynamikę i przejawy biologicznego bytowania. Poza nimi — wszystkie inne formy społeczne, takie jak: państwo, rząd, partia — mają wymiary instytucji. Naród i rodzina istnieć muszą. (...) Nie można tworzyć państwowości i instytucji z nią związanych bez rodzin i narodu (...). Społeczność polityczna, która zlikwidowałaby rodzinę i naród, pozbawiając je praw, a więc i obowiązków, byłaby instytucją samobójczą"[2]. Budując właściwe siły zbrojne w RP należy to brać poważnie pod uwagę, bo jesteśmy już uczestnikami sytuacji, w której siły wrogie cywilizacji Zachodu czynią wiele i nawet skutecznie, aby rodzina oraz narody utraciły swoją podmiotowość stając się mętną zawiesiną moralną, w której rekiny zakłamania i fałszu oraz gwałtu łowić będą wszystko, co ich nasyci kosztem innych.

prof. Ryszard Jakubczak, dr Artur Jagnieża

Przypisy: [1] R. Jakubczak, J. Marczak, Bezpieczeństwo…, wyd. cyt., s. 224.

[2] J. Lewandowski,Naród w nauczaniu kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 1982, s. 49.

Komentarze (36)

  1. raf4

    doswiadczenia wojny na Ukrainie pokazuja ze najważniejsza jest 1. obrona przeciwlotnicza 2. lotnictwo 3. artyleria najlepiej dalekiego zasiegu i jak najbardziej precyzyjna 4. drony w kazdej postaci 5. wojska zmech/pancerne 6. nasycenie bronia przeciwpancerna plus reczne wyrzutnie przeciwlotnicze i na koncu 7. dobrze wyszkolona w walce w miescie lekka piechota /wojska operacyjne wspomagane przez WOT itp./...wiec nic nowego po prostu pelno skalowy konflikt jak w podeczniku ;) jezeli zaczynamy od pkt.7 jak w tym artykule to oznacza że godzimy sie na równanie z ziemią naszych miast bo tam bede wtedy walczył ten WOT...

    1. Maczek

      tam tak ale u nas połowa straci znaczenie. Wnioski to można wyciągać nie takie jak dzisiaj z wojny na ukrainie wnioski to trzeba mieć jakie wnioski ruscy moga z tej wojny wynieść.

    2. raf4

      polowa traci na znaczeniu to jakis zart?....chcesz sie pozbyc lotnictwa czy moze wojsk pancernych?....Polska jest wojskowo identyczna z północną czescią Ukrainy...wiec wszytsko o czym wspomniałem bedzie miec znaczenie i tez bedziemy atakowani z 2 kierunkow z mozliwym desantem

    3. bc

      Dokładnie, podstawą obrony Ukrainy są Wojska Operacyjne( i włączona do nich Gwardia Narodowa czyli wojska wewnętrzne sformowane na nowo po 2014 ale to też jest zmech) i ich rezerwa po Donbasie. Obrona terytorialna(cześć Wojsk Lądowych) i tamtejsi Terytorialsi czyli SOT to jest tylko dodatek.

  2. Box123

    [+5/5] Czyli reasumując: 1) wojska zawodowe - 150tys (ustawa) 2)pobór - 40tys (w sposób stały czyli 120tys/r po 4miesiące ) 3) WOT - 50tys ochotnicy + 50-150tys (jako zastępcza służba poborowa) 4) wpisanie do konstytucji 3% PKB na wojsko 5) wpisanie do ustawy/konstytucji minimalnego progu wydatków na modernizację na poziomie 35% budżetu MON 6) wpisanie do ustawy/konstytucji 50% wydatków w polskim przemyśle (rozumianym też jako transfer technologii do Polski - j.w) 7) + wpisanie do konstytucji minimalnego poziomu wojsk zawodowych na poziomie 130tys (w ustawie może być oczywiście więcej np: właśnie 150tys)

    1. "Pułkownik" Michał

      +100

  3. Box123

    [4/4] Podobnie do ustawy/konstytucji należy wprowadzić zmodyfikowaną poprawkę PSL o wymogu 50% zakupów w polskim przemyśle, tak aby do tej wielkości zaliczane były również zakupy zagranicą ale z TRANSFEREM TECHNOLGII do Polski ( czyli jeżeli np: podpisywana jest umowa na 40mld, polozniacja wynosi 90%,to 36mld było by traktowane jako inwestycja w polski przemysł). W przeciwnym razie nawet jeśli wydamy setki mld na zbrojenie to i tak dalej będziemy zdani na łaskę innych krajów i nie będzie mowy o niepodległej i bezpiecznej Polsce, a autonomia Polskiego wojska będzie tylko pozorna. Dlatego też zakupy takie jak abramsy należy traktować jako sprzęt na 10-15 lat. Po tym czasie Polska musi posiadać PEŁNĄ NIEZALEŻNOŚĆ w produkcji podstawowych rodzajów uzbrojenia jak wilk, narew czy homar, bo biorąc pod uwagę procesy zachodzące na świecie, może się okazać, że za kilka-kilkanaście lat może nie być zbyt wielu chętnych do wysyłania nam pomocy, a to też już przerabialiśmy

    1. "Pułkownik" Michał

      Bardzo trafne. Mądrego aż miło wysłuchać.

  4. mar1

    Nie zgadzam się z takim poglądem. Myślę ,że o wynikach walk w Ukrainie decydują żołnierze zawodowi. Bez ich sukcesów nie było by żadnych działań pospolitego ruszenie typu OT.. Przykład armii amerykańskiej i brytyjskie to przykłady profesjonalizmu zawodowego.. Problem jest taki ,że ma być to żołnierz zawodowy liniowy (doskonale wyposażony i szkolony) a nie biurkowy.. Przykład rosyjskich poborowy po rocznym szkoleniu ,którzy stanowią główną część poległych potwierdza moją tezę. Przy obecnych brakach sprzętu w armii Polskiej wprowadzenie powszechności jawi się jako działanie czysto propagandowe.. Ja jestem takim pospolitym ruszeniem, żołnierz rezerwy w ostatnich 30 latach byłem 3 razy na ćwiczeniach, wystrzeliłem 15 naboi - wszystko na temat pospolitego ruszenia zwanego OT.

    1. "Pułkownik" Michał

      Podstawą obrony są wojska operacyjne. Zgoda. Lecz warto zauważyć, że na Ukrainie tworzą one wraz z tetytorialsami system. Ani same wojska operacyjne, ani sami terytorialsi nie osiągnęliby takich sukcesów, jakie osiągnęli Ukraińcy. Liczy się współdziałanie.

  5. Bodek

    @Adam S. Otóż patriotyzm to nie tak jak piszesz tylko "miłość do rodziny - tej małej i tej większej". Zawęziłeś pojęcie pateriotyzmu do współczesnego wygodnego minimalizmu. Patriotyzm to postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia.

  6. kapitannikt

    1/1 Normalny człowiek (Polak, Rosjanin czy Ukrainiec, bez znaczenia) nie ma wcale ochoty walczyć. Po to jest zakaz wyjazdu facetów z Ukrainy wprowadzony. By im mięso armatnie nie uciekło. Robiono o tym badania. 3% facetów lubi walczyć i szuka pretekstu do walki pod szlachetnym sztandarem. Stąd taki spęd z całego świata do Legionu Cudzoziemskiego. Teraz sobie policzcie. 32 mln Polaków (reszta z 36 mln mieszka poza granicami kraju). Połowa to faceci czyli 16 mln. 3% to 480 tys. Sporo. Ale jak uwzględnicie dzieci, młodzież, staruszków i osoby którym zdrowie nie pozwala walczyć to zostanie 60% z tego. Nadal sporo bo ok 290 tys. A teraz zła wiadomość. 40% z nich nie będzie do dyspozycji dla OT bo służą w wojsku, policji, służbach, straży pożarnej albo innych ważnych profesjach. Czyli OT może zasilić maksymalnie 170 tys ludzi chcących walczyć. I coś wartych. Reszta będzie chciała tylko przeżyć. Walczyć będzie tylko zmuszona sytuacją albo z zemsty.

    1. Box123

      Jakoś nagrane rozmowy rosyjskich żołnierzy oraz ich rodzin pokazują coś innego i że nie mamy doczynienia z normalnymi ludźmi ale jakąś barbaria i troglodytami. Jeżeli bliscy żołnierzy każą im mordować i gwalcic a jedyne co ich interesuje to ile uda się ukraść to ciężko mówić, że to normalni ludzie. Dwa: to, że Ukraina wprowadza obowiązkowy pobór to raczej nie jest dziwne. Trzy: to pokazuje że nie można opierać się tylko na wojskach zawodowych i ot ale musi istnieć system powszechnego szkolenia obywateli i obowiązkowa służba wojskowa

  7. Adam S.

    Według mnie analiza pisana pod tezę. Relacje z Ukrainy mówią raczej o kluczowym znaczeniu przemyślanych, zaplanowanych działań manewrowych regularnej armii, a nie o nieregularnych działaniach OT. Obrona Terytorialna ma duże znaczenie w obronie obiektów oraz wspomaganiu i osłonie elementów brygad zmechanizowanych. Gdy teren trafia pod rosyjską okupację, jest łamany terrorem i nie ma tam miejsca na działanie "partyzanckie". Są za to "Bucze". Tylko w pierwszych dniach, gdy Rosjanie poruszali się jak dzieci we mgle, możliwe były łatwe ataki na rosyjskie konwoje; potem, po stopniowym nasyceniu rosyjskim wojskiem terenów okupowanych, zbrojny opór nie występował.

    1. hermanaryk

      Ani autorzy artykułu, ani ty nie rozumiecie, że to, co stworzyli Ukraińcy, to SYSTEM, którego elementy wzajemnie się uzupełniają i wspomagają, a w systemie nie ma ważniejszych i mniej ważnych.

    2. Adam S.

      hermanaryk Słusznie. A jak Ukraińcy oni stworzyli ten swój system? Zbudowali świetną bazę szkolenia jednostek nieregularnych dla OT? Otóż NIE. Ukraina ma coś, czego Polska , daj Boże, nigdy mieć nie będzie: 600 000 ludzi wyszkolonych w walce, w trakcie REALNEJ WOJNY na Donbasie. Ludzi, którzy przeszli ileś tam rotacji w regularnej armii podczas prawdziwych działań bojowych. Teraz WIEDZĄC jak rzeczywiście działa realna armia, byli żołnierze wojsk regularnych jako OT mogą sprawnie współpracować z obecnymi wojskami regularnymi. Ktoś, kto chce uzyskać taki efekt szkoląc cywili, mocno się zawiedzie.

    3. Pucin:)

      @Adam S. - podsumowanie w punkt - cytat "Ktoś, kto chce uzyskać taki efekt szkoląc cywili, mocno się zawiedzie." - od dawna mówiłem, że WOT w RP powinien składać się w 30% z zawodowych, 30% rezerwy (czyli min. byłych zawodowych) oraz 40% ochotników - ogólny stan tak zbudowanych wojsk lekkich w liczbie 50-70 tys. jako piąty rodzaj sił zbrojnych WP (duża mobilność poprzez nasycenie środków motorowych) - a co jest w RP-WOT - każdy widzi - nie mylić z powszechną OT bo to trzeba budować tak jak Szwedzi od 2018 roku przyjmując ustawę o obronie totalnej.

  8. wert

    z jednej strony podkreślanie jak ważne jest morale z drugiej zmuszanie do służby wojskowej. POmieszanie z POplątaniem!! Po 30 latach młotkowania Końcem Historii, wychowywania nie Polaków ale kołchozowych ojropiejców IV Rzeszy wypada zacząć od PODSTAW czyli zwykłego patriotyzmu. Czy to możliwe? "Sto diabłów. Mozaika z czasów Sejmu Czteroletniego"- "wówczas może więcej niż jeszcze dzisiaj "arystokracja" "polska", pragnąc zrzucić z siebie wszelki pozór barbarzyństwa, zrzucała razem namiętnie wszystkie polskości cechy. Wówczas jak i dzisiaj hasłem jej była rezygnacja i szyderstwo z gorącego patriotyzmu. Wielki świat z czasów Sejmu Czteroletniego bolał tylko że musiał po trosze być polskim. Polska dla niego była tak smutną, iż z niej ciągle się uciekać chciało, ona przedstawiała obowiązek, trud, twarde zapasy z losami, a wszyscy tak pragnęli ŻYCIA i UŻYCIA...." Wnioski?

    1. Adam S.

      Smutne to, kiedy nie rozróżnia się patriotyzmu od nacjonalizmu. Nie można wyławiać z tłumu "patriotów" co to chcą komuś wpieprzyć, i posyłać ich na szkolenie wojskowe - bo okaże się, że chłopcy zrobią komuś Buczę. Bo tak, Bo mogą. I bardzo chcą się wykazać. Należy szkolić całe społeczeństwo, żeby ludzie UMIELI się bronić. I w razie potrzeby z tej umiejętności skorzystali. I wtedy okazuje się, że cichy ojciec rodziny będzie bez wielkich słów za tę rodzinę walczył jak lew, a napakowany turbopatriotyzmem rambo zes.a się przy pierwszym ostrzale. Żeby było jasne: patriotyzm jest wartością pozytywną; to miłość do rodziny - tej małej i tej większej. To NIE jest agresja wobec potencjalnego albo wyimaginowanego wroga. Większość normalnych facetów będzie bronić swoich rodzin, swoich domów i swoich miast. Za polityków wycierających sobie gębę narodem w celach wyborczo-biznesowych i za ich napuszone hasła raczej nikt walczyć nie zechce.

  9. Darek S.

    Bardzo dobry artykuł. W końcu ktoś z wiedzą wypowiedział się rzeczowo na ten temat. Wprowadzenie ustawy o obronie Ojczyzny w tym momencie podsunęli oficerowie GRU, nie inaczej. Przypomina mi to czasy gdy Stalin przed wojną z Niemcami wymienił większość swojej kadry oficerskiej i nie widział w tym nic złego. Ciekawe jak sprawnie miała by działać nasza armia w razie W pod rządami nowych przepisów, których nikt jeszcze nie zna ?

  10. Conrad

    Może warto posłuchać o jakie wsparcie proszą teraz Ukraińcy. Nie proszą o granatniki i stingery. Proszą o ciężki sprzęt: czołgi, transportery opancerzone, artylerię lufową i rakietową. Proszą o rakiety dalekiego zasięgu i o samoloty szturmowe. Nie utrzymają terenu przed kolejnym atakiem i nie odzyskają zajętego juz terenu ochotnikami z obrony terytorialnej. To mogą zrobić tylko wojska regularne wyposażone w nowoczesny ciężki sprzęt bo tylko tak można przełamać opór wroga. na zajętym przez niego terenie. OT może prowadzić działania nękające i dywersyjne na okupowanym terenie ale wroga nie wypędzi. Gdyby Rosjanie sami nie wyszli z okolic Kijowa po to aby skoncentrować siły na Donbasie to nikt by ich z tego terenu nie ruszył.

  11. Bodek

    @Box123 . Zgadzam się z Tobą niemal w 100%.. To z czym trudno mi się zgodzić to "wprowadzić zmodyfikowaną poprawkę PSL o wymogu 50% zakupów w polskim przemyśle, tak aby do tej wielkości zaliczane były również zakupy zagranicą ale z TRANSFEREM TECHNOLGII do Polski". Byłoby to piekne, ale jest jeszcze czynnik czasu. Mamy 5 lat? 2 lata? Obawiam się, nawet jestem pewien, że taki wymóg TERAZ spowolni modernizację, a czasem uniemozliwi - bo jak tu 50% na F35 czy Patrioty? Chyba, że słowem kluczem w Twojej propozycji jest słowo "ZMODYFIKOWANĄ poprawkę PSL". Oni sobie te 50% rzucili jak Tusk 20% wzrostu płac w budżetówce. A swoją droga szacunek dla Antoniego Macierewicza za wprowadzenie WOT.

    1. Box123

      Nie napisałem już tego ze względu na ograniczenie liczby znaków ale rozwiązaniem tej kwestii jest aby te przepisy dotyczyły kontraktów, które zostaną zawarte dopiero po wejściu tych przepisów w życie (czyli np od 2023). W ten sposób płatnosci za f35, abramsy i pierwszy etap Wisły zostały by z nich wyłączone. W takiej sytuacji nawet dokupienie kolejnych trzech eskadr f35 i reszty Wisły dało by się zrownowazyc dużymi kontraktami na maksymalnie spolonizowaną narew (30 baterii) , wilka (800) i homara (100 - zakładając że teraz kupimy z półki kolejne 2 dywizjony himarsów z USA) . A gdyby rząd się uwinął i którys z tych kontraktów podpisał jeszcze w tym roku to ten problem by w ogóle zniknął). Do tego powinniśmy też dokupić duże ilości krabow czy chociażby Niszczyciele czołgów gdzie też powinnien być duży procent polonizacji. A druga rzecz, to te wydatki mogły by być rozliczane np: w okresach 3 letnich aby zapewnić większą elastyczność wydawania środków.

  12. Prezes Polski

    Bez powszechnego szkolenia podstawowego nic nie uda się zrobić. A do tego potrzebny jest pobór i skoszarowanie ludzi na dwa, trzy miesiące. Potem mogą raz w roku pobawić się w wojsko przez kilka dni. Przykro mi, ale w WOT w obecnej postaci nie wierzę. Wartość bojową tej formacji jest obawiam się znikoma i nie ma możliwości żeby ją poprawić bez zmian organizacyjnych.

  13. Monkey

    Fajnie byłoby wystawić niemal milion nieregularnych żołnierzy, tylko jeszcze trzeba zbudować system tak szkoleniowy, finansowy jak i odpowiedno silny przemysł, który będzie w stanie to wojsko wyposażyć.Przecież nie pójdą na wroga z kosami, widłami, cepami, kamieniami czy z dzidami... Raczej marzycielski artykuł, chociaz sam fakt docenienia roli działań nieregularnych nie podlega watpliwości.

  14. Dzejro

    Podczas gdy wnioski odnosnie sojusznikow, Niemiec sa sluszne to opinie ze "zwiekszenie dostepu do broni" jest konieczne jest trudna do podzielenia. Rowniez dzialania rzadu sa jednak zbyt krytycznie oceniane a autorzy chyba zapominaja o finansowych aspektach calosci. Postulowane rozwiaznia wymagaly by przywrocenia obowiazkowej sluzby wojskowej, poza tym, jakkolwiek dzialania nieregularne sa konieczne (co ciekawe, w pierwszych dwoch dekadach III RP byly popularyzowane) to gros dzialan na Ukrainie prowadza jednak klasyczne wojska operacyjne i ich znaczne zwiekszenie realizowane przez rzad jest dzialaniem slusznym. Inna kwestia jest "trzymiesieczne przeszkolenie", pytanie, skad wziac tak duza ilosc chetnych bez poboru i czy autorzy postuluja "przeszkolenie mieska armatniego". "Ukraincy przyjmuja nie kazdego a doswiadczonych". Skad wziac tylu doswiadczonych?

  15. Edmund

    Proponowałbym reformy zacząć od góry (głowy) a nie od dołu a więc od krytycznego przeglądu kadr, począwszy od najwyższych. Jakiż to potencjał wojskowy i intelektualny może nieć osoba, która na wysokie stanowisko awansowała z dawnego Inspektoratu Uzbrojenia? Natomiast nie awansowała osoba o wszechstronnym wyszkoleniu także na zachodnich uczelniach wojskowych w USA i Wielkiej Brytanii, biegle posługująca się wieloma językami obcymi i uczestnicząca w misjach w Bośni, Iraku i Afganistanie na pierwszej linii.

    1. raf4

      pelna zgoda....Ukraina to zrobila po 2014....nasi sie trzymaja mocno, obysmy sie nie musli przekonac jaki jest "poziom" naszego "dowództwa"

  16. Jakub

    Typowy błąd przeżywalności. Lotnictwo i obrona przeciwlotnicza, precyzyjna amunicja, rozpoznanie i wywiad - takie wnioski płyną z tej wojny. Nie potrzebujemy się obronić, potrzebujemy wojnę wygrać, OT nie wygra wojny.

    1. Bunio

      Zgadzam się z tobą. W przekazach z UK dominują zdjęcia z działań OT. Jest ważne bo podnosi ducha walki że cały naród walczy. Niski poziom informacji o dzialanich regularnych jednostek jest celowy aby nie zdradzać ich pozycji i taktyki. Bez wojska dawno obrona by się załamała. OT jest ważna ale nie przeceniajmy jej wkładu. W ostatnich artykułach brakuje mi opracowań jak powinna być odbudowana w Polsce OC. Bo w tej chwili to takowej nie mamy. Po za systemem syren które wyją to chyba nic nie działa. Jak nie będzie do rej OC to OT i wojsko nie będzie miało kogo bronić.

    2. qed

      Ostatnio oglądałem wywiad z reporterem wojennym. Był między innymi w Donbasie. Dokładnie takie same wnioski. OT jest na tik toku i wszyscy nagle odnoszą wrażenie, że te wojska wygrywają wojnę na Ukrainie.

  17. Simon

    Dla mnie wejście do działań OT oznacza katastrofę. Co to za zwycięstwo, gdy połowa infrastruktury legnie w gruzach.. Zupełnie co innego proponuje generał Gromadziński i ma 100% rację. Nie ma mowy o wpuszczeniu agresora na terytorium Polski, jak Izrael musimy nastawić się na wygranie bitwy granicznej. Musimy posiadać środki do atakowania rosyjskich portów i lotnisk, bo samo zestrzeliwania rakiet to za mało.. Tego brakuje Ukrainie, ale Amerykanie już kombinują jak to zmienić. Na koniec co za pomysł by OT niszczyło wrogą artylerię.. Amerykanie do tego dostarczyli Ukrainie haubice M777 zapewne z precyzyjną amunicją i radary do wykrywania baterii artylerii AN/TPQ-36 plus różne typy dronów. To spowoduje po drugiej stronie prawdziwy szok i Rosjanie wręcz będą bali się strzelać, by nie wykryto ich pozycji..

  18. Esteban

    Śmiali się z Antoniego, że ma zwidy uparcie prac do przodu z WOTem, armia mądrych inaczej wyśmiewała ten pomysł, że WOT to niedzielne wojsko ( prześmiewcy zapewne nigdy karabinu w rękach nie mieli), a teraz okazuje się, że pomysł na WOR był wizjonerski. Polskie realia nie pozwalają na przyznanie racji i słowo przepraszam.

    1. jawor

      Bo to jest niedzielne wojsko w czasie wojny przydatne głównie do wspierania administracji państwowej na zapleczu. Zreszta antoś tworzył je nie do wojny z Rosją a do rozgrywki wewnętrznej. Generalnie to widząc jak duże braki w miesie armatnim ma Rosja na Ukrainie(do agresji udało im się zebrać jedynie 200 tys. żołnierzy) to największym dla nas zagrożeniem zostaje rosyjskie lotnictwo i rakiety. Z tego powodu musimy przede wszystkim zainwestować w sytemy antyrakietowe i p-lotnicze. Gdyby Ukraińcy dysponowali takimi systemami i nowoczesnym lotnictwem to żadnej wojny by nie było i ich miasta nie byłyby równane z ziemią a ruskie kolumny zamiast stać tygodniami pod Kijowem byłyby zaorane już pierwszego dnia wojny.

    2. Bodek

      @jawor . Bzdury piszesz. Nie jestesmy Argentynaąna obrzeżach geopolityki tylko krajem frontowym w jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. WP musi byc nowoczesnie uzbrojone, ale też liczne. Zaniedbania oznaczają KREW, ŁZY i BIEDĘ NA POKOLENIA. Pozdrawiam.

    3. Esteban

      @jawor. Jak dobrze, że tacy jak ty mogą tylko zaistnieć w internecie.

  19. Piotr Skarga

    Całkiem przyzwoita analiza. Jak widać po komentarzach nie wszyscy zgodza się z wnioskami, ale sam artykuł bardzo dobry. To już kolejna bardzo interesująca pogłębiona analiza pojedynczego aspektu obronności! Miło się czyta. Jednak w zestawieniu z "działaniami" MON to będzie głos "wołającego na puszczy"! Mój "ulubiony" beton w MON, jeszcze kilka lat będzie się budził , zanim dojdzie do wniosków choć w połowie tak przekrojowych jak t a analiza. A podejrzewam , że nie za mojego życia choćby 50% tychże wniosków zostanie zrealizowana. Bo sami wiecie te wszystkie rosyjskie czołgi, rakiety, śmigłowce i samoloty to "tego" , bo najważniejsze są wszak niszczyciele min oraz "Mieczniki" z.... funkcją minową! Jakiś prawdziwy sprzęt bojowy dla WOT? Jak to mówi min Błaszczak....wkrótce!!

  20. Olender

    Słabe wnioski. Z wojny Ukraińskiej widać przede wszystkim uzbrojenie musi być robione na terenie kraju. Mimo wszystko potrzeba dużego nasycenia artylerii. Gdyby nie krajowe PPK to Ukraina miała by większe straty. A gdzie nasze PPK Pirat i PPK Moskito? I oczywiście obrona przeciwlotnicza- średniego szczebla. Resztę da się wyszkolić w parę miesięcy... oprócz specjalistów

  21. qq22

    Cytat "waleczność Polaków (tylko przywództwa nam od wieków brakuje) " Nasza waleczność z historii brała się z tego ze co jakiś czas nasz naród musiał wojować i to powodowało ciągłe dbanie o armie i jej wyszkolenie. Teraz w czasach długiego pokoju i mentalności obecnego pokolenia z tą nasza bitnością to bym troszkę polemizował. Chyba troszkę czasu zajmie (a mamy go coraz mniej) zanim odtworzymy rezerwy i co ważniejsze nastawienie następnych pokoleń do patriotyzmu. A kadry dowódcze to ... polityka pomieszana z dobrymi chęciami a to stanowczo za mało na przyszłe konflikty.

  22. Szymon83

    Daje do myślenia. Nie zgodzę się z wywodami o dostępie do broni. Jest wystarczający. Zapisuję się do klubu, zdaje egzamin, ćwiczę. Jakie jeszcze ułatwienia są potrzebne? Nie łudźmy się, że damy broń osobą, które nie potrafią strzelać to one cokolwiek obronią. Co do liczb. Uważam, że aby osiągnąć ten wynik to koszt musi być przerzucony na obywateli. Na poziomie gminy, powinny być organizowane grupy obywateli, którzy sami kupują sprzęt. Szkolenie taktyczne organizuje gmina. Instruktorami są byli wojskowi, którzy pełnią rolę dowódców tych drużyn. Część członków drużyny odbiera bardziej profesjonalne przeszkolenie. Dlaczego taki model - zgadzam się z komentarzami, że ta wojna pokazuje, że głównie jednak to liczy się lotnictwo i obrona przeciwlotnicza oraz przeciwrakietowa. To wymaga pieniędzy, a przy naszym budżecie rozszerzenie WOT spowoduje, że głównym kosztem będzie fundusz płac.

  23. mmartini72

    To jest typowy model szwajcarski, który po wnioskach z Powstania Styczniowego na terenie Królestwa i Litwy wywnioskowali, że nie opłaca się utrzymywać wielkiej armii tylko przeszkolić, każdego obywatela raz na dwa lata (takżew Szwecji jest podobnie) w obsługi arsenału - arsenału, który jest pzez cały czas ulepszany. A PIS chce znowu dawać nowe etaty dla swoich prawdopodobnych wyborców (300 tys armia) :(

  24. Markus

    Brawo za ten artykuł. Nie spodziewałem się takich wniosków na defense24.

    1. Niutek

      Wnioski z artykuły pana profesora i pana doktora są takie, że to są WIELCY APOTEOCI I MIŁOŚNICY OT. Ale pan profesor nie rozumie podstawowej kwestii. WOT nie wygra żadnej wojny, jest tylko regionalnym, lokalnym pomocnikiem dla wojsk operacyjnych. OT pełni w wojnie na Ukrainie funkcje sztandarowo- telewizyjne. Ich sukcesy pokazuje się w mediach, bo to świadczy o konsolidacji narodu, o zjednoczeniu, o patriotyzmie, ale to regularna armia w głównej mierze powstrzymuje hordy gwałcicieli i morderców Putina.

  25. Obserwator

    3 m-ce przeszkolenia DLA WSZYSTKICH (również kobiet!) plus sprawdzian fizyczny i test poligonowy na koniec.Kto nie zda przechodzi kolejny kurs, kto odmawia, płaci podwyższone podatki (x2) plus obowiązek służby zastępczej (szpital, dom dziecka, itp). Wszyscy przeszkoleni raz na 2 lata mają obowiązek 2 tyg szkolenia poligonowego z testem sprawności fizycznej - nie zdasz, patrz wyżej. Zdrowie w narodzie wróci i obronność będzie na przyzwoitym poziomie. Same plusy. I bez przesady z tymi kosztami - 2 tygodnie na poligonie to nie jest mega koszt. Wyżywienie i ewentualnie dojazd. A skoro obowiązek, to nie płacimy za to. Aha - i żadnego rozsyłania pocztą zawiadomień - są maile, są sms-y - dobrze zabezpieczona sieć wystarczy, żeby z 3 miesięcznym wyprzedzeniem zawiadomić każdego o terminie szkolenia.

    1. mar1

      Czyli model radziecki?

    2. lechu

      Spoko koleś, rozumiem, że wydrukujemy pieniążki na to żeby obywatele nie pracowali przez 3 miesiące albo jak chcesz dłużej ;) I te twoje pomysły, kto nie chce płaci większe podatki...brawo.

    3. Niutek

      Obserwator. Widzę że kolega ma możliwość oglądania telewizji Korei Pn. Proponuję jeszcze zakuwanie w dyby i karę chłosty. W wyjątkowych przypadkach podtapianie w smole.