Geopolityka

Kurdystan – spór o prezydenturę. O krok od katastrofy

John Kerry i Masud Barzani. Fot. US Department of State
John Kerry i Masud Barzani. Fot. US Department of State

20 sierpnia kończy się kadencja prezydenta Kurdyjskiego Regionu Autonomicznego (Kurdystanu irackiego) Masuda Barzaniego. Teoretycznie, gdyż w zasadzie skończyła się dwa lata temu, ale nikt nie ma wątpliwości, iż będzie on nadal prezydentem KRA. Z drugiej strony nic nie wskazuje na to, by w kurdyjskim parlamencie doszło do porozumienia w sprawie przedłużenia kadencji. Nic, poza tym, że w przeciwnym razie Kurdystan czeka chaos i katastrofa - w analizie dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Masud Barzani jest prezydentem od czerwca 2005 r. Wtedy parlament wybrał go na czteroletnią kadencję. W 2009 r. doszło do jego reelekcji, tym razem w wyborach powszechnych, w wyniku czego jego kadencja została przedłużona o kolejne cztery lata. W sierpniu 2013 r. parlament przedłużył jego prezydenturę o dwa lata. W tym czasie miano opracować konstytucję Kurdystanu, określającą nowe zasady wyboru i kompetencji kurdyjskiego przywódcy. Od tamtego czasu jednak bardzo wiele się zmieniło.

Masud Barzani jest jednym z trzech powszechnie znanych liderów kurdyjskich, przy czym jeden z nich – Abdullah Ocalan - ze względu na pobyt w tureckim więzieni, nie odgrywa roli w relacjach międzynarodowych Kurdów. Trzeci kurdyjski lider to Dżalal Talabani. Barzani jest synem niekwestionowanego lidera Kurdów w latach 60-tych i 70-tych, szejka Mustafy Barzaniego i bratankiem legendarnego przywódcy powstania irackich Kurdów w latach 30-tych, szejka Ahmeda Barzaniego. Sam klan Barzanich to jedno z najpotężniejszych plemion kurdyjskich, najbardziej wpływowe od początku XX w. i mające poparcie innych plemion południowokurdyjskich, takich jak Surci. Nie zmienia to jednak faktu, iż po przegranej wojnie Mustafy Barzaniego z Saddamem Huseinem i śmierci tego pierwszego na wygnaniu, doszło do trwałego rozłamu wśród Kurdów. W 1975 r. Mam Dżalal (jak powszechnie nazywany jest Talabani w Kurdystanie) stworzył Patriotyczną Unię Kurdystanu (PUK), która rywalizując o wpływy z Kurdyjską Partią Demokratyczną Kurdystanu zyskała większe wpływy w południowej części Kurdystanu irackiego tj. w Sulejmani i Kirkuku. Po pierwszej interwencji amerykańskiej w Iraku w 1991 r. Kurdystan iracki uzyskał de facto autonomię, jednak wkrótce potem doszło do krwawej wojny domowej między PUK i KDP, a Talabani i Barzani ogłosili się prezydentami odpowiednio w Sulejmani i Erbilu. Wojna trwała trzy lata, od 1994 do 1997 r., ale dopiero po drugiej interwencji USA w Iraku i obaleniu Saddama, Kurdystan ponownie się zjednoczył, a jego autonomia została usankcjonowana w konstytucji Iraku. Ta historia pozostaje jednak zadrą w sercach Kurdów, jest też zarzewiem niechęci i sporów, ponieważ do dziś nie wyjaśniono do końca losu wszystkich jeńców i zaginionych.

Zawarty w 2005 r. kompromis polegał na tym, iż Talabani jako lider PUK został prezydentem Iraku, a Barzani – Kurdystanu. W 2009 r. układ PUK-KDP pozostał w mocy i przedłużenie kadencji Barzaniego w 2013 r. też było jego konsekwencją, choć wówczas pojawił się już trzeci podmiot na kurdyjskiej scenie politycznej – Ruch Gorran (Zmiana) charyzmatycznego Nawszirwana Mustafy, prawej ręki Talabaniego. Gorran już wtedy krytykował tę decyzję parlamentu, a w wyborach parlamentarnych we wrześniu 2013 r. zdobył 25 % głosów wyprzedzając PUK. Sytuację skomplikowała też choroba Talabaniego, która zmusiła go w grudniu 2012 r. do wyjazdu na leczenie do Niemiec. W lipcu 2014 r. Talabani wprawdzie wrócił do Iraku, ale stracił zdolność uczestniczenia w życiu politycznym ze względów zdrowotnych, a w PUK rozpoczęła się rywalizacja o władzę. Na stanowisku prezydenta Iraku zastąpił go jeden z jego współpracowników – Fuad Masum, a jego syn Qubad został wicepremierem w rządzie bratanka Masuda Barzaniego – Neczirwana. Ani Masum ani Qubad Talabani nie mają jednak charyzmy Mam Dżalala.

Najbardziej charyzmatycznym politykiem w Kurdystanie, obok Barzaniego, jest dziś Nawszirwan Mustafa, jednak jego relacje z zagranicą są znacznie gorsze, niż te którymi cieszy się Barzani. PUK i Gorran mają lepsze relacje z Bagdadem i Iranem, jednak Barzani jest jedynym kurdyjskim politykiem mającym świetne kontakty międzynarodowe. W szczególności dotyczy to trzech strategicznych partnerów Kurdystanu: USA, UE i Turcji. Orientacja turecka Kurdystanu pod rządami Barzaniego wzbudza krytykę wielu polityków PUK i Gorranu, którzy woleliby bliższą współpracę z Iranem, jednak przyznają oni, iż obecnie niezależność ekonomiczna, a w konsekwencji ewentualna niepodległość Kurdystanu, zależy od relacji z Turcją jako głównym odbiorcą (docelowym lub tranzytowym) kurdyjskiej ropy. Krytyka stosunków kurdyjsko-tureckich nasiliła się po ataku Turcji na bazy PKK w Kurdystanie irackim. Warto bowiem też dodać, iż od lat 90-tych PUK, a następnie również Gorran, mają znacznie lepsze relacje z PKK i YPG (oddziałami kurdyjskimi w Syrii).

Prace nad konstytucją kurdyjską, która miała wprowadzić nowe zasady dotyczące funkcji prezydenta, skomplikowało nie tylko pojawienie się Gorranu na scenie politycznej oraz choroba Talabaniego. W czerwcu 2014 r. rozpoczęła się wojna z Państwem Islamskim i choć od stycznia br. są to w zasadzie walki pozycyjne o małej intensywności, to wciąż nie wszystkie ziemie, do których Kurdystan rości sobie pretensje, zostały wyzwolone spod okupacji Państwa Islamskiego (Szengal i Bartella).

To nie jedyny problem Kurdów – toczy się nieustanny spór z rządem w Bagdadzie o budżet i prawo do samodzielnej sprzedaży ropy, a także o status Kirkuku i innych ziem zajętych przez Peszmergę w walce z Państwem Islamskim w prowincji Dijala i Niniwa. Ponadto nikt nie ma wątpliwości, iż Barzani dąży do referendum niepodległościowego i odłączenia się od Iraku, licząc na wsparcie Europy, USA i Turcji. Choć wszystkie te podmioty popierają jedność Kurdystanu, to w powszechnym mniemaniu mogą zmienić zdanie lub zaakceptować secesję post factum. Z drugiej jednak strony zdecydowany sprzeciw zgłasza Iran, popierający zdominowane przez szyitów władze centralne Iraku.

W takiej sytuacji większość Kurdów ma świadomość, iż nie jest to odpowiednia chwila na zmianę prezydenta, zwłaszcza, że bardziej niż kiedykolwiek powinna to być osoba o szerokich kontaktach zagranicznych i dużej charyzmie. Z drugiej jednak strony duża część Kurdów krytycznie odnosi się do monopolizacji władzy przez Barzaniego i jego klan – bratanek szejka Masuda jest premierem, a syn - Masrour - szefem służ specjalnych, Asaisz. Tymczasem w wyborach parlamentarnych w 2013 r. KDP zdobyło tylko niespełna 38 % głosów, a po wybuchu wojny z IS demografia Kurdystanu uległa totalnej zmianie.

W 2013 r. populacja KRA oceniana była na około 5 mln, a w wyborach uprawnionych do głosowania było 2,6 mln (wzięło udział niespełna 2 mln). Tymczasem obecnie populację Kurdystanu, po de facto przyłączeniu Kirkuku i znacznych terytoriów Niniwy oraz Diyali, a także przyjęciu uchodźców, ocenia się na prawie 10 mln. Choć około 2 mln to uchodźcy, jednak część z nich pochodzi z terenów do których Kurdystan rości pretensje. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, iż wśród tej „nowej populacji” jest znacznie więcej mniejszości narodowych i religijnych: chrześcijan, jazydów, szyickich Szabaków, Turkmenów (zarówno szyitów jak i sunnitów), a także Arabów (sunnitów). Gdyby dziś odbyły się wybory, władze Kurdystanu musiałyby podjąć decyzję, czy dopuścić do nich również tę „nową populację”. Decyzja na tak oznaczałaby faktyczną aneksję i protesty Bagdadu, decyzja na nie byłaby oznaką słabości rządu kurdyjskiego i byłaby bardzo negatywnie odebrana przez Kurdów w Kirkuku. Jednak decyzja pozytywna byłaby groźna dla KDP, gdyż Kirkuk i anektowane tereny w Dijali a także część jazydów, popiera PUK i PKK. Barzaniego popierają natomiast chrześcijanie z Niniwy.

Masud Barzani zagroził rozpisaniem wyborów, jeśli parlament nie dojdzie do konsensusu ogólnopartyjnego w sprawie przedłużenia jego kadencji, jednak w takich okolicznościach to raczej blef, gdyż trudno sobie obecnie wyobrazić ich organizację. W ostatnim tygodniu o porozumienie apelowali również dowódcy polowi Peszmergi oraz różne organizacje, m.in. matki poległych na wojnie z IS. Kilka dni temu Barzani dokonał również małej demonstracji siły organizując nagle w Erbilu paradę wojskową. Z drugiej strony PUK, Gorran i dwie mniejsze kurdyjskie partie islamskie, mające łącznie 58 miejsc w 111-osobowym parlamencie zażądały od KDP i Barzaniego projektu zmian prawnych ograniczających kompetencje prezydenta. W PUK wielu chciałoby też federalizacji Kurdystanu irackiego (tj. ograniczenia uprawnień rządu w Erbilu do wojska, polityki zagranicznej i finansów oraz powołania rządów regionalnych w Sulejmani, Dohok i Halabdży). KDP, z 38 głosami ale wsparta przez większość przedstawicieli mniejszości w parlamencie (15 głosów) odrzuciła te propozycje, a dwa dni przed upływem kadencji, najwyższy organ sądowniczy KRA oznajmił, że przedłuża Barzaniemu kadencję o dwa lata z utrzymaniem dotychczasowych kompetencji. W nocy z 18 na 19 sierpnia doszło do burzliwych obrad wszystkich partii, po których wydano lakoniczny komunikat, iż doszło do postępu w rozmowach. W międzyczasie na opozycję zaczęli naciskać przedstawiciele USA i Wielkiej Brytanii, by ta zgodziła się na przedłużenie kadencji. Jednak 19 sierpnia przewodniczący parlamentu, będący z opozycyjnego Gorranu, postanowił zwołać parlament, w celu przeforsowania zmian niekorzystnych dla Barzaniego. KDP doprowadziła do braku quorum, co przyczyniło się do dalszej eskalacji napięcia.

Wciąż możliwe jest to, że w ostatniej chwili dojdzie do porozumienia. Zmiana prezydenta w takiej sytuacji nie wchodzi w ogóle w grę, jednak Gorran wciąż twierdzi, iż po 20 sierpnia do czasu wyboru nowego prezydenta lub przedłużenia kadencji przez parlament to nie dotychczasowy prezydent będzie tymczasowym przywódcą, lecz pochodzący z Gorranu przewodniczący parlamentu. To jednak ponad wszelką wątpliwość doprowadziłoby do dwuwładzy, tragicznej w skutkach dla Kurdystanu irackiego.

Witold Repetowicz

Komentarze (1)

  1. Łukasz

    Dziękuję za analizę. Fakty dotyczące podziałów wśród Kurdów są często pomijane.