Siły zbrojne

Gen. Kukuła: WOT mają operacje połączone w swoim DNA [WYWIAD]

Dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Operacje połączone są częścią "kodu DNA" Wojsk Obrony Terytorialnej. Pod tym kątem m.in. budujemy struktury, dobieramy wyposażenie i projektujemy architekturę systemu dowodzenia – powiedział w rozmowie z Defence24.pl dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła. 

Rafał Lesiecki, Defence24.pl: Co Wojska Obrony Terytorialnej robią podczas ćwiczenia Dragon-17? To największe tegoroczne manewry w Polsce, w których bierze udział 17 tys. żołnierzy.

Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej gen. bryg. Wiesław Kukuła: Mamy trzy zasadnicze cele. Pierwszym jest zweryfikowanie naszych założeń w zakresie integracji z systemem dowodzenia właściwym do prowadzenia operacji połączonej, zarówno narodowej, jak i sojuszniczej.

Drugi cel to zebranie doświadczeń i przeprowadzenie wewnętrznej oceny wybranych scenariuszy taktycznych. Jeden z nich można było obserwować w środę na lotnisku w Szymanach (pluton WOT wspomagał tam lądowanie pododdziału z 6 Brygady Powietrznodesantowej – przyp. red.).

Czytaj więcej: Dragon-17: 6 BPD zajmuje lotnisko, WOT po raz pierwszy na dużych manewrach [FOTO]

Po trzecie, praktycznie inicjując naszą obecność na ćwiczeniach z wojskami rozpoczynamy proces budowy zaufania do żołnierzy WOT i utrwalamy swoje miejsce w szyku obok pozostałych komponentów.

Nasze zaangażowanie jest wielopoziomowe. Sporo pracy analitycznej ma miejsce w Dowództwie WOT w Warszawie, mamy grupę osób w kierownictwie ćwiczenia, mamy też zespoły łącznikowe przy dowództwach dwóch dywizji. Wszystko po to, by sprawdzić i ewentualnie poprawić stałe procedury operacyjne, które przygotowujemy. W ćwiczeniu zaangażowane są też Mobilne Zespoły Szkoleniowe jako instruktorzy, rozjemcy taktyczni i kontrolerzy celów.

Ilu miał pan dokładnie ludzi na Dragonie-17?

To zależy od dnia, nigdy nie przekraczaliśmy limitu 150 żołnierzy, który ustaliłem z dowódcą generalnym gen. dyw. Jarosławem Miką. Na Dragonie-17 korzystamy z jego uprzejmości, bo kiedy programowano to ćwiczenie, WOT-u jeszcze nie było. Tylko kompleksowemu podejściu i otwartości dowódcy generalnego zawdzięczamy to, że dano nam szansę wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. Chciałbym bardzo mu za to podziękować.

Obecnie na ćwiczeniu mamy 86 osób, z czego 40 żołnierzy realizuje zadania taktyczne w Szymanach. Ale determinantem naszego potencjału skierowanego do udziału w ćwiczeniu nie jest wyłącznie fakt, iż jeszcze nie istnieliśmy w momencie jego przygotowywania. 

Jaka część to żołnierze terytorialnej służby wojskowej, a jaka to żołnierze zawodowi służący w WOT?

Wśród tych, którzy ćwiczyli w Szymanach, było czterech żołnierzy zawodowych, pozostali to żołnierze terytorialnej służby wojskowej. To wzmocniony pluton lekkiej piechoty, typowa struktura, którą przygotowujemy do prowadzenia samodzielnych działań w wymiarze taktycznym.

Z czego wynika nieduża liczba terytorialsów, którzy biorą udział w ćwiczeniu?

Głównie z dwóch powodów. W województwach, w których realizowane jest ćwiczenie, nie mamy jeszcze rozwiniętych brygad Wojsk Obrony Terytorialnej. W praktyce dopiero w maju rozpoczęliśmy szkolenie żołnierzy i wszyscy oni znajdują się na etapie szkolenia indywidualnego, co uniemożliwia ich angażowanie w ćwiczenia o tej skali i zakładanych celach. Mając na uwadze te czynniki, skierowany do realizacji działań taktycznych pluton WOT musiał poświęcić więcej czasu na przygotowanie do udziału w ćwiczeniu. Obejmowało to konieczność poznania terenu, który został im wskazany jako stały rejon odpowiedzialności, a którego nie znali, ponieważ pochodzą z innego województwa.

Nasze zaangażowanie w ćwiczenia innych rodzajów sił zbrojnych będzie jednak rosnąć z miesiąca na miesiąc. Przyjmujemy zasadę, że będziemy się angażować we wszystkie ćwiczenia, które będą realizowane na terenach za które odpowiadamy.

Jak wygląda wasz pomysł na współpracę z wojskami operacyjnymi?

Jesteśmy częścią sił zbrojnych a osiągane przez nas zdolności mają rozszerzyć ich kompetencje w obszarze nowo definiowanych zagrożeń, również hybrydowych i asymetrycznych. Wpisanie zdolności, ale również ograniczeń formacji w świadomość oficerów innych rodzajów sił zbrojnych wydaje się absolutnie kluczowe. Widzimy to doskonale, spotykając np. oficerów armii USA, którzy doskonale rozumieją ideę powstania WOT i model ich szkolenia. Musimy jednak pamiętać, iż funkcjonują oni w systemie, w którym Gwardia Narodowa funkcjonuje od dziesięcioleci.

Dlatego zaczynamy od edukacji, od wkomponowania we wszystkie kursy i studia realizowane na uczelniach wojskowych solidnego pakietu wiedzy na temat formacji, zasad jej funkcjonowania, możliwości wykorzystania jej potencjału, ale również ograniczeń. Wkrótce udostępnimy również pierwsze dokumenty doktrynalne, określające ramy naszego funkcjonowania. Równolegle wiedza ta będzie dostarczana do sił zbrojnych dzięki coraz szerszemu naszemu zaangażowaniu we wspólne przedsięwzięcia szkoleniowe. Jedynym ograniczeniem wydaje się być tutaj czynnik czasu oraz fakt, iż świadomości nie buduje się w sposób skokowy.

Co z współpracą z innymi rodzajami sił zbrojnych?

Zdolność do współdziałania wpisaliśmy w WOT już na etapie koncepcyjnym. Powołując formację, ukształtowaliśmy jej swoisty "kod DNA”, którego ta połączoność stanowi istotny element. Rzutuje to na wszystko, począwszy od struktur przez dobierane wyposażenie aż po model szkolenia czy architekturę systemu dowodzenia. Proszę zwrócić uwagę jak przydatnym możemy być narzędziem dla dowódcy ogólnowojskowego, który wraz ze swoimi siłami będzie prowadził działania w terenie, infrastrukturze i pośród populacji, które bardzo dobrze znamy.

W czasie Dragona z zasobów tych korzystał dowódca pododdziału powietrznodesantowego, który otrzymał od nas pełen pakiet danych rozpoznawczych i lotnisko przygotowane do desantowania. To nasi ludzie wprowadzili jego podwładnych na rubieże walki i wspierali go.

Budowę połączoności istotnie wspiera fakt, iż 10 proc. stanu osobowego WOT to żołnierze zawodowi wywodzący się z różnych rodzajów sił zbrojnych. Często zapomina się o tym fakcie a wnoszą oni nie tylko doświadczenia, ale również dobre relacje interpersonalne, co ułatwi budowę zaufania pomiędzy formacjami.

Oficerowie wojsk operacyjnych podkreślają, że oczekują od terytorialsów dostarczania informacji czy oddziaływania na logistykę przeciwnika. Czy to mieści się w wyobrażeniu, jakie WOT ma na temat własnych zadań?

To, co robimy na ćwiczeniu Dragon-17 to jest dokładnie to, czego oczekują ci oficerowie. Tutaj prowadziliśmy rozpoznanie na rzecz wojsk powietrznodesantowych, przyjęliśmy grupę awangardową, wspólnie zaplanowaliśmy walkę o lotnisko w Szymanach i odzyskanie inicjatywy w całym powiecie, trenujemy przygotowanie bezpiecznych skrytek materiałowych i udostępnienie ich nadchodzącym wojskom operacyjnym.

Ponadto zapewniamy zabezpieczenie logistyczne i patrolujemy drogi, by potencjalny przeciwnik nie mógł ich zablokować. Zupełnie inną sprawą jednak jest umiejętność wykorzystania tego potencjału i porzucenie wyobrażeń o formacji ukształtowanych np. przez rezerwowe bataliony OT czy Obronę Terytorialną Kraju.

Czytaj więcej: Gen. Andrzejczak: ćwiczenia są po to, by popełniać błędy [WYWIAD]

Skoro ta współpraca już trwa, co można już o niej powiedzieć? Czy wszystko jest w porządku, czy napotykacie na trudności?

Spotykamy pewne bariery mentalne, niektórzy starsi oficerowie pamiętający czasy OTK nie potrafią wykorzystać wszystkich naszych zdolności postrzegając nas jako formację pomocniczą, której potencjał winien być sprowadzany wyłącznie do działalności pasywnej, głównie ochronnej. W naszej bliskiej historii wojskowości nie mieliśmy doświadczeń lekkiej piechoty ani podobnej do WOT formacji. Nie jest to ich usprawiedliwienie – raczej pokazanie pewnego kontekstu. Jak wspominałem potrzebujemy więcej czasu, by zmienić to podejście.

Wyzwaniem pozostaje łączność i komunikacja. Te zaś skutkują wyzwaniami w obszarze synchronizacji działań. Niemniej jak na ten etap szkolenia jest przyzwoicie. Najbardziej cieszy mnie długa lista doświadczeń w tym uświadomionych błędów, które będą budulcem dla zmian i inspiracją do naszego doskonalenia. Podstawą pozostaje pokora i motywacja! Jesteśmy na początku długiej drogi, o czym należy pamiętać.

Czytaj więcej: Orzeł WOT ze Znakiem Polski Walczącej. Jest projekt

Kiedy będzie miał pan pierwsze wnioski z Dragona-17?

Nie odważę się zamknąć tego procesu na swoim poziomie, dopóki nie skonfrontuję się z wnioskami pozostałych dowódców, w szczególności dowódcy generalnego gen. Jarosława Miki. Zasadniczym źródłem wniosków taktycznych będzie współpraca na kierunku Szymany, więc poczekamy, na obserwacje z 6 Brygady Powietrznodesantowej.

Jednostkę tę wybraliśmy do współpracy właśnie dlatego, że nikt lepiej niż oni nie rozumie idei działań połączonych. To dla nas wymagający partner, z którym z pewnością wielokrotnie zetkniemy się w czasie ćwiczeń. Będziemy też czekać na wnioski z naszych elementów łącznikowych. Myślę, że ten proces zamknie się w ciągu 30 dni.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Rafał Lesiecki

Zobacz też: SKANER Defence24. Gen. Kukuła: „WOT przyczyni się do zwiększenia liczby rezerw osobowych”

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.