Geopolityka

Amerykanie będą doskonalić zwalczanie bezzałogowców na Bliskim Wschodzie

Obsługiwany przez Marines system antydronowy na pokładzie okrętu desantowego USS “Kearsarge” podczas przejścia przez Kanał Sueski 12 stycznia 2019 r.
Fot. US Marine Corps

Według anonimowych źródeł z kręgów administracji wojskowej Stanów Zjednoczonych przygotowywane są plany swego rodzaju centrum antydronowego, które mogłoby być zlokalizowane na Bliskim Wschodzie. We współpracy z regionalnymi partnerami Amerykanie chcą doskonalić i tworzyć coraz bardziej efektywne systemy obrony powietrznej.

Nowy bliskowschodni poligon doświadczalny ma stać się ważnym elementem w amerykańskich pracach nad efektywnym zwalczaniem m.in. bezzałogowych statków powietrznych oraz tworzenia zintegrowanych systemów obrony powietrznej. Jak również miałby pozwalać na wymianę doświadczeń z państwami regionu, które niejako na co dzień muszą mierzyć się z tego rodzaju zagrożeniami dla własnego bezpieczeństwa. Na nowym obiekcie testowane mają być na nim zróżnicowane systemy walki radioelektronicznej, które mogą wpływać na działanie systemów bezzałogowych. Lecz dla Amerykanów ważne ma być również rozwijanie innych form atakowania tego rodzajów celów, chociażby za pomocą energii skierowanej.

Czytaj też

Dziennikarze NBC News, opierając się na swoich źródłach wśród amerykańskich wojskowych i decydentów, twierdzą, że plany takiego obiektu mają być rozwijane w ramach Dowództwa Centralnego (US CENTCOM – jedno z dowództw geograficznych, w tym przypadku odpowiedzialne za amerykańską aktywność wojskową na Bliskim Wschodzie). Zaś gen. Michael „Erik" Kurilla z US Army miał już odbyć w tej sprawie rozmowy sondażowe wśród regionalnych sojuszników i partnerów Stanów Zjednoczonych. I jak zaznaczono, wsparcie dla amerykańskiej koncepcji było znaczące. Co więcej, należy spodziewać się możliwości stworzenia bardzo szerokiego grona państw bezpośrednio zainteresowanych urobkiem z prac badawczych i rozwojowych. Szczególnie mając na uwadze aspekt zagrożenia ze strony Iranu oraz jego akolitów regionalnych.

Od dłuższego czasu władze w Teheranie sowicie zaopatrują np. jemeńskich Huti w uzbrojenie rakietowe, ale też drony. W dodatku starając się przekazywać również niezbędne know-how do Jemenu. Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku kooperacji z innymi podmiotami niepaństwowymi w regionie. Od lat sztandarowym przykładem jest budowanie zdolności Hezbollahu w Libanie, właśnie pod kątem systemów dronowych i nie tylko ich. Państwa Bliskiego Wschodu współpracujące z Amerykanami dostrzegają przy tym, że proliferacja irańskich systemów bezzałogowych i rakietowych odnosi się nie tylko do zagrożenia jeśli chodzi o rażenie celów na lądzie. Trzeba pamiętać, że w ostatnich latach wiele uwagi poświęca się również zabezpieczeniu domeny morskiej właśnie przed uderzeniami bezzałogowych statków powietrznych (zarówno dedykowanych konstrukcji wojskowych, ale też konstrukcji cywilnych jedynie modyfikowanych do wypełniania misji bojowych).

Czytaj też

Źródła NBC wskazują, że nie dokonano ostatecznej decyzji jeśli chodzi o lokalizację obiektów testowych. Jednocześnie, podkreśla się, że największe szanse może mieć Królestwo Arabii Saudyjskiej. Dotyczy to w pierwszej kolejności aspektu rozległego terytorium, gdzie będzie można testować różne rozwiązania wojskowe bez obawy przed możliwością wystąpienia przypadkowych zagrożeń dla skupisk ludzkich. W dodatku, potencjalne ulokowanie bazy-ośrodka testowego w Królestwie Arabii Saudyjskiej miałoby wysoce praktyczny wymiar. Saudyjczycy niemalże od 2015 r. muszą uczyć się przeciwdziałania atakom ze strony bsp, amunicji krążącej oraz zróżnicowanych systemów rakietowych (od pocisków balistycznych po manewrujące). Albowiem na terytorium tego państwa zaatakowane były już liczne cele wojskowe, ale też chociażby infrastruktura krytyczna (w tym duże obiekty petrochemiczne i wydobywcze) czy też porty lotnicze i miasta. Saudyjczycy mają więc, mówiąc otwarcie bogaty zasób wiedzy, w głównej mierze w kontekście technologii irańskich.

Czytaj też

Amerykanie zastanawiają się nad nazwą poligonu i ośrodka, a jedną z opcji jest Zintegrowane Centrum Eksperymentalne Red Sands, co ma być nawiązaniem do istniejącego już ośrodka testowego White Sands Missile Range w stanie Nowy Meksyk. Obiekt ma postawać siłami koalicji państw bliskowschodnich oraz właśnie Stanów Zjednoczonych. Gdzie, Amerykanie mają szacunkowo pokryć 20 proc. wydatków i stanowić ok. 20 proc. personelu nowego obiektu. Przy czym, jak zastrzegły źródła na które powołuje się NBC, otwarcie wspomnianego obiektu nie będzie miało miejsca w tym roku. Trzeba też pamiętać, że zapewne mogą trwać szersze negocjacje dyplomatyczne z władzami w Rijadzie. Odnoszące się do pełnego spektrum relacji między Stanami Zjednoczonymi i Królestwem Arabii Saudyjskiej. Na stole jest bowiem nie tylko samo zagrożenie ze strony irańskich technologii bezzałogowych i systemów rakietowych. Trzeba pamiętać o umowie odnoszącej się do irańskiego programu atomowego, a także postawy Rijadu względem rynku ropy naftowej w dobie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Strona amerykańska musi wykazywać się zręcznością w swoich działaniach, bowiem nadal silne emocje w kraju wywołuje też sprawa zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego.

Czytaj też

Jednakże, z drugiej strony irańskie drony mają pojawić się w rosyjskich siłach zbrojnych atakujących Ukrainę. W ostatnim czasie potwierdzono doniesienia, że Kreml pozyskał dla swoich żołnierzy pakiet irańskich bsp. Przez co ich sfera oddziaływania technologii irańskich zwiększa się diametralnie, a więc i amerykańskie siły zbrojne muszą zwiększyć zdolności do analizy środków przeciwdziałania im. Nie tylko z perspektywy US CENTCOM-u, ale być może również z perspektywy US EUCOM. Zaawansowany obiekt testowy na Bliskim Wschodzie miałby w takim ujęciu również walor wzmacniający bezpieczeństwo także przestrzeni europejskiej.

Komentarze