Geopolityka

Tureckie F-16 na wojnie? Armeński Su-25 zestrzelony

Turecki F-16C Fot.  Robert Sullivan (Public Domain)
Turecki F-16C Fot. Robert Sullivan (Public Domain)

Tureckie F-16 startują z baz w Azerbejdżanie i wspierają lotnictwo tego kraju. Jeden z nich miał zestrzelić armeński samolot pola walki - informują źródła armeńskie.

W locie skutkującym zestrzeleniem Su-25 miały brać udział dwa F-16.

"Dzisiaj o 10.30 należące do Tureckich Sił Powietrznych F-16 wystartowały z lotniska w Gandża w Azerbejdżanie i zabezpieczały bombardowania przeprowadzane przez azerbejdżańskie Su-25 i bezzałogowce tureckiej produkcji Bayraktar, prowadzone z lotniska Dajar przeciw armeńskim osadom i jednostkom wojskowym (…)" – poinformowała agencja Armenpress.

Jak informuje dalej agencja w tym samym czasie armeńskie siły powietrzne zapewniały wsparcie własnym oddziałom. Brały w tym udział armeńskie Su-25. Jak podaje armeńskie źródło, turecki F-16 miał zestrzelić jeden z armeńskich szturmowców, a jego pilot zginął. Turecki samolot miał znajdować się 60 km w głębi armeńskiego terytorium i na wysokości około 2,5 km.

Turcja i Azerbejdżan zaprzeczyli udziałowi w walkach tureckich F-16. Maszyny tego typu były jednak rozlokowywane wcześniej w Azerbejdżanie w ramach ćwiczeń na przełomie lipca i sierpnia br., a doniesienia o zestrzeleniu Su-25 wpisują się we wcześniejsze informacje o wsparciu Ankary dla Baku (syryjscy najemnicy, operatorzy bezzałogowców).

Wcześniejsze informacje mówiły o udziale tureckich maszyn w walkach nan Górskim Karabachem, oraz o obecności w Azerbejdżanie czterech tureckich myśliwców (klucza), które przez pewien czas ćwiczyły tam z dodatkowymi 10 tureckimi maszynami tego typu. Równolegle pojawiają się też doniesienia o "nieoznakowanych" MiG-ach-29, które przyleciały niedawno do Armenii.

Z drugiej strony, armeński szturmowiec mógł równie dobrze zostać zestrzelony przez lotnictwo Azerbejdżanu dysponujące chociażby myśliwcami MiG-29, czy - przynajmniej hipotetycznie - naziemny system obrony powietrznej. Ewentualne potwierdzenie otwartego zaangażowania Turcji w konflikt może oznaczać jego dalszą eskalację.

Komentarze