Erytrea wycofa swoje wojska z Tigraju

26 marca 2021, 14:19
Eritrea army
Fot. Merhawie/Wikimedia/CC BY-SA 2.5
Reklama

Premier Etiopii Abiy Ahmed poinformował w piątek, że rząd Erytrei zgodził się wycofać swe wojska ze zbuntowanego regionu Tigraj w Etiopii. Do uzgodnień doszło po doniesieniach o zbrodniach popełnianych przez erytrejskich żołnierzy.

Jak poinformował w oświadczeniu urząd premiera, wycofanie wojsk to efekt wizyty Abiya w Erytrei, której wojska razem z etiopskimi siłami rządowymi biorą udział w tłumieniu rebelii w Tigraju.

Choć według świadków wojska erytrejskie były obecne w Tigraju niemal od początku konfliktu, to dopiero niedawno rząd Abiya przyznał ten fakt. Władze Etiopii zapowiedziały, że niezwłocznie przejmą kontrolę nad regionem granicznym.

Abiy oskarżył w oświadczeniu tigrajskich przywódców o wciągnięcie Erytrei do wojny poprzez ataki rakietowe na stolicę kraju Asmarę. Rządzona przez jeden z najbardziej represyjnych reżimów świata Erytrea, od dawna skonfliktowana jest z regionalnymi przywódcami w Tigraju. Jak dotąd Asmara nie odniosła się do komunikatu Addis Abeby.

Od rozpoczęcia wojny w Tigraju w listopadzie 2020 roku informacje na jej temat są trudno dostępne, m.in. ze względu na blokadę informacyjną ustanowioną przez etiopskie władze i dlatego liczba ofiar konfliktu jest nieznana. Dopiero w ostatnich dniach przedstawiciele ONZ zostali wpuszczeni do Tigraju, by prowadzić dochodzenie w sprawie doniesień o zbrodniach popełnianych przez etiopskich i erytrejskich wojskowych, w tym o zabijaniu cywilów i gwałtach.

Reklama
Reklama

Mimo ogłoszenia przez rząd Etiopii zwycięstwa w wojnie, walki z siłami Ludowego Frontu Wyzwolenia Tigraju, który dotychczas rządził regionem, wciąż trwają.

Premier Abiy został uhonorowany w 2018 roku Pokojową Nagrodą Nobla za doprowadzenie do końca wieloletniej wojny granicznej z Erytreą. Teraz jest oskarżany o faktyczny sojusz z dawnym wrogiem przeciwko tigrajskim separatystom.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
Monkey
piątek, 26 marca 2021, 22:33

Jedyny "plus" tej sytuacji to że Etiopia zajeta w Tigraju nie będzie w stanie zbyt szybko podjąć się budowy tamy na Nilu. Co spowodowałoby jeszcze większy problem w tym regionie Afryki, ale także rozciągnęłoby go na Sudan i zwaszcza Egipt. Który juz jest zaangażowany w Libii. Z drugiej strony, cierpią Tigrajczycy. A Liga Narodó bis nie jest w stanie nic w tej sprawie zdziałać.

Noityle
piątek, 26 marca 2021, 23:26

Przecież ta tama jest cały czas w budowie, w połowie roku ma się odbyć drugie napełnianie.

Tweets Defence24