Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Misja: „zabić Chameneiego”

Operacja powietrzno-morska USA i Izraela przeciwko Iranowi nie miałaby sensu bez decyzji o wyeliminowaniu przywódcy teokratycznego reżimu.  

Autor. khamenei.ir/ CC BY 4.0 1

Termin „Wielka Gra” (The Great Game) to historyczne określenie na brytyjsko-rosyjską rywalizację o Afganistan w XIX wieku. Od soboty widzimy „Wielką Grę” o Iran.

Reklama

Choć system władzy w Iranie jest rozproszony, a na czas wojny został jeszcze bardziej zdecentralizowany, to nie rozwiązuje to najważniejszego problemu reżimu: Iran to państwo upadłe. Status „fallen state” nie wynika z obecnych bombardowań, ale z kollapsu narodowej gospodarki i upadku waluty.

Władze Iranu w ostatnich latach spotkały się z „efektem domina”, które powalało kolejne elementy ich mocarstwowej polityki. Najdotkliwsza była strata wpływów w Damaszku na rzecz powiązanych z Turcją bojowników z prowincji Idlib. W ten sposób Iran stracił połączenie lądowe via Irak i Syria do Libanu, tracąc szlak zaopatrzenia dla Hezbollahu, a zarazem element nacisku na szyicką bojówkę w tym kraju. Projekt tzw. żyznego półksiężyca, czyli pasa terytorium szyickiego od Iranu do wybrzeża – pod kontrolą Teheranu, poniósł klęskę. Wiemy, że Izrael chciał likwidacji Chameneiego już w czerwcu 2025 roku, w toku operacji „Budzący się Lew”, ale zielonego światła nie dali Amerykanie. Poprzednia operacja była więc była zaledwie lotniczym rajdem niszczącym i tak mocno nadwątlony program nuklearny Iranu, uderzającym w figury reżimu bez znaczenia dla istoty teokratycznego systemu. USA potraktowało ten czas jako solidny rekonesans, a losy Chameneiego ważyły się przez wiele tygodni. Zapewne Trumpowi, zafiksowanemu na sprawach finansowych, bo będącego rekinem biznesu, pomogła w podjęciu decyzji sytuacja gospodarcza Iranu. A ta na przełomie 2025 roku i 2026 roku się załamała. W grudniu irański rial spadł do 1,42 miliona za dolara. Narodowa waluta stała się walutą widmem.

Kupcy zamknęli swoje stragany i wyszli protestować na ulice. Do nich dołączyła opozycja demokratyczna, monarchistyczna oraz grupy etniczne (np. Kurdowie). Inflacja skoczyła o 42 proc., przebijając się w styczniu do 50 proc. Ceny żywności wzrosły o 72 proc. Na nowy irański rok – 21 marca, ogłoszono podwyżkę podatków, a surowce Iran był zmuszony sprzedawać taniej Chińskiej Republice Ludowej. Uderzono także we flotę widmo irańskich tankowców. Reżim, na którego czele od dekad stoi ajatollah Ali Chamanei, ponosił klęskę za klęską – na wojnie, w gospodarce, w sytuacji wewnętrznej. Hamas militarnie przegrywał w Gazie. Podobnie jak Hezbollah stracił swoich dowódców. W tym czasie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wraz z innymi służbami bezpieczeństwa otrzymały czterokrotnie więcej środków na funkcjonowanie. A IRGC odpowiada bezpośrednio za sytuację gospodarczą kraju, bo to ludzie zbrojnego ramienia reżimu kontrolują irański przemysł. Władza przestraszyła się ulicznej rewolucji – a raczej kontrrewolucji. Nie pomogło przyznanie każdemu obywatelowi bonu o wartości 7 USD – jakkolwiek to brzmi. Protesty rozlały się na 31 prowincji kraju. Doszło do masowych strat. Są różne szacunki co do tego, ile w czasie pacyfikacji zabito ludzi – Donald Trump podał liczbę 32 tysięcy. Nawet jeśli jest ona zawyżona, to jedna trzecia tych strat to ofiary o skali konfliktu zbrojnego, a nie demonstracji. W Waszyngtonie uznano więc nieprzypadkowo, że jeżeli uderzyć w irański reżim – to teraz, bo stracił on mandat do rządzenia. Był to przegrany rząd, stojący na czele upadłego państwa.

Ali Chamenei to jeden z najbardziej bezwzględnych polityków, jakich widział Bliski Wschód. Zarazem przez lata niezwykle skuteczny. Urodził się 19 kwietnia 1939 roku jako syn imama w ubogiej persko-azerskiej rodzinie. Poszedł w ślady ojca i został duchownym. Studiował w irackim Nadżafie i irańskim Komie. Za działalność opozycyjną wobec szacha był wielokrotnie aresztowany. Odegrał ważną rolę w rewolucji islamskiej w latach 1978-1979 . W zamian za to, ajatollah Ruhollah Chomejni naznaczył go do prowadzenia kazań w Teheranie. W 1981 r. przeżył zamach na swoje życie, po czym pozostał mu ślad w postaci niesprawnej prawej ręki. Za wierną służbę nowemu reżimowi został trzecim prezydentem, sprawując urząd w latach 1981–1989. To czas wojny z Irakiem, wyjątkowo brutalnej, w której prezydent namawiał młodzież do zostania męczennikami. Dzieci z obrazkami Chomejniego w kieszeni szturmowały pola minowe. W wystąpieniach publicznych pokazywał się w mundurze. Po śmierci Ruhollaha Chomejniego w 1989 r. Zgromadzenie Ekspertów obrało go Najwyższym Przywódcą.Chamenei spatologizował politykę Iranu. Więcej władzy trafiło w ręce IRGC, a wystawienie kraju na alienację międzynarodową to efekt uporu Chameneiego, by Iran miał nuklearny arsenał. Choć sam wydał fatwę, że mieć jej nie powinien. Izraelskie bombardowanie, w którym zginął wraz z sukcesorem władzy – synem Mojtabą Chameneim oraz innym członkami rodziny zakończyło jego rządy, na dość specyficznej pozycji politycznej dyktatora, wojennego przywódcy oraz duchowego autorytetu. Zamknęło to pewną epokę.

Co prawda, eksperci twierdzą, że ustrój Iranu jest tak skomplikowany, że nie kończy to teokratycznego reżimu. Inaczej to wszelako wygląda z perspektywy militarnej oraz gospodarczej. Arsenał Iranu topnieje, ponieważ jest niszczony w nalotach, albo zużywany (a wtedy niszczony). Akt desperacji, ze strony IRGC, by zablokować Cieśninę Ormuz uderza przede wszystkim w przyszłą gospodarkę Iranu, a zarazem w sojusznika Teheranu – Pekin. Czyn ten potwierdzał tylko, że Chamenei nie żyje, ponieważ już w czerwcu 2025 roku Iran groził blokadą Ormuzu, ale Chamenei był bezwzględny, ale nie głupi. Iran zaatakował państwa regionu ośmieszając klika wpływów rodzin emirów, którym drony i rakiety spadają na wieżowce mieszkalne i hotele. Nawet jeżeli nie chcą brać udział w wojnie po tej samej stronie co Izrael, to muszą dokonać odwetu, by zachować twarz. Do tego, ktokolwiek realnie rządzi obecnie Iranem – czy ajatollah Ali Reza Arafi, czy Ahmad Vahidi stojący na czele IRGC, czy też wiceprezydent Mohamad Reza Aref – czy też rządzi kolektywne ciało nie rozwiązuje to w żaden sposób przyszłości gospodarczej kraju. Proceduralnie władza, może i jest w stanie kontynuować swoje rządy, ale nie zmienia to problem z inflacją, sankcjami, baaa, w stolicy kraju – Teheranie nie ma nawet dostępu do wody. Więcej IRGC w krajowej polityce sprawiło, że do obecnych problemów gospodarczych doszło morskie piractwo jakiego Korpus dopuścił się w Ormuzie. Jeżeli bombardowania potrwają jeszcze kilka dni i będą przeprowadzone z podobną precyzją, oraz uderzą w ścisłe kierownictwo reżimu (ponownie) dojdzie do przerwania łańcucha dowodzenia. Autonomiczni oficerowie na poziomie taktycznym staną przed dylematem: dezerterować, bronić umierającego reżimu, albo stworzyć własny. Bez względu na to, który z tych scenariuszy się ziści, jest to i tak na korzyść atakujących, ponieważ Iran i tak ma status „fallen state”.

Reklama

Zobacz również

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama