Górski Karabach: Bezzałogowce wygrywają wojnę? [ANALIZA]

1 października 2020, 08:08
Harop Azerbejdżam
Amunicją krążąca IAI Harop to najcięższe bezzałogowce tej klasy w arsenale Azerbejdżanu. Fot. IAI

W kolejnej rundzie walk o Górski Karabach Azerbejdżan wykorzystuje intensywnie swoją przewagę w postaci dużej liczby bezzałogowców rozpoznawczych i uderzeniowych, skutecznie zwalczając armeńskie systemy przeciwlotnicze oraz pojazdy opancerzone. W odpowiedzi siły armeńskie wykorzystują górzysty teren i przewagę pozycyjną, z sukcesem stosując przeciwpancerne i przeciwlotnicze pociski kierowane. Wykorzystują też, choć w znacznie mniejszej skali, bezzałogowce własnej produkcji. Konflikt ten jak w soczewce pokazuje jaką przewagę daję odpowiednie i skoordynowane użycie systemów bezzałogowych na poziomie taktycznym.

Z perspektywy medialnego obserwatora obecny wybuch konfliktu o Górski Karabach może wyglądać jak „wojna dronów i rakiet”. Obie strony rozpowszechniają nagrania w których niszczą pojazdy opancerzone, systemy przeciwlotnicze lub śmigłowce i bezzałogowce przeciwnika z wykorzystaniem środków precyzyjnego rażenia. Większość z tych nagrań pochodzi z systemów optoelektronicznych krążących nad polem walki bezzałogowców. Jest to oczywiście obraz zniekształcony, zarówno przez propagandowy przekaz obu stron jak też kwestie techniczne.

Faktem jest, że bezzałogowce są obecnie bardzo intensywnie wykorzystywane przez obie strony, ale główny ciężar walk położono na wymianę ognia tradycyjnej artylerii lufowej i rakietowej. Dla strony azerskiej jest to o tyle trudne, że stanowiska sił Armenii i Republiki Acach są zwykle umiejscowione wyżej na grzbietach górskich i dobrze umocnione. Dzięki temu mają przewagę donośności i dobre pole ostrzału oraz obserwacji, ale jednocześni są mniej mobilne.

Obie strony wykorzystują też, jak się wydaje lotnictwo, choć w znacznie mniejszym stopniu niż maszyny bezzałogowe ze względu na silne nasycenie środkami obrony przeciwlotniczej i trudny teren. Nie bez znaczenia jest również to, że obie strony dysponują lotnictwem przestarzałym, przede wszystkim samolotami Su-25 i śmigłowcami Mi-24. Po stronie armeńskiej również nowymi śmigłowcami Mi-35M oraz kilkoma Su-30SM dostarczonymi w ostatnich latach przez Rosję. 

Jednak specyfika tego konfliktu, prowadzonego w trudnym, górskim terenie, niesprzyjającym użyciu wojsk pancernych czy lotnictwa, nie wpływa na interesującą lekcję dotyczącą użycia bezzałogowców, która w odróżnieniu od ogólnych doświadczeń powinna być uważnie analizowana również w kontekście zastosowania bezzałogowców przez polskie siły zbrojne. 

Armeńska fala dronów z Turcji i Izraela

Sytuacja jest złożona i w dużym stopniu wynika z różnicy w potencjałach militarnych i ekonomicznych, o czym szerzej można przeczytać w tekście „Armenia i Azerbejdżan. Równowaga sił w górskim konflikcie artylerii i bezzałogowców [ANALIZA]”. Krótko ujmując sprawę, PKB Azerbejdżanu jest trzykrotnie wyższe niż Armenii a budżet ministerstwa obrony jest ponad czterokrotnie większy. Chociaż liczebność sił zbrojnych (szczególnie wliczając po stronie armeńskiej wojska Republiki Acach) jest bardzo zbliżona, to Azerbejdżan ma dostęp do znacznie nowocześniejszych typów uzbrojenia, które stanowią relatywnie mały lecz istotny procent wyposażenia. Są to m. in. izraelskie i tureckie systemy artyleryjskie oraz szeroka gama bezzałogowców, również dostarczanych przez te państwa.

Pod względem nasycenia sił zbrojnych bezzałogowcami Polska może Azerbejdżanowi jedynie pozazdrościć. Flota składała się przed wybuchem konfliktu z 15 maszyn klasy MALE Elbit Hermes 900 i 15 taktycznych Elbit Hermes 450 (jest to płatowiec na bazie którego powstała maszyna Watchkeeper oferowana Polsce w programie Gryf), 5 maszyn IAI Heron oraz ponad 50 nieco lżejszych bsl IAI Searcher 2, Orbiter-2 czy Thunder-B. Część maszyn Hermes 450 i Searcher 2 jak wynika z informacji obu stron została utracona w walkach. Obok nich, szeroko w informacjach pojawiają się taktyczne bezzałogowce Bayraktar TB2 produkcji tureckiej. Maszyny sprawdzone operacyjnie w Syrii i Libii miały być dostarczone do Azerbejdżanu latem b.r., po czerwcowej zapowiedzi władz w Baku, że pozyskają uzbrojone bezzałogowce taktyczne od sojuszniczej Ankary.

Bayraktar TB2 jest też na wyposażeniu sił zbrojnych Turcji i Ukrainy. Maszyna ma maksymalną masę startową 650 kg, rozpiętość skrzydeł 12 metrów i zasięg działania 150 km od stanowiska kierowania. Co istotne maszyna Bayraktar TB2 może nie tylko wykrywać i oznaczać cele dla artylerii, ale sam również przenosi pod skrzydłami uzbrojenie o łącznej masie ponad 75 kg. Dotąd zintegrowano z nim m.in.  kierowane pociski przeciwpancerne UMTAS o masie 37,5 kg oraz ważącą 22,5 kg amunicję precyzyjną MAM-L 22,5 kg produkcji tureckiego koncernu Roketsan. Oba rodzaje uzbrojenia są przenoszone na czterech podskrzydłowych pylonach. 

Jest to jedyny w arsenale azerskim bezzałogowiec zdolny do przenoszenia uzbrojenia, ale jego rola jest prawdopodobnie przeceniana, gdyż kraj ten posiada znaczne zapasy małych bezzałogowców typu „kamikaze”, dostarczanych przez izraelskie firmy. Najsłynniejszy, gdyż po raz pierwszy użyty właśnie przez Azerów w 2016 roku podczas walk o Karabach jest IAI Harop, będący rozwinięciem systemu przeciwradiolokacyjnego IAI Harpy. Napędzana silnikiem tłokowym maszyna w układzie delta o dość futurystycznym wyglądzie może pozostawać w powietrzu do 6 godzin i pełnić zarówno rolę rozpoznawczą, dzięki dzienno-nocnej głowicy optoelektronicznej, jak też niszczyć szczególnie wartościowe cele głowicą o masie 23 kg. Jest to system skuteczny, ale bardzo kosztowny, dlatego Azerbejdżan ma w arsenale również inne maszyny tej klasy.

Są to m. in. produkowane przez Elbit maszyny Sky Strike, mogące pozostawać w powietrzu przez 2 godziny i razić wykryte cele głowicą o masie 5 kg. Maszyny są znacznie tańsze od IAI Harop, a przy tym napędzane silnikiem elektrycznym co utrudnia nie tylko ich usłyszenie, ale też wykrycie i namierzenie przez systemy naprowadzania czy wykrywania oparte na podczerwieni.

Jednak najbardziej popularny typ bsl uderzeniowych w azerskim arsenale to Orbiter 1K Kingfish, który jest jeszcze mniejszy, gdyż przy masie startowej 11 kg przenosi głowicę o masie 2,5 kg. Maszyna może pozostawać w powietrzu około 3,5 godziny. Oprócz płatowców dostarczanych przez firmę Aeronautics Defense armia Azerska posiada również maszyny montowane na licencji przez zakłady AZAD Sistemler w Baku pod oznaczeniem Zərbə-K. Na bazie tych doświadczeń powstał też krajowy odpowiednik, opracowany w 2018 roku przez Narodową Akademię Nauki Azerbejdżanu i przekazany siłom zbrojnym w nieokreślonej liczbie bezzałogowiec Jarasa (nietoperz) o masie startowej 12 kg i ładunku użytecznym do 5 kg, który obejmuje zarówno głowicę jak też systemy optoelektroniczne. Trwają też prace nad kolejnymi typami bezzałogowców różnych klas.

Taktyka obezwładniania i eliminacji

Jak pokazują szeroko kolportowane przez azerskie ministerstwo obrony nagrania, bardzo skutecznie stosowana jest taktyka użycia maszyn bezzałogowych wspólnie z artylerią oraz pociskami kierowanymi wystrzeliwanymi z bezzałogowców i bsl uderzeniowymi. Skutecznie zwalczane są z ich użyciem nie tylko czołgi, pojazdy opancerzone czy pozycje artylerii, ale również w pełni sprawne i działające systemy obrony przeciwlotniczej. Większość z nich to zestawy rakietowe 9K33 Osa o wysokiej autonomii, dzięki wyposażeniu w głowicę optoelektroniczną i radar uważane za skuteczne w zwalczaniu bezzałogowców. Działały one jednak bez dodatkowego wsparcia, szczególnie lufowych systemów zdolnych zwalczać zagrożenia w fazie terminalnej. W podobnej sytuacji były wyrzutnie 9K35 Strieła-10, które jednak dysponując jedynie pasywnymi sensorami i pociskami naprowadzanymi na podczerwień o bardzo krótkim zasięgu mają poważny problem ze zwalczaniem małych bsl z napędem elektrycznym.

Azerska taktyka okazała się w tej sytuacji bardzo prosta i skuteczna. Wykryte spoza zasięgu skutecznego ognia systemy przeciwlotnicze były niszczone przez nadlatujące na małej wysokości bezzałogowce uderzeniowe takie jak Orbiter 1K czy Sky Strike. Następnie pozbawione ochrony przeciwlotniczej pojazdy opancerzone, czołgi, stanowiska armeńskiej artylerii i umocnione pozycje piechoty były niszczone przez kolejne krążące w rejonie bezzałogowce lub z wykorzystaniem artylerii naprowadzanej i korygowanej z użyciem bezzałogowców.

Z nagrań widać, że w większości przypadków atak przeprowadzany jest z całkowicie innego kierunku niż maszyna namierzająca cel. W przypadku ataków na silnie opancerzone cele atak przeprowadzany jest w stronnym nurkowaniu i celowany w przedział napędowy lub w okolicę włazów i pierścienia wieży, co zwiększa szansę zniszczenia. W przypadku pojazdów nieopancerzonych i innych celów zwykle jest on realizowany pod kątem ostrym do osi wzdłużnej aby zwiększyć zarówno szasnę bezpośredniego trafienia, również w poruszający się cel, jak też powiększyć obszar działania detonacji dla zwiększenia uszkodzeń. Jasno wskazuje to na wysokie umiejętności i doświadczenie operatorów oraz ich dobra znajomość terenu w którym działają, co pozwala na podejście do celu w optymalny sposób. Jest to w równym stopniu zasługą samego personelu jak też bardzo szczegółowego rozpoznania i precyzyjnej identyfikacji celów. 

Armenia – mniejsze środki, tradycyjny arsenał

W porównaniu z Azerbejdżanem Armenia zdaje się medialnie przegrwać ten konflikt, szczególnie jeśli chodzi o widowiskowe użycie bezzałogowców. Nie dysponuje jednak nawet zbliżonymi możliwościami. W swoim arsenale ma niewielką liczbę maszyn, na dodatek produkowanych w kraju i stosowanych raczej do rozpoznania. Są to m. in. zaprezentowane na defiladzie w 2011 roku maszyny Krunk-25 o zasięgu do 140 km, mogące pozostawiać w powietrzu ponad 200 minut i podobnej klasy bsl o enigmatycznej nazwie X-55. Są to proste maszyny napędzane silnikiem tłokowym i nie przenoszące uzbrojenia. Jedyny znany typ bojowego bsl w arsenale Erywania to lekka, wystrzeliwana z wyrzutni amunicja krążąca o nazwie Hresz. Brak jest szczegółowych informacji na jej temat, jednak przez analogię należy się spodziewać osiągów zbliżonych do izraelskiego Hero-30 czy polskiego Warmate TL a więc zasięg kilkudziesięciu km i czas lotu około 30 minut.

Armenia swoich bezzałogowców używa mniej agresywnie, stosując je do naprowadzania własnej artylerii oraz wykrywania i śledzenia jednostek przeciwnika które zwalczane są z wykorzystaniem pocisków kierowanych. Wykorzystanie bsl uderzeniowych jest sporadyczne i nastawione na niszczenie szczególnie ważnych celów, takich jak systemy przeciwlotnicze i stanowiska dowodzenia. 

Wnioski: Wysokie nasycenie, dobre rozpoznanie, skuteczne maskowanie

Specyficzne warunki w jakich odbywa się konflikt w Górskim Karabachu nie dają się w prosty sposób przełożyć na sytuację Polski i polskich sił zbrojnych. Niosą jednak ze sobą ważny komunikat, który nie powinien być ignorowany przez ośrodki decyzyjne zarówno w samej armii jak i w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Po pierwsze, nasycenie bezzałogowymi systemami latającymi jest kluczowe dla skutecznego rozpoznania i zwalczania przeciwnika. Nie chodzi tu o spektakularne bsl klasy MALE, takie jak MQ-9 Reaper czy Hermes 900, ale maszyny rozpoznawcze i uderzeniowe klasy mini stosowane na szczeblu taktycznym. Są one trudne do wykrycia i eliminacji przez obronę przeciwlotniczą przeciwnika, a przy tym tak tanie w eksploatacji i łatwe do zastąpienia, że ich utrata nie stanowi poważnego problemu. Pozwalają natomiast na wykrycie, rozpoznanie, identyfikacje i oznaczenie celów dla artylerii, pocisków kierowanej dalekiego zasięgu czy amunicji krążącej.

De facto w polskich siłach zbrojnych sa już odpowiedniej klasy systemy, takie jak bsl Flyeye i amunicja krążąca Warmate, ale pierwsze powinny trafić nie tylko na wyposażenie artylerii (gdzie zresztą występują w bardzo małej liczbie), ale też jednostek zmechanizowanych i rozpoznawczych, a drugie obok Wojsk Obrony Terytorialnej także do Wojsk Lądowych. Pododdziały uzbrojone w amunicje krążącą i bezzałogowce rozpoznawcze powinny pojawić się na tym samym poziomie organizacyjnym co pododdziały przeciwpancerne i pełnić rolę odwodu wysokiej mobilności, skutecznie zwalczającego kluczowe cele na głębokości do 30-40 km. Szczególnie istotne może być ich zastosowanie w zwalczaniu systemów obrony powietrznej, rozpoznania, artylerii i dowodzenia przeciwnika, co umożliwia skuteczne użycie innych środków bojowych i zmniejsza ich zagrożenie zniszczeniem. Jest to o tyle istotne, że zarówno Warmate jak i Flyeye mogą funkcjonować w ramach systemu Topaz, zapewniającego wymianę danych w czasie rzeczywistym. Można by je umieścić na poziomie kompanii wsparcia (razem z moździerzami Rak), lub w dywizjonach artylerii, bo wszystkie te jednostki mają już system Topaz i mogą współdziałać w jego ramach.

Amunicja krążąca Warmate, która znajduje się już na uzbrojeniu WOT. Fot. J. Sabak/Defence24.pl
Amunicja krążąca Warmate, która znajduje się już na uzbrojeniu WOT. Fot. J. Sabak/Defence24.pl

Z drugiej strony istotne jest zabezpieczenie własnych sił przed bezzałogowymi systemami przeciwnika. Wymaga to zarówno aktywnych jak i pasywnych działań. Po stronie pasywnej, widać iż przed bsl, amunicja krążącą oraz amunicją artyleryjską naprowadzaną przez bezzałogowce nie chronią umocnione pozycje ani pozostawanie w ruchu, bez zastosowania środków osłonowych i maskowania. Na pozycjach jednostki powinny być chronione kamuflażem multispektralnym, który utrudni lub opóźni ich wykrycie zarówno z ziemi jak i z powietrza. Pojazdy powinny również posiadać multispektralne systemy osłonowe aby utrudnić precyzyjne trafienie, szczególnie w marszu.

Kolejna kwestia, to zastosowanie systemów obrony przeciwlotniczej krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu, zdolnych do wykrywanie i eliminacji celów o tak niskiej sygnaturze jak bezzałogowce mini i mikro. Musza one być w stanie ochronić jednostki własne, w tym systemy wykrywania i zwalczania celów powietrznych, zarówno na pozycji jak i w marszu. De facto zbiega się to ze zdolnościami C-RAM i kieruje nas w stronę przyszłego zastąpienia systemów lufowych, optymalnych do zwalczania tego typu celów w fazie terminalnej, bronią wysokoenergetyczną lub tanimi, małymi pociskami rakietowymi. Jasno widać też potrzebę zabezpieczenia systemów przeciwlotniczych średniego i krótkiego zasięgu wysokomobilnymi środkami bardzo krótkiego zasięgu, aby utrudnić przeciwnikowi eliminację warstwowej obrony w celu jej penetracji.

W tym kontekście konflikt rozgrywający się w Górskim Karabachu, pomiędzy siłami o podobnych możliwościach operacyjnych i zbliżonym poziomie technicznym, powinien być bardzo uważnie obserwowany i analizowany. Nie jest on w pełni miarodajny, ale wnioski płynące z niego w zakresie użycia systemów bezzałogowych są bardziej adekwatne dla planowania i optymalizacji w ramach zagrożeń Polski, niż konflikty asymetryczne w Syrii, Libii czy Afryce.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 370
Reklama
StZg
niedziela, 4 października 2020, 17:04

Drony wygrywają głównie w internecie. Gdyby na każdym pocisku artylerujskim była kamera przesyłająca obraz na youtube to obraz walk byłby całkiem inny.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 20:21

Dziś Armenia ogłosiła że wycofuje swoje wojska. Czyżby na tzw. z góry upatrzone pozycje?

yaro
niedziela, 4 października 2020, 10:46

Rządowy Ormiański samolot wylądował wczoraj w Moskwie, chodzi o zakup uzbrojenia ..... Prawdopodobnie chodzi o systemy WRE ...

Bogdan
niedziela, 4 października 2020, 15:21

chodzi o zakup uzbrojenia?? a mają pieniądzy na to?

123 abc
niedziela, 4 października 2020, 02:38

Tutaj powinno być zastosowanie bardzo dokładnych blaszanych atrap sprzętu - koszt 1000-3000 dolarów z robocizną. Ilość atrap 10 krotnie większa niż prawdziwego sprzętu. Koszt rakiet wroga będzie dużo większy. Atrapy muszą być na wymiennym podwoziu "malucha" lub buggy tak aby podczas "przewozu" na miejsce docelowe imitowało prawdziwy t - 72 lub Osę. Po umieszczeniu atrapy , wyjazd spod atrapy po godzinie ( tak aby szpiegowskie drony nie widziały tego wyjazdu). - w nocy przy zastosowaniu bardzo mocnych latarni podczerwonych dookólnych ( 360 stopni do kwadratu) aby ewentualnie oślepić drony z noktowizorami.

123 abc
niedziela, 4 października 2020, 23:13

Ps Rakiety nakierowywane na żródło fal odbitych od celu można oszukać. W jaki sposób ? po pierwsze trzeba wiedzieć jakim laserem te drony podswietlają cel ( dokładna sygnatura fal) . Po drugie zrobić przy kazdym stanowisku bojowym ( osa , t -72 itd ) mocny reflektor działający 24/7 - czasza nadawcza na fale użyte do nakierowania rakiet, w odległości powiedzmy 20 metrów od celu , ale o większej sile aby przysłoniło właściwe odbicie z drona. Dla niepoznaki te reflektory umiescic przy kazdej atrapie.

Kepten0
niedziela, 4 października 2020, 18:23

To ciekawy pomysł. Imitacje na pewno uszczuplą portfel przeciwnika.

ciekawy
sobota, 3 października 2020, 14:49

W Polsce jest zespół , który opracowuje kompletnie bezużyteczne mikro drony. Mogliby zająć się czymś co warte jest wydania publicznych pieniędzy czyli opracowaniem dronów "łowców". Bezzałogowców, które wykrywałyby i niszczyły drony przeciwnika.

Bursztyn
sobota, 3 października 2020, 15:25

Zespół WZL OPRACOWAŁ ORLIKA Kompletny chaos na PROCY za 800 mln pln

yaro
sobota, 3 października 2020, 06:58

Są kolejne doniesienia o użyciu S300 przez Ormian, dziś w nocy zostały strącone dwie Izraelskie rakiety balistyczne atakujące cele w stolicy kraju wystrzelone z okolic Baku.

GB
niedziela, 4 października 2020, 19:42

Armenia nie przedstawiła poki co żadnych dowodów na zestrzelenie jakiekolwiek pocisku balistycznego (pokazane dziś szczątki to kadłuby zasobników przeznoszacych amunicję kasetową). Za to nie może odeprzeć ataków na stolicę Górnego Karabachu. Owszem są filmy pokazujące zestrzelenia samolotów, tylko jak się bliżej przyjrzeć (i takie są oceny analityków) to okazuje się, że są to starożytne dwuplatowe An-2, a nie tureckie, czy izraelskie drony. Tak więc ten S-300 coś kiepsko wypada (o ile to on strzelał, a nie system BUK). Celem lotów An-2 (bez pilotów) jest odkrycie stanowisk armenskich systemów plot co jak widać się udaje.

Maro
niedziela, 4 października 2020, 15:24

a jakiś dowód?

bc
sobota, 3 października 2020, 02:42

Ten konflikt to dobre studium taktyczne i operacyjne dla decydentów. Lotnictwo Wojsk Lądowych oprócz śmigłowców warto doposażyć w eskadry takich dronów wsparcia pola walki, najlepiej własnej produkcji lub początkowo z licencji na tureckie TB2. Powinno być także większe nasycenie(np. na poziomie plutonu dowodzenia kompanii) amunicją krążącą a jest już dwóch krajowych producentów WB i państwowy WITU. Co do obrony to makiety, maskowanie, ASOP, BMS, AMUR i kierowane laserowo tanie niewielkie rakiety plot 70mm, Loara 2 35/57mm, Piorun 2 dla Popradów i Os, odpowiednik tureckiego HISAR-A, własna NAREW.

SWAT
środa, 4 listopada 2020, 21:27

Śmigłowiec może być dobrym centrum dowodzenia dla bezzałogowców i ośrodkiem ich neutralizacji,zaletą tego rozwiązania jest niewielka odległość do rejonu działań oraz mozliwość wsparcia bronią pokładową. Może również przenosić ludzi obsługujących niewielkie pojazdy bezzałogowe które mogą monitorować obszar w głębi zaplecza.

Kazik :)
sobota, 3 października 2020, 09:33

I dodał bym do tego system samodzielnych grup batalionowych konfigurowanych dowolnie w brygady w zależności od potrzep. Natomiast na poziomie brygady obowiązkowo: rozpoznanie kompania, pluton WWE, opl średnia i artyleria w stylu 155 mm-Kryl/wojska operacyjne/ i 122mm-armatohaubice 2S1 Goździk/WOT/. I na koniec odpowiednie ilości amunicji programowalnej, termobarycznej i o zwiększonym zasięgu. Wniosek 500+ do likwidacji (w 2019 roku wydano na ten program ok. 40 mld zł).

asdf
sobota, 3 października 2020, 08:46

juz kupili po 5,5 mln zl za sztuke takie badziewie z PGZ https://www.defence24.pl/kontrakt-na-drony-orlik-za-800-mln-zl-pierwsze-dostawy-2021-roku

Bursztyn
sobota, 3 października 2020, 12:17

800 ml pln 8 zestawów przeplacili 500 mln pln Hahahaha

B
piątek, 2 października 2020, 22:33

Czyli Izrael wspiera sprzedażą dronów islamski Azerbejdżan i Turcję ... jednocześnie negując cały czas ludobójstwo 1.5 mln Ormian przez Turcję ... Polecam artykuł "Before the Holocaust, Ottoman Jews supported the Armenian genocide’s ‘architect’" Lecz próżno ich sieć zarzucona, na oczach wszelkiego ptactwa. Na własną krew raczej czyhają, czatują na swoje życie, bo taki jest los chciwych zysku: zabiera on własne ich życie. Lecz próżno ich sieć zarzucona, na oczach wszelkiego ptactwa. Na własną krew raczej czyhają, czatują na swoje życie, bo taki jest los chciwych zysku: zabiera on własne ich życie.

Willgraf
piątek, 2 października 2020, 21:02

27 września straty Azerbejdżanu -około 80 zniszczonych dronów, 8 śmigłowców, 1 samolot około 160 pojazdów i czołgów od 2-3 tys żołnierzy - zatem jaki sukces ? Agresor dostał odpór od małej dziś a kiedyś Wielkiej Armenii - która tak jak Polska straciła w ciągu setek lat ogromne terytorium

Lord Godar
sobota, 3 października 2020, 16:37

Te liczby to info strony armeńskiej czy z Azerbejdżanu ? Na ile prawdziwe ? Bo jak na razie to ci pierwsi już są chętni to rozmów o zawieszeniu broni ...

*Niezależny obserwator*
piątek, 2 października 2020, 20:01

Jestem ciekawy kiedy ktoś wpadnie żeby przed atakiem latających dronów chroniły też latające drony tylko z uzbrojeniem powietrze-powietrze.

Cukier Drożdze Destylacja
piątek, 2 października 2020, 23:39

Firma Cyberdyne z systemem Skynet już dawno to ma, tak jak inne twoje wynalazki które już zostały wymyślone dawno temu.

*Niezależny obserwator*
sobota, 3 października 2020, 20:36

To fajnie. Optymalne rozwiązanie konfliktów w przyszłości to walka maszyn z maszynami bez strat w ludziach.

Bursztyn
piątek, 2 października 2020, 16:54

Wygrywają ponieważ radary od SYSTEMU OSA świecą się z daleka

Willgraf
piątek, 2 października 2020, 21:05

Polskie OSY działająca pasywnych systemach..radar jest włączany max 2 obroty - oraz nie stają w wyznaczonych stanowiskach a jeżdżą na łowy - taktyka zmienia statystyki - Nasze OSY na ćwiczeniach mają 100% suckcesów na US AIR FORCE oraz US ARMY

GB
niedziela, 4 października 2020, 19:44

Na ćwiczeniach.... To wszystko tłumaczy.

Lord Godar
sobota, 3 października 2020, 16:38

Bo nasi wiedzą czym to grozi .

tyle
piątek, 2 października 2020, 13:41

Filmik na yt z 2 marca tego roku reklamujący drony kamikadze - "TSK'nın kamikaze kuşları". Jeden z komentarzy w języku rosyjskim z przed 6 miesięcy. Tymi dronami wyzwolimy Karabach.

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:38

Blitzkrieg już się załamał. Nawet jeśli z dronami był początkowy sukces, to ogólnie muzułmańscy żołnierze nie są najlepsi, delikatnie mówiąc. Zwłaszcza gdy wojnę napędzają petrodolary i bierze się najemników byle skąd. Na szczęście Armenia się obroniła. Faktycznie Erdogan nieźle kombinował z tymi dronami, ale swoje asy atutowe zmarnował i teraz inni nadgonią zaniedbania. Rosja w sumie zaniedbała kwestię dronów, poza najcięższymi (Ochotnik) i najlżejszymi Orłan to niewiele zrobiła. A potencjał ma ogromny.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 09:08

A miał być blitzkrieg??? Widziałeś plany wojskowe Azerbejdżanu? Bo mnie to wygląda na metodyczne przełamywanie kolejnych armeńskich pozycji. I w sumie doszło do przełamania w dwóch miejscach, na południu i północny, co jak na kilka dni walk w bardzo trudnym terenie górskim jest sukcesem.

wert
wtorek, 6 października 2020, 18:16

gdyby tak było jak mówisz to koncentrowali by się na przełamywaniu linii obrony. Ataki na miasta dowodzą bezsilność na froncie. Przełamanie oznacza wjazd na "chatę" a co azerowie ogłosili? zdobyliśmy jakieś wioski

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 14:36

No ale jakie to daje perspektywy kontynuacji? A Armenia zapewne zmieni kurs na znacznie bardziej prorosyjski i dostanie większą ochronę. Może docelowo ktoś zaproponuje by podzielić Karabach np tak że 1/3 albo połowę oddać Azerbejdżanowi a resztę do Armenii już oficjalnie.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 14:51

Perspektywy kontynuacji są jasne, bo prezydent Azerbejdżanu jasno powiedział że wojna będzie trwać do wyzwolenia Górskiego Karabachu. Armenia od początku tego konfliktu błaga Rosję o pomoc (rozmowy telefoniczne prezydentów, wyjazdy delegacji do Moskwy), ale jak do tej pory bezskutecznie. Moskwa powiedziała że nie będzie wspierać Armenii i nie będzie jej dostarczać broni.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 16:12

Jest absolutnie pewne że w którymś momencie Rosja wesprze Armenię. Być może strata kilku wsi na długo przypomni Armenii że ze strony zachodu mogą dostać tweety z poparciem i wyrazami głębokiego zaniepokojenia.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 20:23

Rosja powiedziała że nie wesprze Armenii. I tyle w temacie. Co więcej pojawiają się infa że Ormianie zajmą rosyjska bazę w Armenii. A już były obrazki na których było widać Ormian z plakatami iż Rosja to okupanci.

Kot nr 398
wtorek, 6 października 2020, 09:22

I właśnie o to chodzi. Armenia nauczy się na długo że nie ma innego wyjścia niż sojusz z Rosją. Takie demonstracje to oczywiste narzędzie w rękach zarówno Azerów i Turków, jak i "zachodnich". Nietrudno znaleźć w internecie zdjęcie Paszyniana z Sorosem.

GB
wtorek, 6 października 2020, 11:42

Co pomoże sojusz z Rosją, która nawet nie graniczy z Armenią? Jeśli Armenia przegra wojnę a wszystko na to wskazuje, to przecież okaże się że obecny sojusz z Rosją nie ma żadnej wartości. Po co sojusz, który nie ma żadnej wartości?

Wawiak
środa, 7 października 2020, 14:25

Rosji nie zależy na rozwiązaniu tego konfliktu, tylko na tym, by się tlił - broń sprzedaje obu stronom i może wpływać na eskalację/deeskalacje konfliktu... Dziel i rządź w praktyce - a takie, a nie inne rozmieszczenie ludności zdaje się, że zapoczątkował jeszcze carat...

piątek, 2 października 2020, 14:38

Jakoś nie słychać o sukcesach w "wyzwalaniu" nic nie wiadomo o kilometrach kwadratowych zajętych przez azerów. Za to po filmikach z niszczenia ormianskiego sprzętu, teraz wysyp filmików ze strącanymi azerskimi dronami, samolotami i śmigłowcem.

Sidematic
piątek, 2 października 2020, 12:07

CELE POZORNE! Zarówno lądowe jak i udające drony. Rosjanie nazywają to maskirowka i mają to świetnie opanowane. My też powinniśmy. To bardzo tani sposób na wyczerpanie sił npla i zaangażowanie jego środków nie tam gdzie trzeba. Żadna armia świata nie dysponuje WYSTARCZAJĄCĄ ilością środków. Zawsze gdzieś ich zabraknie.

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:38

No nie wiem, Armia Czerwona z kłopotami ale jednak dała radę.

asdf
niedziela, 4 października 2020, 09:20

ale jakim kosztem? obecnie nie beda mieli wsparcia w postaci dostaw z USA

Kot nr 398
niedziela, 4 października 2020, 13:59

Dostawy z USA przyspieszyły koniec wojny, ale nie były istotne dla jej rozstrzygnięcia. Dla Niemiec wojna była przegrana w grudniu 1941 roku, a do tego czasu zbyt wiele tych dostaw nie było.

GB
niedziela, 4 października 2020, 19:47

Nieprawda. Dostawy miały kluczowe znaczenie dla mobilności jednostek pancernych i zmotoryzowanych ACz. Bez tych samochodów ciężarowych każda ofensywa ACz skończyłaby się po paru dniach. Taki Bagration trwalby kilka dni, a nie ponad miesiąc, co dałoby czas Niemcom na konsolidację obrony.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 09:42

Trwałoby dłużej ale by dało radę. Wiele ofensyw nie korzystało z samochodów, ze względu na złe warunki i brak dróg (np 1944 Korsuń). Kluczowa była kolej i konie. Bagration był nie do zatrzymania po przełamaniu, ze względu na brak linii obrony i rezerw.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 10:50

Rezerwy niemieckie pokazały się nad Wisłą. Gdyby nie samochody to sowieci nie doszliby do Wisły bo po paru dniach czołgi zostałyby bez paliwa i amunicji. O pociągach trudno mówić, gdyż Niemcy niszczyli tory, tory były przystosowane zresztą do europejskiego rozstawu osi, bo takie pociągi i wagony mieli Niemcy. Sowieckie pociągi miały i obecnie rosyjskie też inny (szerszy rozstaw) osi. Transport konny zaś dla jednostek zmotoryzwanych jest niewydolny, gdyż jedna ciężarówka wtedy brała 2-3 tony zaopatrzenia, a kolumna mogła jechać 20-30km na godzine, a wóz konny +- 0,5 tony zaopatrzenia i poruszał się z prędkością 5 km na godzinę. Artyleria (szczególnie tych większych kalibrów 122, 152 mm) wymagała ciągników i samochodów, a nie koni.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 12:29

No tak, ale przecież mieli też swoje (choć i tak amerykańskie, ale to inna historia) "połutorki" i GAZy, a tory bardzo szybko naprawiano. Niemcy i tak by padły, nawet gdyby "Bagration" się odbył w dwóch-trzech etapach. Bez "lend-lease" byłoby trudniej z T-34/85, gdyż jedyne urządzenia do wyprodukowania szerszego gniazda w kadłubie były w Charkowie i nie zdołano ich ewakuować, a nowe dostali z USA. I jeszcze więcej takich niuansów, ale nie zmienia to ogólnego obrazu sytuacji. ZSRR ogólnie produkował na ogromną skalę względnie nowoczesne uzbrojenie, i Niemcy nie mogli temu zagrozić. To była wojna przemysłowa.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 13:11

Dla sowietów zajęty teren oznaczał przede wszystkim nowych poborowych, których wcielano masowo do piechoty. Polskie ludowe armie to raz że wymóg polityczny (Stalin mógł powiedzieć że Polacy razem z ZSRR walczą), a dwa to kilkanaście nowych dywizji piechoty, mięsa armatniego, które rzucano wszędzie. Dlatego każde zatrzymanie, czy dłuższe panowanie Niemiec na danym terenie to zmniejszenie liczby nowych poborowych ACz. Niemcy pod koniec wojny widzieli że o ile czołgów ACz nie brakuje to w wyniku olbrzymich strat ACz brakuje dobrej piechoty. ZSRR produkował przede wszystkim sprzęt bojowy, ale to logistyka, którą otrzymał z Zachodu umożliwiała mu ofensywę. Lotnictwo ZSRR dostawało benzynę z Zachodu, owszem ZSRR produkował swoją tyle tylko że osiągi sowieckich samolotów na benzynie sowieckiej spadały o ponad 10%. Amerykanie wysyłali też żywność, dzięki czemu żołnierz sowiecki mógł wojować zamiast zajmować się szukaniem żywności i zwykłym rabunkiem. Niemcy musieli walczyć na kilka frontach, przy czym przed Normandią olbrzymim obciążeniem dla nich były bombardowania alianckie. Gdyby te wszystkie niemieckie myśliwce były na Froncie Wschodnim to Luftwaffe panowałaby w powietrzu. Gdyby te wszystkie dobre działa plot 88 mm były na Froncie Wschodnim to obrona ppanc niemieckich wojsk lądowych zmasakrowałaby te wszystkie T-34 i co tam jeszcze sowieci by wysłali. Niemcy mieli porównywalną produkcję przemysłową z ZSRR ale musieli ją dzielić na kilka frontów (masowo produkowane okręty podwodne też wymagały stali, paliwa itp.). Można tak mnożyć.

wert
wtorek, 6 października 2020, 13:50

pod Siniawinem walczyła 28 Hamburska Dywizja Piechoty Lekkiej- wspomnienia jej żołnierza: "ze szturmujących rosjan utworzyliśmy dwumetrowy wał trupów a oni wciąż leźli, kolejne fale nawet BEZ BRONI, szczytowego 27 stycznia atakowali 14 razy". Wspomnienia Otto Skorzennego: "w pewnym momencie nasza bateria przestaje strzelać, dostałem rozkaz sprawdzić dlaczego. Na stanowisku kierowania ogniem zastaję kompletnie pijanego Hauptmana i stos butelek. Przejąłem jego obowiązki, lecz po kilku atakach rosjan zrozumiałem Hauptmana i sam musiałem się napić- widok tysięcy zabijanych rosjan i kolejnych idących na śmierć był nie do wytrzymania". Oficjalną doktryną rosjan było napieranie masą ciał, aż któryś w końcu dopadnie "niemca".

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 14:19

Już ostatni wpis bo szerokość kolumny spadnie za chwilę do jednej literki :) Niemcy dalece nie mieli porównywalnej produkcji do ZSRR. Luftwaffe ponosiła duże straty na froncie wschodnim zanim na dobre zaczęły się bombardowania z zachodu, które zresztą niewiele dawały ku zdziwieniu generałów i polityków (dopóki nie wzięto się za rafinerie i ogólnie paliwa). Piechota w warunkach II WŚ nie musiała być dobra, musiała być nie beznadziejna i w dużej ilości. Nie bez powodu już w 1941 Todt powiedział Hitlerowi: "Wojna jest przegrana". We wspomnieniach marszałkowie niemieccy (Manstein, Guderian) mało piszą o lend-leasie, a dużo o rodzimej radzieckiej produkcji. Pewnie że bez lend-lease by było trudniej ale bardzo bardzo wątpliwe by wojna się skończyła inaczej.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 20:31

Niemcy mieli bardzo podobna produkcję broni a przykladowo stali wyprodukowali więcej od ZSRR. Tyle że musieli produkować broń czasami zupełnie nie potrzebna do walki ZSRR, np setki OP, tysiące dział OPL zamiast ppanc. Luftwaffe podnosiła straty ale panowała w powietrzu. Gdyby nie musiała trzymać jednostki myśliwskie na zachodzie i Niemczech, oraz także bombowce na południu to miałaby wystarczające siły do walki z lotnictwem rosyjskim. Co do piechoty to możemy mieć różne zdanie co do jej jakosci, ale zgadzamy się że ona po prostu musiała być. A sowieci wcielali ludzi jak tylko zdobyli teren. To że było to mięso nie miało znaczenia. Bo nie tylko lend-lease zdecydowało o przegranej Niemiec, ale i to że Niemcy walczyły z kilkoma silnymi przeciwnikami.

MAZU
piątek, 2 października 2020, 09:06

Kolejny praktyczny dowód, jak najtańszym kosztem zabezpieczyć Polskę przed rosyjskim atakiem. 20-30 tysięcy dronów klasy Warmate 1-2 to wydatek rzędu miliarda dolarów. Koszt jednego czołgu klasy Leopard 2A7 to min. 7 mln usd za "golasa" bez amunicji i serwisu. Do tego koszt wyszkolenia dwóch załóg na jeden czołg i ogromne ryzyko, że w godzinie W większość tych załóg (oraz pilotów F16, F35, obsługi Patriotów oraz załóg OP) zostanie zlikwidowana przez siły specjalne wroga. KAŻDY żołnierz WP oraz OT MUSI być przeszkolony w obsłudze dronów klasy Warmate 1-2. Każdy, nawet ten co na co dzień siedzi za biurkiem w MON, musi być operatorem dronów bojowych. Wtedy eliminujemy ryzyko eliminacji operatorów najcenniejszego (de facto najskuteczniejszego) uzbrojenia w WP. Reasumując: Mądrze zainwestowane 2 miliardy dolarów (w drony i szkolenie operatorów) TO GWARANCJA NASZEGO NARODOWEGO BEZPIECZEŃSTWA. Oczywiście należy je wydać na polskie drony. M

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:41

Teraz Rosja mocniej wejdzie w drony. Może powinno się mocniej sięgnąć po hobbystów? Drony to moja wielka pasja, zarówno wielowirnikowce jak i całkiem spore samoloty (4 kg wagi i 2-3 metry rozpiętości). Takich jest całkiem dużo. Można przyjechać na znane wszystkim łączki i werbować :) Tyle że wszystko popsuto tą antyrosyjską histerią...

GB
niedziela, 4 października 2020, 19:54

Żeby mieć dobre drony to trzeba mieć: 1. odpowiednie silniki, a tych Rosji brakuje (małe silniki dużej mocy na co potrzeba odpowiednich technologii). Zachód zawsze produkował duże ilości awionetek, stąd dobrze rozwinięty przemysł małych silników, w Rosji awionetki nie były popularne. 2. Dobrej, przy czym zminiatirozowanej awioniki i łączności. Rosja nie ma takiej i nawet do swoich kluczowych i flagowych samolotów pasażerskich MC-21 i SSJ importuje ja z Zachodu. Ale właśnie to się kończy i dostaw wiecej nie będzie. Obecnie Rosja zacofana jest względem czołowych producentów dronow o jakieś 20 -30 lat i w zasadzie drony które posiada są licencyjne.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 12:34

Jednocześnie jednak Rosja jest w stanie wyprodukować silniki rakietowe i jedne z najlepszych na świecie silników odrzutowych do samolotów myśliwskich. Silniki do dronów są bez porównania prostsze. Produkcja silników do awionetek to temat mało skomplikowany. Większość z nich (Lycoming i inne amerykańskie) to konstrukcje niewiele zmieniane od lat 60-tych. Rotax - wysilony, nowoczesny, ale nic tam aż takiego nie ma, zwykły silnik tłokowy. A adaptacje silników samochodowych - można choć są problemy. Co do łączności, Rosja ma znakomite technologie łączności wojskowej i kosmicznej. Do pasażerskich importuje ze względu na certyfikację i serwis, to są de facto standardy. "dostaw więcej nie będzie" - o tak, rynek na zachodzie się załamał, tak jak ze wszystkim, dostawy są i będą. Co najwyżej via Białoruś czy inny Kirgistan, ale pewnie niekoniecznie.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 13:27

Ale silników rakietowych nie wsadzisz do drona. Rosyjskie silniki odrzutowe odstają od zachodnich przede wszystkim w zużyciu paliwa i resursach. Podobnie płatowce. Do tej pory Rosja z powodu braku małych silników nie ma własnych dronów. To wszystko co jest jest produkowane na licencji. I nie, nie ma znakomitej łączności. Widać to dokładnie w Syrii, gdzie nie była wstanie skoordynować w czasie rzeczywistym lotu swojego Ił-20. Co do łączności satelitarnej to może nie wiesz o tym ale rosyjskie ministerstwo obrony dzierżawi łącza na zachodnich satelitach tak ich własne są beznadziejne lub ich po prostu nie ma. Do pasażerskich importuje bo nie ma swoich własnych. Na rynek samolotów cywilnych nie patrzy się z perspektywy roku tylko dekad. Producenci zachodni jasno powiedzieli Rosji że więcej dostaw NIE BĘDZIE. Nawet Putin się obraził i publicznie powiedział że to cytuję "chamstwo". Nikt nie będzie sprzedawał Kirgistanowi czy Białorusi części do samolotów pasażerskich skoro wiadomo że tam nie ma firm produkujących samolotów pasażerskich, a tym bardziej do konkretnych typów tj. SSJ, czy MC-21. Decyzja firma zachodnich o rezygnacji ze współpracy z lotniczym przemysłem rosyjskim faktycznie zamknie program MC-21 i SSJ, bo zamienników Rosja nie ma, a ich zaprojektowanie, certyfikacja i wprowadzenie do produkcji będzie trwać latami bez żadnych gwarancji że się uda. Rosja sobie chce zbudować Ił-112 (wojskowy samolot transportowy, następca An-26) na swoich komponentach. I rzeczywiście ma nawet prototyp, który nie spełnia wymagań wojska bo jego masa własna przekracza o kilka ton założenia projektowe, co oznacza że nie zabierze on tyle ładunku ile wymaga wojsko. Samolot ten też ma za słabe silniki do obecnej masy. Najzabawniejsze jest to że prototyp skrytykował nawet jego główny projektant (sic!!!!!)...

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 14:33

:) A mają w ogóle cokolwiek niezłego, oprócz wódki? Chyba nic. Na opóźnieniach z samolotami pasażerskimi Rosja oszczędziła miliardy, bo przez najbliższych kilka lat samoloty nie będą mieć żadnej wartości, są ich tysiące do wzięcia za darmo. Rosja nie ma własnych dronów (niektórych typów) z powodu błędnych ocen doktrynalnych i afer w inspektoratach uzbrojenia, ale to szybko zmienią. Turcja czy Izrael same z siebie by nie mogła wyprodukować nic klasy Su-35, więc dlaczego Rosja by miała nie dać rady z względnie prostymi dronami? Niektóre z dronów Bayraktar są napędzane silnikiem Rotax 912, masowo stosowanym w ultraligthach i bez trudu dostępnym w Rosji. Którego zresztą użyli w dronie Korsarz, tyle że nie wszedł on chyba do produkcji.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 15:11

Jasne... MC-21 miał być produkowany seryjnie już bodajże od 2018 roku. SSJ jest produkowany z ponad dekadę i cały czas są problemy z serwisem, przez co sprzedaż eksportowa się załamała. Sankcje amerykański spowodowały że Rosja nie może sprzedać tych samolotów do Iranu, a swoich zamienników do tej pory nie opracowała. Kontrakt do Iranu miał być na 40 samolotów. Te kilka lat i tak nic nie znaczy bo tak jak pisałem samoloty pasażerskie projektuje się na dekady. Programy B737, B747, B777, A320, A330 mają po kilkadziesiąt lat więc nikt nie zwraca uwagi na bieżące kłopoty, zwłaszcza z nową i teoretycznie perspektywiczną konstrukcją. Rosja nie ma własnych dronów bo nie ma technologii żeby je wyprodukować. O przydatności dronów na wojnie to Rosja przekonała się ponad 10 lat temu w wojnie z Gruzją (2008). I dlatego kupiła licencje w Izraelu. To że ma wielki, ciężki samolot wielozadaniowy nie znaczy że może mieć małego drona, zwłaszcza jak się leży w silnikach, awionice i tanim, małym uzbrojeniu kierowanym. Do tej pory Rosja nie ma takich bomb jak GBU-39 SDB. Nie rozumiesz że Rotax nie jest firmą rosyjską? Rosja ma zastosować silnik w sprzęcie wojskowym, na który może zostać nałażone sankcje? Korsar w przeciwieństwie do Bayraktar nie jest uzbrojony. W Rosji nie ma w tej chwili uzbrojonych dronów w służbie. To co Izrael, USA mają od około 20 (jeśli nie więcej) dla Rosji jest niedostępne.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 16:15

Samoloty pasażerskie to nieco inna historia. Rosja ma ewidentne problemy nie tyle z produkcją co z serwisem. Ale mało firm zachodnich padło na tym bardzo trudnym rynku? Douglas, McDonnell zostały wchłonięte i teraz jest jeden Boeing który też powinien właśnie upaść tylko nie ma kto go wchłonąć. Ale rynek samolotów pasażerskich własnie umarł. Rotax nie jest firmą rosyjską ale tego typu silnik by z łatwością mogli produkować, nawet kupić licencję bo on jest stosowany masowo w lekkim lotnictwie. Teraz pewnie sporo się zmieni i to raczej szybko.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 20:35

Z serwisem to ma wielkie problemy w przypadku SSJ. Ja nic nie poradzę na to że Rosjanie przez 10 lat od rozpoczęcia produkcji seryjnej tego samolotu nie potrafią zorganizować serwisu. Jeśli silnik takiego typu jak Rotax jest łatwo zaprojektować i później produkować to widocznie nie w Rosji. Bo Rosja chce mieć drony przynajmniej od 2008 roku. I jakoś tak im słabo idzie.

poniedziałek, 5 października 2020, 15:35

Pominołes tylko jeden fakt, znafco. SSJ nie konkuruje na rynku z B737,747,777, czy A320.330. Ba suchoj wspólprawcował z Boeingiem przy tym samolocie. Aha, sprawa eksportu do Iranu-na razie to wirus sprawe zatrzymał, bo SSJ lata już z rosyjskim silnikiem.

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 20:42

A gdzie wyczytałes "znafco" iż napisałem iż SSJ konkuruje z tymi wszystkimi B i A??? Co? Dyskutujesz sam ze sobą. Owszem Suchoj współpracował z Boeingiem ale to nie Boeing odpowiada za serwis tego samolotu tylko Suchoj. Po drugie nikt nie zmuszał Rosji do współpracy z Boeingiem czy Francuzami. Mogli sobie opracować 100% własnych rosyjskich komponentów i silnik, a nie korzystać z komponentów Zachodu. Ale jak widać Rosja była tak zacofana że kilkadziesiąt % komponentów stanowią części zachodnie. Aha sprawa eksportu do Iranu to nie wirus tylko sankcje amerykańskie, a co więcej one nie mają nic wspólnego z silnikiem bo silnik jest francusko-rosyjski, a nie amerykańsko-rosyjski "znafco". Jeszcze coś?

Mekenyk
piątek, 2 października 2020, 21:52

Mieć tak duża ilość dronów to też jest ryzyko samo w sobie po pierwsze gdzie je pomieścić trzeba by było wybudować magazyny żeby je przechowywać a jak wiadomo takie obiekty są bardzo dużo i bardzo łatwo je wykryć i zniszczyć wspomniałeś o siłach specjalnych to teraz wyobraz sobie że owe siły wroga przejmują nasze magazyny z tymi dronami a potem wykorzystują je przeciwko nam jak widać są plusy i minusy posiadania dużej ilości sprzętu co nie oznacza że się nie zgadzam z posiadania tych dronów tylko zredukował bym ich liczbę do 3 max 5 tys łatwiej będzie je "ukryć" i nie trzeba będzie mieć aż tak dużych magazynów lub dużej ilości mniejszych magazynów ( jak kto woli inni lubią duże magazyny drudzy małe)

xpan
niedziela, 4 października 2020, 09:26

W Szwajcarii każdy ma karabin w domu, To w Polsce każdy będzie miał drona bojowego.

SAS
piątek, 2 października 2020, 12:26

"KAŻDY żołnierz WP oraz OT MUSI być przeszkolony w obsłudze dronów". Przeceniasz waść pan zdolności rodzimych pułkowników i generałów ulokowanych po biurach.

Autor
piątek, 2 października 2020, 08:55

Dobrze ale jakie wnioski? Dalej drogi Kruk... Piechota w WP ma bardzo mało Spajkow...warmate kupiony? W małej ilości. Artyleria bez FlyEye.. panowie są już nowe drony dostępne a zamówień brak. Moskit Pirat zamówień brak. Fajnie. W 2016 był gotowy bsl Łoś mogący przenosić uzbrojenie zamówień brak. Za to patrioty f-35 homar zamówione..czyli przydadzą się lekkiej piechocie do walki bezpośredniej jak Ormianom Iskandery I Su-30... Gratulacje szykujemy się do wojny z przed 30 lat...brawo. Widać biała księga Komorowskiego dalej aktualna z 2013 roku: Żaden konflikt w Europie nie wybuchnie. Milionowa armia bez broni wsparcia. Ukraina kupuje drony rozwija jak może ppk.. artylerie...mają doświadczenie.

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:42

Ukraina nie ma szans nic zdziałać militarnie. Konflikt na Donbasie jest już rozstrzygnięty. Nie udał się blitzkrieg, teraz za późno.

Matołusz
piątek, 2 października 2020, 08:53

starcia wygrywają drony, a my dalej malujemy T-72 :(

Gnom
piątek, 2 października 2020, 20:56

Medialnie jak najbardziej. A w rzeczywistości?

GB
niedziela, 4 października 2020, 19:57

Doszło do przełamania w dwóch miejscach i zajęcia terenu. Drony doprowadziły do izolacji pola walki i były bardzo dobrymi systemami rozpoznawczym i dzięki której artyleria przemielila obronę Armenii. Kluczowe były drony gdyż bez nich artyleria byłaby ślepa.

Gnom
poniedziałek, 5 października 2020, 08:09

Jak z OPL - pierwsza faza a dalej?

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 10:52

Dalej zobaczymy. Nie wiem jak są i czy w ogóle są rozbudowane pozycje armeńskie.

Gnom
wtorek, 6 października 2020, 08:06

I tu pełna zgoda.

Rangun bot
piątek, 2 października 2020, 08:46

Na tych wronach-dronach nie znam się zupełnie ale analogicznie do historii lotnictwa pytam. Czy wiadomo komukolwiek, czy opracowuje się małe drony myśliwce - polujące na drony-bombowce? Takie np z bronią gładkolufową śrutową.

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:44

To nie ma żadnego sensu. Z dronami raczej się walczy zakłócając, a jeśli strzelać to raczej jakąś formą mikro-głowic defragmentacyjnych. Przeciętny dron jest bardzo odporny na pojedyncze trafienia śrutem, nie ma przecież wielkich zbiorników paliwa.

GB
niedziela, 4 października 2020, 20:35

Nieprawda. W USA drony są uzbrajane w AIM-9 i co więcej przeprowadzono już próbne i udane zestrzelenia cwiczebne.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 12:35

Wszystko zależy jakie drony, to słowo bardzo pojemne. Może być 10 metrów rozpiętości a może być i metr.

Gnom
wtorek, 6 października 2020, 08:10

Dokładnie. Najpierw trzeba wykryć istnienie zagrożenia. A na najprostsza amunicje krążącą wystrzeliwana np z moździerzy może być tak, że nie będziesz miał czasu poderwać swych dronów lub nie przybędą na czas. Po to powinny być środki bezpośredniej osłony, chociażby odpowiednio wyposażone 12,7 na wieży czołgu.

GB
wtorek, 6 października 2020, 11:47

Nikt nie będzie strzelał do amunicji krążącej z dronów AIM-9 bo to nieopłacalne. Do amunicji krążącej to mogą strzelać działka (ale skuteczne a nie takie jak rosyjskiego Pancyra) lub w przyszłości lasery. Wojska powinny zabezpieczać też systemy wre, ale skuteczne a nie takie jak rosyjskie (zniszczony nowoczesny wg standardów rosyjskich, rosyjski system wre w Armenii). Drony z pociskami powietrze-powietrze będą służyły do ochrony własnych dużych samolotów tankowców, transportowców AWACS itp.

Dalej patrzący
piątek, 2 października 2020, 08:40

Nawet Ukraina - która początkowo bazowała na WB Warmate, teraz rozwija własne drony i amunicję krążącą, nie mówiąc o współpracy z Turcją i kupionych dronach bojowych Bayraktar TB2 z efektorami precyzyjnymi. A nasze szanowne grono generalicji, decydentów i ekspertów ręce założone na brzuszkach i pełne samozadowolenie. Przy czy boję się odbicia w druga stronę, jak stanie się jasne, że król jest nagi i Pana Jarek rzuci hasło "drony" - to owi decydenci, generałowie i eksperci na "hurra" rzucą się [w obronie ciepłych stołeczków] w te pędy do zamawiania dronów i efektorów i systemów C2 [szerzej C5ISR], aby tylko szybciej się wykazać, bez patrzenia na koszty, serwis, zaplecze produkcyjne, cykl życia produktu, interes państwa, perspektywy rozwoju czy komercjalizacji [a nasz eksport specjalny "leży"] - nie mówiąc o parametrach techniczno-taktycznych i ich zgodności z wymaganiami [z najwyższej półki] pola walki saturacyjnego Polskiego Teatru Wojny.

yaro
piątek, 2 października 2020, 07:51

Avsor (Armenia) Wicepremier Armenii Tigran Avinyan powiedział: w ciągu 4 dni ciężkich walk w Górskim Karabachu zginęło 1280 wojskowych armii Azerbejdżanu, około 2,7 tys. osób zostało rannych. Ponadto, Baku stracił 90 bezzałogowych statków powietrznych, 181 czołgów i bojowych wozów piechoty, 12 helikopterów i trzy systemy ciężkich miotaczy ognia TOS-1A "Solntsepiok”, dwa systemy rakiet wielokrotnego startu MLRS „Tornado” i 4 samoloty bojowe.

Lord Godar
sobota, 3 października 2020, 16:41

Po czym jego ludzie zasygnalizowali , że są gotowi zawiesić działania bojowe i chcą rozmów ... Te liczby to dane na potrzeby "wewnętrzne" i tyle .

weif
sobota, 3 października 2020, 22:20

skąd taka informacja?

men
piątek, 2 października 2020, 07:33

Analiza wszelkich konfliktów to elementarz działań wszelakich MON-,ow, ale chyba nie u nas, bowiem wnioski albo nie są ujawniane albo nie wdrażane. Kuriozum polega na tym że na szczeblu taktycznym mamy wszelkie komponenty : rozpoznanie, łączność, dowodzenie, środki rażenia aby taki system-systemów rozpoznawczo-uderzeniowy stworzyć, nie tylko z WB choć ich systemy są najbardziej dojrzałe, ale np WITI też nad tym pracuje (DragonFly, StingFly), połączone w system rażenia z Rakami, Langustami czy Reginą, z nasyceniem pl/komp zmech/zmot ppk + niedoceniana broń minowa (Kroton, miny narzutowe wystrzeliwane Hesydami z 122/152 /155mm/120mm systemami artylerii........... to wszystko MAMY trzeba tylko spiąć w całość..... dlaczego tak się nie dzieje? myślę że nie dzieje się to przypadkowo. To samo dotyczy analizy struktur na szych pododdziałów, gdzie dochodzi wg mnie do paranoi gdzie bat zmot osiąga stan ok 100 WB (Rosomak), przy braku BMS/ systemów rozpoznawczych jest to nieruchawa struktura, gdzie analiza pododdziałów np USA, (batalion - 2xkcz/2xkz - akurat to dla Brygad ciężkich), dalej bardzo słabe kompanie, drużyny - 5 żoł praktycznie do osłony WB, itp/itd, ciekawe że opisywane np na portalu AD Arma próby eksperymentów w tym względzie (eksperymentalne bataliony- końcówka lat 90 w 10BKPanc, 11BZ), po ich zakończeniu z sukcesem były bardzo szybko "uwalane" przez decydentów - jak najbardziej w mundurach............ przypadek?..... nie sądzę

Antonówa
piątek, 2 października 2020, 14:35

Żeby spiąć te systemy w całość trzeba doinwestować PMN. A z tego co wiem to Antek zabrał pieniądze z tego obszaru i drugi po amerykańskim system w NATO obumiera. A była taka szansa mieć system klasy C6.

yaro
piątek, 2 października 2020, 07:30

Nad Erewaniem stolicą Armenii , jak nad Damaszkiem w Syrii przez ostatnie lata, rozrywają się rakiety przeciwlotnicze trwa odpieranie Azerskiego nalotu dronów. OPL Armenii po raz pierwszy użyła rakiet przeciwlotniczych dalekiego zasięgu systemu S-300 PMU. Premier tego kraju poinformował o zestrzeleniu trzech dronów uderzeniowych. To kolejna odsłona wojny o Nagorny Karabach, Azerowie uderzyli wprost na stolice Armenii. Ormianie odwołali dziś posła z Izraela w proteście na zaopatrywanie Azerbejdżanu w uderzeniowe drony stosowane do nalotów na Armenię.

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:47

Rosja też sprzedawała sprzęt Azerbejdżanowi i co, nie odwołują ambasadora z Moskwy? Musi chodzić o coś więcej...

Davien
piątek, 2 października 2020, 16:39

Armenia panie Yaro ma system S-300PM a nie PMU i do zwalczanai dronów nadaje się on znacznei gorzej od Pancyrów:))

antyDavien
piątek, 2 października 2020, 17:55

Ma PMU-2

piątek, 2 października 2020, 14:41

Myślę ze sprzedaż sprzętu nie spowodowałaby takiego kroku, raczej zdobyli dowody na to że sprzęt obsługują izraelscy "instruktorzy".

Rych
piątek, 2 października 2020, 05:14

Ormianie bez wsparcia przegrają z osmańsmimy hordami a Turcy dokonają do końca ludobójstwa Ormian jakie rozpoczęli na tym szlachetnym narodzie no. 20 w.

Kot nr 398
piątek, 2 października 2020, 23:47

Teraz Rosja jest mocna, w przeciwieństwie do 1915.

GB
niedziela, 4 października 2020, 20:37

Jest mocna tylko dzięki broni atomowej. Choć tak naprawdę nikt nie wie w jakim stanie jest jej broń atomowa. Broń konwencjonalna mimo ostatnich inwestycji odstaje i będzie z roku na rok odstawać od zachodniej.

Kot nr 398
poniedziałek, 5 października 2020, 12:36

Zwłaszcza od czołgów brytyjskich, których ma nie być. Armie krajów zachodnich swoją liczebnością się zbliżają do krajów takich jak Armenia czy Azerbejdżan...

GB
poniedziałek, 5 października 2020, 13:30

Nie jesteś na bieżąco. WB zachowa czołgi. A jak widać po wojnie w Górskim Karabachu liczebność ma coraz mniejsze znaczenie, a coraz ważniejsza jest przewaga technologiczna.

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 21:45

Turcja z BT2 TO TERAZ Expert operacji bojowych Pokazuje to że niewielkim kosztem DRONA wywalcza PAŚĆ TAKTYCZNY CUDA

Kepten0
niedziela, 4 października 2020, 18:41

Turcy igrają z ogniem. Ich zaczepki mogą się skończyć następnym podziałem. Kurdowie już nie pomogą.

piątek, 2 października 2020, 09:43

PAS TAKTYCZNY

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 2 października 2020, 00:47

Jakoś w Syrii im nie wyszło jak się pokazały myśliwce.

Adrian
sobota, 3 października 2020, 15:16

wręcz przeciwnie udało im się!

Bursztyn
piątek, 2 października 2020, 15:14

Bo gdybyś tam był to byś widział wraki 120 wozów bojowych asada w tym pancyr Po czym ruski wstrzymal OFENSYWĘ Straty Turków to ok 100 sztuk BT2

Bogdan
niedziela, 4 października 2020, 15:28

ale Turcy nawet tyle dronów jeszcze nie produkowali ... 100 straconych sztuk pizszesz ..?!

piątek, 2 października 2020, 23:12

Jeśli faktycznie stracili te 100 sztuk, to biorąc pod uwage pierwsze zaskoczenie to to BT2 faktycznie klęske poniosły.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 2 października 2020, 21:33

120 wozów bojowych to jest nic, i tylko dlatego tyle bo mieli czas zanim ruskie się zreflektowali pomóc Assadowi, w prawdziwej wojnie najpierw wywalcza się przewagę w powietrzu i niszczy zaplecze a wozy bojowe wchodzą w kontakt z przeciwnikiem dużo później. W tym przypadku było całkowicie odwrotne bo tam jest poligon a nie wojna poważna która miała by nieobliczalne skutki.

LOL
czwartek, 1 października 2020, 21:41

To już jest kuriozalne. Ruscy tak się chwalą ogromną ilością czołgów, a tu się okazuje że do ich neutralizacji nie trzeba F-35, A-10 czy AH-64 (z zaawansowanymi ppk), wystarczają tanie tureckie drony i izraelska amunicja krążąca. A przecież amerykańskie drony tej klasy są znacznie lepsze, mają stealth i znacznie nowocześniejszą elektronikę. Wprowadzenie T-14 w miejsce T-72 też nic nie da bo tak samo będą likwidowane z powietrza.

piątek, 2 października 2020, 11:29

Jest tylko mały problem, taka akcja jest możliwa tylko raz, dlatego po Syrii i Libii azerowie szybciutko zaatakowali, bo wszyscy łacznie z rosja już od paru miesiecy intensywnie pracuja i za chwilkę takie drony nie polatają( jakoś ataki całymi rojami dronów nie przyniosły zadnego efektu w atakowaniu rosyjskich baz chronionych solidną warstwowa OPL.). Tak uczy historia. Po dzisiejszym odwołaniu ambasadora Armeńskiego z Izraela widać że nawet sprzęt kupiony od Izraela jest obsługiwany przez "instruktorów, tak jak i Turecki bo azerom tak się śpieszyło ze nie mieli czasu wyszkolic swoich operatorów. No i A-10 to w Iraku za wielkich sukcesów w walce z czołgami nie miały, A-10 to po wojnie zaliczono zniszczenie 900 pojazdów w tym większości ciężarówek i transporterów, czołgów to pare udało im sie zniszczyć . Niereklamowanym, cichym i skutecznym koniem roboczym od niszczenia czołgów w wojnie irackiej to były przede wszystkim kończące wtedy powolio służbę F-111.

Hanys
piątek, 2 października 2020, 02:24

Gdyby Armenia używała w miejsce tych T-72 abramsów, które by stały okopane w górach i czekały na rozwalanie - to też by był taki sam efekt. A te amerykańskie drony niby lepsze, zderzają się ze sobą w powietrzu w Syrii ;)

Andrettoni
czwartek, 1 października 2020, 21:26

Jakiego uzbrojenia z Polski używają? Co można im sprzedać? Obserwacja obserwacją, ale dawno powinniśmy mieć tam handlarzy, a jak ich nie ma to teraz powinna migać czerwona lampka. Nie chodzi tylko o zyski, ale i wpływy polityczne.

Jabadabadu
piątek, 2 października 2020, 13:20

Co im możemy sprzedać? Kropidła dalekiego zasięgu, komże pancerne, stuły bojowe, itd, itp. Uzbrojenie kupią od Rosji, Turcji i Izraela. Dlaczego? Bo ci je mają.

Marek1
czwartek, 1 października 2020, 21:20

Jestem dziwnie spokojny, że dyletanci z Klonowej wcale nie są zaniepokojeni prawie absolutnym brakiem w WP bezpilotowych środków uderzeniowo-rozpoznawczych klasy taktycznej nie mówiąc już o klasie MALE. Również mikroskopijna wręcz ilość amunicji krążącej Warmate o głowicach o wadze niecałego 1 kg nie powoduje żadnych działań MON. NIE podejmuje się też od lat prawie żadnych działań w celu masowego pozyskania pojazdowych pokryć multispektralnych oraz systemów zwalczania zagrożenia ze strony BSL. MON jak zwykle nadal utrwala skansen technologiczny w WP wg. otrzymywanych instrukcji ...

GRD
czwartek, 1 października 2020, 22:43

Toż mamy strzelać do dronów. Ewentualnie łapać je i nakrywać kocem.

Polak Mały
czwartek, 1 października 2020, 21:18

Zatrudnię się w sztabie... A czy nie da się po prostu przejąć takiego drona i wskazać mu inny (wrogi) cel??? Bardzo proste i bardzo efektywnie złośliwe...

Insider
piątek, 2 października 2020, 12:03

Da się. Klikasz prawym przyciskiem myszki z wybierasz z menu.

Z prawej flanki
czwartek, 1 października 2020, 21:14

Ehh... Ile ja bym dał żeby takiego Haropa zobaczyć w SZRP...

Wojmił
czwartek, 1 października 2020, 19:45

Lekcja dla Polski... nie 800 czołgów a 5000 warmate...

Dalej patrzący
czwartek, 1 października 2020, 20:55

Za 800 czołgów K2PL [z nakładami inwestycyjnymi, kosztami wdrożenia know-how, stokiem serwisowo-logistycznym i szkolno-treningowym] - to możemy kupić [przy standaryzacji i efekcie skali] ca 60 000 Warmate 1 i 20 000 Warmate 2. I żaden - powtarzam ŻADEN nieprzyjaciel nie byłby zdolny do zajęcia wojskami lądowymi terenu Polski. Oczywiście - jest kwestia przykrycia nieba [wielowarstwowa całokrajowa saturacyjna A2/AD Tarcza i Miecz Polski - absolutny priorytet nr 1 - którego brak w PMT jest maskowany przez słabe namiastki Wisła-Narew]] - oraz kwestia suwerennie dysponowanych głowic asymetrycznego odstraszania jądrowego [do pozyskania pod stołem - bo NATO Nuclear Sharing to taka zwodnicza obietnica na "nigdy-nigdy"- obietnica bez pokrycia - jak lizanie cukierka przez szybę].

KNP
piątek, 2 października 2020, 17:19

Jak wróg złamie szyfrowaną komunikacje z dronami irzuci je przeciwko nam lub tylko zakłóci łączność to też będzie Pan tak pewny siebie ?

War
piątek, 2 października 2020, 00:22

Zimowy tydzien z deszczami i te zabawki nawet przed 14.00 nie wystartują....

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 20:21

Eskadra Kosiarza już jest w Polsce Teraz tylko szkolenie personelu lotniczego

Dalej patrzący
czwartek, 1 października 2020, 22:09

Te Reapery na saturacyjnym [w środki plot] Polskim Teatrze Wojny nie utrzymają się nawet godziny w powietrzu. Reapery zostały zaprojektowane do konfliktów asymetrycznych niskiej intensywności. Zresztą - ile tych Reaperów jest? Na Polski Teatr Wojny - do przełamywania A2/AD z najwyższej półki - i do łamania dużych zgrupowań pancerno-zmechanizowanych - potrzeba nam powiedzmy ca 100 rojów dronów i amunicji krążącej. Wpiętych sieciocentrycznie - ale i zdolnych do autonomicznych zadań w oparciu o AI.

123
piątek, 2 października 2020, 08:42

Byzydy, Reaper jest zrobiony w wiekszosci z kompozytow radar go nie widzi, jego silnik nie zostawia sladu termicznego, a wewnetrznej emisji nie ma bo komunikacja idzie przez sat. Dodatkowo Reaper moze niszczyc PLOT nieprzyjaciela nie wchodzac w zasieg jego systemow obronnych. PL potrzebuje wlasne satelity wojskowe i drony MALE tak na przedwczoraj.

jerry
piątek, 2 października 2020, 14:21

A ruskie to niby satelity zostawią w spokoju? Coś ostatnio wystrzeliwali w kierunku sat USA

Takie pytanko
piątek, 2 października 2020, 13:38

Skoro te śliczne Reapery są takie niezniszczalne, to w Syrii musiały same pospadac, nie?

Rhotax
czwartek, 1 października 2020, 18:59

Świetny artykuł !!! Gratuluję zdolności analizowania i wiedzy . W przypadku konfliktu z FR zagłuszają wszystko jak leci tworząc obszary gdzie nie da się użyć małych BSL nisko lecących . A w innych obszarach walą z artylerii w każde żródło fal radiowych .

Sas
czwartek, 1 października 2020, 20:13

Skuteczność zagłuszania widać szczególnie na filmie jak dron rozwala najnowszy rosyjski system WRE. Zagłuszają chyba głównie siebie.

Łowca trolli
czwartek, 1 października 2020, 21:42

Zapamiętaj sobie, że rzeczywistość jest bardziej skomlikowana od propagandowych filmików. Ponadto proponuję dowiedzieć się czegokolwiek na temat systemów WRE, a dopiero później spróbować cokolwiek zamieścić na Defence24 i nie tylko...

123
piątek, 2 października 2020, 08:44

tak tak, filmow z wybuchajacych ruskich zlomow masa ale co tam, Ziemia plaska!!! :D. Jak chcesz namierzac czy zagluszac transmisje skierowana W GORE?! To wszystko idzie przez sat.

Jabadabadu
piątek, 2 października 2020, 15:15

Vsat to najłatwiejszy do zakłócenia lub przejęcia rodzaj transmisji, fakt znany od dawna - jak widać - nie dla wszystkich, szkoda.

piątek, 2 października 2020, 14:49

Znasz właściwości fal i jakim prawom podlegaja , jakim zjawiskom?

jerry
piątek, 2 października 2020, 14:30

likwidując satelity?

Sas
czwartek, 1 października 2020, 22:33

Oj zabolało, że wasze najlepsze w świecie i nie mające analogów systemy kolejny raz zostały zweryfikowane. A teraz pochwal się swoją wiedzą o WRE. Chętnie się czegoś dowiem.

Jan
czwartek, 1 października 2020, 18:20

Czytam komentarze i wnioskuje że wojenka powstała do jest wymyślona do testowania dronow do testowania OPL prze różnych producentów . Może polska armia ogarnie temat i trochę się dozbroii .

Jabadabadu
czwartek, 1 października 2020, 18:12

Izrael, Turcja i Rosja zrobią biznes. Próbuje się do tego podpiąć Francja - na razie nieskutecznie. Łomot dostaną Ormianie i Azerowie. Handlarze poprawią stan kont. Ot i cała wojna. Acha, powstaną nowe systemy walki a niektóre istniejące zostaną udoskonalone - włączając w to wre i unmanned.

w.
czwartek, 1 października 2020, 17:36

czy na drona nie wystarczy aktywny pancerz czołgowy? To co ma np. Armata gdzie laser wykrywa pociski a układ samoobrony wystrzeliwuje małe pociski niszczące głowice rakiet przeciw pancernych? Ale w polskich warunkach najważniejsze jest że te drony są MAŁE, jak to mizernie prezentuje się na defiladzie... Nie to co Leopard czy Rosomak...

123
piątek, 2 października 2020, 08:47

Nie wystarczy bo po pierwsze nie dziala w gornej polsferze, po drugie nawet gdyby dzialalo to jedna pigula z czegos do hellfire podobnego i tak zalatwi sprawe...

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 17:46

Erwa2 polski bubel wz78

Victor
piątek, 2 października 2020, 13:48

Masz braki wiedzy podstawowej. Polskie firmy mogą w każdej chwili zaoferować aż 3 różne systemy ASOP. Pierwszy to udoskonalony w Polsce wariant ukraińskiego Zasłona. Dwa pozostałe to nasze oryginalne systemy. Wszystkie 3 przeszły z pozytywnymi wynikami poligonowymi wszystkie próby ogniowe. My już mamy wybór.

QRF
czwartek, 1 października 2020, 23:15

Sam jesteś bubel. Wyniki testów pokazały że to dobry pancerz reaktywny.

Armenia
czwartek, 1 października 2020, 17:28

Możesz mieć 1000 drontów najlepsze no .. Azerów mieli izraelski i turecckylo.o.i co?? 3dni wojnie Azerów strącili 113 i małych i dużych drontów. Kasowaly 138 czołgów azerskich. Wazno nie ilość a jakość Armenia jest małym krajem no ma swoje drony małe duże..od podstaw bez .... A te izraelski albo tureckie trafiały na milszy wojs ormiańskich(produkt mulazie to polski firma Lubawa)

piątek, 2 października 2020, 09:10

Na YT widać coś innego, leją was dronami niemiłosiernie...

piątek, 2 października 2020, 14:51

No już widac także obraz z drugiej strony, całkiem inny.

sobota, 3 października 2020, 12:10

Nadal leją dronami...

sobota, 3 października 2020, 15:29

Dlatego azerowie w trybie pilnym zaczeli sciagac posiłki w rejon walk, narazając się na ogien zwykłej stareńkiej artrylerii. Jak widać spore straty musieli w ludziach ponieść skoro uzupełniają. Jednostki przygotowane wcześniej do ataku wykrwawiły się , taki z tego wniosek.

piątek, 2 października 2020, 09:09

Odseparujcie się od okupanta ruskiego, to będzie pomoc UE i NATO

piątek, 2 października 2020, 14:51

Podświetlone obiekty budowlane i pomalowane kredkami chodniki.

Minion
czwartek, 1 października 2020, 23:15

Z Bogiem Panowie. Powodzenia.

gegroza
czwartek, 1 października 2020, 21:22

Powodzenia - jesteśmy z Wami !

vic
czwartek, 1 października 2020, 20:35

Pozdrowienia. Trzymajcie się i walczcie o swoją ojczyznę.

Haha
czwartek, 1 października 2020, 17:14

Nasz kraby z zasięgiem do 40km zostaną zmiecione przez rakiety o zasięgu ok 100km. Nie będą miały nawet do czego strzelać. Rosjanie nie puszczą na huuurrraaa swoich wojsk.

piątek, 2 października 2020, 09:48

Od czerwca do grudnia 41' straty RChAR ,na skutek podawania się do niewoli i dezercji wynosiły ok.1.5 mln żołnierzy.tj. 5x tyle co stan 3 armii wg stanu n

Jack
czwartek, 1 października 2020, 18:54

Tak, tylko kosztować ich to będzie czas. My jesteśmy innym teatrem wojny. U nas będą zastosowanie zapełnie inne siły i środki. Podejrzewam, że nikt się nie będzie cackał. Zrobią ofensywę i zmiotą wszystko po drodze. Będą straty, zyskają czas i fakty dokonane.

cv
czwartek, 1 października 2020, 17:01

Dobrze pisze Autor, Narew wymaga wielowarstowej osłony OPL, lufy (np. KDA35 + airburst) to linia ostatniej szansy, C-RAM to tani efektor rakietowy (np. niskokosztowy odpowiednik Pioruna) a zasięg pośredni (Piorun 2) wymiata bliskie rozpoznanie i część amunicji kążącej i większych pocisków skrzydlatych, Narew wymiata lotnictwo i dalsze rozpoznanie. Na Defence Day wypowiedział się jeden z prelegentów MON który stwierdził (cytując na bazie sensu wypowiedzi) że Narew ważniejsza a SONA na potem bo to dodatkowy nośnik i wogóle. Kilka dni później wybucha konflikt na Kaukazie który bezlitośnie obnaża słabość tych słów. SONA jest ważniejsza lub równie ważna gdyż z dobrym efektorem przejmie zadania OPL natomiast Narew nie przeżyje bez C-RAM. Ważniejsza jest integracja SHORAD z MSHORAD i VSHORAD i mobilność OPL a IBCSy dla krótkiego zasięgu zostawmy na moment gdy Narew sama będzie bezpieczna.

Lord Godar
czwartek, 1 października 2020, 18:22

No nie do końca jest tak jak piszesz . A to z tego względu , że Narew mając dwa rodzaje efektorów ( powiedzmy 25 i 40 km ) jest w stanie eliminować drony nosiciele i drony obserwacyjne które są dla niej realnym zagrożeniem , a z którym teraz Osy sobie nie radzą . Rozwiązaniem problemu C-RAM w Narwi może być dołożenie do tych dwóch pocisków jeszcze dodatkowo rakiet Iron Dome , co wydaje się i tak konieczne w przypadku naszych Patriotów z Wisły. Dodatkowe zestawy artyleryjsko- rakietowe i tak są wskazane choćby dla osłony w marszu , ale moim zdaniem Narew musi w maksymalnym stopniu dać radę obronić się sama .

cv
piątek, 2 października 2020, 14:10

Jeśli Narew ma przeżyć musi być wysokomobilna ponadto ona nie udźwignie wszystkich zagrożeń. Tutaj chodzi też o koszt efekt. Nie będziesz strzelał rakietą wartą milion zł do pojedynczych dronów samobójców lub nawet dronów rozpoznawczych typu Forpost a każdy system można przesycić lub zaatakować spoza jego zasięgu za pomocą np. trudno wykrywalnych bomb szybujących. Nasze lotnictwo może nie mieć szansy wymiecenia dronów dlatego potrzeba SONA jako ostatnia linia obrony dla Narwi oraz pośrednie piętro OPL. Narew schowajmy jako opcję antybalistyczną, zwalczanie lotnictwa i wysokopriorytetowych celów dronów HALE i MALE, SONA to zwalczanie mniejszego rozpoznania, amunicji krążącej, bomb i rakiet skrzydlatych i szybujących a nawet pocisków artyleryjskich czy samosterujących, śmigłowców w zwisie. Narew nie może mieć 8 rodzajów efektorów i nie zapominajmy o osłonie baz i obiektów strategicznych. SONA to 3 rodzaje efektorów, lufa, tani pocisk C-RAM np rakieta 70mm i efektor rakietowy o zasięgu ponad 10km i pułapie minimum 8 km.

Lord Godar
sobota, 3 października 2020, 17:59

Można podejść do tematu jak piszesz , a można trochę inaczej . Nic nie stoi na przeszkodzie ( no może poza kasą) , aby do Narwi dołożyć jeszcze jeden efektor , a mianowicie ten z Iron Dome , a ułatwieniem będzie z pewnością to że będzie on zintegrowany z IBCS przez amerykanów . Można to zrobić zarówno dając je na te same wyrzutnie , jak i na osobne pojazdy , ale w mniejszej ilości . Kwestia integracji i kilku niezbędnych "klocków" . Z drugiej strony jeśli nawet Sona miała by przejąć to zadanie , to czy pociski z Iron Dome nie były by dobrym efektorem do tego systemu jako trzecia pozycja z tych co wymieniłeś do Sony ?

wert
piątek, 2 października 2020, 10:51

Masz już pociski HVP 155mm w ofercie BEA na dzień dzisiejszy z zasięgiem ograniczonym do 40km (z opcją do 200km) 80/100 tys dol/szt. Trzeba tylko dostosować Kraba

Jabadabadu
piątek, 2 października 2020, 13:23

"tylko dostosować" - to zajmie jakieś 50-100 lat. Powodzenia.

Reno
czwartek, 1 października 2020, 16:45

Rosyjski przemysł zbrojeniowy może bardzo stracić na tym konflikcie. Zniszczenie najnowszego rosyjskiego systemu WRE przez bezzałogowca, nie robi mu dobrej reklamy. Jeżeli jeszcze potwierdzi się zniszczenie S-300, to Izrael i Turcja nie nadążą z produkcją broni na eksport, a Rosja będzie się zwijać z kolejnych rynków.

Fuk
czwartek, 1 października 2020, 20:32

S 300 to przestarzały system. Obecnie jest S400 i obecnie produkuje się S 500 . S 300 to równa się z mig 25

Davien
piątek, 2 października 2020, 09:23

S-500 to składanka z S-300WM i S-400 po lekkim face-lifingu. S-400 czyli inaczej S-300PMU3 to dość zaawansowana modenizacja S-300. CO prawda Armenia ma dość antyczne S-300PS czyli taki odpowiednik pierwszych MiM-104 Patriot.

Fanklub Daviena
piątek, 2 października 2020, 14:48

Rosja S-500 jeszcze publicznie nie ujawniła a nasz etatowy kłamca już ten system “przebadał“. Tymczasem USA nie doszły jeszcze do poziomu S-300. :)

GB
niedziela, 4 października 2020, 16:40

Powinieneś wiedzieć że S-300 ma zmalpowany z Patriota system celowania... Przy czym kolejne modernizacje Patriota na tyle wyprzedzily różne S-300/400 że i za 10 Rosja nie nadrobi zaległości.

123
piątek, 2 października 2020, 08:49

aaahhhaaaa? A wiesz, ze te S300, 400, 550, 647 itp to jest same shejt? S300 sa zdjecia spalonego systemu. Dziala tak samo jak i inne ruskie graty czyli robi za ruchomy.nieruchomy cel dla dronow.

piątek, 2 października 2020, 14:52

Gdzie te zdjęcia?

Iwan
czwartek, 1 października 2020, 18:58

Dżorcz, rosyjska baza w Syrii obroniła się wielokrotnie przed atakami dronów należących do proamerykańskich terrorystów z ISIS :)

123
piątek, 2 października 2020, 08:50

wania tyle, ze to drony klasy "kupsezebaya i doklej granat" :D... Potem przylatuje taki turecki reaperek i robi z wami co chce.

piątek, 2 października 2020, 14:53

Kiedy tak zrobił?

Sas
czwartek, 1 października 2020, 20:15

Taa, tylko zobacz co tam latało- tekturowe latawca na poziomie osiedlowego klubu modelarskiego. A pancyry i tak nie dawały rady i musieli sprowadzić tory.

Anty 50 C-cali przed 500+
czwartek, 1 października 2020, 16:15

Szeroko kolportowane w mediach rozmaitych, obrazki typu "twardy" T-ciak oblepiony kostkami pancerza dodatkowego - trafiany w szczerym polu, przypomina strzelanie do kaczek. W czasie drzemania. Bo luki w wielu przypadkach otwarte, klapy podniesione!! Okopanie "po lufy" ,wzorem wojowania na stepie pod Kurskiem-----NIE wystarcza obecnie. Teren taki jak Bieszczady wygolone z zadrzewienia...do tego. O dziwo Autor optuje za przekazywaniem uzbrojonego drona Warmate...Obronie Terytorianej?! Nasza granica od zadrzewionego "bieszczadu", po przedpole Braniewa nie przypomina Karabachu. NA filmach z Syrii uchwycam trafiene przez drona T-ciaka w ruchu. Jedzie jednak...dalej, a ludek jeden z drugim wyskakuje i dziwi szto eto. Czy Leo nasz zniesie taki ciosik?

Robert
czwartek, 1 października 2020, 16:55

Autor właśnie postuluje, żeby Warmate trafiły także do Wojsk Lądowych a nie jak obecnie tylko do WOT.

Jabadabadu
piątek, 2 października 2020, 13:25

Popieram, po 10 000 000 sztuk dla każdego żołnierza. Zamiast butów, munduru i reszty.

Olo75
czwartek, 1 października 2020, 16:08

Ciekaw jestem jak w ochronie takiego okopanego sprzętu sprawdziłaby się prosta rozpięta na drążkach siatka maskująca na stalowych linkach najlepiej...

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 2 października 2020, 00:51

Okopywanie sprzętu to bzdura, okopywać należny makiety a jak przeciwnik się wystrzela to sprzęt powinien na pełnym gazie uderzyć i się nie zatrzymywać do przysłowiowego rozwalcowania pancernym walcem.

momino
czwartek, 1 października 2020, 16:00

drony wszelkiej masci to dzisiaj podstawa

Jocker
czwartek, 1 października 2020, 18:54

Na szczęście mamy ich mnóstwo. :)

Wojciech
czwartek, 1 października 2020, 22:17

Mamy 1000. 100 zestawów, każdy po 10 aparatów latających (łącznie 1000 sztuk amunicji krążącej) z zestawem głowic. To te zamówione przez Antoniego. Dostarczono, spakowano do magazynów i tyle było. Niestety nie mamy niczego więcej bo o kilku FlyEyach to nie ma co mówić.

Celem doprecyzowania
piątek, 2 października 2020, 15:35

Błąd. Umowa opiewała na 10 zestawów (po 10 sztuk) i opcję dodatkowych 90 zestawow. Ale odebrano tylko 10 zestawów bo niestety Błaszczak nie skorzystał już z opcji. Dzięki niemu cała nasza Armia ma zaledwie 10 zestawów czyli żałosne 100 sztuk Warmate.

Milwaw
czwartek, 1 października 2020, 15:54

Artykuł świetny tylko ciekawe czy nasi decydenci i planiści przeanalizują rzetelnie ten konfikt i wyciągną trafne wnioski dla naszego bezpieczeństwa, które zostaną szybko poparte konkretnymi działaniami. Wnioski te należy dołączyć do wcześniejszych ustaleń z konfliktu na Ukrainie a nawet w Syrii a dadzą pełniejszy obraz współczesnego konfliktu. Niezwłoczne działania są konieczne tym bardziej , że dalej zbyt małe nasycenie dronów obserwacyjnych jak i bojowych w całych strukturach naszej armii mimo, że potencjał ku temu posiadamy. W nowoczesnym maskowaniu mamy duże osiągnięcia i trzeba to wykorzystać w dużych kompleksowych zamówieniach oraz dalej rozwijać ten ważny aspekt bezpieczeństwa. Najwyższy czas wprowadzić i nasycić wojska lądowe, bazy lotnicze i jednostki stałe oraz porty i okręty MW czy inne obiekty strategiczne nowoczesnymi i licznymi systemami przeciwlotniczymi, antydronowymi oraz walki elektronicznej a dalej przeciwrakietowymi bliskiego, średniego zasięgu co powinno być jednym z priorytetów MON a w systemach tych powinniśmy posiadać pełną suwerenność.

czwartek, 1 października 2020, 18:46

Czy może jak Amerykanie pomyślimy o broni mikrofalowei która zakłuca łocznoś i po bulu

dim
piątek, 2 października 2020, 09:21

Nadajnika się nie zakłóci, zakłócanie dotyczy członu odbiorczego łączności radiowej. A jego skuteczność (dla fali przyziemnej) spada, w przybliżeniu, z kwadratem odległości. Czyli dron ZAWSZE może przkazać obserwatorom artyleryjskim co widzi. Od perfekcyjnego maskowania nie uciekniesz, chyba że po śmierć.

RajmundK
czwartek, 1 października 2020, 18:45

Kto ,kto ? Planiści i stratedzy ? Boję się ,że o ile tacy są ,to siedzą mentalnie w latach 70 -tych.

dim
czwartek, 1 października 2020, 15:45

Toteż upieram się, że KAŻDY polski transporter opancerzony i bwp, winien operować bronią, zdolną do zsieciowanych działań przeciwlotniczych, faktycznie przeciwdronowych. I taka modernizacja Wojska Polskiego, obok obsesyjnie znakomitego maskowania, winna być bezwzględnym priorytetem. A jest jak jest: samoloty VIP, prawie bezużyteczne w lokalnych wojnach "ekskluzywne" baterie opl zza oceanu, wielkie dyskusje o tym jakie to mają być okręty dla Mar Woj'a. A wojsko teoretycznie mające obronić najbardziej zagrożone granice pozostaje słabiuteńko bronione. I żadnych liczących się planów zmian innych, niż te o dziesięciolecia zawsze spóźnione. Sprawa następna: Dla KAŻDEGO żołnierza, w strefie możliwego działania przyfrontowych dronów, winno być przewidziane, łatwo dostępne, miejsce za pancerzem. A to ponieważ nie uniknie się powszechnego zastosowania tanich APS'ów, a te rażą małymi odłamkami wszystkich i wszystko wokół. Czyli nie wiem czy nie jest błędem wyprzedaż prywatnym firmom starych modeli pancerek ?

Extern
czwartek, 1 października 2020, 15:39

To naprawdę dobijające że w takiej to właśnie sytuacji nasz MON od 5 lat usilnie bojkotuje naszego najlepszego krajowego producenta dronów marnując potencjał rozwoju w tej firmie drzemiący. Jak na dłoni widać że zaczynamy już teraz odstawać w tej materii od innych. Niech ktoś przerwie w końcu to szaleństwo i na wczoraj zamawia Łosie ze Stingami, i Manty, nie czekając już dłużej aż PGZ wyskrobie w końcu coś działającego.

alan
czwartek, 1 października 2020, 15:25

Może nasz MON po analizie danych otrzymanych z Karabachu zweryfikuje swoje podejście do priorytetów w modernizacji sił zbrojnych- bowiem jak widać obecnie priorytetem jest malowanie muzealnych T-72 , no chyba , że w tm szaleństwie jest metoda i pomalowane T-72 zdalnie sterowane będą stanowiły wabik na drony i śmigłowce szturmowe.

olo
czwartek, 1 października 2020, 15:23

Chyba zbyt łatwo i zbyt szybko wyciągamy wnioski. Ogólnie wiemy o zniszczeniu kilku pojazdów ewentualnie makiet. Nie wiemy ile bezzałogowców użyto, ile utracono. Nie znamy danych dotyczących rzeczywistych zniszczeń ani też wiedzy co który atak kończy się sukcesem. Bezzałogowce to zapewne ważny czynnik ale na chwile obecną to najlepiej sprawdza się Azerska propaganda. Poczekajmy na reakcje drugiej strony. Ciekaw jestem jakie sposoby przeciwdziałania dronom pojawią się w Armenii. Krytyka czołgów ma tylko sens w odniesieniu do dzisiejszych konstrukcji. Po prostu nowe czołgi muszą mieć odpowiedni pancerz od góry, systemy obrony i muszą współpracować z wyspecjalizowanymi jednostkami antydronowymi - tyle i aż tyle. Najwyższy czas pomyśleć o takich jednostkach w naszej armii ale też trzeba wprowadzić odpowiednie wymagania w Przypadku Borsuka, Rosomaka, Kraba itd. To pierwszy konflikt od lat gdzie walczą wyszkoleni żołnierze uzbrojeni w miarę nowoczesny sprzęt i korzystający ze wsparcia doradców i szkolenia militarnych potęg (Turcja i Rosja).

asdf
niedziela, 4 października 2020, 10:17

jedno co wiemy to ze strona ormianska jest gotowa do negocjacji, pojazdy opancerzone musz miec APSy jak izraelski Trophy

gucio
czwartek, 1 października 2020, 20:43

Masz rację. Dokładnie tak jest jak piszesz. Dobre uwagi.

Trzeźwo myślący
czwartek, 1 października 2020, 15:12

Dlatego zamiast zajmować się głupotami - Polska powinna natychmiast zezwolić na eksport dronów i technologii z firm prywatnych. Ponieważ nasza technologia nie robi wrażenia na Azerbejdżanie - trzeba umożliwić eksport do Armenii i zagwarantować sobie testy naszych bubli w rzeczywistym środowisku bojowym, a potem ulepszać je dopóki nie będą tak dobre jak te z Izraela lub Turcji. No ale dopóki większość naszych decydentów zajmuje się dojeniem własnego budżetu dopóty nigdy na to nie pozwolą.

kibic
czwartek, 1 października 2020, 15:54

Sprzedaż naszych dronów do Armenii oznacza pełne ujawnienie ich możliwości i słabości stronie rosyjskiej. To nie leży w naszym interesie, bo to Rosja jest jedynym realnym zagrożeniem dla Polski w sferze militarnej. Ataku ze strony innych państw raczej się nie obawiamy.

czwartek, 1 października 2020, 16:37

Ależ dla obecnie rządzacych to nic nowego, przkazali już raz nasz atut(gromy) "braciom" gruzinom, a ten szybciutka via"bracia czeczeni" trafił wprost w rosyjskie ręce.

Etam
czwartek, 1 października 2020, 19:51

Podobno! Ale gdyby nawet, w co wątpię, bo nikt nigdy żadnych danych na to nie przedstawił, to WB ma już Warmate TL. Nowy, zmodernizowany model.

piątek, 2 października 2020, 14:56

Nic nie podobno, bo w tamtym czasie był film rosyjski pokazujący te gromy z uwidocznionymi numerami seryjnymi. Zaprzeczanie faktom nie zmieni faktów.

jdklvjkxcjvkxcj
czwartek, 1 października 2020, 15:11

W Syrii i w Libii Turcy, wykryli lukę w rosyjskiej technice wojskowej, i teraz z niej korzystają. Rosja musi na to jakoś odpowiedzieć, bo straci prestiż i renomę, a wraz z nią kontrakty. Zyska zaś Turcja. Ciekawy jestem tej odpowiedzi.

Kamil
czwartek, 1 października 2020, 14:36

Każdy widzi co chce... Ja widzę pojazdy pozostawione na żer dronów (nawet widać na niektórych ujęciach ja zwiewaja przed atakiem) bez żadnego opl nawet zwykły zu 23 by wystarczył.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:00

Powiedz to wybijanym masowo Osom.

Gnom
piątek, 2 października 2020, 09:47

Przyjrzyj się jak są wybijane. Zazwyczaj pociskiem posuwającym przy ziemi, zatem i odpalanym z ziemi. Na brak osłony na ziemi żadna OP nie będzie odporna. A dron tylko obserwuje albo obserwuje i oświetla cel. Zresztą na kilku filmach podchodzący do pojazdów (nie tylko Os) człowiek ucieka chwile prze wybuchem a śladu zbliżającego się pocisku nie widać, być może nie wszytko co widać to drony i pociski, w końcu granatem też można.

WSI24
czwartek, 1 października 2020, 14:21

Samymi atakami z powietrza jeszcze nikt nie wygral wojny

Sidematic
czwartek, 1 października 2020, 22:19

Ataki z powietrza potrafią być bardzo niebezpieczne dla wojsk lądowych i MW. Vide wrzesień 1939.

Gnom
piątek, 2 października 2020, 09:48

Zgoda, ale nie zajmiesz, a tym bardziej nie utrzymasz terenu przez bombardowanie - i o tym On pisze.

GB
niedziela, 4 października 2020, 16:43

Choc generalnie się zgadzam to jednak nie zawsze trzeba zajmować teren żeby wygrac. Czasem wystarczy izolacja danego terenu i wojsk na tym terenie, aby nie mogły walczyć dalej, co w konsekwencji prowadzi do poddania.

spoko
piątek, 2 października 2020, 03:26

Albo 22 czerwca 1941roku

dim
czwartek, 1 października 2020, 15:46

- ale wielu przegrało, a wśród nich Polska Wrzesień'39, na lądzie i na morzu.

Ee
czwartek, 1 października 2020, 19:52

Co to ma do dronow dzisiaj? NIC!

dim
piątek, 2 października 2020, 09:32

A jakaż to różnica, skąd dostaniesz bombą czy rakietą ? Z samolotu czy z drona ? że aż twierdzisz, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego ? Owszem ma: Samolot musiał startować z lotniska, możesz je zniszczyć, zniszczyć mu serwisy, zapasy paliwa. Dron startuje z tuby pojedynczego żołnierza (ptrz WB Electronics, model TL) i wykona przeciw twemu pojazdowi tę samą pracę. Bez zaplecza technicznego w ogóle. A jeszcze nim ciebie i siebie zniszczył, prześle masę zdjęć obserwatorom artylerysjkim. Ale wiesz co jest najbardziej tragiczne ? To że MON R.P. postępuje akurat tak, jak gdyby ciągle jeszcze znajdował się na twoim poziomie pojęciowym, o współczesnej walce.

Hektor
czwartek, 1 października 2020, 16:54

Polska w 1939 roku przegrała przez głupie decyzje najwyższego dowództwa.

Sidematic
czwartek, 1 października 2020, 22:21

Może ciężko byłoby wygrać ale w połowie września Wermacht robił już bokami i to bardzo. Brakowało im praktycznie wszystkiego natomiast nasze zapasy na wschodzie były nietknięte. Gdyby nie atak ZSSR to różnie mogło być.

tbtbtb
czwartek, 1 października 2020, 17:17

Polska przegrała bo zaatakował ją Wehrmacht i RKKA, wróć do podstawówki

dim
piątek, 2 października 2020, 08:59

Polski MON po pierwsze nie docenił lotnictwa. W ogóle nie zrozumiał, a nie tylko obudził się zbyt późno. Na sam tylko, otwarty już (cięto już blachy) program budowy kolejnych niszczycieli (okrętów oceanicznych) przeznaczonych było tyle pieniędzy, że można za nie byłoby wyprodukować 450 nowoczesnych myśliwców (np. takich jak te, które potem świetnie radziły sobie z Włochami, w Grecji), a i to nie uwzględniając, że przy długiej serii, koszt spada o połowę (przykład ceny Me-109). Teraz nie mam już danych, ale kiedyś policzyliśmy to szczegółowo. Jakże inaczej wyglądałaby kampania wrześniowa, gdyby od początku polskie niebo chronione było przez dodatkowych kilkaset (lądujących wszędzie z łatwością) PZL P.24 ! I wtedy dopiero, niemal bez strat własnych, także Łosie i Karasie wykonywałyby swą pracę jak należy. Drogi zakorkowane byłyby, ale nie bezkarnie bombardowanymi polskimi uciekinierami, a dopalającymi się wrakami niemieckiego sprzętu bojowego. O tym wszystkim się po prostu NIE mówi. Wstyd przyznać, że byliśmy odważni, ale i zwyczajnie głupi. A to zupełenie jak dziś.

KNP
piątek, 2 października 2020, 21:09

Okręty i w ogóle cała armia była szykowana do walki z Sowietami.

piątek, 2 października 2020, 23:19

No nie zupełnie, może o tym nie wiesz ale jednak cały czas niemcy były naszym poerwszoplanowym wrogiem, dlatego choćby były plany wojny prewencyjnej z niemcami, szkoda że nie zrealizowane.

gucio
czwartek, 1 października 2020, 20:45

Należy jeszcze dodać Słowację, aby był komplet. Mało kto pamięta, że Niemcy, Rosja i Słowacja zaatakowali Polskę w 1939 r.

dim
piątek, 2 października 2020, 09:34

Wiesz, dodawać to możesz jeszcze także ukraińskich nacjonalistów i komunistów białoruskich. Tyle, że podobnie jak atak Słowacji, były to okoliczności niemal bez znaczenia dla kampanii. Natomiast największe znaczenie miał dla niej - według wszystkich znanych mi wspomnień - niemal całkowity brak osłony lotniczej.

Davien
piątek, 2 października 2020, 09:26

Tyle ze to Niemcy i ZSRS odpowiadają za wybuch IIWŚ. Słowacja była praktycznie kontrolowana przez Niemcy.

piątek, 2 października 2020, 23:17

Oj zmusili biednych słowaków.

spoko
piątek, 2 października 2020, 03:27

Co tam pamietac Jakie straty Slowacja zadala Polsce w 1939

piątek, 2 października 2020, 23:18

Troche naszych żołnierzy zgineło w walkach z nimi.

LEON ZAWODOWIEC
czwartek, 1 października 2020, 14:12

CZAS CZARNYCH POKRYW na gąsienicach dobiega końca czas ten spęd zlikwidować

Gość
czwartek, 1 października 2020, 14:10

To co mamy na tej wojnie to dopiero początek zmian na nowoczesnym polu walki . Byli tacy co to już przewidywali i pisali o tym, że przyszłe pole zmagań militarnych będzie naszpikowane bezzałogowymi platformami , tak w powietrzu jak i na lądzie i morzu.

Amigo
czwartek, 1 października 2020, 14:00

Armenia ma najniebezpieczniesza broń iskandery rosyjskie 25 wyrzutni

Olecki
piątek, 2 października 2020, 16:27

Iskandery nie są niebezpieczną bronią. Poza tym, każda broń jest tak długo niebezpieczna, aż ktoś znajdzie na nią przeciwśrodek.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:01

A Azerbejdżan ma pociski LORA sporo lepsze od iskanderów-E.

Piotruś Pan
czwartek, 1 października 2020, 13:43

Przydałby się Ormianom jakiś Orłan z systemami zakłócającymi. Może wtedy przynajmniej część zabawek by spadła, a przynajmniej nie była groźna. Gdybam tylko bo wszystko o kasę się rozchodzi. Np jakiś dron z laserami tylko skutecznie i ostatecznie oślepiającymi głowice obserwacyjno - naprowadzające dronów atakujących.

dim
czwartek, 1 października 2020, 15:57

przecież skoro już trafiasz w nie laserem, możesz przyłożyć od razu także naprowadzanym laserowo pociskiem. Mówimy o przyszłości (jedno i drugie), a takie wkrótce będą. Więcej wojne... większe zapotrzebowanie... większa produkcja... większa miniaturyzacja... spadek cen... kolejne modele coraz mniejsze. Widzisz ile wojna robi dobrego ? Przemysłowi high-tech oczywiście. W Tel Avivie zacierają ręce, a my te szanse zwyczajnie przegapiamy. Z naszymi mizernymi nakładami na badania i symbolicznymi zamówieniami.

GB
czwartek, 1 października 2020, 15:16

Armenia miała rosyjski "nowoczesny" wg standardów rosyjskich, system wre zdolny do walki z dronami. Ten system nazywa się РЭБ «Репеллент» i cóż został zniszczony przez azerskie drony...

ojojoj
piątek, 2 października 2020, 10:06

Życie uczy, że najlepszy sprzęt można utracić. Zawsze należy być czujnym. Wroga doceniać i liczyć się z najgorszym scenariuszem.

Davienici są niesamowici
czwartek, 1 października 2020, 16:50

Naprawdę?

GB
niedziela, 4 października 2020, 16:45

Tak, jest dowód filmowy.

piątek, 2 października 2020, 14:51

Oczywiście że jesteśmy niesamowici :) My nie wciskamy że upadłe mocarstewko jest potęgą technologiczną :) No ale jak najszybsze zegarki tak twierdzą, to tylko boki zrywać :)

spoko
piątek, 2 października 2020, 03:29

ty masz dowody ze nie zostal zniszczony

czwartek, 1 października 2020, 20:04

Naprawdę:)

Mg
czwartek, 1 października 2020, 13:41

Zgadzam się z autorem, że najpotrzebniejsze byłyby bsl o zasięgu ok. 50 km, z głowicą kumulacyjno-odłamkową do zwalczania artylerii, czołgów przy ataku z góry itp. Do tego możliwości obserwacyjne, naprowadzania. Coś takiego jak powiększony Warmate. Tani i obsługiwany w dużych ilościach przez WOT mógłby zmienić sytuację na polu walki. To jest równie potrzebne jak niszczyciel czołgów z Brimstone czy innymi NLOS.

Oto drony
piątek, 2 października 2020, 16:34

Oto są gotowe. WB Manta. Zasięg 200km. Napęd hybrydowy. Zdolna do patroli 6-12 godzin. Może przenosic aż do 8 subpociskow uderzeniowych Sting. Lub dron WB Łoś, zdolny do przenoszenia do 2 szt bomb kierowanych Larus. Na bliższy dystans system SWARM: dron WB FlyEye współpracujący z grupą dronów Warmate. Tylko kupować. No tak, ale co z tego że są polskie, skoro nie amerykańskie, ani nie z PGZ? Więc ich w WP nigdy nie będzie. Bo nie!!

Mg
piątek, 2 października 2020, 20:42

Na miejscu WB nie zaprzestawałbym rozwoju tych konstrukcji. Widać, że popyt na drony na całym świecie będzie wzrastać . Zresztą może u nas podejście też się zmieni...

Pawel
czwartek, 1 października 2020, 13:41

Przeciez do zwalczania amunicji krazacej atakujacej z gory mozliwy jest prosty system obrony aktywnej wystrzeliwujacy pociski mozdzierzowe z prosty systemem radarowym/IR. Przeciez mamy male radary i do tego system wystrzeliwanych elektrycznie pociskow. Przeciez to jest niewielki system z ktorym polski przemysl prywatny winien sobie poradzic bez problemu.Przeciez to moze stanowic platforme to rozwiniecia- 180 stopni dookolny system obronny!!!

dim
piątek, 2 października 2020, 09:39

owszem, ale też patrz moje wpisy, że trzeba momentalnie chronić wtedy za pancerzem WSZYSTKICH własnych żołnierzy. A my pozbywamy się starych pojazdów pancernych, po cenie kiepskiego złomu, prywatnym firmom. Te dopiero pchają je dalej w świat. A wystarczyłoby wstawić nowy... powerpack... plus właśnie system obrony p/dronowej. Przeciw tym małym dronom, latającym nisko i dronom samobójcom. Zwłaszcza, ze to one będą tworzyły (wkrótce) bardzo tanie i zabójcze roje, a nie abstrakcyjnie drogie drony klasy male. No piszę... piszę... piszę... ale nie widzę by docierało :))))))))))))) :((((((((((((

Etam
czwartek, 1 października 2020, 19:54

Co to jest "mały" radar? I jakie to niby "mamy"?

Sisauer
czwartek, 1 października 2020, 13:16

Jednym słowem byśmy dostali porządny łomot od Azerbejdżanu.

Stirlitz
czwartek, 1 października 2020, 17:07

Tzn Rosja ?

Obserwatorek
czwartek, 1 października 2020, 15:33

Zgadza się.

Rewolucja
czwartek, 1 października 2020, 13:12

Czyli konieczne rozwiązania obronne jak z filmów SF , stanowisko 4 sprzężone szybkostrzelne karabiny maszynowe strzelające łącznie minimum 100 pocisków na sekundę plus mały radar plus naprowadzanie optyczne jako opcja plus oczywiście wielkie bębny z amunicją ....

dim
piątek, 2 października 2020, 09:45

I gigantyczne koszty amunicji, plus linia autobusowa do jej dowożenia ? - Gdy jeden pocisk rozczepialny, atakuje ponad 3 tysiącami "śrutu" ? A zresztą, nawet dobry śrut (taki większego wagomiaru) zadziałałby tu równie dobrze. A o ileż ... set razy taniej ! Ale musisz także kryć wszystkich swoich żołnierzy, za pancerzem. A nie wyprzedawać starsze modele sprzętu pancernego prywatnym firmom, prawie za darmo.

Żadna filozofia, wszystko mamy
czwartek, 1 października 2020, 19:57

Mamy tani 4-o lufiwiec napędowy 12,7mm z Tarnowa. 3600 strz mną minute. Posadzić na BWO takie ZSMU, plus system zagłuszajacy, choćby jeden z tych naszych bodaj trzech, i będzie 100% trudniej.

Arado
czwartek, 1 października 2020, 12:57

Jestem przekonany ze Agencja Uzbrojenia uruchomi po analizie tego konfliku zespol analityczny i po analizach,konsultacjach,symulacjach stwierdzi ze i tak nas na nic nas stac.

Sidematic
czwartek, 1 października 2020, 12:32

Małe drony mysliwskie do zwalczania amunicji krążącej nad oddziałami wojska i wartościowymi celami. Wyposażone w małej mocy radar i lekkie rakiety powietrze-powietrze. Dużo mniejsze od Piorunów. Taktyka walki dronów niedługo będzie taka sama lub bardzo podobna do taktyki walki lotniczej. Będą jednostki do likwidacji celów i jednostki do ochrony tych pierwszych i zwalczania dronów przeciwnika.

dim
piątek, 2 października 2020, 09:47

A po co drony (domyślam się, że latające)? Gdy to samo umieścić możesz na starym wozie bojowym, aby tylko z nowym powerpackiem ? I masz zeń od razu także schron przed odłamkami ? Ależ to jasne, że pod warunkiem zamaskowania go !

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 14:45

Po to właśnie 170 załogi Kosiarza na 4 drony

123
czwartek, 1 października 2020, 14:38

ja natomiast polecam laserowa proce o napedzie jONdrowym... Problemem nie jest jak niszczyc UAV tylko jak je wykrywac... Detekcja konwencjonalna odpada poniewaz radar plastikowego samolociku nie widze, emisji ciepla czy emisji radiowej z pokladu UAV brak lub prawie brak. Pozostaje detekcja optyczna wspomagana IA??...

Fanklub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 15:32

Ja polecam moździerze wystrzeliwujące zapory w powietrzu w postaci dryfujących w powietrzu "pajęczych nici" z kewlarowych włókien. Drony wkręcą je w swoje śmigła i spadną! Kurtyny z nitek rozpiętych na linkach pomiędzy balonami też się sprawdzą! Najlepiej przeźroczyste, by operatorzy dronów ich nie widzieli! :D

Kolo
czwartek, 1 października 2020, 20:16

Nic nowego, nic śmiesznego. Takie siatki są już testowane, na dronach "myśliwskich" umieszczane są w głowicy w "nosie" drona, oraz jako wariant w pociskach w wyrzutniach naziemnych.

123
czwartek, 1 października 2020, 15:49

funek ty sie tak nie grzej bo te dronki w Armenii jada ruski zlom przeciwlotniczy az milo patrzec ;))) to samo w Syrii...

Fanklub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 18:44

Armienia szkolona jest przez NATO. Od 2014 podpisała umowę o partnerstwie i interoperacyjności z NATO a od 2015 ma certyfikat gotowości bojowej z NATO. Taktykę i organizację sił zbrojnych ma wg NATO. Jak te Osy dali do przebadania NATO, to teraz zbierają za to nagrodę! Jak te drony takie świetne, to dlaczego Donieck i rosyjskie bazy w Syrii niezdobyte a Turcja i USA z miesiąca na miesiąc okupują co raz mniej Syrii? :)

dim
piątek, 2 października 2020, 09:49

I nawet dopiero co Armenia odbyła na m.in. swym terytorium wielkie manewry Kafkaz coś tam, wspólnie z tym "NATO East". Azerski atak to przecież zaledwie w 1 dzień po tych manewrach.

Davien
piątek, 2 października 2020, 09:29

Oj skończ juz histeryzowac:) W Armenii jest rosyjska baza, Ormianie są w scisłym sojuszu z Rosją ale ty bredzisz jak zwykle. A co do Osy to NATO ma dostep do tych totalnie pzrestarzałych systemów od 1991r:)

spoko
piątek, 2 października 2020, 03:35

Armienia szkolona jest przez NATO. Widzisz jak Rosja wykorzystuje zamrozone konflikty?

Fak sejk
czwartek, 1 października 2020, 20:55

To co, teraz się będziesz wypierał, że Armenia jest w waszym Łobuzie, zaprzańcu? A co w Syrii mieliście Osy, manipulatorze?

pchor
czwartek, 1 października 2020, 12:29

Wszystko to pokazuje, że bronie które aktualnie rozwijamy będą miały bardzo ograniczony zakres zastosowania. Wszelkie czołgi, raki, haubice (no może poza krabem z amunicją precyzyjną) są tak naprawdę wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Nikt nie dopuści na odległość strzału z czołgów czy raków. Zostaną rozstrzelane jeszcze na podejściach. Lokowanie środków w te systemy jest mało sensowne. Systemy rakietowe, rozpoznanie dalekosiężne i kosmiczne, aktywne systemy obrony, maskowanie multispektralne. Reszta to bajki dla związkowców i wyciąganie kasy.

dim
piątek, 2 października 2020, 09:51

@pchor. A pokaż mi jeden, skutecznie zaatakowany na tych filmikach, wóz bojowy uprzednio zamaskowany ? Zginęli niemaskujący się naiwniacy.

Marek
czwartek, 1 października 2020, 15:29

Niezupełnie. Zawsze miałeś tak, że prócz czołgów powstawały systemy niszczenia czołgów. Później uodparniano czołgi na te systemy i tak w kółko Macieju. W chwili obecnej nowe czołgi powinny posiadać odpowiednio opracowane systemy aktywne i w pobliżu powinien być skuteczny VSHORAD. Nie mówiąc już o tym, że mobilne systemy VSHORAD powinny towarzyszyć wojsku na podejściach. Zresztą jak przeczytasz uważnie artykuł to ci wyjdzie jak byk, że Ormianie nie mają systemów przeciwlotniczych, które byłyby skuteczne przeciwko małym dronom kamikadze. Dlatego Azerowie z ich pomocą najpierw rozwalają im Osy. Dopiero później zaczynają sobie używać przy pomocy większych dronów. Już od pewnego czasu uważam, że powinny dostać szanse małe drony kamikadze pochodzące z WITU. Są odpalane z wyrzutni rurowych. Jeden gość jednocześnie obsługuje kilka takich ptaszków. Później, po wstępnym naprowadzeniu przechodzą w tryb autonomiczny i same szukają sobie celów. Ruscy nie mają VSHORAD, które potrafiłyby sobie z czymś takim poradzić. Ich pojazdy nie mają też odpowiedniej obrony aktywnej. Rosjanie owszem, mają systemy WRE. Ale droniki z WITU po utracie sterowania albo sygnału GPS polują na własną rękę. Dlatego to, co widzimy w Górnym Karabachu dowodzi, że takie drony mogą być bardzo dobra bronią przeciw ruskim tankom.

Lord Godar
czwartek, 1 października 2020, 13:24

Nie ma porównania walk na takim terenie jak tam z naszymi europejskimi warunkami . U nas jest lepsza możliwość ukrycia i zamaskowania sprzętu jeśli tylko jest on wyposażony w wysokiej klasy środki maskowania multispektralnego . Po drugie ma wszystko jest sposób , tylko trzeba go znaleźć .

tut
czwartek, 1 października 2020, 13:22

Twoja analiza jest od początku obarczona błędem. Konflikt między Polską i Rosją będzie miał zdecydowanie inny charakter. Raczej należy zakładać wojnę manewrową niż semi pozycyjną, jak ma to miejsce w tym przypadku. Na naszym froncie czołgi będą miały duże znaczenie. Oczywiście posiadanie dronów i osłony lotniczej jest niezbędne. A Rosja to nie małe państwa azji. Dwóch ostatnich elementów praktycznie nie posiadamy. Tak naprawdę nie wydaje się żeby ich dostarczenie przez nasz przemysł, być może ze wsparciem zagranicznej technologii, nie powinno stanowić problemu.

dywersant
czwartek, 1 października 2020, 12:22

Bayraktar TB2 podobno mogą operować z wysokości 24000 stóp to jest 7,300m, więc poza zasięgiem systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu, Osy prowadzą ogień do pułapu bodajże 5000m. Wnioski, iż trzeba rozwijać i inwestować w rakiety przeciwlotnicze o wyższym pułapie zwalczania środków napadu powietrznego również w systemach krótkiego zasięgu, Poprad, z Pilicą przy dronach klasy TB2 są nieskuteczne. Należy również myśleć o systemach walki elektronicznej do zakłócania łączności dron- operator utrudniających ich użycie... również próby hakowania mogą być w przyszłości ciekawym rozwiązaniem- przejęcie wrogich BSP. Kolejny mój wniosek, to zapotrzebowanie na tanie drony myśliwskie, które były by w stanie zwalczać wrogie BSP. TB2 kosztuje bodajże 5 mln dolarów, duże nasycenie dronów w powietrzu na linii frontu wymaga również tanich środków walki powietrznej dających osłonę oddziałom na ziemi, licząc się z dużymi stratami w takowych BSP. Użycie klasycznych myśliwców/wielozadaniowców może być zbyt kosztowne i nieskuteczne do zwalczania małych celów w niskim pułapie, oraz narażać je na ogień artylerii przeciwlotniczej, czy rakiet klasy Grom/Igła/Stinger.

Fanklub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 14:22

Osa ma pułap zwalczania celów do 12km. Dlatego wciąż są dobre i lepsze od współczesnej amerykańskiej chały typu IM-SHORAD. Siedzisz w Internecie i ci się nie chce sprawdzić? I był na tym portalu opis jak były niszczone: wykrywane były z daleka i dużych pułapów a atakowane innymi dronami na bardzo niskim pułapie. Ormianie zdradziecko przekazywali swoje Osy do testów NATO, to niech teraz się nie dziwią, że Turcja wie jak je zwalczać. Przed taką metodą ataku skuteczną obroną jest WRE co pokazały rosyjskie bazy w Syrii, ale przecież zdradzieckim prozachodnim Ormianom Rosja tego nie udostępni. :)

dywersant
piątek, 2 października 2020, 10:17

W zależności od używanych rakiet do 12 km. 9M33M2 do 5km, 9M33M3 do 12 km.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:06

Osa funku jak widac jest wybijana jak kaczki przez drony:)) I to pociskami o maks zasięgu do 8-miu km:)) Podobnie ile jest wart to pokazał rosyjski system antydronowy w Armenii tez zniszczony przez drony.

Gnom
piątek, 2 października 2020, 09:51

Jeszcze raz - przyjrzyj sie filmom. Osy były wybijane w pierwszej fazie i to głównie przez pociski ppanc lećace blisko ziemi, zatem raczej od grup dywersyjnych niż z dronów. Drony zapewne je podświetlały i to z dużej wysokości i odległości (jak dla Os). Gdyby była tam normalna, warstwowa OP to nie byłoby już tak prosto.

GB
niedziela, 4 października 2020, 16:49

Każda była obserwowana przez drona i to on wskazał cel i to nie grup dywersyfikacją tylko innym uzbrojonym dronom. Teraz nie ma filmików z ataków na systemy OSA bo zostały wybite a te co ocalały zostały wycofane. Poza tym OSA może zestrzeliwać obiekty powietrzne na jakich latają tureckie i izraelskie drony.

Gnom
poniedziałek, 5 października 2020, 08:15

Wątpliwe by pocisk o zasięgu 8 km max (skoro to tureckie laserówki) po odpaleniu z drona schodził do ziemi i leciał wg programu. Tego typu pocisk lata wprost na plamkę. A na filmach idą płasko. Ale tak, bez rozpoznania, wskazania celu i jego oświetlenia nie byłoby takich efektów. A głowica spokojnie zrobi to spoza zasięgu Osy i dlatego atakowana Osa ich nie zestrzeli. Poza tym, na pewno działały w zespole i gdy jeden ściągał na siebie uwagę drugi robił swoje.

piątek, 2 października 2020, 14:54

Ty, może sprzedaj rubina i kup sobie normalny TV :) To zobaczysz jak osy dostają z dronów :P

Lord Godar
czwartek, 1 października 2020, 13:42

Już w innych tematach pisałem , że te drony działają powyżej możliwości Osy i stąd ta ich skuteczność . Nowy system zamiennik Osy powinien mieć możliwość zestrzelić cel na wysokościach min 7,5-8 tys metrów , bo inaczej nie ma racji bytu . Do zwalczania dronów przeciwnika można by zastosować drony pionowego startu platformy w układzie quadrocoptera lub o większej ilości wirników , który po wykryciu drona przeciwnika mógł by w trybie alarmowym wystartować i w bardzo szybkim tempie dzięki odpowiedniej mocy osiągnąć zadaną wysokość czy zbliżyć się do niego i odpalić małe pociski rakietowe w celu jego zniszczenia . Inną możliwością niszczenia dronów i roi dronów o czym też już na forum pisałem jest powrót do artylerii p-lot większego kalibru i moim zdaniem optymalnym rozwiązaniem mogła by być armata Boforsa kalibru 57 mm na podwoziu K9 z Kraba . Dzięki swoim parametrom w niektórych przypadkach taki programowany pocisk artyleryjski lepiej by się sprawdził niż pocisk rakietowy , a i różnica kosztowa amunicji też jest znaczna . Rozwiązaniem takim trochę pod potrzeby chwili , ale też dającym efekty jest wpięcie Raków w system opl batalionu /brygady , a to poprzez odpowiednią amunicję programowaną i odpowiednie zmiany w Topazie , który mógł by dzięki danym z zewnątrz też służyć jako awaryjny środek opl w niektórych przypadkach . Jest to jak myślę rozsądne i do ogarnięcia . Może WB podchwyci ten temat ...

A jakby tak
czwartek, 1 października 2020, 20:56

Te Boforsy 57mm lub nawet Oto Melara 76mm, oby w wersji samobieżnej, byłyby bardzo groźne dla dronów naprowadzających. Ale do zwalczania amunicji krążącej wystarczyłaby nam Noteć, może na Opalu? A jako obronę ostatniej szansy np. nasze 4-o lufowe WLKM z Tarnowa na jakimś mobilnym podwoziu, może nawet sprzężone po 2? Z głowicą optoelektroniczną bo radar byłby za drogi dla takiego naszego "bieda-Phalanxa". Ściana, bo to byłoby 2x3600/min tanich pocisków, zatrzyma każdą amunicję krążącą. I takie coś wpięte w sieciocentryczny system plot, swoje mogłoby zrobić. A w razie czego, wroga piechota czy nawet jakiś BTR dostałby gorące powitanie.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:07

Godar zasięg pocisków UMTAS wynosi maks 8k wiec nie moga działać powyzej mozliwosci Os i tyle.

Gnom
piątek, 2 października 2020, 21:10

A czy Osa wykrywa i zwalcza cele naziemne - a tak sobie leca do nich pociski.

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 12:19

Agencja uzbrojenia bojkotuje WB No teraz to różnica z Turcja to całe morze czarne Nic nie mamy Halooooo

dlskldsklvkcl
czwartek, 1 października 2020, 15:16

To przykład, że jednak należy stawiać na konkurencję, a nie na układy towarzyskie i kontrakty rozdawane po znajomości. Gdyby nie przekazano z powodu układów towarzyskich kontraktu na drony stronie, która ich w ogóle nie miała. Nasza sytuacja pod względem nasycenia dronami była by dużo lepsza. A pewnie producent wypuszczał już by kolejne modele udoskonalone o zdobyte doświadczenia.

Jerzy
czwartek, 1 października 2020, 12:12

Po analizie doniesień z tego konfliktu przychodzi mi do głowy kilka kwestii: 1. Czy pojazdy opancerzone nie powinny mieć od góry jakiejś osłony prętowej, pozwalającej detonować pocisk z dala od pancerza? - wobec małej masy głowicy w amunicji krążącej powinno to przynajmniej w niektórych wypadkach skutecznie chronić wóz przed zniszczeniem. 2. Czy najskuteczniejszym narzędziem zwalczania bezzałogowców nie powinny być inne niewielkie bezzałogowce? - jak rozumiem dla systemów MANPADS drony latają za wysoko, a używanie rakiet średniego i dalekiego zasięgu względnie myśliwców jest ekonomicznie mało efektywne. Jednocześnie drony latają stosunkowo wolno i nie są zbyt zwrotne, zatem przynajmniej w teorii powinny być względnie łatwym łupem dla minimalnie szybszych dronów wyspecjalizowanych w ich zwalczaniu, które mogłyby przez długi czas przebywać nad polem walki. 3. Chyba ważniejsze niż kiedykolwiek jest obecnie efektywne maskowanie i tworzenie celów pozorowanych - walka samych maszyn będzie często sprowadzała się do relacji koszt-efekt. 4. Z tego samego powodu co powyżej może warto pomyśleć o bardzo tanich dronach tworzących pozorne cele dla wrogiej obrony przeciwlotniczej (w relacji ekonomicznej spowodowanie wystrzelenia przez przeciwnika drogiej rakiety na pusto jest w końcu równie efektywne co zniszczenie porównywalnego cenowo sprzętu własnym efektorem).

Fanklub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 15:20

Najskuteczniejszy sposób na małe latające gówienka to WRE i maskowanie, choćby granatem dymnym. Loty autonomiczne to bardzo trudna sprawa, szczególnie przy braku GPS, a na małym pułapie (a tak atakowane były OSY) szczególnie trudna, więc te małe drony są naprowadzane datalinkami przez operatora. Przy WRE to nie działa, czego rosyjskie bazy w Syrii są dowodem. Działka z amunicją z zapalnikami zbliżeniowymi lub z programowaną odległością detonacji też są bardzo skuteczne, stąd tyle rozwiązań lufowych w rosyjskich systemach opl. A jak można sprawdzić, jeszcze na początku tego wieku "eksperci", zwłaszcza amerykańscy, szydzili, że Rosjanie w Tunguskach, Pancyrach itp. stosują "przestarzałe" działka przeciwlotnicze.

dim
piątek, 2 października 2020, 09:54

WRE nic nie zdziałasz, o ile przeciwnik jest na to przygotowany. Drony dostaną zadanie, polecą tam, identyfikować i polować będą już same, przy tym nie przeszkodzisz przesyłaniu przez nie obrazu. Zakłócisz im tylko odbiór komend. A i to jeśli dasz radę :)))))))))) A Tobie pewnie pomyliło się z dronami typu modelarskiego, czy kamerkami na usługach mediów ? Ale to nie tylko Tobie tutaj tak się myli.

Że co?
piątek, 2 października 2020, 16:50

O jakim ty WRE w ogóle mylisz, skoro naiwnie twierdzisz że sygnału z obrazem nie dasz rady zakłócić? To żadne WRE wobec takiego podejścia. Po co ci jakiekolwiek WRE skoro śmieszne wizji nie będziesz w stanie zakłócić???

dim
piątek, 2 października 2020, 18:30

Zakłóca się ODBIORNIK, nie nadajnik. Czyli uniemożliwisz tylko działanie sprzętu, który nie potrafi działać także samodzielnie. Możesz użyć potężnej dawki pola EM, ale po pierwsze nie ma jeszcze takiej broni w Europie, a po drugie działałoby to tylko przeciw pojedynczemu dronowi, w konkretnym wąziutkim kącie bryłowym. Nie w całą półsferę, przy koncentrycznym ataku roju dronów. Nie przeczę, że kiedyś można będzie przenosić potężne promieniowanie EM, w ułamku sekundy, z drona na dron, z wykorzystaniem aktywnych, przestrajanych elektronicznie anten ścianowych. Ale to nie dziś, ani jeszcze nie w ciągu najbliższych lat.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:09

Funku, było widac na filmikach ile są warte te Osy i z jak 'niskiego" pułapu były atakowane. Rosja nie ma pocisków programowalnych do działek 30mm to po pierwsze, a po drugie skuteczność pancyrów to widzielismy w starciu z dronami w Syrii i Libi, robiły dla dronów za ruchome cele.

dim
piątek, 2 października 2020, 09:56

Rosja, ani my ! - ale sprostuj proszę, jeśli mylę się, bo mamy takie pociski i to w jednostkach, w rozśrodkowanych licznych, ukrytych magazynach, z dobrym stanem zapasu i przy tym w ciągu b.krótkiego czasu (kwadransów ? no, godzin max !) gotowe do akcji ?

Marianold
czwartek, 1 października 2020, 13:44

Pomysł z bieda-osłoną stropu wieży czołgów niegłupi, aczkolwiek w naszych warunkach nierealny. Beton zabroni, bo ograniczy/uniemożliwi to prowadzenie "skutecznego" ognia p-lot z zamontowanej na włazach broni ;) Poza tym podwyższy to sylwetkę pojazdu, a to jest przecież u nas koronny argument za przeżywalnością czołgów T72/Twardy na polu walki.

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 11:50

Poparzt na kontenery na BT2 A TAM 2 SZAFY SERWERÓW I 2 STANOWISKA BOJOWE 100 lat przewagi nad WB

Żenada
czwartek, 1 października 2020, 21:00

Chore porównanie. Jakim ignorantem trzeba być, by porównywać drony z WB z dronem kompletnie innej klasy?

Levi
czwartek, 1 października 2020, 14:37

To co proponujesz? Kupic stare juz bt i zostac z nimi ja Himilsbach czy pozwolic WB rozwinąć swoje możliwości? Bez zamówienia nic nie będzie...

Tymoteusz
czwartek, 1 października 2020, 11:49

"...bronią wysokoenergetyczną lub tanimi, małymi pociskami rakietowymi...." Obecnie to jakaś fantastyka naukowa. Są przecież tanie i skuteczne środki obrony. Rozscalająca się programowalna amunicja do systemów lufowych oraz zagłuszarki sygnałów elektromagnetycznych.

Levi
czwartek, 1 października 2020, 14:39

Pierwsze tak, drugie srednio (stosuje sie adaptatywne systemy szerokopasmowe)

JSM
czwartek, 1 października 2020, 12:57

Opracowanie taniego pocisku rakietowego krótkiego zasięgu do likwidacji innych dronów - nawet na bazie Pioruna - to nie jest żadna filozofia. Zasięg 2-3 m przy strzelaniu z przewagi pułapu to naprawdę mała i tania rakieta. Tym bardziej, że taki dron nie będzie uciekał.

CdM
czwartek, 1 października 2020, 16:19

A jak ten pocisk będzie się naprowadzał, skoro echo radarowe mizerne, ślad termiczny żaden. Optycznie? Ale przecież miało być tanio...

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 11:42

W Kontener dla eskadry BT2 dominującego Dron Turcji wchodzi 2 szafy i 24 serwery Sa tam 2 stanowiska bojowe Natomiast eskadra BT2 a rp 4 drony jest obsługiwana przez 2.grupy na ziemne z czego piloci i analitycy to 30 grupa logistyczna 60 ludzi

Wojciech
czwartek, 1 października 2020, 12:58

Bursztyn, po polsku prosimy.

As
czwartek, 1 października 2020, 11:19

My mamy flotę kapelonów i z braku środków finansowych możemy liczyć na opatrzność.

mały-pływak
czwartek, 1 października 2020, 12:44

i armady krążących (orbitujących) kwatermistrzów ...

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 12:31

Nieprawda są 2 floty Flota generałow I flota xAU

bbbbb
czwartek, 1 października 2020, 11:18

Z nami Rosjanie nie będą bawić się w takie podchody. Przywalą od razu rakietami w mosty na Odrze i Wiśle, w porty, lotniska, elektrownie i węzły komunikacyjne. Dziś nie muszą nawet wchodzić do Polski aby zmusić nas do uległości. Wystarczy, że cofną nas gospodarczo do Średniowiecza. Paradoksalnie jedyną naszą szansą aby się przed tym zabezpieczyć to zbudowanie dość silnej floty. Z pięć okrętów podwodnych na poziomie francuskich Barakud z napędem konwencjonalnym jakie zamówili Australijczycy i kilka fregat do obrony platform-małych sztucznych wysp pływających gdzieś na oceanach. Te platformy przynajmniej trzy to takie bazy logistyczne dla tych okrętów aby nie były one zależne od portów w Polsce narażonych na szybkie zniszczenie. Posiadając 5 całkiem sporych okrętów podwodnych bylibysmy w stanie paraliżować rosyjski transport morski na całym świecie nawet po militarnej klęsce na lądzie. A to czyniłoby atak na Polskę bezsensownym.

dim
piątek, 2 października 2020, 10:02

taaaa :))))))))) A Rosja, jak wiadomo to powszechnie, newralgicznie uzależniona jest od transportu morskiego :))))))))))))) Ani nie potrafi przerejstrować swych statków, w ciągu niewielu godzin, pod banderę państwa neutralnego :))))))))))))) A jeszcze i załadować tam kilka "cywilnych kontenerów" z niezłą baterią rakietową, "na wszelki wypadek".

wert
czwartek, 1 października 2020, 22:10

NATO przywaliło w Serbię 1000 Tomahawków, dorzuciło 2300 nalotów w których zniszczono 25 tyś obiektów, atakowało ponad 2 miesiące więc nie strasz. Za te Twoje Barakudy wystawisz kilkanaście dywizjonów choćby Himarsów z dużo większą siłą ognia. Fregaty to już odlot totalny

spoko
piątek, 2 października 2020, 13:10

Wert Serbowie wiedzieli ze NATO nie zaatakuje ich na ladzie Dlatego ukryli swoj sprzet i zamaskowali Warunki do ukrycia sprzetu maja duzo lepsze jak w Polsce

dim
piątek, 2 października 2020, 10:04

... i akurat to samo myślę o Iskanderach. Z jedną różnicą - Serbia była przygotowana na to, co nastąpiło. Gdy u nas opowiada się o zdolności obronnej i obronie cywilnej jakieś chimeryczne bzdury, gdy temat prawie nie istnieje w życiu.

Ciekawe...
czwartek, 1 października 2020, 21:04

Duży plus za... fantazjeę, ale science fiction to inny portal. Aaa, bajki, to też nie tutaj!

Kiks
czwartek, 1 października 2020, 14:22

Ruscy już teraz są w średniowieczu.

JSM
czwartek, 1 października 2020, 13:01

Oczywiście. Szczególnie te okręty podwodne są tak groźne dla Rosji że na samą myśl o 40 rakietach jakie będą mogły wystrzelić Putin się podda. Nawet gdyby to były rakiety z głowicami jądrowymi to by nie zmusiło Rosji do rezygnacji. Oni takie straty mają wkalkulowane.

observer
czwartek, 1 października 2020, 12:43

Rosja nie stoi na transporcie morskim - raczej na kolejowym.

bbbbb
czwartek, 1 października 2020, 22:03

Rosyjskie zboże do płn Afryki nie jest wożone koleją. Bogactwa Arktyki też raczej będą przesyłane drogą morską. A upolowanie lodołamacza oznaczałoby zablokowanie szlaków w Arktyce.

Autor
czwartek, 1 października 2020, 12:26

Flota to strata pieniędzy. Piszesz te bzdury na zamówienie Kremla?

Ss
czwartek, 1 października 2020, 12:22

Każda wojna między NATO i Rosją to wojna atomowa. Niewiele zostanie na terenach Polski ,Europy,Rosji a nawet USA.Mysle że nikt jej nie rozpocznie planowo. Jeżeli się wydarzy, to tylko z powodu przypadku . Smutne.

wert
czwartek, 1 października 2020, 21:21

zacząć mogą tylko sowieci a to jest damski bokser, przywali tylko słabemu tchórzowi i na pewno nie przypadkiem. Silnych szanują, słabymi gardzą

dim
piątek, 2 października 2020, 10:08

Ale i zapominasz, że silni słabymi handlują.

jg
czwartek, 1 października 2020, 13:51

nie zgodzę się. Rosyjska doktryna użycia broni jądrowej zakłada np. wykorzystanie ładunków małej mocy podczas kryzysu międzynarodowego lub konfliktu lokalnego. W tym wypadku wyparować mogą co najwyżej poszczególne rejony Polski. Raczej mało prawdopodobne jest aby, w wypadku taktycznego ataku rosyjskiego np. na Okęcie, USA odpowiedziało strategicznym uderzeniem jądrowym na Rosję. Co najwyżej moglibyśmy liczyć na symetryczną odpowiedź amerykanów, a więc uderzenie małego ładunku i to też nie bezpośrednio w terytorium Rosji (gdyż takie uderzenie skutkowałoby pełnoskalowym odwetem). Amerykanie bardzo sprytnie odsunęli od siebie teatr operacyjny. Mogą bezkarnie naparzać się z ruskimi na naszym terytorium. To znaczy, że będą nas bronić do ostatniej kropli krwi polskiego żołnierza. Ponadto absolutnie możliwy jest również konflikt konwencjonalny również na tej samej zasadzie (tzn. na terytorium obcego Państwa - czyt. nie amerykańskim i nie rosyjskim). To znaczy, że mamy duże szanse w plebiscycie na zostanie krajem gospodarzem następnej wojny światowej.

wert
czwartek, 1 października 2020, 21:16

bez USA to byłaby krótka wojna i koniec hegemoni USA w świecie bo wyautowanie ich z Europy taki da efekt. Na to nie pójdą i nawet wygrana bidena tego nie zmieni. Chcą z nas wyciągnąć maxa bo im samym brakuje sił, ich linia frontu to cały świat jeżeli jeszcze nie zauważyłeś. Mimo tego dla nas sojusz z USA to jedyna sensowna opcja na lewarowanie swojej pozycji inaczej możemy od razu powiedzieć: pas, angelo prowadź ku "świetlanej" Przyszłości IV Rzeszy Ojropiejskiej. Jeżeli nie zauważyłeś to jej tworzenie znacznie przyśpieszyło, Jaką rolę tam dla nas przewidziano pokazuje choćby Leo/MiGoszrot i kto kasuje "naszą" wartość dodaną. Welcome Mitteleurope, macie prawo pracować za grosze i być grzeczni, rządzić i tak nie umiecie. Z drugiej strony będziesz miał surowce sowietów i na końcu efektowny duet żondzoncy nami bo sowieci też swój torcik dostaną

jg
piątek, 2 października 2020, 09:44

piszesz rzeczy oczywiste, i (jeśli nie zauważyłeś) to żadnej z nich w swojej wypowiedzi nie zanegowałem. To, że USA zrobiło front u nas jest racjonalne i logiczne z ich punktu widzenia oraz racji stanu. I nigdzie nie napisałem (jeśli jeszcze nie zauważyłeś), że uważam że sojusz z USA jest dla nas zły czy niekorzystny. Nasza racja stanu ma tu akurat punkt styku. Napisałem tylko jakie mogą być tego konsekwencje w przypadku konfliktu. Tyle. A alternatyw nie ma póki co i to jest chyba dla wszystkich jasne.

Dyziek
czwartek, 1 października 2020, 21:06

Biedny wtedy Kaliningrad. Taka baza, i tak szybko odparuje! Ciekawe, czy Rosja to wkalkulowala tak zbrojąc się w Okregu?

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:12

To polecam zapozna sie z doktryną nuklearna NATO i USA.

jg
piątek, 2 października 2020, 10:02

Davien twoją wypowiedź dobrze interpretuje, jako opinia, że taktyczny atak jądrowy na Polskę uruchomiłby pełnoekranową jądrową odpowiedź NATO czy USA to ciężko się z tym zgodzić. Nie przemawia za tym żadne argument: logiczny, racjonalny, wojskowy, polityczny, ekonomiczny, społeczny czy historyczny - ŻADEN. Jeśli uważasz inaczej to wskaż chociaż jeden. Otóż całe nasze bezpieczeństwa, zależy od traktatu NATO oraz m.in właśnie tej doktryny. Ale nie jest tak tak dlatego, że istnieje pewność, że USA czy inny kraj NATO zadziała zgodnie z traktatami/doktrynami ale, że jest tak dlatego, że istnieje możliwość, że tak właśnie będzie. Nikt nie wie czy NATO stanie w naszej obronie (sami członkowie tego nie wiedzą) i właśnie to jest jedyny czynnik naszego bezpieczeństwa. I do póki nie nastąpi dzień próby nikt tego nie będzie wiedział. Gdyby Putni miał pewność, że pakt NATO nie zadziała, to już od dawne mielibyśmy ruskich na Wiśle lub Odrze, albo bylibyśmy marionetkowym krajem, rządzonym z Kremla jak kiedyś. Cały szkopuł w tym, że on również tego nie wie. I stąd wynika interes Rosji w ciągłym testowaniu sojuszników lub w potrzebie rozbijania jedności zachodu. Doktryna jest elementem gry strategicznej, ale na końcu jak trzeba podejmować konkretne decyzje jest polityka. Tak było zawsze i tak będzie. Czy coś się zmieniło od czasów, gdy nikt nie chciał umierać z Gdańsk?

wert
czwartek, 1 października 2020, 20:56

zapoznaj się raczej z drabiną eskalacyjną. Nigdy USA na atak małym ładunkiem w Polsce nie uderzą strategiczną w moskwe. Tylko podobnym JEŻELI już. I przydałaby się nam jasna deklaracja USA w tym temacie

Gnom
piątek, 2 października 2020, 09:55

Deklaracja jest równie jasna jak kiedyś Churchila: " Anglia nie ma przyajciół ani wrogów, Anglia ma tylko interesy". I w ramach tych interesów sprzedał Stalinowi i nas i Jugosławię. Dziś USA jak będzie potrzebować wsparcia Rosji wobec Chin zachowa się dokładnie tak samo, czego przedsmakiem był Teheran i Jałta ponad 75 lat temu (tez byliśmy sojusznikiem USA, a Wlk. Brytania i Francja gwarantowały nam nienaruszlaność granic - jak dziś wszystkie 3 Ukrainie).

Extern
wtorek, 6 października 2020, 15:14

W czasie WWII nie byliśmy sojusznikiem USA, a raczej sojusznikiem ich sojusznika, to jednak robiło pewną różnicę.

Davien
piątek, 2 października 2020, 09:32

A kto mówi o ataku na Moskwę??? W razie wojny jądrfowej z NATO, a do tegomwłasnie doszło pierwsze uderzenie idzie w bron strategiczna by wybic Rosjanom z głowy dalsze szalenstwa. I nikt nie bedzie czekał co jeszcze Rosja zrobi jak własnei przekroczyła czerwona linie. Równie dobrze mogą juz przekręcac klucze w wyrzutniach ICBM-ów.

jg
piątek, 2 października 2020, 12:36

a wytłumacz jeszcze dlaczego USA miałoby iść na wymianą nuklearnych ciosów z Rosją po ataku na Polskę. Czy w tym wypadku koszt dotrzymania zobowiązań nie byłby jednak za wysoki? Bardzo dobrze to widać w obecnym konflikcie na kaukazie. Nie ulega wątpliwości, ze w ramach potyczek w górskim karabachu również terytorium Armenii zostało zaatakowane przez Azerbejdżan i Turcję. Dlaczego automatycznie nie zadziałał (i nie zadziała) w tym wypadku OUBZ, skoro zaatakowano członka sojuszu? I dalej, czy myślisz, że tak samo zareagowałby OUBZ jeśli Armenię zaatakowałaby Gruzja (podpowiedź: raczej nie)? My jesteśmy w podobnej sytuacji. To czy dostaniemy wsparcie będzie zależało od aktualnych (w danej chwili ) interesów politycznych, które muszą być zawsze zważone na szali koszt efekt. Naprawdę myślisz, że USA zaryzykuje zniszczenie swojego terytorium w odwecie za Okęcie?

mzs
czwartek, 1 października 2020, 12:06

Jak nam przywalą rakietami w mosty na Odrze i Wiśle my się odwdzięczymy i przywalimy w elektrownie, węzły komunikacyjne i centra łączności. Może dla zabawy odstrzelimy Władimirowi w wieżyczkę na Kremlu. Jakieś możliwości odstraszania mamy.

Extern
wtorek, 6 października 2020, 15:39

No ok, odpowiedzieliśmy im konwencjonalnie z tych 70sieciu bomb skrzydlatych jakie może niedługo będziemy mieli. (Zakładając optymistycznie że w ogóle zadziałają bez autoryzacji z za oceanu). No więc skoro eskalowaliśmy konflikt to teraz Rosjanie np. odstrzelą nam atomową bronią taktyczną np. port w Gdyni. I co teraz, popędzimy na skargę do ONZ bo tak nie wolno?

Fflyer
czwartek, 1 października 2020, 16:01

Dobrze by było czymś "oddać" potencjalnemu agresorowi ale NIE POSIADAMY ŻADNEJ obecnie artylerii rakietowej zdolnej objąć swoim zasięgiem Moskwę czy Petersburg i to by musiał być system z naprawdę dużą liczbą efektorów dla przełamania obrony przeciwrakietowej więc na razie można sobie pomarzyć o potędze.

Sidematic
czwartek, 1 października 2020, 13:02

Nie mamy.

Bursztyn
czwartek, 1 października 2020, 11:06

Już wszyscy to WIEDZĄ POZA MON I AU HALOOOOO

fakt niezaprzeczalny
czwartek, 1 października 2020, 10:56

Widać że najważniejsze są drony, opl, ppk i lotnictwo. Sorry ale dopiero na końcu czołgi i okręty, które stosunkowo tanio i szybko można zniszczyć.

czwartek, 1 października 2020, 13:47

Teraz wojska operacyjne będą wchodziły dopiero wtedy , kiedy na jakimś terenie będzie pełna kontrola w powietrzu i będzie dobr

Gustav
czwartek, 1 października 2020, 13:04

Najważniejsze jest wykrywanie i unieszkodliwianie. Ale jeśli ci WRE sparaliżuje komunikację i oślepi sztab to żadne ppk, opl, czy lotnictwo nic nie zrobi.

dim
piątek, 2 października 2020, 10:10

I myślisz, że to tak łatwo ? A toś w błędzie. Przynajmniej gdy mamy na myśli wojska wysokiej technologii.

bulba
czwartek, 1 października 2020, 10:52

Czyli reasumując: rozpoznanie, p-lot i bezzałogowce. Coś czego prawie nie mamy i nie widać zrozumienia problemu u decydentów wojskowych. Ciężko to pokazać na defiladach więc przewiduję, że nieprędko tematy zostaną podjete.

Fello
czwartek, 1 października 2020, 21:17

Dokładnie. Właśnie tych trzech rzeczy nam brakuje. I tych rzeczy od lat MON chyba tylko celowo nie kupuje. Powszechny brak rozpoznania, w tym morskiego. Oplot leży coraz niżej, a bezzałogowców "na lekarstwo"! A jak już kupują, to "artyleryjskie" FlyEye dla... WOT, a m.in. dla wsparcia artylerii wojsk lądowych... zupełnie nie artyleryjskie PGZ19R.

tyle
czwartek, 1 października 2020, 10:34

Przy dużych rojach dronów (wielkoseryjna produkcja , niższe koszty jednostkowe), chyba większość systemów nie da rady z racji przeciążenia . Nec Hercules contra plures. Wymyślenie i wyprodukowanie skutecznej ochrony przed takim atakiem to nie będzie bułka z masłem.

Van
czwartek, 1 października 2020, 14:18

Bardzo silny impuls EM ? Zakłócenia ?

dim
piątek, 2 października 2020, 10:13

Impuls EM w rój ? Rój jest właśnie po to, by nie zaatakować z jednego kierunku, a z wszystkich. Gdy impuls EM, to energia skoncentrowana w wąskim kącie bryłowym. Choć z naszym MON nic nie wiadomo - może i tego "właściwi" decydenci "nie wiedzą" ? Jak "nie wiedzą", że potrzebne są drony, opl przeciw nim i rozpoznanie ?

Gnom
piątek, 2 października 2020, 21:16

A widziałeś możliwe do zastosowania działo z ukierunkowanym EMP? Sposób rozchodzenia się fali to jest właśnie główny problem konstrukcyjny, tu mógłby być zaletą bomby detonowanej w środku roju. Jest tylko jeden problem - zgodnie z typowymi normami dla wojskowych statków powietrznych drony wojskowe powinny być odporne na EMP (choć wątpię że są, bo byłyby za drogie)

dim
sobota, 3 października 2020, 15:09

W jakim "środku roju" ? Właśnie taktyka i sam sens istnienia roju e to nadlatywanie ze wszystkich możliwych kierunków naraz.

Gnom
niedziela, 4 października 2020, 15:29

Czyli w sam raz dla kulistej fali impulsu.

Frantz
czwartek, 1 października 2020, 21:38

System musi być kompleksowy. Łączący wszystko co jest dostępne. Systemy typu Noteć z ABM, może 57mm Bofors, albo nawet 76mm OTO Melara? Absolutnie masowa optyka do wykrywania. Nasze drony obserwacyjne z optyką szukające obcych dronow. Nasze drony "myśliwskie". Lubawa opracowała miny przeciwśmigłowcowe, więc jak będzie zamówienie - zrobią także przeciwdronowe! Dużo WRE. I na koniec rzecz jasna nowe typy broni jak broń niekinetyczna, radiacyjna, laserowa. Bo obrona to musi być spójny całościowy system. Pojedynczy typ broni sam nigdy nie zadziała.

Fanklub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 10:31

Mam inne wnioski: przeciw Rosji w Syrii i w Donbasie to nie działa, bo mają WRE eliminujące łączność i nawigację dronów, więc żaden lot na małej wysokości nie jest możliwy. Takie drony są dobre przeciw pastuchom. Dlatego USA zamawia tak zwiększoną ilość dronów, bo wie, że nawet przeciw Iranowi drony poniosą ciężkie straty.

Ha ha, ha,
piątek, 2 października 2020, 17:10

Jeśli nawet uboga Ukraina zdejmuje drony rosyjskie to ich poziom jest fatalny. Jakie rosyjskie WRE? Takie jak t o zniszczone w Karabachu? Ha ha.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 17:13

Taak i jakos to nie działą a w Armenii azerski dron nie miał problemów z takim systemem:)

123
czwartek, 1 października 2020, 14:43

Turcja w Syrri juz tyle pancyrkow nastukala, ze sie nawet juz tym nie

Lord Godar
czwartek, 1 października 2020, 13:51

O tak , tam gdzie przeciwnik nie ma przeciw środków dla tego wre , a jego drony są na poziomie pastuchów posklejane plastrami i szarą taśmą klejącą to takie wre może być skuteczne . Kiedy przeciwnik ma środki przeciwdziałania , to nie jest problemem znaleźć i zlikwidować tę świecącą w eterze na kilometry kupę żelastwa .

Kot nr 398
czwartek, 1 października 2020, 13:18

Są też drony całkowicie autonomiczne, bez komunikacji radiowej i nie korzystające z naw. satelitarnej. Nawigacja inercyjna + analiza obrazu + satelitarna o ile jest wiarygodna.

Hurrraaa
czwartek, 1 października 2020, 21:40

Tak mogą działać np. drony z WB. Tyle, że MON ich nie chce. Jak to MON! Oni nas "bronią" , rozbrajając wojsko z czego się da. W przyszłym roku kasują nam KUBy, a za rok - OSY.

Fanklub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 18:51

Nawigacja inercyjna to duży błąd narastający z odległością. Analiza obrazu na małym pułapie odpada - będzie widzieć tylko zieloną rozmytą plamę. Nawigacja satelitarna to łączność radiowa - w pobliżu Rosjan nie działa. Małe drony nie są autonomiczne, bo przerasta to ich "inteligencję". I nie ma takiej AI, która inteligencją dorównywałaby choć owadowi, więc loty autonomiczne na małej wysokości z automatycznym omijaniem przeszkód są wykluczone, nawet na dużych dronach. Przy dzisiejszej technice za automatyczne loty wg rzeźby terenu a i to raczej w łatwym terenie, można się zabierać dopiero przy użyciu radaru, a to wyklucza nawet średnie drony.

Kot nr 398
sobota, 3 października 2020, 12:09

Hobbyści bez większych problemów integrują do popularnych kontrolerów lotu (np ArduPilot) kontrolę całkowicie z pomocą nawigacji inercyjnej i analizy obrazu. Na przykład lot wzdłuż drogi albo rzeki, orientacja na szczyty górskie itd. Robi się filtr Kalmana i inne tego rodzaju, zbierające różne rodzaje danych i oceniające ich wiarygodność. Dostępna moc obliczeniowa jest zaskakująco potężna nawet przy amatorskich konstrukcjach. Tak jak zwykle doceniam Fanklub za realistyczne oceny to tu niestety poziom wiedzy ma chyba sprzed 10 lat jak nie dawniej...

Dużo słów, mało racji
piątek, 2 października 2020, 17:15

Nawigacja inercyjna pozwalała już 30 lat temu Pershingom2 osiągnąć CEP 30m, a starym "tomkom" na trafienie centralnie w zegar na wieży Kremla. Przy dzisiejszej technice i odpowiednim bazom danych wgranych do pocisków można trafić w doeolny punkt, może poza lodowymi czapami w strefach zlodowacen gdzie krajobraz zmienia się codziennie.

dim
piątek, 2 października 2020, 10:19

Oczywiście, że analiza obrazu NIE odpada. Na żadnym pułapie, o ile teren jest dobrze znany. A obrona działa zwykle na terenie własnym, więc znanym znakomicie. "I nie ma takiej AI, która inteligencją dorównywałaby choć owadowi" - Oczywiście ! Ale i wystarczy dokładność metra, ułamki milimetra są tu zbędne. Poza tym skąd wiesz, że nie ma ? Jakoś nie sądzę, by ci którzy ją programują, dzielili się z Tobą szczegółami swych osiągnięć. Poza tym to już trochę lat temu tych ponad 1000 chińskich, świecących dronów dawało pokaz złożonych figur na niebie, nie zderzając się ze sobą. Czyli Twe info są ogólnie dość nieakutalnie.

Davien
piątek, 2 października 2020, 09:37

I dlatego Tridenty trafiają z dokładnościa ponizej 90m na 12 tys km:)) Jakoś Tomahawki, NSM, KEPD-350, ALCM/CALCM nie maja najmniejszego problemu z lotem na małej wysokości uzywająć TERCOM/TERPROM i DSMAC:) Nie maja tez problemu z automatycznym omijaniem przeszkód terenowych, to nie przestarzałe kalibry:)

Gnom
piątek, 2 października 2020, 21:18

Zapewne nawet mają nawet "aktualizację on-line" - niestety i na zachodnich pociskach to systemy zawodne. Zbyt łatwo je oszukać.

Wasyl
czwartek, 1 października 2020, 12:11

A słyszałeś o zniszczeniu najnowszego antydronowego cudu rosyjskiej techniki, tj. Repellent-1, przez azerskie drony właśnie. Jest nawet film w internecie. Takie to WRE mają cudowne.

bender
poniedziałek, 5 października 2020, 16:24

Bo wielotonowy Repellent-1 ma zakłócać tylko bardzo małe zabawkowe drony, te izraelskie i tureckie używane przez Azerbejdżan najwyraźniej są za duże :-D

Fankub Daviena
czwartek, 1 października 2020, 15:27

Nie! Nie słyszałem! Już widzę, jak Rosjanie dwulicowym, trzymającym z NATO Ormianom dostarczają swój najnowszy system WRE, by Ormianie mogli go przekazać NATO do przebadania, jak inny sprzęt, który dotąd dostali od Rosji... :D

piątek, 2 października 2020, 14:57

Czekam na Ładę w f1 :P

Davien
piątek, 2 października 2020, 09:38

Funku jak widać przekazali i mamy kolejną kompromitacje rosyjskeigo sprzętu:))

Wican
niedziela, 4 października 2020, 12:20

A ja w to nie wierzę.Wiem natomiast że Huti strącali Patrioty. I to nawet sowieckim sprzętem z lat 70-tych

bender
poniedziałek, 5 października 2020, 16:22

Ale w jakim konkretnie celu i w jaki sposób mieliby strącać pociski OPL? Izrael co jakiś czas strąca opadające balistyczne syryjskie S-200, żeby mu nie wybuchły na terytorium, ale nie używa do tego sowieckiego sprzętu.

spoko
piątek, 2 października 2020, 03:53

Fanklub To kreml teraz chce dokopac Armenii? A tacy bracia byli prawie jak Ukraincy;)))

R
czwartek, 1 października 2020, 12:39

Tak to pokaz info.

Olo
czwartek, 1 października 2020, 15:29

Wpisz sobie w wyszukiwarce: wykop system zakłocania repellent 1 . Jest tam link do filmu. Ok. 25 sekundy na celowniku pojawia się rosyjski system antydronowy.

Gnom
piątek, 2 października 2020, 09:56

A jesteś pewien, że działał?

R
czwartek, 1 października 2020, 16:43

To zabacz ten film jeszcze raz zamiast sie jarac propaganda.

123
czwartek, 1 października 2020, 14:44

to pokas to info hurhurhurhur :) a Ziemia dalej plaska? FAKTEM jest, ze drony MALE robia co chca, gdzie chca i kiedy chca z ruskim szajsem. Do tego kolejny zlom sru zestrzelony przez F16.

Gnom
piątek, 2 października 2020, 10:00

A co robi tam Turecki F-16? Wg mnie wspiera słuszne uwagi Ormian o kolejnych przymiarkach do ich zniszczenia przez Turcję. Bez nich wreszcie spokojnie przez doliny i przełęcze azerska ropa trafi do Turcji. Do tego czasu konflikt z Grecja jest niebezpieczny - ruscy i arabowie (o zachodzie nie wspomnę) mogą zablokować dostawy paliwa i jak dziś miałaby walczyć bez niego owa wspaniała turecka armia. Swobodna granica z Azerbejdżanem (bez Armenii) jest gwarantem wielkiej osmańskiej Turcji - marzenia Erdogana.

Stirlitz
czwartek, 1 października 2020, 13:42

wpisz sobie w google po rusku system repelent i Armenia a znajdziesz. Ruskie strony militarne podają takie informacje a tym chyba wierzysz towarzyszu? ;)

Tweets Defence24