Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

„Czołg wystrzelił w kierunku żołnierzy ONZ”. Kulisy groźnego incydentu [WYWIAD]

Dlaczego Siły Obronne Izraela (IDF) atakują blisko baz UNIFIL? Jak wygląda sytuacja humanitarna na południu Libanu? Czy polskie firmy zbrojeniowe wejdą na libański rynek? Czym zajmują się żołnierze Wojska Polskiego na libańsko-izraelskim pograniczu? Czy uda się rozbroić Hezbollah? Poseł Jarosław Krajewski, przewodniczący parlamentarnej grupy polsko-libańskiej w wywiadzie dla Defence24.pl mówi o specjalnej wizycie polskich posłów w Libanie.

Czołg Merkava Mk 4 z widocznymi elementami systemu Trophy
Czołg Merkava Mk 4 z widocznymi elementami systemu Trophy
Autor. IDF

Michał Bruszewski: Wrócił Pan z pogranicza libańsko-izraelskiego. Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, co w zasadzie obecnie dzieje się na południu Libanu? Media na ten temat milczą.

Jarosław Krajewski, przewodniczący grupy polsko-libańskiej Sejmu RP: Z oficjalnych komunikatów ONZ wiemy, że w ostatnim czasie dochodzi do regularnych ataków ze strony Sił Obronnych Izraela (IDF) na południu Libanu. A w teorii mamy stan pokoju. Choć oficjalnie celem jest Hezbollah, to Izrael, nie chcąc obecności wojsk ONZ w Libanie, - bo mówiąc wprost ONZ „patrzy mu na ręce” - eskaluje i tak kieruje swoje działania zbrojne, że także wojska ONZ znajdują się niejednokrotnie bezpośrednio na celowniku. Mnie, jako polskiego parlamentarzystę, oczywiście w pierwszej kolejności interesuje los i bezpieczeństwo naszych żołnierzy w PKW Liban, służących w ramach misji UNIFIL w tym rejonie.

Dlatego też, jako grupa parlamentarna, będąc w Libanie, mieliśmy możliwość porozmawiać nie tylko z parlamentarzystami libańskimi, ale również z żołnierzami polskiego kontyngentu. Widok skali zniszczeń w południowym Libanie, co warto podkreślić, dokonanych w czasie pokoju, jest naprawdę przerażający. Ale ostatnie oficjalne informacje ONZ są bardzo niepokojące. Izraelska Merkawa wystrzeliła kilka pocisków w kierunku żołnierzy UNIFIL, a dwa z nich uderzyły około 150 metrów od żołnierzy sił pokojowych. Kolejny incydent miał miejsce 12 stycznia, kiedy z kierunku Izraela ostrzelano z moździerzy posterunek UNIFIL, uszkadzając helipad – czyli lądowisko dla śmigłowców, oraz główną bramę placówki. Wszelkie takie działania narażają na ryzyko żołnierzy sił pokojowych, w tym polskich żołnierzy, i stanowią poważne naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Zdjęcie z ćwiczeń PKW w Libanie
Zdjęcie z ćwiczeń PKW w Libanie
Autor. ppor. Kinga Michalska
Reklama

Nie brzmi to jak pokój. Intensywne walki Izrael-Hezbollah miały miejsce w ramach operacji „Północne Strzały” w 2024 roku. Wtedy też Libanem zainteresowały się polskie media. Wojna się nie skończyła? Czym zajmują się polscy żołnierze?

O Libanie dzisiaj mówi się zdecydowanie mniej niż o Strefie Gazy, ale to właśnie na południu Libanu od 2019 roku stacjonują polscy żołnierze w ramach tymczasowych sił ONZ – UNIFIL. A to powinien być dla nas priorytet. Dzisiaj, tam na miejscu, w ramach zadań, służy ponad 200 żołnierzy Wojska Polskiego. Każdy przypadek naruszenia prawa międzynarodowego, a szczególnie atak na siły pokojowe z mandatem ONZ, powinny być surowo potępiane.

To jest też kwestia związana bezpośrednio z bezpieczeństwem naszych żołnierzy. W 2019 roku, po dziesięciu latach nieobecności, odbudowaliśmy PKW Liban i do teraz jest to misja, w której żaden polski żołnierz nie odniósł obrażeń. To jest sprawa najważniejsza. Nasi żołnierze, zgodnie z mandatowymi zadaniami, zajmują się bardzo profesjonalnie ochroną ludności cywilnej, monitorowaniem strefy rozgraniczenia, czyli tzw. blue line, oraz wsparciem libańskiego rządu w zagwarantowaniu na terytorium Libanu pokoju i bezpieczeństwa. To wynika wprost z rezolucji ONZ. Mówię o tym dlatego, że incydent, do którego doszło kilkanaście dni temu, był jaskrawym złamaniem prawa.

Zupełnie niezgodnym z zasadami obowiązującymi w cywilizowanym świecie. Zdecydowana większość państw respektuje bezpieczeństwo żołnierzy na misjach ONZ. A ze strony IDF po raz kolejny dochodzi do nieuzasadnionych ataków w kierunku sił pokojowych, jako formy nacisku i presji. Moim zdaniem celem jest zastraszenie i utrudnienie funkcjonowania misji UNIFIL. Izrael powinien całkowicie zaprzestać takich agresywnych działań wobec żołnierzy w błękitnych hełmach, jak popularnie nazywane są siły pokojowe ONZ.

Co istotne, choć opinia publiczna o tym nie wie - mandat UNIFIL wygasa za kilka miesięcy. Co dalej?

Faktycznie mówi się o tym zaskakująco mało. Zgodnie z prawem, misja UNIFIL zakończy się z dniem 31 grudnia 2026 roku. Zostało niespełna 11 miesięcy misji, która realizuje swoje zadania w południowym Libanie, de facto od 1978 roku. Polska obecność to szczególnie lata 1992-2009, oraz reaktywacja misji w 2019 roku do dnia dzisiejszego. Prezydent RP przedłużył obecność PKW Liban do końca sierpnia bieżącego roku. Zgodnie z dzisiejszym stanem, jeżeli nic się nie zmieni, to Wojsko Polskie będzie musiało opuścić Liban do końca roku wraz z zakończeniem misji ONZ.

Pkw Liban polscy żołnierze rosomak misja kontyngent liban
Żołnierze polskiego kontyngentu wojskowego w Libanie z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej
Autor. 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana
Reklama

Czyli polscy żołnierze opuszczają definitywnie ten kraj?

Alternatywnym rozwiązaniem jest powstanie misji szkoleniowej zorganizowanej przez państwa europejskie. Trwają takie zakulisowe rozmowy dyplomatyczne. Taka misja mogłaby docelowo zagospodarować infrastrukturę UNIFIL-u. Ale pamiętajmy o tym, że czasu jest bardzo mało. Dla mnie, jako polskiego posła, najważniejsze jest to, aby polscy oficerowie, zarówno w misjach ONZ, jak i w nowej misji UE, pełnili jak najwyższe stanowiska dowódcze. To oczywiste, skoro wysyłamy swoje kontyngenty, to powinniśmy mieć jak największy wpływ na dowodzenie nimi. Misja UE mogłaby ruszyć jeszcze w 2026 roku lub na początku 2027 roku. Dzisiaj nasz kraj – Polska, powinna być obecna przy stole rozmów na temat stabilizacji Bliskiego Wschodu wraz z naszymi brytyjskimi, francuskimi i włoskimi partnerami.

Liban jest tak ważny?

To brama na Bliski Wschód. Liban był kiedyś określany mianem „Szwajcarii Bliskiego Wschodu”. Niestety, od lat trwające wojny doprowadziły ten kraj do destabilizacji i wielu zniszczeń. Odbudowany i dobrze zarządzany Liban może być istotnym elementem pokoju w tym regionie świata. A to jest przecież częścią polityki naszego państwa, by światowa architektura bezpieczeństwa poprawiła się, a nie zamieniała w kolejne ryzyko zamachów dżihadystów, od czego przecież Europa nie jest wolna. Polskajako stabilne państwo, posiadające duże doświadczenie wojskowe z misji zagranicznych, może być wsparciem dla zaangażowania Europy na rzecz pokoju.

Chodzi o długofalową politykę, brak alternatywy dla legalnego rządu Libanu, rządowej policji i Libańskich Sił Zbrojnych (LAF). Dlatego uważam, że pomysł europejskiej misji szkoleniowej pomagającej libańskiemu rządowi w przejmowaniu samodzielnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo jest warty rozważenia. Jeżeli doprowadzilibyśmy do odbudowy zdolności armii libańskiej i stabilizacji sytuacji politycznej, to Liban stanie się także naturalnym „oknem na świat” dla całego regionu. Trzeba mieć na uwadze, że w momencie zakończenia działań UNIFIL w południowym Libanie i braku międzynarodowego porozumienia w sprawie utworzenia nowej misji, powstanie ogromna pustka. Ta misja pokojowa trwa od 1978 roku.

polscy parlamentarzyści oraz żołnierze w południowym Libanie
polscy parlamentarzyści oraz żołnierze w południowym Libanie
Autor. z archiwum rozmówcy

Bo alternatywą jest Hezbollah?

Im słabsze instytucje państwa libańskiego, tym silniejszy Hezbollah i inne organizacje paramilitarne.  Hezbollah dzisiaj w zakresie militarnym jest zdecydowanie osłabiony i teraz pojawiła się szansa na demilitaryzację tej organizacji, a to dałoby przestrzeń na budowanie struktur państwa, które w przyszłości będzie miało monopol na używanie siły w celu zagwarantowania bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego.

Reklama

Hezbollah w Libanie jest nie tylko bojówką islamistyczną, ale także legalnie działającą partią polityczną. Do niedawna, w zasadzie najbardziej wpływową. Hezbollah miał się rozbroić. „Miał”.

To ambitny plan doprowadzenia do deeskalacji na Bliskim Wschodzie. Z jednej strony wymusza to polityka Donalda Trumpa, z drugiej – w przypadku samego Libanu – presja ze strony Izraela. Częścią tego planu jest właśnie rozbrojenie Hezbollahu. Musimy zaznaczyć, że Hezbollah jawi się dzisiaj jako najbardziej osłabiony od lat. Zlikwidowano liderów organizacji, przetrzebiono infrastrukturę i arsenał, zniszczono kadrę dowódczą, odcięto im istotne wsparcie ze strony Iranu. 

Wizytowaliście południowy Liban jako polscy parlamentarzyści. Jakie refleksje, wnioski, przywozicie z tego teatru działań?

My, podczas naszej obecności w Libanie, wizytowaliśmy teren odpowiedzialności IRISHPOLBATT (irlandzko-polski batalion UNIFIL). W południowym Libanie są miejscowości, które w całości zostały zburzone. Będzie potrzeba dużo czasu i zaangażowania międzynarodowego, aby można było przywrócić tam normalne funkcjonowanie. To, co zobaczyliśmy na miejscu, przekracza zwykłe ludzkie wyobrażenie. Do zniszczeń zabudowań cywilnych dochodziło szczególnie w 2024 roku, w czasie walk Izraela z Hezbollahem, ale dochodzi także teraz, kiedy w teorii mamy czas pokoju.

W 2024 roku IDF nie tylko niszczył Hezbollah, ale także poszczególne libańskie domy. Polska ma zamiary pokojowe, a nie agresywne, chcemy na Bliskim Wschodzie pokoju, a nie wojny. Jednak ataki IDF w pobliżu misji UNIFIL to duże niebezpieczeństwo także dla naszych rodaków. IDF atakował do tej pory blisko oddziałów hiszpańskich i włoskich UNIFIL-u, żołnierzy z dużych państw europejskich. Rządy tych państw i ONZ protestowały, ale nie przynosi to trwałych efektów.

Polacy służą w wielonarodowym oddziale wojskowym ONZ
Polacy służą w wielonarodowym oddziale wojskowym ONZ
Autor. z archiwum rozmówcy

Libańscy politycy interesują się Polską?

Tak, libańscy politycy doceniają nasze zaangażowanie zarówno w zakresie wojskowym, jak i cywilnym. Bardzo pozytywnie postrzegane są działania o charakterze rozwojowym i humanitarnym wspierane przez naszą Ambasadę RP w Bejrucie. Warto docenić tytaniczną pracę wykonywaną przez polskie organizacje pozarządowe i wolontariuszy z Polski, którzy pomagają poszkodowanym Libańczykom niezależnie od zagrożeń. Trzeba mieć w sobie duże pokłady empatii i odwagi. W ubiegłym roku, kiedy powołaliśmy grupę polsko-libańską, postawiliśmy sobie za cel budowanie dobrych relacji bilateralnych. Ale jednym z naczelnych celów, które przyświecały nam od początku, było wsparcie dla kontyngentu polskich żołnierzy w Libanie. Jest to kwestia kompletnego i odpowiedzialnego podejścia do bezpieczeństwa państwa.

W ramach grupy chcemy wspierać polskie interesy narodowe poprzez budowanie pozytywnego wizerunku naszego państwa, rozwój współpracy gospodarczej i naukowej. Spotkania polityczne w Bejrucie pokazały dobrą perspektywę budowy wzajemnych relacji i poprawy bezpieczeństwa w Libanie. Zwłaszcza możemy pomóc w zakresie doradztwa i szkolenia rządowych sił libańskich. Chcielibyśmy, aby polskie firmy z przemysłu obronnego mogły również sprzedawać swoje produkty na Bliskim Wschodzie.

Reklama

Opinia publiczna sparzyła się na wizji, w której za zaangażowanie polskich żołnierzy w wojnę iracką będziemy realizować kontrakty na miejscu, a polskie firmy na tym zarobią. Nie obawia się Pan Poseł powtórki z tego? Albo zniechęcenia Polaków do takiego pomysłu?

Tak, zgadzam się, że musimy jako państwo wyciągać wnioski z dotychczasowych doświadczeń. Warunkiem oczywistym jest stabilizacja Libanu i jak najtrwalszy pokój na Bliskim Wschodzie. Wszystkie ryzyka trzeba wziąć pod uwagę, dlatego zalecam racjonalne kalkulacje zamiast podejścia emocjonalnego. W interesie Polski jest jak największe wygaszenie konfliktów zbrojnych, takich jak ten na Bliskim Wschodzie.

Dla nas ważne jest zwrócenie uwagi innych cywilizowanych państw na rosnące zagrożenie ze strony Rosji i jej barbarzyńskiej polityki. To rosyjski imperializm jest największym zagrożeniem dla Polski oraz innych europejskich państw. Obecnie na świecie mamy największą liczbę konfliktów zbrojnych od czasów II wojny światowej. Ale jeżeli chcemy budować silne państwo jako dwudziesta gospodarka świata, to musimy nauczyć się skutecznie wspierać polskie firmy na rynkach libańskim czy jordańskim. Polska musi mieć strategię wobec Bliskiego Wschodu.

To co w takim razie wniósł UNIFIL do Wojska Polskiego?

Polscy żołnierze służą w środowisku międzynarodowym. Są chwaleni przez lokalną społeczność i libańskich parlamentarzystów. Polska nie kojarzy im się jako państwo agresywne, ale jako kraj sukcesu gospodarczego, udanej transformacji politycznej. Widzą Polskę jako ambitny kraj, który zwiększył znacząco wydatki na obronność, stając się filarem wschodniej flanki NATO. Libańczycy widzą Polaków jako obiektywnych partnerów i wiarygodne państwo.

Bliski Wschód to wylęgarnia organizacji dżihadu, także bardzo niebezpiecznych dla Europejczyków. Zasiadał Pan wiele lat także w komisji ds. służb specjalnych. Czy jest tam świadomość, że nasze służby specjalne, aby sprostać zagrożeniom – także tym z Bliskiego Wschodu – muszą być aktywne i silne na tym kierunku?

Zagrożenie ze strony Rosji i organizacji terrorystycznych jest wyższe niż jeszcze kilka lat temu. To nie ulega wątpliwości. Im większe zagrożenie, które należy neutralizować, tym wyższe powinny być budżety służb specjalnych. Muszą one posiadać adekwatne środki do zagrożeń. Obecnie wydajemy jako państwo jedynie 0,1 procenta PKB na pięć polskich służb specjalnych. To zdecydowanie za mało. Komisja ds. służb specjalnych ogłosiła kilka miesięcy temu w jawnym stanowisku, że w projekcie budżetu 2026 roku brakuje środków dla Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na prawie 500 milionów złotych.

Po poprawkach w uchwalonym budżecie państwa nadal brakuje ponad 255 mln zł, co – cytuję stanowisko komisji – „zagraża bezpieczeństwu państwa”. Jestem przekonany, że każdy odpowiedzialny polityk będzie wpływał na rząd w celu nowelizacji budżetu i doprowadzenia do zagwarantowania odpowiednich środków dla właściwej realizacji ustawowych zadań przez polskie służby.

Dziękuję za rozmowę

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama