- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- DEFENCE PREMIUM
Drony uderzeniowe potrzebują głowic bojowych. Przeszły drogę od prowizorki do specjalizacji
Autor. Wołodymyr Potapenko/Państwowa Służba Graniczna Ukrainy
By można było zmobilizować cywilnych operatorów dronów, trzeba im zapewnić nie tylko szkolenie i odpowiednią liczbę bezzałogowców, ale również miejsce, skąd mogliby otrzymać głowice bojowe, odpowiednie do realizowanego zadania.
Z tego materiału dowiesz się:
- Dlaczego mobilizacja cywilnych operatorów dronów wymaga stałych dostaw głowic bojowych,
- Jakie zagrożenia stwarza amunicja improwizowana i dlaczego konieczne są ładunki przemysłowe,
- Na jakie trzy główne kategorie dzieli się specjalistyczna amunicja dronowa,
- Z jakich powodów rezygnuje się z drogich głowic wyposażonych we własny tor wizyjny,
- Jakie typy i możliwości mają polskie głowice dronowe stworzone przez WITU,
- Dlaczego uniwersalne ładunki wewnętrzne i podczepiane wypierają dopasowane moduły kadłubowe.
Twórcy rewolucji dronowej w polskich Siłach Zbrojnych powinni pamiętać, że jeżeli chce się wykorzystywać drony nie tylko do rozpoznania, ale również do atakowania, to trzeba je uzbroić w odpowiednie ładunki wybuchowe. Problem ten nie był wcześniej odczuwalny, ponieważ Wojsko Polskie kupowało jedynie specjalistyczną amunicję krążącą (Warmate i Gladius), przekazywaną w komplecie z własnymi głowicami bojowymi.
Teraz jednak mówi się o niewielkich dronach kamikaze, które mają być masowo, w setkach tysięcy sztuk dostarczane do wojsk. Mówi się też o dronach bombowych, które po zrzuceniu swoich dronobomb powinny wrócić po nowe. Takich ładunków bojowych powinno być więc więcej niż pozyskanych dronów, tym bardziej że nie są one wszechstronne i dla skutecznego działania, powinny być dobierane odpowiednio do wykonywanej misji.
