„Czarne ludziki”: siłowy scenariusz wydarzeń na Białorusi [OPINIA]

2 września 2020, 09:47
96ae161768440658ff0fcde10726530b
Fot. www.mil.by

Spokój z jakim obecnie władze w Miński i na Kremlu reagują na pokojowe manifestacje prowadzonych przez Białorusinów w największych miastach, może być złudny. Przyparty do muru Aleksandr Łukaszenka może bowiem zdecydować się na interwencję rosyjskich „czarnych ludzików”, którzy najpierw sprowokują zamieszki, a następnie „zaprowadzą spokój” – przy okazji pacyfikując zwolenników większej demokracji na Białorusi.

Z formalnego punktu widzenia Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ma podstawy prawne do udzielenia Białorusi „pomocy wojskowej”. Taką ewentualność przewidują bowiem dwa porozumienia, w których stroną są oba te państwa:

  • podstawy funkcjonowania Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ);
  • oraz białorusko-rosyjska umowa o Państwie Związkowym.

Tak naprawdę jedyną trudnością w przeprowadzeniu interwencji na Białorusi jest więc znalezienie akceptowalnego w Rosji powodu, by ją rozpocząć. Może to być motyw mało realny, wymyślony (tak jak np. "faszystowski" ruch na Ukrainie) i spreparowany. W przypadku cynicznych polityków, którzy już wielokrotnie kłamali publicznie (tak jak Putin) to w zupełności wystarczy, by udawać że ma się rację. Przygotowanie takiego „powodu” na Białorusi już się najprawdopodobniej rozpoczęło.

Dajcie mi cel, a powód rozpoczęcia działań zawsze się znajdzie?

Jedyną przyczyną, dla której rosyjskie władze wstrzymują się jeszcze przed fizyczną interwencją na Białorusi jest słaba pozycja polityczna samego Łukaszenki. Konsekwentne nieuznawanie przez państwa zachodnie wyniku sfałszowanych wyborów prezydenckich z 9 sierpnia 2020 roku jest na pewno dostrzegane na Kremlu. Dlatego do rozpoczęcia oficjalnych działań potrzebne jest coś bardziej akceptowalnego, niż tylko prośba o pomoc samozwańczego „prezydenta”.

Dodatkowo białoruskie manifestacje odbywają się w sposób pokojowy, a protestujący dbają o to, by nie było żadnych prowokacyjnych krzyków, faszyzujących napisów, zniszczeń, agresji, czy nawet zadeptanych trawników. Dlatego rosyjska interwencja będzie miała najprawdopodobniej bardziej wyrafinowaną postać, niż proste przejście przez granicę kolumn pancernych. Łukaszenka ma tutaj to do wykorzystania kilka scenariuszy działania, które jednak najprawdopodobniej zawsze będą miały pięć etapów: skłócić, przestraszyć, sprowokować zamieszki, "uspokoić" sytuację i zaproponować ustępstwa, ale już bez opozycji, za to na rosyjskich warunkach.

image
Fot. www.mil.by

Skłócenie społeczeństwa jest potrzebne, ponieważ do utrzymania władzy (na co najmniej kilka lat) Łukaszenka potrzebuje zwolenników chociażby z części własnych obywateli. Tylko to bowiem pozwoli mu na rządzenie bez stałej obecności wojska na ulicach. Dlatego Łukaszenka musi w pierwszej kolejności doprowadzić do podzielenia białoruskiego społeczeństwa wyodrębniając w nim „zdrajców i wichrzycieli”.

Stworzenie takiego podziału będzie możliwe szczególnie w odniesieniu do tej, mniej wykształconej część białoruskiego społeczeństwa, na wsi i w mniejszych miasteczkach, gdzie jest ograniczony dostęp do Internetu, jak również gdzie funkcjonują jedynie państwowe kanały telewizyjne. To właśnie tą drogą już rozpoczęła się operacja zniechęcania do opozycji i oczerniania jej przez wyciąganie nieprawdziwych informacji np. o zachodnich dotacjach, przez wskazywanie na pogardę inteligencji w odniesieniu do „ludzi pracy”, jak również przez stworzenie atmosfery strachu przed utratą tego, co już Białorusini posiadają, a co jest trudniej dostępne w typowych krajach demokratycznych.

Według takiego przekazu, działania manifestantów żądających ustąpienia Łukaszenki mają więc doprowadzić np. do utraty dostępu do bezpłatnej służby zdrowia, bezpłatnego kształcenia, emerytur, taniego paliwa, taniej żywności, dodatków socjalnych, itp. Rządowe media starają się również udowodnić, że zmiana prezydenta Łukaszenki będzie jednoznaczna z przerwaniem kontaktów z Federacją Rosyjską, która jest rzeczywiście najważniejszym partnerem gospodarczym dla Białorusi. Co niepokojące, taka narracja jest także obecna w zachodnich mediach, w których ewentualna zmiana białoruskich władz jest, jednoznacznie choć niesłusznie odczytywana jako diametralne odwrócenie się Białorusinów na zachód – czego na Białorusi nikt jak na razie nie deklarował – przynajmniej od razu.

Kiedy ten podział społeczeństwa już będzie „odpowiedni”, najprawdopodobniej nastąpi cykl zdarzeń, które będą miały potwierdzić to, czym wcześniej straszono „prostych” ludzi. Przede wszystkim sprowokowane zostaną zamieszki na ulicach miast z paleniem samochodów, niszczeniem mienia, grabieniem sklepów i atakowaniem „pokojowo” działających funkcjonariuszy policji, straży pożarnej i nawet służb medycznych. Być może zaczną się również problemy z dostawą prądu, wody oraz żywności do sklepów. Także w miejscowościach, gdzie nie było protestów, by jeszcze bardziej zniechęcić ich mieszkańców do opozycji.

Wtedy pojawi się optymalny moment, by dla uspokojenia sytuacji wprowadzić ukrytych za maskami i bez oznaczeń funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i milicji, którzy „zaprowadzą porządek na ulicach, doprowadzą do normalności system dostaw, jak również znajdą i zaaresztują winnych całego zmieszania”. Jest to w miarę prosty scenariusz, który Łukaszenka może przeprowadzić z pomocą Rosjan i to bez większego problemu.

By ta interwencja mogła mieć bardziej międzynarodowy charakter, można dodatkowo spotęgować zagrożenie, preparując ataki na ludność białoruską pochodzenia rosyjskiego (co pozwoli bardziej zdecydowanie odpowiedzieć władzom Kremla na prośby Łukaszenki), czy nawet organizując ataki na prawosławną cerkiew białoruską wprowadzając do walki z opozycją dodatkowo hasła „zagrożenia tradycyjnych wartości” i „przymusowej laicyzacji”.

image
Fot. www.mil.by

Prowokacje w stosunku do obywateli pochodzenia rosyjskiego są tym bardziej prawdopodobne, że dają one Rosji szansę na wprowadzenie najbardziej radykalnego rozwiązania, jakim jest nawet podział Białorusi pod pretekstem ochrony obywateli rosyjskich. Taki scenariusz z powodzeniem przetrenowano już na Krymie z użyciem „zielonych ludzików” i jest on również możliwy przy ewentualnym przejmowaniu takich terenów jak regiony Witebska, Orszy czy Homela.

Oczywiście wszystkie te działania wywołają protesty zagraniczne, jednak i w tym przypadku są rozwiązania, które pozwolą załagodzić sytuację tak, by „Zachód” mógł wyjść z twarzą z całego konfliktu. Łukaszenka i prezydent Putin jako „neutralny” mediator mogą bowiem zaproponować zmiany konstytucyjne na Białorusi, a nawet przeprowadzenie ponownych wyborów po uspokojeniu się sytuacji. Wybory te jednak tak zostaną przygotowane, by wygrał kandydat całkowicie zależny od Rosji. Będzie to tym łatwiejsze, że opozycja białoruska jest jak na razie słabo zorganizowana i bez tak charyzmatycznego przywódcy, jakim był np. w Polsce Lech Wałęsa.

Z takiego rozwiązania będą zadowolone zarówno władze na Kremlu, które zachowają pełną kontrolę nad swoim wschodnim sąsiadem, jak i Łukaszenka, który będzie miał zapewnioną bezkarności i możliwość zachowania ogromnego majątku.

Jak można spacyfikować białoruskie protesty?

Najmniej prawdopodobnym rozwiązaniem obecnej sytuacji na Białorusi jest militarna interwencja. Oczywiście siły zbrojne obu państw niejednokrotnie ćwiczyły różne scenariusze współdziałania (chociażby w ramach manewrów „Zapad”), ale zasadniczo odbywało się to przy założeniu, że nastąpiła agresja ze strony państw zachodnich. Na obecnym etapie nikt jednak nie uwierzy na Białorusi, że jakieś państwo NATO przystąpiło do wojny. Nawet dla kremlowskiego aparatu propagandowego, wytłumaczenie tym ewentualnej interwencji byłoby więc bardzo trudne.

Dodatkowo będzie to operacja bardzo skomplikowana w przeprowadzeniu. Rosyjscy żołnierze byliby bowiem traktowani przez dużą część ludności cywilnej jako agresorzy. Mogłoby to doprowadzić do konfliktów, a wtedy nie wiadomo jak zachowałyby się białoruskie siły zbrojne widząc agresywnie poczynające sobie w ich kraju obce wojsko. Dodatkowo spacyfikowanie obcego państwa byłoby jednoznaczne z koniecznością długiego pozostawienia rosyjskich żołnierzy na Białorusi. To z kolei generowałoby koszty, których Rosja w obecnej sytuacji ponieść nie może.

image
Fot. www.mil.by

Podobnie mało prawdopodobne jest użycie przez Łukaszenkę własnych oddziałów wojskowych. Oczywiście można by było przeprowadzić rotację wojsk (np. w czasie manewrów i ćwiczeń taktycznych), tak by żołnierze na pewno nie działali tam, gdzie na co dzień stacjonują i żyją ich rodziny. Jednak przy obecnie dostępnych środkach łączności i tak nie uda się przerwać kontaktu z bliskimi. Żołnierze ci na bieżąco będą więc informowani o sytuacji, co na pewno nie zapewni ich bezwarunkowej lojalności do władz.

Wyjątkiem mogą być w tym przypadku tylko jednostki Sił Operacji Specjalnych, które już wcześniej były szkolone do tłumienia tzw. „kolorowych rewolucji”. Ale nawet i w ich przypadku jedynie 38. Gwardyjska Samodzielna Brygada Aeromobilna została oddelegowana do patrolowania ulic miasta, gdzie na co dzień stacjonuje  - a więc w Brześciu. W przypadku 103. Gwardyjskiej Samodzielnej Brygady Aermobilnej już nastąpiło jej przegrupowanie z Witebska do Grodna, a sam Mińsk jest „zabezpieczany” przez 5. Samodzielną Brygadę Specjalnego Przeznaczenia, nie bez powodu stacjonującą w miejscowości Marina Horka – 65 km od stolicy. Żołnierze ci najczęściej działają z zakrytymi twarzami i bez tabliczek z nazwiskami, stąd praktycznie nie będzie można określić, kto tak naprawdę znajdzie się na ulicach i skąd pochodzi. Ale i oni nie dają pełnej gwarancji lojalności, szczególnie gdy naprzeciwko nich staną Białorusinki, co już zresztą miało miejsce.

Siły Zbrojne Republiki Białorusi. Grafika Defence24
Siły Zbrojne Republiki Białorusi. Grafika Defence24

Tak więc to wcale nie wojsko będzie odgrywało najważniejszą rolę w tłumieniu manifestacji przeciwko Łukaszence, ale najprawdopodobniej „czarne ludziki”, które zresztą już się pojawiły na ulicach białoruskich miast. Wcześniejsze, brutalne działania policji w pododdziałach zwartych okazały się bowiem nieskuteczne i wywołały wprost odwrotną reakcję do oczekiwanej. Dodatkowo okazało się, że nawet wśród funkcjonariuszy OMON-u i innych jednostek interwencyjnych ministerstwa spraw wewnętrznych zaczyna być coraz więcej ludzi sprzyjających manifestantom.

U dużej części z nich wynika to z patriotyzmu, ale jest to niewątpliwie również efekt obaw, co do przyszłych konsekwencji, jakie można ponieść za swoje działania. Białoruscy milicjanci doskonale zdają sobie sprawę, że jeżeli Łukaszenka jednak zostanie odsunięty, to za bicie ludzi na ulicach i w miejscach zatrzymania będą pociągnięci do odpowiedzialności.

Bezkarni w tym przypadku mogą się czuć tylko rosyjscy funkcjonariusze, którzy po powrocie do własnego kraju będą nieuchwytni dla zagranicznych systemów sprawiedliwości tak samo, jak nieuchwytni są milicyjni bandyci z oddziałów „Berkut”, „Alfa” i „Omega” strzelający do Ukraińców na Majdanie w lutym 2014 roku, jak obsługa zestawu przeciwlotniczego Buk o numerze 332 z 53. Rakietowej Brygady Przeciwlotniczej bazującej w Kursku, która zestrzeliła 17 lipca 2014 roku samolot pasażerski Malaysia Airlines 17 nad Ukrainą, jak agenci rosyjscy, którzy otruli Aleksandra Litwinienkę w 2006 roku, czy zleceniodawcy zabójstwa dziennikarki Anny Politkowskiej w 2006 roku.

Jeżeli Łukaszenka będzie więc chciał zadziałać agresywnie na ulicach białoruskich miast, to musi do tego wykorzystać Rosjan, którzy bardzo dobrze opłacani, w poczuciu bezkarności i przy braku jakichkolwiek więzi z manifestantami na ulicach – zrobią wszystko to, co im się każe. Mogą to być nie tylko rosyjscy agenci, milicjanci, funkcjonariusze Gwardii Narodowej czy żołnierze wojsk specjalnych, ale również najemnicy – chociażby z tzw. „grupy Wagnera”. Obecność tych ostatnich na Białorusi była zresztą wcześniej odnotowana i wykorzystywana przez Łukaszenkę do straszenia interwencją Rosji. Teraz ci sami ludzie mogą pozwolić mu nie tylko prowokować zamieszki, ale również je „uspokajać” w nieoznakowanych, czarnych mundurach – dodatkowo bez jakiejkolwiek odpowiedzialności władz Federacji Rosyjskiej w przypadku problemów.

image
Procentowy udział białoruskich domów ludności miejskiej, w których na co dzień mówi się po rosyjsku (kolor niebieski) i po białorusku. Dane z 2009 roku. Fot. Wikipedia/Bogomolov.PL/CC BY SA 3.0.

Pomocą w takim zewnętrznym wsparciu będzie niewątpliwie powszechne wykorzystywanie przez Białorusinów języka rosyjskiego (którym dobrze posługuje się ponad 70% populacji), bo to utrudni identyfikację „agentów” z Rosji. Łukaszenka i szefowie jego służb specjalnych prawdopodobnie nie bez powodów przetrenowali już wykorzystanie ubranych na czarno i w kominiarkach agentów służb specjalnych. Sprawdzili oni, że bez problemu można wyciągać dziennikarzy z tłumu, nie podając powodu takich działań, nie przedstawiając żadnych dokumentów, ani się nie identyfikując. W ten sposób już przyzwyczajono wszystkich, że na białoruskich ulicach nie ma możliwości zweryfikowania: ani z kim ma się do czynienia w czasie zatrzymania, ani czy te osoby mają prawo w ogóle działać w tym miejscu, ani co te zakamuflowane osoby w rzeczywistości robią i na czyje polecenie.

Próbę generalną takiego rozwiązania – prawdopodobnie jeszcze z wykorzystaniem tylko białoruskich milicjantów przeprowadzono 27 sierpnia 2020 roku, gdy podczas jednorazowej akcji, najpierw „usunięto” z centrum Mińska około pięćdziesięciu zagranicznych i białoruskich dziennikarzy, a później wyłapano przywódców odbywającego się tam zgromadzenia. Niestety przećwiczony w ten sposób scenariusz jest prawdopodobnie jedynie przedsmakiem tego, co się szykuje w Mińsku i w innych białoruskich miastach.

Co gorsza operacja z 27 sierpnia br. zakończyła się dla Łukaszenki pełnym sukcesem, ponieważ nikt tak naprawdę na poważnie nie dochodził przyczyn jej przeprowadzenia. Dziennikarze (szczególnie zagraniczni) byli bowiem traktowani w miarę dobrze i bardzo szybko zostali wypuszczeni z miejsca przetrzymywania. Nikt więc nie naciskał na wyjaśnienie, dlaczego zostali oni bezprawnie zatrzymani i na ukaranie tych, którzy to zatrzymanie zlecili i przeprowadzili.

image
Fot. www.mil.by

Popełniono tym samym niewybaczalny błąd, błąd tym większy, że uderzenie w niezależne media jest zawsze początkiem bezprawnego przewrotu i łamania prawa przez władze, niezależnie od tego, w jakim dzieje się to państwie i w jakim ustroju. A w ten sposób, gdy taka sytuacja się powtórzy w przyszłości, to nikt nią nie będzie zaniepokojony licząc, że wszystko skończy się tak, jak pod koniec sierpnia br. Tymczasem wtedy dziennikarze mogą być już zatrzymani o wiele dłużej, a czynności podjęte w odniesieniu do demonstrantów mogą być o wiele bardzie brutalne. I nikt ich nie będzie rejestrował.

Kolejnym sygnałem, że może być przygotowywana bardziej radykalna operacja może być rozpoczęty właśnie proces zabierania przez Międzyresortową Komisję do spraw Bezpieczeństwa Informacyjnego na Białorusi akredytacji przedstawicielom zagranicznych mediów (w tym przede wszystkim Białorusinom i Rosjanom pracującym dla zachodnich agencji takich jak Reuters, Deutsche Welle, RFI, niemiecka telewizja ARD czy Radio Swaboda). Białoruskie (i być może rosyjskie) służby specjalne zorientowały się bowiem, że takich dziennikarzy jest zbyt dużo, by można ich było wszystkich kontrolować oraz w odpowiednim momencie wyłapać. Dlatego zaczęto ich po prostu usuwać z Białorusi.

Zmniejszenie ich liczby uprości późniejsze działania „czarnych ludzików”, którzy tym samym szybciej zaaresztują kamerzystów i fotoreporterów przed ostateczną pacyfikacją manifestantów.

image
Fot. www.mil.by

Jak pomóc Białorusinom?

Sankcje nałożone na władze białoruskie przez kraje zachodnie mają wydźwięk medialny, ale na pewno nie zatrzymają Łukaszenki i nie zmuszą go do oddania władzy. Jest to niemożliwe, ponieważ zniszczyłoby to obecną pajęczynę władzy, w której stanowiska obejmowali głównie członkowie rodzin i znajomi, a nie ludzi z odpowiednią wiedzą i kompetencjami. Łukaszenka dodatkowo zdaje sobie sprawę, że najprawdopodobniej stanie przed sądem i utraci ogromny majątek, który udało mu się zgromadzić przez ponad 26 lat dyktatorskiego rządzenia. Walczy więc nie tylko o władzę, ale również o swoją wolność, a to może go zmusić do podjęcia bardzo radykalnych działaniach.

Jest to tym bardziej prawdopodobne, że ucieczka do Rosji nie jest w jego sytuacji tak prosta, jak np. w przypadku byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. O ile bowiem Janukowycz pomógł Rosjanom w destabilizacji ukraińskiego państwa i w zajęciu Krymu i za to uzyskał azyl, to Łukaszenka nie dał Kremlowi tak naprawdę nic, poza obecnymi problemami. Rosyjskie władze nie mają mu więc być za co wdzięczne, a więc mogą, ale nie muszą gwarantować mu bezpieczeństwa.

Tą niechęć Putina do Łukaszenki można teraz wykorzystać pod warunkiem nie naciskania zbyt ostentacyjnego na antyrosyjskie nastawienie przyszłych, wybranych uczciwie białoruskich władz. Można się wtedy domagać konkretnego rozwiązania – a więc powtórzenia wyborów pod nadzorem zagranicznych obserwatorów: rosyjskich i zachodnich. W tym przypadku Kreml nie będzie już mógł protestować tak kategorycznie, jak przy żądaniach bezwarunkowego usunięcia Łukaszenki.

Konieczne jest jednak: wsparcie dla nowo tworzącej się opozycji, zapewnienie warunków do działania niezależnym mediom, wysyłanie kolejnych dziennikarzy i reporterów oraz konsekwentne negowanie pozycji politycznej Łukaszenki.

Dopóki nie będzie on bowiem uznawany za prezydenta Białorusi, dopóty obywatele Białorusi będą mieli podstawę do walki o szanowanie ich woli wyrażonej w sprawiedliwych wyborach. W takiej sytuacji czas działa na korzyść nie Łukaszenki, ale jego politycznych przeciwników, którzy już zaczęli się organizować i eksponować swoich nowych przywódców.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 113
Reklama
Kol
piątek, 4 września 2020, 18:45

Niemcy, Włosi, Francuzi nie chcą sankcji na osobę ŁUKASZENKI. Polacy i Litwini się pchają i dostaną za swoje. Czyżby kolejne embargo dla nas?

bender
sobota, 5 września 2020, 00:43

Dla was? Tak, Moskwa dostanie nowe sankcje.

mobilny
poniedziałek, 7 września 2020, 10:34

Dawaj panie bender....szczekacie taknod 2014 i co się zmieniło? Co najwyżej opóźnia choć nie wiem co bo upadek FR na pewno nie grozi....

bender
poniedziałek, 7 września 2020, 11:13

Co się zmieniło? W 2014 rosyjski PKB na osobę wg metodologii siły nabywczej był wyższy od polskiego, od 2015 znów byliśmy lepsi, a rok temu polski wynik był wyższy o rekordowe 5 tys USD.

gresw
piątek, 4 września 2020, 13:07

Zamieńcie dwa słowa wfragmencie zacytowanym poniżej i porównajcie z analizą polskich wyborów: "Stworzenie takiego podziału będzie możliwe szczególnie w odniesieniu do tej, mniej wykształconej część białoruskiego społeczeństwa, na wsi i w mniejszych miasteczkach, gdzie jest ograniczony dostęp do Internetu, jak również gdzie funkcjonują jedynie państwowe kanały telewizyjne. To właśnie tą drogą już rozpoczęła się operacja zniechęcania do opozycji i oczerniania jej przez wyciąganie nieprawdziwych informacji np. o zachodnich dotacjach, przez wskazywanie na pogardę inteligencji w odniesieniu do „ludzi pracy”, jak również przez stworzenie atmosfery strachu przed utratą tego, co już Białorusini posiadają, a co jest trudniej dostępne w typowych krajach demokratycznych."

stygg
poniedziałek, 7 września 2020, 17:25

100% racji.

prezes
niedziela, 6 września 2020, 17:13

tak samo pomyslalem

spoko
piątek, 4 września 2020, 01:34

Czytam komentarze dla mie wiekszosc normalna obiektywna Mozna wyciagnac wniosek ze Putin jeszcze nie podjal ostatecznej decyzyji jakie dzialania podejmie wzgledem Bialorusi Jak cos postanowia na Kremlu to dowiemy sie tego z jazgotu Fankluba i jego zwolennikow na forum

asdf
piątek, 4 września 2020, 10:12

oczywiscie ze juz dawno podjal kwestia jest taka w jaki sposob polozy lapy na Bialorusi czy uda mu sie zrobic to pokojowo czy trzeba bedzie zbrojnie.

wtorek, 8 września 2020, 11:08

czyli nie podjął

Janek
czwartek, 3 września 2020, 10:25

Najbardziej zabawne jest to, że autor ma marne pojęcie o Białorusi. Otóż Białorusini uważają siebie za Rosjan, więc na pewno nie będą traktowali wojsk rosyjskich jako agresora. Gdy opozycja próbowała lansować antyrosyjskie hasła, to natychmiast straciła poparcie Białorusinów. Kto tego nie rozumie, ten nie powinien zajmować się Białorusią. Nie bez powodów Tichanowska zaczęła mówić o potrzebie współpracy z Rosją. Antyrosyjskość kandydata na prezydenta Białorusi jest gwoździem do jego politycznej trumny.

e tam
czwartek, 3 września 2020, 13:20

Białorusini nie uważają siebie za Rosjan. Żyje tam mniejszość rosyjska, ale to jest zdecydowanie mniejszość (obecnie poniżej 10%). Wielu Rosjan wyjechało z Białorusi przez ostatnie dwadzieścia kilka lat. Część wymarła. Jedyna prawda jest taka, że właściwie każdy obywatel Białorusi zna język rosyjski i jest wielu, którzy nie znają białoruskiego, choć oba języki są traktowane jako urzędowe.

Marek1
piątek, 4 września 2020, 13:43

Czy ty wogóle kiedykolwiek byłeś w Białorusi ?? Mocno wątpię, jeśli wypisujesz takie głupoty. Niestety czasy ZSRR i potem 26 lat kołchozowego postsocjalizmu Łukaszenki w którym trwała intensywna rusyfikacja społeczeństwa i masowe obsadzanie wyższych stanowisk w administracji, armii i służbach naturalizowanymi Rosjanami dało duży efekt. Obecnie jedynie ok. 17-18% Białorusinów mówi biegle we własnym języku. Niestety, ale dla większości społeczeństwa RB j. białoruski jest uważany za mało lub wręcz niepotrzebny. I to jest FAKT, a nie jakieś głupie wishful thinking gościa, który nigdy za Bug nogi nie postawił.

Jan z Krakowa
niedziela, 6 września 2020, 14:50

A nie bardziej jest istotne czy tamtejsi Polacy mówią po polsku? I jak wygląda szkolnictwo polskie na Białorusi?

Bywalec
czwartek, 10 września 2020, 17:59

Tamtejsi "Polacy" mówią po białorusku (odwiecznie) i po rosyjsku. Są jednak PRZED Białorusinami, tą grupą narodowościową która najczęściej używa w domu języka białoruskiego. Po polsku mówi (nie mylić z "w jakimś stopniu zna") mało kto z miejscowych "Polaków".

ffff
czwartek, 3 września 2020, 10:20

Ruskie juz tam są. Za pare miesiecy sie okaże że pobicia demonstrantów to sprawa rosyjskich sił specjalnych a nie białoruskiej milicji.

mgr historii
czwartek, 3 września 2020, 09:54

mają więc doprowadzić np. do utraty dostępu do bezpłatnej służby zdrowia, bezpłatnego kształcenia, emerytur, taniego paliwa, taniej żywności, dodatków socjalnych, itp. Taka sama gadka była w wyborach prezydenckich w Polsce.

CatalinaUS
czwartek, 3 września 2020, 09:43

Słabiutko! Autor nie był na Białorusi i to dyskwalifikuje go z ...... wszelkich analiz. Może nawet nie trzeba być ale znać historię, geografię etnografię itp... W Homlu Mozyrzu czy Nowopołocku nikomu w głowie się do tej pory żeby wyjść na ulicę przeciwko czemukolwiek albo komukolwiek. Autor nie śledził portali gdzie pełno było informacji z Homla i Mozyrza. Mińsk to co innego, metropolia, To, że ktoś mówi w domu po rosyjsku jeszcze nic nie oznacza, a jak jest na Ukrainie? Czy autor był w Dnipro albo Odessie? itd. itd.. Sytuacja bardziej przypomina 1981 i juntę Jaruzelskiego przeciwko Polakom. Putin gra tak jak grało ówczesne KPZR z czerwonymi w Polsce. Ale jest już inny świat. Rosja nie chce brać odpowiedzialności. Wypuszczenie Ciechanowskiej albo było wielkim błędem albo... przemyślaną zagrywką. Stała się twarzą nowej Białorusi, wystąpi w ONZ za zgodą Putina. To co znaczy. Podział władzy? A może nawet wymiana. Los Janukowycza powinien autora wiele nauczyć. Chociaż dla Moskwy "chachły i banderowcy" to zupełnie inna sprawa ale klęska Rosjan w próbie rozbicia Ukrainy została na pewno przemyślana. Nie mogą wybrać "rosyjskiej Białorusi" muszą dać ją Białorusinom a i tak ją skolonizowali więc reżim nie jest niezbędny.

tagore
czwartek, 3 września 2020, 08:24

Autor pomija podstawową kwestię,popierający Łukaszenkę "właściciele" Białorusi mają swiadomośc ,ze po przejeciu kontroli nad krajem przez Moskwę wcześniej niż później dostaną propozycję sprzedaży swoich biznesów za rewelacyjne ceny uprawnionym do tego ludziom. To oni mogą skutecznie zadziałać.Opozycja będzie wtedy tylko parawanem.

Gus
czwartek, 3 września 2020, 14:24

To samo kiedyś słyszałem od znajomego ukraińca, z 7 lat temu. Mówił że Ukraina nie zjednoczy się z rosją bo ukraińska "mafia" wie że ruska mafia by ją pożarła. A tak mogą sobie zarabiać

Stefan
czwartek, 3 września 2020, 08:22

Jeśli zerkniemy na mapę to zobaczymy dlaczego Rosja za wszelką cenę utrzyma Białoruś pod swoim butem. Granice wschodnie Białorusi to praktycznie przedpole Moskwy. Moim zdaniem Rosja jest gotowa nawet do militarnego przejęcia Białorusi ale pewnie najpierw spróbuje zastąpić Łukaszenkę swoim człowiekiem. Czyli obalenie Łukaszeński to jest kwestia czasu , Naród tego nie zrobi bo za słaby w walce ale Rosja tak. Putin wykreuje się na wybawiciela Białorusinów. Zrobi teatrzyk wyborczy tak jak na Krymie. Wybory sfałszowane ale już pod dyktando Putina a nie Łukaszeńki.

kronon
poniedziałek, 7 września 2020, 13:08

Ta bajeczka ze niby Putin chce zmienic Lukaszenke kreci sie juz ladnych 15 lat! I co zmienil?

Andrettoni
czwartek, 3 września 2020, 06:43

Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze Łukaszenko prawdopodobnie wybory wygrał. Gdyby podano wynik rzędu 50-60% to wybory by przeszły. Tylko musieli "podrasować do 80%. Nie mniej sytuacja nie jest taka, że opozycję popiera 80%, a tym bardziej, że 80% jest gotowe umierać za "wolność". Sytuacja jest taka, że społeczeństwo jest podzielone, a resorty "siłowe" mają 80-90% poparcia dla Łukaszenki. Wisienką na torcie jest fakt, że opozycja jest prorosyjska, a my ją popieramy, bo jest "demokratyczna". Prawdziwa sytuacja jest taka, że Kreml gra na 2 fortepianach - jeden to Łukaszenko, a drugi opozycja. Nie ważne kto wygra - wygra Putin, bo integracja z Rosją się przybliży. To jest majstersztyk "maskiłowki". To pokazuje jak bardzo my jesteśmy z tyłu. Mamy jeden cel i jedną drogę. Musi wygrać Trump, bo inaczej jesteśmy w "d...". Jeżeli wygra to i tak jesteśmy na łasce polityki USA. Prawdziwa polityka jest wtedy gdy zawsze się wygrywa - tylko wybór jest między mniejszym i większym zwycięstwem. Dla Izraela jest obojętne czy wygrają Demokraci czy Republikanie, bo to oznacza mniejsze lub większe poparcie dla Izraela. Putin to samo robi na Białorusi. Pytanie brzmi kiedy nasi "rządzący" się tego nauczą? Tak, by zawsze wygrać, tylko mniej lub więcej? Tylko do tego potrzebna jest prawdziwa siła, a nie propaganda. Gdybyśmy współpracowali bliżej gospodarczo z Białorusią to moglibyśmy wywierać nacisk - zamkniemy port w Gdańsku albo nie. Tylko, że to Litwa ma większe naciski niż my... Bo my walczymy o "demokrację na Białorusi" nawet proPutinowską zamiast o gospodarkę swojego kraju i prawdziwe wpływy i siły nacisku. Nawet Putin wie, że ważna jest gospodarka - ten przysłowiowy "kurek z gazem". Tylko tym kurkiem, nie musi być gaz, ale każda inna forma nacisku gospodarczego - najpierw trzeba coś dawać, by móc nałożyć "sankcje". Przykładowo trzeba dostarczać gaz, by móc go zakręcić. Dostarczać jednak można czego innego - dostępu do portów, turystów, rynku zbytu towarów. Wtedy można to "zakręcić". Izolacja g... daje. Po prostu kraj znajdzie innych partnerów.

bender
sobota, 5 września 2020, 00:54

Akurat Litwini więcej stawiają na szali ryzykując zarobek dla swoich portów. Jeśli chodzi o genialne plany żeby zbudować finansowy lewarek na Baćkę, to próbowaliśmy już unijnym Partnerstwem Wschodnim. Może i przyniosłoby to efekty, ale niestety nie kontynuowaliśmy tej inicjatywy.

Hanys
czwartek, 3 września 2020, 06:25

To nie jest tak, bo to zachód a nie Rosja próbuje wywoływać na Białorusi rozruchy, ale zgadzam sie że Rosja razem z Białorusinami zgasi te zadymy w ten czy inny sposób i wiadomo że wysłanie wojska zawsze brzydko wygląda i jest pożywką dla propagandy zachodniej, to tylko jak zachód wysyła wojsko tam gdzie go nie chcą, do Syrii, iraku itp. to jest OK, a jak Rosja pomaga swojemu sojusznikowi to jest be, ale nie sądzę żeby do tego doszło. Majdanek się nie udał, a Cichodajska to może sobie grać w tej samej lidze co Nawalony, ciekawe kiedy u niej wykryją nowiczoki i ile tygodni, miesięcy a może lat będzie to trwało ;)

fakir
czwartek, 3 września 2020, 13:00

Rozruchy to wywołała bieda, za którą kryje się ruskij mir. Gdyby Białorusinom dobrze się działo, nie wychodziliby na ulice. Zachód jest tutaj dobrym przykładem, a Polska i kraje bałtyckie dowodem że się da.

kibic
czwartek, 3 września 2020, 13:36

do fakir: To akurat prawda. Głównym powodem wychodzenia społeczeństwa na ulice jest bieda i syf w kraju, który z powodu owej biedy nagle staje się powszechnie zauważalny. W Chinach nie ma masowych protestów, bo z roku na rok średnia ilość ryżu w misce staje się nieco większa. Póki tak będzie, póty Chińczykom nie będzie przeszkadzała korupcja czy brak demokracji.

wtorek, 8 września 2020, 11:10

Chińczykom z HongKongu przeszkadza, bo widzieli jak mógłby wyglądać ich kraj i widzą w co się zmienia po przyłączeniu do "macierzy"...

Eeee
czwartek, 3 września 2020, 15:35

Czyli na Białorusi jest gorzej niż w chinach? Inaczej to widziałem kiedy tam byłem. Chiny robia wrażenie inna skala wszystkiego niż u nas. Uwazam ze tam nie jest lepiej niz na Bialorusi.

Xyz
piątek, 4 września 2020, 09:23

Ekonomicznie oni sa jak Tajlandia czy masakra...

wert
czwartek, 3 września 2020, 19:37

gorzej, znacznie gorzej. Choćby powszechna inwigilacja przez systemy rozpoznawania twarzy i chodu- dokładność praktycznie 100%

say69mat
czwartek, 3 września 2020, 02:38

Wydaje się, że atak na Nawalnego jest sygnałem adresowanym do międzynarodowej przestrzeni politycznej, że dalszych koneksji na rzecz demokratyzacji na wschód od zachodniej rubieży Federacji nie będzie. Czy tego typu sygnał jest symptomem, że ulice Mińska spłyną ludzką krwią??? Czy rozlew krwi na Białorusi będzie tożsamy z 'gorącym' konfliktem z NATO??? Jakie stanowisko ma przyjąć Polska wobec masowych represji realizowanych przez Łukaszenkę wobec polskiej mniejszości etnicznej na Białorusi???

Kolo
czwartek, 3 września 2020, 00:08

Najbardziej powinno nas interesować do jakich anty-polskich prowokacji posunie się Rosja , która niewątpliwie ma moc wyrządzania dużych szkód. Niepokoi mnie to że wobec oszczerczych oskarżeń o chęć zagarnięcia ziem Białorusi, nasze władze tylko odpierają ataki zamiast przejść do kontrofensywy. To jest jakaś aberracja że tworzy się narrację o rzekomym polskim rewizjonizmie i stoi za tym państwo bandyckie , które przed chwilą dokonało aneksji Krymu i Donbasu. To oni powinni się tłumaczyć (nieudolnie i kłamliwie rzecz jasna) z chęci aneksji Białorusi , a nie Polska - gdzie jest nasza propaganda ??!!

asdf
czwartek, 3 września 2020, 09:24

zaden z Polskich politykow nie plakal za kresami wschodnimi I RP w przeciwienstwie do W Putina ktory w jakims wywiadzie stwierdzil ze rozpad ZSRR byl najwieksza katastrofa XXw, do tego tez daza do odbudowy ZSRR, Polsce przypadla rola schwarccharakteru w bajeczce wymyslonej na te okazje.

gosc
czwartek, 3 września 2020, 00:06

Autor chyba analizowal to co sie wlasnie dzieje w Polsce. Zacytuje polskie wzory dla Lukaszenki. 1.potrzebuje zwolenników chociażby z części własnych obywateli (18.5% w Polsce) 2.doprowadzić do podzielenia białoruskiego społeczeństwa wyodrębniając w nim „zdrajców i wichrzycieli” 3.Stworzenie takiego podziału będzie możliwe szczególnie w odniesieniu do tej, mniej wykształconej część społeczeństwa, na wsi i w mniejszych miasteczkach, gdzie jest ograniczony dostęp do Internetu, jak również gdzie funkcjonują jedynie państwowe kanały telewizyjne 4.operacja zniechęcania do opozycji i oczerniania jej przez wyciąganie nieprawdziwych informacji 5.Rządowe media starają się również udowodnić, że zmiana prezydenta będzie jednoznaczna (w Polsce mielismy grozbe braku wspolpracy z rzadem)

Zaniepokojony
czwartek, 3 września 2020, 09:15

No nie? Też mnie uderzyła ta analogia do poczynań u nas.

mobilny
czwartek, 3 września 2020, 09:11

Dokładnie tak. Ciekaw jestem jak wyglądałoby by to w UE choć po części Katalonia nam to pokazała. Wszędzie to samo z tymże u nas się to usprawiedliwia a tam neguje.

Kolo
czwartek, 3 września 2020, 09:11

Aby ten scenariusz się udał muszą być spełnione dodatkowe warunki 1)obecna opozycja musi posiadać długą historię rządzenia 2) szkodzenie własnemu państwu i domaganie się sankcji dla niego jest oczywistym działaniem opozycji 3) aferzystów i złodziei ze swoich szeregów opozycja musi bronić aż do upadłego. Coś jeszcze ? chyba tyko to że wymiar nie-sprawiedliwości również powinien być rękach opozycji.

malowany
środa, 2 września 2020, 22:17

Pani Cichanouska ma paszport izraelski i niemiecki. Izrael pomoże. Niemcy mają zajętą kasę; z Polski robią okno wystawowe na Wschód . Jak osiągną swoje cele czyli wspólną granice z Rosją ( przez Polskę i zdobytą Biaorus zamkną kurek dla naszego kraju.

wert
czwartek, 3 września 2020, 08:56

Izrael nie zrobi nic przeciw sowietom, niemcy podobnie. Polska ma być Mitteleurope, to im wystarczy

say69mat
czwartek, 3 września 2020, 03:04

A co w temacie paszport Nepalu v/s Burkina Faso, znanego jako G-Wolta???

Łupu cupu
środa, 2 września 2020, 22:02

Mały dyktator nie ma tyle władzy by namówić do wojny domowej. Siłowo to może a raczej chciał by rezerwat Rosji ale jak ostatnio ich wagnerowców wzięli za pysk to samemu Putinowi zaschło w gardle

ergergrgerge
środa, 2 września 2020, 17:53

nie oddali wenezueli a mieliby Białoruś - twór złozony z czarnej rusi i mińszczyzny ? nigdy

Żywe Biełarus
środa, 2 września 2020, 17:42

Rozwiązania siłowe to najgorsze rozwiązanie dla wszystkich stron. Sytuacji nie da się porównać ani do rewolucji-ewolucji Solidarności w Polsce, ani Majdanu w Ukrainie. Białorusini idą swoją drogą. Jest to wybitnie ruch społeczny nie sterowany jak w Polsce częściowo przez służby spacjalne. Nie jest to bunt jak w Ukrainie. Na szacunek zasługuje pokojowa, spokojna, cierpliwa postawa społeczeństw białoruskiego. Wbrew pozorom Polska ma wpływ na Białoruś swoim przykładem sukcesu. Wspierać trzeba pozytywne pokojowe działania Białorusinów.

Łot
czwartek, 3 września 2020, 15:38

Niesterowany ruch spoleczny w 21 wieku ?! hmmm... to jest wogóle możliwe?

Zdzichu Dyrman
środa, 2 września 2020, 17:26

Nie wiem czy ta analiza jest w pełni trafna czy nie, ale na pewno jest bardzo dobra. Myślę, że warto przetłumaczyć powyższy tekst na język białoruski/rosyjski i pokazać go białoruskim niezależnym mediom, gdyż prawdopodobnie Białorusini nie zdają sobie sprawy z realnego zagrożenia ze strony Rosji opisanego w tekście, niezależnie od tego czy opisany scenariusz się ziści czy nie.

wert
czwartek, 3 września 2020, 08:59

przede wszystkim nie odbierają sowietów jako zagrożenie

środa, 2 września 2020, 23:22

Z pewnością są świadomi opisanego powyżej.

SimonTemplar
środa, 2 września 2020, 19:33

Białorusini doskonale zdają sobie sprawę z rosyjskiego zagrożenia jak również i z tego, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem nasilenie protestów opozycyjnych będzie równoznaczne z aneksją Białorusi i powtórzeniem scenariusza krymskiego. Również jednoznaczne jest to, że dwa wiodące państwa UE - Niemcy i Francja - całkowicie zbagatelizują militarne działania Rosji na Białorusi tak jak to zrobiły z aneksją Krymu, a ich deklaracje "oburzenia" i sztuczne sankcje na Rosję będą jak zwykle jedynie zasłona dymną. Niemcy i Francja będą nadal podpisywać z Putinem umowy gospodarcze a los Białorusi, Ukrainy, państw bałtyckich czy Polski są dla nich abstrakcyjnym problemem. Oni czerpią pełnymi garściami z umów z Rosją a dla Niemiec już pozostało tylko kilka lat aby zapanować energetycznie nad większością krajów UE, bo już niedługo cześć gazociągów z Rosji do Europy zostanie odcięta, pozostanie NS1, NS2, planowany do budowy NS3 oraz SouthStream. Cała centralna i południowa zależna od gazu z Rosji i Niemiec (pośrednika). Niemcy planowali to od lat i nie pozwolą sobie teraz na zatargi z Rosją o jakąś śmieszną dla nich Białoruś, Ukrainę czy Litwę. To jest cel Niemiec. Francja również gospodarczo podpisuje z Rosją wielomilionowe (sumarycznie miliardowe) kontrakty gospodarcze i ma wschód Europy gdzieś. Jak ktoś uważa, że Niemcy będą działały w interesie Białorusi, Polski, Ukrainy czy bałtów jest naiwny jak niemowlę.

lsd
środa, 2 września 2020, 21:12

Celem Niemiec jest utrzymanie jedności UE. Dlatego bagatelizują łamanie prawa w Polsce i na Węgrzech. Rosja im nie jest potrzebna, tak samo jak jej surowce. Dopiero od czasów upadku ZSRR nastąpiło nasilenie importu surowców z Rosji czy też dawnego ZSRR. Niemcy nie po to ładowali miliardy euro w nowych członków UE , aby pozwolić Rosji na odtwarzanie swojej strefy wpływów w Polsce albo krajach byłego ZSRR. NS1 i NS2 nie ma dla nich wielkiego znaczenie, gdyż mają inne źródła. Wbrew temu co się mówi w Polsce, Rosja nie będzie mogła blokować importu gazu do Polski, jeżeli płynąłby on przez Niemcy. Polska nie skorzystała z okazji aby przyłączyć się do NS1 i NS2. Nasza polityka zagraniczna jest błędna. Zamiast korzystać z możliwości współpracy z Niemcami, zachowujemy się jak obrażony dzieciak. Ciekawi mnie, kiedy Niemcy faktycznie stracą cierpliwość do Polski. Póki co są cierpliwi i pragmatyczni. Oby tak zostało.

wtorek, 8 września 2020, 11:16

Geostrateg od siedniu boleści.... Niemcy może niech sami zaczą przestrzegać unijnego prawa, zamiast nas pouczać (sprawa nordstream). Nie ma powodu dla Polski do korzystnia z Nordstream, skoro polityka cenowa w przypadku gazu z Jamału byla dla nas krzywdząca - tak samo byłoby w przypadku NS.

Jan z Krakowa
niedziela, 6 września 2020, 15:03

Nie. Celem Niemiec jest za wszelką cenę utrzymanie UE jaką one sobie wymyśliły. Z Niemcami współpracujemy, ale Niemcy wolą sojusz polityczno-gospodarczy z Rosją, co się nie podoba w Polsce ale w Stanach również. Widzę silny wpływ GW i źródeł ze wschodu.

Gtc
czwartek, 3 września 2020, 05:54

Niemcy bagatelizują bicie ludzi i niszczenie ich jako obywateli we francji, niderlandach, belgii, danii, a co tam rosja

lsd
czwartek, 3 września 2020, 10:19

Istnieje różnica pomiędzy łamaniem prawa przez organy państwowe a łamaniem prawa przez obywateli. Póki co nikt nie próbuje odtwarzać władzy dyktatorskiej za zachodzie. Nie mam przekonania co do uczciwości ostatnich wyborów w Polsce. Bliżej nam dzisiaj do Białorusi i Rosji niż do demokracji zachodnich. W Rosji nadaj istnieją fasadowe instytucje demokratyczne, co nie czyni z Rosji państwa demokratycznego.

wtorek, 8 września 2020, 11:18

Podaj dowody nieuczciwości ostatnich wyborów w Polsce albo zamilcz. Przekonania możesz sobie mieć w kwestiach światopoglądowych a nie faktów, ma podstawie których porównujesz Polskę do krwawej dyktatury!

wert
czwartek, 3 września 2020, 11:32

"nikt nie próbuje odtwarzać władzy dyktatorskiej za zachodzie". Za skromnym wyjątkiem tzw demokracji liberalnej która jest jedyna i namaszczona na "żondy" po wsze czasy. Czym się różni dyktatura jednostki od dyktatury grupy? Znalazł się "demokrata" z samozwańczego namaszczenia

czytelnik D24
piątek, 4 września 2020, 12:34

Demokracja to dyktatura grupy tyle że większej nad mniejszą więc co? Dyktatura równa się demokracja? Spłycasz zagadnienia wręcz w absurdalny sposób tylko po to by udowodnić własne tezy. Ja też jestem w stanie zauważyć że samochód i kosiarka do trawy mają po cztery koła ale na pewno nie wyciągnę z tego wniosku że kosiarka jest samochodem.

środa, 2 września 2020, 19:27

Znasz jakieś niezależne media białoruskie?;)))

No
sobota, 5 września 2020, 10:21

A ty Polskie?

wtorek, 8 września 2020, 11:19

Słyszałeś o aresztowaniach lub morderstwach dziennikarzy w Polce?

Keras
środa, 2 września 2020, 16:45

Putin wyciągnął wnioski z Ukrainy. To po pierwsze. Po drugie boi się sankcji, po trzecie: jest słabszy niż 6 lat temu, bo ropa słabo stoi, gaz nie schodzi jak wcześniej a do tego Covid. Dlatego się waha. Co by jednak nie zrobił to będzie źle, bo widać, że Białorusini faktycznie mają dosyć. Może ich sterroryzować i utrzymać w obozie, ale to tylko pogorszy sprawę. Prawdopodobnie przed Białorusią jest okres większego bajzlu, widoczny w każdym postsowieckim i prawosławnym kraju. Dopóki jest Łukaszenka mają w miarę porządek, Łukaszenka pójdzie to będą rządzić różni złodzieje i szumowiny, a kraj będzie pogrążał się w chaosie.

No
sobota, 5 września 2020, 10:22

Piszesz same bzdury. Pokazał w Syri jak się boi

...
środa, 2 września 2020, 16:38

Ciekawe czy jakby ta youtuberka wygrala czy by byla lepsza niz Lukaszeka?

razdwatri
środa, 2 września 2020, 14:46

Jak się większość czegoś spodziewa to zwykle taki scenariusz się nie realizuje . Obstawiam w przypadku Białorusi niespodziankę i rozwój sytuacji w kierunku który mało kto prognozuje .

beta vulgaris
środa, 2 września 2020, 15:06

Mogę się mylić, ale według mnie sprawa zostanie po cichu załatwiona między USA i FR a Białoruś zyska pro-zachodni trend.

asdf
czwartek, 3 września 2020, 09:29

tak zalatwia jak zalatwili w Monachium z Hitlerem w 1938r Czechoslowacje za rok i tak milismy wojne

No
czwartek, 3 września 2020, 08:35

Jak Sikorski i Steinmeiera na Ukrainie? Tam zachód pokazał jak dotrzymuje umów.

A.
czwartek, 3 września 2020, 08:29

Prozachodni rend?! Ale niby dlaczego Rosja miała by wypuścić Białoruś? Bo Wowa nagle sie nawróci i zacznie wierzyć w przyzwoitość?

SimonTemplar
środa, 2 września 2020, 21:59

W zamian za co? Rosja odda Białoruś za szklane paciorki? Naiwny jesteś.

M
środa, 2 września 2020, 19:14

Władimir nigdy nie pozwoli na pro zachodni trend

DefBot
środa, 2 września 2020, 18:55

A kto za to zapłaci? Przecież białoruska ekonomia opiera się głównie na Rosji. Skończy się podstawieniem prorosyjskiego pantofla, i jedyne co może wywalczyć US to obietnica (z jakim pokryciem?) odłożenia aneksji Białorusi. Francja i Niemcy mogą uzyskać koncesje w "prywatyzacji" (maks 15%), reszta zostanie zrabowana przez Rosję. US nie jest w stanie nic zrobić...

BUBA
środa, 2 września 2020, 17:23

FR nie odda nawet guzika

Rain Harper
środa, 2 września 2020, 14:19

Brzydko to zabrzmi, ale można zaproponować Lukaszence rozwiązanie polskie. Czyli fasadową transformację bez realnych konsekwencji dla funkcjonariuszy aparatu opresji. Kluczowe gałęzie gospodarki pozostają w rękach oligarchów. Stopniowo, powoli wykrusza się skostniała struktura władzy, na rynek wchodzą zachodnie firmy. Po dwudziestu latach Białoruś dołącza do UE jako biorca dopłat i zasób sily roboczej. Wciąż lepsza alternatywa niż degrengolada w strefie wpływów Moskwy.

Grzesiek
czwartek, 3 września 2020, 10:11

Tylko trzeba na Białorusi znaleźć drugiego takiego "charyzmatycznego" Wałęsę

Paweł P.
czwartek, 3 września 2020, 08:58

Jedyną opcją, best of the best dla wszystkich – jest złożenie broni przez Łukaszenkę, zagwarantowanie bezpieczeństwa rodzinie i poddanie się.

DefBot
środa, 2 września 2020, 18:59

Przejście pod pełną kontrolę Rosji niewiele zmieni dla tych, którzy teraz stoją przy białoruskim żłobie. I tak kogoś Rosjanie muszą utrzymywać w zadowoleniu do momentu aneksji i dalej... na pewno nic się nie zmieni w dotychczasowej hierarchii.

środa, 2 września 2020, 17:41

I Moskwa się na to zgodzi? Bez szans.

KONFEDERACJA
środa, 2 września 2020, 13:50

Jedynie co Polska może to się przyglądać. Mamy rezerwy ? Nie. Produkujemy własne silniki do czołgów ? Nie. Mamy lotnictwo ? Nie. Mamy BWP ? NIE. itd itd. 30 lat Demokratycznego bajdurzenie a potem będą tylko doły z trupami i to są realia.

Rafał
środa, 2 września 2020, 17:25

Rezerw nie ma, bo tacy narzekacze jak ty do wojska nie pójdą, nic nie produkujemy bo od 1989 wszystko jest zamykane, bo po co polskie skoro jest niemieckie, konfederaci są najgorsi bo kłócicie się że wszystkimi a sami jesteście niezdecydowani.

Oleg
środa, 2 września 2020, 19:50

@Rafal.Czy masz wiedze o pelnym ukompletowaniu pulku lub brygady w Polsce zeby mozna bylo w trybie awaryjnym wyjechac calym stanem na cwiczenia? Juz nie chce wspomniec ze na wojne.

Rafał
czwartek, 3 września 2020, 09:43

A ty masz, mądrzycie się jeden z drugim, ale i tak nic nie zrobicie, wojsko polskie ma braku kadrowe, jeśli coś wam nie paso jedźcie do Wujka Putina lub cioci Merkel, lub kuzyna Macrona.

Oleg
czwartek, 3 września 2020, 21:44

Dodam Rafale ze jestem sierzantem w rezerwie wiec troche juz zrobilem dla monu.

Davien
środa, 2 września 2020, 17:04

Widzisz kłaqmczuszku, ale mamy i lotnictwo i BWP więc skończ rozsiewac swoje bajki.

Hr.Ing
piątek, 4 września 2020, 09:31

Malo i stare to wszystko niestety. Polska przez ostatnie 30 lat winna pakowac jak to robil Izrael...

KONFEDERACJA
środa, 2 września 2020, 13:43

Zajmujemy się zawsze obcymi gdy stan Polskie armii jest katastrofalny.

Marek
piątek, 4 września 2020, 15:01

Jest tak, że żadne państwo nie może lekce sobie ważyć sytuacji, gdy cyrk ma za miedzą. Szczególnie my nie możemy tego robić, bo cyrk, o który tu chodzi odbywa się z Rosją w tle.

czytelnik D24
środa, 2 września 2020, 12:52

To czego Putin nie osiągnął na Ukrainie z łatwością osiągnie na Białorusi. Odciętą od świata ciemnotę urabia się najłatwiej bo ciemnota nigdy w życiu nie widziała na własne oczy jakiejkolwiek alternatywy. Tym niewielkim odsetkiem który widział świat na zewnątrz zajmie się wojsko i służby. Że też w XXI wieku ludzkość, która tyle osiągnęła toleruje takie rzeczy. Wszelkie formy dyktatury powinny być reliktami przeszłości niczym ponure czasy średniowiecza.

wtorek, 8 września 2020, 11:21

Nie mów chop! Wkrótce się okaże czy Białorusini czują się Białorusinami, czy im wszystko jedno - jak części Ukraińców.

czytelnik D24
wtorek, 8 września 2020, 16:53

Nic się nie okaże bo nie jest żadną tajemnicą że Białorusini czują się Białorusinami mimo faktu że mówią po rosyjsku. Zmienią zdanie dopiero gdy pojawią się rosyjscy żołnierze który będą im zadawać takie pytania z karabinem w rękach.

Fanklub Daviena
środa, 2 września 2020, 12:47

Bardzo dobrze - ogniem i żelazem wypalić agenturę chcącą zniszczyć kraj!

Wania
środa, 2 września 2020, 20:13

Właśnie rząd Niemiec podał, że Nawalny został otruty nowiczokiem. Mają dowody z wojskoweho laboratorium. I rewelacje fanklubu że to cukier i że Rosja to kraj miłości jak zawsze okazały się nieprawdą. Putin wycina wszystkich przeciwników w ten sam sposób. Rosja to kraj morderców.

czwartek, 3 września 2020, 08:40

Nie mamy Pańskiego płaszcza - i co Pan nam zrobi? Truliśmy opozycję, trujemy i będziemy truć - i co nam zrobicie? Znajdź różnicę w obu stwierdzeniach. Ta sama mentalność... A tak poważnie - poza oburzeniem, Zachód nic nie zrobi by powstrzymać zapędy Putuina. Aha, powinienem napisać: "poza oburzeniem i wielomiliardowymi interesami". Jednym sowem - umiesz liczyć, licz na siebie. To nauka dla narodów naszej części Europy.

wert
piątek, 4 września 2020, 10:04

jak to nic nie zrobi? Podpisze nowe kontrakty bo dostanie ciut lepsze warunki. Nie ma i nie będzie żadnej nauki, tylko biznes

wtorek, 8 września 2020, 11:22

Chyba że amerykanie dadzą zachodowi nauczkę.

xXx
środa, 2 września 2020, 17:22

Masz rację. Jak najszybciej trzeba tę rosyjską agenturę wyplenić z Białorusi! Jak najszybciej!

Davien
środa, 2 września 2020, 17:05

Istotnie trzeba sie pozbyc ruskiej agentury z biąłorusi ale niekonieczni takimi metodami.

Max
środa, 2 września 2020, 14:06

Koleś, ale zauważyłeś generalnie, że czasy Dzierżyńskiego już dawno minęły i w cywilizowanym świecie raczej nie powrócą? Śni wam się powrót do tych czasów, ale możecie to ćwiczyć na szczęście już tylko tam, skąd te metody pochodzą, tzn. w Azji, gdzie jest właściwe miejsce dla was i waszej średniowiecznej mentalności.

Polon64
środa, 2 września 2020, 14:45

"Cywilizowany swiat" czyli polityczna i wojskowa zależność od USA i międzynarodowych korporacji.

Kiks
środa, 2 września 2020, 15:40

Przynajmniej można w spokoju herbatę wypić. I bezpiecznie.

Oleg
środa, 2 września 2020, 19:54

@kiks Na horyzoncie widac bankrudztwa krajow cywilizowanych, glod i choroby. Ja mysle ze powinienes zaczac robic zapasy a nie w spokoju pic herbatke.

Jakub
środa, 2 września 2020, 22:09

porozmawiamy jak poziom życia przeciętnego człowieka radzieckiego obywatela zbliży się do średniej U.E czyli nie porozmawiamy twoje wnuki też nie

Oleg
czwartek, 3 września 2020, 05:19

@ Jakub. Twoja UE niedlugo upadnie jak i NATO. A ja napisalem o naprawde ciezkich czasach, ktore czaja sie juz za rogiem.

Kiks
środa, 2 września 2020, 21:09

"Bankrudztwa"??? Właśnie widać te bankructwa. Zachód ma sie dobrze. Bogaty będzie co najwyżej troche biedniejszy. Biedak będzie nędzarzem. Do której grupy zaliczysz ruskich?

Oleg
środa, 2 września 2020, 22:10

@kiks Zostaje mi tyko pokiwac glowa

Ska
środa, 2 września 2020, 12:18

"Będzie to tym łatwiejsze, że opozycja białoruska jest jak na razie słabo zorganizowana i bez tak charyzmatycznego przywódcy, jakim był np. w Polsce Lech Wałęsa." - no tak, jeszcze Łukaszenka to przeczyta i stworzy swojego własnego Bolka - z którym zorganizuje przejście na stronę "demokracji". Taki wariant byłby możliwy ale z Rosją z lat 90 a nie obecnych (szczególnie po doświadczeniach z Ukrainy).

Kozik
środa, 2 września 2020, 12:06

caly Swiat powinien nie uznac Lukaszeki

anig
środa, 2 września 2020, 13:51

Bo ty tak chcesz, a niby dlaczego ma uznac Polskę.

Please
środa, 2 września 2020, 15:32

Bo w Polsce są wolne wybory, a na Białorusi nie.

środa, 2 września 2020, 19:07

ostatnie wybory prezydenckie sa przykladem wolnych wyborow .

Davien
czwartek, 3 września 2020, 11:47

A nie były??

wert
czwartek, 3 września 2020, 08:51

słusznie prawisz. Demokracja jest wtedy kiedy wygrywa "właściwy" kandydat. Coś z Kworum Romanum

ciekawy
czwartek, 3 września 2020, 08:26

Ktoś to kwestionuje? ONZ? OBWE? UE? KE? Może Rosja? Maltretowano demonstrantów? Były jakieś demonstracje po wyborach w Polsce???

Insider
środa, 2 września 2020, 14:37

Nie. Dlatego, że ma marnego fryzjera i zaczeskę jeszcze gorszą niż Putlerek.

Tweets Defence24