Reklama
  • sponsorowane
  • WIADOMOŚCI

„Same drony nie wygrywają wojen” [WYWIAD]

„Przykładem jest tzw. „zielona lista” wyposażenia. W założeniu miała uporządkować wybór i ułatwić życie żołnierzom. W praktyce – przy niejasnych kryteriach i komunikacji – wprowadziła dodatkową niepewność. Zamiast jasnej informacji „co można używać”, pojawiły się wątpliwości, a czasem nacisk na oznaczenie marki, a nie realne parametry. Efekt? Żołnierz nadal nie ma pewności, jakie buty może nosić” – o wnioskach z wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz „Operacji Szpej” rozmawiamy z Mateuszem Klimiukiem, prezesem Military Consulting and Investment Group. Wywiad zrealizowano w ramach patronatu medialnego nad XI Europejskim Kongresem Samorządów w Mikołajkach.

Mateusz Klimiuk
Mateusz Klimiuk
Autor. ze zbiorów rozmówcy

Michał Bruszewski: Panie Mateuszu, jakie rozwiązania z wojny rosyjsko-ukraińskiej powinniśmy implementować w Wojsku Polskim?

Mateusz Klimiuk: Najważniejszy wniosek z wojny rosyjsko-ukraińskiej: musimy testować rozwiązania wojskowe i podwójnego zastosowania w sposób adekwatny do realnych zagrożeń i rzeczywistych scenariuszy kryzysowych. Dzisiejsze pole walki zmienia się niezwykle dynamicznie i nie możemy już opierać się wyłącznie na deklaracjach producentów czy katalogowych parametrach sprzętu. Testowanie jest kluczem, podstawą, luką w polskim systemie zakupowym. Kluczowe jest wyciąganie wniosków z realnego zastosowania technologii w działaniach bojowych oraz ich weryfikowanie pod kątem naszego sposobu prowadzenia operacji. To, co działa w jednym państwie lub doktrynie, nie zawsze musi być optymalne w polskich warunkach. Dlatego potrzebujemy systematycznego testowania, analiz operacyjnych i szybkiego wdrażania wniosków.

Drugi element to tempo zmian technologicznych. Cykl życia współczesnych systemów wojskowych skraca się w sposób bezprecedensowy. Jeżeli chcemy utrzymać przewagę operacyjną, musimy nie tylko reagować na bieżące zagrożenia, ale myśleć o krok do przodu. Planowanie modernizacji musi uwzględniać to, jak dana technologia będzie funkcjonowała za kilka lat, a nie tylko w momencie zakupu. Tylko wtedy cykl życia produktu i całego systemu będzie zoptymalizowany.

I wreszcie rzecz fundamentalna – sprzęt wojskowy nie może pozostawać w magazynach. Musi być intensywnie wykorzystywany w szkoleniu i codziennym funkcjonowaniu jednostek. Technologia sama w sobie nie buduje zdolności obronnych. Buduje je żołnierz, który potrafi ją skutecznie zastosować w momencie kryzysu, a nie dopiero wtedy się jej uczyć. Wojna na Ukrainie bardzo wyraźnie pokazała, że przewagę daje nie samo posiadanie sprzętu, lecz umiejętność szybkiego i skutecznego wykorzystania go w praktyce.

Jaką rolę odgrywają drony-kwadrokoptery na nowoczesnym polu walki?

Drony-kwadrokoptery stały się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów współczesnego pola walki. Widzimy to bardzo wyraźnie na Ukrainie, ale także w innych konfliktach zbrojnych ostatnich lat. Co więcej drony znajdują zastosowanie już nie tylko w wojsku, ale w wielu branżach cywilnych, co dodatkowo przyspiesza ich rozwój i dostępność.

Oczywiście same drony nie wygrywają wojen, jednak są dziś integralną częścią systemu walki. Wykorzystywane są do prowadzenia rozpoznania, obserwacji, wskazywania celów, korygowania ognia artylerii czy monitorowania ruchów przeciwnika. W wielu przypadkach służą także do przenoszenia ładunków i środków rażących.

Ich największą wartością jest zwiększanie świadomości sytuacyjnej na polu walki. Dron pozwala zobaczyć przeciwnika wcześniej, reagować szybciej i podejmować decyzje w oparciu o aktualny obraz sytuacji. To oznacza, że dron nie jest już dodatkiem, ale jednym z podstawowych narzędzi walki. Dlatego można powiedzieć, że choć drony nie są jedynym czynnikiem decydującym o zwycięstwie, to w praktyce towarzyszą dziś niemal każdej operacji bojowej.

Przy czym należy podkreślić, iż jako kraj nie jesteśmy w stanie wojny, także musimy pamiętać o zabezpieczeniu obrazu – nie możemy sobie pozwolić by ktoś za pomocą naszych dronów mógł nas obserwować (przechwytując obraz). Pytanie zasadnicze a jaką rolę drony mogą odgrywać w roku 2026?

Czy powinniśmy szkolić się w zestrzeliwaniu dronów i używać specjalnej własnej amunicji przeciwdronowej?

Zdecydowanie tak.  Jeżeli drony stały się powszechnym narzędziem walki, to zdolności ich zwalczania muszą być równie powszechne. Budowanie kompetencji antydronowych jest dziś jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa pola walki.

Trzeba bardzo mocno podkreślić, że zdolności nie biorą się z deklaracji, tylko z treningu . Podstawą jest szkolenie. Umiejętności wykrywania, identyfikacji i neutralizacji dronów nie powstają na papierze – powstają w trakcie treningu i regularnych ćwiczeń. Jeżeli nie rozwijamy tych zdolności w ośrodkach szkolenia i na poligonach, to w sytuacji realnego zagrożenia po prostu ich nie będziemy mieć.

Szczególnie ważne jest szkolenie w zwalczaniu ruchomych, operujących systemów bezzałogowych. To zupełnie inna sytuacja niż klasyczne strzelanie do celów statycznych. Wymaga to odpowiednich procedur  oraz narzędzi – w tym również amunicji i systemów zaprojektowanych specjalnie do zwalczania dronów.

W tym obszarze nie możemy być zależni wyłącznie od importu. Polska powinna rozwijać własne rozwiązania w tym obszarze. Zdolność do produkcji krajowych systemów antydronowych – zarówno sprzętowych, jak i amunicyjnych – jest elementem naszej autonomii technologicznej i bezpieczeństwa państwa.

Kluczem jest zdolność produkcji polskiej amunicji – rozwiązania efektywnego w boju jak i efektywnego kosztowo. Co więcej bezpośrednie kinetyczne niszczenie jest odporne na zakłócenia!! Taka amunicja, polska amunicja jest tworzona – 100 % prywatny kapitał io robi to w tempie jakie w polskich realiach jest nieznane. Bez wparcia instytucjonalnego.

Czy Polska może być drugą Ukrainą, pod względem masowości w produkcji własnych rozwiązań, np. małych dronów? Ale nie tylko — rakiety, drony lądowe etc.?

Polska posiada bardzo duży potencjał konstrukcyjny i produkcyjny. Dysponujemy zapleczem inżynierskim, uczelniami technicznymi, sektorem prywatnym i przedsiębiorstwami przemysłowymi zdolnymi do tworzenia nowoczesnych rozwiązań technologicznych – od małych dronów po bardziej złożone systemy bezzałogowe czy rakietowe.

Problemem nie jest brak kompetencji technologicznych, lecz często ograniczenia decyzyjne i proceduralne. W wielu przypadkach bariery stanowią złożone procedury zakupowe, nadmierna ostrożność instytucji odpowiedzialnych za zamówienia oraz obawa przed szybkim wdrażaniem nowych rozwiązań.

Tymczasem istnieją instrumenty prawne, które pozwalają państwom członkowskim Unii Europejskiej podejmować decyzje zakupowe w sposób bardziej elastyczny w sytuacjach związanych z bezpieczeństwem państwa.

Podstawą jest art. 346 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który stanowi, że państwo członkowskie może podjąć środki uznane za konieczne dla ochrony istotnych interesów bezpieczeństwa państwa, w szczególności w odniesieniu do produkcji lub handlu bronią, amunicją i materiałami wojskowymi. W praktyce oznacza to możliwość stosowania szczególnych procedur zakupowych, pomijających standardowe mechanizmy konkurencyjne rynku wewnętrznego UE, jeżeli wymaga tego bezpieczeństwo państwa.

Jeżeli zdolności obronne państwa, kompetencje wojska czy rozwój systemów obrony cywilnej nie stanowią istotnego interesu państwa (Art. 12. 1. Lit b PZP), to trudno wskazać obszar, który miałby go stanowić. Dlatego instrument ten powinien być stosowany odważniej – szczególnie w kontekście szybkiego testowania, wdrażania i skalowania krajowych rozwiązań technologicznych. I tak nie skupianiu się na tworzeniu nowych procedur a wykorzystujemy narzędzia które mamy.

Polska ma potencjał, aby stać się jednym z europejskich liderów w produkcji systemów bezzałogowych i nowoczesnych technologii wojskowych. Warunkiem jest jednak większa decyzyjność państwa i stworzenie mechanizmów umożliwiających szybkie wdrażanie własnych rozwiązań.

Jak ważna jest „Operacja Szpej”?

„Operacja Szpej” nie jest tylko ważna – jest absolutnie kluczowa dla skuteczności działań Wojska Polskiego. Dotyczy ona wyposażenia indywidualnego żołnierza, czyli elementów, które bezpośrednio wpływają na jego bezpieczeństwo, mobilność i zdolność do prowadzenia walki. Mówimy tu nie tylko o mundurze, ale także o środkach ochrony osobistej, systemach przenoszenia wyposażenia, łączności, optoelektronice czy indywidualnym uzbrojeniu.

Od lat przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej i dowódcy Wojska Polskiego podkreślają, że żołnierz jest w centrum systemu walki. Nowoczesny, dobrze wyposażony żołnierz to większa przeżywalność na polu walki, wyższa skuteczność operacyjna i większa gotowość do działania w każdych warunkach. Inwestowanie w indywidualne wyposażenie nie jest dodatkiem do systemu obrony państwa – jest jednym z jego fundamentów.

Jeśli żołnierz ma być w centrum systemu, to musi to być widoczne nie w deklaracjach, ale w konkretnych decyzjach, produktach i sposobie pracy. Skuteczność operacji  nie wynika tylko z założeń, lecz z kultury działania, kultury organizacyjnej którą widać poprzez tak zwane artefakty.

W wymiarze fizycznym oznacza to realne, gotowe rozwiązania – sprzęt, który można zobaczyć, przetestować i wdrożyć. Nie koncepcje, lecz produkty, które od początku projektowane są z myślą o użyciu w warunkach operacyjnych.

W wymiarze behawioralnym to kultura gotowości do działania: szukamy rozwiązań, nie barier. To gotowość do działania: szybkie reagowanie, upraszczanie procedur i wspieranie decydentów zamiast ich blokowania. Jeśli widzimy problem – reagujemy, upraszczamy, poprawiamy. System powinien pomagać w podejmowaniu decyzji, nie tworzyć obaw przed ich konsekwencjami.

W wymiarze językowym to zmiana narracji: mniej „czy się da”, więcej „jak to zrobić szybciej i lepiej”. Gotowość, odpowiedzialność i sprawczość muszą być obecne nie tylko w strategiach, ale w codziennym działaniu.

Przykładem jest tzw. „zielona lista” wyposażenia. W założeniu miała uporządkować wybór i ułatwić życie żołnierzom. W praktyce – przy niejasnych kryteriach i komunikacji – wprowadziła dodatkową niepewność.

Zamiast jasnej informacji „co można używać”, pojawiły się wątpliwości, a czasem nacisk na oznaczenie marki, a nie realne parametry. Efekt? Żołnierz nadal nie ma pewności, jakie buty może nosić.

To pokazuje jedno: nawet dobre narzędzie, bez przejrzystych zasad i właściwej komunikacji, może przestać wspierać, a zacząć utrudniać zwłaszcza jeżeli w teoretycznie nawet tak prostym asortymencie instytucjonalnie (kultura organizacji) mamy wydłużenie procedur bez efektów. Ponownie tworzymy proces a na koniec dnia użytkownik nie wie co może a co gorsz nie ma wyboru. Zmiana kultury na przykładzie – proszę sobie wyobrazić, że wykorzystując aktualne przepisy wprowadzamy jednocześnie 5 różnych modeli, gdzie żołnierz ma prawo wyboru? A instytucja na potrzeby magazynowe ma 5 różnych możliwości zapełnienie stanów – inna pozycja negocjacyjna, gdzie jednocześnie widzi, które żołnierze wybierają najwięcej.

Dlatego kluczowe jest nie tylko tworzenie rozwiązań – ale ich ciągłe upraszczanie, doprecyzowanie i dostosowanie do realiów działania.

Artykuł sponsorowany

Zobacz również

WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151
Reklama