Technologie

Amerykańska obrona przeciwlotnicza a polska „tarcza” [ANALIZA]

Wyrzutnia MML z ppanc. Helfire Fot. John A. Hamilton/US Army.
Wyrzutnia MML z ppanc. Helfire Fot. John A. Hamilton/US Army.

W Stanach Zjednoczonych rozpoczyna się obecnie generacyjna modernizacja naziemnej obrony przeciwlotniczej, która ma w dużym stopniu zmienić zasady funkcjonowania tego rodzaju jednostek. Działania USA są o tyle interesujące z polskiego punktu widzenia, że będą się odbywać równolegle z realizacją polskiego programu obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła.

Amerykańskie wojska lądowe długo nie przywiązywały wagi do naziemnej obrony przeciwlotniczej, gdyż zakładano iż własne lotnictwo zapewni panowanie w powietrzu. Pod uwagę brano natomiast ograniczone zagrożenia ze strony pocisków balistycznych, czy np. rakiet manewrujących. Po rosyjskiej aneksji Krymu, a także w związku z upowszechnieniem innych zagrożeń z powietrza warstwowa i zintegrowana obrona przeciwlotnicza stała się jednak priorytetem wojsk lądowych USA.

 Co za tym idzie, do wcześniej planowanych i realizowanych programów modernizacyjnych dodano nowe. Wszystko to odbywa się w czasie, gdy generacyjną modernizację obrony powietrznej, poprzez podpisanie umowy na pierwszą fazę programu Wisła, rozpoczyna również Polska. Warto więc przyjrzeć się priorytetom US Army. Oto najważniejsze z nich:

1. Wprowadzenie systemu zarządzania obroną powietrzną IBCS.

W projekcie budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2019 powtórzono, że „priorytetem numer jeden” wojsk lądowych USA jest wdrożenie systemu zarządzania obroną powietrzną IBCS. Stanie się on podstawą nowej architektury zintegrowanej obrony powietrznej. IBCS pozwoli na ujednolicenie systemu dowodzenia i połączenie danych z różnych sensorów, w ramach jednego rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej. Dzięki temu poszczególne systemy zwalczania celów (np. wyrzutnie rakiet) będą mogły korzystać nie tylko z obrazu własnych radarów, ale też z danych innych sensorów podłączonych do sieci.

Przykładowo, bateria Patriot będzie mogła zwalczać nie tylko cele w zasięgu jej radaru, ale też „widziane” przez inne stacje zintegrowane z IBCS (choćby radary Sentinel pododdziałów OPL krótkiego zasięgu, ale nie tylko). System da też możliwość wyboru optymalnego efektora w stosunku do zagrożenia. Jeżeli np. cel typu bezzałogowy system powietrzny znajdzie się jednocześnie Patriota, ale i wyrzutni tańszych rakiet krótkiego zasięgu, będzie mógł zostać ostrzelany przez te ostatnie, a cięższe i droższe pociski będą mogły zostać „zaoszczędzone” dla bardziej skomplikowanych celów. Z IBCS ma też być integrowany obszarowy system obrony przeciwrakietowej THAAD.

W trakcie konferencji AUSA 2018 zasygnalizowano też, że w przyszłości do IBCS mogą zostać podłączone inne sensory, nie związane bezpośrednio z OPL amerykańskich wojsk lądowych (np. radary artyleryjskie – kontrbateryjne jednostek US Army, ale też sensory innych rodzajów wojsk). Dzięki temu rozpoznany obraz sytuacji powietrznej, zapewniany przez IBCS, będzie jeszcze szerszy. Wdrożenie tego systemu jest jednak opóźnione w stosunku do pierwotnych planów, choć przeprowadzone w 2017 roku testy wykazały znaczny postęp prac. Obecnie przewiduje się, że osiągnie on gotowość bojową w roku fiskalnym 2022.

2. System obrony powietrznej krótkiego zasięgu IFPC Inc 2-

Kolejnym elementem modernizacji obrony powietrznej US Army jest plan wprowadzenia systemu krótkiego zasięgu IFPC Inc-2I. Składa się on z centrów zarządzania i kontroli (Engagement Operations Center) systemu IBCS, wielozadaniowej wyrzutni MML oraz radarów Sentinel. Podstawowym środkiem rażenia będzie w pierwszym etapie rakieta Sidewinder, mogąca służyć m.in. do zwalczania samolotów, śmigłowców, rakiet manewrujących czy dronów, ale w perspektywie do tego systemu zostanie włączony co najmniej jeden inny pocisk, jak i nowy radar.

Dzięki temu zyska on możliwość zwalczania również amunicji artyleryjskiej i rakiet, zachowując tą samą wyrzutnię i system dowodzenia, jak i naturalnie zdolność użycia pocisków przeciwlotniczych Sidewinder. Program nowego pocisku nosi nazwę EMAM (Expanded Mission Aera Missile). Według Defense News pod uwagę mogą być brane pocisk Miniature Hit To Kill (MHTK) koncernu Lockheed Martin, jak i izraelski Tamir używany w zestawie Iron Dome. Oba typy rakiet przeszły już strzelania próbne z wyrzutni MML, podobnie jak rakiety Stinger i Hellfire.

 System IFPC Inc-2I pozwoli na znaczne zwiększenie, czy w zasadzie przywrócenie zdolności obrony powietrznej krótkiego zasięgu (SHORAD) w US Army, dziś w zasadzie nieobecnej. Obecnie bowiem Amerykanie dysponują jedynie systemami średniego zasięgu (Patriot) [w USA określanymi łącznie „lower tier”], jak i niewielką liczbą zestawów krótkiego zasięgu o zasięgu mniej niż 10 km (Patriot/Avenger), zaliczanych często do klasy bardzo krótkiego zasięgu (VSHORAD). Cechą charakterystyczną IFPC Inc-2I jest też modułowa budowa – system od początku jest budowany z założeniem użycia różnych systemów wykrywania i zwalczania, jak i pełnego współdziałania IBCS. W dalszej perspektywie może on być wzbogacony o jeszcze bardziej doskonalsze systemy wykrywania i zwalczania celów powietrznych, również na bazie energii skierowanej.

3. Obrona przeciwlotnicza wojsk lądowych

Innym priorytetem US Army, wskazanym – w przeciwieństwie do dwóch poprzednich – relatywnie niedawno, po aneksji Krymu, jest bezpośrednia obrona przeciwlotnicza wojsk lądowych. Amerykanie zwrócili uwagę na tę kwestię dopiero niedawno. Dziś w większości dywizji US Army nie ma pododdziałów OPL wojsk lądowych, gdyż te były przez lata stopniowo rozformowywane. Wojskowi USA zakładali bowiem, że własne lotnictwo zapewni pełne panowanie w powietrzu, a w trakcie operacji ekspedycyjnych – i cięć finansowych – jednostki bezpośredniej OPL rozformowywano jako nieprzydatne. Po rosyjskiej aneksji Krymu, a także w związku z upowszechnieniem bezzałogowych systemów powietrznych Amerykanie doszli do wniosku, że wojskom lądowym trzeba zapewnić obronę, na przykład przeciwko śmigłowcom.

Priorytetowo traktowane jest wzmocnienie bezpośredniej OPL w Europie. Określoną pulę żołnierzy ze stacjonujących na kontynencie manewrowych brygad wojsk lądowych (2. Pułku Kawalerii oraz 173. Brygady Powietrznodesantowej) przeszkolono już w użyciu przenośnych zestawów Stinger, zapewniając tym jednostkom podstawowy stopień obrony przeciwlotniczej. Do Europy mają też trafić 72 przywrócone do służby zestawy przeciwlotnicze Avenger. Na kontynencie będzie też sformowany co najmniej jeden batalion wyposażony w te systemy (część może zostać zmagazynowanych). Wiadomo, że zdolności tych systemów, choć modernizowanych, są jednak niewystarczające.

undefined
System przeciwlotniczy Avenger. Fot. Sgt. Valeria M. Pete/Florida National Guard.

Amerykanie planują też zakup, w ramach pilnej potrzeby operacyjnej różnych zestawów przeciwlotniczych na podwoziu transporterów Stryker. Zestawy te będą miały możliwość użycia różnych środków: pocisków rakietowych (prawdopodobnie różnych typów – Sidewinder, Stinger, Hellfire itd.), ale też środków lufowych i walki elektronicznej (przede wszystkim do obezwładniania bezzałogowych systemów powietrznych).

undefined
System przeciwlotniczy Avenger na bazie transportera Stryker Fot. Boeing Defense/Twitter

Prawdopodobne jest wykorzystanie istniejącego systemu dowodzenia i kontroli zintegrowanego z zestawami Avenger (FAAD C2). Nowy system zapewni jednak środki zwalczania o większych możliwościach, jak i nośnik lepiej dostosowany do wsparcia wojsk na polu walki (za taki nie może uchodzić Humvee). Konfiguracja tych systemów nie została jednak jeszcze do końca określona. Przewiduje się też przewiduje się odtworzenie batalionów przeciwlotnicznych w każdej dywizji, i – w dalszej perspektywie - wprowadzenie systemu mobilnej obrony przeciwlotniczych „Maneuver SHORAD” o dużo większych możliwościach bojowych.

4. Modernizacja i rozwój posiadanych, istniejących systemów

Równolegle z wprowadzaniem nowego sprzętu Amerykanie prowadzą, w sposób ewolucyjny, modernizację istniejących elementów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Przykładem jest wdrożenie modyfikacji Patriot do standardu PDB-8, dysponującej m.in. cyfrowym procesorem stacji radiolokacyjnej czy nowymi interfejsami w stacji kontroli. To prawdopodobnie z tej konfiguracji przebudowywane zestawy, integrowane z IBCS. Wybrane pododdziały Patriot otrzymują też nowe jednostki dowodzenia DPICC, pozwalające na zwiększenie – w pewnym zakresie - autonomii działań zestawów w istniejącej konfiguracji jeszcze przed wdrożeniem IBCS. W trakcie konferencji AUSA 2018 zaznaczono, że zestaw DPICC był testowany w Europie, m.in. na ćwiczeniach Anakonda 2016.

undefined
Centrum kontroli IBCS w kontenerze S-280. Fot. Northrop Grumman.

Innym, co najmniej równie istotnym przykładem jest modernizacja radarów krótkiego zasięgu Sentinel. Niedługo zakończy się wdrożenie wersji V3, ale już planowana jest kolejna wersja V4. Amerykańskie radary krótkiego zasięgu otrzymają więc między innymi anteny z aktywnym skanowaniem elektronicznym AESA. To pozwoli między innymi na zwiększenie zdolności wykrywania i śledzenia niewielkich celów (drony, rakiety manewrujące), ale też zapewnienie możliwości wykrywania, śledzenia i klasyfikacji celów C-RAM (pocisków rakietowych, artyleryjskich i moździerzowych). Dzięki temu zmodernizowany Sentinel będzie mógł skuteczniej współdziałać z nowym systemem IFPC Inc-2I.

undefined
Radar krótkiego zasięgu Sentinel  Fot. cpl Joseph Morin, 22 Wing North Bay, North Bay On/Candian Combat Camera.

Amerykanie modernizują również inne elementy obrony – pociski rakietowe. Podstawowym efektorem systemu średniego zasięgu w przyszłej architekturze AIAMD ma być pocisk PAC-3 MSE, który w sierpniu 2016 osiągnął wstępną gotowość bojową. Polska zamierza pozyskać 208 bojowych rakiet tego typu w pierwszej fazie programu Wisła. W projekcie budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2019 przewidziano fundusze na zakup 240 rakiet tego typu, z czego 61 z funduszy „operacyjnych”. Co najmniej z nich może więc trafić do Europy, w celu wzmocnienia wojsk amerykańskich na kontynencie. To już kolejna generacja rakiet w technologii hit-to-kill, wywodząca się z wcześniejszego PAC-3 CRI, jeszcze wcześniej produkowano tzw. podstawowy PAC-3. Widać więc ewolucyjne podejście. Modyfikowane są – w dużo bardziej ograniczonym zakresie - również rakiety bardzo krótkiego zasięgu Stinger, m.in. poprzez wyposażenie w zapalniki zbliżeniowe.

undefined
Wyrzutnia Patriot PAC-3 Fot. Sgt. 1st Class Randall Jackson/US Army.

5. LTAMDS – nowy radar średniego zasięgu

Amerykanie planują też wprowadzenie nowego, dookólnego radaru, który ma zastąpić istniejący system wykorzystywany w zestawie Patriot. W programie, nazwanym LTAMDS, uczestniczą na razie cztery firmy: Raytheon z głęboko zmodernizowaną stacją Patriot, z trzema antenami ścianowymi, Northrop Grumman z radarem G/ATOR, Lockheed Martin z systemem opartym o demonstrator AESA ARES oraz – jak poinformowało Defense News – firma Technovative Applications. W ubiegłym roku przyznano tym firmom kontrakty, związane z redukcją ryzyka.

undefined
Radar AN/MPQ-65 Fot. Staff Sgt. Christopher Ruano/US Air Force.

Choć program traktowany jest jako jeden z priorytetów, to rozpoczęcie właściwej fazy badawczo-rozwojowej (Engineering and Manufacturing Development) zgodnie z harmonogramem w projekcie budżetu na rok fiskalny 2019 przewidziane jest dopiero w 2022 roku. Do tej daty ma się odbyć wybór wykonawcy. W praktyce oznacza to, że nowy radar będzie mógł osiągnąć gotowość dopiero około połowy przyszłej dekady.

Czytaj też: US Army poszukuje nowego radaru obrony powietrznej. W służbie za dekadę?

Jeszcze kilka lat wcześniej US Army przewidywała, że radar LTAMDS wejdzie do służby około 2028 roku, na co zwracali uwagę przedstawiciele Kongresu. Amerykańscy parlamentarzyści w przyjętej ustawie NDAA 2018 (wyznaczającej kierunki polityki obronnej na rok fiskalny 2018) wezwali do przyspieszenia programu radaru dookólnego, tak aby osiągnął on wstępną gotowość nie później niż 31 grudnia 2023 roku. Wezwano też do wprowadzenia zdolności pomostowej („interim gap-filler capability” do co najmniej trzech batalionów Patriot).

Nowy radar ma być zdolny do bezpośredniego współdziałania z siecią IBCS (bez tzw. radar interface unit, zmodyfikowanej stacji kontroli Patriot). Ma zostać opracowany w technologii GaN, i charakteryzować się zdolnością dookólnego wykrywania i śledzenia celów. Z polskiego punktu widzenia program jest o tyle istotny, że potencjalnie korzystne byłoby pozyskanie dla drugiej fazy programu Wisła radaru interoperacyjnego z przyszłym systemem amerykańskim. MON deklarował wcześniej, że będzie prawdopodobnie dążyć do podobnego wyboru, aby uniknąć ponoszenia kosztów i ryzyk związanych z pozyskiwaniem unikalnego rozwiązania. Przebieg programu LTAMDS, jak i jego harmonogram mogą więc mieć wpływ na polski program Wisła w drugiej fazie, choć na razie jest za wcześnie by przesądzać, czy rozwiązanie wybrane w programie LTAMDS jako docelowe znajdzie się na pewno w drugiej fazie programu Wisła.

6. Systemy rażenia nowej generacji

W Stanach Zjednoczonych prowadzone są też prace nad nowej generacji systemami rażenia celów powietrznych. Amerykanie zdają sobie bowiem sprawę z kosztów, jakie trzeba ponosić na zakup kierowanych pocisków rakietowych i szukają innych rozwiązań, pozwalających na skuteczne zwalczanie celów powietrznych. To między innymi systemy energii skierowanej, jak choćby broń laserowa. W Niemczech prowadzone są już testy systemu opartego na KTO Stryker, służącego m.in. do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (BSP). Przeciwko dronom są i będą też stosowane systemy walki elektronicznej.

Prowadzono też prace studyjne nad zbudowaniem kierowanych pocisków artyleryjskich klasy HVP (Hyper Velocity Projectile), wystrzeliwanych z haubic 155 mm, mogących – jak zaznaczał serwis Breaking Defense – służyć na przykład do zwalczania pocisków manewrujących. Taka amuicja mogłaby być znacznie tańsza, niż klasyczne rakiety ziemia-powietrze, a jej parametry – wystarczające do zwalczania celów powietrznych.

Na razie prace nad systemami nowej generacji, jak i „klasycznymi” efektorami realizowane są równolegle. Przynajmniej część koncepcji wykorzystania tych pierwszych zakłada, że po dopracowaniu zostałyby one dołączone do systemu zarządzania walką IBCS, podobnie jak obecne systemy przeciwlotnicze. Dzięki temu amerykańska OPL miałaby możliwość jeszcze szerszego doboru jak najbardziej optymalnego środka do zwalczania konkretnego celu.

Wydaje się, że systemy energii skierowanej – przynajmniej na początku – mają służyć przede wszystkim do zwalczania niewielkich celów – dronów, pocisków artyleryjskich, choć w przyszłości ich zastosowanie może doprowadzić do rewolucji w obronie powietrznej. Już po wprowadzeniu, przynajmniej przez pewien czas, będą one prawdopodobnie współdziałały z systemami rakietowymi. Przykładowo, już w 2017 roku prezentowano rozwinięcie systemu Avenger, uzbrojonego w rakiety Hellfire i Sidewinder, jak i laser. Z kolei szef dowództwa obrony powietrznej i kosmicznej US Army gen. James Dickinson stwierdził w czerwcu 2017 roku Kongresie, że system IFPC Inc-2I może uzyskać “pełną zdolność counter-RAM” (przeciwko pociskom rakietowym, artyleryjskim I moździerzowym) w roku fiskalnym 2028 z zastosowaniem rozwiązania bazującego na energii kinetycznej, i w roku fiskalnym 2032 „dla broni energii skierowanej”.

Obrona budowana od nowa?

Z wysiłków US Army w celu wzmocnienia obrony przeciwlotniczej wyłania się obraz procesu budowy warstwowej obrony powietrznej, łączącej zarówno nowo wprowadzane (LTAMDS, MML), jak i rozwijane wcześniej systemy wykrywania i zwalczania celów (np. Sentinel), i funkcjonującej w jednym systemie dowodzenia (IBCS). Ten ostatni ma w przyszłości być bazą do dodawania innych elementów do architektury zintegrowanej obrony powietrznej, zarówno jeżeli chodzi o efektory (nie tylko pociski rakietowe, ale też np. środki energii skierowanej), jak i sensory. Te ostatnie mogą pochodzić także z innych rodzajów sił zbrojnych, od innych państw.

Niewykluczone zresztą, że w dalszej przyszłości artyleria polowa i przeciwlotnicza US Army zostaną połączone w jednolitej architekturze dowodzenia, aby móc efektywniej zwalczać nie tylko pociski, ale też nieprzyjacielskie wyrzutnie. Na uwagę zasługuje też skupienie Amerykanów na obronie przeciwlotniczej krótkiego/bardzo krótkiego zasięgu, jak i na bezpośredniej mobilnych osłonie wojsk lądowych. Oba te obszary były bowiem długo zaniedbane, a obecnie okazuje się że „dolne piętro” tarczy jest absolutnie niezbędne do zapewnienia skutecznych działań własnych wojsk w wypadku konfliktu o dużej intensywności. Trzeba pamiętać, że o ile program IFPC Inc-2I planowany był od dawna – z uwagi na obawy przed pociskami manewrującymi i artyleryjskimi, to obecnie jego znaczenie wzrosło, a cały program obrony mobilnych wojsk lądowych rozpoczynany jest w odpowiedzi na zmiany w środowisku bezpieczeństwa.

Amerykańska tarcza a Polska

Wojsko Polskie, wraz z podpisaniem umowy na pierwszą fazę programu Wisła, rozpoczęła proces wprowadzania systemów obrony przeciwrakietowej nowego pokolenia. W stosunku do działań prowadzonych przez USA można wyróżnić zarówno podobieństwa, jak i różnice. Do tych pierwszych należy zaliczyć założenie integracji systemów obrony krótkiego i średniego zasięgu. Choć kształt polskiego systemu krótkiego zasięgu nie został jeszcze do końca określony to MON zakłada, że systemy Wisła i Narew (zestaw krótkiego zasięgu, który ma zostać zbudowany przez polski przemysł) mają ściśle współpracować ze sobą w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrznej.

Jest też prawdopodobne, że w programie Narew zostaną wykorzystane pewne elementy systemu dowodzenia zakupionego wraz z Wisłą (IBCS). O podobnej możliwości mówił w grudniu w wywiadzie dla Defence24.pl były wiceminister obrony Bartosz Kownacki. 

„Dlatego o ile w perspektywie z pewnością korzystna byłaby budowa krajowego, sieciocentrycznego systemu dowodzenia, to przynajmniej na pewnym etapie w programie Narew będziemy prawdopodobnie posiłkować się rozwiązaniem pozyskanym w programie Wisła. Po realizacji obu tych programów kompetencje przemysłu powinny wejść na nowy poziom, ale zdolności potrzebne są Siłom Zbrojnym już wcześniej.”

Bartosz Kownacki, były wiceminister obrony narodowej

Istotne znaczenie ma też założenie zakupu radaru dookólnego dla systemu średniego zasięgu, obecne w obu państwach. Z pewnością ważną różnicą jest fakt, że Polska musi wprowadzać system średniego zasięgu zdolny do zwalczania celów balistycznych od nowa, „od zera” – w pierwszej fazie to cztery jednostki ogniowe. W USA jest on stopniowo rozwijany i modernizowany (nawet, jeżeli ta modernizacja obejmuje wprowadzenie nowych pocisków, radaru, czy całkiem nowego systemu dowodzenia).

Z drugiej strony należy pamiętać, że w Polsce istnieją struktury bezpośredniej obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych, które w USA niemalże zanikły, choć obecnie mają być szybko odbudowywane. Na pewno plusem polskiej strony jest posiadanie własnych i dość licznych zestawów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu (Grom i wykorzystujące go rozwiązania jak Biała). Zakontraktowane są już też nowe systemy rakietowe Piorun, jak i zestawy artyleryjsko-rakietowe Pilica oraz samobieżne Poprad. Zestawy o zasięgu większym niż kilka km, pochodzenia sowieckiego, (Kub, Newa, Osa) muszą zostać pilnie wymienione, a pierwsza faza Wisły będzie dopiero pierwszym krokiem w tym kierunku.

undefined
Fot. Sgt 1st Class Jason Epperson/US Army

Z dostępnych informacji wynika, że integracja IBCS z krajowymi sensorami – istotna dla skuteczności całego systemu przewidziana jest w drugim etapie tego projektu, podobnie jak zakup radaru dookólnego i pocisku niskokosztowego.  Oprócz trwających już programów Wisła i Narew WP potrzebuje też dalszego wzmocnienia bezpośredniej obrony wojsk lądowych. Dotyczy to w szczególności systemów zdolnych towarzyszyć jednostkom pancernym i zmechanizowanym (na odpowiednim podwoziu), a także środków służących do zwalczania dronów (w tym elektronicznych/niekinetycznych).

Wiadomo, że powstała koncepcja zestawu SONA, dysponującego też zdolnością C-RAM (przeciwko pociskom artyleryjskim, rakietowym i moździerzowym). Polski przemysł posiada kompetencje, szczególnie jeżeli chodzi o zestawy krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu, ale muszą one być bardziej rozwijane.

Wydaje się, że arsenał Wojska Polskiego powinien zostać uzupełniony np. o systemy lufowe kalibru 35 mm, pozwalające dzięki amunicji programowalnej na niszczenie niewielkich celów, bez konieczności zużywania do tego drogich rakiet. Podobne rozwiązania mogą powstawać kraju. Jeszcze innym ważnym obszarem dla prac rozwojowych, w tym wypadku bardziej długoterminowych są systemy energii skierowanej, które za pewien czas mogą stopniowo przejąć rolę klasycznych efektorów w obronie powietrznej.

Podpisanie umowy w sprawie Wisły będzie więc milowym krokiem w budowy polskiej „tarczy”. Jeżeli jednak nie pójdą za nim następne, trudno będzie oczekiwać, aby Polska miała adekwatną obronę przed zagrożeniami z powietrza.

Czytaj też: Polska nie opuszcza poprzeczki dla tarczy antyrakietowej. Szef Inspektoratu Uzbrojenia dla Defence24 o priorytetach modernizacji

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.