- WIADOMOŚCI
Samoloty i interceptory. Jak bronić się przed dronami
Drony są istotnym elementem pól bitew we wszystkich trzech podstawowych domenach. Jak się przed nimi zabezpieczać zastanawiali się goście panelu pt. „Zintegrowany system obrony przed dronami”.
Autor. Maciej Szopa/Defence24
W panelu prowadzonym przez doktora Roberta Czuldę wzięli udział: płk Dariusz Huryń, reprezentujący Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych; Tomasz Kieć, kierownik biura rozwoju biznesu w Pionie Sprzedaży i Programów Polskich Zakładów Lotniczych PZL Mielec; Krzysztof Krystowski, dyrektor generalny Northrop Grumman Polska S.A.; Balázs Nagy, CEO i współzałożyciel TYTAN Technologies oraz Maksymilian Szuba, dyrektor operacyjny firmy UMO.
Jak zauważył we wstępie do dyskusji dr Czulda, drony wzbudzają w ostatnich latach wiele emocji. Nie jest to już ciekawostka, jak jeszcze kilka lat temu w Syrii, gdzie Turcja jako jedna z pierwszych zaczęła wykorzystywać drony do wsparcia swojej artylerii, czy w Górskim Karabachu, gdzie Azerbejdżan zaczął skutecznie stosować systemy rozpoznawcze i samobójcze.
„Widzimy, że skuteczność tych systemów jest niewielka, bo większość z nich zostaje zwykle przechwycona. Z drugiej strony te, które przedostają się przez systemy obrony, są w stanie wywołać spore straty materialne i psychologiczne oraz zużywać zasoby i energię obrony państwa” – powiedział we wstępie doktor.
Pułkownik Huryń powiedział, że z punktu widzenia Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych na wprowadzenie obrony przeciwdronowej należy patrzeć wielowątkowo i etapowo. Przypomniał, że istnieją różnej klasy zagrożenia zbiorczo określane „dronami”. Jak powiedział, na pierwszym etapie trzeba się skupić na zagrożeniu stwarzanym przez drony latające. Występuje masowość zagrożenia, ale nie jest już ona dla nikogo zaskoczeniem. Kolejną domeną dzisiaj, na którą trzeba zwrócić uwagę w Polsce, jest jego zdaniem domena morska, a dopiero potem lądowa.
Balázs Nagy powiedział, że trzeba zwrócić uwagę na to, jakie były potrzeby w pierwszym roku konfliktu ukraińskiego i jakie są obecnie. Jak zauważył, na początku wojny po stronie ukraińskiej front wymagał 2/3 wszystkich środków w postaci platform załogowych i 1/3 w postaci bezzałogowych, a obecnie proporcje się odwróciły. Oznacza to potrzebę dostosowania się do wymagań: integrowania systemów i mądrej ochrony własnych środków na froncie. Przypomniał, że dzisiaj 70-80 proc. strat na froncie wywołują drony. Natomiast wrześniowy „atak” na Polskę przy pomocy dronów Gerbera udowodnił, że nawet w czasie pokoju państwo nie może zaniedbywać ochrony przed dronami. Przypomniał też, że dronowe naruszenia (ataki) miały już miejsce nawet na terytorium niemieckim, a zatem w centrum Europy.
Balázs Nagy zauważył też, że dzisiaj mały dron zaczyna zastępować karabin jako podstawową osobistą broń żołnierza. Jest to uzbrojenie, które razi przeciwnika już nie na odległościach od 100-200 metrów, ale nawet do 40 km, a zatem na odległościach właściwych dotąd dla artylerii. To ogromna zmiana.
„Moim zdaniem medialna narracja nie jest tutaj absolutnie przesadzona. Tak samo warto podkreślić, jak szybko rozwiązania dronowe adaptują się do systemów walki radioelektronicznej. Od komunikacji radiowej z hoppingiem, przez komunikację światłowodową, aż po satelitarną. Obecnie wiele systemów jest niemożliwych do zagłuszenia i w obronie pozostają tylko rozwiązania typu hard-kill” – powiedział Balázs Nagy.
Krzysztof Krystowski, dyrektor Northrop Grumman Polska S.A., powiedział, że kluczową sprawą jest integracja systemów obronnych. „Jesteśmy firmą z wieloletnią tradycją, ale też jesteśmy firmą inżynierską, bardzo innowacyjną. Podchodzimy do sprawy zwalczania tych zagrożeń w postaci systemów autonomicznych i latających bezzałogowych w sposób zintegrowany. Kluczowe słowo to integracja i common operational picture. Mówimy tu o dronach powodujących znaczne zagrożenie w obszarze obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej i o dronach wykorzystywanych do ataków saturacyjnych, po to, żeby obciążać obronę. Odpowiedzią jest zarządzanie informacją, integracja i widzenie zagrożenia z dużym wyprzedzeniem” – powiedział dyrektor Krystowski.
„Jest pewna pułapka logiczna w dyskusji publicznej. Mówimy, że drony są tanie, a my strzelamy do nich drogimi rakietami. To generał Kukuła miał tu rację. Bronimy wartości, która jest warta setki milionów dolarów lub ludzkie życie. Będą sytuacje, gdzie będziemy używali rakiet wartych miliony, żeby strącić drona za kilkadziesiąt tysięcy – i to ma sens. Naszą odpowiedzią jest samolot wczesnego ostrzegania i rozpoznania z powietrza – E-2D Hawkeye, nazywany już też drone killerem. Ten system daje obraz sytuacyjny z odległości 500 km i może śledzić tysiące obiektów, w tym niskolecące. Zintegrowany z IBCS, F-35, F-16 i naziemną obroną samolot ten tworzy pełny system” – przekonywał dyrektor Krystowski.
Maksymilian Szuba z firmy UMO podkreślił, że ważne są poza systemami obrony powietrznej potrzebne są też typowe rozwiązania to obrony przed „małymi dronami”. „Podstawą naszej koncepcji są systemy przeciwdziałania małym dronom i ochrona życia pojedynczego żołnierza” – powiedział. Wśród przykładów z oferty swojej firmy wymienił wykrywacze dronów i strzelby przeciwdronowe Benelli M4 ze specjalną amunicją do neutralizacji dronów. Wśród rozwiązań wyższego rzędu wymienił inteligentne systemy walki elektronicznej integrujące rozpoznanie sygnałowe (ELINT) z możliwością selektywnego zagłuszania konkretnych celów. Wymienił też oferowane przez UMO drony-interceptory zintegrowane ze specjalnie stworzonym w tym celu systemem dowodzenia, który został już wypróbowany na Ukrainie. System ten powstał w otwartej architekturze i łatwo można go adaptować do nowych efektorów i sensorów.
Tomasz Kieć, kierownik biura rozwoju biznesu w Pionie Sprzedaży i Programów Polskich Zakładów Lotniczych PZL Mielec, podkreślił, że systemy antydronowe muszą być przede wszystkim otwarte na przyjmowanie nowych efektorów. Poinformował, że w jego firmie prowadzone są obecnie analizy co do wykorzystania samolotów M28 Bryza jako platformy do przenoszenia różnych typów i klas efektorów (w tym m.in. uzbrojenia lufowego i dronów-interceptorów). Podobne zastosowania są już teraz znane z Ukrainy, wykorzystującej pochodzący z tej samej rodziny samolot An-28. Bryza wydaje się optymalną konstrukcją do tego rodzaju działań ze względu na jej właściwości STOL (krótki start i lądowanie, a zatem możliwość operowania z lotnisk przygodnych). Z podobnych powodów rozwijany jest do zastosowań antydronowych PZL S-70i Black Hawk.
Autor. Defence24.pl





WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156