- WYWIADY
- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
- W CENTRUM UWAGI
Francja bliżej zakupu koreańskich wyrzutni? W dyskusji pojawia się Polska
Francja stoi przed pilną decyzją dotyczącą przyszłości swoich wyrzutni rakietowych. Wycofanie systemów M270 w 2027 roku grozi powstaniem luki zdolnościowej w obszarze artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. W oczekiwaniu na rozwój krajowej rakiety o zasięgu 150 km, Paryż analizuje rozwiązania dostępne z półki: amerykański HIMARS, izraelski PULS oraz południowokoreański K239 Chunmoo.
Autor. Hanwha Aerospace
Wybór ten będzie miał znaczenie nie tylko operacyjne, lecz także przemysłowe i strategiczne, wpływając na pozycję Francji w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Dr Aleksander Olech rozmawia z Léo Péria-Peigné z IFRI o konsekwencjach tej decyzji.
Léo Péria-Peigné jest badaczem w Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI), gdzie w ramach Obserwatorium Konfliktów Przyszłości zajmuje się rozwojem zdolności w obszarze uzbrojenia oraz wykorzystaniem nowych i wschodzących systemów bojowych.
Dr Aleksander Olech, Defence24: IFRI zarekomendowało, aby francuskie siły zbrojne rozważyły pozyskanie systemu K239 Chunmoo, który jest już wykorzystywany w Polsce (jako Homar-K) oraz został zakupiony przez Norwegię i Estonię. Co tłumaczy taką rekomendację?
Léo Péria-Peigné: Francuskie wyrzutnie rakietowe M270 mają zostać wycofane ze służby w 2027 roku, głównie ze względu na brak możliwości dalszego ekonomicznego utrzymania ich podwozia. W 2023 roku Francja uruchomiła program rozwoju suwerennej rakiety o zasięgu 150 km, jednak rozwiązanie to prawdopodobnie nie będzie gotowe przed 2030 rokiem. Aby uniknąć luki zdolnościowej, armia francuska musi zatem pozyskać system przejściowy dostępny „z półki”.
Obecnie istnieją trzy nowoczesne i wiarygodne opcje: amerykański HIMARS, izraelski PULS oraz południowokoreański Chunmoo. HIMARS jest kosztowny, terminy dostaw są bardzo długie, a kwestia suwerenności nad amunicją pozostaje istotnym problemem. Obecny klimat polityczny w relacjach transatlantyckich dodatkowo komplikuje tę opcję. System PULS jest mniej rozpowszechniony w Europie, a relacje francusko-izraelskie pogorszyły się od 2024 roku. Istnieją także obawy dotyczące potencjalnych podatności technologicznych lub ograniczeń dostępowych w architekturze systemu.
Chunmoo pozostaje stosunkowo mało znany we Francji, mimo że jest obecnie najliczniej używanym nowoczesnym systemem MLRS w Europie. Oprócz Polski i Estonii system ten przyjęły również inne państwa partnerskie Francji, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska. Jest to platforma o otwartej architekturze, umożliwiająca integrację krajowych typów amunicji, a firma Hanwha opracowała szeroką gamę pocisków — z których część będzie produkowana w Polsce.
Chunmoo nie jest rozwiązaniem idealnym, ale stanowi najbardziej pragmatyczną opcję dostępną dla Francji. To system zdolny, możliwy do szybkiego pozyskania, interoperacyjny, który pozwoli Francji w przyszłości zintegrować własną amunicję i potencjalnie eksportować ją w ramach swoistej „społeczności użytkowników Chunmoo”.
Zobacz też

Czy widzi Pan perspektywy współpracy francusko-polskiej wokół systemu Chunmoo, na przykład w zakresie integracji przyszłego francuskiego pocisku o zasięgu 150 km z tym systemem?
Francja planuje pozyskać 13 systemów MLRS do 2030 roku i potencjalnie kolejne 13 do 2035 roku, co dałoby łącznie 26 wyrzutni. Polska dysponuje już ponad 150 wyrzutniami Homar-K obok systemów WR-40 Langusta. Jednym z praktycznych rozwiązań byłoby wydzierżawienie przez Francję części wyrzutni Homar-K od Polski w celu utrzymania zdolności operacyjnych i integracji przyszłych francuskich pocisków.
Możliwa jest również głębsza współpraca, np. utworzenie francusko-polskiej jednostki artylerii stacjonującej w Polsce, na wzór wieloletnich formacji francusko-niemieckich. Homar-K jest szczególnie interesujący dla Francji, ponieważ koreańskie podwozie bazowe jest zbyt ciężkie dla niektórych francuskich standardów operacyjnych, podczas gdy polskie podwozie Jelcz jest lżejsze i lepiej dostosowane. Byłby to silny symbol odnowienia relacji francusko-polskich po Traktacie z Nancy z 2025 roku.
Do takiej struktury mogłaby dołączyć również Estonia, która ogłosiła zakup Chunmoo w 2025 roku. Obecnie Francji i Polsce brakuje dużych wspólnych systemów uzbrojenia, które ułatwiałyby współpracę operacyjną. Potencjalny zakup przez Polskę samolotów tankowania powietrznego lub nawet A400M mógłby poprawić sytuację, podobnie jak francuski zakup lub leasing Homara-K.
W dłuższej perspektywie Francja planuje rozwój pocisków o większym zasięgu, być może w ramach programu ELSA. Francuski przemysł posiada znaczne kompetencje w zakresie technologii rakietowych dzięki doświadczeniom w budowie systemów odstraszania nuklearnego. Wspólny rozwój lądowego pocisku balistycznego o zasięgu około 1000 km lub większym mógłby zatem odpowiadać strategicznym potrzebom obu państw.
Poza współpracą w zakresie amunicji 155 mm, w jakich innych obszarach realnie mogłaby rozwinąć się współpraca obronna między Francją a Polską?
Przez wiele lat współpraca była ograniczona, ponieważ obie armie funkcjonowały w odmiennych kontekstach strategicznych. Polska była silnie zorientowana na Waszyngton, podczas gdy Francja utrzymywała bardziej autonomiczną postawę strategiczną. Priorytety operacyjne także się różniły: Francja koncentrowała się na Afganistanie i walce z terroryzmem w Sahelu, podczas gdy Polska po 2008, a zwłaszcza po 2014 roku, coraz bardziej skupiała się na zagrożeniu ze strony Rosji.
Ta rozbieżność dziś zanikła. Wymagania operacyjne obu państw są bardziej zbliżone niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich trzech dekad, co otwiera realne możliwości wspólnego rozwoju przyszłych zdolności. Polski program Krevet, koncepcja kołowej haubicy 155 mm, mógłby zostać reaktywowany jako podstawa następcy systemu CAESAR na lata 30., potencjalnie z dłuższą lufą dla zwiększenia zasięgu.
Do 2035 roku Francja będzie musiała również zmodernizować kołowy bojowy wóz piechoty VBCI. Mogłaby to być okazja do współpracy z Polską nad platformą następczą lub zaawansowaną wersją Rosomaka. Francja nie planuje obecnie zakupu bojowego wozu piechoty na podwoziu gąsienicowym, ale jeśli polski Borsuk odniesie sukces, pewne formy współpracy nie są wykluczone.
Współpraca istnieje już w wyspecjalizowanych segmentach, takich jak mosty towarzyszące, gdzie polskie doświadczenia operacyjne mogą być cenne dla Francji. Paryż mógłby także wykazać zainteresowanie systemem minowania Baobab-K, choć w ostatnim czasie niewiele informacji publicznych pojawiło się na jego temat.
W domenie powietrznej współpraca w zakresie platform bojowych wydaje się mało prawdopodobna, ale integracja uzbrojenia, takiego jak A2SM Hammer, mogłaby tworzyć wspólne komponenty zdolnościowe. Ewentualny zakup przez Polskę samolotów tankowania powietrznego oraz potencjalne pozyskanie przez oba państwa szwedzkich samolotów wczesnego ostrzegania (AWACS) otwierałoby interesujące możliwości współpracy szkoleniowej i serwisowej.
W domenie morskiej współpraca jest trudniejsza, biorąc pod uwagę wybór przez Polskę brytyjskich fregat i szwedzkich okrętów podwodnych oraz ograniczoną obecność Francji na Bałtyku.
Zobacz też

Czy Korea Południowa staje się kluczowym aktorem europejskiego dozbrajania?
Korea Południowa nie jest nowym graczem na europejskim rynku obronnym, ale jej obecność przez lata była dyskretna. Pierwszym istotnym krokiem był rozwój tureckiej haubicy T-155, opartej na koreańskim K9. Sam K9 zyskał rozgłos po 2017 roku dzięki zamówieniom z Finlandii, Norwegii i Estonii.
Systemy koreańskie korzystają z charakterystyki przemysłu wspierającego armię opartą na poborze: są relatywnie proste, oferują solidne osiągi i konkurencyjne ceny dzięki produkcji wielkoseryjnej. W czasie gdy europejskie przemysły obronne zmniejszały moce produkcyjne i zmagały się z rosnącymi kosztami, przewagi te stały się kluczowe.
Duże polskie zamówienia z 2022 roku spotkały się z krytyką, wskazującą, że Warszawa sięga po uzbrojenie spoza Europy. Decyzja ta była jednak racjonalna, Korea była praktycznie jedynym dostawcą zdolnym do szybkiego dostarczenia dużych ilości sprzętu. Europa nie produkowała wówczas odpowiednika MLRS ani lekkiego samolotu bojowego porównywalnego z FA-50, a produkcja nowoczesnych czołgów była ograniczona do około 50 Leopardów 2 rocznie. W artylerii gąsienicowej jedynie Polska utrzymywała aktywną linię produkcyjną (Krab), podczas gdy PzH 2000 czasowo nie był produkowany.
Polskie zakupy uwidoczniły możliwości przemysłu koreańskiego i zapoczątkowały falę zainteresowania w Europie. Rumunia, Estonia i Norwegia ogłosiły plany zakupowe, Dania i Szwecja rozpoczęły testy, a Finlandia może również rozważyć systemy koreańskie.
Korea Południowa nie zastąpi amerykańskiego parasola bezpieczeństwa, ale może dostarczać uzbrojenie szybciej i w większych ilościach niż większość tradycyjnych przemysłów europejskich, przy zachowaniu akceptowalnego poziomu jakości. W braku alternatyw prawdopodobnie pozostanie kluczowym aktorem w kształtującej się architekturze bezpieczeństwa Europy.




WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151