- ANALIZA
- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Szczyt w Londynie w oczekiwaniu na ruch Trumpa
Spotkanie w Londynie z udziałem Keira Starmera, Emmanuela Macrona, Friedricha Merza i Wołodymyra Zełenskiego potwierdza, że europejska ścieżka rozwiązań w sprawie Ukrainy jest nadal aktywna, ale ujawnia też jej główne ograniczenia. Europa pragnie kształtować powojenny porządek, omawiać gwarancje bezpieczeństwa i przygotować wielonarodowe siły dla Ukrainy. Kluczowe karty polityczne pozostają jednak w rękach Waszyngtonu, ponieważ to prezydent Trump kieruje główną ścieżką pokojową między Kijowem a Moskwą.
Autor. Macron / X
Oświadczenie wydane po spotkaniu w Londynie ma duże znaczenie, ponieważ określa pięć warunków politycznych dla jakiegokolwiek porozumienia z Rosją: całkowite zawieszenie broni, negocjacje oparte na obecnej linii kontaktowej, poszanowanie suwerennego prawa Ukrainy do wyboru sojuszników, prawnie wiążące gwarancje bezpieczeństwa, dalsze zamrożenie rosyjskich aktywów do czasu wypłacenia odszkodowań oraz ochronę europejskich interesów bezpieczeństwa w ramach każdego porozumienia. To solidne ramy polityczne, ale nie odpowiadają one na najtrudniejsze pytanie militarne: co dokładnie Europa będzie gotowa zrobić na terytorium Ukrainy po zawieszeniu broni.
Wymiar militarny pozostaje niejasny. Pierwotnie zakładano, że Koalicja Chętnych będzie kierowana głównie przez Wielką Brytanię i Francję, podczas gdy Niemcy nie miały wysyłać żołnierzy na Ukrainę. W oświadczeniu mowa jest obecnie o rozmieszczeniu Wielonarodowych Sił na Ukrainie, ale nadal nie określono ich charakteru. Czy będzie to misja szkoleniowa, siły stabilizacyjne, obecność zapewniająca poczucie bezpieczeństwa, mechanizm wsparcia granicznego, czy też coś bliższego gwarancji bezpieczeństwa? Jest to kwestia kluczowa i pozostaje otwarta.
Zobacz też

Rzeczywistość polityczna jest taka, że to Trump nadal trzyma w ręku decydujące karty. Europejscy przywódcy mogą koordynować działania, przygotowywać się, wywierać presję gospodarczą na Rosję i wspierać Ukrainę militarnie, ale przebieg bezpośrednich negocjacji między Rosją a Ukrainą kształtują przede wszystkim Stany Zjednoczone. Nie oznacza to, że Europa nie ma znaczenia. Oznacza to, że Europa stara się dopilnować, by żadne porozumienie nie zostało zawarte bez jej udziału, zwłaszcza w kwestiach dotyczących NATO, UE, sankcji, rosyjskich aktywów oraz przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa.
Znaczenie ma również skład uczestników spotkania. Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Ukraina wyraźnie dążą do stworzenia podstawowego formatu politycznego na kolejny etap wojny oraz na okres powojenny. Polska nie była obecna. Włochy nie były obecne. Państwa skandynawskie nie były obecne. Ma to znaczenie, ponieważ jeśli przyszłość bezpieczeństwa Ukrainy, jej odbudowy i wsparcia wojskowego będzie omawiana głównie przez ten kwartet, wówczas brytyjskie, francuskie i niemieckie firmy będą naturalnie starały się zająć pozycję na wczesnym etapie procesu odbudowy oraz w ramach długoterminowej współpracy przemysłowej z Kijowem.
Dla Polski jest to poważny sygnał. Warszawa pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy w zakresie wojskowości i logistyki, ale nie jest automatycznie obecna we wszystkich kluczowych formatach politycznych kształtujących powojenny porządek. Jest to jeszcze bardziej drażliwe po niedawnych kontrowersjach wokół kwestii UPA, które zostały bardzo źle odebrane w Polsce i ponownie pokazały, że pamięć historyczna wciąż może wpływać na zaufanie polityczne między Warszawą a Kijowem. Polska nie może sobie pozwolić na to, by być jedynie państwem tranzytowym, magazynem i sojusznikiem na pierwszej linii, podczas gdy inni definiują porozumienie polityczne i gospodarcze.
Oświadczenie z Londynu nawiązuje również bezpośrednio do nadchodzących wydarzeń na arenie międzynarodowej. Szczyt G7 w Evian, kolejne spotkanie Koalicji Chętnych oraz szczyt NATO w Ankarze zostaną wykorzystane do zwiększenia presji na Rosję, koordynacji wsparcia wojskowego dla Ukrainy oraz omówienia przyszłych gwarancji. Kolejne spotkanie w tym formacie europejsko-ukraińskim prawdopodobnie odbędzie się po szczycie NATO w Turcji w dniach 7–9 lipca. Świadczy to o utrzymaniu i instytucjonalizacji koalicji, nawet jeśli wiele z jej najważniejszych decyzji nadal zależy od Waszyngtonu.
Najsilniejszym elementem oświadczenia jest uznanie, że bezpieczeństwo Ukrainy jest nierozerwalnie związane z szeroko pojętym bezpieczeństwem euroatlantyckim. To prawda. Jeśli Rosja zostanie nagrodzona za agresję, cały europejski system bezpieczeństwa ulegnie osłabieniu. Jeśli jednak Europa chce być traktowana jako decydujący gracz, musi odpowiedzieć na pytanie, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi: kto wyśle wojska, na podstawie jakiego mandatu, z jakimi zasadami prowadzenia działań zbrojnych i z jakim poparciem politycznym, jeśli faktycznie wejdzie w życie zawieszenie broni. Dopóki to nie zostanie wyjaśnione, Europa będzie pozostawać aktywna, ale Trump pozostanie w centrum uwagi.




WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!