DSEI 2017: Nowy system walki elektronicznej dla myśliwców od Saab

19 września 2017, 16:04
Obok pocisku przeciwokrętowego RBS-15 nie leży rakieta manewrująca, ale zasobnik lotniczy z systemem ataku elektronicznego AREXIS. Fot. M.Dura
Zasobnik lotniczy z systemem ataku elektronicznego AREXIS. Fot. M.Dura
System ataku elektronicznego AREXIS rozmieszczony na samolocie Gripen E/F. Fot. Saab
Reklama

Szwedzki koncern Saab zaprezentował w czasie targów wojskowych DSEI w Londynie obok rakiety przeciwokrętowej RBS-15 także model zasobnika do złudzenia przypominającego rakietę manewrującą nowego typu. W rzeczywistości była to jednak makieta jednego z najbardziej zaawansowanych na świecie systemów walki elektronicznej.

Zamieszanie na targach DSEI 2017 potęgował fakt, że na stoisku wystawienniczym Saab nie było żadnych informacji, która pokazywałaby czym naprawdę jest „rakieta” z dziwnymi „skrzydłami”. Szwedzi zrobili to prawdopodobnie świadomie chcąc wzbudzić zainteresowanie rozwiązaniem, które jest jednym z najbardziej zaawansowanych systemów walki elektronicznej, jakie opracowano dla niespecjalistycznych samolotów wielozadaniowych. System Saaba nazywa się AREXIS. 

Przedstawiciele Saab zaznaczali przy tym, że AREXIS został opracowany w pierwszej kolejności na takie samoloty jak Tornado, Gripen i Gripen E/F. Jednak dzięki swojej autonomiczności (w wersji zasobnikowej) i działaniu według zasady „pług and fight” (podłącz i działaj) nic nie stoi na przeszkodzie, by był również zabierany przez inne samoloty jak np. MiG-29 lub F-16. 

System ataku elektronicznego AREXIS rozmieszczony na samolocie Gripen E/F. Fot. Saab

Przez autonomiczność rozumie się w tym przypadku stworzenie wersji systemu AREXIS, w którym jego wszystkie elementy nie będą rozmieszczone w różnych miejscach płatowca (jak zrobiono to na jednym z samolotów Gripen E/F), ale zintegrowane w jednym, podwieszanym pod statkiem powietrznym, zasobniku. Do złudzenia przypomina on rakietę manewrującą przede wszystkim przez wielkość i charakterystyczne „skrzydła”. Są one jednak tak naprawdę antenami, których główną rolą jest odbiór oraz nadawanie sygnałów radioelektronicznych.

AREXIS jest bowiem nie tylko systemem rozpoznania ISR (Intelligence, Surveillance and Reconnaissance) i ostrzegania radiolokacyjnego RWR (Radar Warning Receiver), ale przede wszystkim zaawansowanym systemem stawiania zakłóceń ECM (Electronic Countermeasure). Pozwala to jednemu samolotowi w formacji uderzeniowej ochronić resztę statków powietrznych przed wykryciem i namierzeniem przez radary obserwacyjne i kierowania uzbrojeniem. System ma być skuteczny nie tylko przeciwko radarom centymetrowym, ale również decymetrowymi i metrowym, które są często uznawane za szczególnie skuteczne w wykrywaniu statków powietrznych zbudowanych w technologii stealth i stanowią np. ważny element rosyjskich systemów wczesnego ostrzegania (jak np. radary P-18M i „Niebo-M”).

Zasobnik lotniczy z systemem ataku elektronicznego AREXIS. Fot. M.Dura

Zakłócanie to ma polegać nie tylko na stawianiu bariery szumowej, ale przede wszystkim na inteligentnym nasycaniu ekranu radarów nowymi, fałszywymi celami, pomiędzy którymi nie można będzie wykryć ech pochodzących od prawdziwych statków powietrznych. Wykorzystywane mają być przy tym techniki DRFM (Digital Radio Frequency Memory), takie jak: „inteligentne, nakierowane szumy, koherentne fałszywe cele i różne techniki nasycenia”.

Szwedzi ujawnili, że podstawowymi elementami systemu AREXIS są ultraszerokopasmowe odbiorniki cyfrowe i urządzenia DRFM oraz aktywne, półprzewodnikowe anteny ścianowe AESA (Active Electronically Scanned Array) z elementami nadawczo odbiorczymi wykonanymi w technologii azotku galu. Anteny te pozwalają one nie tylko na stawianie aktywnych, nakierowanych zakłóceń, ale również na określenia namiaru na „atakowane elektronicznie” stacje radiolokacyjne.

Czytaj też: Gripen jako „agresor”

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
BUBA
czwartek, 21 września 2017, 05:29

To są zbyt nowoczesne rozwiązania dla Polski. Nie do przyjęcia z powodu bariery technologicznej i intelektualnej w MON

logika
wtorek, 19 września 2017, 18:07

Jeśli to jest skuteczne to cała inwestycja w samoloty stealth okazała się marnotrawstwem...

d.
środa, 20 września 2017, 07:58

Artykuł jest o tym, że gdy Twój samolot oświetlany jest przez wrogie radary, dodajesz im tyle ech, że ich operatorzy czy systemy ognia gubią się co jest echem fałszywym, a co prawdziwym. Czyli nawet jeśli wykryją z daleka atakujące samoloty czy pociski "stealth", nie rozróżnią ich spomiędzy bardzo wielu innych, podobnych ech, ale fałszywych. To samo ze "zwykłymi" echami F-16 czy Migów-29, zupełnie nie "stealth". I wtedy, być może jedynym sposobem zapobieżenia rajdowi naszych samolotów na terytorium wroga, byłoby wysłanie przez Rosjan grupy myśliwców, z nadzieją na kontakt wzrokowy. Wprawdzie w walce manewrowej rosyjskie konstrukcje są świetne, to przedtem musza się do nas bardzo, czyli za bardzo zbliżyć. Czyli jeśli sami nie posiadają podobnie skutecznego systemu zakłócającego, jest spora szansa, że zostaną przez nasze, atakujące samoloty strąceni, zanim nas dojdą. Natomiast system ten na pewno nie pomaga w wykryciu prawdziwego stealth. - Albo to ja nie pojąłem ?

Terrierred
wtorek, 19 września 2017, 23:45

Tego nie jestem pewien choć jeśli chodzi o technologię Stealth jestem wobec niej sceptyczny. Interesujące są produkty SAABa począwszy od Gripena NG a kończąc na granatnikach CG

true
piątek, 30 marca 2018, 21:12

cg to śpiew przeszłości, w naszej sytuacji byłoby głupotą zakup tego rodzaju broni

Rejtan
środa, 20 września 2017, 13:53

Szwedzi mają kilka bardzo interesujących rozwiązań ( A26, JAS NG, Carl Gustaw M4, systemy Erieye i AREXIS ) i podobny do naszego problem: Rosja z jej arsenałem rakietowym i pancernym. Różnica: Szwecja nie stoi Rosji na drodze do przyjaciół Niemców i nie była w strefie wpływów po Jałcie...

d.
środa, 20 września 2017, 07:49

Ceny ? ( ! )

Tweets Defence24