Technologie

Jądrowe pociski manewrujące dla USAF

B-52 zrzuca pocisk ALCM, / Fot. U.S. Air Force, Staff Sgt. Roidan Carlson
B-52 zrzuca pocisk ALCM, / Fot. U.S. Air Force, Staff Sgt. Roidan Carlson

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych zleciły firmie opracowanie pocisku manewrującego do przenoszenia głowic atomowych. Prace nad tzw. Long-Range Standoff Weapon (LRSO) mają kosztować dwa miliardy USD.

Nowy pocisk ma być przenoszony przez bombowce B-52, B-2 oraz B-21 i zastąpić obecnie użytkowane AGM-86B ALCM (Air Launched Cruise Missile). Pierwsze duże pieniądze na program tej broni pojawiły się w roku 2017, kiedy to Lockheed Martin i Raytheon otrzymały od Pentagonu po 900 mln dolarów na pierwsze prace projektowe i stworzenie niezbędnych technologii. Chodziło oczywiście o konkurs i ostatecznie miało zostać wybrane rozwiązanie lepsze. Wśród ujawnionych wymagań co do tej broni wymienia się zasięg przekraczający 2000 km.

Okazało się nim uzbrojenie proponowane przez Raytheon Missile Systems (część Raytheon Technologies), które zostało wybrane jako zwycięskie w ubiegłym roku. Co ciekawe wybór ten nastąpił dwa lata wcześniej niż początkowo planowano. Prawdopodobnie ze względu na zmianę priorytetów i przyspieszenie niektórych programów.

Reklama
Reklama

Obecny kontrakt ma zaowocować gotowością do produkcji LRSO w lutym 2027 roku. Wtedy też rozpocznie się planowe zastępowanie opracowanych w latach 80. pocisków ALCM, które w przewidywalnej przyszłości mają być coraz mniej skuteczne ze względu na obecny i przewidywany rozwój systemów antydostępowych. Nowe rozwiązanie będzie służyło obok konwencjonalnych pocisków manewrujących JASSM-ER i JASSM-XR i będzie z pewnością trudniej wykrywalne od poprzednika.

Ta zdolność ma być osiągnięta przypuszczalnie dzięki zastosowaniu cech stealth oraz innych rozwiązań zwiększających jego przeżywalność na polu bitwy. Co warte podkreślenia, pociski manewrujące stworzone z myślą o przenoszeniu broni atomowej muszą nie tylko cechować się zdolnością do przenoszenia ładunku bojowego o dużej masie, ale także wejść do produkcji już jako w pełni certyfikowany, docelowy produkt.

Komentarze