Reklama
  • WIADOMOŚCI

Maduro pojmany, USA przejmują kontrolę nad Caracas

Prezydent USA Donald Trump przekazał na konferencji prasowej, że podczas dzisiejszej operacji nie zginął żaden żołnierz. Zapowiedział zaangażowanie się w zarządzanie Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej transformacji.

Autor. The White House

Podczas konferencji prezydent USA poinformował, że dzisiejsza operacja była jednym z najbardziej zdumiewających, skutecznych i imponujących pokazów amerykańskiej potęgi i kompetencji militarnych w historii Ameryki. Zaznaczył, że atak na Caracas był operacją, jakiej nie widziano od czasu II wojny Światowej. Na czas jego realizacji siły amerykańskie odcięły stolicę od światła (prądu).

Maduro wraz z żoną płynie do Nowego Jorku

Zaangażowane w nie siły wykazały się wielkim profesjonalizmem, co przełożyło się na zerowe straty w sprzęcie oraz ludziach. Do przeprowadzenia ataków m.in. na Caracas zaangażowanych zostało około 150 statków powietrznych (śmigłowców, samolotów itd.), które startowały z 20 baz. Samo przejęcie Maduro po wejściu na teren jego posesji miało zająć 47 sekund.

Trump ogłosił, że pojmany Nicolas Maduro oraz jego żona niedługo staną przed obliczem amerykańskiej sprawiedliwości i staną przed sądem na amerykańskiej ziemi. Obecnie znajdują się na pokładzie okrętu desantowego USS Iwo Jima, który zmierza do Nowego Jorku. Zapowiedział on, że Stany Zjednoczone będą rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej, porządnej i rozsądnej transformacji. Dodał, że pragnie wolności dla Wenezuelczyków i nie chce, aby ktoś inny objął władzę, i powróciło wszystko do „starych” porządków.

Reklama

Powrót amerykańskich firm naftowych do Wenezueli

Prezydent USA chce, aby wszyscy przedstawiciele reżimu odpowiedzialnego za wrogie działania wobec narodu amerykańskiego stanęli przed sądem i skończyli w więzieniach. Powiedział, że amerykańska dominacja na zachodniej półkuli nie będzie więcej kwestionowana. Dzisiejsze wydarzenia mają pozwolić na powrót do Wenezueli amerykańskich firm naftowych. Oskarżył wenezuelski reżim o okradanie Ameryki, odnosząc się do nacjonalizacji sektora naftowego przez poprzednika Maduro, Hugo Chaveza.

Embargo na ropę z Wenezueli zostaje utrzymane, jednak Trump zapowiedział możliwość odzyskania utraconej infrastruktury, która będzie odbudowana i zmodernizowana. Wpłynie to na rynek ropy, która teraz będzie mogła być legalnie sprzedawana. Przełożyć się to ma na wzbogacenie Wenezuelczyków, którzy odzyskają wolność, swobodę oraz bezpieczeństwo. Ma przełożyć się to także na masowe powroty tych, którzy mieszkali w USA.

Przy okazji Trump ostrzegł innych członków reżimu Maduro oraz jego sojuszników, że mogą podzielić jego los. Odniósł się także do tego, jak działania reżimu Maduro wpływały na dostawy narkotyków do USA.

Make Venezuela great again

Wspomniał, że wiceprezydentka Wenezueli Delcy Rodríguez jest skłonna „zrobić to, co konieczne, by uczynić Wenezuelę znowu wielką”. Zaznaczył jednak, że krajem rządzić będą ludzie wybrani przez USA. „Ona właśnie została zaprzysiężona, ale jak wiecie, została wybrana przez Maduro. Marco (sekretarz stanu Rubio) pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką” - powiedział Trump. „Ona odbyła długą rozmowę z Marco i powiedziała: „zrobimy cokolwiek, zechcecie” - dodał.

Prezydent zaznaczył jednak, że Wenezuelą rządzić będzie „grupa” wybrana przez USA i wkrótce ogłosi nazwiska urzędników, którzy przejmą władzę. Zagroził przy tym, że siły USA pozostaną na miejscu i mogą przeprowadzić kolejny atak, jeśli będzie to konieczne, by obecni członkowie reżimu spełnili żądania USA. Trump stwierdził, że członkowie jego gabinetu będą współpracować z Wenezuelczykami, by „upewnić się, że Wenezuela jest w dobrym stanie”.

Bo jeśli po prostu odejdziemy, kto przejmie władzę? To znaczy, nie ma nikogo, kto mógłby ją przejąć.
Donald Trump

Kolumbia musi mieć się na baczności

Pojawił się podczas konferencji także wątek Kolumbii. Prezydent USA wspomniał, że tamtejszy prezydent Gustavo Petro musi uważać „na swój tyłek”. Trump oskarżył kolumbijskie władze o sprzyjanie przemytowi kokainy. „On ma fabryki kokainy. Ma fabryki, w których produkuje kokainę (…) On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych. Więc musi uważać na swój tyłek” - powiedział Trump, odpowiadając na krytykę ze strony Petra dotyczącą interwencji w Wenezueli.

Trump już wcześniej groził, że siły USA mogą uderzyć na zakłady produkujące narkotyki wewnątrz Kolumbii.

Reklama

Zobacz również

WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama