Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Atak Rosji w ciągu „miesięcy”? Państwa Bałtyckie zagrożone

Słowa premiera RP Donalda Tuska zbiegają się z ostrzeżeniami Ukrainy, że Moskwa szykuje wojnę przeciwko państwom bałtyckim.

Premier Donald Tusk na konferencji prasowej 26 marca 2026 r.
Premier Donald Tusk na konferencji prasowej 26 marca 2026 r.
Autor. E24

Donald Tusk, polski premier, zasugerował w „Financial Times”, że atak Rosji na państwo-członka NATO to perspektywa „raczej miesięcy niż lat”. Koresponduje to ze słowami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który ostrzegł, że Rosja szykuje ofensywę nie tylko przeciwko Ukrainie, ale także państwom bałtyckim, które należą do NATO.

Na słowa ukraińskiego prezydenta zareagowała wówczas Estonia. Minister spraw zagranicznych Margus Msahkna ocenia, że alarmujące informacje nie odpowiadają danym „wywiadowczym ani naszej ocenie zagrożenia”. Problem w tym, że szef komisji ds. zagranicznych estońskiego parlamentu Marko Mihkelson stwierdził wcześniej, iż: „państwa bałtyckie znajdują się w grupie ryzyka”.

Jednocześnie Estonia i Łotwa mają problem z nielojalną wobec państwa rosyjską mniejszością. Łotwa prowadzi projekt deportacji Rosjan, którzy zwalczają język łotewski, albo są zaangażowani w pro-rosyjskie organizacje. Państwa Bałtyckie są krajami frontowymi. Kluczowymi z polskiej perspektywy. Pomoc Ukrainie jest w interesie Bałtów, bo nikt nie ma wątpliwości, że kolejne na celowniku Putina są Estonia, Łotwa i Litwa. Są one „Ukrainami” północy mając podobne problemy etniczno-polityczne co na południu. 25 proc. ludności etnicznie rosyjskiej to baza społeczna, której lojalność wobec tych państw jest wątpliwa, a powtórka z Donbasu 2014 jest niestety realna.

Tak jak bez Ukrainy Rosja nie jest w stanie realizować swojego mocarstwowego projektu w basenie Morza Czarnego, tak analogicznie bez kontroli nad państwami bałtyckimi nie uczyni tego nad naszym Morzem Bałtyckim. Ich niepodległość jest kluczem do powstrzymania wybuchu III wojny światowej.

Kaliningrad czuje na plecach oddech Litwy, Łotwy i Estonii, bo zgodnie ze sztuką wojenną uderzenie bez zabezpieczonych flank – a nawet tyłów – się nie powiedzie. Bałtowie na północy odgrywają taką rolę, jaką odgrywa Ukraina na południu. Rosyjski plan wojenny przeciwko NATO, który istnieje od czasów Traktatu Waszyngtońskiego (a nawet wcześniej) jest obecnie zgniatany obcęgami ukraińsko-bałtyckimi. Niepodległość Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii szachuje plany Kremla na podbój Europy Środkowo-Wschodniej.

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama