- WIADOMOŚCI
Wiceszef MON o Rosji: kolejny szczebel w eskalacji – sabotaże, z którymi Europa się dotąd nie mierzyła
Wiceszef MON Cezary Tomczyk podkreślił, że obecnie mówimy o kolejnym szczeblu w eskalacji działań Rosji, czyli o różnego rodzaju sabotażach, z którymi „do tej pory Europa się nie mierzyła”. Nie ma dzisiaj „twardego scenariusza wojennego” – zaznaczył.
W niedzielę nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. W bezpośredniej bliskości granicy z Polską odnotowano dwa uderzenia dronów. W wyniku jednego z nich uszkodzona została lokomotywa pociągu relacji Kijów-Warszawa, który znajdował się 2 km od granicy z Polską na stacji Jagodzin. Drugi dron uderzył w stację benzynową w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Na specjalnej odprawie w niedzielę wieczorem premier Donald Tusk podkreślił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy.
Również Tomczyk podkreślił w poniedziałek w TVN24, że jest „tysiące znaków i sygnałów, które prowadzą do prostego wniosku: że ta eskalacja będzie tylko wzrastać” i „trzeba budować odporność społeczeństwa, a z drugiej strony przede wszystkim budować odporność państwa i sił zbrojnych”.
Zapytany, co znajduje się „na szczycie” drabiny eskalacyjnej działań Rosji, w scenariuszu wyobrażalnym lub takim, przed którym Polskę ostrzega CIA, wiceszef MON powiedział, że „nie ma dzisiaj twardego scenariusza wojennego”, w takim sensie, który zawarty był w pytaniu. – Dzisiaj mówimy o kolejnym szczeblu w tej drabince eskalacyjnej, która może być czymś pomiędzy – różnego rodzaju sabotażami, ale takimi, z którymi do tej pory Europa się nie mierzyła – powiedział Tomczyk.
Stwierdził przy tym, że np scenariusz tzw. zielonych ludzików jest „scenariuszem niewyobrażalnym w Polsce”. – Polska jest silnym krajem z silną armią i tego typu scenariusz jest niemożliwy bez wprowadzenia poziomu zagrożenia, de facto, wojennego – powiedział wiceszef MON. Tzw. zielone ludziki to osoby z mundurach bez oznaczeń wojskowych i państwowych prowadzące np. działania dywersyjne.
Premier Tusk poinformował w miniony czwartek, że otrzymał od szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) Johna Ratcliffa raport dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. Podkreślił wówczas, że Polska i cała Europa „musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance Unii Europejskiej”.
W niedzielę szef rządu powiedział, że w najbliższych tygodniach i miesiącach można się spodziewać „wzmożonych akcji” ze strony rosyjskiej i nie można wykluczyć, że ta eskalacja będzie dotyczyła także terytorium Polski. W niedzielę nad ranem w związku z rosyjskimi atakami na terytorium Ukrainy polskiej strefy powietrznej przez kilka godzin strzegły samoloty F-16, śmigłowce oraz samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Działania te zakończyły się około godz. 10, nie odnotowano naruszenia granicy RP.
W trakcie operowania lotnictwa Rządowe Centrum Bezpieczeństwa do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia rozesłało alerty informujące o zagrożeniu. Mieszkańców sześciu powiatów w województwie lubelskim kolejny alert RCB przez kilkadziesiąt minut ostrzegał przed zagrożeniem atakiem z powietrza. Jak przekazały Siły Powietrzne Ukrainy, w nocy z soboty na niedzielę Rosja użyła do ataków na Ukrainę około 450 dronów. W wyniku ataków zginęły co najmniej trzy osoby, a 36 zostało rannych. (PAP)
