Amerykańskie okręty LCS dla Marynarki Wojennej RP? [OPINIA]

21 lipca 2020, 10:41
200702-N-WP865-1109
Okręt do działań przybrzeżnych USS „Independence”. Fot. US Navy

Amerykanie planują wycofanie czterech pierwszych okrętów do działań przybrzeżnych LCS. Jednym z krajów, którym te, w większości kilkuletnie jednostki pływające zostaną zaoferowane, będzie najprawdopodobniej Polska. Byłoby to ostateczny koniec marzeń o modernizacji Marynarki Wojennej RP i polskiego przemysłu okrętowego.

Zgodnie z komunikatem szefa operacji morskich US Navy z 20 czerwca 2020 roku pierwsze cztery okręty do działań przybrzeżnych LCS (Littoral Combat Ship) mają zostać wycofane z amerykańskiej marynarki wojennej do 31 marca 2021 roku. Decyzja ta może wydawać się o tyle zaskakująca, że Amerykanie pozbywają się w ten sposób okrętów, które są w służbie tylko od sześciu do maksymalnie dwunastu lat. Wycofane mają być bowiem dwa jednokadłubowe LCS-y typu Freedom (USS „Freedom” wprowadzony do służby 8 października 2008 roku i USS „Fort Worth” wprowadzony do służby w 22 września 2012 roku) oraz dwa trzykadłubowe LCS-y typu Independence (USS „Independence” wprowadzony do służby 16 października 2010 roku i USS „Coronado” wprowadzony do służby 5 kwietnia 2014 roku).

To co na pierwszy rzut oka może być niezrozumiałe, z punktu widzenia Amerykanów jest działaniem bardzo przemyślanym i w miarę rozsądnym. Amerykańska marynarka wojenna musiała bowiem znaleźć oszczędności, by móc kontynuować programy modernizacyjne i nieprzerwanie realizować budowę nowych jednostek pływających. Jednocześnie robi to tak, by jak najwięcej na tym zyskać i jednocześnie nie postawić w trudnej sytuacji własnego przemysłu zbrojeniowego.

Znamienne jest bowiem to, że decydując się na wycofanie czterech stosunkowo nowych jeszcze LCS-ów, nie anulowano zamówienia na kolejne cztery jednostki tej klasy. A byłoby to o tyle łatwe, że ich budowa się jeszcze praktycznie nie zaczęła. Chodzi o dwie jednostki typu Freedom („Beloit”- LCS 29 i „Cleveland”- LCS 31) oraz dwóch typu Independence („Kingsville”- LCS 36 i „Pierre”- LCS 38). Dodatkowo wszystkie wycofane okręty LCS przed ich ewentualną sprzedażą do innych państw będą musiały przejść prace remontowo-modernizacyjne. To również przyniesie zysk amerykańskim stoczniom, które jednocześnie w przyszłości na pewno nadzorowałyby proces wsparcia logistycznego – oczywiście odpowiednio na tym zarabiając.

Na decyzję Amerykanów miał również wpływ fakt, że pierwsze cztery okręty LCS (obu typów) były w US Navy traktowane jako prototypowe. Według amerykańskiej admiralicji jednostki te „prawie osiągnęły koniec swojej użyteczności jako okręty testowe i nie są już warte głębszych inwestycji finansowych”.

„Te cztery okręty testowe odegrały kluczową rolę w szkoleniu załóg, procesie wsparcia logistycznego i wszystkich innych rzeczy, których musieliśmy się od nich nauczyć. Nie są one jednak tak skonfigurowane jak inne LCS-y we flocie i wymagają znacznych ulepszeń. I to wszystkiego: od systemów bojowych po konstrukcję. Byłyby drogie w modernizacji”.

Kontradmirał Randy Crites - zastępca sekretarza marynarki wojennej ds. budżetu.

 Należy jednak przy tym zauważyć, że takie inwestycje byłyby konieczne w marynarce wojennej USA (starającej się zachowywać jak największą jednorodność w tym samym typie jednostek pływających), ale nie byłby niezbędne w siłach morskich innych państw.

image
Okręt do działań przybrzeżnych USS „Freedom” w otoczeniu trzech amerykańskich niszczycieli typu Arleigh Burke. Fot. Anderson W. Branch/US Navy

Jest więc duża szansa, że Amerykanom bardzo łatwo uda się znaleźć kupców na swoje wycofane, stosunkowo nowe okręty tym bardziej, że prace marketingowe w tym względzie trwają już od kilku lat. Były one związane przede wszystkim z ograniczaniem do minimum krytyki samej koncepcji budowy okrętów do działań przybrzeżnych LCS. Przykładowo amerykańska marynarka wojenna decydując się na rozpoczęcie programu budowy nowych fregat w uzasadnieniu tego programu starała się unikać wyjaśnienia, dlaczego nie opiera się on na doświadczeniach wyniesionych z prac nad LCS-ami.

Nieoficjalne sygnały wskazują, że swoje działania zaczęły również amerykańskie przedstawicielstwa wojskowe w innych państwach. Ich zadaniem będzie niewątpliwie zachęcenie do zakupu wycofanych LCS-ów, podkreślając ich zalety i jednocześnie przemilczając wady. Praca ta najprawdopodobniej rozpoczęła się również w Polsce, której siły morskie (jeżeli chodzi o okręty bojowe) znajdują się w opłakanym stanie.

Dodatkowo polskie Ministerstwo Obrony Narodowej już czterokrotnie dokonało w Stanach Zjednoczonych wielomiliardowych zakupów w trybie bezprzetargowym pakietów uzbrojenia i sprzętu (samoloty dla VIP, Patriot, HIMARS i F-35). Polska jest więc idealnym klientem dla Amerykanów, którzy przekazaliby do Marynarki Wojennej w pełni gotowe do działań okręty, zlecając jedynie polskim stoczniom drobne pracy (np. związane z malowaniem i konserwacją).

Dodatkową „zaletą” amerykańskiej oferty byłby prawdopodobnie jej koszt. Szacuje się, że koszt jednego, nowego LCS-a wynosi około 360 milionów dolarów. Wystarczyłoby, że Amerykanie opuściliby tą cenę o połowę, by koszt pozyskania dwóch kilkuletnich okrętów do działań przybrzeżnych był mniejszy od ceny, za jaką dwa lata wcześniej polski MON chciał kupić trzydziestoletnie, australijskie fregaty typu Adelaide.

Oczywiście i w jednym i w drugim przypadku Marynarka Wojenna RP otrzymałaby okręty bez rakiet i śmigłowców. Jednak LCS-y są o tyle przyszłościowymi okrętami, że specjalnie je zaprojektowano pod rozszerzanie pakietu uzbrojenia i w miarę łatwy montaż np. rakiet przeciwlotniczych, rakiet przeciwokrętowych czy nawet pakietu sprzętu (modułu zadaniowego) pozwalającego działać w operacjach przeciwminowych.

Wadą tego rozwiązania jest to, że takie systemy trzeba najpierw kupić u Amerykanów i je zintegrować również u Amerykanów. Dokładnie takie same działania trzeba by jednak było zrobić również w przypadku przygotowywanego wcześniej w Polsce zakupu fregat typu Adelaide. Jak widać nie jest to więc w MON traktowane jako przeszkoda. Cechą wspólną tych obu procesów dozbrojenia jest oczywiście to, że rola polskiego przemysłu ograniczałaby się do rozpakowywania palet z w większości amerykańskim wyposażeniem.

Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej stanie więc przed pokusą pozbycia się problemu Marynarki Wojennej tanim sposobem i dodatkowo w zgodzie z dotychczasową polityką bezwarunkowego kupowania amerykańskiego uzbrojenia. Będzie nawet możliwość zachowania pozorów wyboru, ponieważ Amerykanie oferują zarówno „klasyczne” LCS-y jednokadłubowe wykonane ze stali, jak i aluminiowe trimarany o futurystycznym kształcie – będącym wynikiem szerokiego wprowadzania technologii stealth.

Amerykanie mogą nawet w swojej ofercie zawrzeć zgodę na licencyjne budowanie tego rodzaju jednostek pływających w polskich stoczniach – tym bardziej, że sami nie zamierzają już kontynuować tego projektu. W tym momencie jakakolwiek racjonalna analiza „za i przeciw” może nie mieć już żadnego znaczenia.

Gorzej, że Amerykanie planują już niedługo wycofanie czterech swoich krążowników typu Ticonderoga. W ten sposób MON zrealizowałby zarówno program “Czapla” jak i „Miecznik”.

image
Amerykański krążownik rakietowy typu Ticonderoga USS „Vicksburg” wchodzący do portu w Gdyni. Fot. M.Dura

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 457
Reklama
rezerwa 77r.
środa, 7 października 2020, 18:18

mam pytanie ? komu przeszkadza remont i modernizacja okrętów ORKAN oraz ORZEŁ ,

rezerwa 77r.
środa, 7 października 2020, 18:14

ażeby faktycznie było uczciwie to zamiast tych ,, wynalazków " zamówić w CHINACH za cenę >GAWRONA VEL ŚLĄZAK < KUPIMY NAWET TRZY 3 KORWETY ,, gdyż koszt jednej to 90 -100 mln czas budowy 1,5 roku ,,, jeden problem brak ,, ZABUJCZYCH KOPERT " MOŻE SPACEROWA MOTORÓWKA DLA ,.,.,., DYCYDENTÓW

KNP
poniedziałek, 28 września 2020, 22:32

"Byłoby to ostateczny koniec marzeń o modernizacji Marynarki Wojennej RP i polskiego przemysłu okrętowego." Przecież nikt nie zabroni marzyć.

rezerwa 77r.
niedziela, 8 listopada 2020, 13:02

polecam wam art. amerykański głos w polskiej dyskusji o transferze LCS

Wojtek
poniedziałek, 28 września 2020, 10:27

"takie systemy trzeba najpierw kupić u Amerykanów i je zintegrować również u Amerykanów" - okręt za połowę ceny (używany) a systemy dodatkowa za następną połowe ceny używki. razem 100%... jak zwykle zarobi USA.

rezerwa 77r.
niedziela, 8 listopada 2020, 12:56

identycznie z myśliwcami ,kupujemy płatowiec + silniki + uzbrojenie + elektronikę , jeden wielki przekręt ,wszak kupiliśmy szereg licencji moglibyśmy sami lub z WB , czy SZWECJĄ montować to , o czym my zdecydujemy w przypadku użycia

Cinek
sobota, 26 września 2020, 01:00

Nie zgadzam się z tezą autora o zabiciu polskiego przemysłu stoczniowego z chwila zakupu. Nie oszukujmy się ten przemysł nie jest nic w stanie wybudować poza holownikami ( no może przesadziłem - ale Ślązak bis mi się nie marzy). A co do kwestii zakupu: CENA - a właściwie relacja koszt -efekt w rozumieniu długoterminowym ! Co przemawia za w przypadku dobrej ceny: - byłby to najnowocześniejszy okręt w RP - pamiętajmy , że mamy 2 stare Perry , których Australia po modernizacji się pozbyła mając mniej wymagający potencjalny teatr działań; -okręty LCS zostały uzbrojone zgodnie z koncepcją ich wykorzystania. Ale zostały tez dostosowane do rozbudowy posiadanych systemów i to należy wykorzystać. Dostawić to co jest potrzebne by przekształcić je we fregatę zgodnie z naszą koncepcją wykorzystania. - lepszych okrętów nie będziemy mieli przez kolejne 10 lat. -gdziekolwiek kupimy nowa fregatę ( nawet jeśli kadłub powstanie u nas) to i tak będziemy płacić ciężkie pieniądze za ich wyposażenie i utrzymanie. I na koniec to co wydaje mi się ważne : zakup ten jeśli dojdzie do skutku nie powinień blokować programu orka.

KNP
poniedziałek, 28 września 2020, 22:33

Popieram.

kaczkodan
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 08:32

"Wielka" flota ma dla nas znaczenie wizerunkowo - propagandowe, to 3-rzędny rodzaj sił zbrojnych z punktu widzenia obronności państwa. Z drugiej strony to rodzaj sił zbrojnych najistotniejszy podczas "pokoju". Dlatego Adelajdy to była znakomita z wielu powodów okazja która prędko się nie powtórzy. W przypadku wojny NATO-Rosja flota bałtycka to nie nasz problem (mamy swoje poważniejsze). W przypadku wojny Polska-Rosja to też nie nasz problem bo mamy swoje znacznie poważniejsze). Rojenia o odstraszającej roli kilkudziesięciu pocisków manewrujących bez głowic jądrowych na okrętach podwodnch można sobie wsadzić między bajki (wytatuowane na pośladkach), gorzej że ktoś chce abyśmy za nie zapłacili. "Utrzymywanie" własnego przemysłu stoczniowego w obliczu znikomych potrzeb własnych to ekonomiczny kryminał. O opłacalności nabycia LCS-ów decyduje wyłącznie cena (TCO). Znakomicie wpisują się w nasz trend budowania największych motorówek świata :P Ze względów "wizerunkowych" preferowany jest typ Freedom. Najważniejszym ich uzbrojeniem jest pokład przez co mogą stanowić wysunięte lądowiska dla okrętów ZOP.

Vix
niedziela, 6 września 2020, 23:39

Adelajdy były nieNatowskie i do tego w dużej mierze Australijskie. Pewnie taniej było by remontować nasze po amerykańskie jak przerabiać Australijskie. Naprawa jakiejś zmywarki do naczyń mogła by stanowić porblem.

Darek
środa, 19 sierpnia 2020, 11:41

Należy się zastanowić dlaczego Amerykanie wycofują ze służby paroletnie okręty, które są "nową myślą" techniczną. Odpowiedź jest prosta, ich zdolność bojowa jest niewielka, a koszt utrzymania znaczny. Chcą zminimalizować straty poprzez wciśnięcie ich "sojusznikom". Nawet jeśli weźmiemy je za złotówkę to stracimy kasę. Drogie utrzymanie plus wejście w bagno na lata, bo zablokuje to pozyskanie sprzętu, który jest nam potrzebny. A jedyne dobre rozwiązanie na dziś dzień, to wejście w kooperację ze Szwedami. Wspólna produkcja korwet rakietowych typu Visby, oraz okrętów podwodnych A26. Mamy transfer technologii i produkcję jednostek w naszych stoczniach. Może koszt na początku większy ale w perspektywie 20-30 lat wychodzi to taniej.

kaczkodan
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 08:34

Nie stać nas to. Nie potrzebujemy drogiej marynarki. Każda złotówka utopiona w morzu to mniej na kluczową dla nas armię lądową.

dropik
wtorek, 18 sierpnia 2020, 13:19

powinniśmy brać jak dzik kukurydzę bo te okręty strzegą białego domu. Hahaha. Nasz rząd kieruje się taka samą dewizą jak Trump : America First :P

Kmsjs
wtorek, 4 sierpnia 2020, 15:45

To te okręty z aluminiowymi kadłubami więc mogą się przydać do patrolowania wysp na karaibach a my takich wysp nie mamy buhaha

SZACH MAT
piątek, 31 lipca 2020, 12:20

ile emocji....kiedy umysł śpi budzą się demony...cóż rzec o kochanej MW została iluzja a z uniesień pozostało uniesienie brwi a ze wzruszeń wzruszenie ramion ..a w PGZ moi drodzy jest tak każda niedopowiedziana prawda jest początkiem kłamstwa ...

korektor
piątek, 31 lipca 2020, 19:10

Litości, stosuj interpunkcję, w przeciwnym razie twoja elokwencja idzie w gwizdek, napisz to poprawnie i wtedy opublikuj.

SZACH MAT
piątek, 31 lipca 2020, 22:32

szto eto ...kak.. gut haraszo eto było i bukwy i briefy i word oj pepik ...akarja a levélből....

Franz
środa, 29 lipca 2020, 10:35

Zdaje sie ze autor tej analizy znacznie zawyzyl zdolnosci, albo inaczej wiedze i doswiadczenie polskich marynazy i stoczniowcow. Faktzcznie "rozpakowywanie palet" jeszcze sie uda ale obcowanie z zaawansowana technika morska? Wlasnie z taka technika bylby skonfrontowany oficer czy marynarz lub jak kto woli - operator. Czy moglby autor przedstawic choc jeden przyklad osiagniec polskiej techniki stoczniowej ? Czy moze przypomniec statek "Baltic Ace" i kapitanow obu statkow oraz przyczyn tej katasrofy? W takiej sytuacji dywagacje na temat produkcji licencyjnej wysoko technicznie zaawansowanego okretu przez polskie stocznie jest bezprzedmiotowe. Nawet po intensywnym szkoleniu obslugi takiego okretu mialbym powazne watpliwosci. Juz nawet nie chodzi o beznadziejna znajomosc jezyka ale o sama mentalnosc. Prosze uwaznie przeczytac to mrowie postow pod ta analiza. Zdecydowana wiekszosc jest wrogo ustosunkowana lub ekstremalnie krytyczna do wszystkiego co amarykanskie. Krytykuje sie a priori wszystko, cene, stan techniczny, profil i przydatnosc, itd itp. Owszem szkolenie i pakiety informacyjne oraz treningi duzo robia ale przy takiej ekstremalnie krytzcznej postawie postawie wobec USA wiekszosci polakow jak mozna wnosic po tym zalewie krytycznych i absolutnie niemerytorycznnych komentarzy, to nie ma sensu czkokolwiek kupowac od US Navy nawet za symboliczna zlotowke. Mam wrazenie ze nie doroslismy do wysokozaawansowanej techniki obronnej. Dla wiekszosci rodakow chyba najlepszym rozwiazaniem bylby ruski okret, czolg i samolot.

Andy
wtorek, 11 sierpnia 2020, 13:30

Bardzo trafna uwaga odnosnie sukcesow polskiej mysli technicznej.Amerykanie jak slusznie informuje autor tekstu uzywali te symboliczne prototypy do przyuczenia wlasnego personelu, a my chcielibysmy przejsc z kutrow do slizgaczy bez doksztalcania.Jedyne co narazie produkujemy to rzeczy na licensji albo modernizacja ruskiej mysli technicznej.

olej russtrolla
piątek, 31 lipca 2020, 00:38

Franc. Miło, że wpadłeś. I cieszę się, że podobał ci się artykuł pana Komandora. Zacznę od końca: to najbardziej kuriozalne stwierdzenie w tym poście, że najlepszym dla nas rozwiązaniem byłby ruski okręt, czołg i samolot; -----ja uważam, że to WY nie dorośliście do obsługi wysokozaawansowanej techniki amerykańskiej, popatrz na jakość ruskich rekrutów; -------zapewniam cię, że postawa Polaków nie jest ekstremalnie krytyczna ani wroga wobec nikogo, w tym USA, jak nie wierzysz zapraszam do Polski. ----Kolejny rodzynek: o mentalność Polaków to niepotrzebnie się martwisz, jest ona ściśle związana z europejską kulturą cywilizacji łacińskiej i nie bardzo wiem jaki to ma związek z przyswajaniem wiedzy, mamy wielu absolwentów po Annapolis. -----Znajomość j. polskiego jaką tu prezentujesz rzeczywiście jest ekstremalnie beznadzieja: ani jednego polskiego znaku w tekście (klawiatura bez PL) i wiele innych błędów, stylistyczne dno, nie kończyłeś polskich szkół. -----Dalej: w tym mrowiu postów pomyliłeś konstruktywną krytykę i wymianę poglądów z postawą wrogo nastawionych do wartości liberalnych antyamerykańskich lewicowych lub prawicowych bojówek z Europy Zachodniej, na tym forum nikt nie biega z transparentami "Jankesi do domu". -----Dalej: Skoro przez lata 'komuny' polscy marynarze 'obcowali' z sowiecką techniką morską (stacje KF, stacje akustyczne, żyrokompasy, MR-123, itd. - czytanie oryginalnych instrukcji serwisowych pisanych cyrylicą było koszmarem) i dawali radę to nie rozumiem skąd te obawy, może ruskie 'mariaki' mają z tym problem. -----PODRĘCZNIKOWY przykład ruskiej dezinformacji w bardzo złym wykonaniu. Wątek jest prawie martwy, więc russtroll postanowił postawić kropkę nad i.

piątek, 31 lipca 2020, 19:59

Przeczytaj uwaznie kometarze pod tym artykulem. Zdecydowana wiekszosc negatywnie do USA nastawiona. To tylko pod tym artykulem a inne? dzien w dzien z uporem maniaka W tym czasopismie ale i inych rowniez wpisy o "amerykanskim zlomie" o "okupantach" o nic niewatrym demobilu z USA o tym ze bedziemy placic slona za stacjonowanie za glupote i niezdarnosc prezydenta RP i calego rzadu w stosunku do USA , ze pani ambasador USA to taka i smaka itd.itp. Nie ma czasu do czytania czy brak grepsu by ta ogolna nagonke medialna na USA usprawiedliwiac ze nikt nie biega z transparentami " precz z USA" To prawda ale ja nie obserwuje ulicy ja oceniam stosunek czytelnikow do USA na podstawie wpisow. No i widac ze wszyscy tzw znawcy uzywaja grypsery ktora on uwaza za aktualny jezyk polski. Jak nie nauczyl sie czytac i rozumiec niech nie krytykuje czcionki ani tastatury, tresc sie liczy no i ironii o ruskich czolgach nie ponial i to najlepszy dowod na zapasc intelektualna zeby o wiedzy nie wspominac. Obrzucanie innych kalumniami bez argumentow to oczym to swiadczy ? niech napisze! I niech nie wyciera facjaty cywilizacja lacinska bo do tej mu b. daleko.

olej russtrolla
sobota, 1 sierpnia 2020, 22:16

Panie spacja vel Franz, witam ponownie, ja języka polska, którym się pan posługuje, słabo rozumieć. Ale do rzeczy. Wpis na który teraz odpowiadam jest wręcz WZORCOWYM przykładem ruskiej dezinformacji, autorstwa wrednego Wańki-wstańki, który oberwał, wstał i przyszedł ponownie. Dlaczego wzorcowym? Bo troll wykorzystując istniejące podziały, czy to polityczne czy pomiędzy zwolennikami różnych opcji spierających się o jedynie słuszny kierunek rozwoju naszej MW i wykorzystując (rzeczywiście) krytyczne opinie, stara się nam WMÓWIĆ, manipulując faktami, że my Polacy jesteśmy negatywnie nastawieni do USA, jedynego sojusznika (nie licząc NATO), jakiego mamy, który daje nam gwarancję bezpieczeństwa (jej zakresu i wiarygodności nie oceniam). ---------------------------Ów troll chce nas ponadto przekonać, że w polskich mediach amerykański sprzęt ma złą opinię, USA są okupantami, a nasza władza polityczna jest na kolanach (czy tak jest w rzeczywistości nie oceniam). Czyli RUSKI TROLL wszystko co znalazł w treści ponad 400-tu wpisów tego wątku wykorzystuje przeciwko naszemu sojuszowi z USA, naszej MW, naszym organom państwa (nie istotne z jakiej opcji) . Dodam, że te naprawdę negatywne i ośmieszające USA i naszą MW są właśnie autorstwa jego kolegów po fachu. NARRACJA tego trolla jest taka: wy Polacy w ogóle to dajcie sobie spokój z tymi Amerykanami, a w szczególności z tymi LCS-ami (w pierwszym wpisie mówi, że zbyt nowoczesne dla naszych marynarzy, w drugim wpisie, że demobil USA). ------------------------------Teraz mała dygresja: ogólnie rzecz biorąc to przekaz moskiewskiego ośrodka władzy do Polaków jest taki: po co wam UE, po co wam USA, oni was tylko wykorzystują, zniewalają, każą drogo kupować, robicie u nich za miskę ryżu, nie udzielą wam pomocy w razie wojny, powinniście być sami, będąc samodzielni nie będziecie klękać, jest też pojawiająca sporadycznie taka narracja: my ruskije ludzie jesteśmy pokojowo nastawieni, nie bójcie się nas, wiele nas łączy, w końcu jesteśmy Słowianami, nie raz i nie dwa wspólnie piliśmy wódkę. KIJ I MARCHEWKA. Z jednej strony groźby, strachy na lachy, z drugiej mili ludzie. Jest jeszcze narracja historyczna Puttina. Koniec dygresji. --------------------------- To, że obecność wojsk USA w Polsce rusków boli, to już wiemy. Ale dlaczego tak bardzo nie chcą, aby nasza MW posiadała 2-4 szt LCS-ów? Przecież wraz z nowymi rakietami NSM, uzbrojeniem OPL, opcjami dodatkowymi do tych okrętów poniesiemy straszne koszty i zarżniemy budżet dla MW na dziesięciolecia, raczej powinni się cieszyć? Dlatego, że oni też ponieśliby koszty. Na Bałtyku prawdziwą zmorą Rosjan nie są okręty PMW, tylko dywizjony rakietowe NSM wchodzące w skład PWM, a w przypadku zakupu LCS-ów z kontenerami NSM-ów również one stałyby się koszmarnym snem rusków.

Franz
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 15:55

Niech sobie przeczyta wpis "gnago" reprezentuje prawie bez wyjatku antyamerykanskie zawodzenie. I takich niestety ale jest zdecydowana wiekszosc. O wiedzy merytorycznej nie wspominam. Niech sie nauczy czytac ze zrozumieniem.

wydaje mi się cosik
sobota, 8 sierpnia 2020, 15:40

że bardzo dobrze wpisałeś się w trollowanie.Gość ma rację tyle co tu wylewa się pomyj na USA , sojuszników to jest ewenement i pismo nic z tym nie robi. Oczywiście moderator kładzie lachę.Twierdzę wręcz, że Defense należy do grupy ITI m,a o za tym idzie sprzyjają zamieszaniu i sianiu dezinformacji. Słynna już sprawa z uświadomieniem ruskich co do dwóch systemów obrony wybrzeża,gdzie o zakupie pocisków od Szwecji te sowieckie ciemniaki nie mieli pojęcia.Oczywiście moder odpowiednio ustosunkuje się do wpisu więc pozdrawiam go między narodowym gestem.

gnago
sobota, 1 sierpnia 2020, 10:34

to dotyczy raczej polskich decydentów i ich metod zakupów. Patriot przestarzały moralnie system którego modernizację finansujemy. Ze steku obietnic nic nie dotrzymano. Gdzie produkcja w Polsce rakiet do tego fabrycznego złomu. A zakup gotowych rakiet na poziomie pokazów i defilad bo nie obrony kraju. To samo dotyczy F 35 jeden silnik! A zakupy dedykowanego uzbrojenia ? A satelitarny system komunikacji i rozpoznania, bez tego zakup jest kretynizmem bo wykorzystanie możliwości sprzętu na poziomie 20% max

Lord Godar
wtorek, 4 sierpnia 2020, 16:51

F-35 ma jeden silnik i to jest problem ? A Su-57 ma dwa silniki i spadł ... nic mu to nie pomogło .

środa, 23 września 2020, 14:05

Należy przupomnieć, że w syrii jeden dwusilnikowy samolot spadł po.... zderzeniu z ptakiem.

piątek, 31 lipca 2020, 19:24

Jak to u was mowia - "ni cytaty ni pisaty ale choczet wojowaty!..

Znawca znawczyński
wtorek, 28 lipca 2020, 14:42

Spoko okręty, amerykanie tylko w niedziele do kościoła pływali, a i na gaz da się jak co przerobić :)

Imperial Palace
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:21

A jak by sprzedawali to by płakali, po Atlantyku gonili i tylko to że lotniskowcem przez Sund nie przepłyną by nas uratowało przed odebraniem tej "okazji".

beczka
poniedziałek, 27 lipca 2020, 15:19

USA dzięki państwom satelitom jak Polska może swoje błędy finansować. LCSy to ich błąd ale nie taki straszny skoro ktoś inny za to ma zapłacić :D

Ciekawy
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:08

Z tego, co od dawna w Polsce każdy wie, to nie USA tylko Rosja własnie od dawna stosuje takie metody.

becza
wtorek, 28 lipca 2020, 09:05

Ale trolu to nie ruskie chcą nam upchnąć za niemałą mamonę ten złom tylko amerykańce

bender
wtorek, 28 lipca 2020, 15:10

Nikt niczego nie chce nam opchnąć. Autor popuścił wodzy fantazji a bezrozumni beczą jak kozy.

Lord Godar
wtorek, 4 sierpnia 2020, 16:53

Może i kozy , ale związkowcy ze stoczni z PGZ też pewnie będą beczeć jeśli by się to sprawdziło .

daruj sobie
sobota, 8 sierpnia 2020, 15:44

wiesz ile trwało załatwienie w kongresie uzbrojenia dla korwety - 5 lat. To wszystko zostało zmarnowane.Ty tu wylatujesz ze związkami coś mi się wydaje ,że Ślązak miał sfinansować ich nieróbstwo i brak kompetencji.

Lord Godar
środa, 12 sierpnia 2020, 16:18

Mógł bym sobie darować , ale problem polega na tym , że tym sposobem nigdy żadna nasza stocznie się nie rozwinie i zmodernizuje . Jak będziemy kupować gotowce i do tego eksperymentalne , których eksploatacja nas finansowo położy i nic tym nie osiągniemy bojowo , bo to będzie podobnie tak jak obecnie z naszymi OHP. To będzie taki sam balast i problem jaki obecnie stanowią związki zawodowe w tych stoczniach , bo niby chcą czegoś dobrego dla swojego zakładu , ale jeszcze bardziej zależy im na własnych tyłkach.

dim
sobota, 15 sierpnia 2020, 18:25

@Lord... - błąd podstawowy rozumowania kolegi polega na zakładaniu a'priori, że opłaca się Polsce inwestować w stocznie wojenne, w celach więcej, niż wykonywania w nich prostych czynności obsługowo - ogólnoremontowych. Choć jednocześnie nie planujemy marynarki wojennej, poza prostymi jednostkami na okres pokoju i podprogowy. A praktyka woła, że to inne kierunki inwestowania przynoszą nam dobry zwrot kapitału. Gdy własne "stocznie wojenne" wielkie straty, zamiast oczekiwanych oszczędności, bo przecież o zyskach od początku nie było ani mowy, przynajmniej w kategoriach ekono, a pozapropagandowych. Róbmy co się opłaca, a opłaca się dziś wyłącznie to, co możemy wykonywać w wielkiej serii. Obojętnie budowa, przebudowa, czy remonty.

Bezsens
poniedziałek, 27 lipca 2020, 11:29

Nawet za darmo lepiej nie brać ich bo będzie tylko problem.

west
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 19:32

też tak myślę...

As
niedziela, 26 lipca 2020, 22:24

Amerykanie mimo schyłku swej potęgi szybciej wycofują okręty, niż my budujemy swoje. Warto uspokoić wszystkich , którzy mają nadzieje, że może je kupimy. Otóż nie. Nie stać nas nawet na kotwicę.

naprawde teraz
sobota, 8 sierpnia 2020, 15:46

pojechałeś; lecz prawda jest bolesna jednak jest lepsza niż super kłamstwo.

Sa
poniedziałek, 27 lipca 2020, 07:25

Czyli robią zupełnie inaczej niż twoi Rosjanie, którzy czekają aż rdza nie narobi dziur w burtach na wylot.

Rzof
niedziela, 26 lipca 2020, 20:11

Nie oszukujmy się Bałtyk to kałuża, w razie wojny z ruskimi nic tam nie utrzyma się na wodzie i pod nią no chyba że uda się odepchnąć ich za Ural. MW RP jest nam potrzebna tylko do celów reklamowych bo chyba nic tak nie podnosi prestiżu kraju jak duży okręt wojenny pytanie tylko czy nas na to stać czyli 3-4 nowoczesne fregaty np FREMM czy coś takiego ,mogą być te LCS z tym że będą operować non stop poza Bałtykiem a na wodach przybrzeżnych szybkie łodzie szturmowe takie jak mają Szwedzi , reszta na złom, wszystko na temat.

mc.
wtorek, 28 lipca 2020, 12:24

Mam pomysł - mamy 3 "Orkany", potrzebujemy jeszcze trzech z podobnym uzbrojeniem (rakiety przeciw-okrętowe). Jako stałe miejsce ich bazowania - Port Wojenny Hel i Port Wojenny...Elbląg. Ze względu na zanurzenie mogą tam bazować. W obu portach systemy przeciw lotnicze, a w Zalewie Wiślanym system namierzający obiekty nawodne i podwodne (w poprzek Zalewu). No i mamy "zhakowany" Bałtyjsk. P.S. Oczywiście, że mam świadomość że te okręty w razie konfliktu zbyt długo nie przetrwają, ale wystarczy by wystrzeliły cały zapas rakiet, a potem można "spieszyć" załogi.

dim
sobota, 15 sierpnia 2020, 18:29

A nie taniej przypadkiem jest umieszczać i czy nie bezpieczniej szybko przemieszczać te rakiety, RAKIETY OBRONY WYBRZEŻA - tak czy owak, na ciężarówkach ? Przy tym rozśrodkowanych poza zasięg odłamków jednego pocisku (salwy na tę odległość na razie jeszcze nie dotyczą), a jeszcze lepiej jeśli także zamaskowanych na cywilne ?

Marek
niedziela, 23 sierpnia 2020, 15:30

Rosjanie uznali, że można przenosić je pod wodą. Nawet na konwencjonalnych okrętach podwodnych. Tych właśnie, którym niedoinwestowana MW guzik może zrobić.

brr
wtorek, 28 lipca 2020, 17:18

prawda choc bym wolal ,,katiusze ,, nasze rbs 3 nowy dywizjon nad zalewem Wislanym

mc.
środa, 29 lipca 2020, 10:11

Oczywiście że powinien tam stacjonować, ale jako 3 NDR. Oczywiście na latarni w Krynicy Morskiej powinien być pierwszy system wskazywania (radar naprowadzający), zapasowy w okolicy Elbląga (wystarczy wykorzystać np. Wieżę Wodną we Fromborku)

Lord Godar
środa, 12 sierpnia 2020, 16:20

Plus polowy punkt obserwacyjny na tej drewnianej wieży na Wielbłądzim Garbie . Ta czerwona latarnia chyba za bardzo rzuca się w oczy ...

jeszcze Nimitza odkupmy. Będzie fajny pasek we WIadomościach
poniedziałek, 27 lipca 2020, 08:08

Głos rozsądku. W kraju nad Wisłą to rzadkość. Na Bałtyku nawet AEGIS nie ma specjalnie szans, jeśli ruscy odpalą berijewy. Tylko chmara małych s-bootów jest w stanie coś zdziałać.

Kariera otwiera przed tobą
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:10

No to ciebie na stołek ministra obrony do Szwecji, Niemiec, Finlandii albo Danii geniuszu zapraszam.

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 07:26

Ciekawe, że Niemcy, Szwedzi, Duńczycy, Finowie i sami Rosjanie nic o tym nie wiedzą.

antyDavien
niedziela, 26 lipca 2020, 19:24

I to ma być odpowiedz na Rosyjskie lotniskowce i Krążowniki?

beka
środa, 23 września 2020, 14:15

rosyjskie lotniskowce???

bender
poniedziałek, 27 lipca 2020, 14:45

Na co? :-D

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 07:36

Lotniskowiec mają tylko jeden. Poza tym co by nie pomyśleć o Rosjanach idiotami nie są. Wątpię, żeby wysyłali potrzebne im na szerokich wodach lotniskowce oraz krążowniki na akwen, który zamykają cieśniny duńskie, będące pod całkowitą kontrolą NATO. Nawet jeśli by tu jakieś mieli, mając na uwadze doświadczenie zwane ewakuacją Tallinna, przed samym wybuchem wojny zrobiliby ruski odpowiednik operacji "Peking".

ja
poniedziałek, 27 lipca 2020, 04:36

ktore lotniskowce i ktore krazowniki? sa ona tak wymyslone jak polska odpowiedz

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 13:58

Lotniskowiec w doku i poradzieckie krążowniki przecież mają. Choć fakt, że nie na Bałtyku.

Urko
poniedziałek, 27 lipca 2020, 02:24

Na rosyjskie lotniskowce?

Davien
niedziela, 26 lipca 2020, 23:46

Wow mówisz o tych nieistniejących rosyjskich lotniskowcach i krazownikach? Czy o tym wraku rdzewiejacym w stoczni ( Kuzniecow) i antycznych krazownikach spzred kilkudziesięciu lat będacych zagrożeniem ale dla siebie?:)

hej
niedziela, 26 lipca 2020, 14:14

Stop rozwalaniu pieniędzy polskiego podatnika na bezużyteczny złom, który zostanie zniszczony w ciągu kilkudziesieciu minut od wybuchu wojny. Nic was, kurna, historia nie nauczyła

to, co ten Pan powyżej.
poniedziałek, 27 lipca 2020, 08:08

amen.

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 07:38

A co ty o tej historii wiesz? Nie za wiele jak sądzę z twojej wypowiedzi?

Ręce opadają
niedziela, 26 lipca 2020, 13:03

nie jestem żadnym ekspertem, ale dla mnie to co najmniej dziwny pomysł bazujący głównie na tym, że bierze się wszystko jak leci od Trumpa. Czego Polska potrzebuje? Wydaje się, że w miarę dobrych 2-3 korwet rakietowych i tej samej liczby okrętów podwodnych. Do tego okrętów ratowniczych i przeciwminowych, aby zapewniać bezpieczeństwo na szlakach żeglugowych. Polska ma też wypełniać misje w ramach NATO przy patrolowaniu wód w okolicach Afryki do czego korwety są, jak znalazł. LCS nie dość, że drogie w utrzymaniu, jak wszystko z usa to jeszcze niewyposażone i nieprzystające do potrzeb. Kupić 2-3 dobre, nowe francuskie lub niemieckie korwety (szybka budowa, niezawodność), szwedzkie OP i na długie lata spokój. Kupowanie lcsów od trumpa to po prostu absurd. No, ale od stanów obecnie bierze się teraz drogi sprzęt bez przetargów i offsetu... Ciągle nie rozumiem, jak można jechać po Unii, która płaci na rozwój miliardy, a umizgiwać się do Trumpa, któremu trzeba płacić miliardy. O co tutaj chodzi?

czepiasz sie.
niedziela, 26 lipca 2020, 16:17

widziales pierwsze zdjęcie? idealne boisko do koszykówki! zawsze mozna postawic w gdyni i dzieciaki beda miały plac do gry - zamiast znienawidzonych przez naród, szatanskich "orlikow tuska".

Cinus
czwartek, 6 sierpnia 2020, 10:39

Lepsze są powszechnie lubiane strzelnice Maciarewicza ? A na orlikach przynajmniej dzieciaki mają gdzie w piłkę pokopac trollu.

czepiasz sie.
sobota, 15 sierpnia 2020, 12:50

Cinus... serio nie zauważyłeś, że to była ironia? Dżizas... widzę pewne deficyty u wszystkich stron sporu...

prawda
niedziela, 26 lipca 2020, 10:59

szczerze? Powiem jak by za dobrą cene kupić 2 no przydałoby się 3 sztuki typu Freedom lub typu Independence dozbroić, pod remontować. Zapomnieć o bezsensowym programach które są nam nie potrzebne. Będą okręty do współpracy z NATO i na misje sojusznicze. Praktycznie całą pozostałą marynarkę wojenną naszą zezłomować lub co się da odsprzedać. Kupić prawdziwe nowe okręty podwodne nawet z tym wypożyczeniem używanych np od Szwedów, ale kupić też np A26. Dokupić lub zbudować malutkie jednostki do pilnowania granic morskich na czas pokoju. I mamy zględnie użyteczną marynarkę wojenną. Na grzyba nam więcej jednostek nawodny jak graniczymy tylko ze stawem. Gdzie zaznaczam jak zmodernizujemy systemy radarowe. To nasze NSM są w stanie razić nawet więcej terenu morskiego niż jesteśmy zainteresowani. A i tak nikt w razie wojny nie będzie pływał po Bałtyku, bo zostanie zniszczony z lądu co najwyżej pod wodą co i tak wiedzą że Rosja odpowiednio Bałtyk obstawiła nasłuchem też może być nie do końca dobrym pomysłem. Po za tym pozbądźmy się okrętów totalnie nam bezużytecznych, których ani następców nie będziemy mieli a generują tylko koszty.

Czesiu 112
piątek, 7 sierpnia 2020, 17:51

Szwedzi mają na Bałtyk de fakto trudno wykrywalne kutry rakietowe o wyporności 650 ton i niewielkie ale bardzo nowoczesne okręty podwodne i tyle. Nic więcej nam nie trzeba. Płytkie małe bajoro szkoda ładować w MW jakieś większe pieniądze. Już lepiej kupić w WB bsl do wskazywania celów dla artylerii bo ponoć mamy artylerię tylko nie bardzo będziemy wiedzieć gdzie strzelać

hej
niedziela, 26 lipca 2020, 14:12

Tak, wywalmy nasze pieniądze na zakupy w USA na okręty które będą dowodzone w zespołach USA przeciwko wrogom USA. Genialny pomysł, płacisz ty z Davienem?

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 07:39

Artykuł traktuje o LCSach. A one nadają się do takich zespołów mniej więcej tak, jak wół do karety.

Davien
niedziela, 26 lipca 2020, 23:47

Wam trollu nikt z USA nic nie sprzeda, po co macie dokonac skoku technoogicznego z lat 50-tych XX wieku do czasów dzisiejszych:)

KrzysiekS
niedziela, 26 lipca 2020, 07:12

Powtórzę się "Stawiam na LCS-y typu Freedom 2 szt. to Lockheed Martin Corporation " ale uważam że powinniśmy budować nowe w oparciu o współpracę z wybraną firmą np. DCNS i kadłub FREMM ale to chyba marzenie.

Andrettoni
sobota, 25 lipca 2020, 22:38

Zawsze trzeba rozróżniać dwie kwestie "realną siłę bojową" oraz rozwój "własnych możliwości produkcyjnych". Opłaca się budować słabsze jednostki by rozwijać swoje możliwości budowy ale kupno tych samych jednostek nic nie daje. Niestety większość ludzi myli te dwie kwestie. Dlatego dobrze byłoby gdyby polska kupowała T-72 (Twarde) produkowane w Polsce, ale NIGDY nie namawiałbym do ich kupna za granicą. Niestety większość ludzi nie rozumie znaczenia własnej gospodarki dla potencjału militarnego kraju. Własne oznacza miejsca pracy i podatki, stałą dostępność, niezależność. Kupowane oznacza wydawanie pieniędzy podatników, ujemny bilans handlowy, zależność od opinii sprzedającego i możliwość przerwania linii zaopatrzeniowych. Oczywiście najlepiej jest samemu produkować i sprzedawać, bo to oznacza wpływy z podatków, dodatni bilans handlowy oraz uzależnienie kupujących od nas w kwestii zakupu części i serwisu. W razie wojny można nawet przywłaszczyć sobie sprzęt w trakcie produkcji i go nie wysłać. W przypadku okrętów takie "zamówione przed wojną" jednostki przywłaszczyła sobie wielokrotnie np. Wielka Brytania. Często opłacone w całości jednostki i w znacznej części ukończone stawały się "łupem". Jednak dotyczyło też dostaw innego sprzętu w wielu wojnach.

Davien
niedziela, 26 lipca 2020, 23:48

I potem albo wróciły pod banderę panstwa dla którego je budowano albo zapłacono za nei więc skończ moze.

Ufff... lece do kibla
poniedziałek, 27 lipca 2020, 12:26

Ta... Ale może temu państwu były potrzebne w czasie wojny a nie po?

hej
niedziela, 26 lipca 2020, 00:00

I tu się zgadzam w zupełności

poniedziałek, 27 lipca 2020, 14:56

Z czym?

znosek
sobota, 25 lipca 2020, 21:50

W razie wojny kto będzie szybszy LCS-y czy SU24 z Czerniachowska?wykonać PEKING raczej się nie uda.Od września 1939 r wiadomo że najlepszym okrętem na Bałtyku jest samolot.szkodza że Polsce się nie udało wcześniej zrealizować zakupu CANT Z.506 .Z WIKLIPEDII 'W listopadzie 1937 roku przebywająca we Włoszech delegacja Kierownictwa Marynarki Wojennej podjęła rozmowy w wytwórni CRDA na temat zakupu samolotu dla Morskiego Dywizjonu Lotniczego. Strona włoska przyjęła warunki i wyraziła zgodę na wprowadzenia części wyposażenia produkcji polskiej. W dniu 30 lipca 1938 roku podpisano umowę na dostarczenie do Polski 6 samolotów CANT Z.506B, przy czym dostawy miały się odbywać w trzech terminach po 2 samoloty od 26 czerwca 1939 roku do 26 lipca 1939 roku. Do Polski dotarł tylko jeden z tych samolotów, który przyleciał w dniu 27 sierpnia 1939 roku z Włoch do Pucka, przez Jugosławię, Węgry i Słowację. Samolot był uzbrojony, lecz zgodnie z przepisami międzynarodowymi podczas przelotu nad państwami obcymi nie miał na pokładzie amunicji. W dniu 1 września 1939 roku po zbombardowaniu bazy Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku, postanowiono ewakuować samolot w głąb kraju. Wystartował on w dniu 2 września 1939 roku, udając się początkowo do Modlina, lecz zmuszony był wodować na Wiśle koło Kozienic. Następnie w dniu 6 września został przebazowany na jezioro Siemień koło Parczewa, gdzie w dniu 11 września 1939 roku został zniszczony w czasie nalotu samolotów niemieckich.' NIE POPEŁNIAJMY ZNOWU STARYCH BŁĘDÓW.Panowie admirałowie jak się chcą lansować niech zwrócą sie do św.pamięci pana Kulczyka o wynajęcie korwety PHEONIX 2 na Dni Morza.

znosek
niedziela, 26 lipca 2020, 09:05

ale wadzi ruskim zakup F35.głupie trole myślą że namówienie nas na zakup okrętów zablokuje zakup samolotów w zasięgu których będą moskwa i leningrad.ups piotrogród[lenin i piotr takie same zbiry]

Marek
niedziela, 26 lipca 2020, 07:07

Nic nie wiesz o Pekingu i na temat tego, po co przedwojennej Polsce była flota. Tak samo jak nie wiesz po co przedwojennej Polsce były Canty z RWD-22 do spółki.

znosek
niedziela, 26 lipca 2020, 11:40

flota była potrzebna jak dziura w moście, a bateria Laskowskiego miała za mały zasięg by bronić wybrzeża,a wystarczyło cyrkiel na mapie postawić.bieda nie zwalnia od myślenia.sojusze ,sojusze umiesz liczyć licz na siebie

bender
poniedziałek, 27 lipca 2020, 14:49

Flota była budowana do wojny z ZSRR. W konflikcie obronnym z Niemcami faktycznie nie miała znaczenia, ale znaczenia tego nabrała jako część szerszej koalicji.

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 07:45

Twoim wyuczonym przez nauczycieli z PRLu zdaniem. Flota była na wypadek wojny z Rosją. Za komuny nie było wolno o tym pisać. Po niej nikt nie ruszał tego tematu, bo o nim zwyczajnie zapominano. Temat po co ona była i dlaczego w takim składzie poruszany jest od niedawna, ale jest już kilka publikacji na ten temat. Proszę więc obrać kierunek na porządną bibliotekę zamiast wypisywać bzdury.

Lord Godar
środa, 12 sierpnia 2020, 16:27

Jak to dobrze , że moja nauczycielka nie uczyła jak jej PRL przykazał , ale to zasługa tego że była rodowitą wielkopolanką , a w rodzinie miała wojskowych w kilku pokoleniach .

znosek
czwartek, 30 lipca 2020, 22:31

TERAZ TEŻ MAMY BUDOWAĆ FLOTĘ DO WOJNY Z ROSJĄ.?chyba okrętów nadświetlnych klasy GALAXY.

Marek
piątek, 31 lipca 2020, 14:31

Dumał, dumał i wydumał. A gdyby się tym faktycznie interesował, to by wiedział, że położenie ruskich bałtyckich baz na dzień dobry już stawia ich na przegranej pozycji. Oczywiście przy odpowiednim podejściu ze strony NATO, do którego my także się zaliczamy.

Lord Godar
środa, 12 sierpnia 2020, 16:29

Oczywiście że tak jest . Przy odpowiednich środkach i taktyce ich okręty będą w tych bazach jak szczury zapędzone do dziury .

dd
sobota, 25 lipca 2020, 21:40

LCS nie ma nawet uzbrojenia OPL bo RIM116 to co najwyżej linia obrony przed pociskami przeciwokrętowymi a nie OPL. RAM nie dość że wyjątkowo drogi to o zasięgu mniejszym niż uzbrojenie morskich śmigłowców przeciwnika. LCS to słabo uzbrojona pływająca platforma nosiciel pocisków przeciwpancernych + lądowisko tylko czy Mielec produkuje morskie wersje śmigłowców ?! :) Do tego próby odpalania pocisków przeciwokrętowych z LCS okazały się nie do końca udane. Jeśli potrzebujemy okrętu z możliwością zwalczania poduszkowców przeciwnika to bierzmy. Oferowane Tcinderogi to pewnie muzealne Baseline 1 bez Mk41 niespełniające wymogów pola walki na Pacyfiku

Davien
niedziela, 26 lipca 2020, 23:51

I znowu kłamiesz. RIM-116 m zasięg 9km czyli wystarczajacy jak na nastepce Phalanxa do tego dochodzi działo 57mm z nowoczesna amunicja AHEAD. Testy pociksów pokr zakończyły sie sukcesem i zostały one zainstalowane na LCS-ach Natomiast nie ma juz od dawna w słuzbie Toci bez VLS wie znowu zmyslasz> Norma:)

Czesiu 112
piątek, 7 sierpnia 2020, 17:54

Których i jakie pociski

Krystian
wtorek, 28 lipca 2020, 10:14

Oj davien znowu zarzucasz komuś wprost kłamstwo. Zajrzyj na własne podwórko i zrób rachunek sumienia ile razy ty publicznie klamałeś i obrażaleś....

bender
wtorek, 28 lipca 2020, 15:11

A coś merytorycznie, czy tylko moralizatorsko?

hej
sobota, 25 lipca 2020, 16:24

Kolekcjonerstwo złomu i odpadów z USA za pieniądze podatnika jest kontynuowane...

pogrbek
sobota, 25 lipca 2020, 21:19

albo malowanie farby na trupach co wybierasz? popatrz na modyfikacje t72 wsiadłbyś do tego by walczyć?

hej
sobota, 25 lipca 2020, 23:18

Wybieram zakup normalnego okrętu, nie z USA! Jeśli pieniążki się skończyły, należy anulować tragiczny w skutkach dla polskiej gospodarki, nielegalny kontrakt na samoloty F-35!

Rex
niedziela, 26 lipca 2020, 10:48

tragiczny dla gospodarki ale rewelacyjny dla sił zbrojnych. Poza tym, nasza gospodarka nie ma żadnych zdolności do produkcji samolotów bojowych więc nic nie traci.

Marek
niedziela, 26 lipca 2020, 07:13

Pogrywać sobie można było z budową Grawona, albo z tym, co robi PGZ. Zaręczam tobie, że pogrywanie z każdą normalną prywatną firmą zagraniczną kończy się bardzo niedobrze dla pogrywającego. Dlatego gdyby Garwon był budowany przez niemiecką stocznię to dawno by był. Niestety nie był i dlatego można było bezkarnie torpedować program. Tych samolotów jednak nikt nie robi tutaj. I dlatego na szczęście będą.

Pograbek
piątek, 24 lipca 2020, 20:19

Bierzmy to w ale nie stare okręty. Mamy problem z budową okrętów oprócz Kormoranów ale o e na polu walki się nie liczą. Niestety nikt nie robi analizy na ile mamy problem z niemożnością stoczni a na ile jest to ingerencja obcych wywiadów...przykład Iryda. Musimy mieć okręty by hamować zapędy dywersyjne naszych przeciwników . A dobrze wiemy jakie cele oni przewidują do destrukcji . Wszyscy mówią o przesmyku zapominając jak.lateo można się wbić przez nasze wybrzeże. Wystarczy unieszkodliwić nasz ślepy dywizjon rakietowy. Hamerykanie okręty traktowałbym jako rozwiązanie pomostowe niecelowe. Na teraz na już. Zapominamy o doświadczeniach 1939 r

prawda
niedziela, 26 lipca 2020, 11:03

Pamiętaj desant morski ? Na Bałtyku ? Panie to jest skarana głupota zakładając że NATO wywiążę się z zobowiązań. Rosja totalnie nie jest w stanie kontrolować i pilnować swojej marynarki wojennej w takie kałuży. Co najwyżej zagrożeniem stanowią okręty podwodne. Bo okręty nawodne prawie na pewno zostały by wycofane z baz Bałtyckich. Bezpieczniej przejechać przez Białoruś lub Ukrainę niż pakować się w ryzyko totalnego zniszczenia na Bałtyku.

Piotr ze Szwecji
sobota, 25 lipca 2020, 10:42

Polska wzięła za PRL całe floty trałowców Bałtyckiej Floty Związku Sowieckiego. Wiesz jaki jest efekt brania? Musisz to utrzymywać. Ludzie na tym pracują i trzeba im te etaty utrzymywać jakoś. Potem nagle wszyscy się dziwią dlaczego MW to pływające muzeum z rzadka odrywające się od nadbrzeża z zerową wartością bojową. Nie ma się co dziwić to efekt brania wynikający z braku jasno określonej doktryny strategicznej MW i jej obowiązków w obronie Polski od 1918 roku. A co do tych warsztatów naprawczych zwanych stoczniami to ponoć nawet do składania okrętów nie mają spawaczy. Polska musi wpierw być uprzemysłowiona ponownie.

-CB-
sobota, 25 lipca 2020, 23:35

Nie przesadzaj, bo nie braliśmy żadnych 'całych flot' trałowców. W sumie od Rosjan dostaliśmy 9 sztuk i to zaraz po wojnie, w ramach rozliczeń za podział floty niemieckiej. Całą resztę (ponad 40 trałowców różnych typów) wybudowaliśmy sami. Mniejsze okręty (trałowce, desantowce oraz różne okręty pomocnicze) zawsze budowaliśmy sami. Problem był i jest z niszczycielami, korwetami, fregatami oraz okrętami podwodnymi i takich nie robiliśmy nigdy (poza 'eksperymentalnymi' Kaszubem i Ślązakiem).

pograbe
sobota, 25 lipca 2020, 14:22

oczywiście masz racje ale popatrz szerzej. Nie ma szans ani kasy by cos u nas wybudować - samemu czy wspólnie z kimś no i okres budowy... A my potrzebujemy na juz wiec bierzmy zmodernizujmy i odkupmy licencje inaczej kupimy wiecej holowników by ściągać pływajace wraki.

Piotr ze Szwecji
sobota, 25 lipca 2020, 17:19

Uprzemysłowienie polskich stoczni musi się odbyć w paru bardzo drogich krokach, jak program Orka. MON pracuje nad Orką jeszcze. To też budowa w Polsce przemysłu elektronicznego. To zabierze okres ponad 10 lat i jak rozumiesz to nie będzie ledwie jedna licencja i jeden program. To powinno powiązać nasze polskie stocznie w ciąg łańcuchów produkcyjnych innych krajów stoczni i przemysłów. W ramach tych kontraktów ma wchodzić też szkolenie polskich stoczniowców w zagranicznych stoczniach. A co potrzebujemy, spójrz na program Miecznik. Nawet MW nie orientuje się, co potrzebujemy... Aby prezydent Duda nie przeprowadził nagle jakiejś nowej inicjatywy przyjęcia cudzoziemskich podrzutków z uzasadnieniem, że muzeum u nas pływa. To może wręcz zabić rozwój gospodarczy Polski. Priorytetem są stocznie i rozwój gospodarczy. MW winny starczyć symulatory do tego czasu. Rozwój to corocznie coraz większe środki w budżecie, które z czasem starczą na zakup nowoczesnego uzbrojenia także z polskich stoczni. Pierwszym krokiem będzie Orka.

rezerwista
sobota, 25 lipca 2020, 22:16

na MW się nie znam, ale (mając niepełne dane) uważam że tworzyć przez dziesięciolecia zdolności produkcyjne do produkcji zaawansowanych okrętów i wyprodukować ich kilka sztuk to moim zdaniem się kompletnie nie opłaca. Taniej kupić z półki - nie wiem czy LCS czy inne nowe, a własną produkcję stoczniową ograniczyć do Kormorana i holowników

Piotr ze Szwecji
niedziela, 26 lipca 2020, 12:39

To zależy co kupujemy z półki. Gotową broń czy gotowy rozwój gospodarczy i uprzemysłowienie. Sama broń tańsza, lecz się nie zwróci. Mijają dekady i nagle musisz kupić nową broń. Na przemyśle zarabiasz. To nowe źródło dochodu. Warto wydać "trochę" więcej. Tam są kraje na świecie zawsze z potrzebą posiadania nowoczesnej floty, więc gdyby polskie stocznie stały się częścią ich łańcuchów produkcyjnych to by to zapewniło większe zamówienia niż przez samo MW, czy wewnętrzny rynek cywilny.

Cinus
czwartek, 6 sierpnia 2020, 10:54

Przepraszam, a co kupiliśmy co przełożyło się na rozwój gospodarczy ?

Pograbek
sobota, 25 lipca 2020, 21:18

Nie uczymy się na błedach popatrz na 1939 r wszyscy mysleli ze Hitler nie ejst gotowy do wojny ze mamy jeszcze czas.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 26 lipca 2020, 12:49

Wiesz, my czasu nie mamy i my o tym wiemy. To nie oznacza że nie możemy czasu konsekwentnie wypracować. Patrz sankcje EU na Rosję, czy sankcje USA na Nordstream Niemiec i Rosji. Potem możemy postarać się zminimalizować efekty jakiegokolwiek konfliktu militarnego. Nawet hybrydowego (patrz WOT). Im mniej działań wojennych będzie prowadzonych i im szybciej wojna zostanie zakończona, tym lepiej dla gospodarki Polski. WP zawsze przyda się trochę prawdziwego poligonu, póki straty w żołnierzach i sprzęcie będą minimalizowane. Tarcza anty-dostępowa oparta o F-35, Wisłę i Narew na pewno ma tutaj kluczowe zadanie do wypełnienia i temu to jest priorytetem modernizacyjnym Polski, a nie program Orka, Himars i etc. Jedyny problem, który mam czy MON jest świadome potrzeby w tym systemie dla programu Kruk, bo szpice pancerne trzeba będzie praktycznie czymś rozbijać. Tutaj na pewno nowoczesna polska artyleria pomoże, lecz nie będzie nigdy zastępstwem w tej roli dla lotnictwa.

biały
sobota, 25 lipca 2020, 12:54

no właśnie nie ma spawaczy , przeszkolenie spawacza plus dodatkowo nabycie przez niego doświadczenia to 2 lub 3 lata , jak zamierzasz coś produkować bez ludzi z doświadczeniem

Dr Twardy Wacek
piątek, 24 lipca 2020, 10:15

Cyt. "Gorzej, że Amerykanie planują już niedługo wycofanie czterech swoich krążowników typu Ticonderoga. W ten sposób MON zrealizowałby zarówno program “Czapla” jak i „Miecznik”." Powiało grozą.

LLd
czwartek, 23 lipca 2020, 23:56

Artykuł lobbingowy bez nawet słowem omówienia możliwości bojowych. CHciałbym przeczytać artykuł o tym jakie mamy alternatywy. Inne kręty używane lu budowa nowych, albo porzucenie planów na nabycie dużych okrętów nawodnych - wszystkie za i przeciw. Doczekamy się czegoś takiego?

prawda
niedziela, 26 lipca 2020, 11:08

To już było. Wszystkie analizy pokazują jedno nie potrzebujemy okrętów dużych nawodny więcej niż maksymalnie trzech do zadań współpracy z Nato do działań totalanie nie związanych z Polską. Po za tym potrzebujemy małych okrętów do patrolowania swoich wód terytorialnych i zabezpieczania interesów na Bałtyku i to naprawdę mały okrętów. NO i najważniejszy punkt okręty podwodne z możliwością przenoszenia pocisków manewrujących dających nam dodatkowe dość duże możliwości np Szwedzki A26. To powinien być filar naszej marynarki wojennej bo tak naprawdę tylko one mają jakąś wartość w tej kałuży zwanej Bałtykiem

Cinus
czwartek, 6 sierpnia 2020, 10:59

Duży okręt może być elementem systemu antydostępowego. A na misje Czernicki Xawery wystarczy. Oczywiście ten duży okręt musi mieć odpowiednie zdolności czyli nie będzie to patrolowiec Ślązak.

rado
piątek, 24 lipca 2020, 20:07

projekt "slązak" rozstrzygnał wszystko - nikt normalny nie da tym baranom budowac za publiczne pieniadze nawet scigacza sledzi

Ciekawy
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:19

Baranami nazwij tych, którzy zaprzestali finansowania budowy, powodując, że kadłub stał sobie do cholery lat w stoczni i nic przy nim nie robiono, bo nie było za co. To oni zmarnowali publiczne pieniądze, choćby dlatego, że podzespoły wykorzystane do budowy okrętu straciły gwarancję.

januszwojny
czwartek, 23 lipca 2020, 16:29

Skrót LCS jest nieoficjalnie tłumaczony przez oficerów amerykańskiej marynarki wojennej jako "Less Capable Ship", co doskonale oddaje jaki mają na niego pogląd - jako bezużyteczną dla tamtejszej floty skarbonkę do marnotrawienia pieniędzy. Czy będzie ona użyteczniejsza na Bałtyku? Ciekawe pytanie.

Cinus
czwartek, 6 sierpnia 2020, 11:04

Mają potencjał modernizacyjny A obecne wyposażenie zapewne stanowi skok generacyjny dla naszej MW. W obecnym ukompletowanieu to trochę większy Ślązak.

chateaux
czwartek, 23 lipca 2020, 16:24

Cywilne konstrukcje promów nigdy nie sprawdza sie w dzialaniach bojowych. Amerykanie wymyslili sobie taką koncepcje, aby było taniej, i teraz wycofuja sie z niej rakiem

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 22:05

Cholera wie. Saudyjczycy chcą pełnoprawne fregaty co pływają tak szybko jak motorówki, to sobie zamówili i nie do końca wiadomo co tam w stosunku do oryginalnego Freedoma w konstrukcji zmieniono. Płacą za to jak za zboże, bo ich stać. Ale podobnie jak i ty uważam, że cywilna konstrukcja będzie się ciągnęła za nimi jak smród po gaciach. Amerykanie sami to wiedzą i dlatego dla siebie chcą fregaty oparte o europejskie koncepcje.

Davien
piątek, 24 lipca 2020, 15:45

Saudyjskei maja bazowac na fregacie MMC wiec dość dobrze wiadomo co tam pozmieniali. Cena tez jest wiadoma i tu wieje groza. MMC startował tez w amerykańskim przetargu ale wycofał go sam oferent by nie robi.c sobie konkurencji( Fregaty powstana w stoczniach Lockheeda.)

Dalej patrzący
czwartek, 23 lipca 2020, 16:11

Kolego "y" - bardzo kiepski argument, że "inni budują". Inni mają zupełnie inną sytuację. Na pewno na Bałtyk nie nadają się okręty wielkości fregat. Rosjanie używają większych okrętów na czas pokoju na Bałtyku dla demonstracji siły [stąd np. przerzuty z Floty Północnej na takie okazje], Finowie robią swoje korwety Squadron 2020, bo chcą utrzymać w czasie pokoju strategiczną obecność i sygnalizację strategiczną swej obecności w Zatoce Fińskiej - a na czas wojny mają układ w ramach NORDEFCO, którego my nie mamy, zapewniający im sanktuaria i bazy na wodach tego paktu. Duńczycy i Niemcy muszą dbać o zdolności pełnomorskie - Bałtyk to dla nich akwen na czas pokoju. Szwedzi robią korwety stealth, a właściwe większe kutry rakietowe - do operowania blisko własnych wyspiarskich wód - a gros siły to OP i lekkie szybkie kutry do zadań specjalnych. I lotnictwo specjalizowane pod operacje morskie - po to wszystkie Gripeny są nosicielami RBS-15 Mk3 [a dojdzie nowy M44]. Ja sam widzę zastosowanie w PMW dla szybkich odpowiedników "mini-Diugoni" o nośności ca 75 t - do szybkiego transportu ciężkiego sprzętu [umownego M1A3]. W operacjach rozproszonych, pod przykryciem nieba przed środkami napadu powietrznego. I operujące z załadunkiem i wyładunkiem bez portów-pułapek - w rozproszeniu na szerszej linii wybrzeża - czyli "plaża-plaża". Generalnie o Bałtyku zadecydują pozahoryzontalne systemy antydostępowe A2/AD. Które - przy zasięgach najnowszych rakiet i antyrakiet z funkcją plot - obejmą zasięgiem sieciocentrycznie [real-time pozahoryzontalnie] większość Bałtyku. Dla Polski zadaniem nr 1 [nie tylko względem Bałtyku - ale strategicznie - by WP w ogóle było zdolne do działania po pierwszym kwadransie konfliktu kinetycznego] jest likwidacja A2/AD Kaliningradu i [po anschlussie Białorusi] A2/AD na Białorusi. Dla NORDEFCO zadaniem nr 1 jest likwidacja A2/AD Petersburga i przynajmniej w części - A2/AD Siewierodwinska. Dla Ukrainy, Rumunii ale i...Turcji [TAK - obecny "sojusz" jest taktyczny i przejściowy - strategicznie Rosja to strukturalny wróg Turcji] zadaniem nr 1 jest likwidacja A2/AD Krymu. Z grubsza na tym polega wojna morska na tych akwenach - na poziomie strategicznym i zasadniczym. I rolą rozstrzygającą w powietrzu i na powierzchni mają rakiety i antyrakiety [nawet nie lotnictwo] w ramach sieciocentrycznego C4ISR. A pod wodą - skalowalne systemy dronowe [rozpoznawcze, bojowe, blokadowe] - do ca 100 t wyporności max. Czyli od Spartaqs Deep Guard po Orca. Charakterystyczne - Polska i Rumunia - systemy Aegis Ashore, ponadto systemy Patriot - Rumunia, Polska i Szwecja. Czyli zręby parasoli stref własnych A2/AD - do tego projekcja ofensywna rakiet [w Polsce NSM, RBS-15 Mk3, do tego dojdzie HIMARS - no i JASSM/JASSM-ER].

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 19:53

Dobrze napisane przez pana Dalej Patrzący. Zgadzam się z tą analizą strategiczną. MW mógłby odegrać znaczą rolę przy likwidacji Floty Bałtyckiej cumującej w Kaliningradzie przy użyciu tych szybkich kutrów i łodzi desantowych i piechoty morskiej i wyglądałoby to niemal dokładnie tak jak przejęcie floty ukraińskiej przez Rosjan na Krymie. Jest tylko jedna kwestia nieskomentowana. Polska ma ekonomiczne interesy na Morzu Północnym. Niestety MW nie ma piechoty morskiej, ani śmigłowcowca/"pływającego doku"/desantowca do projekcji siły na taką odległość. Obstawa takiego śmigłowcowca to winien być nie tylko logistyk i tankowiec wraz z okrętami zwiadu elektronicznego, które już MW ma, lecz zawsze też jakiś niszczyciel rakietowy i szybki atakujący okręt podwodny z rakietami manewrującymi. Dlatego zawsze piszę, że póki w MW nie ma piechoty morskiej to nie powinno być żadnego okrętu nawodnego, bo to nie ma najmniejszego sensu. Tak jak sensu nie ma dla okrętów podwodnych dla MW, które są pozbawione rakiet manewrujących. Za to MW ma dziś dużą flotę trałowców, by bawić się w połów min na Bałtyku, na Morzu Czarnym i na całym Morzu Śródziemnym, w tym samym i jednym czasie. Tylko komu i po co to w Polsce? 2-4 Kormorany to jedyne potrzeby Polski w utrzymaniu dojścia do portów i kompetencji w polowaniu na miny przez MW. Dorzucić 30 mm szybkostrzelne działko i oprócz oczyszczania podejść z min Kormorany mogą także powoli patrolować te ciasne i krępe podejścia do naszych portów. Chyba jednak za wiele koncepcji morskich moje pomysły depczą. Poza tym MW nie miałoby pieniędzy w budżecie operować takim Mistralem, nawet gdyby zakup był za 1 zł. Może za 20 lat będzie inaczej? Polskę należy zindustrializować wpierw.

Pewien cytat ;
czwartek, 23 lipca 2020, 12:26

"Żaden wariant LCS nie jest w stanie przetrwać na polu walki w konflikcie dużej intensywności"

Pim
czwartek, 23 lipca 2020, 15:31

Ponieważ nie do tego go zaprojektowano.

Pewien cytat
czwartek, 23 lipca 2020, 19:10

Dlatego z nich rezygnują, te okręty na Bałtyku to nieporozumienie godne pomysłu wybudowania 6 małych okrętów rakietowych. Za to dobrze będą się prezentowały na paradach z okazji Dni Morza

biały
sobota, 25 lipca 2020, 12:57

te okręty są za małe na ocean , zbyt mała dzielność operacyjne ale jak na Bałtyk , po resztą coraz częściej potrzebne są okręty które prowadzą operacje policyjne w różnych regionach świata , a te okręty z powodu małej dzielności nie będą w stanie operować zbyt daleko od portu więc ,,,,

mc.
czwartek, 23 lipca 2020, 15:27

ŻADEN okręt nie jest w stanie przetrwać na polu walki w konflikcie dużej intensywności - dopiero w takim "kształcie", to zdanie staje się prawdziwe. W czasach "komuny" samoloty bojowe były obliczane na "1,5 wylotu" - oznaczało to dokładnie tyle, że tylko co drugi samolot po pierwszym locie bojowym, wróci i będzie się nadawał do następnego lotu. To wszystko dotyczy warunków III WŚ.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 20:29

Fakt. Wszystko można zniszczyć. Wyobraź sobie jednak co by było, gdyby nowoczesny jak na owe czasy Bismarck zamiast płynąć w parze tylko z Prinz Eugenenem, popłynął razem z nim, równie nowoczesnym Tirpitzem, Scharnhorstem, Gneisenau, okrętami typu Deutschland w asyście niszczycieli na dodatek. Już zespół w postaci Bismarcka razem z Prinz Eugenenem miały sporą szansę, żeby przy odpowiednim dowodzeniu powróciły z tarczą. Co by się więc stało, gdyby wypłynął odpowiednio dobrany zespół niemieckich okrętów? Lotniskowiec po drugiej stronie pewnie powiesz? Tylko, że z niego w tym czasie startowały dwupłatowe szmaciane tobołki. Sprawdziły się w nocnym nalocie na włoski port. A i owszem. Tylko w przypadku pełnego morza i takiego zespołu okrętów o jakim piszę niekoniecznie. A teraz wyobraź sobie jeszcze jak by to wyglądało, gdyby Hitler miał większą wyobraźnię niż miał i do hipotetycznego niemieckiego zespołu dołączyłby wybudowany na czas Graf Zeppelin z Bf-109T, Ju-87C lub Fi 167 na pokładzie.

QVX
piątek, 24 lipca 2020, 19:34

A teraz poważnie. Wszystko powyżej oparte jest na założeniu, że RN rozwija się i walczy tak, jak w OTL, a Kriegsmarine wg nowych zasad. W rzeczywistości natomiast rozwój i strategia RN byłyby komplementarne i w rezultacie na taki zespół czekałoby z 8 pancerników (i to zmodernizowanych), kilkanaście krążowników, sporo niszczycieli, ze 4 lotniskowce z Seafire'ami i Martletami (Wildcatami) etc.

Davien
sobota, 25 lipca 2020, 23:01

Panei QVX, czyli popłynełyby wg pana wszystkie lotniskowce RN (Eaglea nie liczę bo był wtedy na Śródziemnym) z nieistniejącymi w 1941r Seafire'ami i Martletami nie bazującymi na lotniskowcach od 1942r? Takze wysłaliby ponad połowe pancerników i krazowników liniowych ?? Panei QVX prosze bez fantazji.

QVX
niedziela, 26 lipca 2020, 17:52

Nie zrozumiałeś mnie kolejny raz. Przeczytaj jeszcze raz. Wg Marka rozbudowa i strategua Kriegsmarine ma się odbywać po nowemu, czyli z większym nacidkiem na ciężkie siły nawodne (lotniskowiec np.), a RN rozwija się jak dotychczas. A to założenie nierealistyczne. Prawidłowe jest takie, że jeśli np. Niemcy wystawią lotniskowiec z Bf109, to GB szybko dozbroi własne, a nie poprzestanie na Swordfishach i Fulmarach. A fantazję akurat ty uprawiasz zakładając walkę Kriegsmarine z ATL z RN z OTL.

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 10:15

W moim przykładzie wymieniłem okręty, które Niemcy już posiadali. Pozwoliłem sobie dodać lotniskowiec, którego budowę przerwano na polecenie Adolfa Hitlera. Były już do niego morskie wersje Mesiów, Sztukasów i dwupłatowy samolot torpedowo bombowy o przyzwoitych osiągach. Znacznie lepszy od brytyjskiego Swordfisha czy jego następcy w postaci Albacore. Anglicy o tym wiedzieli. Mimo tego nie mieli jeszcze wtedy porządnych samolotów dla lotnictwa morskiego. Takich maszyn, jak Blackburn Skua, Roc czy nawet Fairey Fulmar do tej kategorii nie zaliczam, bo żaden z nich nie był godnym przeciwnikiem sto dziewiątki. Anglicy zresztą byli w takiej sytuacji, że na gwałt szukali za granicą samolotów. Także morskich. Dlatego właśnie pojawiły się Marlety i broniące Singapuru dziadowskie Buffalo. Oni zważywszy na ogromne potrzeby zwyczajnie nie mogli mieć porządnych morskich samolotów na szybko. Kriegsmarine była słabsza od Royal Navy To wiadomo. Tylko, że Anglia w tym czasie była imperium kolonialnym. Dlatego Royal Navy w odróżnieniu od niemieckiej floty miała sporo miejsc do upilnowania. Na dodatek jeszcze miała na karku Włochów oraz Japończyków. Dla niemieckiej marynarki problemem nie był sprzęt, tylko w dużej mierze nie rozumiejący morza Hitler.

Davien
poniedziałek, 27 lipca 2020, 00:05

Panie QVX Marek napisł o komkretnym rejsie Bismarcka wiec daruj sobie odwracanie kota ogonem. Nie odnosiłem sie do Zeppelina bo nei miał on szans powstac na czas. Natoiast co do gwałtownego dozbrojenia swoich lotniskowców to tzreba miec czym, a ani Seafire ani martlet nie były dostepne. RN panei QVX rozwijało sie tak jak kazde siły zbrojne w tym czasie, dopiero Wojna na pacyfiku pokazała ze pancernik nadaje sie na eskorte lotniskowca i neiwiele więcej. natomiast Kriegsmarine rozwijała sie jako flota rajderów bo Niemcy doskonale wi3edzieli ze w starciu z RN nei maja szans. Aha, Bismarck miał płynac razem z Sharnhorstem i Gneisenau ale zwyczajnie okoliczności nie pozwoliły A Gneisenau jeszcze oberwał w Brescie torpedą. Aha, taki dodatej: jedynie niszczyciele typu 1934/34A miały kiepskie własnosci morskie, pózneijsze juz nie

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 14:45

Wręcz przeciwnie. Peter Strasser by nie zdążył. Ale biorąc pod uwagę kiedy wystartował Zeppelin jak najbardziej byłby na czas. Tylko że Adolf wiosną 1940r. wstrzymał prace przy bardzo zaawansowanym już okręcie, którego zwodowano przecież pod koniec 1938r. Czyli wcześniej nawet niż Bismarcka. W Niemczech generalnie ścierały się dwie koncepcje. Jedna dotyczyła działania rajderów. Druga to rozwój broni podwodnej. W tym drugim przypadku posiadali okręty podwodne, które niewiele wnosiły w stosunku do kajzerowskich z 1917r. Mieli odpowiedni potencjał do tego, żeby zrobić sobie na czas znacznie lepsze. Jednak Austriak Hitler guzik się na morzu znał, tak samo jak jego naziści. Skutkiem czego Niemcy weszły do Bitwy o Atlantyk nie przygotowane. A to było jednym z istotnych czynników, który wpłynął na to, że przerżnęli wojnę.

kaczkodan
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 07:34

1) Niemcy nie mieli paliwa w zabawy w wielką flotę nawodną. Nieważne co by nie wybudowali czy dokończyli, nie popływaliby. 2) G.Z. to była kupa. 16 armat 15cm (wynik biurokratycznego błędu) i 100 cm pancerz burtowy przy 37.5 mm pokładu startowego - idiotyczne uzbrojenie i opancerzenie do "strzelania się" z krążownikami. 2 niewydolne katapulty i mała ilość samolotów dopełniała obrazu rozpaczy. To był(by) najgorszy lotniskowiec świata. 3) To Kriegsmarine decydowała o tym, jakie chciała okręty podwodne. Ani Amerykanie, ani Brytyjczycy ani Japonia nie zbudowały sobie elektrobootów przed wojną, też mieli potencjał a nawet prototypy. Na tej samej zasadzie Niemcy nie zbudowały sobie Pershinga, Centuriona czy T-54, a przecież mogliby (Pantera miała zbliżoną masę a była znacznie gorzej opancerzona i uzbrojona, bardziej zawodna). 4) Ciężko nazwać Plan Z flota rajderów.

QVX
piątek, 24 lipca 2020, 11:41

Niemieckie niszczyciele miały fatalną dzielność morską, więc odpadają. A niemiecki zespół. Niedaleko Islandii "przypadkowo" odbywa ćwiczenia zespół pancerników US Navy - 5 lub więcej, a także krążowniki etc. Niemcy zobaczywszy okręty biorą je za pancerniki RN. Dochodzi do bitwy. W międzyczasie nadpływa zespół RN ścigający Niemców. Brytyjczycy nie mają problemu z rozróżnieniem okrętów. Zespół niemiecki jest tak czy siak zniszczony, a Kongres USA uchwala wojnę z III Rzeszą o ponad pół roku wcześniej. W końcu Szwaby zabiły tysiące naszych marynarzy zdradziecko atakując ćwiczące okręty...

Davien
piątek, 24 lipca 2020, 15:48

QVC i sytuacja wygladałaby tak że amerykańskie drednoty z maks 20w usiłowywałyby gonic sporo szybsze okrety niemeickie:) A pomylic okrety brytyjskei z amerykanskimi.... To naprawde trzeba sie starać:)

kez87
czwartek, 23 lipca 2020, 18:09

Patrząc logicznie na Bałtyku to co najwyżej mały okręt okręt podwodny ma (niewielkie ale zawsze) szanse coś zdziałać zanim zostanie rozwalony. Zakładając brak dominacji wrogiego lotnictwa. I to głównie dzięki potencjalnemu efektowi zaskoczenia. Po prostu dlatego,że z mniejszą flotą okrętów nawodnych ciężko będzie zadać nawet porównywalne straty przeciwnikowi.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 21:41

Tia. Ów potencjalny przeciwnik odziedziczył carską flotę z Gangutami włącznie. Budował sobie krążowniki, niszczyciele z liderami i okrętami podwodnymi. Lotnictwo morskie miał? Ano miał jak najbardziej z Pe-3, DB-3/Ił-4 Ił-2 i Catalinami włącznie. Do powietrznej obrony Leningradu prócz własnych myśliwców dostawał także to i owo od Amerykanów oraz Anglików. Tylko, że do zablokowania tego towarzystwa w Kronsztadzie wystarczyły drugorzędne a nawet rzekłbym trzeciorzędne niemieckie okręty do spółki z pozostawiającą wiele do życzenia fińską flotą. Finowie o tym dobrze wiedzą. Okrętów podwodnych nie mogą mieć, to chcą fregaty. Szwedzi też dobrze o tym wiedzą. Dlatego odpuścili sobie korwety i prócz nowoczesnych okrętów podwodnych chcą fregaty. Niemcy mają fregaty i nowoczesne okręty podwodne, to mogli sobie pozwolić na taki luksus, żeby małe pływadełka posłać na żyletki i zrobić sobie na Bałtyk patrolowe korwety. Wszyscy wymienieni lotnictwo o którym piszesz jak najbardziej mają, mimo tego dobrze wiedzą, co na tym akwenie jest potrzebne. Niestety w Polsce dzięki temu, czego poprzez długi czas uczono w PRLu potrzebami PMW zajmują się inteligentni inaczej. Tak na marginesie. Niemieckie statki handlowe pływały sobie podczas blokady Leningradu po Bałtyku gdzie tylko chciały a ruska flota siedziała jak mysz pod miotłą w Kronsztadzie gdzie razem z ruskim lotnictwem i okrętami podwodnymi guzik im mogła zrobić.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 15:05

I tak i nie. Jak to wygląda w przypadku Saudyjczyków masz do poczytania tutaj: https://www.defence24.pl/amerykanskie-okrety-dla-arabii-saudyjskiej A także tutaj: https://www.defence24.pl/ruszyla-budowa-pierwszego-eksportowego-lcs-a Tylko, że te okręty, choć bazują na Freedomach już na dzień dobry pomyślano inaczej. Kosztują drogo. Mimo tego przypuszczam, że cywilny rodowód i tak będzie się za nimi ciągnął.

say69mat
czwartek, 23 lipca 2020, 11:14

Biorąc za punkt odniesienia nieporadność Ministerstwa z Klonowej w temacie realizacji przetargu na samochód terenowy dla SZRP. Można stwierdzić, że zakup v/s dzierżawa jakiegokolwiek stuffu z USA przekracza zdecydowanie kompetencje urzędników Ministerstwa z ulicy Klonowej. Stąd kwestia zakupu v/s dzierżawy amerykańskich LCS-ów jest kwestią stricte hipotetyczną. I ... chciałbym się w tej materii zdecydowanie mylić.

bob
czwartek, 23 lipca 2020, 22:08

USA to nie Australia. Jak Amerykanom będzie zależało to nam to wcisną i procedura będzie błyskawiczna. Z drugiej strony taki Freedom w wersji przeciw okrętom podwodnym by nam się przydał na Morze Norweskie. W końcu ma być rura do Danii przez która ma iść gaz z Norwegii a z czasem pewnie i z Arktyki. A na Bałtyk to lotnictwo i rakiety.

Wifi
czwartek, 23 lipca 2020, 17:04

"stuffu", wow co za słownictwo

say69mat
piątek, 24 lipca 2020, 11:39

??? ... ze słownika oxfordzkiego ;)))

Lach_2017
czwartek, 23 lipca 2020, 10:42

Tak naprawdę, byłaby to bardzo dobra opcja dla naszych marynarzy. Ponieważ sprawa idzie o życie PMW. Pan Autor kolejny raz błądzi w swych ocenach i lobbuje .... za brakiem alternatywy. Przecież żeby przetrwać i posiadać jakieś zdolności bojowe musim y szybko coś kupić. Nie za 10 lat. JUŻ. Czy jakieś OHP czy Djuki czy LCSy. Pamiętacie tak samo było przy Adelaidach. Złom, nasz przemysł upadnie, okręty powinny budować polskie stocznie. No i silnie uzbrojone z obroną strefową okręty odpłynęły. I co w zamian ...??? G.... ! Nie rozpoczęto nawet śmiesznej fazy analityczno - koncepcyjnej dla Mieczników, remont Orkanów - fruuu... Przy wszystkich wadach tych okrętów, ich zaletą w sytuacji a jakiej znalazły się nasze siły morskie - byłaby podniesiona na nich bandera PMW!

dziwne badanie opinii publicznej
czwartek, 23 lipca 2020, 15:00

Jest za mało danych żeby stwierdzić jednoznacznie czy ta opcja jest dobra. Nawet nie ma danych czy taka opcja jest w ogóle rozważana. To z czym się mogę zgodzić to fakt, że nowe okręty w gotowości to min. 10 lat. Szkoda, bo to kolejny artykuł wzbudzający histerię zamiast refleksję. Skoro ten wybór byłby taki zły, dlaczego autor swój pomysł próbuje "zaimputować" MONowi, jako coś już prawie przesądzonego? Przy Adelajdach było podobnie - wczoraj ZA dziś PRZECIW.

jg
czwartek, 23 lipca 2020, 13:35

słusznie kupmy, ale dlaczego akurat mamy wydać nasze pieniądze na pływajacy złom? dlaczego nie kupić okrętów BOJOWYCH? Naprawdę uważasz , że kupno jednostek testowych, który nigdy nie osiągnęły wartości bojowej, obarczonych licznymi wadami, począwszy od tego, że ich kadłub jest z papieru a nadbudówka z dykty? Naprawdę chcesz wsadzą polskich marynarzy na okręt, który nie gwarantuje ŻĄDNEJ ochrony? cofnijmy się tez do genezy pwostania tych okrętów - to 2000 rok kiedy to dwóch terrorystów na łodzi motorowej zaatakowało niszczyciel USS „Cole”, zabijając 17 marynarzy i raniąc 39 innych. Postanowiono więc stworzyć mniejsze jednostki przeznaczane do walki ASYMETRYCZNEJ. Czy my potrzebujemy takich okrętów? Czy to odpowiada zagrożeniom na naszym teatrze działań? Równie dobrze możemy kupić lotniskowiec albo szybkie motorówki. Oba nadają się tak samo do walki z ruskim na Bałtyku jak ten LCS.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 17:54

"ich kadłub jest z papieru a nadbudówka z dykty". LCS dokładnie. Tutaj trzeba umiejętności. Tutaj trzeba know-how. Tutaj trzeba morskich tradycji. Tutaj trzeba sprytu morskiego lisa z umiejętnościami hakera. By podołać i przeżyć. MW za to ma od 1918 roku jedynie spór strategiczno-taktyczny na swoim koncie, który nadal nie wygasł. MW na tym cierpi. Do tego dołożyć 30 lat praktyczne zaniechanie inwestycji w WP przez centro-lewicowe rządy. Za 10 lat w MW będą służyć wyłącznie symulatory i to muzealnych okrętów z muzealnym potencjałem i uzbrojeniem. Za to każdy możliwy strategiczny koncept morski Polski będzie skutecznie obroniony z wielkim zadowoleniem polskich marynarzy. W miejsce piechoty morskiej za to będziemy mieć w Polsce na wybrzeżu bataliony Formoza 1, Formoza 2 i Formoza 3 z Wojsk Specjalnych wspieranych odpowiednim komponentem lotniczym też Wojsk Specjalnych z dowodzeniem z głównej kwartery dowodzenia Wojsk Specjalnych. Za 20 lat ktoś przepchnie Marynarkę Wojenną bardzo cicho w szeregi Morskiej Straży Granicznej w związku z inwestycjami w budowanie i rozbudowywanie stoczni w Polsce i formowaniem nowej MW z nowymi polskimi okrętami, której głównym komponentem będzie piechota morska formowana na podstawie sił wydzielonych z Wojsk Specjalnych. Ktoś widzi bardziej kolorowo przyszłość MW?

Lach_2017
czwartek, 23 lipca 2020, 17:27

Przecież napisałem, że obojętnie co bylebyśmy coś kupili. Niech to będą nawet LCS. Oznaczać to może rozpoczęcie realizacji innych projektów okrętowych. Inaczej będziemy trwać, jak teraz z Kobbenami i OHP.... Problemem w tym wszystkim nasi decydenci i wyjałowiona, strachliwa "Admiralicja". Oni boją się podjąć decyzji, nie wiedzą co to jest Bałtyk. Po za tym zbyt często patrzymy na problem przez pryzmat konfliktu pełnoskalowego a tu chodzi również o naszą politykę w czasie pokoju. O ochronę naszych interesów tu i tam ale już teraz.

:))
czwartek, 23 lipca 2020, 09:26

Jak cena będzie odpowiednia to nie należy się zastanawiać. Kupić licencję na prace remontowe i jak się sprawdzą zbudować jeszcze kilka :)

Paweł P.
czwartek, 23 lipca 2020, 13:09

+1

Cinek
czwartek, 23 lipca 2020, 08:53

Czy 38 milionowego Narodu nie jest stać na kupno nowych dostosowanych do naszych potrzeb okrętów? To co dzieję w temacie MW nie można nazwać inaczej jak sabotażem. Kraje mniej zamożne od nas dokonują takich zakupów równocześnie modernizują swoje siły zbrojne. My od dziesięcioleci mówimy o konieczności modernizacji MW i jakie efekty? Używane fregaty z USA, używane okręty podwodne z Norwegii, używane śmigłowce z USA do których zaraz nie będzie części. Sukcesy? Kormoran, prawie dwadzieścia lat budowany Ślązak, cztery Merliny, kilka rakiet od Norwegów i holowniki. Brawo. USA ich nie chce i to też powinno nam dać do zrozumienia ile to jest warte. Skoro przez 50 lat można eksploatować i rozwijać B52 a tutaj po kilku latach szukają kogoś komu to wcisnąć. Żygać się chce jak to się śledzi. Żal mi tylko naszych marynarzy bo traktowani są jak nikomu niepotrzebne dziady.

Adam80
czwartek, 23 lipca 2020, 20:10

Nie stać bo wszystko wydali na 500+,13 emeryturę, 14 emeryturę i najdroższe na świecie respiratory

:))
piątek, 24 lipca 2020, 10:58

Wolę obniżenie ubóstwa niż broń zwłaszcza jakby miała być tak przepłacana jak Ślązak lub drogi na Ukrainie...

ekonomista
niedziela, 26 lipca 2020, 07:59

Ślązak był przepłacony tylko dlatego, że tacy jak ty żałowali pieniędzy nie jego terminową budowę.

maru
piątek, 24 lipca 2020, 10:39

Kiedyś nie było 500+, 13 i 14, respiratorów też nie kupowali. Okrętów jak nie było tak nie ma.

Cinek
piątek, 24 lipca 2020, 09:39

Programy socjalne o których piszesz są od 5 lat a na MW decydenci srają od 30 lat niezależnie od barw partyjnych.

Grzegorz Brzeczyszczykiewicz
czwartek, 23 lipca 2020, 12:35

Nic dodać nic ująć.

LegendarnyTrollBagienny
czwartek, 23 lipca 2020, 04:45

Admirał Mike Gilday, 2 Marca 2020 - "We made a decision a number of years ago. … In order to give capability to LCS 5 and beyond, particularly the block buys we did in 2015, we decided we needed to do much more testing and use those first four hulls, so that we could better understand what were the issues with respect to hull maintenance and engineering that kept plaguing us and kept us from getting those ships to sea. … We used those first hulls to test and we put no money into upgrading them like the rest of the fleet. … Those first four ships are not bringing lethality to the fight. … I just didn’t see the return on investment.” Dla tych którzy nie władają językiem Szekspira, pan Admirał stwierdził że dawno temu podjęto decyzję że pierwsze cztery okręty LCS, czyli 2 klasy Independence, i dwa klasy Freedom będą służyły jako jednostki badawcze, i nie będą poddawane żadnym modernizacjom. Można rzec że były to jednostki eksperymentalne które miały służyć usunięciu możliwie jak największej ilości problemów wieku dziecięcego, w związku z czym marynarka wojenna stanów zjednoczonych stwierdziła że te 4 okręty nie wnoszą zdolności żadnych zdolności ofensywnych, a inwestycja w nie jest nieopłacalna. Dodać należy że USS Independence (LCS-2) musiał być naprawiany ze względu na bardzo szybko postępującą korozję, w związku z tym naprawy przeprowadzono też na 2 jednostce typu independence. LCS-2 jest okrętem bardziej uniwersalnym, gdyż poza modułami zadaniowymi, może w luku towarowym pod pokładem śmigłowcowym transportować 4 rzędy wozów bojowych, wchodzą tam nawet strykery i miał się mieścić EFV/AAAV, a sam pokład jest większy i ma większą nośność (CH-53) co nie jest bez znaczenia biorąc pod uwagę zamówione dla MW AW101. Ale to rozważania czysto akademickie, okręty są eksperymentalne i wymagać będą remontu i dozbrojenia, będą to koszta liczone w dziesiątkach jak nie setkach milionów dolarów.

jg
czwartek, 23 lipca 2020, 13:01

No to faktycznie świetna wiadomość, że przy wódeczce postanowiono o zakupie dwóch okrętów testowych (nie mozna w stosunku do ich użyć przymiotnika bojowe, ponieważ nie są pełnowartosciowymi okrętami US navy). Rozumiem argumenty, że trzeba, że musimy, że nie mamy własnego przemysłu itp, ale czy to znaczy, że musimy kupować szajs? Czy w programie zakupu aut terenowych również dostaniemy prototypy rangera z serii próbnej? Dlaczego mamy kupować produkt, którego założeniem było testowanie, a nie służba bojowa. Może odkupimy te pierwsze modele okrętu w skali 1:18? LCS-1 oprócz tego, ze nie jest bojowy ma wiele wad jako konstrukcja i nic to dziwnego ponieważ takie było założenie - robimy okręt nie doskonały, żeby potem zbudować docelowe (uczymy sie na błedach). Projekt oparto na jednostkach cywilnych (stalowy kadłub, aluminiowe nadbudówki) nadbudówki są nieopancerzone i nie dają żadnej ochrony w sytuacji trafienia przez przeciwnika. Kadłub ma minimalną odporność. Zakładano, że przez automatyzację okrętu do obsługi wystarczy 40 marynarzy, plus personel obsługujący określony moduł. W praktyce okazało się, że załoga jest przeciążona zadaniami, zmęczona i niewyspana. Do dzisiaj tego problemu nie rozwiązano. Okręt ma stosunkowo niewielki zasięg wynoszący 3500 mil morskich przy prędkości ekonomicznej. Instalacja modułów okazała się bardzo skomplikowana i czasochłonna. Ogromnym problemem okazała się korozja kadłuba oraz ciągłe awarie, szczególnie układu napędowego. Dochodziło do sytuacji, kiedy wiele miesięcy okręty LCS były pozbawione możliwości udziału w misjach bojowych. W chwili obecnej okręty klasy Freedom mogą uczestniczyć jedynie w konfliktach asymetrycznych, pełniąc rolę okrętów patrolowych, zwalczania handlu narkotykami oraz antypirackich. Czy my mamy zamiar walczyć z piratami na motorówkach (do tego celu powstały te okręty) czy z ruską potęgą militarną?

Łysy
czwartek, 23 lipca 2020, 15:07

Widać Wikipedia się kłania.

jg
piątek, 24 lipca 2020, 10:42

a ty pewnie takim pływałeś o stąd masz wiedzę

KUKUŁKA
środa, 22 lipca 2020, 23:06

SPOKOJNIE....decyzja zapadła Polska strona decyzyjna po konsultacjach i rozmowach towarzysko -roboczych na jednym z rautów ze stroną Amerykańską zdecydowała na zakup dwóch okrętów typu Freedom (LCS-1) i co istotne po rewitalizacji i przekazaniu stronie polskiej odnowionych okrętów pozwoliła na modernizację w/w okrętów w oparciu o posiadane uzbrojenie znajdujące się na stanie Sił Zbrojnych Polski ...okręty mają być dozbrojone w jeden system 23 mm armata przeciwlotnicza ZU-23-2 w opcji morskiej Wróbel ,zamiast trzech amerykańskich karabinów maszynowych MK 26 Mod 17 wyposażona w cztery polskie WKM -BM 12,7 mm z Tarnowa oraz w dwie wrbg RBU-6000 ( służącą do niszczenia ataku nawodnej i podwodnej dywersji ,niszczenia ataku torpedowego, odstraszania / niszczenia OP) systemy te zostały wybrane bo nie ingerują w konstrukcje i wyważenie statku ..natomiast z uzbrojenia Amerykańskiego zostanie Działo Mk 110 57 mm , oraz system ochrony rakiety RIM-116 RAM, SeaRAM,oraz prawo do użytkowania z lądowiska dla śmigłowców które posiada strona Polska pod warunkiem że będą spełniać wymogi parametrów lądowiska ..poza tym trwają konsultacje by okręt posiadał 4 kontenery z przeciw okrętowymi pociskami rakietowymi RBS-15 Mk 3

znosek
środa, 22 lipca 2020, 21:29

gdzie mój komentarz?takie okręty na M.Bałtyckim to dobre cele dla SU 24 z Czerniachowska.Wykonać PEKIN raczej drugi raz się nie uda.Wrazie zakupu powinny stacjonować w bazie Rota (:

iuh;iol
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:26

Jeśli był równie mądry jak te wszystkie inne, nic dziwnego, że go moderator wyciął.

Luke
środa, 22 lipca 2020, 21:24

Brac wszystkie cztery z pakietem uzbrojenia.

ursus
środa, 22 lipca 2020, 19:47

A czy to nie jest czasem tak, że naszej MW dla szpanu/pestiżu marzą się okręty oceaniczne, więc żadne inne nie będą dlań odpowiednie? Moim zdaniem nie będzie przed wojną nowoczesnej marynarki, podobnie jak kompletnej OPL, bo to wszystko trwa stanowczo za długo byśmy z tym zdążyli, a czas jest bardzo istotny. Czy tych kilka LCS-ów tak istotnie zmieniłoby coś w kontekście naszych zdolności obronnych, bo chyba możemy wydać te środki lepiej?

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 17:06

MW nie ma żadnego impaktu na zdolność obrony Polski, Baltic Pipe czy platform wiertniczych na Morzu Północnym. Okręty MW w czasie pokoju mogą co najwyżej eskortować amerykański gazowiec do portu w Szczecinie, jeśli jakieś państwo (jak Rosja czy Niemcy) arbitralnie wprowadzi blokadę na import gazu amerykańskiego do Polski w odwecie za amerykańskie sankcje wobec Nord Stream. Tylko który gazowiec amerykański w czasie pokoju nie będzie miał w takich okolicznościach osłony amerykańskich okrętów wojennych? Potencjał MW w tej chwili nie ma żadnego znaczenia strategicznego czy taktycznego. W razie wojny cała flota mam nadzieje będzie zacumowana w porcie, a port pod osłoną plot i anty-rakietową. Nie ma sensu tracić życie polskich marynarzy. MW mogłaby wydać swoje środki lepiej, zamiast na bezużyteczne okręty na użyteczną piechotę morską. Wiele się pisze, że rakiety NSM mogą po modyfikacji uderzać w cele lądowe, lecz która z 2 baterii MW otrzymała te modyfikacje? Ile stacjonarnych stacji radiolokacyjnych MW zostało podłączonych do tych 2 baterii nabrzeżnych? Jeśli zakup dodatkowych baterii Wisła dla osłony portów polskich jest porównywalny z zakupem LCS to można się zastanowić nad takim wydatkiem dla osłony portów. Inna kwestia, że LCS dla MW to nie skok technologiczny i operacyjny co wręcz głęboki szok cywilizacyjny i przeto mam wątpliwości, czy MW by nawet podołała temu wyzwaniu.

LegendarnyTrollBagienny
czwartek, 23 lipca 2020, 14:23

LCS szczególnie 1-4 nie zmienią nic, już pomijając problemy wynikające z konstrukcji zarówno klasy independence jak i klasy freedom. Najzwyczajniej w świecie marynarka wojenna USA traktuje te okręty jako eksperymentalne, nie modernizuje i nie doposaża, późniejsze okręty mają inne wyposażenie. Poza tym LCS to nie są okręty oceaniczne, mogą ocean przepłynąć, ale jak sama nazwa wskazuje Littoral Combat Ship, co w bezpośrednim tłumaczeni znaczy ni mniej ni więcej co okręt do walki przybrzeżnej.

KrzysiekS
środa, 22 lipca 2020, 19:01

Stawiam na LCS-y typu Freedom 2 szt. to Lockheed Martin Corporation. Odpowiednio dozbrojone wzmacniają MW. Problem widzę jeden czego się pozbędziemy mamy dużo małowartościowych okrętów które w utrzymaniu kosztują. Trzeba zrobić remanent tak jak USA.

Bobi
czwartek, 23 lipca 2020, 03:22

Nie mama pieniędzy by dozbroic Slazaka, a znajdą się na dozbrojenie LCS-ow. To będą i tak kosztowne patrolowce.

znosek
środa, 22 lipca 2020, 17:53

Do czego nam takie okręty na M. Bałtyckim? Chyba jako cele dla ruskich SU 24 z Czerniachowska,wykonać operację PEKIN raczej nie zdążą.Jak usa nam je podaruje to stałą bazą dla nich powinna być Rota w Hiszpanii(:

Bogdan
środa, 22 lipca 2020, 17:27

Malkontenci, miejcie pretensje do tych co rozpirzyli cały przemysł okrętowy w Polsce, wiadomo przecież mamy stocznie niemieckie to po co nam polskie?. Nie zrobili tego za darmo - jurgielt otrzymali i dalej jak widać otrzymują

Bobi
czwartek, 23 lipca 2020, 03:26

Ci którzy mieli odbudować nasze stocznie rzondza już prawie 6 lat. Symbolem tej odbudowy jest prom że Szczecina, który już powinien pływać, a nawet tabliczki, która przybil obecny premier już nie ma.

Pol
czwartek, 23 lipca 2020, 12:22

Sam nie wierzysz co piszesz, bo trzeba być ślepym żeby nie widzieć różnicy między rządami konserwatystów a nierządami ChWD3rp, której znakiem eksportowym jest korupcja-patrz Sławomir. Karaczany, o tym może powiedzieć Kierwiński z EADS? ;)

(L)
czwartek, 23 lipca 2020, 22:18

rządami idiotów nie konserwatystów, wy jesteście nie tylko ślepi ale i głupi

Darek
sobota, 25 lipca 2020, 00:03

Kolega zapomniał chyba jak za PO chciano ,likwidować armię bo przecież Niemcy nas obronią :)

Obserwator
czwartek, 23 lipca 2020, 16:58

A ja widzę różnicę, ale właśnie na korzyść poprzedniej ekipy. Dzięki tamtej ekipie mamy Kraba, mamy Raka, mamy Grota i nową fabrykę w Radomiu, mamy Kormorana i mielibyśmy 50 nowoczesnych Caracali, które zamiast nas maja teraz Węgrzy, a również zakupili je Japończycy. Prawdopodobnie mielibyśmy nowe okręty podwodne, po prace były zawansowane, ale przydupas Macierewicza tak długo ogłaszał podpisanie Umowy, że w końcu anulowali. Natomiast na pewno mielibyśmy nowoczesne drony i system BMS, bo przetargi były bliskie finalizacji, ale Antek M. je anulował, bo wygrałyby firmy prywatne (WBE i Teldat). W zamian miał zrobić do PGZ, a do dzisiaj nie ma nic. Tak więc widzę ogromną różnicę, ale na niekorzyść obecnych szkodników.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 23:31

Poprzednia ekipa kupowała, to co było dostępne. Może to i sposób na przezbrojenie armii, kiedy jesteśmy na naszej samotnej wyspie "Polska" na samym środku Pacyfiku. A tu widzisz Rosja pazurkami zahaczyła o Krym. Przesmyk Suwalski może następny. Nie ma nic na Iskandery. Nasze samoloty same spadają z powietrza. Ty byś jednak wolał kupować w miejsce Patriotów i F-35, które przybędą do Polski za 1-2 lata, Caracale i niemieckie uboty do których Amerykanie nie sprzedają rakiet manewrujących. W offsecie co najwyżej montownie w miejsce laboratorium rakietowego, bazy logistycznej dla F-16 i 30 mm nowoczesnego działka do nowej wieży na Rosomaki i Borsuki. Prawie 1 mld zł zainwestowany w produkcję prochów i nitrocelulozy w Mesko, które realnie rozwijają polski przemysł. Proch polski za rok czy dwa może będzie teraz tańszy w sklepie z bronią i to parokroć. MON Macierewicza odniósł tylko jedną porażkę. Patriotycznie kupił cool-aid rozdawany przez PGZ i się poślizgnął o drony, o pioruny, o granatniki bębenkowe i etc. Ogłaszanie przez Macierewicza zakupów Black Hawk każdego nowego miesiąca nawet wśród polityków PiS po pewnym czasie przestało być śmieszne. Cool-aid z PGZ jest silny. Radzę patriotom paranoicznie uważać na jego bezkrytyczne spożywanie, a tych którzy nieopatrznie się nim opili nie nazywać szkodnikami. To ofiary, którym należy się współczucie.

dfgfdgf
środa, 22 lipca 2020, 16:53

łoj a na co nam taka technika? my mamy Błyskawicę, Ślązaka, Kaszuba, pogonimy wroga !

:))
czwartek, 23 lipca 2020, 09:54

Ślązak to prototyp bez uzbrojenia :D

ekonomista
niedziela, 26 lipca 2020, 08:11

Nie powiedziałbym, że MEKO 100 to prototyp.

Doktur
środa, 22 lipca 2020, 16:44

Pewnie kupią jednego i ochrzczą go ORP TRUMP :/

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 12:31

Potrzebują 2 a nie 1. Rząd PO zlikwidował fabrykę silników okrętowych. Polskie stocznie nie są dziś w stanie same wyprodukować statków tej klasy. Więc jaka różnica w robieniu ze stoczni montowni cudzoziemskich części, kiedy i tak cały realny pożytek z polskich stoczni to jedynie zabezpieczenie i obsługa. Ile systemów w Kormoranie jest polskich? Elektronika w Zbrojeniówce to poziom śmierci anemicznej. W razie wojny po roku użytkowania całe uzbrojenie WP będzie zepsute i w wiecznej naprawie. Przemysł elektroniczny nie istnieje w Polsce, polskie huty stali są zamykane pod rządami PiS (który nie interweniuje ich wykupem), a MON Błaszczaka inwestuje w rozwój motoryzacyjny Republiki Południowej Afryki w ramach realizacji programu Mustang (500 terenówek), zamiast kupić licencję rozwojową od Forda i zmusić motoryzacyjnych leniów z AMZ Kutno do krajowej produkcji cywilnej terenowych samochodów osobowych, choćby dla WP.

Gts
środa, 22 lipca 2020, 16:26

Przecież LCSy to dziadostwo jakich mało. No chyba, że Błaszczak nie będzie miał nic do powiedzenia, poza: "Tak jest Pani ambasador".

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 12:52

LCSy to dziadostwo? A co knuje MW zamówić na swoje okręty nawodne i to w konfiguracji parę epok za LCSami? Dziadostwo to jest epitet, którym winno się admiralicję MW uhonorować od samego 1918 roku jej sformowania. W 2020 roku podziwiamy te 100 lat stare poronione koncepty strategiczno-taktyczne MW w postaci tego ledwie unoszącego się nad wodą okrętowego muzeum. MW na serio planuje zakupić nowe okręty z aż kilku poprzednich epok (brak Phalanxa choćby!) albo odkupić pływający złom z Australii (pół wieku temu wodowany!). LCSy to są zupełne nówki, jeśli nikt tego nie zauważył jeszcze w Polsce. Polska nie posiada okrętowego przemysłu stoczniowego, tylko warsztaty naprawcze. No chyba, że przesiądziemy polską marynarkę wojenną z okrętów wojennych na zupełnie polskiej produkcji jachty. Może i taniej by to wyszło, a pożytek z MW dla Polski nadal ten sam by był.

Blaszak
środa, 22 lipca 2020, 15:16

Nie ważne że to już złom tylko ważne że amerykański złom a skoro amerykański to nasz rząd przyjmie je i jeszcze ucałują Trumpa a tenisówki :)

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 12:57

W porównaniu sprawdź co chce MW na swoje najnowsze okręty nawodne. Nawet systemu Phalanx na nich nie znajdziesz. Nowy złom! LCSy może starsze już o parę lat, lecz w porównaniu i pomimo swoich wad to futurystyczne okręty. Może być za futurystyczne, by marnować je na MW? MW swoimi strategiami i taktykami będzie wykorzystywał je jak ten przysłowiowy młotek do dłubania w nosie. Nie lepiej MW kupić w ramach projektu Miecznik po prostu kilka jachtów? Przynajmniej w razie wojny zaoszczędzimy na cenie, kiedy zostaną one oczywiście zatopione w swoim obowiązkowym rejsie do angielskich portów.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 19:11

Po pierwsze Phlanax to nie jest aż taki cud miód malina jak się tobie wydaje. Po drugie fakt. LCSy to futurystyczne okręty, które powstały w myśl futurystycznego planu. Jednym z jego elementów jest futurystyczny Zumwalt. Niestety futurystyka to coś, co bardzo dużo kosztuje. LCSy wywodzą się stąd, że Amerykanie potrzebowali bardzo szybkich modułowych okrętów tańszych od Zumwaltów czy nawet Burków przeznaczonych do tego, żeby operowały tam, gdzie jest ciepło, nie ma lodu z głównym naciskiem na konflikt asymetryczny. Aluminiowy Independence nie powinien w ogóle pływać tam gdzie jest lód, natomiast Freedom zrobiony ze stali może pływać po pokruszonym lodzie. Ale jako już rzekłem futurystyka kosztuje. Skoro okręty przy swojej wyporności miały pływać niczym wyścigowe łodzie, to niemałym elementem tego kosztu są wypasione siłownie. Na czymś trzeba było przyoszczędzić. Postawiono więc na wywodzące się z konstrukcji cywilnej kadłuby. Przyoszczędzono nawet na anodach, stąd okręty mają to do siebie, że rdzewieją niczym FSO Polonez w najgorszym swoim okresie. Mimo wymienionych oszczędności, dziadowskiego uzbrojenia a także modułów, których nie zrobiono do dziś, nowe okręty kosztują mniej więcej tyle, co europejskie pełnowartościowe fregaty. Ekscentryczni Saudyjczycy postawili na futurystykę i bazując na Freedomach zamówili pełnoprawne uzbrojone jak należy fregaty. Każda z nich kosztuje sporo drożej niż nowy FREMM, ale za to ma zapierdzielać gdzieś tak ponad 47 węzłów. Czyli mniej więcej jak fajna szybka motorówka. Ja bym wiedział, co bym wolał, ale Saudyjczycy jak już wspomniałem, to są ekscentryczni ludzie. Do swojego wojska swego czasu zamawiali Lamborghini LM002. To takie połączenie samochodu wyścigowego z terenowym. Niektóre z nich brali w wersji luksusowej, bo ktoś, kto wywodzi się z tamtejszej arystokracji, kiedy służy w wojsku nie powinien wozić czterech liter w "byle czym". Ale kto bogatemu i śpiącemu na ropie zabroni, jak go stać? Teraz używane LCSY, gdyby miały faktycznie być dla nas, to w grę mógłby wchodzić tylko LCS-1, bo jak sądzę trudno by było znaleźć wariata, który zdecydowałby się na okręt z aluminium. Okręt w tej konfiguracji, w której jest nie potrafiłby się skutecznie obronić nawet sam, więc do zabawy z Ruskimi nie za bardzo. Dlatego prócz remontu konieczne by było odpowiednie uzbrojenie. To jak wiadomo, łącznie z koniecznymi przeróbkami okrętów tanie nie jest. Dlatego docelowy koszt tej zabawy wyniósłby jak sądzę mniej więcej tyle ile kosztuje funkiel nowa nie śmigana Belh@rra razem z uzbrojeniem. I znów dobrze wiem, co bym bardziej wolał.

Piotr ze Szwecji
piątek, 24 lipca 2020, 00:03

Fregaty FREMM są pierwszym wyborem dla US Navy. Nawet nasi zardzewiali marynarze z naszych zardzewiałych pływających muzeów je skutecznie obsadzą i skutecznie wykorzystają. Amerykanie swoje amerykańskie systemy na FREMM wsadzają, bo te europejskie to często tylko gorsze podróbki amerykańskich. Polska może powinna dołączyć do US Navy i zamówić takie 2 fregaty FREMM? To byłoby najprostsze. W offsecie można byłoby zapewnić pracę polskim stoczniom i PGZ, jako poddostawcom we współpracy z Amerykanami. Nie polecałbym ignorować możliwości systemu Phalanx. Południowi Koreańczycy mają je nawet na swoich okrętach patrolowych i pomimo małego kalibru ten system ma przeogromną siłę uderzenia. Głównie służy do zestrzeliwania rakiet, które przedrą się przez wszystkie inne systemy plot i czyni to z dużym sukcesem. Żaden człowiek nie ma tak szybkich refleksów jak Phalanx. Żaden system plot w stylu Pantsir mu nie dorównuje. LCSy mają właściwą prędkość dla okrętów wojennych. Według mnie okręty wojenne powinny móc rozwijać prędkości w okolicach 40 węzłów, a to niestety kosztuje głównie w kosztach używania. To są bardzo duże ilości spalanego paliwa. Prawdziwy koszmar dla szukających oszczędności na wojsku. Jednak według mnie to jest jednym z głównych powodów dlaczego marynarka zwie się wojenna a nie cywilna. Wyjątek tylko tam, gdzie to nie jest wskazane jak w Kormoranie. Polska nie Saudi Arabia i nie mamy ropy naftowej, lecz Singapur, Japonia czy Korea Południowa też jej nie mają, a Polska na planie Morawieckiego z czasem do nich dołączy. To jednak okres ponad dekady. Statki MW muszą trochę dłużej jeszcze popływać, chyba żeby jakimś cudem dodatkowe środki pojawiły w budżecie Polski.

Marek
niedziela, 26 lipca 2020, 07:51

FREMM do tanich także nie należy. No i na nasze potrzeby jakby nie popatrzyć jest przyduży. Belh@rra to coś, co byłoby w mniej więcej w sam raz. Nowoczesne okręty, który Francuzi zaprojektowali na swoje potrzeby żeby zastąpiły La Fayetki, więc trudno spodziewać się w nich zbędnych kompromisów. Motorówkami wyścigowymi fakt, że nie są, ale mają pływać tak samo szybko jak FREMM i to wystarczy. Szkoda, że nie dogadaliśmy się z Grekami kiedy oni szukali nowych fregat dla siebie. Przy okazji tych okrętów można by pozyskać NCM.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 26 lipca 2020, 13:01

Tak, FREMM do tanich nie należy. Aczkolwiek porównaj w cenie zakup fregaty rakietowej z zakupem niszczyciela rakietowego. Z amerykańskim uzbrojeniem to nie tylko nowoczesny okręt, co bardzo skuteczny, w którego łańcuchu produkcji amerykańskich stoczni rad bym widzieć PGZ i polskie stocznie. Francuzi i Hiszpanie na swoich ofertach amerykańskiej broni często nie mogą nam zaoferować nawet. USA tradycyjnie ma znacznie większą potrzebę dla floty niż Polska, Francja i Hiszpania, szczególnie że to nadal pierwsza gospodarka na świecie. Którą gospodarką świata jest Francja?

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 12:02

Już widzę, jak znajdziemy się w łańcuchu dostaw dla amerykańskich FREMMów. Grecja wybrała Belh@rry i będzie miała w nich udział. My też moglibyśmy mieć. A skoro uważasz, że Francuzi w przypadku okrętów nie mogą zaoferować amerykańskiej broni, to wyjaśnij mi jakim cudem Zjednoczonym Emiratom Arabskim do swoich Gowindów zaoferowali amerykańskie pociski rakietowe z ESSM włącznie?

Bond
środa, 22 lipca 2020, 14:47

Moim zdaniem, nasze siły zbrojnie należy modernizować szybko i w dużej liczbie, nawet nie licząc się za bardzo z kosztami jeśli będą o kilka procent wyższe niż te najtańsze. Ważniejszy jest czas i liczba sprzętu. Niestety mamy z tym problem. Nasze procedury zamówień są zbyt przewlekłe. Gdy już będziemy mieć np. 4 okręty tego typu, to wtedy możemy trochę poczekać zanim polskie stocznie może za 10 lat coś tam nowego zbudują.

Bobi
czwartek, 23 lipca 2020, 03:29

Jeżeli je kupimy to nasze stocznie niczego nie będą budować, bo nie będzie za co. To trzeba wyremontować i uzbroić. Tylko w USA, a za darmo tego robić nie będą.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:04

Stocznie polskie to warsztaty naprawcze. Nie mają wystarczającej ilości spawaczy do produkcji okrętów. Piszesz o przemyśle, który był zlikwidowany pod rządem Tuska, kiedy zamykano polską fabrykę silników okrętowych. Obudź się ze swojego marazmu! Nawet produkcja samego prochu to dwie inwestycje na 60 mln do utrzymania samej produkcji + 400 mln dla nowego prochu + 400 mln dla nitrocelulozy w Mesko. To pestka w porównaniu wydatków dla stoczni, nim mogłaby wyprodukować jakikolwiek okręt wojenny z prawdziwego zdarzenia. Przemysł elektroniczny w Polsce nie istnieje. ZM Tarnów nie ma w swojej ofercie żadnego systemu Phalanx. Polska to kraj nieuprzemysłowiony! Mierzmy siły na zamiary, bo z motyką ten księżyc to wiecie co można.

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 11:51

Coś ty się tego Phlanaxa tak czepił? Działka o większym kalibrze z amunicją programowalną nie są wcale gorsze. Powiedziałbym, że nawet lepsze do niego. Duńczycy mogli je mieć do Iverów i Absalonów. Zamiast tego woleli 35 mm Millennium.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 27 lipca 2020, 17:31

To twoje "nie są wcale gorsze" to często różnica czy okręt zostanie zniszczony czy nie. Marynarze też ludzie i zasługują na najlepszą ochronę. Pancyr z amunicją programowalną w Syrii polował głównie na lokalne ptactwo zamiast na rakiety. W Libii Pancyry były złomowane na bieżąco przez tureckie drony. Widziałeś jakiegoś Phalanxa, który by sobie nie poradził ze stadem lokalnych ptaków i nadlatującymi rakietami w ciągu poniżej kilku sekund? To jest 5000 pocisków wystrzelonych na minutę. To jest moc. To jest siła Amunicja programowalna tego nie zastąpi i może temu się jeno kłaniać.

Marek
poniedziałek, 27 lipca 2020, 23:14

Po pierwsze Pancyr nigdy nie miał i w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie miał amunicji programowalnej do swoich trzydziestek. Dlatego właśnie Rosjanie na gwałt reaktywują archaiczną 57 mm, bo do niej taką amunicję dadzą radę zrobić. Po drugie Pancyr to system postawiony na podwoziu, które nawet przy strzelaniu z trzydziestek wzdłuż osi pojazdu powoduje, że podwozie tańczy taniec Świętego Wita razem z armatkami. Po trzecie Millenium 35 mm z amunicją programowalną zapewnia większe prawdopodobieństwo trafienia celu od Gatlinga 20 mm. Po czwarte Millenium potrafi niszczyć cele z większego od niego dystansu. Po piąte nigdy nie słyszałem, żeby Millenium, Skyshield albo Skyranger strzelały do ptaków.

hobbymilitia81
środa, 22 lipca 2020, 14:44

prawda jest taka ze lepsze to niz obecne nic

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:09

Jeśli futurystycznymi nówkami LCS masz na myśli zastąpienie starego pływającego muzeum MW, albo tego nowego pływającego muzeum projektowanego przez MW w ramach choćby programu Miecznik, to oczywiście coś jest lepsze niż nic. Aczkolwiek mam poważne obawy, czy polska MW ma know-how i będzie w stanie użytkować aż tak futurystyczne i zaawansowane okręty wojenne. Nie lepiej kupić MW jachty w ramach programu Miecznik? W razie wojny będzie Polsce taniej ich zatopienie w drodze do portów angielskich.

Tor
środa, 22 lipca 2020, 14:40

Są nawet propozycje nazw -ORP Lech i Jarosław

Hektor
czwartek, 23 lipca 2020, 17:55

Może ciebie to zdziwi, ale ORP Lech już sobie pływa w składzie PMW od kilkudziesięciu lat.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:10

A czemu nie Trump i Orban?

Emigrant na pontonie
środa, 22 lipca 2020, 14:37

A po co rakiety - 2 bolków biegających po pokładzie z Gromem zrobi robotę

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:13

Dokładnie tak myślałem o MW. Jachty kupić MW w ramach programu Miecznik i niech po nich latają z Gromem na ramieniu. Polska Marynarka Wojenna 21 wieku. Pasuje jak ulał. Nie będzie też czym się wstydzić przed Japończykami kiedy japońska futurystyka ponownie zacumuje w Gdańsku. Może nawet w końcu oni nam czegoś pozazdroszczą: wypoczynku i rekreacji.

Wojtekus
środa, 22 lipca 2020, 14:11

Nie jestem znawca marynarki ale wydaje sie ze nasza flota powinna byc bardzo zblizona do floty Szwedzkiej. Oni maja tradycje budowy okretow ktore sa zaprojektowane na Baltyk. To oferuje o wiele wieksze szanse dla naszych stoczni oraz mozliwosc ewakuacji floty oraz jej zaopatrzenia w portach po przeciwnej stronie Baltyku. Czyli wrazie wojny przeciwko Szwecji, Szwedzi moga dostac zaopatrzenie u nas a w razie wojny przeciwko Polsce, Polska moze dostac zaopatrzenie we Szwecji. Napewno ta logika sie nie spodoba Trollom ale sadze ze nasza marynarka mysli w podobnych kategoriach.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:21

Nie trolluj Wojtekus. Granica morska Szwecji to jak cała długość granic Polski. Granica morska Polski to ledwie 1/8 granic Polski, kiedy Szwecji 1/2. To nie są te same proporcje ani dokładnie ta sama część akwenu Bałtyku. Obacz mapę. Aczkolwiek zgadzam się z tobą, że MW ze swoją poronioną strategią i taktyką winno uczyć się w szwedzkich szkołach marynarskich, zamiast w tych polskich. Szwecja ma morskie tradycje, a Polska ma niewyleczalną 100 letnią strategiczną morską schizofrenię i apopleksję. Kiedy zawija japoński okręt wojenny do Gdańska, to my Polacy czujemy tylko jedno: wstyd.

Antex
czwartek, 23 lipca 2020, 01:01

Dwie subtelne różnice: 1) Szwedzi mają szkiery a my niestety nie ... 2) Rosyjskie samoloty i rakiety maja do nas niestety dużo bliżej niż do Szwecji więc z tym podobieństwem raczej bym nie przesadzał

EUropa
środa, 22 lipca 2020, 22:06

Absolutnie nie! Popatrz na wybrzeze Szwecji a potem Polski i porownaj sobie. To sa dwa swiaty i w przypadku Polski takie male "lodki" jak Szwedzi posiadaja, bylyby wystrzelane jak kaczki na naszym wybrzezu, gdzie tylko woda i nic wiecej. Polska potrzebuje okretow z bardzo mocna OPL, nie koniecznie droga najwyzszych stopni, ale drugie pietro i CIWS z prawdziwego zdarzenia i z odpowiednia iloscia efektorow!

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:24

Jako okręty wojenne tak. Aczkolwiek jeśli masz na myśli te łódki Kust Jeagare (piechota morska), to zapewniam cię, że ktokolwiek (nie tylko Rosja) powystrzela wszystkie polskie okręty desantowe (potrzebne dla przewozu zmechu) znacznie szybciej, niż te bardzo szybko poruszające się ich łodzie i kutry desantowe.

Rejtan
czwartek, 23 lipca 2020, 09:21

Nie masz racji: mamy tego samego przeciwnika, więc walczymy z takim samym zagrożeniem. My jedynie dodatkowo potrzebujemy 2-3 jednostek klasy fregata z silnym uzbrojeniem p-lot i p-rak oraz p-podw. oraz 4-6 korwet zblizonych do Visby i oczywiście 3-4 op klasy A26.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 13:50

Ale mamy inne warunki geograficzne od Szwecji. Wystarczy popatrzeć jak wygląda u nas i u nich wybrzeże. Malutkie Visby były budowane już jakiś czas temu z uwzględnieniem tamtejszych warunków. Miało być ich dwadzieścia. Zrobili pięć i nie będą robić więcej, bo z biegiem czasu i postępem techniki szkiery oraz wysepki okazały się ochroną złudną. W chwili obecnej, tak samo jak nasi myślący racjonalnie bałtyccy sąsiedzi zamiarują budować większe od nich okręty posiadające przyzwoitą OPL. Podobnie zresztą rzecz przedstawiała się w Norwegii. Oni zrobili sobie malutkie bardzo szybkie korwety, które miały operować z fiordów. Mają je, bo to są stosunkowo nowe okręty. Ale więcej mieć nie będą, ponieważ w dniu dzisiejszym taka malizna na dzień dobry już jest na pozycji straconej.

Rejtan
czwartek, 23 lipca 2020, 21:49

Dlatego mówię o 2-3 fregatach i op . natomiast małe Visby u nas świetnie by się sprawdziły z uzbrojeniem 2xIV NSM do pilnowania Kaliningradu. Takie jednostki "zamroziłyby" cały port wraz z ich bateriami .

Marek
piątek, 24 lipca 2020, 01:25

Szczerze mówiąc wątpię, żeby zaspawały. Szwedzi odpuścili sobie z tymi okrętami zanim dostały komplet przewidywanego uzbrojenia. Ambitny pomysł. Odpowiednik eksperymentu w postaci F-117, który jak to bywa z niektórymi eksperymentami, na początku błysnął jak gwiazda na firmamencie a później przedwcześnie zdechł. Nauka nie poszła w las. Amerykanie bazując na doświadczeniu obstalowali sobie F-22. Potem przy pomocy kolegów z NATO F-35. U Szwedów tak samo nie poszło jak sobie wydumali. Dlatego chłopaki ze Szwecji chcą teraz czegoś, co jest większe i bazując na doświadczeniach zebranych przy okazji Visby faktycznie ma szansę skutecznie zaspawać drzwi do ruskich portów.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 17:27

Tak. Zgadzam się. Przyzwoita anty-rakietowa OPL. Raz ma się to, to można resztę dobudować i dokleić do nich. Wielkiego geniuszu nie trzeba by wiedzieć, że te okręty nawodne w razie wojny i tak będą stać w portach ku ich obronie albo uciekać do Anglików. Jaka inna alternatywa?

Marek
piątek, 24 lipca 2020, 00:20

Wielkiego zupełnie nie trzeba. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że przy odpowiednim, także z naszej strony podejściu do rzeczy, którego w Polsce niestety brakuje, Bałtyk ma wszelkie szanse na NATOwskie "Mare Nostrum". A to oznacza, że funkcja rosyjskich okrętów nawodnych i podwodnych z ich lotnictwem włącznie sprowadza się do prostego dylematu. Zatonąć albo spaść, albo siedzieć na d... w Kronsztadzie.

Piotr ze Szwecji
piątek, 24 lipca 2020, 19:13

Tak panie Marku, ma pan pełną rację. To też siłami samej Polski. Po wejściu Polski do NATO polska generalicja ćwiczyła ze sztabem NATO zajmowanie Kaliningradu. Po zużyciu podwójnej siły WP Amerykanie odmówili przejęcia jednostek amerykańskich przez polskich oficerów. Dziś sugerować, że Polska sama przejmie cały obwód Kaliningradzki w stylu operacji hybrydowej z Krymu przy wparciu 1 brygady piechoty morskiej przez cieśninę jest po prostu dla generalicji niezrozumiały. Po śmierci generała Petelickiego nie mają Wojska Specjalne dłużej własnego generała w WP? Podejście z naszej strony jest ciągle asekuratywne (ze staropolskiego języka oznacza to działanie tylko wpierw po zakupie gwarancji/ubezpieczenia). Tylko 18 DZ daje nadzieję na zmiany organizacyjne i operacyjne WP. Obok oczywiście nowoczesnych WOT i Wojsk Specjalnych. Po tym co pokazała Anakonda w tym roku to reszta WP operacyjnie na razie przeraża mnie. Chyba, że Anakonda ma ukryty cel do zapewnienia Rosji w niemożliwości zagrożenia jej w czymkolwiek.

alab
środa, 22 lipca 2020, 14:05

Wcisną je nam albo Ukrainie. Innego łosia nie znajdą.

.....
czwartek, 23 lipca 2020, 07:18

Obyś miał rację....

Hanys
środa, 22 lipca 2020, 12:45

Te okręty musiały się "bardzo udać", skoro planują ich wyrzucenie do Polski. I jak będą chcieli, to tak niestety sie stanie, już Mosbacher tego dopilnuje :) A takie były fajne, amerykańskie, nowoczesne, niezatapialne i niezniszczalne, jak pisał Davien :)

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:27

Według mnie LCSy za futurystyczne okręty wojenne dla MW. Czy MW będzie w stanie nawet wypłynąć z portu na nich? One są za skomputeryzowane, za zautomatyzowane i za futurystycznie uzbrojone. Najlepiej MW kupić polskie Jachty w ramach projektu Miecznik, naszej rodzimej polskiej produkcji i niech po nich ganiają z Gromami na ramieniu. Wspierajmy polski przemysł jachtowy!

Szeherezada
środa, 22 lipca 2020, 20:51

Ilu was tu jest ruskich troki ,łącznie z autorem tego artykułu

wert
środa, 22 lipca 2020, 17:52

no i waszą "flotę" Bałtycką skasują. Co wy wtedy zrobicie? W ślady "Komsomolca" dobrowolnie?

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:40

Jak widac zamawiaja je dalej a pozbywaja sie jedynie pierwszych 4-ech eksperymentalnych zastepujac je, no popatrz kolejnymi LCS-ami

środa, 22 lipca 2020, 15:34

Raczej pisał, że nie bardzo tutaj widzi te okręty jak dobrze pamiętam.

laik, zupełny laik
środa, 22 lipca 2020, 12:32

Raczej należy znaleźć innych chętnych na duże fregaty i zwrócić się z propozycją wspólnej budowy do Duńczyków. Będzie taniej, nabędziemy jakieś kompetencje do serwisowania i częściowo do budowy i w razie czego stocznie bliżej. No i nie są niemieckie.

BUBA
środa, 22 lipca 2020, 17:06

Polska nie jest panstwem morskim.I duze okrety na Baltyk sie strategicznie nie nadaja.Cele na Baltyku mozna niszczyc za pomoca Rakiet.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 10:10

Bo ty tak myślisz? Niestety mylisz się. I to bardzo.

Boczek
środa, 22 lipca 2020, 16:56

I dlaczego będzie taniej? Czy Duńczycy coś aktualnie budują, czy masz na myśli IH, który teraz w UK jako AH140 pokazuje prawdziwy koszt IH? AH140, ciągle jeszcze bez zdolności zwalczania OP, z mikro OPL i 57 mm Boforsem na okręcie 6000 t, za jedyne 400 mln GBP - a chorągiewka ma do topiku jeszcze sporo. Niemieckie są zawsze, bo przynajmniej część napędu jest zawsze, albo prawie zawsze, z Niemiec.

Dalej patrzący
środa, 22 lipca 2020, 12:23

Na Bałtyk najlepszym okrętem nawodnym od 1945 był bezapelacyjnie...samolot, zaś w tym wieku - rakieta precyzyjna. Zwłaszcza przy geografii Bałtyku i zasięgach rakiet - w systemach sieciocentrycznych. Zaś za wszelkie pomysły wciśnięcia nam za krocie nieudanych LCSów - pięknie dziękujemy. Ich żywot na Bałtyku zakończyłby się po 10 minutach konfliktu kinetycznego po uderzeniach Oniksów i Cyrkonów itd. No, chyba, że od razu chodzi o to, by wyłuskać te okręty z darmowymi załogami w ramach "Pekin-BIS" przed godziną "W", by polski marynarz dzielnie umierał za interesy USA na Pacyfiku - walcząc z Chinami. Jedyny sensowny okręt na czas wojny - to okręt podwodny - na Bałtyku najlepiej autonomiczny, bezzałogowy, liczny i sieciocentrycznie zarządzany. A na czas pokoju - wystarczą do kontroli wód terytorialnych i własnej strefy zadaniowej okręty patrolowe pokroju Ślązaka i trałowce z funkcją ZOP. Plus śmigłowce i bezzałogowce - nawodne, podwodne i lotnicze.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:35

Nie mów głośno "Dalej patrzący", bo cię zlinczują. Dla nacjonalistów polskich marynarka to najważniejsza siła bojowa Polski, a nie wojska lotnicze czy lądowe. Nawet piechota morska dla nich to meh, bo to nie okręt który pływa dając Polsce status. Jak dla marynarzy MW ganiających po swoich pływających muzeach z Gromem na ramieniu, LCSy są według mnie nazbyt futurystycznie skomputeryzowane i zautomatyzowane, by im je dawać. To nie jest tak, że w razie wojny potrzeba chmury Oniksów i Cyrkonów, kiedy polska załoga na LCSie sama naciśnie nie taką sekwencję klawiszy jak trzeba i sama zatopi się.

erer
czwartek, 30 lipca 2020, 16:10

Piotr... Więcej optymizmu; zalecałbym więcej wiary w zdolności manualne naszych marynarzy, może dadzą radę NIE zatopić swojego okrętu? Ja bym wolał, aby jednak spróbowali na futurystycznych LCS-ach popływać, niech pan da im szansę.

Ciekawy
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:34

Zatem wybierz się do Sztokholmu, Berlina i Helsinek, żeby powiedzieć, że Szwedzi, Niemcy i Finowie to są tacy sami nacjonaliści jak ci Polacy, o których tu piszesz.

Ida
środa, 22 lipca 2020, 20:54

A Chiny to nasza cywilizacja? Czy azjatycka? I co zrobi nam dwa jedwabne szlaki a potem weżmie odwet za lata okupacji białego człowieka

Rmn
środa, 22 lipca 2020, 18:44

I Sokół Millenium

y
środa, 22 lipca 2020, 17:16

Dalej patrzący - popatrz jeszcze dalej :-) Skoro jak piszesz na Bałtyk nie nadają się okręty, to po co budują lub kupują je Rosjanie, Szwedzi, Duńczycy i Niemcy? Ba nawet Litwini i Finowie! Wszyscy oni tacy głupi są? Tylko ty taki "mądry"? I co, tylko Rosjanie mają rakiety przeciwokrętowe? A np Polska ich nie ma? A może Rosyjskie okręty są niezatapialne? Pamiętając np o Kursku czy "przygodach" Kuźniecowa to chyba nie! Tak więc może popatrz trochę dalej...

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 10:11

Takich znafcóf tematu niestety jest tu dużo więcej.

AlS
środa, 22 lipca 2020, 16:42

Żeby okręt trafić Onyksem, Cyrkonem, czy inną rakietą, potrzeba go wpierw wykryć i przekazać jego współrzędne w czasie rzeczywistym. Independence, choć nie jest typowym stealth, ma zmniejszone pola fizyczne w zakresie częstotliwości gigahercowych, więc jego namierzenie z odległości powyżej 30NM jest problematyczne, tym bardziej że jak każda jednostka nawodna kryje się w clutterze w przypadku obserwacji na tle morza. Zatem zakładanie, że jednostki te zostałyby zniszczone "po 10 minutach konfliktu", to zakładanie że od samego początku Rosjanie uzyskają panowanie w powietrzu, umożliwiające im bezkarne przeczesywanie Bałtyku w poszukiwaniu jednostek przeciwnika. Niemniej jednak zgoda, Independence na Bałtyk jest nieco za duży, nam są potrzebne mniejsze jednostki, mające wieloaspektowe stealth, obejmujące podczerwień, takie jak Visby. Choć bardziej obstawiałbym za tajwańskim Tuo Chiang - w pełni sieciocentrycznym, tyle że załogowym. Chyba że uważasz, że najbardziej zaawansowany technologicznie kraj świata, który dostarcza high-end electronics dla Chin kontynentalnych, patrzy bardziej krótkowzrocznie od ciebie.

Admirał Gawrona
środa, 22 lipca 2020, 11:44

Nasi lotnicy na cmentarzysku w usa oglądają prawie nowe 60-letnie samoloty transportowe hercules które niedługo zakupi mon w ilości szt 4. A tu proszę kolejny sensacyjny zakup szrotu dla wojska polskiego. Najwiekszy militarny skansen świata. Pewnie będą operować w nowo budowanym przekopie. Achoj przygodo!

Erwin
środa, 22 lipca 2020, 21:24

Primo, Herculesy mamy dostać, secundo te okręty są nowsze niż 95% samochodów na rosyjskich drogach w tym twoje towarzyszu admirale

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 13:40

Za nowe. Za futurystyczne. Strach dawać MW, której plot na okrętach wojennych to kilku marynarzy z ppzr Grom na ramieniu. Wyobrażasz sobie tragedię na redzie w porcie Gdańska, gdyby nieopatrznie wcisnęli klawisz aktywizujący system Phalanx? LCSy są w pełni zautomatyzowane i skomputeryzowane. Wiesz jakie manewry amerykańscy piloci śmigłowców musieli wyciągać, kiedy to samym Amerykanom zdarzało się na pełnym morzu? Kilka z tych śmigłowców i tak wodowało dla swojego własnego bezpieczeństwa. Ty chcesz na LCSach w Polsce oficerów marynarki wojennej, którzy uczyli się jeszcze na niezrobotyzowanych, analogowych i nieskomputeryzowanych okrętach?

erer
czwartek, 30 lipca 2020, 16:55

Piotr... Znowu ten brak wiary w naszych marynarzy. Wyczuwam u pana jakąś ponad normatywną awersję do MW.

abc
czwartek, 23 lipca 2020, 09:56

Tak przy okazji to w Polsce jeżdżą starsze samochody niż w Rosji. Dla roku 2018 dane na temat przeciętnego wieku przedstawiają się następująco: Polska 13.8 lat Rosja 13.1 lat

cab
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:38

Wiek się poprawił, bo im Łady, Wołgi, Moskwicze, Zaporożce i Żiguli ze starości oraz braku części najzwyczajniej zdechły. Kto więc ma, ma nowszy. Reszta zap... z buta.

FIFA rafa
czwartek, 23 lipca 2020, 19:56

Ale Rosja to podobno imperium. A my biedne zuczki co odzyskały nuepodlegl8sc 100 lat temu a później zrujnowani w 2 wojnie i ograbiani do 1990r. Uważam że to i tak nieźle.

Polish blues
środa, 22 lipca 2020, 11:28

LCS - low-cost ship?

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 15:19

Biorąc pod uwagękoszty to tak średnio bym powiedział

Stary Grzyb
środa, 22 lipca 2020, 11:10

Panie komandorze, trochę szacunku dla czytelnika, proszę. "Modernizacja polskiego przemysłu stoczniowego" (w sensie zdolności budowy poważnych okrętów bojowych) jest możliwa tylko w jeden sposób - poprzez jego rozsądne sprzedanie odpowiedniemu podmiotowi zagranicznemu (vide DAMEN, DCNS, SAAB, LEONARDO, itd.); nasze własne możliwości w tej dziedzinie są zerowe, co tragifarsa z "Gawronem", remontami "Orła", itd., udowodniła ponad wszelką wątpliwość. Analogicznie sprawa wygląda z "modernizacją marynarki wojennej". Poza mającym ograniczone zdolności bojowe NDR (brak systemów rozpoznania i naprowadzania umożliwiających wykorzystanie zasięgu rakiet, brak organicznej OPL, brak organicznej obrony naziemnej, w tym przeciwdywersyjnej, itd.) marynarka ta jako siła zdolna do walki praktycznie nie istnieje, a co go gorsza, nie istnieje nawet cień śladu koncepcji, czemu miałaby ona służyć w systemie obronnym kraju. W tej sytuacji wszelka "modernizacja" jest fikcją - skoro nie wiadomo, czy MarWoj ma być zdolny prowadzić skuteczne działania przeciwdywersyjne w obronie Naftoportu, Gazoportu i Baltic Pipe (a przy okazji być zdolny wysadzić w powietrze Nord Stream 1 i, jeśli powstanie, także 2), czy zapewniać obszarową OPL znacznej części kraju i dokonywać skutecznych ataków na cele strategiczne w głębi obszaru potencjalnego przeciwnika, to naturalną rzeczy koleją nie wiadomo, czy należy kupować noże, kusze i miny dla płetwonurków bojowych, czy "Ticonderogi" z systemem AEGIS i odpowiednimi rakietami oraz A26 z pionowymi wyrzutniami "Tomahawków". Na tym tle ani "Adelajdy", ani LCS-y, ani "Sodermanlandy", ani nic innego nie jest ani dobre, ani złe, bo nie ma żadnych kryteriów oceny (niezależnie od tego, że już jedna, o dwóch nie mówiąc, zmodernizowana przez Australijczyków "trzydziestoletnia Adelaida" ma siłę dalekonośnego ognia przeciwlotniczego większą, niż cała polska OPL razem wzięta, zaś dwa "Sodermanlandy", o czterech nie wspominając, oznaczałyby kosmiczny skok zdolności bojowych naszej "floty" podwodnej i zdolność sparaliżowania działań Floty Bałtyckiej, niezdolnej do wykrycia tych okrętów). Reasumując - jako czytelnik oczekiwałbym jakichś pogłębionych analiz we wskazanych obszarach, a nie emocjonalnych antyamerykańskich tyrad, zwłaszcza że dopóki Polska nie rozwinie własnej triady nuklearnej, to podstawowym efektywnym zabezpieczeniem przed pełnoskalowym atakiem potencjalnego przeciwnika są, całkowicie bezalternatywnie, USA (zabezpieczeniem uzupełniającym mogłaby być zdolność zadania potencjalnemu przeciwnikowi nieakceptowalnych strat, czyniących duży atak na Polskę nieopłacalnym nawet, gdyby miał on być dokonany głównie dla zaspokojenia odwiecznej nienawiści tego przeciwnika wobec Polski - ale zdolności zadania takich strat też nie mamy i sporo potrwa, zanim, jeśli w ogóle, ją osiągniemy).

kez87
czwartek, 23 lipca 2020, 17:54

A po co budować okręty bojowe,lepiej budować małe okręty PODWODNE (takie do 30 osób załogi) + podwodne drony. A nasze okręty podwodne powinny spełniać 3 role : mobilna wyrzutnia pocisków sterowanych + transport desantu + nasłuch i obsługa dronów. STOCZNIE TRZEBA NA TO PRZEBRANŻOWIĆ I TYLE. Konkurencji aż takiej nie ma.Tylko że to wszystko jest na dziś nierealne w naszych realiach społeczno-politycznych bo jesteśmy rządzeni przez idiotów bez wizji. Dlaczego nie okręty pływające i nie duże okręty ? Bo je nam zatopią ruscy. Że Bałtyk jest za płytki na okręty podwodne ? Zgoda.Ale właśnie dlatego powinno się budować w miarę małe, tanie nie wymagające dużej załogi. Straty wśród marynarzy są pewne,rzecz w tym by tanio skóry nie sprzedali. O to by w razie konfliktu na jednego z naszych po drugiej stronie padło 10 albo więcej. Gdyby nasza armia nie była defiladową to tak właśnie to trzeba by było rozegrać. Chodzi przecież o zatopienie rosyjskich czy tam innych napastniczych okrętów i ewentualnego desantu a w miarę możliwości wsadzenie wrogowi gdzie go bardzo zaboli kilku rakiet oraz utrzymanie szlaków morskich a nie o to kto będzie dowodził większą łajbą. Zadania NIE DA SIĘ wykonać kilkoma okrętami nawodnymi,skoro jest oni niewykonalne to nie ma sensu próbować.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 14:05

Zgadzam się ze Starym Grzybem. Mądrze prawi z argumentami, o których istnieniu nawet zapomniałem już. Polski przemysł stoczniowy trzeba zbudować od nowa. To potrwa jeszcze z 10-15 lat przynajmniej. Polska ma tylko przemysł jachtowy dziś. Przyszłość okrętów wojennych to stealth i robotyzacja. To, co oficerowie MW potrzebują dziś w ramach projektu choćby Miecznik, aby być użytecznymi ze swoim know-how, niestety nie jest stealth zautomatyzowanymi i zrobotyzowanymi sieciakami, które mają realne szanse przetrwać na współczesnym polu walki morskiej. Te 4 LCSy są prototypami takich właśnie okrętów wojennych. Program Miecznik nawet nie zahacza o LCSy. Nie jestem taki pewny, czy polskie szkoły Marynarki Wojennej są nawet w stanie same wyszkolić oficerów MW do obsługi LCSów. Ponadto MW nadal trapi problem koncepcyjny z wczesnych lat 1918, a my mamy już rok 2020.

erererer
czwartek, 30 lipca 2020, 18:07

piotr... nie ma na świecie szkół zdolnych samodzielnie wyszkolić obsady załóg do tych LCSów; oprócz US Navy. Widzę, że jest pan nie byle jakim wizjonerem wojenno-morskim i równie dobrym teoretykiem w obszarze działań i operacji na Bałtyku; kończył pan cybernetykę? patrz cyt. 'zrobotyzowanymi sieciakami', ale całe zdanie brzmi jakoś bełkotliwie.

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 20:04

Samodzielna budowa od nowa przez Polskę przemysłu stoczniowego zdolnego budować nowoczesne okręty bojowe jest równie realna i potrzebna, co samodzielna budowa przez Polskę wielokrotnego użytku promu na Marsa. Co do tego, że już od 100 lat nie wiadomo, jaka ma być rola marynarki wojennej w systemie obrony kraju, to się zgadzam.

Piotr ze Szwecji
piątek, 24 lipca 2020, 19:43

Nie wiadomo? Ofensywnie projekcja siły na Morze Północne i Bałtyk 3 zespołami śmigłowcowców desantowych (owych "polskich lotniskowców" z których wszyscy żarty robią w komentarzach) (pan wie oczywiście co w taki zespół wchodzi?) wspartych F-35 (mogą pionowo lądować w jeden z wersji), a defensywnie w obronie wybrzeża patrz amerykańska piechota morska (bo nie jest wyłącznie ofensywna). Dużo rakiet i ciężka artyleria 155 mm plus szybkie kutry i łodzie desantowe jak u Kust Jeagare ze Szwecji. Niby proste jak drut, a tu łapiesz w Polsce ciągle za drut kolczasty, bo ludzie na poważnie w 21 wieku nadal kłócą się o doktryny. Flota obrony wybrzeża w bycie czy konflikt asymetryczny z przechwytywaniem floty? Temu często w komentarzach piszę, by nie kupować MW nigdy żadnych okrętów nawodnych. To chyba raczej jasno wskazuje za którą doktryną się wypowiadam, za doktryną uderzenia wprost w bazy morskie wroga, bo to inny zestaw okrętów nawodnych od floty w bycie. Możliwość przejęcia Mistrala za 1 zł przez MW wywołała pewną panikę w komentarzach na Defense24 z tego co pamiętam, mimo że sam tym pomysłem byłem autentycznie zachwycony. MW zupełnie się do tego nie nadaje, a to przyszłość. Niestety za 20 lat Polska będzie musiała mieć przemysł stoczniowy i lotniczy na skalę tego samochodowego, który w Polsce cudzoziemcy wybudowali. Mam nadzieję, że przynajmniej stocznie będą polskie, bo Zbrojeniówka ma wiele zakładów motoryzacyjnych, lecz nawet do produkcji zwykłych terenówek jak Ford Ranger dla WP się nie garną. Póki PiS rządzi, to rozwój gospodarczy nie zostanie zahamowany. To kwestia czasu, kiedy będzie ten potencjał przemysłowy w Polsce. Wielokrotnego użytku prom na orbitę... hm... nęci pan moją moją wyobraźnię. Kto wie z tymi możliwościami przemysłowymi Polski na poziomie Południowej Korei. Kto wie za te 20 lat. Pożyjemy zobaczymy.

Stary Grzyb
sobota, 25 lipca 2020, 06:22

"Trochę" cię poniosło, czy żarty sobie stroisz?

Piotr ze Szwecji
sobota, 25 lipca 2020, 11:27

Zakup bardzo użytecznych wszechstronnie F-35 to nie fantazja. Polska już płaci za nie. Pierwsze przylecą do Polski już za rok czy dwa. Z czasem zawsze można dokupić je w konfiguracji morskiej. Co się polskich stoczni tyczy, to brak w tej chwili środków na inwestycje w nie, lecz program Orka nadal jest w grze. To nie będzie koniec kosztownych inwestycji by rozwinąć je. WZL n1 z Łodzi przy pomocy funduszy z EU zaprojektuje polską wielostopniową rakietę nośną która sięgnie kosmosu. ----- Minie z 10 lat, lecz Polska gospodarczo i militarnie, i to z pomocą USA, jest na drodze do bycia autentyczną lokalną potęgą. W TVN czy GW o tym nie przeczytasz. Rok temu Polska stała się oficjalnie krajem pierwszego świata i przegoniła gospodarczo Portugalię. Rząd Morawieckiego kontynuując Plan Morawieckiego jasno przedstawił kogo chcemy za lat naście przegonić, Francję i Niemcy, a nie Portugalię jak Tusk sobie tego życzył. Żarty się skończyły w EU przynajmniej i EU jest autentycznie wściekła na Polskę, że zamiast stagnacji ot tak sobie gospodarczo lekko odjeżdżamy po japońsku. Kiedy Tusk przyjechał z Brukseli z 441 mld dla Polski to TVN i GW opisały jego powrót jako zwycięskiego rycerza na białym koniu. Dziś opisują powrót Morawieckiego na tarczy z wyrażeniem w cudzysłowie "wielkie zwycięstwo". Tylko zgadnij jeśli czytujesz tylko TVN i GW ile kasy Morawiecki do Polski przytargał. W TVN i GW się wściekają na Mierzeję Wiślańską i Centralny Port Lotniczy, bo lepiej wydać te środki lokalnie, a w takiej Telewizji Republika pytają się niewinnie "Dlaczego pieniędzy nie ma starczyć na wszystko? Ktoś planuje okraść budżet Polski ponownie i wstrzymać Plan Morawieckiego?". Dziś możemy sobie luźno pożartować, bo naście lat musi jeszcze minąć, a kto wie wybory choćby już za 3 lata.

Rain Harper
czwartek, 23 lipca 2020, 11:59

Szacunek

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 14:48

Dziękuję.

Cin
czwartek, 23 lipca 2020, 09:03

Racja

Ralf_S
czwartek, 23 lipca 2020, 08:05

"... jest możliwa tylko w jeden sposób - poprzez jego rozsądne sprzedanie odpowiedniemu podmiotowi zagranicznemu..." Taaa... Przemysł lotniczy jest przykładem, jak zagraniczni inwestorzy traktują polskie zakłady. Współpraca: jak najbardziej! Ale sprzedanie stoczni zakończy się jej marginalizacją. Poza wyprowadzaniem kasy z Polski, nowy właściciel nie ma interesu w produkcji czegokolwiek u nas. Mało mamy przykładów? Nie możemy oddać przemysłu konkurencji, bo i tak jesteśmy o krok zostania kolonią USA...

mc.
czwartek, 23 lipca 2020, 15:37

Niestety to smutna prawda. Od początku lat 90-tych każdy zakład przejęty przez zachodnie firmy w najlepszym wypadku "egzystuje". Np. Fiat (Tychy i Bielsko-Biała). To bardzo ciekawy przypadek... Zakłady FSM kupują licencję na Cinquecento (1991), spłata miała nastąpić gotowymi produktami. Ale ponieważ FIAT nie składał zamówień - zadłużenie rosło. Fiat został spłacony... tymi właśnie zakładami. A w dzisiejszych czasach - jeżeli związkowcy z Włoch żądają przeniesienia produkowanego w Polsce modelu 500 - Fiat to robi, choć uważa że polskie zakłady są "lepsze".

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 14:47

Napisałem "rozsądna sprzedaż", spróbuj to przeczytać ze zrozumieniem. Natomiast bajdurzenie o "kolonii USA" zachowaj na rynek swojego kraju pochodzenia, bo przykrywkę palisz.

Też grzyb
środa, 22 lipca 2020, 20:47

Jedyny rozsądny komentarz na tym forum.

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 14:48

Dziękuję.

Gts
środa, 22 lipca 2020, 16:34

No proszę, merytoryczny wpis, aż miło poczytać, wracamy do dobrej formy po wyborach. Nie zgodzę się tylko, że jedynym gwarantem nas,ej niezależności jest USA bo ci już pokazali jak szybko porzucają sojuszników gdy idzie o większy interes. Obawiałbym się, że w razie niepokoju w Europie, przeciwnicy NATO zadbają też o niepokoje na Bliskim i Dalekim Wschodzie, a USA bardziej będzie wtedy dbało o ropę z Arabii i technologię z Tajwanu niż o Polskę. Dobrze powiedziane, jest to, że powinniśmy podnosić cenę wejścia przeciwnika w konflikt. Nawet przy przytlaczajacej przewadze militarnej, ta cena, w tym również polityczna musi być wysoka, znacznie wyższa niż była na Ukrainie przy zajmowaniu Krymu.

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 13:58

Drogi panie. W polityce z sojusznikami bywa właśnie tak jak piszesz. USA nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Warto wrócić do dwudziestolecia międzywojennego i prześledzić jak to było z Francją. Nie wiem, czy wiesz o tym, że pod koniec istnienia Republiki Weimarskiej nasi francuscy sojusznicy na półoficjalnych spotkaniach klepiąc się z Niemcami po plecach przymierzali się do korekty polsko niemieckiej granicy naszym kosztem. Liczą się interesy strategiczne. A amerykańskie interesy w odróżnieniu od niemieckich w chwili obecnej znacznie bardziej odpowiadają naszym.

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 06:10

Porzucają? Nie zgodzę się z tą opinią. Bywały poważne błędy - vide zakochany w Kulawym Józku, ksywa "Stalin", Franklin Delano Roosevelt i będące skutkiem tej ślepej miłości Teheran czy Jałta, albo wietnamskie wyczyny Henry'ego Kissingera, który (skądinąd wymęczone skutkiem "mikrozarządzania" wojną przez polityków) zwycięstwo militarne zamienił w katastrofę "pokoju" z komuchami - ale zasadniczo USA są wyjątkowo stabilne w relacjach z sojusznikami, Zimną Wojnę ktoś w końcu prowadził, wygrał, i Sowiety zniszczył. Popularyzowane niedawno "porzucenie Kurdów" zwyczajnie nie miało miejsca - Amerykanie są, gdzie byli, a losy startego z powierzchni ziemi batalionu bojówkarzy "Wagnerowców" pokazują jasno, że lepiej ich przesadnie nie wkurzać. No a niezależnie od tego, w wymiarze strategicznym żadnego alternatywnego wobec Stanów Zjednoczonych nie mamy - NATO to USA, UK to nie ten rozmiar kapelusza, o Francji szkoda gadać, Niemcy od wieków wspólne interesy (podział Europy) mają z Rosją, innych kandydatów ciężkiej wagi na sojuszników brak, zaś przede wszystkim, z USA mamy wspólnotę interesów strategicznych, gdyż dla Stanów Zjednoczonych Rosja jest wrogiem globalnym, a dla Polski wrogiem egzystencjalnym. Ponieważ w tej wspólnocie interesów jesteśmy partnerem oczywiście mniejszym, to do nas przede wszystkim należy systematyczne jej umacnianie, rozwijanie i konkretyzowanie, czyli, innymi słowy, stała praca nad zwiększaniem wielowymiarowej, poważnej amerykańskiej obecności w Polsce. Reszta to dodatki, niekiedy istotne (vide zdolność zadania nieakceptowalnych strat), ale jednak dodatki - na polską broń atomową i systemy jej przenoszenia raczej się, niestety, nie zanosi. Na marginesie - saudyjska ropa jest konkurencją dla amerykańskiej (USA wydobywają więcej, niż AS), zaś technologia płynie z USA na Tajwan, nie odwrotnie.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 14:18

Dorzucić potrzebę likwidacji zagrożenia z Kaliningradu w razie wojny NATO z Rosją. MW w żaden sposób tutaj nie pomaga WP w zadaniu, bo nie ma żadnej samodzielnej brygady piechoty morskiej, a szybkie kutry i łodzie desantowe są tylko w Formozie. Cała Flota Bałtycka z Kaliningradu przebazuje się spokojnie do Petersburga bez żadnych strat własnych. Siedząc w Szwecji podziwiam z daleka ten daleko idący brak kompetencji czy profesjonalizmu admiralicji MW. W Polsce najwyraźniej nikomu to nie przeszkadza. Kiedy coś napiszę negatywnego o MW w komentarzach na defense24 to zrazu jestem cenzurowany, a mi się po prostu nie podoba, kiedy ktoś za wszelką cenę chce tylko szpanować, szpanować i szpanować.

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 20:26

Do likwidacji zagrożenia z Kaliningradu - a nawet więcej, jako czynnik czyniący, poprzez możliwość szybkiego "zaorania" całego tego okręgu, agresję na Polskę nieopłacalną wobec ogromu strat - niezbędne są grube setki wyrzutni i grube tysiące pocisków systemów w rodzaju GLSDB, zdolnych do działania (także w sensie przygotowania wojsk i systemów towarzyszących, vide rozpoznanie) wedle zasady "rozproszone rozmieszczenie - skoncentrowane uderzenie". Żeby było jasne - przez "szybkie zaoranie" rozumiem nie trzytygodniowe zbieranie się "szpicy", ale eksplozję powiedzmy 10.000 punktowo naprowadzanych pocisków z głowicą 250-funtową w ciągu 30 minut od wydania (bez uprzedzenia) rozkazu otwarcia ognia. Technicznie jest to jak najbardziej możliwe - całkiem niedawno, kiedy Wielką (wówczas) Brytanią rządziła Margaret Thatcher, brytyjska flota bombowców strategicznych z bombami atomowymi na pokładach znajdowała się w 2-minutowej gotowości startowej, a start ciężkiego bombowca jest rzeczą "nieco" bardziej skomplikowaną od wystrzelenia rakiety na paliwo stałe.

Piotr ze Szwecji
piątek, 24 lipca 2020, 20:12

Skoncentrowany ogień artyleryjski winien być możliwy ze skompletowanej 18 DZ z silnie rozbudowanym komponentem artyleryjskim. Himars, Kraby i Kryle. NSM zmodyfikowane do atakowania celów na lądzie też by pomogły. Rozpoznanie na ziemi zapewnią operatorzy z Formozy i Groma. Użycie wojsk aeromobilnych jest wykluczone z powodu silnego A2/AD w Kaliningradzie, więc trzeba użyć ich alternatywę, brygadę piechoty morskiej przez Cieśninę Piławską. Oni unieszkodliwią całą Flotę Bałtycką na dzień dobry. To usunie z działania wiele systemów obronnych Rosjan już na samym początku operacji. Jedynie co budzi moje obawy to 3 pozostałe dywizje WP, które operacyjnie i strukturalnie ostro odstają od... nowoczesności. Nie piszę o sprzęcie, bo nawet stary może być efektywny przy właściwym użyciu. Także jest kwestia pozyskania Rosjan z Kaliningradu na rzecz przyłączenia ich do Polski, bo chyba okupować ich na siłę nie będziemy na wzór Rosjan. Nie?

Stary Grzyb
sobota, 25 lipca 2020, 06:25

Poprzednio pytałem, czy cię poniosło, czy żarty stroisz, teraz widzę, że niepotrzebnie.

Piotr ze Szwecji
sobota, 25 lipca 2020, 11:28

Może nie zauważyłeś, lecz manewry w Polsce od pewnego czasu zaczęły odbywać się corocznie siłą 1 dywizji.

ja to ja
środa, 22 lipca 2020, 16:33

Kolejny inteligentny inaczej przemyślał o wysadzeniu NS.Rosjanie mogli by się wkurzyć .Niemcy również. Robisz tu za prowokatora?

beka
środa, 23 września 2020, 14:36

Demon intelektu się znalazł. Zniszczenie NS powinno być planowane od razu po ewentualnym ataku Rosji na Polskę, ćwiczone na każdych morskich manewrach. I powinno być to wiadome i dla Rosji i dla Niemiec - aby nawet nie myśleli o ewentualnej "deeskalacji" naszym kosztem! To jest właśnie ryzyko "nieakceptowalnych strat" którego przedewszestkim Niemcy - przyjaciel potencjalnego agresora muszą mieć świadomość.

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 06:13

Spróbuj przeczytać mój wpis ze zrozumieniem, potem - jak tego dokonasz, w co wątpię - daj głos.

Sajan
środa, 22 lipca 2020, 16:15

W punkt, dodam tylko, że niestety jakiekolwiek bajki z cyklu "możliwości polskiego przemysłu stoczniowego" to niestety...bajki. Marynarka jest od lat w agonii, empirycznej (sprzęt) jak i koncepcyjnej. Puste zakupy tego nie zmienią, pomijając fakt, że jakikolwiek zakup oznacza skok techniczny, jak i operacyjny.

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 06:15

100% zgodności.

miś
środa, 22 lipca 2020, 15:38

!!!

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 14:50

:):):)

gnago
środa, 22 lipca 2020, 15:11

To idiotyczne mniemanie elit w całym kraju że robolowi płaci się miską ryżu dziennie , a specem na swoim stanowisku stanie się po jednodniowym szkoleniu stanowiskowym. A ci wybrali w czasach wolności godziwy zarobek stad nie ma stoczniowców czy spawaczy stali pancernych . Godziwie zarabiają poza polskimi stoczniami

Stary Grzyb
czwartek, 23 lipca 2020, 06:18

Bez przesady. "Rosomaki" ktoś jednak pospawał, a prywatny przemysł stoczniowy też sobie jakoś radzi, oczywiście na skalę krajowych możliwości, natomiast zdolność budowy poważnych okrętów bojowych nie istnieje i siłami własnymi powstać nie ma szans.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 23 lipca 2020, 20:22

Rząd PiS przeprowadza politykę uprzemysłowienia Polski. Budowa fizycznej sieci transportowej też jest jej częścią. Jeśli Polacy dadzą PiS jeszcze 15 lat, to pewnie będziemy mieć w Polsce stocznie na wzór południowo-koreańskich, które podołają zaprojektować i wybudować poważne okręty bojowe w oparciu o polskich dostawców i polskie komponenty. Jedynie co mnie martwi, że w tym uprzemysłowieniu Polski uczestniczą cudzoziemscy kapitaliści. Oni zyski z Polski zawsze będą wywozić krociami. Oby członkostwo w EU nie odbiło się Polsce czkawką w przyszłości, tak jak brak produkcji cywilnej odbija się na polskiej zbrojeniówce.

Stary Grzyb
piątek, 24 lipca 2020, 08:44

Jak na razie, to jest to raczej polityka powstrzymywania i blokowania dezindustrializacji, ale rzecz jasna to o wiele lepsze od wdrażania idiotyzmów o "świecie postindustrialnym" - rzeczywistość istnieje i dla przetrwania w niej warunkiem sine qua non jest dysponowanie odpowiednią siłą fizyczną, a nie trzymanie się za ręce i rysowanie kredą kwiatków na asfalcie, co PiS zdaje się rozumieć, w przeciwieństwie do PO, że o różnych jeszcze bardziej lewackich sabotażystach nie wspomnę. Tym niemniej, na polski przemysł stoczniowy budujący okręty wojenne nie ma szans nie tylko z przyczyn technicznych, organizacyjnych i kapitałowych, ale także dlatego, że nie istnieje rynek (bo ściśle go wypełniają już istniejące podmioty) na polskie okręty. Istnieje natomiast możliwość rozsądnego włączenia się w skład i łańcuch dostaw jakiegoś poważnego podmiotu zagranicznego, oczywiście z uwzględnieniem również wspólnoty szerszych interesów. Co do UE - jak dotąd per saldo Polska jest beneficjentem przepływów finansowych, więc dopóki tak jest i dopóki zachowujemy odpowiednią asertywność, to, jak raz jeden słusznie coś stwierdził Waldemar Pawlak, narodowym sportem Polaków powinno być wyciskanie brukselki.

Piotr ze Szwecji
sobota, 25 lipca 2020, 17:45

Stary Grzyb: "Istnieje natomiast możliwość rozsądnego włączenia się w skład i łańcuch dostaw jakiegoś poważnego podmiotu zagranicznego" ----- Tak. Dokładnie. Winny też dać one też szkolenie dla naszych stoczniowców. Amerykańskie fregaty FREMM (amerykański opl!) we współpracy z Amerykanami to taka moja alternatywa do LCS:ów. Orka (rakiety manewrujące!) ze Szwecją, Niemcami czy z Francją (Brazylią, Indiami, Australią?). Acz jest poważny powód dlaczego nie możemy dopuścić do likwidacji PZL Świdnika czy polskich stoczni. Te firmy tworzą w Polsce pewną bazę produkcyjną nie tylko w swoich własnych fabrykach, co i u poddostawców. Bez poddostawców tych firm możliwości produkcji czegokolwiek w Polsce drastycznie się zmniejszą. Stocznie to zapotrzebowanie na duże ilości stali, które czyni zamykanie hut w Polsce nieopłacalnym na długą metę. Rozwój gospodarczy Polski tworzy większy rynek zbytu nie tylko w Polsce, lecz też w krajach nadbałtyckich. Poprzez Międzymorze pojawiają się też rynki Chorwacji i Ukrainy do współpracy z polskimi stoczniami i polską MW. Kwestia pozostaje włączenia tych krajów regionu w stoczniową współpracę regionalną i mogą się otworzyć nowe opcje nie tylko dla naszych gospodarek, lecz dla naszych marynarek też przy założeniu skoordynowania i synergii naszych sił w regionie. Mnie by nie przeszkadzało, jeśli jedna z fregat zapotrzebowanych przez MW na operacje na Bałtyku była kupiona i obsadzona w społem przez Litwę i Łotwę. Póki dowództwo jest w MW to jaka różnica niby?

Gras
środa, 22 lipca 2020, 10:25

MW może zakupić dwa okręty ale z jednoczesnym zamówieniem w Polskich stoczniach dwóch większych okrętów które zastąpią wydłużone fregaty.

wert
środa, 22 lipca 2020, 17:55

to z gumy te fregaty?

środa, 22 lipca 2020, 15:37

Przecież ci pisze o możliwej licencji. Tyle tylko, że LCSy nie za bardzo tutaj widzę.

Polak
środa, 22 lipca 2020, 10:04

Dobre sprawdzone okręty ! Bierzemy wszystkie!

Kucharz
środa, 22 lipca 2020, 13:34

to złom

Troll z Polszy
środa, 22 lipca 2020, 08:52

#zaduzenabałtyk #40sekund Internety nie zapominają....

Braaaaać ;)))
środa, 22 lipca 2020, 08:37

Nasze futurystyczne holowniki przy LCSach prezentowałyby się rewelacyjnie !!!

Gość
środa, 22 lipca 2020, 07:13

Do programu "Miecznik" Te okręty nie pasują. Nam w pierwszej kolejności potrzebne są nie duże okręty rakietowe do obrony wybrzeża.

Boczek
środa, 22 lipca 2020, 12:19

Nie, ale jako speedy Czapla jak znalazł.

Marek
środa, 22 lipca 2020, 15:38

Mam nadzieję, że nie chcesz czegoś takiego?

Boczek
czwartek, 23 lipca 2020, 09:56

Nie, to był sarkazm, bo to okręty mniej więcej na takim poziomie, ani patrolowiec, ani korweta, ani Coast Guard... - takie oceaniczne OPV, nie pies ni wydra...

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 14:18

Nowoczesny odpowiednik awiza/kanonierki kolonialnej. Robiono je do tego, żeby pływały sobie gdzieś tam daleko, gdzie trzeba przypilnować swoich interesów i jednocześnie nie ma większego zagrożenia dla takich okrętów. O nich także swego czasu mawiano, że to ni pies ni wydra. Różnica tylko taka, że taki Bougainville na przykład miał to, co mu było potrzebne a LCSy do dziś nie dorobiły się kompletu modułów zadaniowych.

Boczek
czwartek, 23 lipca 2020, 20:08

Ja nie zrozumiałem o co chodziło w ich tworzeniu. Jak byś zobaczył analizy porównawcze przy wyborze uzbrojenia, to byś pomyślał, że to dzieło Macierewicza.

Jan
środa, 22 lipca 2020, 11:41

Kolega chyba nie jest na bieżąco, "Miecznik" to obecnie fregata. Więc LCS-y mogą być ew. za małe na Miecznika. Co do krążowników, to chyba jednak autor trochę odleciał...

PRACA DLA POLAKÓW STOP EKSPORTOWI PRACY
środa, 22 lipca 2020, 01:18

Doswiadczenia mamy Gawron/Ślązak - Kormoran - Bolko - ----- SĄDZE ŻE I MY POWINNIŚMY POMYSLEĆ O WŁASNYM PRZEMYSLE STOCZNIOWYM PUKI JESZCZE JAKIŚ JEST I ZREALIZOWAĆ MIECZNIKA - MURENE W OPARCIU O RODZIMY PRZEMYSŁ NAM POTRZEBA OKRĘTÓW NA BAŁTYK NIE OCEANICZNYCH

Polak
środa, 22 lipca 2020, 13:08

To nie są okręty oceaniczne , ale ty się nie znasz dima !

Brać nie pytać
środa, 22 lipca 2020, 00:34

Poproszę małe okręty podwodne najlepiej na baterie to chyba wystarczy do ogarnięcia sytuacji na Bałtyku

Faszysta
środa, 22 lipca 2020, 12:59

A wiec te wloskie mikro-okrety podwodne? Popieram ale to zdroworozsadkowa decyzja wiec bez szans na realizacje.

PS
środa, 22 lipca 2020, 12:40

Najlepiej drony pozostające w zaburzeniu czekające na ofiary, jak ryby murena i inne zakopane w piasku, mówię serio.

Jan
środa, 22 lipca 2020, 11:42

Poza atomowymi, to wszystkie okręty podwodne są "na baterie" - baterie akumulatorów

say69mat
wtorek, 21 lipca 2020, 23:00

??? A co w temacie zgoda na zakup amerykańskich 'greenwatersów', ze strony kluczowych orędowników narodowego przemysłu stoczniowego??? Czyli Prezesa Kaczyńskiego, Premiera Morawieckiego, Ministra Sasina i Ministra Gróbarczyka??? Czyli kwartetu v/s kabaaretu ignorantów, który efektownie zatopił projekt pozyskania australijskich ohapów.

Napoleon
środa, 22 lipca 2020, 11:06

I słusznie, że ochłapów nie kupiono. LCSy wbrew pozorom nawet nie byłyby takie złe bo z 20 lat posłużą w razie czego.

Troll z Polszy
środa, 22 lipca 2020, 17:04

Tak się wszystko sypie bardziej niż choinka po trzech króli

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 15:00

Co z tego skoro technicznie są porażka i wymagałyby sporych nakładów by zrobić z nich sensowne okręty

Erwin
wtorek, 21 lipca 2020, 22:39

Dwa gotowe LCSy Freedom i ewentualne na licencji to jedna z najlepszych opcji jakie może otrzymać nasza biedna MW. Absolutnie nie te aluminiowe, trójkadłubowe pochodnie, ani nie wspaniałe polskie okręty budowane 20 lat w czeskich stoczniach w horrendalnych ilościach ;)

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 09:37

Niemieccy kuzyni naszego Ślązaka chodzą po cenie podobnej do Freedomów. Tylko są dużo lepiej uzbrojone

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:45

K130? No nie bardzo bo mają jedno dizało 76mm, 2x RIM-116 i 4x RBS-15. Tyle ze dla LCS-ów to co maja obecnie to podstawa + moduły a dla K130 to finalna wersja.

Polak z Polski
wtorek, 21 lipca 2020, 22:18

I tak nie ma widoków na zamówienia w naszych stoczniach.

Cierpielinek
wtorek, 21 lipca 2020, 21:53

Czy p. Komandor w przedostatnim zdaniu sugeruje, ze jest ktos w Polsce, kto chcialby chciec kupic Ticonderoge? No Panie komandorze, troche litosci.

Mike Texas USA
wtorek, 21 lipca 2020, 21:50

To są wyrzucone pieniądze a Polska powinna inwestować w systemy lądowe.

asd
wtorek, 21 lipca 2020, 21:34

Widzę, że co drugi to admirał (fotelowo-klawiaturowy). Zostawcie wybór marynarce.

;)))
środa, 22 lipca 2020, 08:35

a raczej "kamizelce"...

mobilny
środa, 22 lipca 2020, 08:23

....raczej MON kolego....ci z marynarki by nie stracić stanowisk przytakną....byle do emerytury....

say69mat
wtorek, 21 lipca 2020, 23:19

Niestety, marynarka nie ma wyboru. Wisi w szafie na wieszaku polityków.

Jan
środa, 22 lipca 2020, 11:44

Obawiam się, że MW "decyduje" od 30 lat. Efekty widać...

Ciekawy
poniedziałek, 27 lipca 2020, 19:47

O niczym nie decyduje, bo co zmienia się garnitur polityków, to każdy z nich im mówi, że niczego nie potrzeba.

Szept
wtorek, 21 lipca 2020, 22:51

Zostawialiśmy długie lata i zobacz czym pływają marynarze :P

mc.
wtorek, 21 lipca 2020, 21:15

Panie Komandorze - podstawowe pytanie jest inne - czy Polska posiada jeszcze możliwości budowy okrętów dla MW ? Czy nawet przy pomocy "stoczni zewnętrznej" (przekazującej projekt, nadzorującej, itd) jesteśmy w stanie takie okręty zbudować ? Czy budowa takich okrętów nie zakończy się jak historia z Gawronem-Ślązakiem. Możliwości były, stocznie miały wtedy jeszcze odpowiednią kadrę, kupiony projekt był "rozwojowy", ale zabrakło woli "decydentów" (polityków). Bo dziś może być wola polityków, ale czy mamy możliwość odtworzenie poprzednich możliwości ? A jeśli TAK, to jakie są szanse by budować i sprzedawać okręty do innych krajów ? A może powinniśmy się wyspecjalizować w produkcji innych rodzajów uzbrojenia i sprzedawać je w "transakcjach wiązanych" ? Przypominam, że Pani Kopacz "położyła" sprzedaż Rosomaków do Słowacji, bo nie chcieliśmy kupić od Słowaków haubic Zuzanna 2

Paranoid
środa, 22 lipca 2020, 09:18

Coście tacy markotni, toż Premier jasno powiedział że stocznie to koło zamachowe polskiej gospodarki. Nie po to potworzono tyle bytów z nazwą "wojenna" by teraz nic one nie robiły ot np. Polska Grupa Zbrojeniowa Stocznia Wojenna - obecny prezes PGZ stoczniami zajmuje się od lat więc na pewno da radę, a jak nie to przecież Orlen/Lotos/... też mogą robić statki/autobusy i co tam będzie potrzebne ..

Troll z Polszy
środa, 22 lipca 2020, 08:53

Jak by Ślązaka robiła Niemiecka/Holenderska/wstaw dowolny kraj stocznia to po trzech latach był by sąd i MON by w zębach całą kasę plus odsetki karne przyniósł

Marek
środa, 22 lipca 2020, 15:41

No dokładnie. Pisze sobie jeden z drugim o kompetencjach, tylko zapomina o tym jak wykształciuchy finansowały budowę okrętu.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 21:54

Problem Gawrona-Ślązaka leżał w bezandziejnym finansowaniu, co znacznie przełużyło projekt

Ja
wtorek, 21 lipca 2020, 21:10

Ja wiem jedno. Niech kupuja cokolwiek, byle nie stare. Sami nie potrafia nic zbudowac. Nawet spawanie kadluba w technologi stealth to problem nie do rozwiazania.

Sternik
środa, 22 lipca 2020, 00:18

Bzdury. Polskie stocznie bez problemu zbudują to co jest nam potrzebne o ile będą na to pieniądze a nie tak jak w przypadku śp. Gawrona na którego ciągle nie było kasy.

Olo
wtorek, 21 lipca 2020, 20:44

Brać

Kucharz
środa, 22 lipca 2020, 05:04

To szmelc, poczytaj artykuły o tym

AlS
wtorek, 21 lipca 2020, 20:01

Powinniśmy zbudować własne "LCS- y", bazując na doświadczeniach Chińczyków - tych z wyspy i tych z kontynentu i w ramach programu Murena pokusić się o budowę własnych szybkich okrętów rakietowych stealth, w oparciu o układ "wave piercing catamaran". Tyle że nie o rozmiarach amerykańskich Independence, ale tajwańskiego Tuo Chiang, o wyporności około 600 ton i długości 60 metrów. Osiągi tej jednostki robią wrażenie - szybkość maksymalna 45 węzłów bez turbiny gazowej - mają po jednym dieslu 4,3 MW w każdym kadłubie, czyli łącznie 8,6 MW. Porównać warto z maszynownią naszych nieco mniejszych Orkanów, mających łączną moc 12 MW, co zapewnia tylko 35 węzłów prędkości maksymalnej. Manewrowości jednostki napędzanej pędnikami strugowodnymi nawet nie da się porównać do tej, którą zapewniają tradycyjne stery - zawraca niemal w miejscu, z przeciążeniami jak w samolocie. Wszystko to przy przenoszeniu całkiem pokaźnego arsenału broni, w postaci wyrzutni z 16 szt pocisków przeciwokrętowych, podwójnej wyrzutni torped, działa dziobowego 76 mm i CIWS - znów wypada porównać z naszymi Orkanami. Gdyby podobna jednostka miała służyć u nas, zapewne połowę pocisków p-okr zastąpiłyby rakiety OPL krótkiego zasięgu, co przy dodatkowej ochronie przez pociski VSHORAD i armatę 35 mm, dałoby takiej jednostce dobrą ochronę przed pociskami manewrującymi i samolotami. Na tajwańskim katamaranie znalazło się też miejsce na pokład lotniczy dla lekkich śmigłowców. Niewielkie zanurzenie umożliwia katamaranowi wejście do małych portów, więc u nas mogłyby zawijać do większości portów rybackich. Jednostki wielokadłubowe zachowują dzielność morską przy znacznie wyższym stanie morza, niż ich tonażowe odpowiedniki, zbudowane jako tradycyjne jednostki - Tuo Chiang może bezproblemowo operować przy siódemce Beauforta. Na krótkiej bałtyckiej fali sprawdziłby się zapewne doskonale. Daleko nie trzeba szukać - Żegluga Gdańska na trasie do Helu używa właśnie katamaranów, które lepiej radzą sobie z falą na Zatoce. Co do jednostek amerykańskich, to program trimaranów typu Independence jest kontynuowany, zatem ich koncepcja uznana została za słuszną. Wycofuje się jednostki prototypowe, które trapiły liczne przypadłości wieku dziecięcego, łącznie z nadmierną korozją kadłuba, wywołaną nieprzewidzianymi wcześniej zjawiskami elektrochemicznymi. Ponoć problem rozwiązano instalując w odpowiednich miejscach anody galwaniczne i nowe jednostki są wolne od problemów. Czy mamy jeść tą żabę, choćby Amerykanie ją pięknie przyrządzili? No thanks.

Gigi46
środa, 22 lipca 2020, 14:25

Brawo. Popieram w całości. Podobne argumenty wyjąłeś mi z ust. Niewielkie, szybkie jednostki z solidnym, adekwatnym do realizacji zadań na Bałtyku uzbrojeniem oraz zdolne pokonywać krótką sztormową falę. Uważam, że dzielność jednostki powinna stawić czoła falom w sztormie do 10 stopni w skali B.

Kick
środa, 22 lipca 2020, 07:31

Czy nie pomyliłeś MW z KW?

AlS
środa, 22 lipca 2020, 15:59

1 MW 1000 kW. Zazwyczaj podaje się w kW, ale chciałem uniknąć wypisywania tych wszystkich zer.

Nie
wtorek, 21 lipca 2020, 20:27

Znaczy chcesz te okręty mieć za ile lat ? Dwadzieścia ? W cenie dwa trzy razy wyższej niż te proponowane ? Potrzebujemy na dziś swych trzech okrętów z nowoczesnymi systemami P- lot i przeciwrakietowym , na dziś nie na za dwadzieścia lat , czy nasz przemysł ma odpowiednie technologie ? Nie

AlS
środa, 22 lipca 2020, 16:23

Odpowiedzią powinna być licencja - czego nie umiemy robić sami - kupujemy plany wraz z "instrukcją montażu". Robią to dziś nawet Amerykanie. Żeby uniknąć casusu Gawrona, program budowy okrętów musi być zatwierdzony Ustawą Sejmową - z jasno określonymi terminami - "Milestones", źródłami finansowania, oraz odpowiedzialnością poszczególnych podmiotów. Bez nowoczesnego Project Management - można wysłać ludzi na przeszkolenie w UK, żeby zobaczyli jak się zarządza kontraktami rządowymi - zawsze będzie jak jest do tej pory.

Lekarz
środa, 22 lipca 2020, 08:24

Nie dwadzieścia tylko dwieście, wtedy kiedy cieśniny duńskie się wypłycą a Bałtyk stanie się znowu jeziorem :)

Cine
środa, 22 lipca 2020, 00:20

NIE POTRZEBUJEMY ŻADNYCH OKRĘTÓW! Potrzebujemy rakiet, samolotów, radarów, rakiet, dronów i rakiet.

AlS
środa, 22 lipca 2020, 16:17

Szybka jednostka stealth ma wartość bojową co najmniej klucza samolotów tej klasy. Przede wszystkim jest trudniejsza do wykrycia radarem niż samolot - obiekt o niskim odbiciu radarowym jest dodatkowo skrywany przez zakłócenia - clutter od powierzchni morza, tym większy im większe są fale. Trudno jest zwiększyć możliwość jego wykrycia, poprzez zwiększenie mocy wiązki na danym kierunku, tak jak można zrobić w przypadku samolotów stealth - tutaj zwiększenie mocy, to również zwiększenie echa od zakłóceń. Również łatwiej jest zgubić sygnaturę termiczną okrętu, chłodząc spaliny za pomocą wody morskiej. Np Visby wypuszcza swoje spaliny tuż nad kilwaterem. W porównaniu z samolotem okręt ma znacznie większą autonomiczność - mierzoną w dniach, a nie godzinach. Zabiera również więcej broni. Zwalczanie OP, rozminowywanie, patrolowanie - tego nie mogą robić wyłącznie samoloty. Mamy morze - musimy mieć również Marynarkę Wojenną.

Marek
środa, 22 lipca 2020, 15:42

Nie potrzebujemy do czasu aż ci ruski OP nie odpali kalibrów pod nosem.

ziom
wtorek, 21 lipca 2020, 19:23

zieeeew.

say69mat
wtorek, 21 lipca 2020, 23:02

??? siiiiink, czyli po naszemu zleeeew ;)))

Ja
wtorek, 21 lipca 2020, 19:10

Ha! Ticonderoga, prawdziwa legenda, czemu nie? Musi tylko stacjonować w Świnoujściu, ew. w Szczecinie..

Davien
wtorek, 21 lipca 2020, 22:01

Ticonderoga wycofana lata temu, te 4 CG-47 to już wersja ze 122 VLS Mk41. Okrety bardzo dobre, choc juz dość stare.

Olender
wtorek, 21 lipca 2020, 19:05

Polska przyjmie każdy złom... skoro suweren daje

J.M.P.
wtorek, 21 lipca 2020, 18:58

Jankesi stwierdzili że są nieperspektywiczne i za drogie w utrzymaniu i chcą wcisnąć Polsce bo to przecież bogaty kraj. Mam tylko nadzieję że tym razem nasz MON się opamięta.

JSo
środa, 22 lipca 2020, 11:43

Nawet Jankesi nie mogą pozwolić sobie, żeby budować wszystko na raz. Na Chińczyków potrzebują więcej błękitnej flory, nam mogą sprzedać tą przybrzeżną. Lepszej okazji pewnie nie będzie.

Davien
wtorek, 21 lipca 2020, 22:03

Taak, wycofują całe 4 z 22 pływających Tico:) a teraz zobacz sobei czemu je wycofują bo chodzi o oszczednosci i budowę za te pieniądze innych jednostek.

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 09:07

On pisze o LCSach

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:47

Możliwe ale akurat za te 4 wycofane zamawiaja nowe LCS-y.

2000
wtorek, 21 lipca 2020, 18:53

Miecznik będzie za 25 lat. Kupic lcs i koniec.

Pograbek
wtorek, 21 lipca 2020, 21:54

Masz racje patrząc na Gawrona brać kupić licencje i potem bawić się budowy

BUBA
wtorek, 21 lipca 2020, 18:44

No i bardzo dobrze.Bo jak Polskie stocznie nie potrafia to niema wyboeu....

Cine
środa, 22 lipca 2020, 00:22

Polskie stocznie potrafią. Politycy nie potrafią zapewnić finansowania.

Jan
środa, 22 lipca 2020, 11:52

...potrafią remontować i to też nie za szybko. Tu akurat mogłyby się wykazać. Co do budów, to potrafi Remontowa, ale fregaty nie zbuduje, bo nie ma miejsca na takie duże okręty, a i obłożenie ma za duże. No i to właściwie tyle. Pozostałe robią "półprodukty" do wyposażenia za granicą, co zaś się tyczy SW, to zobacz ile już jest opóźniona budowa okrętu dla Szwedów, a końca nie widać. Przy Ślązaku mogli zwalić winę na brak finansowania, a co z Artemisem? Też Szwedzi nie finansują?

Morda zdradziecka
wtorek, 21 lipca 2020, 21:39

Zbudowanie takiej jednostki to nie to samo co produkcja kajakow . Zostawmy to krajom doświadczonym w tym rzemiośle .

bb
wtorek, 21 lipca 2020, 18:14

Jesli na trimaranie usiadzie aw101 to czemu nie? Jesli oczywiscie cena bedzie ok i uzbrojenie oraz elektronika kompatybilne z tym co juz many.

Boczek
środa, 22 lipca 2020, 16:59

Jaka jest tam w hangarze wysokość pod hakiem?

Davien
wtorek, 21 lipca 2020, 22:04

Nie, maks to MH-60R.

bb
piątek, 24 lipca 2020, 07:59

CH 53 da rade, AW101 tez powinien.

Davien
piątek, 24 lipca 2020, 15:56

Taak a potem tłumacz dowódcy czemu rozwaliłes smigłowiec i pokład na okrecie bo siadałeś za cięzka maszyna:)

złośliwy
wtorek, 21 lipca 2020, 19:27

Nie mamy niczego Wiec spoko :).

ZOP
wtorek, 21 lipca 2020, 17:45

Jednostki typu FREEDOM (USS FREEDOM i USS FORTH WORTH) mogą być świetnymi jednostkami ZOP, oczywiście, po doposażeniu w śmigłowce ZOP w ramach programu KONDOR. W tym przypadku wybór maszyny typu AW-159 wydaje się oczywisty i naturalny.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 18:22

I po wyposażeniu w moduły ZOP, gdy i czy w ogóle je ukończą

Davien
wtorek, 21 lipca 2020, 22:05

Tu niestety dali ciała i to niezle.

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 09:08

Tak można opisac całego LCSa

Kapitan LWP
wtorek, 21 lipca 2020, 17:41

Teraz już wiadomo czemu kupilli nowe holowniki, będą szły przed lcs-ami krusząc lód, a jak padną silniki to je zaciągną z powrotem

dorzuć węgla
środa, 22 lipca 2020, 02:04

@ Kapitan LWP a ty dalej o swoim Kuźniecowie

dorzuć węgla
środa, 22 lipca 2020, 02:04

@ Kapitan LWP a ty dalej o swoim Kuźniecowie

ze słoika
środa, 22 lipca 2020, 16:38

Dorzuć szarych komórek.

Ech
wtorek, 21 lipca 2020, 17:39

marketing amerykanie maja najelszy na swiecie. Rosjanie i Europa ok ale USa 2 razy lepszy jak nie 3

Kazik :)
wtorek, 21 lipca 2020, 18:45

A w szczególności to jest mistrzostwo świata - cytat z artykułu - "Na decyzję Amerykanów miał również wpływ fakt, że pierwsze cztery okręty LCS (obu typów) były w US Navy traktowane jako prototypowe. Według amerykańskiej admiralicji jednostki te „prawie osiągnęły koniec swojej użyteczności jako okręty testowe i nie są już warte głębszych inwestycji finansowych”. Należy jednak przy tym zauważyć, że takie inwestycje byłyby konieczne w marynarce wojennej USA (starającej się zachowywać jak największą jednorodność w tym samym typie jednostek pływających), ale nie byłby niezbędne w siłach morskich innych państw." Łykniemy jak bocian żabę!!!! za "ciężko zarobione ściąganymi podatkami dolary."

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:53

Kazik, jak widze nei bardzo zrozumiałes o co chodzi. W USA musieliby ej doprowadzic do standardu najnowszych LCS-ów a ktos inny nei musi tego robić. To ciągle sa niezłe uzywane okrety. które mozna sobie dozbroic jak sam chcesz tylko wyrzucic w diabły te moduły zadaniowe. Aha, dla twojejj wiedzy akurat dla Polski sa one mało przydatne, zwłaszcza w obecnym stanie, choć i tak lepsze od wszystkiego co mamy.

Troskliwy Miś
wtorek, 21 lipca 2020, 17:39

Ja nie kupię??? JA??? Potrzymaj mi klęcznik i patrz!

.
wtorek, 21 lipca 2020, 18:19

:))))

Tiger
wtorek, 21 lipca 2020, 17:30

Krążownik na Bałtyku to nie przeszkoda ludzie to sa lepsze okrety niż te zlomy Rosyjskie

Kuba
środa, 22 lipca 2020, 08:32

Chyba juz rusofile na głowę poupadali. Człowieku, to są prototypy, co zbliżają się do końca użyteczności. Ruscy z tego robią mielonke, a ty nam wmawiasz że to lepszy sprzęt niż posiada Rosja? Opamiętaj się, chyba że specjalnie siejesz dezinformację.

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:53

Kuba, pisał o CG-47 i tu ma całkowita rację.

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 13:02

On pisze o Tico

.
wtorek, 21 lipca 2020, 17:15

"Według amerykańskiej admiralicji jednostki te „prawie osiągnęły koniec swojej użyteczności jako okręty testowe i nie są już warte głębszych inwestycji finansowych” A teraz to "Jednak LCS-y są o tyle przyszłościowymi okrętami, że specjalnie je zaprojektowano pod rozszerzanie pakietu uzbrojenia i w miarę łatwy montaż np. rakiet przeciwlotniczych, rakiet przeciwokrętowych czy nawet pakietu sprzętu (modułu zadaniowego) pozwalającego działać w operacjach przeciwminowych."

Maciek
wtorek, 21 lipca 2020, 17:14

Nie wiem jakie ewentualne wady mają lcsy, ale kolejna odsłona biadolenia nad zmarnowaną szansa polskiego przemysłu jest jeszcze bardziej groteskowa. Ludzie, o czym wy piszecie? Co potrafi polski przemysł okrętowy? Zespawać kadłub? To są zdolności na poziomie Korei Płn. Okręt uderzeniowy to napęd (nie mamy żadnych zdolności), uzbrojenie, wyposażenie elektroniczne - NICzego z tych rzeczy nie zrobimy! Można owszem kupić licencję - szybko, ale drogo, tylko po co, dla 2-3 okrętów? Samodzielne tworzenie technologii jest bez sensu, bo potrwa dekady. Polski przemysł niech zajmie się produkcją na rynek cywilny. Pole do popisu jest duże - jachty dla bogaczy, statki specjalistyczne, promy itd. A te lcs-y jeżeli nie jest to jakaś mina, trzeba brać, dozbroić w standardzie typowym dla fregat i mieć problem PMW, która sama nie wie czym ma się zająć, z głowy.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 19:25

LCSy to jest własnie mina, myslisz czemu Amerykanie ich się pozbywają?

JSo
środa, 22 lipca 2020, 11:47

Bo potrzebują floty oceanicznej a my nie?

Davien
wtorek, 21 lipca 2020, 22:07

Wow, pozbywaja sie ich bo robiły za okręty eksperymentalne i nei chce im sie ich modernizowac , wola zamówic nowe LCS-ty w ich. Co nei znaczy ze mamy je brac.

Nikt
środa, 22 lipca 2020, 09:17

No właśnie, skoro bardziej opłaca im sie zamawiać nowe okręty to znaczy, że coś z nimi będzie nie tak

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:55

Bo m,usieliby je doprowadzić do tego standardu co najnowsze LCS-y wiec taniej im wychodzi je sprzedac i zamówic nowe. A dla kogos innego to ciągle niezłe jednostki, oczywiście po wywaleniu w diabły tej całej modułowosci i przebudowie na konkretny typ.

Maciek
wtorek, 21 lipca 2020, 21:11

A ty się na tym znasz najlepiej prawda? Bez urazy, ale nie mamy dostępu do 99% informacji, które pozwalają ocenić wartość tych okrętów. USA pozbywają się ich, bo zorientowali się, że nie potrzebują takich okrętów. Muszą postawić na flotę oceaniczną, czyli więcej arleigh burke.

QVX
wtorek, 21 lipca 2020, 23:42

Nie zapominaj, że artykuł dotyczy 4 konkretnych okrętów, które sami Amerykanie uznali za niewarte modernizacji.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 21:55

Gdyby robili to z tego powodu, to by nei zamawiali nowych, pozbywają sie tych, bo to była partia testowa

asf
wtorek, 21 lipca 2020, 17:13

Jeśli Amerykanie zgodziliby się przekazać "narzędzia" do tego abyśmy sami je modyfikowali według własnego widzi misie to niech będzie. I tak nasz MON nic innego nie kupi. Jak to mówią lepszy rydz niż nic...

SimonTemplar
wtorek, 21 lipca 2020, 19:01

Nie zgodzą sie. Bedzie powtórka z Leo2. Najpierw kupimy a potem aby cokolwiek zrobić trzeba bedzie wydadawac miliony dolarów. Amerykanie swietnie na tym zarobią. Podobnie jak Niemcy.

say69mat
wtorek, 21 lipca 2020, 23:30

To znaczy, sugerujesz że to Niemcy zawiesili naszą marynarkę na wieszaku polityki w szafie pełnej moli??? I jeszcze na tym geszefcie zarabiają ... krocie???

vvv
wtorek, 21 lipca 2020, 23:22

a czy ktos nam kazal modernizowac leopardy 2a4 zakupione za DOSLOWNIE 1EURO?

jacek
wtorek, 21 lipca 2020, 16:50

nie wiem po co nam to w ogóle potrzebne...

fifi
wtorek, 21 lipca 2020, 16:14

Polska mocarstwowa.Na morzach i oceanach.

Marek
środa, 22 lipca 2020, 15:46

Tak sobie piszesz, żeby bzdury pisać, czy po prostu nie wiesz czym jest LCS?

Fanklub Daviena
wtorek, 21 lipca 2020, 16:14

Bądźmy konsekwentni: jak wzięliśmy "latające LCS" w postaci F-35 to weźmy "pływające F-35" w postaci LCS... :)

Eter
wtorek, 21 lipca 2020, 20:47

Towarzysze rosyjscy nie mają nic lepszego zarówno od f-35 jak i od lcsów

gnago
środa, 22 lipca 2020, 05:14

Ale to nie czyni mniejszym frajerstwem zakupu tych sprzętów. Równie dobrze moglibyśmy kupić wycofywany lotniskowiec

y
środa, 22 lipca 2020, 17:26

Nie możecie. NIKT Rosji lotniskowca nie sprzeda!

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 19:07

F-35 są w duuuużo lepszy mstanie od LCSów

Towarzysz Polak
wtorek, 21 lipca 2020, 16:12

Gdybyśmy byli wyspą to jak najbardziej, ale nasze zagrożenie przyjdzie z lądu i to w systemy lądowe powinno się pakować kasę, zwłaszcza że mamy NSM które zapewnia wystarczającą ochronę na kierunku bałtyckim.

Pograbek
wtorek, 21 lipca 2020, 21:59

Jesteś pewien? Co jak co ale Rosjanie dobrze wiedzą jak.nas puknąć bez wydawania się w otwarta wojnę mamy 500 km wybrzeża . Był tu artykuł jak bardzo mocno śledzą co się dzieje w naszym Nadmorskim Dywizjonie..m

FR technologiczne imperium
wtorek, 21 lipca 2020, 16:10

Póki nie mamy wystarczających systemów przeciwpancernych i przeciwlotniczych (zwłaszcza Narwi) wydatki na MW powinny być odstawione na trzeci czy nawet czwarty plan. Jeśli już jakieś nawodne okręty to coś w stylu szybkich kutrów skrojonych pod Bałtyk, uzbrojonych w kilka rakiet woda woda czy torped, zaletą takiego rozwiązania był by fakt że spokojnie mógłby je zwodować polskie stocznie za relatywnie małe pieniądze.

Marek
środa, 22 lipca 2020, 07:40

Ile razy jeszcze trzeba tłumaczyć, że kutry, nawet najszybsze przy obecnych realiach to jest zwykłe marnowanie kasy?

dim
wtorek, 21 lipca 2020, 16:09

To bardzo proste: Po co nam polskie stocznie, gdy mamy amerykańskie ? Niemniej dla uspokojenia wyborców (kolejne wybory za trzy lata), należy nie tylko sfinalizować ten zakup - najlepiej w kredycie, który spłacać będzie następna ekipa rządząca - ale także należy nabyć licencję na produkcję większej liczby tych okrętów. Licencja winna być płatna z góry. A potem niech następny rząd martwi się o jej nie-realizację. Gdyż wiadomo, że realizacji i tak nie będzie. Nam to wiadomo. Masowemu wyborcy niekoniecznie. Przy podpisywaniu umowy ze Stanami, należy także pamiętać o zabezpieczeniu odpowiedniej liczby stanowisk dla ekipy. W NATO i w zarządach firm amerykańskich (wide prezydent Wałęsa). I krótka uwaga: A po kiego diabła nam okręty polskie ? Kto z decydentów na tym zyska i co ?

środa, 22 lipca 2020, 10:29

A jaki inny rząd Ty masz na mysli? PiS jest beznadziejny ale cala reszta jest jeszcze gorsza.

Erwin
wtorek, 21 lipca 2020, 22:31

Dim, conajmiej do 2027 jak nie 2035 roku formacja tworząca rząd będzie ta sama, więc ewentualny bat kręcą sami na siebie. Jeśli mają plan dajmy się im wykazać, potem rozliczmy z jego wykonania.

zuzia lat 5
wtorek, 21 lipca 2020, 18:00

oj dim, tym razem bzdury :)

Kołacz
wtorek, 21 lipca 2020, 15:58

Nie lepiej jednak budować kontynuować budowę Ślązaków na posiadanej już licencji i na bazie ciężko zdobytych doświadczeń przez krajowe stocznie? Wyposażenie w sensory i uzbrojenie artyleryjskie byłoby ujednolicone z tym które już jest na Ślązaku. Wprowadzenie nowego wyposażenia LSC komplikowałoby logistykę. Ewentualna rozbudowa mogłaby polegać na dodaniu posiadanych już wyrzutni rakiet RBS lub NSM.

Adam
wtorek, 21 lipca 2020, 18:47

Ślązak kosztował tyle co cztery takie LCS.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 21:57

LCSy seryjne kosztują 360 mln, to właśnie tyle co Ślązak :)

asd
wtorek, 21 lipca 2020, 21:32

No i co z tego ? Tym bardziej tak ciężko zdobyte doświadczenie należy zachować, a nie: "Skoro tyle kosztował to odstawić na bok". Gdzie tu logika ?

Woit
czwartek, 23 lipca 2020, 10:16

W Polsce logika idzie w las, gdy chodzi o interes tych przy władzy.

Łukasz 32
wtorek, 21 lipca 2020, 15:56

Oho, ruskie trole już jadą z koksem :p Czegokolwiek nie weźmiemy to zawsze będzie złe :p

Szept
wtorek, 21 lipca 2020, 17:19

Nieładnie tak pisać o autorze artykułu nawet jak się z nim nie zgadzasz kolego, troche kultury. Co do samych statków to niestety jest to szmelc który praktycznie nie wszedł do służby w US Navy. Mistrzostwm jest toto z aluminium bo pływa tylko po pokruszonym lodzie no ale w końco może i efekt cieplarniany na coś sie przyda. Ja tam Amerykanów rozumiem, musieli by toto wyzłomować a przecież można sprzedać promocyjnie sojusznikowi, który zapłaci potem za remont i uzbrojenie więc kasa się pięknie zwróci. Na a że toto w wersji protopypowej się na wojnę nie nadaje to już detal. Gdybym miał prorokować to znając Mariusza weźmie to w ciemno.

R
wtorek, 21 lipca 2020, 16:27

Napisal to wierny wyznwca Trumpa, a nie lepiej kupic cos nowego? zbudownego w Europie, to chyba jednak na naszym kontynencie mamy wieksze doswiadzenia z takiej wielskosci okretami niz w US.

Eter
wtorek, 21 lipca 2020, 20:50

Bez względu na to gdzie niestety Polskie stocznie nie maja kompetencji. Autor artykułu postuluje że maja być Polskie super okręty z Polskich stoczni. Takie nie istnieją.

R
środa, 22 lipca 2020, 13:44

Slazka zbudowalismy, co prawda w rekordowo dlugim terminie, ale to nie stocznia byla winna.

R
środa, 22 lipca 2020, 11:40

Nie musza byc budowane u nas, Slazaka zbudowalismy a ze trwalo to wieki to nie problem stoczni byl.

fifi
wtorek, 21 lipca 2020, 16:10

To już zaklepane :)?No tak.Jak za PRL-u.Może nawet gorzej.

nie
wtorek, 21 lipca 2020, 16:08

a z czego się cieszyć? USA ich nie chce, traktowało je jako jednostki prototypowe, bez uzbrojenia. Nie chcą w nie inwestować i szukają "sojuszników" którzy je wezmą. Znając życie pewnie przypadnie to nam. Można się nawet założyć, że tafia do nas w ramach propagandy sukcesu. I gdzie tutaj mowa o modernizacji armii? O stoczniach?

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 15:58

Wzięcie LCSów jest obiektywnie źle

Davien
środa, 22 lipca 2020, 16:57

LCS-y nie ale na Tico bym sie nei obraził:)

Jastrzębiec
wtorek, 21 lipca 2020, 15:34

Nie jestem marynarzem ale i tak sama myśl o zakupie używanego krążownika dla polskiej marynarki aby paradować w nim po niewielkim Bałtyku budzi i śmiech i zgrozę. Co innego z okazyjnym zakupem okrętów do działań przybrzeżnych - takich nie mamy, byle nie te z aluminium gdyż ta technologia musi budzić obawy.

Marek
środa, 22 lipca 2020, 16:01

Te krążowniki, choć bardziej leciwe miały by większy sens od LCSów. Te ostatnie zrobiono po to, żeby nie używać drogich niszczycieli do pływania przy brzegach, po których spacerują ludziska w turbanach. Taki nowoczesny odpowiednik awiza/kanonierki kolonialnej. Fakt, że dużo od niej szybszy, ale służy do tego samego.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 15:31

Oby nikomu do głowy by nie przyszło kupno ich

Gvalch'ca
wtorek, 21 lipca 2020, 15:24

LCS i Ticonderoga jako Miecznik i Czapla - jak budować armię paradną to na całego!

PolskiObywatel
wtorek, 21 lipca 2020, 15:13

Za co niby?

Zaq
wtorek, 21 lipca 2020, 15:04

Mariusz apeluje do Ciebie idź na całość bierz OP klasy Los Angeles też wycofywane z US Navy nie rozdrabniaj się

nie
wtorek, 21 lipca 2020, 14:52

Wzięcie tego od Amerykanów to byłaby porażka.

Jabadabadu
wtorek, 21 lipca 2020, 14:49

LCS-y były budowane do wojny z Chinami. Chiny miały własną wizję takiej wojny, odmienną od amerykańskiej. Po wycofywaniu LCS-ów wiać, że właściwą. To "coś" jest bardzo dobrym punktem celowania. I tyle. No, to może trafić do Polski. Tak jak kilkudziesięcioletni inny złom (jeszcze, ale z coraz większym trudem i przy gwałtownie rosnących kosztach) pływający.

Marek
środa, 22 lipca 2020, 16:05

Raczej zrobiono je po to, żeby operowały tam, gdzie ludzie pocierają lampy żeby wypuścić z nich dżina i dla relaksu latają na dywanach.

Minister Wojska Dariusz Płaszczak
wtorek, 21 lipca 2020, 19:28

Przecież masz napisane w artykule, że USA z LCS-ów nie rezygnują. Wycofują jedynie egzemplarze prototypowe.

vvv
wtorek, 21 lipca 2020, 23:21

a to dlatego ze są wadliwie wykonane i rdzewieją

Davien
wtorek, 21 lipca 2020, 17:26

A to co za brednie??? lCS-y powstawały jako jednostki do diząłn przybrzeznych ale jak widać nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz:))

vvv
wtorek, 21 lipca 2020, 14:43

O matko w życiu! LCS to najwiekszy bubel marynakrki USA, wadliwe spawy, wadliwe napędy i generalnie wszystko tam się sypie i koroduje. Nie ma co kupić/dostać to to od razmu mamy cały budżet MW przeznaczony na serwis LCS

Meska
wtorek, 21 lipca 2020, 15:19

Sluzyłes na tym okręcie?

Boczek
środa, 22 lipca 2020, 11:33

Bubel techniczny. Przydatność określana przez US Navy na poziomie Coast Guard. Prawdopodobnie wszystkie okręty zostaną tam przeniesione. W US Navy panuje jednogłośna opinia - "nigdy więcej"!

Marek
środa, 22 lipca 2020, 16:10

Latający dywan zestrzeli. Arabski dhow spokojnie zatopi. Motorówkę z RPG lub ładunkiem wybuchowym też. Gości jeżdżących na wielbłądach po plaży ostrzela. Żaden bubel więc, bo właśnie do tego zostały zrobione.

vvv
środa, 22 lipca 2020, 22:35

tu nie chodzi o przeznaczenie i nedzną opl ale o to ze sa wadliwie wykonane i zaprojektowane

Marek
czwartek, 23 lipca 2020, 10:06

Chcieli po taniości na bazie wycieczkowców? Chcieli. No to mają co chcieli. Widziały gały, co brały. My brać nie powinniśmy.

vvv
czwartek, 23 lipca 2020, 23:03

nie bo wdepniemy na minę nieudanej konstrukcji non stop serwisowanej w USA

vvv
wtorek, 21 lipca 2020, 23:20

a czy czytales o calej serii i dlaczego USA chce sie z nich wycofac? :) głownym problemem były wykorzystane materiały, jakość wykonania i wszechobecna rdza której nie powinno być.

QVX
wtorek, 21 lipca 2020, 19:34

Wystarczy poczytać oficjalne dokumenty.

Karkoszka
wtorek, 21 lipca 2020, 20:52

Zapytajcie Daviena. Daven służył. Davien prawdę wam powie. "Prawdę" i "Izwiestii" trochę dorzuci.

gnago
środa, 22 lipca 2020, 15:14

No co ty on lepszy śniada , a to z Putinem , a to z blond donkiem Trumpem. A ci mu się zwierzają

Karkoszka
sobota, 25 lipca 2020, 14:12

Racja, dyskusja z Davienem to obraza dla inteligencji człowieka.

Nikt
wtorek, 21 lipca 2020, 18:26

Sam fakt, że amerykani pozbywają się ich po tak krótkim czasie powinien zapalić lampkę, że branie ich jest niebezpieczne

Boczek
środa, 22 lipca 2020, 08:16

Bo to wg. US Navy: poziom Coast Guard i "nigdy więcej". Tam - do Coast Guard" miały też trafić. Pisałem o tym wiosną tego roku.

Paweł P.
wtorek, 21 lipca 2020, 14:36

Oj, nie sądzę aby to przyklepano.

QVX
wtorek, 21 lipca 2020, 19:33

Też tak sądzę. Akurat poza OcHłaPami (no tak okręty) mimo wszystko nie kupowaliśmy złomu w USA. Owszem przepłacaliśmy i mogliśmy trafić lepiej, ale braliśmy generalnie rzeczy "wypasione". A akurat te LCS - konkretne 4 egzemplarze testowe - to de facto złom, co zresztą przyznali sami Amerykanie.

Pim
wtorek, 21 lipca 2020, 17:32

A ja sądzę, że jest to realnie. "Dzięki osobistym kontaktom Prezydentów, MW pozyskała nowoczesne okręty". Wyborca to łyknie bez mrugnięcia okiem.

kj1981
wtorek, 21 lipca 2020, 20:20

W punkt.

fifi
wtorek, 21 lipca 2020, 16:12

Są na tym świecie rzeczy o których Pawłom P. się nie śniło ;).

Paweł P.
czwartek, 23 lipca 2020, 11:36

... Polska, już pisałem – może sprytnie to rozegrać, ucząc się – naprawiając i rozwijając dobre konstrukcje / komponenty, rozchodzi się też o czas i budżet. Gdzieś to trzeba wyważyć, zadać sobie pare pytań i szczerze odpowiedzieć.

Tweets Defence24