Geopolityka

MiGi-31 przechwyciły bombowiec B-1B w rejonie incydentu morskiego

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Rosyjskie myśliwce dalekiego zasięgu MiG-31 przechwyciły i towarzyszyły amerykańskiemu bombowcowi strategicznemu B-1B Lancer podczas lotu nad wodami międzynarodowymi Morza Japońskiego. Miało to miejsce kilka dni po incydencie z udziałem amerykańskiego niszczyciela, który zdaniem Moskwy miał naruszyć rosyjskie wody terytorialne w tym samym rejonie.

Rosyjskie myśliwce zostały wysłane do przechwycenia maszyny biorącej udział w ćwiczeniach na Pacyfiku z udziałem sił powietrznych i marynarki Japonii, Australii i USA. Równocześnie odbywają się ćwiczenia chińsko-rosyjskie. Jak podkreśla agencja TASS, amerykański bombowiec strategiczny nie przekroczył granic rosyjskiej przestrzeni powietrznej, ale myśliwce towarzyszyły mu podczas lotu w jej pobliżu nad wodami międzynarodowymi. Zdarzenia tego typu nie są niczym wyjątkowym, jednak tym razem ma ono miejsce na obszarze, na którym zdaniem strony rosyjskie miał miejsce incydent z udziałem amerykańskiego niszczyciela.

W piątek 15 października rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że rosyjskie okręty ”przegoniły” amerykański niszczyciel, który próbował wpłynąć na wody terytorialne Federacji Rosyjskiej na akwenie Morza Japońskiego. Waszyngton kategorycznie zaprzecza.

Zgodnie z komunikatem U.S. Navy niszczyciel rakietowy USS Chafee faktycznie operował na tym akwenie i na wodach międzynarodowych minął się z rosyjskim okrętem w odległości około 60 metrów, ale zdarzenie przebiegło zgodnie z wszelkimi zasadami i bez incydentów. Rosjanie utrzymują, że niszczyciel rakietowy typu projekt 1155 Admirał Tribuc nadał przez radio do amerykańskiej jednostki ostrzeżenie, że wpływa na obszar ćwiczeń artyleryjskich, a ze względu na brak reakcji wymusił na jednostce zmianę kursu.

Obie wersje zdają się być w znacznej sprzeczności, co jest dość typowe dla tego typu zdarzeń. Obecnie trwające ćwiczenia rosyjskiej Floty Pacyfiku i chińskiej marynarki wojennej mogą prowadzić do kolejnych incydentów.

Reklama
Reklama

Komentarze