Geopolityka

Co oznacza nominacja Gierasimowa? Implikacje przetasowań w wojskowej „wierchuszce” [KOMENTARZ]

Fot. mil.ru

W środku tygodnia agencja RIA Novosti poinformowała, że gen. Walerij Gierasimow, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji, zastąpi gen. Sergieja Surowikina na funkcji głównodowodzącego wojsk inwazyjnych zaangażowanych w walki na terytorium Ukrainy. Nominacja ma nie tylko militarne, ale także polityczne, implikacje.

Walerij Gierasimow to doświadczony wojskowy, którego wpływy na Kremlu urosły w roku 2012, gdy Władimir Putin mianował go szefem Sztabu Generalnego rosyjskich wojsk. Gierasimow wypłynął na czystce wojskowej, gdy w odstawkę poszedł generał Nikołaj Makarow oraz kierownictwo resortu obrony skłócone z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym.

Czytaj też

W 2013 roku Gierasimow opublikował artykuł w tygodniku „Kurier Wojskowo-Przemysłowy", gdzie spisał swoje tezy o prowadzeniu nowego rodzaju wojny. Artykuł, jak i hasła Gierasimowa, nazwano „doktryną Gierasimowa" i to w oparciu o nią prowadzono działania przeciwko Ukrainie w roku 2014. Gierasimow udowadniał, że nowoczesna wojna opiera się na wielu elementach polityczno-społecznych (destabilizacja polityczna, dezinformacja, rewolucje), a nie tylko sile militarnej.

Szybkie zajęcie Krymu oraz kryzys Sił Zbrojnych Ukrainy w roku 2014 jakoby potwierdziły, że Gierasimow ma rację. Hasło „wojny hybrydowej" odmieniano wówczas przez wiele przypadków, a idąc dalej tworzono na świecie tezy o odejściu do lamusa konwencjonalnego starcia znanego z pierwszej połowy XX w. Doktryna rosyjskiego wojskowego korelowała z założeniami ideologicznymi Aleksandra Dugina, więc stworzono ideologiczno-militarną fuzję pomysłów Gierasimowa oraz kremlowskiego geopolityka.

Obie koncepcje poniosły sromotne fiasko w roku 2022, gdzie okazało się, iż Dugin mylił się co do "praktycznego nieistnienia narodu ukraińskiego", a Gierasimow co do charakteru wojny w XXI w. Wszyscy pamiętają minę Gierasimowa na kuriozalnych wojennych spotkaniach z Władimirem Putinem, za długaśnym stołem. Rosyjski wojskowy wyglądał podczas tych odpraw jakby miał stan przedzawałowy. Jego nienajlepszą kondycję potwierdziła ostatnia odprawa wyższej rosyjskiej wyższej kadry dowódczej z Władimirem Putinem. Gierasimow wygląda podczas tych spotkań niczym cień Putina, bezwolna marionetka w jego rękach. Z lekko spuszczoną głową, drepcze za Putinem, niczym służący na azjatyckim dworze.

Czytaj też

Gierasimow jako szef Sztabu Generalnego odpowiadał za planistyczną stronę rosyjskiej inwazji. Po prawie roku wojny widać, iż Moskwa założyła urra-optymistycznie, że operacja będzie „Krymem na sterydach", czyli realizacją doktryny Gierasimowa w większej skali. Działania hybrydowe się nie powiodły, ponieważ sabotażystów i dywersantów wyłapało SBU lub Gwardia Narodowa. Wojska operacyjne nie osiągnęły żadnego z celów – bo takimi z pewnością było zdobycie większych miast. W ręce Rosjan wpadł tylko Chersoń. A co najważniejsze, elity ukraińskie pozostały w Kijowie, dając społeczeństwu sygnał do obrony powszechnej.

Jeżeli spojrzymy na doktrynę Gierasimowa to możemy wysnuć z niej wniosek, że wojna „robi się sama", tumult i zamieszanie na przedpolu operacji powoduje, że wojska wkraczają na rozrewoltowane terytoria, „na gotowe" i pozostaje przed nimi już tylko „operacja policyjna". Gierasimow uczestniczył w pacyfikacji Czeczenii, więc utwierdzał się w przekonaniu, że wojna polega na krwawej okupacji. Tymczasem wnioski płynące ze wschodniej Ukrainy, od roku 2014 pokazywały, że starcia zbrojne są często „żywcem" wyjęte z okresów I lub II wojny światowej. Klęski rosyjskie w pierwszej fazie wojny sprawiły, że Gierasimow stracił nimb „mózgu" rosyjskiej myśli wojskowej. Osłabiona pozycja Gierasimowa oznacza, iż jest on łatwiejszym narzędziem w sterowaniu, lepszym obiektem do zrzucania na jego barki odpowiedzialności za klęski, wciąż jednak jest mocno osadzony w rosyjskiej armii, a od roku 2012 cała militarno-wojenna machina Rosji związała się z Gierasimowem.

Co oznacza nominacja Gierasimowa? Moim zdaniem, podobnie jak w przypadku opracowań sowietologicznych musimy spojrzeć na sprawę wielopoziomowo. Moskwa od setek lat utrzymuje politykę wielu korzyści, które ma przynieść jedno posunięcie. W wymiarze wojskowym Gierasimow jako przedstawiciel militarnej kasty na Kremlu może firmować większą „specoperację".

Czytaj też

W „Stawce", czyli w głównej kwaterze to Gierasimow z pewnością ma swoich wychowanków (minęła dekada wojskowych rządów Gierasimowa). Jako, że za wycofanie z Chersonia odpowiadał gen. Surowikin, po różnych akrobacjach narracyjnych można Gierasimowa przedstawić jako „nowe rozdanie" w wojskowej hierarchii. Z drugiej strony jest on w wielkiej mierze zaangażowany w rosyjską inwazję, więc ma rozwinąć swoje działania, a nie zaczynać od nowa. Z uwagi na wrześniową mobilizację i napływ mas żołnierzy z zerowym morale oraz szykowaną kolejną brankę -„specjalna operacja wojskowa" to w rzeczywistości wojna totalna, która potrzebuje wysokiej rangi głównodowodzącego. „Generał Armageddon", czyli spec od bombardowań ludności cywilnej to być może z perspektywy rosyjskich wojskowych za mały rozmiar kapelusza, zwłaszcza że Surowikin łączył dowodzenie inwazją z zarządzaniem rosyjskim lotnictwem. Moim zdaniem wszelako to czynniki polityczne mają większy wpływ na nominacje.

Władimir Putin rotuje głównodowodzącymi, ponieważ jak typowy dyktator - to on chce kierować w sposób absolutny całą operacją. Gierasimow jest, więc „słupem" Władimira Putina, który bierze na siebie porażki, ale wciąż jest wygodną marionetką w rękach naczalstwa. Rotacje powodują też utrzymanie się immanentnej cechy polityki Rosji, czyli statusu „dobry car" i „źli bojarzy". Klęski kolejnej fazy wojny zrzuci się na Gierasimowa, jak Chersoń można obecnie zrzucić na Surowikina. Zwłaszcza, że Gierasimow na odprawach, ku uciesze Rosjan, karnie odgrywa rolę „złego bojara". To Putin perorował, że armia od państwa rosyjskiego „dostała wszystko co potrzeba do prowadzenia" wojny. Gierasimow posłusznie słuchał.

W tym wypadku jest jeszcze jeden czynnik polityczny, którym Putin balansuje różne frakcje na Kremlu. W siłę rośnie tandem Prigożyn-Kadyrow. Nominacja Surowikina, poprzednika Gierasimowa, miała być ukłonem w stronę tej „partii" na Kremlu – co z pewnością nie jest w smak rosyjskim wojskowym. Prigożyn i Kadyrow nie ponoszą odpowiedzialności politycznej na wojnie i kontynuują swoją krytykę, a klęski frontowe nie przez przypadek utożsamia się z resortem obrony. Znowu więc Putin gra w grę pozując na cara-batiuszkę godzącego starcie różnych frakcji. Na koniec rozważań politycznych należy pamiętać, że jak w przypadku każdej dyktatury, Rosja po prostu nie ma alternatywy dla Gierasimowa. W rosyjskim systemie politycznym (a wojsko jest jego ważną częścią) awanse kupuje się pochlebstwami, koloryzowaniem rzeczywistości oraz donosicielstwem. W międzyczasie jednostki niegotowe do składania samokrytyki po prostu nie awansują. 

Czytaj też

O komentarz do przetasowań w wojskowej „wierchuszce" poprosiłem mojego redakcyjnego kolegę, dr Jacka Raubo.

„Na wstępie musimy uznać, że zmiana na stanowiskach dowodzenia, szczególnie tych najwyższych, w przypadku Rosji to nigdy nie jest tylko decyzja motywowana kwestiami stricte wojskowymi. Oczywiście, pojawienie się gen. Gierasimowa na nowym stanowisku należy analizować w przestrzeni wojskowej, a nie tylko politycznej. To oczywiste, szczególnie w toku wojny i widocznej woli do jej kontynuacji wszelkimi środkami po stronie Kremla. Widząc przy tym chęć do skonsolidowania wysiłku zbrojeniowego, zwiększenia efektywności i zapewne skali sił zadaniowanych do prowadzenia agresji na Ukrainę. Jednakże, ten sam system dowodzenia jest wręcz klasycznie wpięty w rosyjskie relacje polityczne, a często wręcz od nich obustronnie zależny. Albowiem polityka wpływa na decyzje wojskowych, a wojsko wpływa na polityków na różnych szczeblach władz (nie tylko w wymiarze całej federacji, także jej składowych). I trzeba przy tym powiedzieć wprost, że dzieje się to w sposób trudny, jeśli chodzi o mierzalność tego zjawiska przez zewnętrznych obserwatorów dysponujących jedynie źródłami otwartymi. Kwestia słynnej już debaty nt. zimnowojennej tzw. „kremlinologii" jest nad wyraz bolesnym sygnałem ostrzegawczym przed pójściem ku łatwym diagnozom. Lecz jednocześnie błędnym byłoby zepchnąć rozważania do wypranej od spraw politycznych analizy czysto wojskowej. Gdzie Rosjanie dokonali przewartościowania w swoim podejściu do prowadzenia działań zbrojnych i tym samym dokonali decyzji o przetasowaniach w systemie dowodzenia. W przypadku takiej czystej analityki wojskowej mamy chyba dziś równie bolesny znak zapytania jeśli chodzi o sposób przeprowadzenia agresji przez Rosję na Ukrainę, gdzie pomijając kwestie np. wpływu cywilów z Kremla na proces dowodzenia, nie uzyskujemy wielu odpowiedzi. Przede wszystkim dlatego, że reżim Putina odszedł w pewnym stopniu od sowieckiego modelu, mniej lub bardziej działającego w zależności od okresu, separowania wojska i partii. Zlewanie się interesów sił zbrojnych, służb specjalnych z polityką i przemysłem współczesnej Rosji powoduje pojawiania się różnych zależności, chociażby w przestrzeni debaty o kwestii władzy i finansów. Dlatego też, „cywil-generał" Szojgu, gen. „reforma" Gierasimow to figury polityczno-wojskowe. Reprezentujące pewne koterie i interesy również wielu innych ludzi w mundurach i zapewne nie tylko w mundurach. Przez ten pryzmat należy uznać, że dowartościowanie Gierasimowa i ciągłe utrzymywanie Szojgu (każda informacja o ich odejściu/marginalizacji „na razie" okazywała się być przedwczesna) to z jednej strony możliwy sygnał polityczny o obronie pozycji sił zbrojnych. Atakowanych, przede wszystkim medialnie i propagandowo za nieudolność w ich agresji na Ukrainę, zestawiając to z propagandą sukcesu dwóch prywatnych niejako armii pomocniczych. Przede wszystkim najemników Prigożyna oraz prywatnych struktur siłowych Kadyrowa. Utrzymanie i wzmocnienie Gierasimowa to sygnał dla wojskowych, że nie dojdzie do dalszej erozji ich znaczenia wobec inwazji. Jest to strategicznie istotne dla wojska, bowiem odnosi się do ewaluacji ich działań, mobilizacji, ale też znaczenia w terenie w samej Rosji. Przy czym, dla rosyjskiego wojska osadzenie gen. Gierasimowa w nowej roli to trochę zagranie wysoce niebezpieczne. Grają o wszystko, a w przypadku jakiegoś niepowodzenia trudno będzie wynaleźć i szybko wytworzyć kolejne tak silne nazwisko(a) mogące zagwarantować ich zastępowalność i utrzymanie jednocześnie przestrzeni wpływów dla wojskowych. Zauważmy, że mamy wykorzystany silny tandem Gierasimow-Surowikin (swoista siła i bestialstwo w jednym). A trzeba wskazać, że chętnych do skorzystania z możliwej klęski znajdzie się w patologicznym z złożenia systemie niedemokratycznym współczesnej Rosji bardzo wielu. Starając się odrzucić od siebie winę za niepowodzenia – od kwestii analiz wywiadowczych, defraudacji pieniędzy, słabości procesów przemysłowcy, wymieniać można wiele wątków w tym kontekście. Geriatryczne wręcz standardy w procesach wojskowo-politycznych oraz w bezpieczeństwie Rosji wynikają zapewne nie tyle z woli pracy liderów polityczno-wojskowych ponad okres emerytalny, ale raczej z woli ochrony swojego dobrego imienia i przede wszystkim wpływów. Chciałoby się zauważyć, jak wiele współcześnie mówi się krytycznie (niezależnie od spraw merytorycznych) o reformie Anatolija Sierdiukowa. I można tylko domniemywać, jak by to wyglądało godzinę po ustąpieniu Szojgu czy Gierasimowa. To nie tylko Putin walczy o swoje być, albo nie być. Szczególnie, że wysoce prawdopodobne, jest również to, iż trwa kolejna znana i dobrze opisywana kremlowska próba zbilansowania różnych stronnictw wokół (i w samym) Kremlu. Zauważmy, że dotychczas dziel i rządź widzieliśmy w Rosji wśród służb specjalnych, a nawet wewnątrz ich samych (mowa o polityce kadrowej i finansowej, a w mniejszym stopniu zadaniowaniu). Tak samo działo się w kontekście tworzenia różnych struktur siłowych, paramilitarnych, etc. Wszędzie tam nazwiska z pierwszych stron gazet, z którymi utożsamiamy pewne wątki w polityce rosyjskiej są najprawdopodobniej jedynie elementami zbiorczymi systemu koteryjnego. Zastępującego fikcyjny rosyjski system partyjny. Ludzie w mundurach (przebrani jak Szojgu lub będący efektem systemu edukacji wojskowej) nie są od tego odseparowani, a wszelkie zapisy konstytucyjne i prawne powinniśmy traktować w większym stopniu, jak fasadę. Gdzie, jedynie pozycja neo-cara/genseka czyli Putina współgra z jego pozycją konstytucyjną chociażby wobec sił zbrojnych" – podkreśla dr Jacek Raubo, dziennikarz Defence24.pl.

W 2020 roku zmarł ostatni marszałek ZSRR – Dmitrij Jazow. Nie żyje marszałek Federacji Rosyjskiej – Igor Sergiejew. Jeżeli Putin chce rozwinąć inwazję do wieloletniej totalnej wojny (a wiele na to wskazuje), to nie zdziwiłbym się gdyby nęcił Gierasimowa tytułem marszałkowskim. Dyktator Rosji, jednak w przeciwieństwie do swoich poprzedników, nie lubi zbytnio wywyższać wojskowych, a Kreml nie otacza się już marszałkami.

Komentarze (6)

  1. ktosiex

    Jeżeli po raz kolejny Gierasimow będzie tylko przedłużeniem woli Putina to jest to wyborna wiadomosc, bo w przeciwieństwie do surowikina będzie wykonywać tylko jego rozkazy. Jeżeli car każe powtórzyć marsz na Kijów albo desant na Odesse to tak będzie. Rosjanie dalej myslą, że wystarczy zalać przeciwnika masą. Wypierają jednak ze swoich ograniczonych głów, że ZSRR wygrało podczas II wojny masą tylko dlatego, że Amerykanie wsparli ich każdego rodzaju sprzętem, rosjanie byli ubrani w amerykańskie mundury, jedli amerykańskie konserwy a katiusze jechały na amerykańskich ciężarówkach. A teraz? Nawet z mundurami mają problem.

    1. papa lebel

      Dokładnie tak jak piszesz. Niestety historia uczy jednego: że nigdy nikogo niczego nie nauczyła......

  2. Macminik

    Trochę to przypomina Adolfa na przełomie 44/45, gdy otaczał się potakiwaczami, i kukiełkami. Adolfa, samodzielnie przedstawiającego chorągiewki na mapie, dowodzącego związkami taktycznymi istniejącymi tylko na mapie. Różnica jest taka, że Moskwy nikt nie zdobędzie, a Berlin zdobyto. Cała nadzieja w długich, rosyjskich tradycjach wysyłania przywódców na tamten świat i w tym, że zrobi to opcja bardziej pokojowa.

    1. Wojciech Krolopp

      "Moskwy nikt nie zdobędzie". Mylisz się! Polacy zdobyli Moskwę w 1610, posiedzieli tam dwa lata i mieli dość. Okazało się, że hasło "kierunek wschód, tam musi być jakaś cywilizacja" jest nieprawdziwe. Zamiast dalej męczyć się w cyrku woleli wrócić tam, gdzie dotarła koncepcja toalety a świat nie kręci się tylko wokół gorzały i brodatych popów.

    2. Piotr Glownia

      @Macminik. Opcja z którą przyjdzie ugadywać "pokój w naszych czasach" po wojnie na Ukrainie, będzie dokładnie ta sama, nawet jeśli twarze w jej szeregach będą się zmieniać. To co niepokoić winno, to zbliżająca się destabilizacja Rosji, bo chodzi o znaczny potencjał nuklearny tego państwa. Destabilizacja wieloetnicznego społeczeństwa Rosji może być początkiem 3 Wojny Światowej. Takiej prawdziwej z masowym użyciem broni nuklearnej. Polska jest w NATO, więc wiele opcji nie pozostanie na stole dla krajów potrzebujących czasu pokoju dla rozwoju gospodarczo-przemysłowego. W tle wisi przecież konflikt Chin i USA o Tajwan. Członkostwo w EU i Plan Morawieckiego "trochę" zaorały możliwości rozwoju przemysłowego Polski, a co za tym idzie możliwości zbrojeniowe i obronne Polski.

  3. Piotr Glownia

    Surowikin uratował Rosjan od katastrofy załamania frontu. Do tego skrócił front i wzmocnił jego obronę. Gierasimow przychodzi, by przejąć kontrolę nad tym odcinkiem od Surowikina, bo coś nowego Rosjanie szykują. Tak jak oczywistym jest atak Ukrainy na Melitopol, tak równie oczywistym jest otwarcie przez Rosjan nowego frontu z Białorusi. Rosjanie uważają dziś, że są w stanie zatrzymać ofensywę NATO, bo Rosjanie uważają, że walczą z NATO a nie z Ukrainą i planują po pauzie operacyjnej przejść ponownie do ofensywy. Na razie Surowikin jest głównodowodzącym Lotnictwa Rosji i te lotnictwo ćwiczy sobie na... Białorusi. Pewnie przypadek, razem ze sprzętem zmechanizowanym i artyleryjskim ciągle jadącym na Białoruś w okolice granicy z Ukrainą. Mh... gdzie Rosjanie otworzą nowy front? Mh... Czerkasy może? Koło Białorusi leży.

  4. Jukelo57

    rozwijają dowództwo bo im się armia powiększa. Myślę, że wiosną ( kwiecień ? ) rzucą do walki 200 tysięcy, które się w tej chwili szkoli głownie na technice.

  5. Sorien

    Chciał bym się spytać teraz tych wszystkich" ekspertów" którzy tak kpili z ruskiej mobilizacji i którzy twierdzili że ruska mobilizacja wręcz osłabi zdolności bojowe ich armi jak to w końcu jest ? Jak to jest że przed mobilizacja ruskie dostawali baty stracili inicjatywę na polu walki a po mobilizacji obecnie nie ma już Ukraińskich ofensyw i z powrotem ruskie decydują gdzie się walczy ? Forumowicze to jeszcze pół biedy - chociaż ktoś kto się interesuje konfliktami powinien wiedzieć że mobilizacja pomoże ruskim .... Ale że media i nawet te branżowe tak pisały to już ręce opadają..... Dziś oglądam jedna z telewizji (prywatnych) i krzyczą tam że Rosja według "ekspertów" będzie chciała iść po Polskiej granicy by odciąć dodatwy z zachodu .... Widać że eksperci tej telewizji to za ziemniaki są tymi ekspertami a mapy europy na oczy nie widzieli 🤦🤦🤦 jak się słyszy takich to aż krew zalewa człowieka bo ludzie to łykają .

    1. Rusmongol

      Tzn co jest nie tak z tą mapą? Piszesz o tym że Rosja nie może atakować wzdłuż naszej granicy czy że i tak zostanie gtsnica z Rumunią? A tak serio to nie wiem czy te niby sukcesy Rosjan to polegają na tym że skupili się na samym Doniecku czy na tym że dostali speeda kupując drony od Iranu, one dają im nowe możliwości.

    2. Sorien

      Rusmongol-zostanie jesczcze granicą z Słowacją Węgrami Rumunia i Mołdawia

    3. wert

      [email protected] Sorien pisze dobrze. Kacapia skupiła się NIE na Doniecku tylko na WYCZERPANIU UKR blisko SWOJEGO ZAOPATRZENIA. Rejon doniecka to najlepsze miejsce realizacji. 27 brygad operacyjnych + 8 brygad korpusu rezerwowego UKR tam wykrwawia się podczas gdy powinni prowadzić ofensywę wykorzystując braki kacapów. Kacapia systematycznie braki uzupełnia. To że ich ginie znacznie więcej NIE ma znaczenia- mają mielonki pod dostatkiem. Rodzina Gruzu-200 się cieszy bo dostaje nówkę Ładę i inne benefity. Granica wzdłuż Polski jest DŁUGA. Kacap nie utrzyma na tym terenie logistyki z racji dogodnego terenu do zasadzek chociażby. Z drugiej strony przerwanie łańcucha dostaw jest kuszące. Kwestia zgromadzenia odpowiednich sił których na razie nie mają

  6. Ma_XX

    nic nowego - to zarządzie zasobami ludzkimi przez konflikty i animozje - Prigożin obrósł w piórka, trzeba go skarcić, generał jakiś obrośnie w piórka - skarcimy go Kadyrowem, a jak trzeba to skonfliktujemy Prigożina z Kadyrowem. Podobnie wygląda sprawa z armią, FSB czy rosgwrdią - każdy ma lidera i każdy z tych liderów nie może zagrażać carowi - więc taki maraton trwa i trwać będzie