Europa musi zwiększyć ambicje w ramach NATO [KOMENTARZ]

1 maja 2021, 09:01
200923c-007
Fot. www.nato.int
Reklama

Obecne wydarzenia, takie jak chociażby ostatnia mobilizacja rosyjskich sił na granicy z Ukrainą, motywują do pogłębionej refleksji nad możliwościami lub raczej aspiracjami państw europejskich względem zdolności obronnych. Wszystko oczywiście w kontekście, co może zabrzmieć trywialnie, zmieniających się dynamicznie warunków architektury bezpieczeństwa kontynentu i świata w XXI w. Albowiem niewątpliwie kończy się swoista swoboda europejskich decydentów oraz całych ich społeczeństw w zakresie uciekania lub przesuwania kluczowych kwestii strategicznych. Przechodząc przy tym w niekończące się snucie wizji nieokreślonej przyszłości mając komfort jednoczesnego bazowania na amerykańskim potencjale militarnym. Czas najwyższy na powiedzenie swoistego "sprawdzam" i rzeczywiste zmierzenie się z nowymi wyzwaniami.

Już nie mityczne "2 proc. PKB" wydawanego na obronność powinno definiować myślenie europejskich członków NATO jeśli chodzi o ich kluczowy wkład w kolektywną obronność przestrzeni transatlantyckiej. Zdaniem Heinricha Braussa oraz Christina Möllinga powinno się bowiem wskazać „europejski poziom ambicji”, właśnie jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa i obronności. Wiązać mogłoby się to z możliwością wystawienia, ich zdaniem, co najmniej 50 proc. wkładu jeśli chodzi o siły konwencjonalne oraz zdolności strategiczne w przypadku myślenia o obronie kolektywnej w Europie oraz zarządzaniu kryzysowym, które angażowałoby struktury natowskie. W ten sposób, co jest naturalne odciążając Stany Zjednoczone, których zasoby są współcześnie coraz bardziej rozciągnięte między Europą i rosnącym w znaczenie obszarem Indo-Pacyfiku. Trzeba stwierdzić wprost, koniec swobodnego myślenia, że każdy kryzys można rozwiązać prosząc Amerykanów o decydujący wkład. Istnieje potrzeba, żeby NATO miało rzeczywiście odpowiedni, europejski filar.

Autorzy tekstu pt. „NATO 2030 - The Military Dimension” widzą potrzebę tworzenia europejskich sił połączonych (ang. European Joint Forces) EJF, zdolnych do podjęcia się spektrum misji, od klasycznych działań zbrojnych, aż po misje reagowania kryzysowego w ramach NATO. Będąc tym samym pierwszym elementem odstraszania państw europejskich, a także pozwalającym na prowadzenie operacji reagowania kryzysowego właśnie tam, gdzie przecież nie zawsze Stany Zjednoczone będą chciały zaangażować swoje zasoby militarne. Co więcej, widać również nacisk na inwestowanie w segment morski takich sił, bowiem uwypukla się w tekście rolę kooperacji ze Stanami Zjednoczonymi w działaniach mających na celu zabezpieczenie swobody żeglugi.

Koncepcja EJF miałaby zdynamizować możliwości europejskich państw w zakresie zdolności obronnych, generując nawet późniejszą swobodę działań UE w zakresie spraw wojskowych. Jednakże, postrzegając cały czas takie idee jako europejski filar NATO, w pełni kompatybilny z zasobami obronnymi Stanów Zjednoczonych i zapewne też Kanady, choć to państwo nie zostało wskazane wprost. Co ciekawe, tekst ten ukazał się zaledwie parę dni przed zatwierdzeniem Europejskiego Funduszu Obronnego przez Parlament Europejski.

Wróćmy do samego tekstu. Podkreślone zostaje również to, że dziś NATO musi rozciągać swoją przestrzeń zainteresowań zarówno jeśli chodzi o kwestie geograficzne, ale też kwestie np. technologiczne. W przypadku tych pierwszych istnieje pilna potrzeba do dysponowania zdolnościami obronnymi i odstraszającymi w rejonie Morza Norweskiego (jest to oczywiście pochodna napięć na kierunku arktycznym i wyścigu zbrojeń właśnie w tym rejonie świata), utrzymania lub wręcz dalszego wzmacniania zdolności w szeroko pojętym obszarze bałtyckim, nie mówiąc już o potrzebach strategicznych i operacyjnych na Morzu Czarnym i Morzu Śródziemnym (traktowanych nie tylko z perspektywy samego akwenu, ale również kwestii lądowych w obu rejonach działania). Stąd też wyznacznikiem efektywności przygotowania NATO staje się budowanie odporności, możliwość utrzymywania efektywnej i sprawnej wysuniętej obecności wojskowej na swego rodzaju rubieżach Sojuszu.

Autorzy dodają do tego też sprawę posiadania sił o walorach wysokiej gotowości oraz zdolności do szybkiego przerzutu w przypadku kryzysu. Nie można zapominać, że nasze spojrzenie na obronność nie powinno w Europie skupiać się na swoistym sumowaniu tabeli i liczb, ale właśnie na zrozumieniu możliwości wystawienia konkretnej siły militarnej, w określonym czasie i miejscu. Zwróćmy uwagę, że chociażby pokaz siły jest jednym z elementów prowadzenia współcześnie odstarszania i realizacji własnych interesów. Chyba nikogo nie powinno więc zaskakiwać, że tak dokładnie obserwowaliśmy i analizowaliśmy zdolności sił rosyjskich właśnie w zakresie mobilizacji, przerzutu i dyslokacji (niezależnie od celów politycznych, które je determinowały). Co istotne, nie traktuje się w kategoriach tabu również ożywienia i wzmocnienia zdolności odstraszania atomowego. Myślenie o nuklearnym parasolu, to dziś w końcu próba ponownego uzyskania stabilnej podstawy w analizowaniu szerszego spektrum odstraszania. Szczególnie mając na uwadze dynamikę i niepewność świata wokół nas. 

Jeśli zaś chodzi o kwestie technologiczne, to NATO i jego członkowie mają rzeczywiście dwa równie ważne wyzwania. Pierwsze dotyczy modernizacji istniejących zasobów oraz wręcz przywracania pewnych kompetencji, które były tracone w okresie rozbuchanej dywidendy pokoju po zakończeniu zimnej wojny. Drugie, to już reakcja na zmiany technologiczne implikujące potrzebę wręcz nowej rewolucji w sprawach wojskowych. Mamy tu bowiem zarówno technologie zmieniające domenę cyber, kosmiczną, etc., ale też takie, których znaczenie rozlewa się po wielodomenowym pojmowaniu współczesnej obronności. Najciekawsze jest to, że w przypadku kwestii technologicznych NATO dziś nie może patrzeć tylko przez pryzmat rywalizacji z innymi podmiotami państwowymi. Albowiem w coraz większym stopniu innowacyjność staje się domeną sektora prywatnego, a więc obronność zaczyna zależeć niejako od układania sobie współpracy np. z wielkimi koncernami technologicznymi, które stają się jakby nie patrzeć elementem strategicznej układanki.

Nie zmienia to faktu, że Europa podobnie jak już zrobiły to wcześniej Stany Zjednoczone musi zaakceptować wymóg wyścigu technologicznego. Co ważne, wyścigu, gdzie w żadnym razie nie ma zapewnionego komfortowego punktu startowego jeśli spojrzy się chociażby na gigantyczną pracę strony chińskiej w tym zakresie lub nawet szerzej przesunięcie się epicentrum pewnych technologicznych przeobrażeń na wschód. Odnalezienie się w świecie rywalizacji technologicznej Chin i Stanów Zjednoczonych jest dziś dla nas równie istotnym wyzwaniem, jak odpowiedzenie sobie na pytanie w jaki sposób budować siły zbrojne czy też ile wydatkować na obronność. 

Jeśli chodzi o tego rodzaju wychodzenie z postzimnowojennej strefy komfortu, a może złudzenia w zależności od oceny, to warto też zauważyć upadek kolejnego tabu, tuż po kwestii zakończenia dezawuowania znaczenia odstraszania atomowego w Europie. Chodzi o łączenie spraw bezpieczeństwa i obronności, widzianych z perspektywy natowskiej, z polityką względem Chin. Oczywiście, pewien znaczący restart w sensie kreacji reform NATO i (od)budowania zdolności wojskowych jest w pierwszej kolejności wiązany z rosyjską neoimperialną polityką, podpartą czynnikiem militarnym. Jednakże dziś, chociażby Brauss i Mölling mówią wprost – sojusznicy muszą dokładnie monitorować wielkie chińskie geo-ekonomiczne projekty i przede wszystkim stawiać na wewnętrzne konsultacje w zakresie polityk bezpieczeństwa w tych zakresach.

Podkreśla się również to, że chociażby chińskie inwestycje i przejmowanie zasobów telekomunikacyjnych, energetycznych, infrastrukturalnych może nieść ryzyko dla zdolności sojuszniczych, szczególnie w przypadku kryzysu. Trzeba bowiem zauważyć, że wraz z pojawianiem się coraz silniejszych głosów w państwach Europy Zachodniej o potrzebie akcentowania własnej strategicznej obecności w Indo-Pacyfiku (Francja, Niderlandy, Niemcy…), rodzą się pytania o postawę państw Europy Centralnej i Wschodniej szczególnie w kontekście ich porozumień z Pekinem. To pytanie można również skierować w drugą stronę, widząc chociażby działania strony unijnej względem Chin co było kontestowane przez bardziej proamerykańskich stronników w Europie. Widać tak czy inaczej, że deklaracja londyńska z 2019 r. to nie był jednostkowy sygnał NATO lecz zobrazowanie szerszego trendu w otwartej debacie jak myśleć o wyzwaniach budowanych w obliczu rosnącej siły Chin. 

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/amia-europejska/
Reklama 

Okazja do zmian jest obecnie wręcz idealna, gdyż jak zwrócili uwagę Brauss i Mölling w przypadku UE trwają prace nad własnym „Kompasem Strategicznym”, a NATO nie kryje się z przymiarek do unowocześnienia swojej Koncepcji Strategicznej. Rodzi się więc niezbędna dyskusja o problemach strategicznych, wyzwaniach w zakresie architektury bezpieczeństwa i przede wszystkim niezbędnych środkach działania. Wobec tego możliwe będzie nie tyle działanie dwutorowe, co być może uzyskanie niezbędnej synergii w kwestiach bezpieczeństwa i obronności w przestrzeni europejskiej oraz transatlantyckiej. Nie można przecież ukrywać i również o tym wspomniano w omawianym tekście, że COVID-19 będzie ingerował w możliwości wydatkowania na kwestie wojskowe, przede wszystkim w państwach europejskich. Wobec tego już nie można ukrywać, że bogactwo Europy pozwala jej na swego rodzaju konkurowanie dwóch koncepcji – natowskiej i unijnej. Być może czysta ekonomia da o sobie znać, motywując decydentów do jeszcze większego zbliżenia w przypadku obu formatów.

Przede wszystkim może to być niezbędne w przypadku formułowania priorytetów modernizacyjnych oraz opracowywaniu nowych technologii na potrzeby wojska. Widać taki proces przede wszystkim z perspektywy Europejskiej Agencji Obronnej i jej sześciu kluczowych obszarów zainteresowań, dotyczących systemów pancernych, wyposażenia żołnierzy, okrętów patrolowych, systemów bezzałogowych, A2/AD, technologii kosmicznych czy też mobilności sił zbrojnych. Wszystkie one wpisują się też w nowe potrzebny natowskie, dając możliwość osiągania upragnionej synergii unijno-natowskiej przy ograniczonych środkach finansowych.

Konkludując, sam tekst autorstwa Braussa i Möllinga wpisuje się w ważną przestrzeń debaty transatlantyckiej i europejskiej przed którą nie ma obecnie już ucieczki, szczególnie w puste deklaracje oraz zapowiedzi przyszłych wielkich planów. Przede wszystkim NATO i UE muszą stanąć w obliczu powiedzenia sobie wprost jak realizować wspólne interesy w iście rewolucyjnych czasach. Choć może słowo rewolucja jest zbyt ostre i jednowymiarowe, gdy widzimy raczej szereg rewolucji - technologia, człowiek, państwa, wojsko, etc., a nie jedno ideologiczne starcie, któremu w toku zimnej wojny było wszystko inne podporządkowane.

Nie da się jednak pominąć, że w perspektywie krótkookresowej wyzwanie rzucają działania Rosji (te mniej lub bardziej konwencjonalne, od walki w przestrzeni informacyjnej po pokazy siły jak ostatnio względem Ukrainy czy nawet użycie siły jak w przypadku zajęcia Krymu). Zaś, długookresowo tak czy inaczej pojawi się o wiele bardziej złożony format wyzwań ze strony polityki chińskiej (o wiele bardziej skomplikowany niż rosyjski, gdyż bazujący na ekspansywnej gospodarce, rozwijającej się nauce i badaniach, etc.). Co więcej, sama Europa nie ucieknie przed jednym – potrzebą zredefiniowania własnych możliwości obronnych w XXI w. Czas, gdy można było jedynie debatować o sprawie wydawania lub nie mitycznych 2 proc. PKB odchodzi w niepamięć i dziś rzeczywiście trzeba wskazać, jakie ma się ambicje i co można zrobić, aby je praktycznie realizować. Aczkolwiek, jednocześnie należy również pamiętać jak wielką pracę wykonuje współcześnie NATO. Tym bardziej, z perspektywy państw europejskich (nie tylko samych członków NATO, ale również partnerów) należy docenić Sojusz i z jego perspketywy myśleć o aspekcie odstraszania oraz obronności.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 53
Reklama
Michnik
niedziela, 2 maja 2021, 11:36

Ja bym nie patrzyła na zagrożenia ze strony Chin, Rosji oddzielnie. Widzę tu szeroko pojęty sojusz tych państw, które są zainteresowane przemodelowaniem obecnej sceny w wymiarze polityczno-międzynarodowym, ale także i militarnym. W momencie godziny "W" widzę możliwość połączenia ich sił bo oba są zainteresowane zmianami w tych samych "punktach". Gdy dołączą do tego jeszcze ich satelity w postaci Korei Północnej, Iranu to tworzy to niezły blok. A nie można zapominać o innych mniejszych państwach, w których swoje interesy mają oba państwa.

US Army
niedziela, 2 maja 2021, 15:07

A to dobre. Rosja jest chwilowym partnerem Chin, a w momencie słabości Chiny odbiorą to co straciły historycznie. Chiny są bardzo pamiętliwym państwem, wystarczy posłuchać o ich pamięci w stosunku do Japonii i Rosji. Po prostu Chińczycy potrafią grać w geopolitykę, Polska nie bardzo.

KrzysiekS
sobota, 1 maja 2021, 21:19

Bez względu na jakie będą decyzje UE. POLSKA powinna dążyć do własnej produkcji zbrojeniowej, do własnego kształcenia kadry inżynierskiej i średniej technicznej. Polska powinna być krajem technokratycznym tylko takie podejście zapewni nam rozwój.

Piotr
sobota, 1 maja 2021, 17:09

Armia europejska,tyle już o tym pisano i mówiono, po pierwsze to nie armia europejska, a armia UE, nie wszystkie państwa należą do UE i należeć nie będą, a dlaczego? ano dlatego, że albo się zawiodły na europejskich członkach NATO(Jugosławia/Serbia),albo wybrały neutralność, do tego dochodzi mentalość i wiele innych czynników miedzy innymi na siłę forsowanie tzw .zjednoczonej wspólnoty itp.,itd.

ABC
sobota, 1 maja 2021, 15:03

Nikt już nie zatrzyma Europy, która ma największy potencjał, jak wszystkie państwa jednoczące się, ani Rosja ani Chiny tak mówi historia nauka o życiu realnym. Tak jak Anglicy nie zatrzymali wyzwolenia się ameryki. Rodzi się nowa potęga, która będzie rozdawała karty. Rozumiem waszą rozpacz i bez siłę, przykro mi, ile można kłamać, udawać przyjaciela i przodować w błaznowaniu i straszeniu, że silna armia to słaba armia, a słaba armia to miód cud. Czy wy się słyszycie. Pozostało wam tylko gryźć palce. Jesteście żałośnie-śmieszni.

Piotr
sobota, 1 maja 2021, 20:13

Europa czy UE, czy myślisz ,że wszystkie państwa wejdą do takiej UE jaka jest a nawet jakby się zmieniła to wejdą, nie, bo pewne dziedziny przemysłu które mają górują i to zdecydowanie nie tylko nad europejskimi przedsiębiorstwami i ich technologie też, a suwerenności nie oddadzą bo taką mają mentalność i wiele innych cech które przez wieki wypracowali i wywalczyli.

trzcinq
sobota, 1 maja 2021, 13:54

Ile można słuchać tych bzdetów taniej propagandy szukającej na siłę wrogów zgodnie z zasadą "Kto nie z nami ten przeciw nam". Polityka strachu mająca wzbudzić w społeczeństwie obawę przed wymyślonymi wrogami. Widocznie Chiny nie przystąpiły do koalicji "najbardziej demokratycznych" babaoli tego świata

WP. Pl
sobota, 1 maja 2021, 19:12

No i ta inwazja na Ukrainę....

wtorek, 4 maja 2021, 12:30

Jakby ruscy najechali na Ukraine to by juz tego banderstanu juz nie bylo. Obudz sie i ciesz sie ze wzieli sobie bez jednego strzalu, bezkrwawo tylko Krym. A jak ty i tobie podobni bedziecie nadal pchac Polske w rozgrywki pomiedzy pastuchami i ruskimi na ukrainie to w koncu i nam sie oberwie i to solidnie. A naiwne myslenie ze nasi "sojusznicy" tacy czy inni nam pomoga skonczy sie w sposob znany nam z historii...

AA
sobota, 1 maja 2021, 13:54

Żadnej jednej euroarmii pod dowództwem Brukseli Nigdy nie wolno oddać zdrowia życia i bezpieczeństwa obywateli w łapy komisarzy ludowych Niestety lewica marszem przez instytucje doprowadza do powolnego upadku czy wręcz celowego demontażu państw narodowych oraz instytucji którymi przewodzi (co wyraźnie widać w Europie Zachodniej) a co prowadzi do pomysłów typu jednej dla wszystkich służby zdrowia policji wojska czy w końcu jednego kraju i jednej polityki zagranicznej bo jak sobie nie portafią poradzić sami to poradzą sobie wspólnie Niech sprawa ubogacenia kulturowego ekologizmu niebinarnych czy ostatnio szczepionek kupowanych pospołu będzie dla wszystkich przestrogą jak wyglądają kompetencje tych ludzi i czym może się to skończyć jeśli Polska zacznie brnąć w ten lewicowy obłęd

trzcinq
sobota, 1 maja 2021, 19:13

No i jeszcze UE Army. Koniec państw narodowych koniec wolności początek nowych konfliktów w Europie i to tych najgorszych bo domowych. Do tego chcecie doprowadzić?

Jabadabadu
czwartek, 6 maja 2021, 16:14

Ktoś zaplanował nową wojnę tzydziestoletnią w Europie. Różnica polega na tym, że w odróżnieniu od poprzedniej są nie dwie lecz conajmniej pięć sił, a to oznacza koniec Europy jaką znamy.

olo
sobota, 1 maja 2021, 13:53

A może lepiej by było pokusić się o własne przemyślenia zamiast podpierać się cudzymi? Przede wszystkim trzeba by dookreślić kto i gdzie ma interes do ugrania a komu przeznaczono rolę mięsa armatniego. NATO to mechanizm trzymania Europy na smyczy. Dla, hmm, hegemona, Europa zawsze byla konkurentem polityczno-gospodarczym. Oraz jedną z bram do bogactw Rosji. I od końca XIX w. nie miała interesu wykrwawiania się w lokalnych wojnach. W rejonie Indo-Pacyfiku Europa nie ma swoich żywotnych interesów. Problem chyba w mało skutecznej polityce hegemona na tym obszarze. Nie potrafi on tak skutecznie zwasalizować wartościowych graczy jak to zrobił w Europie. Dlatego dla nas przewidziano tam jedynie rolę mięsa armatniego, co ewidentnie mogliśmy zobaczyć w Iraku i Afganistanie.

ABC
sobota, 1 maja 2021, 13:22

Nareszcie! Mówienie o wspólnej europejskiej armii nie jest głosem wołającym na pustyni. Armia europejska i amerykańska to jedna wspólna siła, a nie wrogowie jak twierdzili "stratedzy" wewnętrzni i zewnętrzni. Europa mówiąca jednym głosem jest słyszalna w każdej dziurze świata. Europa krzycząca 27 głosami jest niezrozumiana nawet przez samych krzyczących. Nic dziwnego , że Rosjanie mówią "мы ничего не понимаем, поговори с нами пока" (niczego nie rozumiemy mówcie do nas jeszcze). Dopytują się: "jaka jest wasza armia i gdzie ją napotkamy w Paryżu, Londynie"? Oчень хорошo. "Polska to taka niezrozumiała naród"

Jabadabadu
czwartek, 6 maja 2021, 16:18

ABC - zapamiętaj "raz na jutro": dopóki istnieją Stany Zjednoczone Ameryki, doputy Europa będzie ich dominium. Chyba, że zechce zastąpić Wuja Sama kolalicją Władymira i Tenga, tak jak karpie, które z lubością zaglosują za przyśpieszeniem Świąt Bożego Narodzenia, bo ciasno w stawie i chcą zmienić otoczenie.

AA
sobota, 1 maja 2021, 16:01

Jeden ZSRR już był i wystarczy

Słowianin
sobota, 1 maja 2021, 15:51

A rosja to też "niezrozumiała narod"ha ha ha

KrzysiekS
sobota, 1 maja 2021, 12:56

UE to przede wszystkim Niemcy i Francja jedni i drudzy nie widzą w Rosji potencjalnego zagrożenia a jedynie interesy wobec tego po co maja się zbroić. W razie czego dogadają się z Rosja kosztem mniejszych państw zgadnijcie jakich.

Wizjoner
sobota, 1 maja 2021, 16:14

Francja i Niemcy są już trupem. Nie muszą szukać wroga zewnętrznego bo mają go już u siebie. To obcy kulturowo i ich gangi grasujące na ulicach.

Cao Bang
sobota, 1 maja 2021, 13:52

Dlatego Polska powinna jak najprędzej opuścić UE, która pozbawia ją suwerenności.

Żołnierz
niedziela, 2 maja 2021, 10:30

A rosja powinna się rozbroić całkowicie, ha ha ha

Kot
niedziela, 2 maja 2021, 08:44

Bez UE i NATO, będziesz tak suwerenny jak Białoruś. Nie wiem czy udajesz że tego nie widzisz?

US Army
sobota, 1 maja 2021, 22:54

Gdyby nie UE to byś teraz miał poziom życia Ukrainy i zielone ludziki na granicy. Co wy, nie pamiętacie okresu transformacji i przed wstąpieniem Polski do UE? Bieda, dziurawe chodniki, żeby dojść do niektórych uniwersytetów w Polsce trzeba było się przez łąki przedzierać. Krótka pamięć albo młody wiek. Nawoływanie do opuszczenia UE to całkowita głupota.

trzcinq
sobota, 1 maja 2021, 19:13

100/100

Jacek
sobota, 1 maja 2021, 17:37

Tak, i od razu iść w ramiona Kremla. Polska powinna aktywnie uczestniczyć w reorganizacji UE, jakakolwiek ona jest. A na razie jesteśmy wypięci na Europę dupskiem, bo to lewackie zło. Alternatywą jest narodowy, autorytarny i oligarchiczny wschód. Jak ktoś nie rozumie, że nie ma trzeciej drogi w tej części Europy, to albo nie zna historii, albo uwierzył w bajki o mocarstwowości Polski, albo jest trollem ze wspomnianego Kremla.

Alek
sobota, 1 maja 2021, 16:14

Dokładnie tak!

Andrettoni
sobota, 1 maja 2021, 12:49

Powiem więcej. Stoimy w momencie przed skokiem w gwiazdy. Siły zbrojne stoją przed wyzwaniem. Co zrobić gdy terroryści wezmą zakładników na Księżycu, czy na Marsie? Wystawienie choćby plutonu "kosmicznych marines" będzie konieczne. To wymaga przeskoku technologicznego, a więc pieniędzy. Wyobraźmy sobie, że ktoś przejmuje kopalnię na Księżycu i wystrzeliwuje w Ziemię kamienie... z siłą bomb atomowych. To może być kwestia 20-30 lat. A jakie mamy zdolności i perspektywy?

plut. Tadeusz
sobota, 1 maja 2021, 12:34

NATO tak silne jak silne jest zaangażowanie USA. Gdyby nie stanowisko Stanów to nikt by się nie przejmował jakąś Ukrainą, tak jak nikt się nie przejmie Państwami Nadbałtyckimi. Z jednego prostego powodu. Zachód Europy nie jest wrogiem dla Rosji tylko partnerem handlowym. Obie strony mają z tego ogromne korzyści i wojna im się po prostu nie opłaca.

Gnom
sobota, 1 maja 2021, 15:36

Jest tylko jeden problem - większość wojen zaczyna się gdy strony nie potrafią uzgodnić swoich stref kontroli rynku, czyli fragmentów owego tortu, a jedna jest silniejsza lub bardziej agresywna. A problem dostępu do rynków zbytu znów zaczyna się właśnie na całym świecie, a wzrośnie szczególnie po pandemii.

rmarcin555
sobota, 1 maja 2021, 15:19

@plut. Tadeusz. USA gwarantowały Ukrainie niepodległość. Co zrobiły, aby odzyskać Krym?

Hanys
sobota, 1 maja 2021, 13:17

Dokładnie tak jest, jedyne co USA ma do zaoferowania Europie to wojnę i sankcje. W sklepach nie ma ani jednego produktu made in USA, nawet głupiej zapalniczki :)

Skleroticus
sobota, 1 maja 2021, 21:38

Zapalniczki nie ma ale klikasz z komputera z Windows albo szukasz korzystając z Google. Albo ich rosyjskich KOPII. A co jest ruskiego poza propagandą, trollami, zamachami terrorystycznymi?

klawiatura
niedziela, 2 maja 2021, 15:03

Gaz i ropa no i potencjalny, ogromny obszar zbytu, ale nie jest i nie będzie. Dlaczego ? odpowiedź wyżej.

Fanklub Daviena i GB
sobota, 1 maja 2021, 13:10

A dlaczego UE ma się przejmować Ukrainą? By mieć gaz droższy o 140USD/1000m3 haraczu dla Ukrainy czy USA (bo zagarnęły ukraińskie gazociągi)? By ulegać szantażowi energetycznemu USA, które wygryzły Europę z Bliskiego Wschodu i Afryki i tylko ropa i gaz z Rosji dla Europy nie podlegają wetu USA? By podlegać szantażowi USA, które przez wasalną Ukrainę chcą kontrolować przepływ towarów między UE a Chinami i Rosją? By w handlu z Rosją i Chinami mieć dwie kolejne granice obsadzone przez skorumpowanych ukraińskich celników i pograniczników komplikujących przepływ towarów? Możesz podać jakiś racjonalny przykład dlaczego Europa ma się przejmować Ukrainą? To nie twór europejski, tylko amerykański, powstały wbrew Europie. Nie słyszałeś Victorii Nuland (CIA) na Ukrainie i jej "F... the EU!"? :D

andys
sobota, 1 maja 2021, 12:45

Panie Plutonowy! Jesli jest tak jak mówisz , to rozwiazanie problemów jest proste- zostać powaznym partnerem gospodarczym Rosji i ciagnac stad "ogromne korzysci" i wtedy "wojna jej się po prostu nie opłaca". To proste i logiczne!

DDR
sobota, 1 maja 2021, 13:56

Sprzedamy zachodowi sznur na którym sam się powiesi Zara kto to mówił...?

sff
sobota, 1 maja 2021, 13:55

I tak wlaśnie powinna postępować Polska. Działać gospodarczo np. jak Meksyk względem Stanów.

sobota, 1 maja 2021, 18:48

Meksyk ha ha ha tu już prawie jest Meksyk

Cyber Will
sobota, 1 maja 2021, 12:01

1. Po co komu wojska Francji czy Niemiec gdy ich rządy zaprzyjaźnione są z przeciwnikiem? 2. Państwa takie jak Francja mają już od dawna "konia trojańskiego" na swoim terytorium.

Fanklub Daviena i GB
sobota, 1 maja 2021, 13:17

A po co sobie robić wroga z Rosji zamiast się z nią zaprzyjaźnić? Trzeba być idiotą, by mieszkając w Europie na zlecenie USA robić sobie z Rosji wroga zamiast się z nią przyjaźnić... Dlaczego Rosja jest wrogiem dla USA to wiadomo każdemu, kto zna tezy Halforda Mackindera i anglosaskie tezy o naturalnej i nieprzezwyciężonej wrogości między mocarstwami morskimi i lądowymi, między heartlandem i rimlandem i "koniecznością" wzniecania przez Anglosasów konfliktów i wrogości w heartlandzie, by zapobiegać jego integracji ekonomicznej i handlowej z pominięciem szlaków morskich. Ale dlaczego Francja, Niemcy czy Polska, nie będąc rimlandem ani mocarstwami morskimi mają uczestniczyć we wzniecaniu kretyńskich konfliktów wojennych wbrew swoim życiowym interesom? Możesz to wytłumaczyć? Koniem trojańskim na terenie Europy jest amerykańska i brytyjska agentura taka jak ty! :D

Twin2
sobota, 1 maja 2021, 13:59

Zaprzyjaźnić się z Rosją - a to dobre hahaha. Geopolityka jest nieustającą rywalizacją, w której wygrywa silniejszy. O jakiej przyjaźni mówisz? Nie ma przyjaźni w ogóle między państwami, a już na pewno nie z Rosją, z którą od zawsze rywalizujemy o pozycję na pomoście bałtycko-czarnomorskim.

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 1 maja 2021, 18:48

100%

Fanklub Daviena i GB
sobota, 1 maja 2021, 15:25

Finlandia i Austria w czasie Zimnej Wojny wzbogaciły się na przyjaźni i handlu z Rosją. Gdyby Sowiety chciały, to mogłyby te państwa zająć a Zachód by nawet nie pierdnął! Sowieci poprzestali tylko na żądaniu neutralności. I Finowie i Austriacy uważają tamten okres za najlepszy w historii ich krajów! W XIXw też Austria była potęgą dzięki sojuszowi z Rosją. Wykazała się czarną niewdzięcznością za pomoc w czasie Wiosny Ludów gdy zdradziła Rosję w czasie Wojen Krymskich i jeszcze austriacki minister spraw zagranicznych pysznił się na europejskich dworach swoją czarną niewdzięcznością względem Rosji i szydził z Rosjan. Efekt tego był taki, że Rosja odwróciła się od Austrii i spiknęła z Prusami i z imperium Habsburgów został mały kadłubek a Austriaków w szkołach uczą, że przyczyną upadku Austro-Węgier była kretyńska XIXw polityka zagraniczna, szczególnie ta skierowana przeciw Rosji... :D

sobota, 1 maja 2021, 12:34

dokładnie

facetoface
sobota, 1 maja 2021, 12:27

Pójdę dalej tym tropem. PO co komu opozycja, która w Europarlamencie głosuje za rurą na dnie Bałtyku.

DDR
sobota, 1 maja 2021, 13:57

Dokładnie

klawiatura
sobota, 1 maja 2021, 11:51

Kolejny podżegacz wojenny.

sade
sobota, 1 maja 2021, 19:16

doklanie tym jest rosja

yar
sobota, 1 maja 2021, 12:38

Piszesz o Putinie?

Fanklub Daviena i GB
sobota, 1 maja 2021, 15:32

Dzięki wzmocnieniu się potęgi militarnej Rosji narasta pokój na świecie. USA na Syrię mogły już napaść tylko "półgębkiem" i nie udało się jej zniszczyć tak jak Libii. Jak Rosja była słaba to USA napadały na Jugosławię, Irak, Libię, robiły "kolorowe rewolucje" i zapowiadały napaść na Koreę Północną, Wenezuelę i Iran. Rosyjska potęga militarna stopuje zbrodniczy amerykański imperializm i teraz USA już nie są w stanie napaść na Syrię, Białoruś, Wenezuelę czy Iran lub Koreę Północną. :D

HeHe
niedziela, 2 maja 2021, 17:05

100% prawdy. Brawo.

facetoface
sobota, 1 maja 2021, 12:30

Czyli po stronie rosyjskiej mobililizowali się miłośnicy czołgów i Kałachów?

Wojmił
sobota, 1 maja 2021, 11:33

Dobry artykuł zwłaszcza jego ostatnia część...

Tweets Defence24