Geopolityka

15 000 jemeńskich bojowników Huti zginęło w walkach o miasto Marib w ciągu pół roku

Fot. Felton Davis/Flickr CC BY 2.0
Fot. Felton Davis/Flickr CC BY 2.0

Około 15 000 jemeńskich bojowników Huti zostało zabitych w okresie od czerwca do listopada br. w pobliżu strategicznie ważnego miasta Marib – poinformowało AFP powołując się na źródła rebeliantów.

Jak poinformowały źródła rebelianckie AFP, naloty prowadzone przez koalicję wojskową pod przywództwem Arabii Saudyjskiej zabiły prawie 14 700 Huti od czerwca w pobliżu Maribu. Jak przekazuje France24, w tym samym pięciomiesięcznym okresie zginęło też ponad 1200 lojalistów sił rządowych, broniąc obszarów w pobliżu strategicznego miasta, poinformowało na początku tego miesiąca dwóch rządowych urzędników wojskowych.

Miasto Marib to ostatnia ważna twierdza sił rządowych w Jemenie. Wspierani przez Iran Huti rozpoczęli w zeszłym roku ofensywę by przejąć miasto. Bitwa była wielokrotnie zatrzymywana z powodu negocjacji między siłami rządowymi, a rebeliantami, ale rebelianci ponawiali ataki. W lutym oraz w czerwcu doszło do poważnego ataku, a od września wznowiono ponownie ofensywę. W niedziele minister spraw zagranicznych Ahmed Awad bin Mubarak, poinformował przemawiając na forum bezpieczeństwa Manama Dialogue w Bahrajnie, że utrzymują nadal miasto Marib, które jest ważne strategiczne mimo ciągłych ataków Huti mówiąc, że Marib jest „murem nie do przebicia”. Huti, którzy zajęli stolicę Sanaa w 2014 roku, nasilili ataki o Marib w tym roku, ale zostali poddani ciężkiemu bombardowaniu przez koalicję wojskową pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej wspierającą rząd. Minister Bin Mubarak ostrzegł, że jeśli miasto, które jest kluczem do kontrolowania znacznych zasobów ropy i gazu w Jemenie upadnie, będzie to katastrofalna porażka.

Wojna w Jemenie

Wojna w Jemenie ma swoje korzenie w 2011 roku po fiasku procesu politycznego, który miał przynieść stabilność Jemenowi tego samego roku. Wtedy to po masowych protestach na fali Arabskiej Wiosny, doprowadzono do zmuszenia wieloletniego autorytarnego prezydenta, Ali Abdullaha Saleha do rezygnacji, i przekazania władzy jego zastępcy, Abdrabbuhowi Mansourowi Hadiemu. Prezydent Hadi zmagał się z różnymi problemami, jak ataki dżihadystów, ruch separatystyczny na południu, a także korupcja, bezrobocie oraz problemy z żywnością. Ruch Huti wykorzystał słabość nowego prezydenta i kryzys w państwie. Wojna domowa w Jemenie rozpoczęła się oficjalnie w 2014 roku, kiedy powstańcy Huti czyli bojownicy szyiccy mający powiązania z Iranem przejęli kontrolę nad stolicą i największym miastem Jemenu, Sanaą, domagając się niższych cen paliwa i nowego rządu. Po nieudanych negocjacjach rebelianci zajęli pałac prezydencki w styczniu 2015 roku, co doprowadziło do rezygnacji prezydenta Abd Rabbu Mansoura Hadiego i jego rządu. Od marca 2015 roku koalicja państw: Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie, pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej rozpoczęła kampanię izolacji gospodarczej i nalotów na rebeliantów Huti, przy wsparciu logistycznym i wywiadowczym USA by przywrócić legalne władzę w Jemenie. Huti obecnie kontrolują terytoria na północy i zachodzie kraju. Wysiłki ONZ mające na celu pośredniczenie w rozmowach pokojowych między sojuszniczymi rebeliantami Huti, a uznanym na arenie międzynarodowej rządem jemeńskim utknęły w martwym punkcie latem 2016 roku. ONZ szacuje, że 131 000 z szacowanych 233 000 zgonów w Jemenie od 2015 roku jest wynikiem przyczyn pośrednich, takich jak brak jedzenia i brak dostępu do usług medycznych.

PM

image
Reklama

Komentarze (6)

  1. dim

    "...domagając się niższych cen paliwa i nowego rządu..." - Autor artykułu nie wyjaśnił tego ani słowem, co jest w takich żądaniach nienormalnego. Jeśli stary rząd sobie nie radzi, ludzie domagają się nowego. Jeśli państwo leży na ropie i gazie, jego na ogół bardzo biedni obywatele domagają się niższych cen paliw. I to na pewno nie są te powody, aby wytrwale ich głodzić i bombardować. Czyli czegoś tu nie napisano w ogóle, tu w tym artykule.

    1. Davien

      dim zapoznaj sie z genezą tego konfliktu i kto go cały czas podsyca a nie wypisuj bajek.

    2. Mistrz Yoda

      Kto go podsyca, no oświeć mnie "ekspercie" z Langley. Na pewno nie są to panstwa z "osi zła", czyli USA oraz Izrael?

  2. jpr

    A nie dało by się sporządzić mapkę, przedstawiającą przebieg linii frontu i lokalizację ważniejszych zasobów gospodarczych Jemenu?

  3. Klawiatura

    "masowych protestach na fali Arabskiej Wiosny" Dopiszcie, że sterowanych z izraela bo w spontaniczność to chyba nawet tutaj nikt nie wierzy.

  4. Ech

    A to jesli lud Huti chce wolnosci to USa nie wspieraja demokracji, tylko "prawowita wladze dykatatorow"? Nie znam sytacji dokadnie?

    1. Tomek

      Mówisz  o rebelantach Houti sponsorowanych przez Iran, majacych slogan "God is Greatest, Death to America, Death to Israel, Curse on the Jews, Victory to Islam" ( kwintesencja demokracji jak mniemam). Którzy obalili prezydenta  oraz zmusili cały rzad do rezygnacji, na ich miejsce powołując rade rewolucyjna - zastępcza nazwa na dyktaturę wojskową. Nie wiem na której stronie Известия wycztaleś swoje bzdury. Pewnie ta demokracja Houti według cb jest  sformowana na wzór rosyjski. Pzt. jak nie znasz sytuacji to te wypociny na Pudelka najlepiej.

    2. Maciek

      A gdyby tak, czysto teoretycznie np. w RFN, rebelianci nazistowscy wszczęli rebelię żeby przejąć władzę i zaprowadzić swoje rządy, to USA i reszta świata powinna im na to pozwolić? Zastanów się synku, po której stronie jesteś. My, Polacy jesteśmy po stronie wolnego świata, któremu czy się to komuś podoba, czy nie przewodzą USA. Nawet jeśli popełniają błędy, jak inwazja na Irak, to niewiele zmienia. Nie ma dla USA alternatywy. Bo jeśli oni się wycofają z pilnowania porządku na świecie, zastąpią ich Chiny, Rosja jest za słaba. I bez urazy, trzeba nie mieć rozumu, żeby życzyć sobie świata rządzonego przez Chińczyków.

    3. Hah

      Przecież to USA ustala jaka władza jest prawowita, a nie jakiś tam lud :>

  5. TVBaron

    A w mediach cisza nt tego konfliktu. Świat ma go gdzieś

  6. Juras

    Wojna religijna pomiedzy szyitami i sunitami …! Tam jencow niema !!!