Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Kolumbia, Kuba, Meksyk czy Iran. Kto następny na celowniku USA?

Donald Trump, mówiąc o dalszej walce z kartelami narkotykowymi, obok Wenezueli i niedawno schwytanego prezydenta Maduro wymienił także Kolumbię z Gustavo Petro oraz Meksyk, z którym również będzie musiał „coś zrobić”. Czy to zapowiedź kolejnych działań?

Donald Trump Wenezuela Rubio
Donald Trump śledzi przebieg operacji wojskowej w Wenezueli
Autor. White House

„Wenezuela jest bardzo chora. Kolumbia też jest bardzo chora i jest rządzona przez człowieka, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym. Ale powiem wam, że nie będzie tego robił zbyt długo” - powiedział Trump. Dopytywany, czy ma na myśli operację wojskową w Kolumbii, odparł, że „to brzmi dobrze”.

Reklama

Prezydent USA dodał, że należy również rozwiązać problem karteli w Meksyku, które od lat przemycają narkotyki przez południową granicę USA - „Meksyk musi wziąć się w garść, bo one przepływają przez Meksyk, a my będziemy musieli coś zrobić. Chcielibyśmy, żeby Meksyk to zrobił. Oni są do tego zdolni. Ale niestety kartele są w Meksyku bardzo silne” - mówił Trump. Dodał, że przy okazji każdej rozmowy z prezydent Meksyku Claudią Sheinbaum oferował jej wysłanie wojsk USA do walki z kartelami, lecz ona nie jest skłonna tego zrobić.

Ponadto Donald Trump powtórzył, że Delcy Rodriguez, pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli, współpracuje z USA (choć sama Rodriguez wcześniej zaprzeczała takim słowom) oraz zagroził, że w przeciwnym wypadku spotka ją los gorszy niż Maduro. Pytany o termin wyborów w Wenezueli i demokratyzację kraju, Trump zaznaczył, że najpierw konieczna jest jego „odbudowa”.

„Kraj jest w ruinie. Był fatalnie zarządzany. Ropa naftowa płynie po prostu na bardzo niskim poziomie (…) Powinni mieć większy dochód, więcej ropy” - powiedział prezydent USA. Pytany o to, czego oczekuje od nowych władz w Caracas, odparł, że „totalnego” dostępu do ropy naftowej i innych zasobów, co pozwoli USA odbudować ten kraj.

Po sobotnim ataku i schwytaniu Nicolasa Maduro Kolumbia zdecydowała się na rozmieszczenie około 30 tys. żołnierzy przy granicy z Wenezuelą. Jak poinformował w rozmowie z telewizją CNN minister obrony Kolumbii, Pedro Arnulfo Sanchez, do niedzielnego popołudnia kolumbijska armia zwiększyła liczebność posterunków w miejscach dużej aktywności paramilitarnych grup powiązanych z przemytem narkotyków, takich jak ELN i Tren de Aragua. Dodał, że głównym powodem wzmocnienia sił na granicy jest zmiana sytuacji politycznej w Wenezueli w następstwie zbrojnej interwencji USA.

Niezależny dziennik wenezuelski „El Nacional”, odnotowując wzmocnienie posterunków wojskowych po stronie sąsiada, przekazał, że od sobotniego ataku wojsk USA granica Wenezueli z Kolumbią „pozostaje spokojna”. „Jedyną widoczną różnicą jest przybycie na granicę licznych dziennikarzy zagranicznych, poszukujących informacji i opinii Wenezuelczyków na temat ujęcia Maduro, a także możliwej zmiany sytuacji w kraju” - odnotował „El Nacional”.

Reklama

Kto następny? Kuba? Iran?

W niedzielnej rozmowie z telewizją NBC sekretarz stanu USA Marco Rubio został zapytany, czy kubański reżim będzie kolejnym „celem” USA. Nie zaprzeczył, a po dopytaniu potwierdził tego typu domysły – Myślę, że są w dużych tarapatach (…) Nie będę pani mówił, jakie będą nasze kroki w przyszłości i jaka jest nasza polityka w tej chwili. Ale nie sądzę, by to było wielką tajemnicą, że nie jesteśmy wielkimi fanami kubańskiego reżimu – powiedział Rubio.

Głos w sprawie Kuby zabierał też Donald Trump – „Myślę, że Kuba będzie tematem, o którym będziemy rozmawiać, bo Kuba jest obecnie krajem upadającym, bardzo upadającym, a my chcemy pomóc tym ludziom. To bardzo podobne (do Wenezueli) w tym sensie, że chcemy pomóc ludziom na Kubie, ale chcemy również pomóc ludziom, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Kuby i żyją w tym kraju” - zapowiadał.

Wczoraj można było też zaobserwować ruchy amerykańskich samolotów do Europy, które łudząco przypominały działania USA przed uderzeniem na Iran w czerwcu 2025 roku. Nie jest zatem wykluczone, że obok narracji i działań zbliżonych do odświeżonej doktryny Monroe w Ameryce Środkowej i Południowej celem będzie też skupienie uwagi na reżimie w Teheranie. Donald Trump nie ukrywał, że jeśli protesty w Iranie przybiorą na sile, a siły rządowe zaatakują protestujących, to Stany Zjednoczone mogą poczuć się zobowiązane do reakcji.

Reklama
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama