Geopolityka

Rosyjska "eskalacja" - realne zagrożenie, czy element wojny informacyjnej?

  • Fot. mil.ru
  • Fot. Energetyka24
  • Fot. US Air Force/Senior Airman Ian Dudley

Ostatnie działania Moskwy na arenie międzynarodowej w połączeniu z modernizacją armii przekładają się na wzrost napięcia w relacjach z Europą Zachodnią i Środkową. Szczególne obawy wobec posunięć Moskwy panują w krajach wcześniej należących do byłego ZSSR lub znajdujących się w dawnej strefie wpływów Sowietów. Ma to swoje następstwa również dla Polski, i wymaga podejmowania odpowiednich środków przeciwdziałania - pisze Marek Dąbrowski.

Część krajów Europy zachodniej nie do końca rozumie obawy swoich środkowoeuropejskich sojuszników z NATO i członków UE. Objawia się to nie w pełni akceptowalną polityką zmierzającą z jednej strony do militarnego wzmocnienia wschodniej flanki sojuszu z drugiej do zaostrzenia (wprowadzenia sankcji) polityczno-ekonomicznych stosunków z Rosją. Obniżenie nakładów na obronność po zakończeniu Zimnej Wojny oraz jednoczesny wzrost standardu i poziomu życia społeczeństw kultury zachodniej powoduje niechętny powrót do ponownego zwiększenia ich wysiłku militarnego kosztem wyrzeczeń dotychczasowych przywilejów i swobód.

Najlepszym przykładem obecnych możliwości militarnych krajów europejskich była realizacji działań w Libii, która ukazała, jak mocno ograniczone są zdolności krajów europejskich. Podobna sytuacja ma miejsce w wypadku konsolidacji działań przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu. Dla wielu krajów europejskich jest to po prostu obszar leżący poza strefą ich zainteresowania ale widać również wyraźną obawę, że militarne i polityczne zaangażowanie spowoduje zwiększenie zagrożenia terroryzmem czy wzrost kłopotów związanych z falą uchodźctwa i nielegalnej emigracji. Co do samej Rosji to przede wszystkim silne gospodarczo kraje UE nie chcą się godzić na utratę intratnych kontraktów ekonomicznych z tym krajem oraz zamrożenie długofalowej perspektywy wzrostu takich relacji (szczególnie chodzi tu o dostawy surowców energetycznych).

Trochę inne podejście ma w tej kwestii USA. Przez długi okres czasu Stany Zjednoczone były jedynym „realnym” mocarstwem mogącym w trwały sposób wpływać na politykę światową. Spowodowało to, że niektóre posunięcia USA (Irak, Afganistan, arabska wiosna itp.) zaostrzyły i zaburzyły dotychczasowy porządek oraz stały się przyczyną rozwoju napięć których sami Amerykanie nie przewidzieli w swoich rachubach. Po raz kolejny działania polityczne częściowo zawiodły i obecnie tylko militarno-ekonomiczna przewaga pozwala USA na podjęcie kolejnych ruchów i prób gaszenia ognisk zapalnych.

Wiedząc o rosnącej skali zagrożeń w różnych częściach świata, Amerykanie muszą prowadzić politykę balansowania własnych sił i oparcia na silnych sojuszach w celu tłumienia i zapobiegania różnym formom zagrożeń. Obecnie dla USA ważnymi z polityczno-militarnego statusu obszarami poza Europą Środkowo-Wschodnią jest przede wszystkim rejon Azji Południowo-Wschodniej, Arktyki, Afryki i oczywiście Bliskiego Wschodu. To na tych obszarach obecne i przewidywalne posunięcia wielu krajów prowadzą do eskalacji napięcia w celu realizacji własnych polityczno-ekonomicznych interesów. Są one również istotne dla USA pod względem ekonomicznym.

B-2
fot. USAF

Z militarnego punktu widzenia ważne jest również to, że wszystkie te obszary leżą w dużej odległości od terytorium USA a blisko państw dążących do zmiany obecnie panujących stosunków i uregulowań. Kraje te również dysponują dużą głębią operacyjną. Dlatego dla USA szczególne znaczenie mają te kraje, które mogą w trwały sposób odciążyć i wesprzeć je ekonomiczno-militarnie w tych regionach a jednocześnie oddalić groźbę zagrożenia od własnego terytorium i gwarantować zachowanie polityczno-ekonomicznych stosunków.

Działania rosyjskie w obszarze bezpieczeństwa

Działania rosyjskie zmierzają do zmiany obecnej architektury zarówno w obszarze polityczno-ekonomicznym, jak i przede wszystkim bezpieczeństwa. Rosja od lat była potęgą i wywierała znaczny wpływ na kształtowanie polityki i ekonomii światowej. Dlatego nikogo nie dziwią jej obecne posunięcia i chęć powrotu na właściwe w jej ocenie miejsce w systemie „zarządzania światem”. Relacje ustalone po zakończeniu zimnej wojny nie są już dla niej do zaakceptowania wobec czego jej poczynania zmierzają do wzrostu formy napięcia, wywierania nacisku i prowadzeniu „narzuconej innym gry” w celu realizacji własnych interesów i długofalowych planów.

W obszarze oddziaływania militarnego Rosja koncentruje się na rozbudowie swojego potencjału, którego realne możliwości zostały poważnie zakwestionowane po konfliktach w Czeczenii i przede wszystkim Gruzji. Działania rosyjskie mające na celu wzrost tego potencjału przebiegają kilkutorowo. Z jednej strony mamy szeroki program modernizacji starszego (ale nadal perspektywicznego) sprzętu wojskowego, z drugiej wprowadzanie nowych wzorów uzbrojenia, a w końcu rozwój broni przyszłości, która miałaby dać Rosji przewagę nad potencjalnym przeciwnikiem. 

Problemem jest jednak długi okres degradacji rosyjskiego potencjału rozwojowego zaawansowanych systemów uzbrojenia, który spowodował nie tylko utratę pewnych zdolności, ale przede wszystkim zapaść możliwości jeżeli chodzi o najnowocześniejsze technologie - szczególnie te z zakresu elektroniki, optoelektroniki, inżynierii materiałowej, systemów przekazywania danych, robotyki czy biotechnologii.

Obecnie modernizacji podlega wszystko, co posiada jeszcze stosunkowo wysoki potencjał w tym zakresie, nie ma w krótko- i średniookresowym przedziale czasu realnych zamienników, nie generuje wysokich kosztów (jednocześnie zapewniając miejsca pracy i środki na rozwój nowych systemów) oraz pozwoli na realny wzrost potencjału.

Problemy wynikające z obniżenia potencjału rozwojowego (a przede wszystkim jego niedofinansowanie w minionych latach) spowodowały stosunkowo powolny i napotykający na ciągłe problemy rozwój nowych wzorów uzbrojenia. I chociaż z jednej strony można zauważyć pokazy nowych wozów bojowych, dział czy wyrzutni rakietowych, z drugiej wiadomo jest, że dopracowanie tych konstrukcji i wprowadzenie do użytkowania to wciąż jeszcze bardzo długa droga. Szczególnie dotyczy to zaawansowanych systemów, takich jak samoloty bojowe kolejnych generacji, okręty czy precyzyjna broń rakietowa.

Iskandery
Obawy analityków wiążą się m.in. z potencjalnym użyciem przez Rosjan pocisków rakietowych Iskander. Fot. mil.ru.

Stosunkowo niewiele wiadomo o rozwoju nowych generacji uzbrojenia. O tym, że są one intensywnie prowadzone (z dużymi nakładami na rozwój) wiemy również od samych Rosjan, którzy poprzez szczątkowe informacje starają się wpływać na posunięcia innych krajów i zwiększać ogólne napięcie. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak stwierdzić, że nowe systemy walki radioelektronicznej, broni wysokoenergetycznych, systemów precyzyjnych i bezzałogowych stanowić będą nową jakość i mogą w znaczny sposób wpłynąć na zaburzenie dotychczasowego stosunku sił.    

Formy wywieranego napięcia i czynniki przeciwdziałania

O pozycji Rosji w dużej mierze decyduje posiadanie przez nią broni masowego rażenia. Często wobec jej posunięć czynnik użycia broni jądrowej jest wysuwany na plan pierwszy. Zdaniem wielu specjalistów takie posunięcie jest jedynie elementem rosyjskiej wojny informacyjnej i wątpliwe jest realne użycie przez nią tej broni.

Przeciwdziałaniem możliwości użycia broni jądrowej jest stworzenie podstaw do niedopuszczenia do jej wykorzystania, a gwarantują to własne systemy takiego uzbrojenia lub posiadanie precyzyjnych środków rażenia i systemów namierzania, wypracowania danych by ją zniszczyć. Innymi słowy zapewnienie, że uderzenie nuklearne spotka się z nuklearnym odwetem.

Część analityków uważa jednak, że w NATO podejście co do użycia broni jądrowej jest niespójne. Wskazują, że USA użyje takiej broni tylko wówczas, gdy zagrożone będzie bezpośrednio jej terytorium. Z drugiej strony, otwarta pozostaje kwestia gwarancji dla krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego czy np. sposobu odparcia ataku na obszar kraju na jakim znajdują się wojska USA. Dla Francji czy Wielkiej Brytanii posiadanie broni jądrowej jest włącznie elementem odstraszania na potrzeby krajowe.

Bilans nuklearny pomiędzy USA a Rosją jest obecnie zrównoważony w zakresie broni strategicznej i żadne z tych państw nie stara się w bezpośredni sposób tego stanu naruszyć, w obszarze broni taktycznej przewagę ma Rosja. Natomiast w wypadku realnego konfliktu, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że gdyby strona rosyjska poczuła poważne zagrożenie to użyłaby tej broni - zwłaszcza systemów taktycznych. Ponadto, nikt nie jest w stanie przewidzieć czy równowaga nie zostanie zachwiana przez państwa trzecie, takie jak Chiny, Korea Północna czy Iran. 

T-72B3 strzela
Fot. mil.ru.

Rozwój nowych technologii militarnych to również element systemu odstraszania i eskalacji napiecia. Podobnie jak wiele państw zachodnich czy Chiny, Rosja dynamicznie rozwija broń precyzyjnego rażenia (o której obecnych możliwościach mogliśmy się przekonać podczas jej działań w Syrii) równolegle z rozwojem uzbrojenia klasycznego. 

Elementem wywierania nacisku jest psychologiczne oddziaływanie w formie walki radioelektronicznej o nieznanym charakterze jako elementu odstraszania. Polega ono nie tylko na inwigilacji środków masowego przekazu (głównie Internetu), prowadzenia cyberataków ale również wykorzystaniu wojsk specjalnych czy wywiadu. W Rosji, podobnie jak w USA, już na poziomie samodzielnych oddziałów rozwijane są grupy przeznaczone do walki radioelektronicznej, cyberataku, prowadzenia działań wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Ich skala oddziaływania i możliwości wzrastają na wyższych poziomach dowodzenia, a działania nie ograniczają się tylko do stanu wojny.

Rosja staje się coraz bardziej agresywna w domenie cyfrowej i obecnie testuje tzw. granice cybernetycznego pola walki. Analitycy z USA twierdzą wprost, że jej działania w tym obszarze są celowe i stanowią największe zagrożenie. Rosja rozwija subtelne zdolności w cyberprzestrzeni. Nie interesują jej obszary ekonomiczne a jedynie te związane z polityka i bezpieczeństwem wielu państw czy organizacji międzynarodowych.

Rosja gotowa, NATO nie

NATO nie było przygotowane na odpowiedź na wydarzenia przebiegające na Ukrainie. Natomiast Rosja (pomimo pewnego jej zaskoczenia dalszym rozwojem wypadków – wojna w Donbasie) fakt ten wykorzystała.

Dzisiaj pewne działania Kremla mogą w konsekwencji doprowadzić do finalnego rozkładu rosyjskiego systemu władzy. Przesadzono w głębokiej wierze co do wsparcia przez ludność ukraińską polityki rosyjskiej na Ukrainie i obecnie wiadomo, że wobec państw bałtyckich (szczególnie rosyjskiej narodowości ludności je zamieszkującej) takie działania nie mają już żadnego sensu.

Konfrontacja militarna pomiędzy Rosją i NATO nie jest dla tej pierwszej żadnym czy to politycznym czy ekonomicznym rozwiązaniem. Wzrost napięcia w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej może okazać się jedynie zasłoną dymną do prowadzonych na szeroką skalę operacji związanych z obszarami Arktyki i środkowego-wschodu. Analitycy zachodni uważają, że zestrzelenie przez Turków rosyjskiego Su-24 było porównywalne do wydarzeń mających miejsce w Sarajewie w 1914 roku. Naciski na Putina, by w odwecie zestrzelić turecką maszynę miałyby w konsekwencji nieporównywalne skutki do tych związanych z aneksją Krymu. Turcy podjęli samodzielną decyzję o zestrzeleniu rosyjskiej maszyny, gdy nie było realnego zagrożenia atakiem Rosjan na ich kraj.

Su-24
Fot. mil.ru

Atak odwetowy spowodowałby naruszenie takiego stanu i konieczność zaangażowania sojuszników z NATO. Prawdopodobnie obecne demonstracyjne prowokacje rosyjskie, na Morzu Czarnym czy Bałtyckim, mają na celu sprawdzenie odporności i spójności sojuszu oraz jego różnych reakcji. Możliwe, że ma to dla Rosjan istotne znaczenie w celu zdefiniowania kolejnych posunięć i realizowania dalszych planów (najprawdopodobniej w innych obszarach niż Europa Środkowo-Wschodnia). W Europie dla Rosji ważna jest Ukraina, która powinna być w strefie jej wpływów.

W wypadku realnego konfliktu obecna koncentracja sił NATO tworzy tylko bardziej dogodną sytuację dla Rosji do ich ewentualnego zniszczenia. Należy pamiętać o ograniczeniu tych sił, ich realnych możliwościach, odległości sił amerykańskich i ogromnej głębi strategicznej Rosji a zarazem jej bliskości do obszaru potencjalnego konfliktu.

Wszystkie działania Kremla to swoiste balansowanie pomiędzy dwom stanami – zrealizujemy nasze zamierzenia lub nie. Wobec dość „sprinterskich” i gwałtownych posunięć Rosjan polityka zachodu czy NATO to raczej działania długodystansowe i prowadzone w umiarkowanym tempie.

NATO powinno wprowadzić nowe mechanizmy dające możliwość samodzielnego podejmowania decyzji lokalnym dowództwom co do możliwości przeciwdziałania w różnej postaci eskalacyjnym poczynaniom Rosjan. Ważny jest również znaczny wzrost uprawnień dowództwa generalnego NATO co do użycia odpowiednich sił na zagrożonych kierunkach. Specjaliści i wojskowi na Zachodzie mówią wprost – czas by politycy zaczęli działać biorąc pod uwagę ich opinie, poglądy czy doświadczenie a nie podejmować decyzje wyłącznie pochopnie, z pobudek czysto politycznych i ekonomicznych.

W niwelowaniu agresywnej polityki strony rosyjskiej Polsce potrzebna jest koordynacja wielu służb. W zależności od skali oddziaływania, związanego z tym wzrostu napięcia i potencjalnych jego skutków, powinno się wprowadzać różne formy przeciwdziałania a nawet stosować formy ataku. Działania w obszarze cyberbezpieczeństwa i walki radioelektronicznej mogą stać się naszym orężem zaczepnym, obrona powinna się skupić również na wykorzystaniu sił specjalnych i innych formacji mundurowych w tym dobrze znających lokalne stosunki formacji OT.

Wobec militarnego zagrożenia dla Polski, istotne staje się postawienie na rozwój konwencjonalnych systemów broni średniego i dalekiego zasięgu (rzędu 500 do nawet 3000 km), głównie typu „stand – off”, o precyzyjnych systemach pozycjonowania (nie opartych wyłącznie na GPS). Istotne wobec nich jest również posiadanie odpowiednich wielosensorowych głowic bojowych odpornych na systemy zakłócania oraz stworzenie szczelnego systemu przeciwdziałania cyberatakom na cały system tej broni. Właściwe użycie tych środków związane będzie również z koniecznością podjęcia trudnych decyzji o prewencyjnym uderzeniu oraz posiadaniu dokładnych danych o potencjalnych celach i potencjalnych skutkach ich zniszczenia.

Ponadto powinniśmy dążyć do głębokiego rozwoju systemów walki radioelektronicznej działających w pełnym obszarze obecnie wykorzystywanego widma elektromagnetycznego. Systemy takie powinny być szerzej stosowane na niższych szczeblach dowodzenia.

Podstawą dla właściwego działania ww. systemów będzie posiadanie efektywnego „parasola” obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Natomiast komponent lotniczy powinien zapewniać możliwość rażenia z większych odległości bez potrzeby wdawania się w walkę z maszynami wroga lub działania w bliskim zasięgu jego systemów obronnych. 

Marek Dąbrowski

Komentarze (15)

  1. WESOŁE USA

    Ten ruski złom na zdjęciach powyżej, to komu ma zagrażać ? może NATO ? Ten rosyjski sprzęt latający i jeżdżący , może być zagrożeniem dla samych Rosjan, którzy będą go używać heh. Patrząc na stan uzbrojenia ruskich, odnoszę wrażenie, że możemy w Polsce spać spokojnie. Ponoć odkąd mamy F 16, to rosjanie boją się naruszać nasza przestrzeń powietrzna, tak sobie myślę, że jak będziemy posiadać w przyszłości F 35, to ruscy będą się bali latać nawet nad swoim własnym terytorium heh.

    1. dropik

      Ruski złom własnie się rozbił (delikatnie) na Dalekim Wschodzie. tym razem to Tu-22m3 o nr RF-94146. Uzytkowany od maja po modernizacji w Kazaniu. Brał udzial w defiladzie 9. maja. Polamane podwozie i uszkodzenia skrzydeł.

  2. hhklpojnj

    Pewnym systemom,zawsze potrzebni są wrogowie zewnętrzni, i lub wewnętrzni, by np. wskazać winnych sytuacji u siebie. Wszędzis tak było i jest i będzie

  3. Mła

    Putin i s-ka panicznie boją się ale nie tego, że wojska NATO są coraz bliżej Rosji czy takich tam, nie chodzi też o strefy wpływów. Rosja, a raczej Putin dobrze wie, że NATO nigdy nie będzie agresorem w stosunku do Rosji. Putin panicznie boi się tego, że Rosja będzie otoczona przez państwa UE, w których obowiązują troszkę inne standardy polityczne i gospodarcze niż w Rosji. Boi się, że Rosjanie zobaczą jak można żyć i się mu zbuntują. Już teraz nie w smak mu, że graniczą z Łotwą i Estonią. Na dodatek okręg Królewiecki graniczy z Polską i Litwą. Ale to małe wycinki granicy i stosunkowo małe oddziaływanie.Jednak gdyby Ukraina z długą granicą z Rosją weszła do Unii i jeszcze wprowadzono by tam standardy unijne i ludzie zobaczyli by, że można żyć inaczej, lepiej to wówczas Rosjanie mogli by się lekko zdenerwować i rozważyć możliwość powieszenia Putina i spółki na okolicznych latarniach.

    1. ja

      Chciałbym żeby tak było. Tylko, że Rosjanie od lat masowo jeżdżą za granicę i to do krajów demokratycznych. I jakoś im się poglądy nie zmieniają. Jak wyjaśnisz ten paradoks?

  4. Geoffrey

    Autor: „W niwelowaniu agresywnej polityki strony rosyjskiej Polsce potrzebna jest koordynacja wielu służb. W zależności od skali oddziaływania, związanego z tym wzrostu napięcia i potencjalnych jego skutków, powinno się wprowadzać różne formy przeciwdziałania a nawet stosować formy ataku. Działania w obszarze cyberbezpieczeństwa i walki radioelektronicznej mogą stać się naszym orężem zaczepnym (…)” Bardzo dobrze, że poważnie rozpatruje się konieczność prowadzenia walki - i to również ofensywnej - w obszarze cyberbezpieczeństwa. Po ataku rosyjskich hakerów na serwery Demokratów w USA, oraz po odkryciu udziału rosyjskich służb po stronie cyberataków Państwa Islamskiego, nie ma już wątpliwości, że wojna z Rosją w cyberprzestrzeni jest faktem. Niedobrze natomiast, że nie ma podobnej świadomości i koordynacji działań w obszarze bezpieczeństwa informacyjnego i przeciwdziałania wojnie propagandowej. Tu też niezbędne jest opracowanie form ataku na główne założenia i „mity” rosyjskiej propagandy, ponieważ stosowanie wyłącznie biernej obrony, nie daje szansy na wygraną. Aktywne działania w wojnie propagandowej mogłyby opierać się na upowszechnianiu w polskiej i europejskiej przestrzeni informacyjnej następujących przekazów: 1. Współczesna Rosja jest imperium kolonialnym typowym dla Europy XIX wieku. 2. We współczesnym świecie, po emancypacji Afryki, nie ma już akceptacji dla kolonializmu i rosyjskie imperium MUSI się rozpaść, bo taka jest logika dziejów. Szczególnie współczesna Europa, czuła na punkcie praw człowieka i narodów, powinna odmówić prawa do istnienia rosyjskiemu imperium. 3. Rozpad Federacji Rosyjskiej nie będzie katastrofą , tylko trzecią częścią procesu, który odbył się już w 1989 roku ( aksamitne rewolucje i uwolnienie się krajów Europy wschodniej), oraz w 1991 ( uwolnienie się sowieckich republik). 4. Rozpad Rosji nie osłabi Zachodu w rywalizacji z Chinami, ponieważ Rosja od dawna nie jest po stronie Zachodu. 5. Wspieranie niezależności rosyjskich republik azjatyckich nie jest przejawem rusofobii, podobnie jak wspieranie niezależności Kanady, Australii czy Algierii, nie jest przejawem brytofobii lub frankofobii. 6. Największym beneficjentem powstania postkolonialnego państwa rosyjskiego będą sami Rosjanie, którzy będą w końcu zwolnieni z obowiązku wiecznej walki w obronie niemożliwego do obrony imperium.

  5. ja

    Nie do końca rozumiem o jakich precyzyjnych systemach "nie opartych na GPS" mowa. Nawigacja bezwładnościowa na odległości kilkuset km nie zapewnia precyzyjnego trafienia. Porównywanie terenu z zapisaną w pamięci mapą, astronawigacja, kierowanie telewizyjne (przecież satelita jest potrzebny!)?

  6. tot75

    Wzruszyłem się po przeczytaniu niektórych komentarzy . Rosja to wspaniale rozwijający się i nowoczesny kraj . Można i tak - ciekawe czy Rosjanie o tym wiedzą . Do " maniuś" i " myslacy" co byście chcieli rosyjskiego w domu lub garażu ? Rosja kraj opekujący się obywatelami odktycie godne nagrody Nobla co najmniej z ekonomii i literatury .

  7. citizen

    Przecież my się sami uwalimy. W 2019 roku Polska będzie posiadać jedynie 50 śmigłowców (W3 i Mi-17) i 300 czołgów.

  8. maniuś

    Autor już dał nam odpowiedz w swoim pierwszym akapicie - jak wygląda sprawa Rosji i krajów europejskich w chodzących w skład Nato ( stare ) które znaczą politycznie dużo , to Niemcy , Francja , Anglia , Holandia ,Włochy . Nikt z tych krajów nie chce ZIMNEJ nowej wojny ? To stagnacja dla ich gospodarek - a te potrzebują gdzieś ulokować swój towar i kapitał . Okres po 89r. gdzie nasze gospodarki (nowe w nato ) chłonęły wszystko się kończy ? Z ukrainą coś nie wyszło tak gdyż tam rodzimi oligarchowie nie chcą się poddać i tam musi dopiero nastąpić efekt domina . W co wątpię - gdyż za dużo stracili by - jak w rosji za czasów Putina . Z resztą nie ma takiego przywódcy - gdyż pucz ( przewrót ) podzielił ludność w samej ukrainie . A nowa władza jest również daleko skorumpowana ? Ameryka chodż już znaczne środki zaangażowała w służby typu ( policja , wojsko ) to wszystko dopiero namiastka - zanim zacznie ewentualnie dobrze funkcjonować , potrzeba kilkudziesięciu lat . Ludność z Dombasu i Ługańska - na pewno z zazdrością patrzą na KRYM i ludność , że im udało się bez strzału podejść pod kuratele Rosji ( od chaosu i wojny ) . Zresztą to cel teraz NR.1 - KREMLA , by zachód nie wytykał że Rosjanie gnębią KRYMCZAN ? I to powinni właśnie wykorzystać - jako priorytet do rozwoju tego terenu . Oczywiście KRYM na pewno nie wróci pod Ukrainne - przez parę następnych lat i z tym zachód się pomału oswaja ? Zaś te dwie Republiki będą się pomału rozwijać obok Ukrainy przy udziale Rosji - zresztą tak jest obecnie . Gdyby nie pomoc - te już by padły łupem Ukraińców z zachodu . Oczywiście Amerykanie nie potrafią wybaczyć ze PUTIN znów ich ograł z Ukrainą a teraz doszła Syria ? To cel jest jasny Polska oraz Rumunia , a i kraje bałtyckie nie schodzą z uwagi Ameryki . Są słowa takiej piosenki ( być bliżej ciebie ) - a to teraz priorytet Ameryki - naszym władzą obecnym nawet ta piosenka pasuje . Interes następne lata będzie robił zachodni biznes z rosjanami - my już nigdy nie zostaniemy w puszczeni - dopóki Putin będzie żył . A i dalej można przypuszczać będą nas izolować - nie sprzedamy tam już nic ? Z krajów po 89r. jedynie Polska , Węgry , Bułgaria , Rumunia nie zmieniła swych granic inne kraje typu Estonia ,Łotwa , Litwa , Ukraina , Słowacja , Czechy , zmieniły się albo powstały - inne się rozeszły - inne z caliły . Nawet JUGOSŁAWIA się rozsypała na kilka państw . To obecna sytuacja ? Niemcy oraz Ameryka próbują to jakoś uporządkować - opornie ale układają te klocki ? Czy uda się ze wszystkimi krajami to zrobić- czas pokarze ? Rosja pod Putinem ma taką szanse by pomału przestawiać się i doganiać swoją gospodarkę do zachodnich technologii . Zresztą to nie typ gospodarki KAPITALISTYCZNEJ ( brutalnej wobec słabego ) . To gospodarka produkująca dla swoich potrzeb ( SOCJALNA ) opiekująca się obywatelami . Nigdy nie będzie konkurować z zachodnim biznesem - a jedynie z niego korzystać i podpierać się jego wynalazkami . Zaś jeśli idzie o wojsko i obronność to już dla swoich potrzeb obronności ten typ uzbrojenia im wystarczy . Oczywiście że będzie bronić swoich interesów i wpływów - zresztą czyni to również Ameryka i inni wielcy tego ŚWIATA . Gorzej będzie jak ktoś inny zastąpi PUTINA - typu JELCYN ! CHAOS - będzie następny ?

    1. zenuś

      Rosja nie jest żadnym partnerem handlowym dla Zachodu. Takie kraje jak Niemcy więcej eksportują do Polski niż do Rosji. Nie gap się na mapę bo to mylące. Rosja to ledwie 140 mln mieszkańców (mniej niż Bangladesz !!!) i gospodarka z PKB wielkości Włoch..... Jeżeli Zachód czegoś od Rosji oczekuje to tylko stabilnych dostaw surowców aby nie przegrać na tym polu z mającymi tanie surowce Amerykanami..... Poza tym Rosja ma kilka tysięcy głowic atomowych i nikomu nie zalezy na upadku Rosji bo te głowice mogą dostać się w ręce świrów. To jedyny powód dla którego traktuje się Putina jak dziecko specjalnej troski. Putin o tym wie i zachowuje się jak dziecko specjalnej troski.... A co do tego "ogrywania" Zachodu i Amerykanów przez Putina to omal nie popłakałem się się ze śmiechu. Strefa wpływów Moskwy za panowania Putina skurczyła się dramatycznie. Całe Bałkany w kolejce do NATO. Wpływy z Bliskiego Wschodu i Afryki zostały wręcz wymiecione przez zachód i Chiny.. Nawet Kuba się wykrusza. Został tylko Assad i ten nieudacznik z Wenezueli co to z naftowego eldorado zrobił bankruta..... Gruzja i Ukraina. No Kijowa to nawet Gorbaczow i pijany Jelcynem nie stracili. ie mogę się doczekać dalszego "ogrywania" Zachodu przez Putina bo to może oznaczać , że zostanie im tylko obwód Moskiewski... Nie zachwycaj się tą niby społeczną odmianą kapitalizmu to nie prawda. W Rosji jest jeden z najwyższych na świecie wskaźników nierówności społecznych. Ogromne rozwarstwienie jak w Meksyku, Brazylii czy na Ukrainie. Rzesze ludzi żyjących w nędzy. Emerytury po 400 zł. To, że Putin utrzymuje przy życiu państwowe molochy wynika z tego, że nie ma alternatywy. brak kapitału na inwestycje w technologie. Sektor prywatny nie wchłonie bezrobotnych bo tam z uwagi na korupcję nikt nie chce inwestować. Po co inwestować jak za chwilę przyjdzie "czynownik" i zabierze biznes. Zabierze i jeszcze do ciupy wsadzi.

  9. fx

    A NATO nie ma głębi strategicznej ? Wojna to $$ jeszcze raz $$ i na końcu też $$. W razie zagrożenia państwa NATO zwiększając tylko i 1 % wydatki na zbrojenia dobiją Rosję która już teraz ledwie wiąże koniec z końcem kosztem socjalu i mniej ważnych części armii. Polska ma tylko 3,5 raza mniejsze PKB od Rosji co pokazuje jak ten wielki geograficznie ale biedny kraj ma problemy/ Przez swoje działania Rosja już straciła 4% PKB gdy w tym samym czasie Polska znowu urosła o 3,6% PKB. Rosja idzie drogą KRLD ale nie wiem czy Rosjanie potrafią żyć tak jak północni Koreańczycy przez wiele lat. Prędzej czy później ktoś poprowadzi Naród na Kreml. Ile Putin może prowadzić wojen które zajmą Naród ? I skąd na to $$ ?

    1. Janusz

      Wojna to przede wszystkim $$, gdy musisz kupować wszystko za granicą (jak Polska), bo samemu nic nie produkujesz, albo masz żołnierzy walczących tylko w godzinach pracy i musisz im płacić za udział w walce (też jak Polska).

    2. ecik

      Wolałbym żeby NATO nie musiało sprawdzać swojej głębi strategicznej. Gdy w razie "W", Portugalia zwiększy swój udział w obronie kolektywnej NATO to Warszawa cofnie się do roku 1939. O stanie Polskiego narodu po ewentualnym sprawdzeniu głębi strategicznej NATO to nie będę nawet wspominał. Lepiej zapobiegać lepiej za wczasu niż doprowadzić do momentu "sprawdzam".

    3. AXI

      Koncerny z państw NATO chcą robić interesy z Rosją, a nie z nią walczyć. Raczej nie wyobrażam sobie sytuacji wojny NATO-Rosja, bo to się nikomu nie opłaca (Rosja jest NATO NIEZBĘDNA- wojna z terroryzmem, Azja Środkowa, neutralizowanie aspiracji chińskich, transfery rozkradanych miliardów w cywilizowanej walucie, surowce itd.itp.). W sytuacji planów ekspansji za Bug, wystarczy uruchomić agenturę wpływu liczoną w setkach tysięcy (wg. IPNu przez kartoteki SB przewinęło się coś ok 5 mln Tajnych Współpracowników). Zamach stanu , nowy zdalnie sterowany ,,Gomułka", trochę ,,bratniej pomocy" i ...nowe gotowe. NATO trochę poprotestuje, ale w ,,wewnętrzne" sprawy jakiegoś egzotycznego państewka mieszać się nie będzie (zwłaszcza gdy dostanie coś na otarcie łez). Kupowanie broni konwencjonalnej (nawet gdy zagłodzimy własne dzieci) potęgi z nas nie zrobi i bezpieczeństwa Narodowi nie zapewni. ...ale mogę się mylić...

  10. Spokojnie

    Ciekawe co da NATO ta prewencja, czy to gry wojenne bez ludności cywilnej? Putin ma swoje lata i nie młodnieje, jego klan nie będzie rządzić wiecznie.

  11. myslacy

    Wojna to dolary - i tutaj właśnie tkwi problem ale nie ROSJI a NATO - koszta prowadzenia operacji wojskowej przez Rosję są wielokrotnie mniejsze niż przez NATO a efekty bardziej skuteczne. Po prostu każda śróbka, każdy pocisk, każdy samolot kosztuje ich wielokrotnie mniej niż NATO. Utrzymanie każdego żołnierza to wielokrtonie mniej niż każdego żołnierza NATO. Koszta operacji Rosji w Syrii to 500 mln dolarów przez 6 mc - same USA wydało na loty F22 kilka razy więcej o kosztach utrzymania floty na morzu śródziemnym liczonych w 10 mln dolarów/24 nie wspominając. A efekty tych działań - widać jak na dłoni. Ale jak widać ekonomiczni geniusze tego forum na pewno wiedzą w jakim stanie jest armia zadłużonej po uszy Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włoch - i gdy przyjdzie wydawać kolejne mld dolarów na wojnę na pewno ochoczo porzucą swoje emerytury i zasiłki aby walczyć z Rosją. A USA dodrukuje kolejne mld dolarów bez pokrycia na te wojenki / szczególnie że obecnie już i tak mają spore problemy z finansowaniem armii/ - takie mrzonki. Czas zejść na ziemię - możecie się podniecać cyferkami PKB i na ich przykładzie pokazywać jak się Rosja wali - ale to rozrywka dla ludzi słabo wykształconych. Co z tego że każdy opel czy fiat wyprodukowany w Polsce czy Hiszpanii podnosi jej PKB - jak cała kasa płynie do koncernów za granicą. I tak w "polskim" eksporcie dominują samochody i silniki - tylko czyje? I cały kraj wisi na kroplówce z UE - skończy się kroplówka skończy się wzrost PKB. Sam ich fundusz rozwoju gospodarki współfinansuje setki projektów na kwotę ponad 8 mld dolarów. Nawet nie zdajecie sobie sprawy w jaki sposób się rozwijają technologicznie - samolot MC -21 - PIERWSZY W ŚWIECIE tej klasy samolot ze skrzydłem w CAŁOŚCI WYKONANYM Z KOMPOZYTÓW, Kompozytowe wagony kolejowe do przewozu kruszywa i cysterny kompozytowe, nowe transformatory, endoprotezy, stymulatory w chorobie parkinsona , procesory , akumulatory do samochodów, itp itd - setki projektów. Właśnie budują drugą część kosmodromu , drugą obwodnicę drogową i kolejową Moskwy, stadiony, lotniska , szkoły. - ale co tam łatwiej napisać że Rosja się wali - tylko się zawalić nie może i zmniejsza swoje zadłużenie i trzyma deficyt budżetu na poziomie 3% PKB - ale numer? Ale fx, olo kiksy szaleją z rozpaczy. Ja to bym bardzo chciał aby Polska chociaż w 5% rozwijała tak technologię jak Rosja. Bo jak na razie naszym jedynym "polskim" hitem są palety, jabłka i "janusze". Bo PESA czy Solaris w 80% zbudowane są z podzespołów niemieckich. A nasze hity przemysłu obronnego to licencje lub składaki z licencyjnych części. O inwestycjach w naukę takich jak budowa akceleratora w instytucie fizyki w dubnej czy reaktora na szybkich neutronach lepiej nie wspominać. A dla równowagi polecam obejrzeć strony internetowe Rostelmasza, Terexa, Kraftway - może coś wam to uzmysłowi - chociaż wątpię.

    1. tadek

      Dobrze prawisz. Rosja powoli, ale sukcesywnie dąży do niezależności. Buduje własny przemysł i opracowuje technologie może wolniej niż zachód i z opóźnieniem, ale ma swoje i nikt jej tego nie zabierze. A w naszej Polsce nie ma już nic polskiego, część upadła, część wyprzedano, naukowcy i inżynierowie powyjeżdżali, nowych brak, nikt nie inwestuje w rozwój i opracowywanie czegokolwiek, nawet licencji nikt nie kupuje, prościej nakłonić zagranicznego producenta, żeby filię otworzył i gotowce za grubą kasę od niego kupować.

  12. vier

    Co teraz powiedza "eksperty" z bozej laski? USA, UK i Francja uzyja broni atomowej tylko wtedy, gdy ich terytorium bedzie zagrozone. Atak na Europe klasy B, nawet z uzyciem pociskow taktycznych nie rozpocznie wojny atomowej NATO-FR.

  13. Gość

    Trzeba jednak wziąść pod uwagę, że agresja Rosji na Kraje Bałtyckie i zniszczenie stacjonujacych tam batalionów NATO wywołała by gigantyczny światowy wyścig zbrojeń, których koszt jest dzisiaj niemożliwy do oszacowania ale prawie każda suma wydaje sie tu za mała. A kto dzisiaj ma takie pieniądze? Chyba nie Kreml?

    1. wezyr

      a jaki byłby scenariusz gdyby Rosja odpaliła Iskandera w Stadion Narodowy podczas szczytu NATO ?I wkrótce potem postawiła ultimatum, co do realizacji swoich żądań,np zniesienia sankcji,pogłębienia współpracy gospodarczej przekazywania najnowszych technologii .Uprzedzając lojalnie ,że każdy akt zbrojny wymierzony w Rosję skończy się użyciem broni atomowej wobec agresora.NATO podniosłoby się szybko po takim ciosie ,czy rozpierzchło jak stadko wróbli .Jakiś polityk europejski czy amerykański zaryzykowałby wojnę atomową czy też raczej zawarliby pokój na warunkach Moskwy? Tak sobie myślę ,że wszystko jest możliwe i przypomina mi się motto SAS

  14. Tomasz

    Tak naprawdę w 90 % konwencjonalny potencjał rosyjski stanowią rakiety i systemy przeciwlotnicze. Przed tym należałoby się bronić. Nie wiem czy Rosjanie zdają sobie sprawę, że przy detonacji bomby lub bomb atomowych o potencjale nie mniejszym niż 4 krotność bomby zrzuconej na Hiroszimę zachodzi zagrożenie zniszczenia atmosfery na całej kuli ziemskiej. Nie ma wtedy powietrza, wody ani roślinności, ponieważ ta ulatuje w kosmos. Wtedy powierzchnia Ziemi przypomina obecną powierzchnię Marsa.

    1. Tom

      Nie wiem gdzie takie informacje poznałeś,ale do tej pory było ponad dwa tysiące próbnych wybuchów większość USA i ZSRR. Największa bomba według źródeł amerykańskich wynosiła około 58 megaton, według źródeł rosyjskich (dostępnych po 1992 roku) 50 megaton. (wikipedia) i jej moc była prawie 4000 razy większa od bomby w Nagasaki czy Hiroszimę ,a atmosfera ziemska jakoś istnieje.

    2. Janusz

      Na 100% nie zdają sobie z tego sprawy, bo zrzucili car bombę, przy której bomby zrzucone na Japonię są jak pierd komara.

    3. grundy

      Tomasz czy ty kiedyś słyszałeś o czymś takim jak Car Bomba? Wyobraź sobie, że ten wybuch w 1961r. miał siłę nie 4, a 3600 razy większa niż to co odpaliło nad Hiroszimą. Atmosfera ma się wciąż całkiem nieźle.

  15. te same fakty inna diagnoza

    Zachodni Europejczycy są po prostu mądrzejsi od autora tego artykułu. Widzą, że NATO "zaangażowało się" w Jugosławii i wyszedł z tego syf. "Zaangażowało się w Afganistanie" i wyszedł z tego syf (np. produkcja heroiny wzrosła tam 68x - aż trudno nie uwierzyć w teorie spiskowe, że USA ma z tym coś wspólnego). "Zaangażowało się w Iraku" i wyszedł z tego syf. "Zaangażowało się w Libii" i wyszedł z tego syf. "Zaangażowało się w Syrii" i wyszedł z tego syf. "Zaangażowało się" na Ukrainie i wyszedł z tego syf. I teraz wyciągają zupełnie przeciwne wnioski od pana Dąbrowskiego, który chce "większego zaangażowania" - mądrzejsi zachodni Europejczycy myślą sobie, że może by się już lepiej nie angażować, a szczególnie w Europie Środkowej, bo jak tu się zrobi syf, to będzie on tuż za miedzą i to może ich dotknąć osobiście.