USA: nowy szef Pentagonu mówił o możliwości szybszego powrotu wojsk do domu

15 listopada 2020, 15:53
191229-A-WP252-590Y
Fot. US Army Master Sgt. Alejandro Licea, DoD
Reklama

Czy nowy (p.o) Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych przyspieszy wycofywanie amerykańskich sił zbrojnych z Afganistanu, zgodnie z wolą i zapowiedziami prezydenta Donalda Trumpa, a może będzie kolejnym z urzędników obecnej administracji wskazujących na ostrożniejsze podchodzenie do takich strategicznych decyzji? W sobotę pojawił się pierwszy komunikat Christophera Millera względem możliwości redukowania obecności amerykańskich sił zbrojnych.

Pełniący obowiązki Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych miał wskazać, że należy przyspieszyć powrót amerykańskich żołnierzy do ich domów z rejonów wieloletnich wojen prowadzonych przez Waszyngton. Tego rodzaju sygnał ze strony Christophera Millera miał paść w sobotę, gdy kierował on swoje pierwsze uwagi do sił zbrojnych, po wskazaniu przez Donalda Trumpa na następcę zdymisjonowanego Marka Espera.

Wspomniany Miller miał zaznaczyć, że Stany Zjednoczone nie są narodem dążącym do prowadzenia nieustających działań zbrojnych, gdyż leży to w sprzeczności z amerykańskimi wartościami. Dlatego obecnie, jego zdaniem, gdy wypełnione zostały zadania stawiane przed personelem wojskowym ze Stanów Zjednoczonych należy wycofać żołnierzy do domu.

Oczywiście, słowa wspomnianego członka administracji prezydenckiej zostały połączone bezpośrednio z amerykańską obecnością wojskową w Afganistanie, jak i Iraku. To wycofanie sił z obu tych stref wieloletnich konfliktów zbrojnych zapowiadał od początku swojej prezydentury sam Donald Trump. Zaś Christopher Miller został wskazany przez Donalda Trumpa, jako pełniący obowiązki Sekretarza Obrony 9 listopada tego roku i od razu zaznaczył, że on również, jak wielu innych w Stanach Zjednoczonych, jest zmęczony niekończącymi się konfliktami zbrojnymi.

Przy czym, nie wymieniono wspomnianych – Afganistanu i Iraku bezpośrednio. Zasugerowano jednak, że może chodzić o działania wymierzone w Al-Kaidę, zaś to ma przekładać się właśnie na działania afgańskie (i irackie). Co więcej, wspomniany Christopher Miller miał zaznaczyć, że Stany Zjednoczone znajdują się obecnie w krytycznej fazie przechodzenia w misjach  do roli wspierającej wysiłki poszczególnych państw w zapewnianiu bezpieczeństwa i działaniach antyterrorystycznych. Przestając być bezpośrednio dowodzącymi tego rodzaju działaniami.

Pełniący obowiązki szefa Pentagonu podkreślił przy tym, że sama wojna z Al-Kaidą nie skończyła się, ale Amerykanie są niejako o krok od rozbicia struktury odpowiadającej za ataki z 9/11 i ogłoszenie przez Georga W. Busha jr tzw. Globalnej Wojny z Terrorem (GWOT). Christopher Miller ma uważać, że Stany Zjednoczone nie powinny popełnić błędu strategicznego, wycofując się całkowicie z walki bez doprowadzenia zmagań do końca.

Sam Donald Trump podkreślił na Twitterze, że chce, aby amerykańscy żołnierze wrócili do domów jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. Jednakże, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O'Brien musiał później dookreślić, że tweet prezydenta był tylko wyrazem pragnienia. Zaś wojska amerykańskie w Afganistanie zostaną zredukowane do poziomu 2500 do początku 2021 roku, jednak nie będzie możliwa pełna ewakuacja personelu wojskowego. Amerykańskie media podkreślają również, że doradcą szefa Pentagonu ma być płk Douglas MacGregor, znany orędownik szybkiej i gwałtownej redukcji amerykańskiej obecności wojskowej poza granicami kraju. Jak wiadać, do 20 stycznia sytuacja może być wysoce dynamiczna, szczególnie, że sam Donald Trump nie zamierza ewidentnie przyjąć pozycji tzw. lame duck i oczekiwać jedynie płynnego przekazania władzy nowej administracji.

(JR)

image
Reklama
Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
Dr House
poniedziałek, 16 listopada 2020, 10:20

Czuję w kościach wycofanie USArmy z Polski. Goodbye Fort Tromp.

obserwator
poniedziałek, 16 listopada 2020, 07:43

Jesteśmy świadkami upadku imperium, większego niż rzymskie czy brytyjskie. Historyczna chwila.

bender
poniedziałek, 16 listopada 2020, 14:54

Bardzo mało wiesz, a jeszcze mniej rozumiesz z tego co dzieje się w USA. Amerykanolodzy potrafią dzielić historię USA na 40-50 letnie cykle, w których pewne idee i rozwiązania są wprowadzane aby rozwiązać istniejące problemy, następnie te rozwiązania generują nowe problemy, które rozwiązywane są w nowym cyklu. Na moje oko razem z Trumpem kończy się cykl zapoczątkowany prezydenturą Reagana, ale możliwe też, że to Biden będzie ostatnim prezydentem tego cyklu.

obserwator
poniedziałek, 16 listopada 2020, 18:26

@pozostali:Dług USA po raz pierwszy w historii przekroczył PKB, widzisz widoki na zmianę tego stanu?? Konflikty wewnętrzne, wycofywanie wojsk nie tylko z Afgana ale i z EUROPY, za chwilę zobaczycie tego więcej...Zaczynają przegrywać technologicznie z Chinami i nie bardzo widać aby się trend miał odwrócić (szkolnictwo wyższe techniczne leży, większość studentów to studenci z Azji, amerykanie wolą YTba). USA nie ma armii lądowej zdolnej walczyć z symetrycznym przeciwnikiem, ma najmniej okrętów w linii w historii. Nie kontroluje bliskiego wschodu, dostaw ropy i surowców z Afryki do Azji. Za chwilę przestaną kupować inwestorzy amerykańskie obligacje skarbowe (dług USA) -myślisz dlaczego UE (Niemcy) zgodzili się na współfinansowanie długu UE, bo wiedzą co się święci. I to wszystko w chwili gdy wyzwanie rzucił im przeciwnik znacznie silniejszy od ZSRR -Chiny. Dzisiaj gdyby doszło (a dojdzie) do wojny USA-Chiny to Chiny ją wygrają -mają więcej zasobów ludzkich, kasy, produkują nieporównywalnie więcej okrętów niż USA (zgoda gorszych jakościowo, ale T-34 też był gorszy od Tygrysa), społeczeństwo jest bardziej zdyscyplinowane, ma większe morale (pamiętaj zachodowi "wiek upokorzenia") -USA jest na granicy rewolucji, a będzie gorzej jeszcze. Przestańcie żyć dniem wczorajszym, że USA robiło co chciało -czy dzisiaj może? Nie może. Ja wolałbym aby Pax -Americana dalej trwał ale to jest już nie realne. Jedyne co może zatrzymać Chińczyków to przegrany wyścig o kosmos, z tym że do tego czasu sprawy hegemonii mogą się już rozstrzygnąć na Ziemi.

bender
wtorek, 17 listopada 2020, 20:36

Rozumiem Twoje obawy, wiele w tym prawdy. Tylko czy pamiętasz może Cartera? Sowieci w rozkwicie, Ameryce grunt walił się niemal wszędzie, kryzys paliwowy, Ajatollahowie w Iranie, ogółem kiepsko. A potem przyszła zmiana cyklu z Reaganem jako prezydentem i dekadę później Sowietów już nie było. To naprawdę było trudne do zobaczenia za Cartera, choć powstawała już technologiczna jaskółka tamtych czasów czyli wahadłowiec. Dziś jaskółką jest amerykański, prywatny przemysł kosmiczny. Dlatego nie uważam, żeby przewaga już była po stronie Chin. Owszem, Chiny dokonały zdumiewającego skoku i może są bliżej USA w technologicznym wyścigu niż schyłkowe Sowiety, ale jeszcze nie prowadzą. Bardziej też niż sowiety są częścią światowego krwioobiegu gospodarczego, dlatego prawdopodobieństwo wojny jest niższe. Owszem, do tej pory rozgrywali swoją partię koncertowo, ale do dziś wielu połapało się w chińskiej strategii i zaczyna się wypieranie Chin z różnych rynków. Gospodarka będzie kluczową kwestią, bo jeśli komuniści przestaną zarabiać wielką kasę, to stracą poparcie. W każdym razie Chiny wcale nie są skazane na sukces, mogą też stać się beczką prochu.

Ciekawy
poniedziałek, 16 listopada 2020, 12:10

A po co mają trzymać wojsko na przykład w Afganistanie?

dim
poniedziałek, 16 listopada 2020, 10:53

Nic podobnego ! Imperia rzymskie i brytyjskie czy francuskie swe rozległe strefy kontroli posiadały jako terytoria na własność. Gdy USA najwyraźniej nigdy takich ambicji nie przejawiały. Poza agresją terytorialną niegdyś na Meksyk i później, poza paroma nieistotnymi globalnie państewkami, USA wystarczała zawsze kontrola wydarzeń i trendów, dominujących u ich sojuszników. Następna wielka różnica (choć wynikająca z tej pierwszej) jest gospodarcza - imperia kolonialne, typu Rzymu czy Wlk. Brytanii, czy Francji, dopisałbym III Rzeszę, faktycznie dopuszczały kontakty gospodarcze swych kolonii jedynie z metropolią, lub za jej pośrednictwem. USA takich warunków także nie stawiają. Chcą być tylko jednym z głównych partnerów, krajów swej strefy dominującego wpływu. To im wystarcza. Podsumuję, że o ile w przypadku kolonii chodziło o zupełną podległość, USA wystarcza silne partnerstwo. Przy tym domagają się dla siebie korzyści, ale i ponoszą najwyższe, procentowo i bezwzględnie, koszty wspólne.

Monkey
poniedziałek, 16 listopada 2020, 19:43

@dim: Świetnie scharakteryzowałeś różnice pomiędzy rodzajami kolonializmów. Nic dodać, nic ująć.

Muminek
poniedziałek, 16 listopada 2020, 10:40

to może napisz po co im Afganistan ?? i niby jaki to upadek oznacza danie sobie spokój z takimi krajami ...

obserwator
poniedziałek, 16 listopada 2020, 18:27

A Irak? Proponuję spojrzeć na MAPĘ!

Ech
poniedziałek, 16 listopada 2020, 01:30

Dobrze. Niech zakoncza niekoncze sie wojny. Czas najwazszy

dim
poniedziałek, 16 listopada 2020, 10:56

Mogliby też rozliczyć głównych winnych, krwawych wojen z góry przegranych, czy przegranych w ich trakcie, wskutek fatalnego zarozumialstwa rządzących. Rozliczając przynajmniej etycznie.

BUBA
poniedziałek, 16 listopada 2020, 09:01

Wojny byly, sa, i beda. Zmieniaja sie tylko Agresorzy.

Tweets Defence24