Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosjanie hakują Starlinki. Bez nich strzelają do swoich

Wyłączenie nieautoryzowanych rosyjskich połączeń Starlinka sparaliżowała na wiele godzin koordynację działań oddziałów Putina. Niestety, rosyjskie oddziały hakują i przywracają Starlinki.

Russian Unmanned Systems Forces.
Russian Unmanned Systems Forces.
Autor. Russian MoD
Reklama

Jak raportuje serwis „Astra” Rosjanie wymyślili kilka sposobów na ominięcie masowego wyłączenia Starlinków po rosyjskiej stronie fronu. 4 lutego „rosyjskie Starlinki” zostały wyłączone. Przy okazji odnotowano zakłócenia po ukraińskiej stronie. „Cały front wyłączony ze Starlinków. Wróg też tak ma” – ekscytował się Romanow Light na Telegramie, jeden z mil-blogerów. Rosjanie twierdzili, że bez Starlinków „nie mają kontroli bojowej”. Obecnie Z-blogerzy raportują, że udaje się przywracać Starlinki.

Rosjanie wykorzystywali podstawione firmy-słupy w zachodniej Europie do zakupu abonamentów na użytkowanie Starlinka i w ten sposób firma SpaceX miała problem z rozróżnieniem tych usług od ukraińskich. Dlatego też odłączenie Rosjan spowodowało częściowo zakłócenia u Ukraińców, ponieważ teraz doszło do weryfikacji Starlinków używanych blisko linii frontu – na autoryzowane i „zbanowane”. Ukraiński resort obrony szybko weryfikował, które Starlinki są właściwe, a które rosyjskie, więc udało się przywrócić połączenia dla ukraińskich żołnierzy. Problem, w tym że Rosjanie obchodzą „bana” od Elona Muska.

Pierwszym sposobem na przywrócenie „rosyjskich” Starlinków są tzw. dropy. Na rosyjskich mediach społecznościowych są ogłoszenia, które za opłatą reaktywują Starlinka używając lokalizacji po ukraińskiej stronie frontu. Rosjanie próbują także skorumpować obywateli Ukrainy do wykorzystania ich autoryzacji z terytorium Ukrainy.

Wszelako wielogodzinne odłączenie Starlinków spowodowało spustoszenie w części rosyjskich oddziałów. Na Zaporożu i pod Kupiańskiem, Ukraińcy odnotowali że Rosjanie okładają ogniem artyleryjskim własne pozycje. Uziemiono także część oddziałów operatorów dronów. Na przykład elitarny oddział „Rubikon”, który kopiuje rozwiązania z Ukrainy korzystał ze Starlinków w nakierowywaniu dronów.

Operatorzy musieli zrezygnować ze Starlinków i przenieśli się do sieci radiowej Mesh. Wstrzymanie nalotów dronowych było więc chwilowe i ograniczone. Rosjanie rzadko korzystają z GPS, omijając w ten sposób zakłócenie sygnału. Bazując na sieci Mesh, na dronach są zamontowane autonomiczne modemy, które pozwalają na sygnał operator – dron – inne drony.

Federacja Rosyjska jest coraz groźniejsza dla satelitarnej łączności państw zachodnich. Jak raportuje serwis „Space24”: Rosyjskie jednostki szpiegowskie Łucz-1 i Łucz-2 wykonywały w ostatnich latach „podejrzane manewry” na orbicie, niebezpiecznie zbliżały się do „niektórych spośród najważniejszych satelitów geostacjonarnych Europy” i pozostawały w ich pobliżu nawet przez kilka tygodni.

Zobacz również

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama