Geopolityka

Pogranicze w ogniu. Kryzys ukraiński i wnioski dla Polski

"Dobrym pomysłem ad hoc wydaję się być zbudowanie hangaro-schronów, które ochroniłby F-16 i Migi 29 przed uderzeniem rakietowym z Obwodu Kaliningradzkiego"- pisze ekspert Instytutu Kościuszki. Fot. Wikipedia
"Dobrym pomysłem ad hoc wydaję się być zbudowanie hangaro-schronów, które ochroniłby F-16 i Migi 29 przed uderzeniem rakietowym z Obwodu Kaliningradzkiego"- pisze ekspert Instytutu Kościuszki. Fot. Wikipedia

Wydarzenia ostatnich tygodni, gdzie Rosja w XIX wiecznym stylu zaanektowała Krym oraz zgromadziła liczne wojska na granicy z Ukrainą zszokowały opinię publiczną na całym świecie oraz zaskoczyły polityków Zachodu, którzy uważali że w XXI wieku na Starym Kontynencie wojen już nie będzie. Bandyckie zachowanie Moskwy niewątpliwe będzie miało wpływ na cały świat stosunków międzynarodowych, od systemu bezpieczeństwa Europy po Azję i Pacyfik. Czy w takim razie, Polska chroniona sojuszniczymi zobowiązaniami ma się czego obawiać, czy też jesteśmy bezpieczni a wszelkie głosy mówiące o zagrożeniu należy włożyć między bajki?- pisze Andrzej Kozłowski z Instytutu Kościuszki.

Oczy wszystkich zainteresowanych polityką międzynarodową zwrócone są na wschodnią granicę Ukrainy przy której stacjonuje, zależnie od źródeł, od 40 tys. do 100 tys. rosyjskich żołnierzy gotowych w każdej chwili rozpocząć inwazję. Wszelkie prognozy dotyczące ich kolejnych ruchów mają 50 % szans spełnienia się- "albo wejdą, albo nie wejdą", nawiązując do słynnego w Polsce stwierdzenia z początku lat 80. Ostatnie doniesienia medialne, mówiące o wycofaniu części oddziałów znad granicy oraz nasilenie kontaktów dyplomatycznych pomiędzy państwami Zachodu i przedstawicielami Federacji Rosyjskiej- 4 godzinne spotkanie Johna Kerry’ego z Siergiejem Ławrowem w Paryżu oraz rozmowa telefoniczna Wladimira Putina z Angela Merkel mogą świadczyć o tym, że inwazja została przesunięta w czasie albo Rosjanie się z niej ostatecznie wycofali. Nie znając treści konwersacji na najwyższym szczeblu, możemy domyślać się, że ostatnie wydarzenia spowodowane są wystosowaniem mocnych gróźb w stosunku do Rosji przez zachodnich polityków, albo sformułowaniem pierwszych zarysów porozumienia. Niepokojące informacje dostarczone przez dziennik „Kommiersant” o możliwej zgodzie Kerry’ego na pomysł federalizacji Ukrainy powodują, że opcja druga jest zdecydowanie bardziej prawdopodobna. Jeżeli faktycznie doszłoby do takiego rozwiązania, to stosując terminologię okresu międzywojennego mielibyśmy Monachium kilka tygodni po Anschlussie. W takim przypadku, interwencja militarna staje się o wiele mniej prawdopodobna. Zgoda na federalizację Ukrainy byłaby spełnieniem celów Wladimira Putina, który dąży do destabilizacji tego państwa oraz ogromną kompromitację Stanów Zjednoczonych i prezydenta Obamy przebijającą wszystkie dotychczasowe jego klęski w polityce międzynarodowej.

Niektórzy spekulują, że mogłoby dojść do porozumienia między Rosją a NATO, na mocy którego Moskwa zobowiązałaby się do porzucenia możliwej interwencji zbrojnej, a Sojusz zagwarantował, że Ukraina nie stanie się jego członkiem. Wydaje się to jednak niemożliwe z trzech powodów. Po pierwsze, państwa NATO na czele z Niemcami nie widzą szansy na wstąpienie Kijowa do organizacji, po drugie sami Ukraińcy nie są zbyt dużymi zwolennikami integracji- popiera ją 39 % badanych, po trzecie Moskwa, mając w pamięci zawarte porozumienia z Zachodem w latach 90., z których się nie wywiązano, nie zaryzykuje powtórki z rozgrywki.

Patrząc na kryzys ukraiński z polskiej perspektywy, jest to niewątpliwe najpoważniejsze wyzywanie w krótkiej historii III Rzeczpospolitej. Od czasów jej powstania nie było takiego zagrożenia, a żadnemu z sąsiadów nie groziła zbrojna interwencja. Zaangażowanie polskich polityków w sprawy Ukrainy od samego początku utworzenia się Majdanu należy ocenić pozytywnie, pomimo że nie udało się podpisać umowy stowarzyszeniowej na szczycie w Wilnie. Polskie władze wykonywały swą powinność prowadząc intensywne wysiłki dyplomatyczne na rzecz pokojowego rozwiązania sytuacji, jednocześnie realizując politykę zbliżenia do Rosji. Aktywność polska na Ukrainie musiała doprowadzić do pogorszenia się relacji rządem W. Putina, co faktycznie nastąpiło w postaci embarga na mięso wieprzowe. Wraz z zaostrzeniem sytuacji nastąpiła intensyfikacja działań w szczególności na forum NATO. Z pewnością, dyslokacja dodatkowych sił amerykańskich oraz zaplanowane ćwiczenia wojskowe na Ukrainie są pozytywnym sygnałem. Należy jednak stwierdzić, że przylot amerykańskich F-16 jest tylko okresowy, a wspólne manewry NATO-Ukraina odbędą się na zachodzie tego państwa, żeby tylko nie drażnić rosyjskiego niedźwiedzia, co jest tłumaczeniem absurdalnym. To Rosja ciągle zwiększa napięcie, poprzez m.in. naruszenia przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich i skandynawskich, przeprowadzając ćwiczenia na wypadek wojny atomowej oraz stosując agresywną retorykę. Bojaźliwe manewry urządzone jak najdalej od granicy ukraińsko-rosyjskiej będą kolejnym przejawem słabości, a nie siły Zachodu.

Kolejną wiadomością, która dominowała w mediach było wystąpienie sekretarza generalnego NATO, który zapewnił o zwiększeniu zaangażowania wojskowego w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Zapomniano jednak dodać, że przy dyskusjach na temat szczegółów dyslokacji sił zbrojnych pojawiły się problemy i Niemcy wspólnie z Holandią sprzeciwiły się stacjonowaniu 10 tys. żołnierzy NATO na terytorium Polski i krajów bałtyckich. Wszystkie te decyzje świadczące o solidarności mają więcej wspólnego z jej symboliką, niż jej prawdziwą namiastką i doskonale wpisują się w kontekst polityki Zachodu wobec kryzysu na Ukrainie, gdzie najgłośniej się mówi o różnych sankcjach, grozi Rosji niewyobrażalnymi konsekwencjami, a w praktyce niewiele się dzieje. Brak umiejętności i woli zajęcia jednolitego silnego stanowiska wobec Moskwy był, zdaniem Rona Asmusa, jednym z głównych przyczyn rosyjskiej inwazji na Gruzję w 2008 roku. W tamtym czasie miał być spowodowany kryzysem w stosunkach transatlantyckich, który obecnie nie występuje. Kłótnie państw Zachodu odnośnie zajęcia stanowiska wobec Rosji i dalszej polityki NATO cieszą tylko jednego człowieka – Władimira Putina, którego prognozy dotyczące reakcji przeciwników sprawdzają się.

Biorąc pod uwagę fakt, że Zachód przegrywa w sporze o Ukrainę i zakładając, że Putin uczyni kolejny krok, Polska powinna przygotować się również na zaistnienie najbardziej pesymistycznego scenariusza. Należy wziąć pod uwagę, że artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego nie przewiduje explicitepomocy militarnej. Obecnie wydaje się, że Stany Zjednoczone byłyby skłonne zaangażować się w obronę sojuszników w NATO, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że w najbliższych latach potęga tego kraju będzie stopniowo malała, a w niedalekiej przyszłości gospodarczym liderem staną się Chiny. Ta diametralna zmiana sytuacji, wraz z jednoczesnym zmniejszeniem wydatków na zbrojenia może spowodować, że Waszyngton jeszcze bardziej skoncentruje się na obszarze Azji i Pacyfiku kosztem bezpieczeństwa Starego Kontynentu.

Polska powinna podjąć szereg inicjatyw celem wzmocnienia swojego bezpieczeństwa, pamiętając że nie jest to stan dany raz na zawsze, ale ciągły proces ulegający zmianom pod wpływem sytuacji geopolitycznej. Priorytetem jest tutaj obrona powietrzna, ponieważ bez niej samoloty bojowe nie zdążą nawet wystartować trafione zawczasu pociskiem Iskander. Dobry pomysłem ad hoc wydaję się być zbudowanie hangaro-schronów, które ochroniłby F-16 i Migi 29 przed uderzeniem (szerzej na temat tego pomysłu na blogu PISM).

Druga kwestia, to upowszechnienie w społeczeństwie podstawowego wyszkolenia wojskowego. Może to stać się poprzez gruntowną, strategiczną reformę Narodowych Sił Zbrojnych (Szerzej temat omówiony w kwartalniku „Bezpieczeństwo Narodowe” Nr 25) lub powrót do powszechnego poboru. Ten drugi wariant jest mocno krytykowany jako archaiczny i nieprzystający do współczesnego pola walki. Może więc dziwić, że został przyjęty przez Finlandię czy Estonię oraz, że izraelskie siły zbrojne pochodzące z poboru uważane są za jedną z najlepszych armii świata. Analiza ostatnich konfliktów asymetrycznych pokazuje, że nawet słabo uzbrojeni rebelianci stanowią zagrożenie dla sił zbrojnych dysponujących przewagą technologiczną i ogniową. Dodając do tego masowy zakup najprostszej broni przeciwczołgowej i przeciwlotniczej obsługiwanej przez pojedynczego żołnierza lub ich niewielką grupę, można uzyskać efekt odstraszający potencjalną agresję. Polska nie ma potencjału, żeby samemu obronić się przed inwazją, ale może sprawić że taka operacja będzie długotrwała i wyczerpująca dla potencjalnego napastnika. Interesującym pomysłem może być wzmocnienie współpracy pomiędzy wojskiem, a różnego rodzaju grupami rekonstrukcyjnymi, złożonymi z pasjonatów biegających po lasach z replikami broni i odtwarzającymi różnego rodzaju starcia. Często uczestnicy tych gier i zabaw posiadają minimalne umiejętności taktyczne i orientację w terenie.

Polska dyplomacja musi również podjąć działania na najbliższym szczycie NATO w Walii. Wprawdzie zapowiedź dyslokacji jednostek Sojuszu na terytorium państw graniczących z Ukrainą i Rosją jest pożądanym sygnałem, należy również walczyć o gwarancje stałego pobytu wojsk przeznaczonych do działań lądowych. Co więcej, szerokiej dyskusji i analizie powinien zostać poddany scenariusz krymski w odniesieniu do stosowania artykułu V. Należy jednoznacznie potwierdzić, że przypadek wkroczenia „grup rekonstrukcyjnych” do państw Sojuszu będzie traktowany jako akt zbrojnej agresji. Informacja ta mogłaby się znaleźć w końcowych postanowieniach walijskiego szczytu.

Podsumowując, obecna sytuacja na Ukrainie stanowi najpoważniejsze wyzwanie dla polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Polski. Nie oznacza to bezpośredniego zagrożenia wojną i inwazją rosyjską na terytorium Rzeczpospolitej, jednak nie można wykluczyć takiego scenariusza w przyszłości, zwłaszcza w przypadku, gdy reakcja państw Zachodu na działania Moskwy będzie zbyt słaba. Stąd też, należy poczynić wszelkie możliwe działania, które zminimalizują ryzyko wystąpienia takiej sytuacji w przyszłości.

Andrzej Kozłowski

Komentarze (27)

  1. Rambo

    Dobry artykul, ale malo o tych schronach. Ile by kosztowal schron w tatrach (gleboko pod ziemia) na powiedzmy 48 F16? powinien byc ujety w strategicznych dlugotrwalych programach modernizacji armii?chyba tak, bo jak nam Iskandry w 30 sekund rozwala F16 to po co je kupowalismy?

  2. kmq

    Po 39 ci którzy działali w podziemiu oprócz najmłodszych to byli ludzie po służbie w wojsku, mający doświadczenie w obchodzeniu się z bronią czy pomocą medyczną jak np członkinie PWK http://pl.wikipedia.org/wiki/Przysposobienie_Wojskowe_Kobiet Obecnie w Polsce roczniki urodzeni po 1988 tylko szczątkowo wiedzą o co chodzi i ten problem będzie narastał

  3. no tak

    Jakoś ci co piszą, że powszechne posiadanie broni by odstraszyło potencjalnego wroga zapomnieli, że takie przepisy miały sens w XVIII i XIX w. kiedy podstawowym wyposażeniem armii był karabin i armata. Domyślam się że większość powołuje się na kazus amerykański tyle, że te przepisy zostały napisane w innych realiach techniczno-taktycznych, dzisiaj taki stan rzeczy funkcjonuje tylko po to by nabijać kabze paru gościom i tyle. W polsce jeżeli chodzi o posiadaczy broni, która miała by jakąkolwiek wartość bojową są myśliwi i to na razie tyle. Przeciętny człowiek nawet jakby kupił broń to byłby to jakiś pistolecik do samoobrony nic więcej. Raz że broń jest droga, dwa amunicja też, trzy każdy zdrowo myślący człowiek wie żeby strzelać z danego typu broni na poziomie zadowalającym potrzebne jest kilkutygodniowe szkolenie a to też są koszty. Poza tym już widzę jak ludzie kupują broń bojową typu jakieś karabinki szturmowe czy inne barety ta...

  4. Rambo

    nam potrzebne jest wszystko: 1) OT o minimum 160 tysiecy po 10 na wojewodztwo, sluzba 23 miesiace nie 2 do 3 lat, obsulga karabinu, granatu, grom itp. 2) dobra obrona przeciwlotnicza i rakietowa, niekoniecznie jakies rakiety interkontynentalne, przeciesz wsyzstkich na Polske niewystrzela bo bylby WWIII, ale obrona przed Iskander, helikoptery samoloty, itp 3) Helikoptery uderzeniowe z rakietami manewrujacymi 4) samoloty V generacji, juz teraz do 2020, schowac do bunkrow pod Zakopanem stolicy Polski w czasie konfliktu lub wojny, Chiny maja takich bunkrow na samoloty i rakiety ponadz od setek to Polske chyba stac na 1 lub 2 zeby pare samolotow ukryc. 5) przestac fanzolic co lepsze czy rakiety czy OT czy czlogi, ogolnie wszstko i wiecej 6) kto w koncu w rzadzie bedzie miec jaj... i wzmocni wojsko?czy bedziemy czytac za 80 lat jak to zabraklo znowu czasu zeby sie dozbroic i nas rozebrano? oto wnioski dla POLSKI

    1. haha

      i na to wszystko zasmażka!

  5. gosc

    Dziekuje za takiego sojusznika jak Niemcy czy Holandia, ktorzy wola Rosje i wola jej nie denerwowac, niz dbac o bezpieczenstwo ponoc ich sojusznika Polski. Jak dla mnie to juz w tej chwili nie zdali egzaminu i nie mozna bedzie w razie czego na nich liczyc.

  6. Herodot

    Po pierwsze, największym zagrożeniem jest niejednoznaczna postawa Niemiec wobec Rosji. Wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Steinmeiera o konieczności dotrzymywania jakichś zobowiązań w chwili kiedy Rosja pogwałciła prawo międzynarodowe (co zostało stwierdzone uchwałą ONZ) jest bardzo zastanawiającym krokiem. Poza tym Niemcy współpracowały z Rosją na polu wojskowym w dość zaawansowanych technologiach szkoleniowych. Poddaje to wwątpliwość lojalność Niemiec wobec ich sojuszników w NATO. Nie wiadomo, czy jest to tylko Rapallo-bis, czy już Ribbentrop-Miłotow bis. Uważam, że wobec powyższego USA, Francja i W. Brytania powinny zrewidować swoje zaufanie wobec Niemiec, które chyba nie do końca wyciągnęły wnioski z doświadczenia II wojny i z powrotem ładują się w błędną politykę zagraniczną (pomijam już oczywisty plan Mitteleuropa). Zatem USA nie tylko powinny zaangażować się militarnie w Europie Środkowej, ale również zwiększyć swą obecność w RFN, aby odciągnąć ją od popełniania podobnych błędów w przyszłości. Sprzyjanie polityczne Moskwie powinno również mieć swoje odbicie podczas posiedzenia rady sojuszu w Brukseli w najbliższym czasie.

    1. Zgryźliwy

      Jak to zwiększyć??? Chyba ODBUDOWAĆ. Coś jeszcze zostało z konkretnych, pełnych jednostek US Army w Niemczech? A z Brytyjskich? Jak to ktoś, kiedyś napisał: "są po to (te wojska) w Niemczech (a raczej były), żeby ciągle ktoś Niemcom przypominał, że przegrały wojnę". To i nie ma się co dziwić, że pierwszemu zaczyna "odbijać". A Stainbach z koleżkami zawsze mogą wziąć podwójny Geriavit i dołączyć do klienta. Z wnusiami, bo pewnie babcia już je odpowiednio wcześniej "jedynie słuszną" wersją historii" zindoktrynowała".

    2. Victor

      USA jest własnie w trakcie bezprecedensowej redukcji sił zbrojnych w Europie. W chwili obecnej nie ma już na Starym Kontynencie żadnej jednostki amerykańskiej uzbrojonej w abramsy. I z każdym miesiącem wojska USA są redukowane coraz bardziej. Zostają tylko bazy nad Morzem Śródziemnym, niezbędne do panowania w rejonie Bliskiego Wschodu. Francja nie tylko buduje dalej rosjanom mistrale, ale od wielu lat zaopatruje choćby rosyjskie czołgi w termowizory. O Niemcach Pan napisał sam. Widzi Pan jakąś perspektywę spełnienia naszych oczekiwań przez sojuszników?

    3. sad

      Dlatego jestem przeciwnikiem kupowania broni od naszych sąsiadów. To nie jest tak, że Niemcy nie pamiętają o Wrocławiu, Mazurach czy Szczecinie. Mentalność narodowa nie znika tak o po 70latach.

  7. Podpułkownik Wareda

    Zauważyłem, że powyższy artykuł, sprowokował wielu komentatorów do zamieszczania swoich opinii, na temat ewentualnego przywrócenia /lub nie/ poboru do wojska. W tej sprawie, mój pogląd jest jednoznaczny. Otóż, w chwili obecnej apelowanie, a nawet tylko sugerowanie powrotu do czasów, kiedy w Polsce obowiązywał pobór do wojska - jest mrzonką. I niczym więcej. Moja przygoda z wojskiem zaczęła się w 1977 roku. Wówczas, w Wojsku Polskim, służyło łącznie ok. pół miliona żołnierzy /zawodowych oraz służby zasadniczej/. Pomijam ilość pracowników cywilnych wojska. Już wtedy zauważyłem, że wielu żołnierzy służby zasadniczej - z bardzo różnych powodów - nie nadawało się do służby wojskowej. Pomimo tego, wcześniej otrzymywali wojskową kategorię zdrowia "A" i byli kierowani do jednostek wojskowych. Wówczas, doszedłem do wniosku, że w armii powinni służyć autentyczni profesjonaliści wojskowi i, przede wszystkim, osoby chcące z własnej woli pójść do wojska. Bądźmy realistami! Z pacyfisty, bardzo trudno wyszkolić profesjonalistę wojskowego. W tamtej epoce, miałem odwagę dzielić się ze swoimi spostrzeżeniami podczas rozmów prywatnych - z bezpośrednimi przełożonymi. Po latach stwierdzam, że wielu przyznawało mi rację. Reasumując, nawoływanie do powrotu poboru do wojska, nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia. Polska ma pełne prawo do tego, aby czuć się bezpieczna. Ale drogą do tego celu, nie jest pobór do wojska. O poborze do wojska, w obecnych warunkach, może myśleć jedynie ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia ze służbą wojskową. PS. Internauta o nicku "podoficer", wspomniał o obowiązkowej służbie wojskowej w armii izraelskiej /Siłach Obronnych Izraela/. Jednocześnie, słusznie zaznaczył, że nie wyobraża sobie takiego systemu w Polsce. Zgadzam się. Dodam jedynie, że Państwo Izrael, znajduje się od chwili swego powstania, tj. od 1948 roku, w bardzo trudnej sytuacji. I w przypadku Izraela, obowiązkowa służba wojskowa /2 lata dla kobiet i 3 lata dla mężczyzn/, ma swoje uzasadnienie. Przypomnę, że Izrael ma powierzchnię naszego województwa mazowieckiego /w tym ok. 40% powierz. Izraela stanowi pustynia/ i zamieszkuje tam ok. 8 milionów mieszkańców /w tym ok. 25% Arabów i innych mniejszości narodowych/. Tak niewielkie państwo, jest otoczone przez wrogie mu kraje muzułmańskie, w których zamieszkuje ponad 250 milionów ludzi. Obecnie, 8-mio milionowy Izrael, utrzymuje armię liczącą ok. 185 tysięcy żołnierzy. Z wielu źródeł wiemy, że armia izraelska /IDF/, należy do najlepiej wyszkolonych, wyposażonych i mobilnych armii świata. Do tego, posiada bardzo duże doświadczenie bojowe. Od 1948 roku, wygrała wszystkie wojny ze swoimi sąsiadami. Nie sposób nie wspomnieć, że każdego roku, Izrael otrzymuje pokaźną pomoc finansowo-wojskową od USA. Ale nie tylko Izrael, państwa muzułmańskie na Bliskim i Środkowym Wschodzie, także otrzymują pomoc militarną od USA.

  8. Bibimbap

    Wniosek dal Polski jest jeden - jak najszybciej odwolac rzad PO-PSL , winnych zbrodni w Smolensku POstawic przed sad i rozpoczac budowe IV RP.

    1. tadeusz

      popieram, do kryminału ich wszystkich!

    2. egon

      Co za idiota głupoty wypisuje. Od kilku tygodni na poważnym forum pojawiają się durnie.

  9. olo

    nasz kraj powinien wprowadzić Obronę Terytorialną, ta byłaby siłą pomocniczą wojska zawodowego!

    1. Vladimir Harkonnen

      To doskonały pomysł, połączony z liberalizacją prawa dotyczącego pozwolenia na posiadanie broni palnej ( w tym automatycznej) to zagwarantuje dozbrojenie społeczeństwa. Zakłądam że minimum 20 procent dorosłej populacji Polski pozyskałoby broń. Minimum 100 tysięczna obrona terytorialna w której służyłyby odpowiednio przeszkolone osoby dysponowałaby bronią przeciwpancerną oraz przeciwlotniczą , np. pociskami grom. Poza tym doskonałym pomysłem byłoby uemi8eszczenie minimum jednego dośwaidczonego intruktora na 10 tysięcy mieszkańców, który mógłby wyszkolić lokalny batalion. Uzupełnieni8em całego projektu byłaby budowa nowych strzelnic ( również minimum jedna na 10000 dorosłych obywateli), propagowanie od gimnazjum zajęć typu obozy przetrwania oraz painball. Doświadczeni painballowcy mogą okazać sie cennym wsparciem dla potrzeb ewentualnego ruchu oporu przed każdym najazdem.

    2. ciekawy

      A co by ta OT robiła? Poza robieniem za żywe tarcze dla profesjonalnego przeciwnika?

  10. podoficer

    Odniosę się do izraelskiej armii. Armia izraelska rzeczywiśie jest z armią z poboru tylko służba w tej armii trwa 2 i 3 lata w zależności od płci i jest obowiązkowa dla wszystkich obywateli. Nie wyobrażam sobie aby u nas można byłoby w chwili obecnej wprowadzić taki czasookres służby. Cykl szkolenia żołnierza w armii zawodowej polskiej trwa 2 lata. Owszem można by było go skrócić pod warunkiem powrotu do kałachów z bagnetem i usprzętowienia żołnierza z lat 90. Wystarczy tylko spojrzeć jak wygląda obecnie broń strzelecka i jej wyposażenie np. celowniki nie mówiąc już o innym sprzęcie np środki łączności, dalmierze, noktowizję, pociski p.panc (Spike). Oczywiście chodzi mi tu o pododziały liniowe. Sam odbyłem 2-letnią służbę w armii (6DPD w Krakowie) i miałem przyjemność oglądać ćwiczenia, sprzęt i broń strzelecką naszych "górali" i nie wiem czy potrafiłbym ją obsłużyć. Armia rosyjska odchodzi od poboru i stawia w pełni na armię zawodową pomimo dużego oporu ze strony wielu deputowanych dumy. Zmienili oni zdanie po obejrzeniu nieprzygotowanych ćwiczeń wojskowych na pligonie, w których to zolnierze z poboru nie potrafili wykonać ćwiczeń desantowych. Zmiany te będą zakończone do 2022 roku. Oddziały użyte w Gruzji i na Krymie były już pododdziałami zawodowymi. Nie bardzo rozumiem też wypowiedź o oficerach w cywilu mojego poprzednika. Oficer nie wyjdzie w pole i nie będzie walczył. Potrzebuje on podoficerów i żolnierzy, którzy wykonywaliby jego rozkazy, a więc trzeba by było zwiększyć diametralnie liczebność wojska.

    1. PZ

      Ponowne wprowadzenie powszechnego poboru jest oczywiscie bardziej dyskusja z gatunku science fiction na obecnym etapie. Wcale nie oznacza to, ze nie ma innych mozliwosci zwiekszenia liczby wojska i poprawy bezpieczenstwa Polski. Nie przesadzajmy tez z opowiadaniem o niewiadomo jak skomplikowanym sprzecie dla lekkiej piechoty. Obsluga broni krotkiej, Beryla, mozdzierza czy granatnika to nie jest fizyka kwantowa. Jak narazie to aktywnego wojska zawodowego mamy per capita mniej niz Belgia czy Holandia. A i tak w Polsce liczba jest zawyzona poprzez nadreprezentacje generalow i oficerow. To nie wystarczy nawet na OK. Tanim i skutecznym sposobem jest Obrona Terytorialna, ale nie wiedziana tak jak jest to proponowane w reformie nieudanego NSR'u, tylko tak jak ma to miejsce w Szwajcarii, Szwecji, czy Finlandii. Oddzialy lekkiej piechoty przypisane do konkretnego regionu zamieszkania, przez co doskonale znajacy teren. Przeciez dokladnie taki model byl wielokrotnie sugerowany Polsce przez chociazby Brzezinskiego. Na wieksza armie zawodowa Polski nie stac, zreszta jak widac po NSR i tak jakos nadmiaru chetnych nie ma. Problemem w przypadku powszechnej OT w Polsce jest niezwykla niechec kilku decydentow. Pytanie czy to tylko niechec czy celowe dzialanie.

  11. realista

    "Analiza ostatnich konfliktów asymetrycznych pokazuje, że nawet słabo uzbrojeni rebelianci stanowią zagrożenie dla sił zbrojnych dysponujących przewagą technologiczną i ogniową." W jakim terenie, z jakim przeciwnikiem? Owszem, w górzystym terenie Afganistanu przeciw przeciwnikowi liczącemu się ze stratami - takiem jak USA czy państwa europejskie. Przeciwko Rosjik, w której nie liczy się zabitych, na polskich nizinnych równinach? Putin się tego przestraszy? Wolne żarty. "Polska nie ma potencjału, żeby samemu obronić się przed inwazją" To trzeba ten potencjał zbudować, w postaci pocisków samosterujących klasy stealth, zdolnych rozbić wrażliwe punkty na zapleczu przeciwnika i wzbudzić w ten sposób niechęc do idącej na wojnę władzy. Potrzebne są brygady sieciowe, zdolne do zdalnego sparaliżowania gospodarki agresora i prowadzenia wojny psychologicznej zanim jeszcze zostaną wystrzelone pierwsze pociski - tak jak to robią Rosjanie. Robienie partyzantki z pospolitego ruszenia jest tanie tylko w czasie przed wojną. Po wojnie trzeba będzie odbudować zajęty i zniszczony okupacją kraj, potencjał demograficzny (mnóstwo ludzi polegnie w partyzantce, mnóstwo ludzi zginie wskutek represji rozjuszonego partyzantką, nieliczącego się z opinią swiatową przeciwnika; czy ktoś o tym pomyślał?), wyleczyć rannych, zapewnić opiekę inwalidom wojennym. To są koszty, które znacznie wyższe niż koszty zakupu broni odstraszającej wraz z jej środkami przenoszenia PRZED wojną! Proponuję zarzucić pomysł poddania kraju obcej okupacji i pospolitego ruszenia. Nie idźmy w stronę państw trzeciego świata, aspirujmy do pierwszego, także z jego profesjonalną armią, technologiami wojskowymi i zdolnością odstraszania i obrony.

    1. vit

      Polska jest porośnięta lasem a to sprzyja wojnie partyzanckiej. Zresztą obecnie nawet regularne wojsko skryte w lesie może prowadzić skuteczną walkę. Moździerze typu Rak, armatohaubice Krab czy Kryl mogą strzelając z leśnych polan czy dróg porządnie namieszać.

    2. Przemo

      Realista ma 100% racji. Partyzancka wojna to ostateczność. Nasz potencjalny przeciwnik po początkowych trudnościach całkowicie zniszczył partyzantkę w Czeczeni. Rosjanie obecnie wiedzą jak sobie szybko i skutecznie poradzić z partyzantką wiec to jest ślepa uliczka. Trzeba wzmocnić wojska operacyjne a nie tworzyć jakieś twory o niskiej skuteczności. Potrzebne są nam samoloty przewagi powietrznej, dobry system radarowy, i dobra obrona przeciwrakietowa i przeciwlotnicza, po to żeby poradzić sobie z atakiem z zaskoczenia i utrzymać przewagę w powietrzu. Rakiety balistyczne lub pociski manewrujące, żeby być stanie zniszczyć cele na zapleczu wroga. Powinniśmy mieć też 500 lub więcej czołgów klasy Leopard 2 lub lepszej. ( PT-91 są za słabe ) Jeśli zostaniemy zaatakowani siłami lądowymi to będzie to atak co najmniej z 4 stron(lub 5), i potrzebujemy przynajmniej po 100 czołgów (2 bataliony ) na każdym kierunku natarcia. Musze też dodać, że kilka ruchów MONu z ostatnich lat bardzo mi się podoba. Utworzenie oddziału TOPAZ, czyli jednostki specjalnej wyspecjalizowanej w działaniach opóźniających. Pozyskanie nowej transzy czołgów leopard 2 i ich niedługa modernizacja. Rakiety przeciw-okrętowe NSM do obrony wybrzeża. Uzyskanie dostępu do włoskich satelitów.

  12. pragmatyk

    Europa musi sie nauczyć ,że nawet najbardziej gospodarczo rozwinięty kraj w Europie powinien mieć dobą armię do odstraszania potencjalnego przeciwnika, szczegolnie gdy obok istnieją inne systemy ideologiczne. Jeżeli pobór do wojska został zawieszony ,to należy to szybko uruchomić , więcej oficerów jest w cywilu niż tych w wojsku którzy czynnie pełnią slużbę.

  13. Igor

    wyprdukujmy jeden pojazd bez licencji na wszystko, mesko wlanego pocisku przeciwczogowego nie zrobilo od 10 lat. cos WZN nic nie robia a PL-01 to jakis zart prz\y prawie 60 tonowych czolgach.

    1. ...

      60 t ? Ty się zastanów co piszesz i te tony podziel przez 2 i wtedy ci wyjdzie prawidłowa waga .

  14. Jan Sztorm

    Teza że Polski nie stać na samodzielną obronę jest fałszywa.

  15. The czopers

    Wystarczy złągodzić przepisy na uzyskanie pozwolenie na broń połowa narodu napewno nabędzie i wtedy nawet jak ruskie wejdą to dostaną takiego łomota ze im nawet smirnow nie pomoże.

  16. robertpk

    schrono-hangary ?? spory wydatek a w efekcie otrzymujemy - dobry cel alternatywa : budujemy autostrady - wszystkich nie są w stanie zniszczyć, a MOPy do obsługi tirów może też pełnić rolę płyt postojowych dla myśliwców, miejsce stacjonowania można zmieniać co kilkanaście godzin ..

  17. Kazik Gd

    Mimo, że jestem odwiecznym, zagorzałym przeciwnikiem PO i ich POlityki, to jednak w razie zagrożenia stanę nawet na ich rozkaz bo i oni to przecież moi rodacy.

    1. Josef Bak

      Cieszy nas to, ktos musi nas oslaniac jak z worami zlota bedziemy uciekali na zachod.

  18. gosc

    POLACY budzą się jak zwykle za PUZNO, historia nas nic nie nauczyła. Runiesz EUROPE

  19. gosc

    POLACY budzą się jak zwykle za PUZNO, historia nas nic nie nauczyła. Runiesz EUROPE .

  20. asx

    Rosjanom w przypadku agresji należy czytać , nawet z kosmosu, forum onet, wp, i nawet to tutaj. Umrą ze śmiechu. A wówczas PO POzamiata i weźmie ich na platformę .

  21. olo

    Tylko wojska obrony terytorialnej stworzone w oparciu o ochotników którzy byliby szkoleni wieloetapowo. Bonusem powinno być odpowiednie premie finansowe za szkolenia a także priorytetowe zatrudnianie żołnierzy wojsk obrony terytorialnej w instytucjach publicznych /szkoły, urzędy, samorządy, służby mundurowe, przedsiębiorstwa państwowe oraz strategiczne/ - oczywiście system faktycznie powinien dawać im priorytet w zatrudnieniu a nie tylko w teorii jak to u nas bywa. Wyposarzenie w oparciu o krajowe produkty z siecią magazynową na terenie powiatów a nawet gmin dawałoby szansę na masową i powszechną obronę na odpowiednim poziomie a dodatkowo pobudziłoby zbrojeniówkę. Szkolenie corocznie 30 tysięcy w systemie 3 miesięcznym nie było by bardzo kosztowne a ponadto coroczne powołania na tygodniowe szkolenie. Oczywiście przywrócenie przysposobienia obronnego w szkołach ale w bardziej praktycznym wydaniu /na poziomie gimnazjów i szkół ponadpodstawowych oraz na wyższych uczelniach/ . Co do sprzętu to moździerze, granatniki, gromy, miny, broń strzelecka oczywiście zamawiane w dużych partiach na wiele lat celem znacznego obniżenia ceny.

    1. x

      Do której z poprzednich wojen się szykujesz? Bo na pewno nie do następnej

  22. mw

    Co nam po bunkrach skoro wystarczy zniszczyć pas startowy i samoloty nie wystartują? Na Rosyjskie rakiety balistyczne najlepszą odpowiedzią jest budowa własnych zdolności ofensywnych. Rosjanie też mają lotniska w Obwodzie Kaliningradzkim i na Białorusi. Musimy mieć zdolność je zniszczyć. Jeśli chodzi o obronę baz lotniczych to nic nie zastąpi systemów przeciwrakietowych. Tylko one mogą nam zapewnić ochronę przed atakiem z zaskoczenia. Konflikty jednak nie wybuchają z dnia na dzień, nawet dynamiczne wydarzenia na Ukrainie pokazują, że mimo wszystko mielibyśmy czas na rozśrodkowanie eskadr bojowych na istniejące w kraju lotniska wojskowe i cywilne, a także na autostrady, których w ostatnim czasie znacznie przybyło. Uważam, że powinniśmy rozbudować zaplecze techniczne tak, aby myśliwce F-16 i MiG-29 mogły operować w składzie kluczy z osobnych lotnisk i DOLi.

  23. Realista

    Pomysl z hangaro-schronem jest nietrafiony - ja np w ogole nie atakowalbym samolotow. Zniszczylbym pasy startowe.

  24. Andrew

    Wnioski dla Polski hmmmm. Koniec z zbrojeniem na potrzeby misji zagranicznych. Zacznijmy myśleć o obronie naszego terytorium co za tym idzie: Obronie plot, rakietach manewrujących, Czołgi i to nie taki do 35 ton jak są w planach, integracja rakiet przeciw pancernych z rosomakiem, ze 20 myśliwców przewagi powietrznej. Ciekawe czy wyciągniemy wnioski z wydarzeń na Krymie, czy historia nas czegoś nauczy ?

  25. XYZ

    Ciekawa analiza ale... schrono-hangary są niewielką przeszkodą. Stawiałbym raczej na choćby częściowe rozproszenie sił. Z wnioskami politycznymi zgadzam się jak najbardziej.