Reklama
  • sponsorowane
  • WYWIADY
  • WIADOMOŚCI

Polskie roje dronów – propozycja firmy Aviato

W czasie wywiadu dla Defence24.pl Jakub Kiełbasiewicz, współzałożyciel i kierownik techniczny firmy Aviato, przedstawia wyniki już zrealizowanych prac nad polskim rojem dronów.

Demonstracja możliwości roju dronów dla amerykańskich wojsk lądowych przeprowadzona we wrześniu 2024 roku
Demonstracja możliwości roju dronów dla amerykańskich wojsk lądowych przeprowadzona we wrześniu 2024 roku
Autor. US Army/A.Duerk

Maksymilian Dura, Defence24: Bywając już od kilkudziesięciu lat na różnego rodzaju konferencjach, wystawach i targach poświęconych uzbrojeniu nie znalazłem wcześniej informacji o firmie Aviato. Czy to dlatego, że nie byłem uważny?

Jakub Kiełbasiewicz, Aviato: To wynika z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że sama spółka powstała dosyć niedawno. Dotychczas były to raczej rozwiązania opracowywane w ramach prac naukowych. Drugi powód jest taki, że nie byliśmy na etapie, w którym chcielibyśmy się pokazywać ze swoimi rozwiązaniami publicznie. Natomiast jest duża szansa, że już w tym roku będzie o nas słychać więcej. Może też zobaczymy się m.in. na targach MSPO w Kielcach we wrześniu 2026 roku.

Reklama

Jak firma Aviato definiuje rój dronów? Czy u Was chodzi tylko o lot grupowy bez kolizji, czy też o autonomiczne dzielenie się celami, zastępowanie się rolami w przypadku zniszczenia jakiegoś dronu, działanie autonomiczne, itp.?

W Aviato skupiamy się przede wszystkim na rojach autonomicznych. Zależy nam na tym, żeby drony w roju były zdolne do samodzielnego podejmowania decyzji w oparciu o np. zdefiniowane cele danej misji. To obejmuje wiele aspektów, np. jeżeli chodzi o loty grupowe odbywające się bez kolizji, jakie widzimy chociażby na różnych pokazach. W naszym rozwiązaniu chodzi przede wszystkim o bardziej zaawansowane funkcje, takie jak dzielenie się celami czy adaptacyjne reagowanie na zmieniające się cały czas warunki operacyjne.

Staramy się projektować nasze roje w ten sposób, żeby one mogły też działać niezależnie od jakiejkolwiek centralnej kontroli, co automatycznie zwiększa ich efektywność i odporność na różnego rodzaju zakłócenia.

YouTube cover video

Czy to oznacza, że wasze rozwiązanie nie tylko będzie zabezpieczało lot grupowy, tak jak w czasie pokazów, ale również pozwoli na koordynowanie działań między dronami, tak jak jest w przypadku rojów owadów, stad ptaków i ławic niektórych ryb – z wymianą informacji w czasie misji?

Dokładnie tak. Naszym głównym założeniem jest to, żeby nasz rój dronów był właśnie oparty o takie zjawiska, jakie spotykamy w naturze. To znaczy, że jest tam wymiana informacji.

I pomimo że każdy organizm ma oddzielny „mózg”, to jednak, tak jak np. pszczoły, działając razem tworzy jeden organizm, który realizuje jeden cel, mimo że każda poszczególna jednostka porusza się odrobinę inaczej lub ma trochę inną wiedzę o swoim otoczeniu. To jest dla nas kluczowe i to jest nasz punkt wyjścia.

Czy w takim razie zakładacie, że w waszym roju będą różne systemy bezzałogowe działające jednocześnie, np. rozpoznawcze, bombowe, szturmowe, przechwytujące i kamikaze?

Staramy się nie ograniczać, jeżeli chodzi o rodzaje wykorzystanych dronów. Chcemy zaoferować modułowe i elastyczne rozwiązanie, które umożliwi integrację różnego rodzaju bezzałogowców. Jesteśmy w stanie stworzyć rój, który składa się z różnych jednostek, które mają różne konstrukcje, zadania i możliwości. Przy tym mogą ze sobą współpracować, wykorzystując właśnie te unikalne zdolności do realizacji danej misji czy danego celu.

Co wy w takim razie oferujecie? Bo nie oferujecie na pewno dronów? Czy to jest specjalistyczne oprogramowanie, które służy do sterowania tymi dronów?

Nie. Samo oprogramowanie to byłoby zdecydowanie za mało. Nasz produkt to połączenie części hardwarowej i softwarowej, jednak nie jest naszym celem zastępować systemy sterujące w dronach. Naszym celem jest integracja z tymi jednostkami. Staramy się być z nimi kompatybilni. Nasze rozwiązania są przygotowywane w taki sposób, by można je było podłączyć do już istniejącego produktu, co pozwala zwiększyć zakres posiadanych przez niego dotychczas zdolności.

W ten sposób możemy dodać np. umiejętność komunikowania się między sobą, rojowania itd. My jesteśmy modułem, komponentem, który jest dokładany do drona.

YouTube cover video

Jak to będzie technicznie zorganizowane? Czy będzie to polegało na dodaniu jakiegoś elementu do układu sterującego?

Nie chciałbym zdradzać wszystkiego, jeżeli chodzi o nasze rozwiązanie. Ale tak. Można o tym myśleć jako o jakimś dodatkowym module, który będzie dołączany do konkretnego systemu bezzałogowego. Nasz komponent będzie mógł współpracować z oryginalnymi sterownikami, w jakie są wyposażone drony – oczywiście po integracji tych elementów. Nasz moduł będzie więc zawierał elementy pozwalające na współpracę z istniejącymi rozwiązaniami.

Czy nie będzie jednak problemem to, że większość dronów, o których rozmawiamy, działa stosunkowo prosto, mogą latać po trasie, mogą obserwować teren i łączyć się z operatorem. Wy jednak chcecie tworzyć rój dronów i to autonomiczny. A więc drony muszą nie tylko wypracowywać własną świadomość sytuacyjną, ale również się nią dzielić między sobą. Jakie więc warunki muszą spełniać drony, na których będzie można zaimplementować wasze rozwiązania?

Głównym celem naszego przedsięwzięcia jest to, żeby być kompatybilnym z jak najszerszą gamą dronów. Zależy nam na tym, żebyśmy byli w stanie zintegrować się zarówno z jednostkami komercyjnymi, jak i wojskowymi. Oczywiście istnieją ograniczenia, wynikające głównie z fizycznych parametrów danych jednostek. Mam na myśli chociażby udźwig, zasięg czy też możliwość integracji z kontrolerem lotu.

To ostatnie będzie zresztą miało dla nas kluczowe znaczenie. Ale tak jak mówiłem, to, co tworzymy – posiada bardzo modułową architekturę. Oczywiście mózgiem naszego systemu jest nasze oprogramowanie, które tym wszystkim zarządza i steruje, ale jest kilka kluczowych komponentów, które muszą się znaleźć. Dążymy do tego, żeby nasze rozwiązanie było jak najbardziej elastyczne, żebyśmy po prostu byli w stanie dopasować się do jak największej liczby różnych platform i być z nimi kompatybilni.

To w takim razie proste i zarazem trudne pytanie. Z jakimi dronami już kupionymi przez Wojsko Polskie moglibyście współpracować?

Nasze dotychczasowe testy przeprowadzaliśmy przede wszystkim na kwadrokopterach. Jeżeli chodzi o inne platformy, jesteśmy już w trakcie współpracy z różnymi producentami dronów, również z zagranicy, tak żebyśmy już na etapie opracowania modeli mieli pewność, że jesteśmy w stanie się zintegrować i być kompatybilni również z tymi produktami, które albo przez nich zostały już w przeszłości wyprodukowane, albo są teraz w trakcie produkcji.

Demonstracja możliwości roju dronów dla ukraińskich sił zbrojnych
Demonstracja możliwości roju dronów dla ukraińskich sił zbrojnych
Autor. Ukraińskie ministerstwo obrony

Chińczycy potrafią w tej chwili sterować ponad szesnastoma tysiącami dronów w powietrzu, jednak wszystkie wykorzystywane w ten sposób bezzałogowce są sterowane i nie współpracują ze sobą. Jaka dla firmy Aviato jest granica, jeżeli chodzi o liczebność dronów w roju, ale takim prawdziwym roju?

No właśnie. Chciałem od tego zacząć, że czym innym jest grupa dronów, która jest zaprogramowana i tak naprawdę jedyne, co ma robić, to: albo utrzymywać określoną odległość między poszczególnymi jednostkami, albo tak naprawdę lecieć po wcześniej zaplanowanej trasie, a czym innym jest to, co my robimy w Aviato. Nie możemy więc mówić o takich samych liczbach. Natomiast też nie jestem w stanie podać dokładnej liczby, do jakiej jesteśmy w stanie skalować nasze systemy. W tym momencie eksperymentujemy z kilkunastoma, kilkudziesięcioma dronami, stale zwiększając ich liczbę. Natomiast na pewno taka granica jest dużo niższa i na pewno istnieje – chociażby ze względu na różnego rodzaju możliwości komunikacyjne czy nawet fizyczne bariery. To, co my jesteśmy w stanie zrobić, nie będzie liczone w dziesiątkach tysięcy. Myślę, że sukcesem dla nas będzie dojście do setki czy około tej liczby. Pracujemy nad rozwiązaniami, które umożliwiłyby dalsze skalowanie poprzez współpracę rojów.

Reklama

Czy w rozwiązaniu, które wy opracowujecie w Aviato, zakładacie, że będzie równorzędność, czy też, że będzie jakiś master dron, który będzie koordynował działania, oczywiście z możliwością przejęcia jego roli?

Tak jak mówiłem, stawiamy bardzo mocno na decentralizację i unikamy takich rozwiązań, które operują na zasadzie „liderowania” jakąś jednostką, za którą pozostałe drony podążają lub słuchają jej komend. Według nas niesie to za sobą szereg różnych zagrożeń. Np. – co będzie w momencie, kiedy stracimy z nią łączność, itd. Dlatego od strony oprogramowania podchodzimy do tego w ten sposób, by każda jednostka miała tę samą wartość.

Natomiast, biorąc też pod uwagę różne ograniczenia, chociażby nakładane przez NATO (np. odnośnie autonomii), pojawia się konieczność, by niektóre z jednostek miały tak zwane komponenty sterujące, z poziomu których operator będzie mógł zarządzać całym rojem.

Czy przewidujecie utworzenie roju dronów przechwytujących, które w powietrzu atakowałyby obce bezzałogowce, dzieląc się celami, a jednocześnie identyfikując własne interceptory?

Na tym etapie nie był to obszar naszych zainteresowań, biorąc pod uwagę nasz główny cel, nad którym pracujemy. Chociażby ze względu na to, że drony przechwytujące mają kompletnie inny zestaw cech i często inne działanie w porównaniu z pozostałymi bezzałogowcami. Jeżeli chodzi o stronę oprogramowania, to jest wiele rzeczy, które tak naprawdę my już mamy w naszych systemach, a które mogłyby zostać do tego wykorzystane – jak chociażby algorytmy koordynacji czy rozpoznawania celów. Kluczowe byłoby odpowiednie dopasowanie naszych modeli sztucznej inteligencji i rozwiązań, w celu zapewnienia odpowiedniej identyfikacji, aby drony mogły odróżniać własne jednostki od obcych.

YouTube cover video

Jak firma Aviato zamierza sobie poradzić w sytuacji, gdy tracony jest sygnał łączności z operatorem lub gdy drony wchodzą w strefę zakłóconego sygnału GPS?

Nasze rozwiązanie zostało zaprojektowane z założenia w taki sposób, by było przygotowane na utraty wszelkiej łączności, zarówno łączności z operatorem jak i system satelitarnym (co np. może być związane z zakłóceniem sygnału GPS). Tak naprawdę docelowo my systemu GPS możemy w ogóle nie używać. Jesteśmy bowiem w stanie się pozycjonować dzięki naszym algorytmom wewnętrznej nawigacji, które umożliwiają nam kontynuację danej misji.

Dzięki zdolności do adaptacji i wymianie informacji wewnątrz roju, jednostki są w stanie podejmować wspólne decyzje nawet w tych miejscach, w których nie mamy absolutnie niczego, żadnej innej komunikacji poza tą wewnątrzrojową.

Co jeszcze wyróżnia wasze rozwiązanie od tego, co proponują inne firmy chwalące się zdolnością do tworzenia roju dronów?

Dwa nasze główne założenia i te rzeczy, które chcemy zrobić jak najlepiej, w odniesieniu do naszej konkurencji, to są przede wszystkim operowanie w totalnej „ciemności”, zarówno jeżeli chodzi o połączenia z operatorem, jak i GPS. Dodatkowo nie zależy nam na tym, żeby ten rój był tylko z nazwy. Zależy nam na tym, żeby to działało tak, jak inspiruje nas natura, żeby ta ciągła wymiana informacji w grupie pozwalała na adaptację do zmieniającej się sytuacji i warunków zewnętrznych. By była możliwość podejmowania samodzielnych decyzji.

Kto jest właścicielem technologii oferowanych przez Aviato? Na ile Polska będzie samowystarczalna wybierając produkty firmy Aviato?

Jesteśmy firmą z polskim kapitałem i utrzymujemy pełną kontrolę nad wszystkimi rozwiązaniami, włączając w to wszystkie prawa własności. Jesteśmy w ten sposób zdolni zapewnić Polsce pewnego rodzaju suwerenność technologiczną w tym obszarze. To było jednym z głównych powodów, dla których zdecydowaliśmy się to robić. Pracują z nami w dużej mierze absolwenci polskich uczelni. Współpracują z nami osoby głównie z okolic Wrocławia, z Politechniki Wrocławskiej. Osoby te mają często doświadczenia w projektach militarnych, są to również doktoranci po robotyce, czy też sztucznej inteligencji. To są dwa obszary, z których specjalistów najbardziej potrzebujemy.

W tym momencie nasz stały zespół liczy mniej niż dziesięć osób. Jesteśmy więc stosunkowo małym start-upem. Jednak w tym roku naszym celem jest wyjście ze strefy badawczej do fazy tworzenia i badania prototypów. Jesteśmy też przygotowani do tego, by wdrożyć własną linię produkcyjną, na której będą wytwarzane opracowane przez nas rozwiązania. Naszym celem jest, by cała produkcja była realizowana przez nas, w Polsce.

Nasze rozwiązania zapewniają pełną suwerenność, co może być ważnym argumentem by zainteresować nimi polskie Siły Zbrojne. Ta suwerenność jest według nas kluczowa. Dzięki temu nie ma jakiegokolwiek ryzyka ingerencji np. zagranicznych firm. Pamiętajmy, że cele polityczne w różnych krajach mogą się bardzo szybko zmieniać. Dlatego naszym głównym założeniem jest, żeby wszystkie dane, cała własność intelektualna i cały produkt były związane z Polską i chronione – co cały czas staramy się zapewniać.

YouTube cover video

Czy istnieje szansa, że to, co wy teraz w Aviato przygotowujecie, będzie można już w tym roku zobaczyć, np. w formie pokazu dla Sił Zbrojnych, firm czy np. poprzez uczestnictwo w takiej konferencji jak Defence24Day albo też targach MSPO w Kielcach?

Tak. Jak najbardziej. To jest nasze główne założenie na ten rok. Poza rozszerzeniem naszego zespołu, głównym naszym celem jest przejście od etapu badań i rozwoju do prototypu, gotowego do wdrożenia i przeprowadzenie serii demonstracji – głównie poligonowych. Zakładamy też pokazanie naszego rozwiązania na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach we wrześniu tego roku, oraz być może na konferencji Defence24Day. Tutaj może być jednak już trudniej, ponieważ jest to konferencja, która ma się odbyć w dniach 6–7 maja.

Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

Artykuł sponsorowany

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama