Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosjanie strzelają w Ukrainę czym mogą

Kijów został zaatakowany rakietami Ch-22, z zasady przeznaczonymi do zwalczania amerykańskich lotniskowców. Teraz wykorzystuje się je do przeciążania systemu Patriot i SAMP/T.

Autor. mil.ru

Rzecznik sił powietrznych Ukrainy pułkownik Jurij Ignat w kanale telewizyjnym Kijów 24 poinformował, że w nalocie na ukraińską stolicę w nocy z 23 na 24 stycznia 2026 roku Rosjanie użyli dwunastu starych rakiet przeciwokrętowych Ch-22 Buria. Był to pierwszy taki przypadek od długiego czasu, ponieważ ze względu na wyczerpujące się zapasy tych pocisków, Rosja przestała je wystrzeliwać w 2025 roku. Szacuje się, że wcześniej użyto ponad 400 rakiet Ch-22. Tylko w okresie od 12 maja do 25 czerwca 2022 roku ukraińskie media naliczyły 44 takie pociski wlatujące nad Ukrainę.

Reklama

Użycie rakiet Ch-22 w odniesieniu do celów lądowych od samego początku wywoływało zdziwienie analityków. Są to bowiem pociski przeznaczone przede wszystkim do zwalczania celów nawodnych. Nie mają więc systemu nawigacji satelitarnej, ale jedynie system nawigacji inercyjnej oraz głowicę radiolokacyjną, przejmującą naprowadzanie w ostatniej fazie lotu.

Dokładność trafienia tej rakiety w cel nawodny, wykrywalny przez radar w głowicy naprowadzającej, była bardzo niewielka, ponieważ szacowano ją nawet na więcej niż 90 metrów. Trzeba jednak pamiętać, że był to pocisk przeznaczony do atakowania lotniskowców, jak również zakładano jego uzbrojenie w głowicę atomową. W takim przypadku celność nie miałaby już dużego znaczenia.

W przypadku celów lądowych na Ukrainie to dokładność jeszcze bardziej spada i prawdopodobnie jest gorsza od tej, jaką miały rakiety V-1 w czasie II wojny światowej. Dla Rosjan nie ma to jednak znaczenia, ponieważ przy atakowaniu miast zawsze się w coś trafi, powodując duże straty – w tym wśród ludności cywilnej. Tym bardziej że pociski Ch-22 przenoszą ładunek bojowy o wadze 950 kg. Mogą więc powodować duże zniszczenia na ziemi, szczególnie w przypadku „ciasnej” zabudowy miejskiej.

Poza małą celnością, wadą rakiet Ch-22 jest także ich wielkość. Były to pociski projektowane jeszcze pod koniec lat pięćdziesiątych, stąd umieszczenie całego systemu naprowadzania wymagało zbudowania kadłuba o długości 11,65 m, średnicy 92 cm, wysokości 1,81 m ze skrzydłami o rozpiętości 3 m. Rosjanie zrekompensowali tę wielkość dużą prędkością lotu, która w zależności od przyjętej trajektorii mogła w ostatniej fazie przekraczać 3,5—4,6 Mach.

O ile więc wykrycie takiego celu nie było dużym problemem, to jego zwalczenie starymi systemami przeciwlotniczymi było praktycznie niemożliwe. Według pułkownika Ignata do końca 2025 roku Rosjanie mieli użyć aż 412 rakiet Ch-22 lub Ch-32, z których obronie przeciwlotniczej udało się zestrzelić tylko trzy (skuteczność 0,72%). Przy czym większość ataków koncentrowała się na celach na południu Ukrainy, i to nie tylko na infrastrukturze (np. na Wyspie Węży czy platformach wiertniczych), ale również na Odessie. Na szczęście z powodu wieku część pocisków po drodze ulega samozniszczeniu.

Teraz efektywność ukraińskiej obrony przeciwlotniczej się poprawiła, ponieważ w ostatnim ataku z 24 stycznia 2026 roku udało się strącić aż 9 z 12 rakiet (skuteczność na poziomie 75%). Wynika to m.in. z rozstawienia wokół Kijowa najnowszych baterii obrony powietrznej, w tym systemów Patriot i SAMP/T. A to właśnie te zestawy przeciwlotnicze są uważane za najbardziej skuteczne w odniesieniu do takich rakiet jak Ch-22.

Jest więc bardzo prawdopodobne, że Rosjanie ponownie powrócili do atakowania miast swoimi starymi rakietami przeciwokrętowymi nie tylko, by atakować ludność cywilną, ale także, by przy okazji wyczerpać cenne zapasy pocisków dla systemów Patriot i SAMP/T. Rakiety Ch-22 w ostatniej fazie ataku lecą bowiem torem balistycznym z prędkością około 4 Mach i w systemach obrony powietrznej muszą być traktowane jako cel priorytetowy. Wyeliminowanie ukraińskich rakiet przeciwlotniczych stało się dla Rosjan tak ważne, że bombowce Tu-22M3 potrzebne do wystrzeliwania Ch-22 są ściągane bliżej Ukrainy aż z Dalekiego Wschodu.

A o obciążeniu ukraińskiej obrony przeciwlotniczej może świadczyć fakt, że tylko 24 stycznia nad Ukrainę wleciało 396 rosyjskich środków napadu powietrznego, z czego Ukraińcom udało się strącić 372 zagrożenia (skuteczność na poziomie 94%).

Warto przy tym zaznaczyć, że Rosjanie nie mają możliwości odtwarzania swojego zapasu rakiet Ch-22, ponieważ nie są one już produkowane i to od kilkudziesięciu lat. Ukraina „rozbraja” więc rosyjski arsenał, który wcześniej był wykorzystywany do straszenia całej Europy. Rosjanie często wysyłali bowiem w powietrze swoje bombowce Tu-22M3 w otoczeniu własnych myśliwców, by propagandowo symulować uderzenie rakietowe na wybrane kraje NATO.

Ostatni taki „atak” miał miejsce 22 stycznia 2026 roku nad Morzem Bałtyckim, gdzie Rosjanie ćwiczebnie zaatakowali terytorium Polski. Jest bardzo prawdopodobne, że pociski użyte w czasie tej demonstracji „siły” zostały później wystrzelone w kierunku Kijowa.

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama