Geopolityka

Amerykanie gotowi zareagować na rosyjskie uderzenie atomowe

Sekretarz M. Esper w USSTRATCOM, fot. SSgt. Ian Hoachlander, USSTRATCOM
Sekretarz M. Esper w USSTRATCOM, fot. SSgt. Ian Hoachlander, USSTRATCOM

Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych uczestniczył w zeszłym tygodniu w ćwiczeniach wojsk strategicznych, rozgrywających się w kwaterze US Strategic Command USSTRATCOM (Nebraska). Należy dodać, że miało chodzić o symulację konfliktu nuklearnego z Rosją o czym dziennikarzy poinformował anonimowy przedstawiciel Pentagonu (DoD). Mark T. Esper miał również odwiedzić bazę pocisków z głowicami atomowymi zlokalizowaną w Północnej Dakocie (Baza Lotnicza Minot) i ogólnie zapoznać się ze służbą w tej wysoce specyficznej strukturze amerykańskich sił zbrojnych.

Amerykanie mieli symulować scenariusz reakcji na ograniczone rosyjskie uderzenie atomowe, przeprowadzone na wybrany cel w Europie. Nie ujawniono przy tym tak istotnych szczegółów, jak hipotetyczne miejsce rosyjskiego uderzenia atomowego, a także sposobu amerykańskiej reakcji – tj. platforma z której dokonano kontruderzenia oraz oczywiście, o jaki cel rażenia chodziło. Tak czy inaczej, miano przede wszystkim skupić się na reagowaniu na ograniczony konflikt nuklearny lub raczej odpowiedź na tzw. „atomowe uderzenie deeskalacyjne” ze strony Rosji, wymierzone w partnerów z NATO. 

Co więcej, sam sekretarz Esper mógł na własne oczy zapoznać się z działaniem i rolą USSTRATCOM. Jego przewodnikiem w meandrach NC3 – a więc systemu dowodzenia, kontroli i komunikacji w obrębie sił nuklearnych był obecny dowódca USSTRATCOM admirał Chas Richard z US Navy.

Podkreśla się przy tym, że dla wojskowych reprezentujących USSTRATCOM, takie ćwiczenia, symulacje, etc. nie należą do czegoś wyjątkowego. Szczególnie, przy dynamice zmian w zakresie potencjałów innych państw w obrębie taktycznej broni atomowej i środków jej przenoszenia. W pierwszej kolejności dla Stanów Zjednoczonych wyzwaniem są rosnące inwestycje w tym zakresie poczynione w ostatnich latach przez Rosję oraz Chiny. Jednakowoż, nie można również pominąć kwestii dysponowania bronią masowego rażenia (w tym atomową) przez Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną.

Wracając do niedawnych amerykańskich ćwiczeń, wyjątkowa miała być sama wizyta sekretarza M.T. Espera, który de facto odgrywał sam siebie w toku prowadzonych symulacji. Pozwalając na budowę niezbędnej wiedzy w zakresie relacji Departament Obrony/administracja prezydencka – USSTRATCOM. Przekaz był przede wszystkim taki, że amerykański proces odpowiedzi i proces decyzyjny są testowane i są efektywne.

Trzeba również nadmienić, że wcześniej USSTRATCOM poinformował o szeregu ćwiczeń z wszystkimi elementami triady atomowej - prowadzonymi w okresie 3-12 lutego bieżącego roku. Sprawdzano wówczas działania bombowców B-52 w rejonie Azji, dokonano strzelań z pocisków (oczywiście nieuzbrojonych w głowice) Minuteman III ICBM oraz Trident II D5LE. Zaś Mark T. Esper pojawił się również osobście w bazie Minot, gdzie mógł obejrzeć Minutemany oraz B-52.

image
Start Minuteman III, fot. Senior Airman Clayton Wear, USSTRATCOM

 

Kluczowy przekaz o amerykańskich możliwościach odstraszania i reagowania 

Tego rodzaju działania informacyjne, wokół amerykańskiej atomowej broni masowego rażenia (bmr A) mogą być odczytywane w dwóch perspektywach. Pierwsza z nich ma zapewne pokazać możliwości amerykańskiego parasola atomowego względem potrzeb samych Stanów Zjednoczonych, jak i sojuszników z NATO. Wpisuje się więc w działania odstraszające potencjalnego agresora, mogącego rozważać chociażby próby zastraszenia państw NATO w Europie, poprzez eksponowanie własnego potencjału bmr A – strategicznego, ale i taktycznego.

Zauważmy, że w ostatnich latach dość często wątek użycia bmr A był uwypuklany w działaniach informacyjnych strony rosyjskiej. Zapewne wysoce zamierzone i odpowiednio przygotowane działanie informacyjne Pentagonu (anonimowy przedstawiciel, filtracja danych, etc.) stanowi ważny sygnał podkreślający możliwości działania, determinację i przygotowanie się parasola atomowego do odstraszania atomowego w warunkach spotykanych w XXI w.

To będzie kosztowny proces modernizacji

Drugim z elementów jest sygnał do wewnątrz samych Stanów Zjednoczonych. Ma on wskazać na priorytetowe podejście administracji Donalda Trumpa do kwestii długofalowej modernizacji amerykańskiej triady atomowej (począwszy od pierwszych starań jeszcze poprzedniej administracji B. Obamy). W tym kierunku mają zmierzać inwestycje w międzykontynentalne pociski rakietowe z głowicami nuklearnymi (bazowania lądowego), pociski manewrujące umożliwiającego przenoszenie ładunków niekonwencjonalnych (bmr A).

Należy również podkreślić wydatki na programy bombowca B-21 czy też okrętów podwodnych klasy Columbia. Jeśli chodzi o samą flotę okrętów podwodnych, to w tym miejscu trzeba wskazać na decyzję o wzmocnieniu ich możliwości rażenia głowicami W76-2, o sile ok. 5-8 kiloton (najprawdopodobniej chodzić ma o dwa pociski z dwudziestu Tridentów – taką informację podał FAS). Pierwszym okrętem na którym się one obecnie pojawiły, rozszerzając wachlarz odpowiedzi atomowej o ograniczonym zasięgu miał być USS Tennessee (klasa Ohio). Co więcej, planowany jest start programu obejmującego opracowanie nowej głowicy oznaczonej jako W93, będącej naturalnym zastępstwem dla chociażby W88 o sile 455 kiloton).

image
Start Trident II, fot. MC2 Thomas Gooley, USSTRATCOM

 

Jeśli mówimy o modernizacji amerykańskiego potencjału odstraszania atomowego, osadzonego na pełnej triadzie (ląd, woda, powietrze) trzeba zauważyć, iż wymaga on znacznych sum pieniędzy (szacunki mówią, że sam rok budżetowy 2021 to być może kwota 12 miliardów dolarów na modernizację potencjału atomowego, oczywiście plus inne koszty związane z jego funkcjonowaniem co ma dawać sumę 28,9 miliardów dolarów. Należy jednak pamiętać o budżecie Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych, który finansuje National Nuclear Security Administration NNSA – wpinającą się także swą działalnością w szeroko pojmowane projekty militarne. Stąd też, mowa jest generalnie o zdecydowanie większych kwotach.

Debata wojskowa i debata polityczna 

Stąd też, w związku z olbrzymimi kosztami Pentagon musi niejako na nowo stworzyć narrację pozwalającą na realizację długofalowych założeń - modernizacja istniejącego arsneału oraz rozwój nowych projektów. Co więcej, mowa o odstraszaniu atomowym i zdolnościach USSTRATCOM może również wpinać się w obecnie toczącą się kampanię wyborczą, gdzie Donald Trump pozycjonuje się, jako ten głównodowodzący, który przywraca Stanom Zjednoczonym wcześniej zaniedbaną mocarstwową pozycję w sferze zbrojeń atomowych. Jednakże, z drugiej strony prezydent Trump ma być świadom olbrzymich obciążeń finansowych, jeśli chodzi o wzmacnianie potencjału atomowego kraju. Kluczowe mogą okazać się w tym zakresie chociażby dwutorowe działania modernizacyjne oraz starania dyplomatyczne na linii Waszyngton-Pekin oraz Waszyngton-Moskwa.

Oczywiście, naturalną reakcją Moskwy było również nagłośnienie sprawy opisanej przez amerykańskie media i przedstawienie jej w formie nierealistycznego scenariusza strony amerykańskiej oraz przede wszystkim formy eskalacji sytuacji międzynarodowej, spychającej świat do realiów zimnej wojny. Pomijając oczywiście wszelkie własne działania w zakresie rozwoju bmr A na płaszczyźnie założeń strategicznych oraz doktrynalnych, modernizacji sił strategicznych, a przede wszystkim rozwój nośników w zakresie taktycznej bmr A.

Komentarze