Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosjanie uderzyli w produkcje rakiet Flamingo

Prezydent Zełeński potwierdził, że rosyjski atak rakietowy zniszczył dużą linię produkcyjną ukraińskich rakiet manewrujących Flaming. Nie wiadomo jednak, gdzie i kiedy.

Ukraińska rakieta manewrująca FP-5 Flaming
Ukraińska rakieta manewrująca FP-5 Flaming
Autor. Fire Point

Informacja przekazana przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego 14 lutego 2026 roku podczas Monachijskiej konferencji bezpieczeństwa może budzić zdziwienie. Wcześniej ani Rosja, ani też Ukraina nie informowały bowiem o skutkach uderzeń na własne obiekty zbrojeniowe. Tymczasem prezydent Zełeński potwierdził, że rosyjski atak rakietowy zniszczył linię produkcyjną ukraińskiego pocisku manewrującego Flaming.

Reklama

Byłaby to duża strata, ponieważ Ukraińcy wiązali bardzo duże nadzieje z tą rakietą, chcąc w jakiś sposób zrekompensować nią brak zgody Amerykanów na przekazanie im rakiet Tomahawk. Pocisk manewrujący FP-5 Flaming opracowany przez ukraińską firmę Fire Point miał zresztą lepsze parametry zasięgowe od swojego amerykańskiego odpowiednika, ponieważ podobno mógł atakować cele w odległości 3000 km. Dodatkowo był tańszy. Teraz okazuje się, że Rosjanie mieli zniszczyć jedną dużą linię produkcyjną tego pocisku.

Istnieje kilka wyjaśnień całej tej sytuacji. Oczywiście jest możliwe, że rosyjskie rakiety rzeczywiście zniszczyły ukraińską halę produkcyjną. Ale jest też możliwe, że Rosjanie nie trafili niczego ważnego i produkcja Flamingów w innym miejscu trwa nadal. Prezydent Zełeński mógł przecież chcieć wprowadzić wszystkich w błąd i to z dwóch powodów. Najlepiej by było, gdyby Ukraińcy chcieli w ten sposób zaskoczyć Rosjan, którzy nie tylko przestaliby ich atakować, ale również przestaliby się spodziewać ataków w odległości ponad 1000 km od linii frontu.

Niestety jest również możliwość, że Ukraińcy chcieli w ten sposób ukryć opóźnienie w programie rakiet Flaming. W oparciu o nową linię produkcyjną planowano bowiem uruchomienie masowej produkcji tych pocisków w okresie od grudnia 2025 roku do lutego 2026 roku. „Rosyjski atak rakietowy” spowodował, że nikt teraz nie może zadać pytania „co z Flamingami?”. Za tą drugą opcją przemawia informacja przekazana przez Zełenskiego, że atak wymierzony w duży zakład produkcyjny związany z krajowym programem pocisków dalekiego zasięgu tylko tymczasowo zakłócił produkcję. Ukraiński prezydent poinformował również, że „linia produkcyjna już została przeniesiona, a produkcja przywrócona”.

Co ciekawe, ta druga część informacji nie została w ogóle zauważona w Rosji. Przykładowo rosyjska agencja TASS przekazała 14 lutego 2026 roku jedynie komunikat o potwierdzeniu przez Zełeńskiego zniszczenia w ataku rakietowym linii produkcyjnej ukraińskich pocisków Flaming. Rosjanie nie przedrukowali też opinii prezydenta Ukrainy na temat tych rakiet. Tymczasem Zełeński bardzo chwalił w Monachium Flaminga, uznając go za „najskuteczniejszy pocisk”, jaki posiadają ukraińskie siły zbrojne. Trzeba przy tym sprostować, że Flaming na pewno nie przebija skutecznością zachodnich rakiet manewrujących Storm Shadow, ponieważ jest łatwiejszy do zestrzelenia przez obronę przeciwlotniczą i ma mniejszą precyzję. Jego atutem jest jednak zasięg, dzięki czemu na terenie Rosji może uderzyć w te obiekty, które są pozbawione osłony, albo mają ją bardzo słabą.

Te mankamenty widać zresztą po skutkach sporadycznych ataków, jakie Ukraina do tego czasu prowadziła tymi rakietami. Przykładem może być styczniowe uderzenie na infrastrukturę kojarzoną z systemem rakietowym Oresznik na poligonie Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Ze zdjęć satelitarnych wynika, że uderzenia Flamingów były zbyt mało precyzyjne, by zniszczyć założone cele. Jedyny potwierdzony atak w tym roku miał podobno zostać przeprowadzony nocą 12 lutego 2026 roku na magazyn amunicji i materiałów wybuchowych w okolicach miejscowości Kotłuban w obwodzie wołgogradzkim w Rosji. Ukraiński sztab generalny poinformował wtedy, że po nalocie: „na terenie obiektu odnotowano potężne eksplozje, po których nastąpiła detonacja wtórna. Trwa ustalanie skali zniszczeń”.

Po poprawieniu celności przez Ukraińców, Rosjanie mogą mieć więc poważny problem, ponieważ jedna rakieta Flaming przenosi ładunek wybuchowy o wadze 1150 kg, a więc ponad dwa razy więcej niż amerykański Tomahawk.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama